No i Michal jednak jedynakiem nie bedzie.W koncu zdecydowalam sie zrobic test i jak byk wylazly dwie kreseczki.Wrazenia: euforia pomieszana ze strachem, plus cicha satysfakcja, ze w pracy padna trupem (alez jestem wredna)

.Modle sie ino, zeby hormony ciazowe mna nie szapaly, jak przy Michale, bo inaczej wyladuje chyba w psychiatryku

No i zeby krtan nie dala do wiwatu (tamta ciaze znioslam bardzo zle, wyszly (historie na tle zawodowym) ciazowe przerosty sluzowki w krtani i nie moglam mowic, pol ciazy przekaszlalam okropnie).No i jak dam rade zbrzuchem taszczyc 20-kilogramowy wozek z Michalem w srodku na pietro, do windy?Poza tym jest pare strachow finansowych, strachy dotyczace zycia zawodowego i koniecznosci odlozenia (naprawde koniecznego) doksztalcenia sie na potem, obawa o umiejetnosc zorganizowania zycia w domu na nowo , no i strach przed skrzywdzeniem Michala.Ale z drugiej strony ile pozytywow... W koncu tez najmlodsza nie jestem...