Tak, tak, wiem, że to temat na ciążę i poród i że nie pilnuję porządku na forum, - ale tam na "ciąży" nie ma mam, tylko głównie ciężarówki, a mnie jest bardzo potrzebna rada kogos doświadczonego.Wczoraj rano odstawiłam fenoterol ( połowa 36 tyg. ) i od wieczora strasznie twardnieje mi brzuszek, i do tego bardzo boli kręgosłup w części krzyżowej ( tak jak kiedy miałam okres ) i jeszcze rano kłuła mnie szyjka.Kurczę, strasznie sie stresuję, przecież to jeszcze nie czas, jeszcze co najmniej 2 tyg., całą sprawę komplikuje fakt, że mam szew szyjkowy i nie wiem, czy majać szew będę miała typowe objawy zbliżającego się porodu - tj, odpłynięcie wód, czy odejście czopa śluzowego - skoro szyjka jest zaszyta.Nie wiem też czy te moje objawy są skurczami przepowiadającymi, czy to może już, jak poznam ( z tym głupim szwem ) ze to już. A do szpitala nie pojadę za wcześnie za chińskiego boga, bo leżałam tam dwa tyg. na patologii i obiecałam sobie, że nigdy więcej. To był koszmar i wolę urodzić w samochodzie niż leżeć tam choćby jeden dzień

Oczywiście przesadzam z tym samochodem, ale naprawdę sama już nie wiem co robić. A mój luzacki lekarz na ostatniej wizycie ( na początku stycznia ) powiedział, że spotkamy sie na początku lutego na wizycie albo wcześniej na porodówce

I bądź tu człowieku mądry.Dziewczyny - po czym poznać, że naprawdę trzeba już jechać do szpitala? Czym będą różnić się te skurcze od tych, które mam teraz?pozdrawiam ciepłomocno zaniepokojonaMunga