Gość: guest
IP: *.*
26.01.02, 15:18
Tyle osob sie juz tu wypowiadalo, a ja nie wniose nic nowego, tylko podziele sie moim doswiadczeniem. Ja tez mialam cesarke (tyle ze nie w Polsce) i bylo to najlepsze rozwiazanie.Chcialam urodzic bez znieczulenia i normalnie (razem z mezem chodzilismy do szkoly rodzenia), ale po kilkunastu godzinach nie wytrzymalam i nie bylam nawet w stanie osobiscie podpisac oswiadczenia, ze sie na znieczulenie zgadzam (uczynil to Ulf - moj maz, caly czas obecny przy porodzie). Po znieczuleniu (ktore nie bylo jednorazowe - caly czas bylam podlaczona do odpowiedniej aparatury i w miare uplywu czasu samoistnie wstrzykiwany byl mi odpowiedni srodek) czulam sie bardzo dobrze, ale po kolejnych godzinach, gdy juz mialo dojsc do parcia, nic sie nie dzialo i w pewnym sensie nastapilo zatrzymanie akcji porodowej i w rezultacie zapadla decyzja o cesarskim cieciu. Na szczescie wystarczylo, ze zmienili srodek znieczulajacy (caly czas bylam podlaczona do aparatury) i nie musialam miec pelnej narkozy. Powodem tego, ze nie doszlo do normalnego porodu byla waga dziecka - 4440 g i nieprawidlowe ulozenie glowki. Moj maz byl ze mna caly czas, nawet na sali operacyjnej i trzymal mnie za reke (wolal nie patrzec, jak mnie tna). Razem uslyszelismy pierwszy krzyk naszego synka Erika - niezapomniane wrazenie. Gdyby nie znieczulenie, nie wiem, jak bym to przezyla i na pewno nie mialabym takich wspomnien. Potem to wlasnie moj maz byl z malym, gdy go mierzyli, wazyli itp. a mnie zszywali. Gdy bylo po wszystkim, pierwsze co ujrzalam, to Ulf z Erikiem w ramionach - ten widok pozostanie we mnie chyba do konca zycia.Po porodzie lekarka stwierdzila, ze przeszlam niemal wszystkie fazy typowego porodu, a wiec moge wypowiadac sie na temat, jaki jest tradycyjny porod, a jaki przez cesarskie ciecie. I przyznam szczerze, ze nie rozumiem kobiet, ktore dobrowolnie decyduja sie na cesarke. A tym, ktore musialy miec to ciecie i slysza potem nieprzyjemne albo nawet ironiczne uwagi, radze je po prostu ignorowac.PozdrawiamMonika