Dodaj do ulubionych

lekka przesada nie na sprzedaż

IP: *.* 01.02.02, 17:21
Cześć wsystkim,Nigdy nie kupowałam coś używanego do czasu kiedy moja koleżanka powiedziała mi o edziecku (no i o sklepiku).Za pierwszym razem tylko przeglądnełam forum.póżniej doszłam do wniosku "dlaczego muszę płacić w sklepach takie pieniądze jak mogę kupić coś co potrzebuję taniej od kogoś kto rzeczy nie niszczy i może ewentualnie odsprzedać. Najpierw szukałam tylko w sklepiku edziecka i raz kupiłam,w całkiem przyzwoitym stanie za przyzwoite pieniądze .Potem mąż pokazał mi mnóstwo innych aukcji (jednak w edziecku można porozmawiam ze sprzedająccym coś więcej się dowiedzieć.Na jednej z takich aukcji kupiłam mojemu maleństwu chuśtawkę Graco z 6-cioma prędkościami pozytywką z dużym wyborem melodii i timerem , miękkim siedziskiem z regulowanym oparciem za 100zl (w sklepie mothercare podobno kosztuje ok.600zl) cena ta nie była negocjowana ,człowiek który mi ją sprzedał kupił ją 4 lata temu za ok.400zl jego dziecko ją używało przez 3 lata i teraz stwierdził że może ją sprzedać za 100zl.TERAZ PRZEJDĘ DO KONKRETÓWOstatnio chciałam kupić krzesełko do karmienia - plastikowe.Z firmy chicco widziałam promocję w jednej z gazet dla mam że mogę kupić krzesełko chiccomamma za 400zl , myślałam jednak że może kupię używane taniej (za ok. 200zl),dałam ogłoszenie a także odpowiadałam na priva innych ogłoszeń.Niestety nikt nie schodzi z ceną poniżej 350zl.Nawet jedna osoba gdy do niej zatelefonowalam powiedziała ze chce 400zl,a ja zapytałam jak długo jej dziecko ją używało ,ona odpowiedziała że 3,5 roku. Czy to nie jest lekka przesada gdy ktoś kupił krzesełko 3,5 roku temu za nie więcej niż 400zl (dwa lata temu kupiłam chrześniakowi pegperrego za 320zl) i teraz chce tyle samo.Rozumiem tych którzy kupią i ich dziecko nie chce używać więc mogą sprzedać za cenę porównywalną do nowej ale nie osoby które rzecz używały maksymalnie a teraz chcą na niej zarobić.A może to ja jestem naiwna i w tych czasach nie można kupić coś używanego w dobrym stanie za rozsądną cenepozdrawiam kupujących, sprzedających i czytających czyli wszystkichewa
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda_D Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 01.02.02, 20:00
      Wydaje mi sie, ze powodem tego jest to, ze ludzie sa przyzwyczajeni do inflacji. Pamietam, jak kupowalismy x lat temu malucha, to wygladalo to tak: pierwsza wlascicielka zaplacila za niego ok. 5tys, drudzy wlasciciele 7tys, a my (po 5 latach) 6,7tys. Niestety sprzedalismy go rok pozniej za 4,5 tys (bezwypadkowy) po prostu dlatego, ze inflacja spadla i ten samochod naprawde nie byl wiecej wart. Chyba to jeszcze do niektorych nie trafia. Poza tym jak masz cos drogiego, to szkoda oddac za bezcen. Sama mam 2 foteliki, za ktore maz dal ponad 500zl (za sztuke) a nie wygladaly jakos specjalnie i co mam z nimi zrobic? Sprzedac za 200? Po roku uzywania? Juz wole trzymac dla mojej siostry albo dla nastepnego maluszka.Magda
    • Gość: Monika_W Re: lekka przesada - moze wybierzesz jedno forum a nie wszedzie sie bulwersujesz ? IP: *.* 01.02.02, 20:20
      Wydaje mi sie, ze powodem tego jest to, ze ludzie sa przyzwyczajeni do inflacji. Pamietam, jak kupowalismy x lat temu malucha, to wygladalo to tak: pierwsza wlascicielka zaplacila za niego ok. 5tys, drudzy wlasciciele 7tys, a my (po 5 latach) 6,7tys. Niestety sprzedalismy go rok pozniej za 4,5 tys (bezwypadkowy) po prostu dlatego, ze inflacja spadla i ten samochod naprawde nie byl wiecej wart. Chyba to jeszcze do niektorych nie trafia. Poza tym jak masz cos drogiego, to szkoda oddac za bezcen. Sama mam 2 foteliki, za ktore maz dal ponad 500zl (za sztuke) a nie wygladaly jakos specjalnie i co mam z nimi zrobic? Sprzedac za 200? Po roku uzywania? Juz wole trzymac dla mojej siostry albo dla nastepnego maluszka.Magda
      • Gość: ewaw Re: lekka przesada - przepraszam-to przez pomyłke IP: *.* 01.02.02, 22:55
        prze[raszam , najpierw napisałam w sklepiku a właśćiwie chciałam tutaj więc powtórzyłam .Przykro mi ,że zabrakło miejsca na twoje posty ...
    • Gość: KasiaW Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 09:41
      Ewa,zgadzam się z tobą. Uważam, że sprzedawanie używanych rzeczy to nie jest zarobek, raczej pozbywanie się rzeczy niepotrzebnych za jakąś symboliczną opłatę (no może, przesadzam z tą symboliczną). Na przykład proponowanie połowę ceny jest w porządku, no i niżej....Pamiętam jak chciałam sprzedać kombinezon po mojej Lidce i mąż mnie obrugał; kazał oddać go za darmo. Jego zdaniem takie pieniądze to śmieszna rzecz...PozdrawiamKasiaW
      • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 12:51
        Ewa i Kasia, zgadzam się z Wami, napiszę o zwyczajach w Kanadzie gdzie mieszkam. Przez całą wiosnę i lato co sobotę odbywają się tzw. sprzedaże garażowe, ludzie wystawiają najróżniejsze rzeczy które nie są im potrzebne, przed dom i odbywa się handelek. W ten sposób ja np. kupiłam łóżeczko, fotel do auta dla starszego dziecka, huśtawkę, różne zestawy zabawek. Wszystko w doskonałym stanie i za super ceny. Np. łóżeczko które normalnie kosztowałoby 200 i wyżej ja kupiłam za 30, fotelik 100-140 za 10 itd. Idea jest bardzo prosta, jeżeli się tych rzeczy nie sprzeda to wylądują one w śmietniku, gdy nie ma ich komu oddać, prawda? Przecież kupujemy te rzeczy nowe dla naszego dziecka a nie jako jakąś inwestycję która po użyciu ma nam jeszcze przynieść zyski. Jedyna rada to nie dać się robić w balona i nie dawać zarobić ludziom którzy są po prostu chciwi. Pozdrowienia,Agnieszka
        • Gość: ewaw Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 17:55
          Słyszałam że w innych krajach też tak jest , ale w Polsce niestety ludzie są pazerni i zarabiają na czym tylko mogą ,oczywiście nie wszyscy ale większosć.pozdrawiamewaPs. Hej,może przeniosę się do Kanady , bo niedość ,ze nie można tutaj nic taniej kupić to jeszcze nie można znaleść porządnej pracy aby zarobić na nowe.
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 18:16
        Ech, pewnie dziwna jestem, ale nie widze problemu.Dlaczego?Jesli uznaje, ze proponowana cena jest zdzierstwem - proponuje negocjacje. Jesli ich efekt jest dla mnie niezadowalajacy- nie kupuje. A zbyt wysoka cene i tak zweryfikuje zadna podaz...Swoja droga: krytykujecie pazernosc sprzedajacych, nie starajac sie zrzumiec przeslanek kierujacych tymi ludzmi. Moze ktos wydal na sprzedawana rzecz na tyle spora kwote, ze uwaza, iz oddanie jej za bezcen jest przesada? Moze rzecz nie jest zniszczona? Moze jest wysokiej jakosci? A moze ktos za sprzedane pieniadze (bo jest biedny) chce kupic co innego dziecku? Pomyslcie o tym...Pamietam, sama niedawno, zmuszona ciasnota w domu musialam sprzedac Michalkowy kojec, w ktorym dziecko bylo ze dwa (!) razy. Kupujaca znegocjowala az do 1/3 ceny, a przy odbiorze kojca omiotla wzrokiem moje mieszkanie i zapytala, czy moze nie chce jeszcze czegos sprzedac... Na przyklad tej nowiutkiej hustawki... Brr.. Zrobilo mi sie nieprzyjemnie. Widac wyszlam na frajerke.I pewnie jestem ta frajerka, tak sobie mysle.I wiecie, co Wam powiem?Wole rzecz ODDAC biednym w kosciele, niz narazac sie na podobne sytuacje. Przynajmniej ktos mi podziekuje i nie potraktuje, jak, za przeproszeniem, idiotke.Urazona sytuacjaYennaMPS: dodam dla wyjasnienia, ze nie odczuwam potrzeby zarabiania na kupujacych, jednak, poniewaz wiem, ile trudu kosztuje nas zarabianie pieniedzy, po prostu staram sie je jako-tako szanowac. I jak powiedzialam - poza ta jedna sytuacja, nic juz wiecej nie sprzedalam. I raczej nie sprzedam. Po prostu oddaje naprawde potrzebujacym. I nikt na mnie interesu juz nie zrobi :) A ja mam dobry uczynek na koncie. Mam nadzieje, ze te rzeczy dobrze sluza tam, gdzie zostaly oddane :)YM
        • Gość: Marta_B Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 22:51
          Nie jesteś dziwna Yenna. Stoję murem za Tobą.Po co w ogóle pisać coś takiego.Nie chcem - nie kupujem, nikt nikogo nie zmusza.Pozdrawiam - Marta
          • Gość: ewaw Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 23:02
            To nie chodzi oto czy ktoś kogoś zmusza ale o przyzwoitość,wiesz , w czasach komunistycznych było tak że jak ktoś kupił "malucha" nowego mógł go sprzedać drożej ba, dużo drozej a teraz komuny chyba nie mamy
            • Gość: Marta_B Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 23:09
              No i dobrze jeśli mu się udało sprzedać.Ale po co o tym pisać, czy to coś zmieni? To bądź przyzwoita i nie kupuj.
            • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 02.02.02, 23:40
              ewo, nie obraz sie, ale gdy czytam to, co piszesz, to mam wrazenie, ze najchetniej kupilabys nowiutenkie rzeczy za zlotowke, a najchetniej po prostu wzielabys je za darmo lub za doplata ze strony sprzedawcy.Umowa sprzedazy ma to do siebie, ze jest EKWIWALENTNA (swiadczenia w odczuciu stron maja byc rownowazne) i ODPLATNA (za przysporzenie mam odtrzymac korzysc majatkowa stanowiaca ekwiwalent tego przysporzenia).Tyle teorii.Nie mieszaj do mechanizmow wolnorynkowych komunizmu, plizzz...Bo naprawde, kwestie podazy, popytu i ich relacji w stosunku do proponowanej ceny sa wymyslem ekonomii kapitalistycznej - z tego, co zdazylam zapamietac ze studiow.I wybacz, ze nie zgodze sie z Twoimi tezami, ze kazdy MUSI prawie za darmo oddawac to, co jest jego rzecza. Otoz nie musi. Taka jest uroda swietego prawa wlasnosci tak ukochanego przez ustroje kapitalistyczne.Tego prawa wlasnosci, ktore za komuny czesto bylo fikcja.Tyle o polityce -brrrrr nie lubie gadac o polityce...(wybacz, nie lubie niechlujnej argumentacji, a Twoje podpieranie sie komuna wlasnie taka argomentacja mi sie wydalo).Co jeszcze ode mnie : coz, oboje z mezem pracujemy naprawde duzo i ciezko. Czesto (na przyklad dzis do 20, jutro z pewnoscia tez tyle posiedzi) moj maloznek siedzi po godzinach, za friko, w pracy, bo ma tyle roboty. I naprawde te pieniazki, ktore zarobimy, sa okupione sporym wysilkiem i wieloma wyrzeczeniami.Zadajac od sprzedajacych (mi, komus innemu) oddawanie juz niepotrzebych rzeczy za darmoche, lub po cenach symbolicznych tak naprawde okazujesz im lekcewazenie. Taki brak szacunku dla ich pracy. Bo to sprzedawca decyduje, co chce zrobic ze swoja rzecza: sprzedac (i za ile) czy tez podarowac. Nie ma w tym nic zlego.Jak powiedzialam - nikt nie kaze Ci kupowac po cenie, ktora ci nie odpowiada. W koncu to wolny kraj.Ale nie pozbawiaj kogos mozliwosci decydowania o jego WLASNYCH rzeczach kupionych za ciezko zarobione pieniazki.Boszszsz... Swoja droga - strasznie nie lubie takich, od osmej bolesci, specjalistow od cudzych finansow.Ech, jakos dziwnie mi, gdy takie rzeczy czytam...YennaMPS: a co do mojego wczesniejszego postu o Pani omiatajacej moj dom w poszukiwaniu jeszcze czegos do kupienia... Jak uwazasz - czy takie zachowanie jest w porzadku? Czy jest grzeczne? Czy wlasnie tak nalezy sie zachowywac? To jest ok?Heh... Rece opadaja.
              • Gość: Nonika Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 00:08
                Nie wiem czy dobrze zrozumialam twoja wypowiedz Yenna ale czy sadzisz ze jesli ktos kupuje uzywane rzeczy i sie "targuje" to jest to nie w porzadku??Ja uwazam ze tak samo w sklepie jak i prywatnie jesli mi nie odpowiada cena po prostu nie kupuje.Skoro jednak mam okazje kupic cos uzywanego(ubrania,zabawki itp)to sadze ze cena powinna byc jednak znacznie mniejsza od ceny nowych rzeczy oraz ja mam prawo i robie to zawsze z ochota znizam cene.Nie dlatego ze mnie na to stac ale uwazam ze sprzedajac uzywane rzeczy osoby nie placa podatku ani oplat za powierzchnie sklepu itp czyli to co wezma idzie do ich kieszeni.Jesli sprzedawalabym sama tez musialabym sie z tym liczyc ze ktos bedzie chcial kupic taniej.Co za tym idzie rowniez dalabym sie komus targowac. Poniewaz mieszkam w Niemczech to tu nauczylam sie ze trzeba umiec znizac cene(niektorzy Niemcy prosza o znizenie ceny w sklepach).Jesli jestem na Kleidermarkt to zawsze znizam cene a sprzedawcy proponuja wyzsza zeby bylo z czego spuscic.Jesli zaplace wyzsza cene nie pytajac to sama jestem sobie winna.Czasami widze radosc sprzedajacych (i w sumie niewazna jest cena)kiedy wiedza ze ktos kto kupi bedzie tez zadowolony.P.SUwazam ze cena krzeselka "ciccomama"czy jak mu tam jest chorenndalna jak na trzy letnia uzywana rzecz chicco.Uwazam ze ta firma produkuje prawie ze "buble" ktore nadaja sie tylko kilka lat normalnego uzytkowania tzn dla jednego dziecka.Nasz wozek ktory kupilam 2 lata temu nowy przy normalnym uzytkowaniu jest po prostu zlomem.Nigdy nie zazadalabym za niego nawet polowy ceny.Mysle ze nawet jednej trzeciej nie!!.A krzeselka polecam Tripp Trapp firmy Stokke z Norwegii solidne ,drewniane,nadaje sie do uzywania a potem do sprzedania.Kto wie moze i z zyskiem.......:-)PozdrowieniaMonia z Julkiem
                • Gość: EwaA Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 01:32
                  Uwazam ze kazdy ma prawo wyboru za jaka cene chce sprzedac swoje rzeczy a kupujacy moze sie potargowac i kupic albo nie. Popieram calkowicie kierunek myslenia Yenny! Mieszkam w Toronto tutaj sa w weekendy garage sales i kazdy ma prawo zaspiewac taka cene jaka chce aty kupujesz albo nie. Pozdrowienia Ewa A.
                  • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 04:33
                    Wszystkie dziewczyny mają tutaj rację, nie podoba się cena to targuj się lub po prostu nie kupuj, natomiast myślę że Ewie chodziło o ludzi którzy pomimo że wykorzystali produkt do cna, tak jak osoba która używała krzesełka przez 3.5 roku, dalej żądają cen jak za nowe, i o to że gdziekolwiek by nie zadzwoniła to ceny były zbliżone. Czyli wniosek jeden, nie opłaca się kupować z drugiej ręki bo ceny w sklepach za nowe rzeczy są bardzo zbliżone. Ewa A. napisała też o tzw. garage sales, ja też o nich pisałam w poprzednim poście, chyba zgodzisz się ze mną, Ewo, że na garage sale nikt nie wystawia rzeczy za ceny prawie jak w sklepie, to jest właśnie urok tego typu sprzedaży, że można rzeczy kupić prawie za darmo, ja mam kupę przykładów bo mam w domu maniaka sprzedaży garażowych, mojego męża, to jest jego ulubiony sposób spędzania sobotnich ranków, jeżdżenie po okolicy i poszukiwanie narzędzi, staroci, książek itp. W ten sposób w ubiegłym roku nabyliśmy sporo rzeczy dla dzidzi która urodziła się we wrześniu. Myślę że to jak ciężko ktoś pracował na ten fotelik, czy na to łóżeczko które my kupiliśmy, nie ma nic do rzeczy, nie wątpię że ludzie pracowali na nie ciężko, ale posłużyło ich dzieciom, posłuży i naszym. Gdyby moje łóżeczko zamiast 30 kosztowało 50 dolarów to bym nie wzięła, tylko pojechała szukać dalej, a w sklepie musiałabym zapłacić około 200. Prosty rachunek. A kupiłam za 30.Pozdrowienia,Agnieszka
        • Gość: anuś Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 03.02.02, 11:20
          Wiesz Yenna. Ja też kiedyś oddałam 3 wielkie torby "potrzebującej" dziewczynie. Spotykałam ją na spacerach - zaczepiała mnie często, zagadywala, pytala czy nie mam czegoś do oddania po córeczce. Ja chętnie spakowalam, to co nadawało się dla chłopca i jej zaniosłam. Ona zaprosila mnie do domu, otworzyła szafę.... a z niej wysypało sie tyle ubranek, że ja teraz dla dwójki dzieci mam mniej. Ona zrobiła głupią minę i tylko powiedziała, że podostawala od koleżanek troche rzeczy. Potem już nigdy nie odezwaa się do mnie, nawet nie powiedziała cześć. No cóż. Zdobyła co chciała i "spadaj" frajerko. No wlaśnie ... od tego czasu tak trudno mi zaufać komuś. Nie wiem czy rzeczywiście potrzebuje, czy liczy na zdobycie fajnych rzeczy tanim kosztem.... Pozdrawiam anuś
    • Gość: Arwen Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 13:13
      A ja czesto kupuje rzeczy uzywane i jesli cena mi nie odpowiada to odstepuje od kupna.Nikt nikogo nie zmusza zeby uzywane rzeczy kupowac po cenie "sklepowej" Ewo. Po prostu, wszystko zalezy od uczciwosci sprzedajacych i kupujacych. Sama sprzedawałam wozek - i pani która przyjechala go kupic, rozłozyła go na czesci pierwsze - dosłownie. Dodam ,ze w sklepie zaplaciłam za niego 600 zł a sprzedalam za 150.uzywalam go pol roku, byl to wozek gleboki ze spacerowka. Moim zdaniem w dobrym stanie, ale po ogledzinach tej pani poczulam sie tak, jakbym z niemowlakiem w wozku uprawiala wyscigi.
    • Gość: MiZ Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 15:30
      Ale Wy macie problemy...:)Czy jest cos bardziej oczywistego w "handlu" niz zadowolenie z obu stron? (sprzedajacy i kupujacy) Jesli wiec komus nie odpowiada cena lub produkt wiec po co sie obrazac lub robic problemy? Znajdzcie sobie po prostu inna oferte...Ale widze ,ze na 10 kobiet tylko jedna Yenna stara sie myslec logicznie... przepraszam, nie jestem szowinista, ale zona kazala mi cos napisac ;)maz :hello:
    • Gość: ewaw Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 21:40
      Nie no , nie chodzi mi wcale oto aby wziąść od kogoś za darmo firmowe czy też nowe Yenna. Gdybym była taka pazerna , chciwa ,skąpa czy jak tam chcesz mnie nazwać nie kupiłabym swojemu dziecku wózka za 2 tyś , ale nie oto mi chodziło .Każdy z Was inaczej rozumie mój post a najbliżej mojej intencji była Agnieszka ,gdyż chodzi mi o ludzi którzy wykorzystuja fakt że kogoś niestać lub nieorientuje się za ile może kupić nowy.Wiem ze rynkiem rządzi popyt i podaż (całkiem niedawno zaliczyłam ekonomie na 4) ale no bez przesady czy rzecz używaną kilka lat wycenilibyście tak samo jak rzecz nową prostą z fabryki.Yenna , popatrz na prosty przykład:samochody, kupujesz samochód i odbierasz go z salonu a on odrazu traci ok. 10%.Ten przykład tyle się rózni od krzesełek dla dzieci ,że samochody kupują osoby które wcześniej zasięgnęły informacji na ten temat a krzesełka kupują spanikowane mamy piszą "pilnie kupię krzesełko" a cała zgraja rzuca się na nich.Piszesz, że ciężko pracyjesz aby zarobić na utrzymanie rodziny ale chyba nie myślisz że jesteś jedyna która ciężko pracyje.Co ja mam powiedzieć , przed ciaza pracowałam po już dla mnie pracy nie było, studiuje , pracuje tylko mój mąz ale mnie w przeciwieństwie do Ciebie stać na to aby komuś sprzedać taniej lub oddać za darmo.Zdaje sobie sprawę ,że wiele osób sie spotkało z beszczelnością i chamskim spryciarstwem w postaci osób udającym biednych ale są przecież osoby które naprawdę sa w potrzebie i co byście zrobili gdyby ktoś taki zapukał do waszych drzwi trzasnęlibyście drzwiami przed jego nosem.Wszyscy którzy piszą "jak zadrogie to nie kupuj" nie rozumią mojego postu.Piszac go myślałam ,ze uświadomie kupującym i sprzedającym , jak są daleko od rzeczywistosci ,jak ludzie potrafią wycisnąć soki z jakiejś rzeczy a później się jej pozbyć jakby była nowa.Tak czy inaczej pozdrawiam wszystkich i cieszę się,ze są tacy którzy mnie popieraja.ewaPs. Mój mąż śmieje się,że Ci co chca sprzedać coś są negatywnie nasteawieni do mojego postu.
      • Gość: MiZ Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 03.02.02, 22:55
        to niech sie smieje Twoj maz :hap:ja nie mam nic do sprzedania, a i tak uwazam, ze szukasz problemu w niczym, przeciez jak cos mi nie odpowiada, to nie bede narzekal na to ze to nie spelnia moich oczekiwan i jest za drogie, ze stare, za bardzo zuzyte, za ...... nie wiem co jeszcze.Po prostu to oleje i pojde szukac tego co mi trzeba gdzie indziej.... a niestety na ludzka glupote nie ma lekarstwa, wiec jesli ktos chce drogo placic lub sprzedac, to nawet po przeczytaniu Twojego postu, nie zmadrzeje niestety :eek:maz
        • Gość: Adzia Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 08:44
          Zgadzam się z Yenną i z MiZ -em - wolny rynek to wolny rynek. Sama tego doświadczyłam, kiedy chcąc sprzedać naszego cudownego "cienkusia" postawiliśmy zaporową cenę (kurczę, to naprawdę udany samochód, ale przecież nikt nam na słowo nie uwierzy - w każdym razie i tak odstąpiliśmy od sprzedaży :-) więc problemu już nie ma). Popyt kształtuje ceny, i oby tak było nadal i bez ograniczeń - czego sobie i Wam życzę :-)Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość: ewaw Re: lekka przesada nie na sprzedaż do MiZ i Yenny IP: *.* 04.02.02, 08:46
          Owszem można zostawić świat samemu sobie , niech się dzieje co chce. Ale myślę ,że właśnie przez poruszanie różnych kwestii można uświadamiać ludziom co nie co.Bynajmniej nie szukam dziury w całym ,zasadniczo tak mozna powiedz każdemu kto poruszy temat dla jednych denerwujący ,dla innych nieobchodzący a dla jeszcze innych nieistniejący.Czyli mam rozumiec ,ze wszelkie dyskusje , rozmowy uważasz za bezsensowne?To po co jest forum?Do Yenny;Co do tej kobiety , która tak okropnie się zachowała myśle,że miałaś pecha a jak widać z postów nie ty jedna .Poza tym tacy jak ona przez całe życie idą z kłamstwem na ustach.ewa
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 09:08
        ewa napisała/ł:> Nie no , nie chodzi mi wcale oto aby wziąść od kogoś za darmo firmowe czy też nowe Yenna. Gdybym była taka pazerna , chciwa ,skąpa czy jak tam chcesz mnie nazwać nie kupiłabym swojemu dziecku wózka za 2 tyś , ale nie oto mi chodziło .Dziecinny argument, wybacz.....>Każdy z Was inaczej rozumie mój post a najbliżej mojej intencji była Agnieszka ,gdyż chodzi mi o ludzi którzy wykorzystuja fakt że kogoś niestać lub nieorientuje się za ile może kupić nowy.I vice versa - po kazdej ze stron potencjalnej umowy sprzedazy moze byc hiena ;) Ale co to ma to do rzeczy?> Wiem ze rynkiem rządzi popyt i podaż ciesze sie>(całkiem niedawno zaliczyłam ekonomie na 4) gratuluje- ja swoja ekonomie zaliczylam 10 lat temu.>ale no bez przesady czy rzecz używaną kilka lat wycenilibyście tak samo jak rzecz nową prostą z fabryki. Yenna , popatrz na prosty przykład:samochody, kupujesz samochód i odbierasz go z salonu a on odrazu traci ok. 10%.> Ten przykład tyle się rózni od krzesełek dla dzieci ,że samochody kupują osoby które wcześniej zasięgnęły informacji na ten temat a krzesełka kupują spanikowane mamy piszą "pilnie kupię krzesełko" a cała zgraja rzuca się na nich.zwykly mechanizm rynkowy - cena spada, bo racjonalni KONSUMENCI po prostu tak reaguja. Przeciez wczesniej o tym pisalam. Badz tez racjonalnym konsumentem, a zobaczysz - popyt wplynie na cene sprzedanego krzeselka. Nie rozumiem Twojej rozpaczy....> Piszesz, że ciężko pracyjesz aby zarobić na utrzymanie rodziny ale chyba nie myślisz że jesteś jedyna która ciężko pracyje.Co ja mam powiedzieć , przed ciaza pracowałam po już dla mnie pracy nie było, studiuje , pracuje tylko mój mąz ale mnie w przeciwieństwie do Ciebie stać na to aby komuś sprzedać taniej lub oddać za darmo.Coz, odsylam do moich poprzednich postow. Niezbyt elegancki argument, droga ewo. Nie bede podnosic tego watku, wybacz... Nie znizam sie ponizej pewien poziom.> Zdaje sobie sprawę ,że wiele osób sie spotkało z beszczelnością i chamskim spryciarstwem w postaci osób udającym biednych ale są przecież osoby które naprawdę sa w potrzebie i co byście zrobili gdyby ktoś taki zapukał do waszych drzwi trzasnęlibyście drzwiami przed jego nosem.> Wszyscy którzy piszą "jak zadrogie to nie kupuj" nie rozumią mojego postu.Piszac go myślałam ,ze uświadomie kupującym i sprzedającym , jak są daleko od rzeczywistosci ,jak ludzie potrafią wycisnąć soki z jakiejś rzeczy a później się jej pozbyć jakby była nowa.> > Tak czy inaczej pozdrawiam wszystkich i cieszę się,ze są tacy którzy mnie popieraja.> > > ewa> Ps. Mój mąż śmieje się,że Ci co chca sprzedać coś są negatywnie nasteawieni do mojego postu.Coz, zycze wiele usmiechow Wam obojgu, droga evoYennaM, krota ODDALA wiekszosc niepotrzebnych jej rzeczy, z wyjatkiem tego nieszczesnego kojca (w tym dwuletnia lodowke, dwuletnie lozko 160x200, trzyletnia pralke i wiele, wiele innych) potrzebujacymPS: evo, widze, ze jestes osoba mloda, pewnie stad ten brak pokory, zarozumialosc i arogancja. Twoj stosunek do ubogich (czy biedniejszych od Ciebie) jest dla mnie nie do przyjecia. Ja wiem, co to bieda, bo ja kiedys klepalam. Mam nadzieje, zycie Ci nosa nie przytrze. Oby...
    • Gość: KasiaW Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 09:22
      Yenna,chyba przesadziłaś, zagalopowałaś się w swoim zacietrzewieniu...Chyba nikt nikogo tutaj nie przekona do swoich racji.Bardzo się tobie chwali, że dzielisz się z innymi tym co masz i niech tak zostanie...Warto jednak wyrażać swoje zdanie,co zrobiła Ewa (i ja), że ceny proponowane za używane rzeczy bywają zbyt wysokie i dobrze jest pomyśleć, że zarabiać na innych mamach chyba nie ma sensu.pozdrawiamKasiaW
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 09:36
        Kasiu_W, ale nie pomyslalas, ze za taka wysrubowana cene po prostu nikt rozsadny nie kupi takiej rzeczy?I dobrze.Ciagle o tym pisze - brak popytu spowoduje obnizenie ceny.A ze ktos probuje sprzedac drogo - coz, nikt nikomu tego nie zabroni. Najwyzej po prostu sprzedaz nie dojdzie do skutku, bo warunki beda nie do przyjecia do kupujacych.Co do mojego zacietrzewienia - wybacz, zezloscilam sie, bo OSOBISTE argumenty w poscie powyzej, kierowane do mnie, byly dla mnie obrazliwe, po prostu nie do przyjecia.Widzisz, nie widze niczego zlego w byciu biednym, czy tez w tym, ze ktos chce cos jak najlepiej sprzedac.Mysle, ze nalezy tutaj po prostu olac taka zdziercza oferte. Niech zycie ja zweryfikuje.I ciagle nie widze powodow do rozpaczy - powtarzam, to wolny kraj i mam prawo probowac sprzedac cos za tyle, za ile uwazam. A to, ze nikt tego po proponowanej zdzierczej cenie nie kupi (i bardzo rozsadnie) to inna sprawa.Dziewczyny, nie lamentujcie, tylko probujcie negocjowac. Jesli komus zardzo zalezy na sprzedaniu czegos - to powinien zejsc z ceny. Zejdzie tak bardzo, jak bardzo mu zalezy na pozbyciu sie sprzedawanej rzeczy. Wiec warto negocjowac - powtarzam. Ale nie pietnowac wysoka cene. Po co? No, chyba, ze chcecie, zeby swiete prawo wlasnosci i zasada swobody umow znow nic nie znaczyly.Bo tak naprawde: moim zdaniem ciagle nie ma problemu. Sztucznie go sobie stwarzamy.YennaM
      • Gość: Student Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 09:48
        Ludzie! o czym Wy dyskutujecie!!! przecież to jest prosta rzecz: ktoś sprzedaje a ktoś chce kupić i albo się dogadują albo nie i tyle! Każdy ma prawo wycenić sprzedawaną rzecz na tyle ile mu się podoba... a czy taką cenę otrzyma to już nie od niego zależy! proste... dlaczego chciecie zmuszać ludzi do sprzedaży za cenę, którą to Wy uważacie za słuszną? A tak dla przykładu: Jeżeli ktoś sprzedawałby cukiernicę srebrną po prababci to zapewne żądałby za nią więcej niż cena rynkowa srebra, prawda? a dla mnie na przykład taka cukiernica warta by była jest bardzo malutko... tyle co cena złomu srebrnego... to jest kwestia osobista za ile wystawia się przedmiot na sprzedaż i tyle!
        • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 09:54
          caly czas to powtarzam :)ciesze sie, ze tyle osob mysli podobnie...bo juz sie zastanawialam, czy nie jestem zbyt ekscentryczna w swoich opiniach ;)Pozdrawiam serdecznieYennaM
          • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 11:27
            Widzisz Yenna. A na mnie psioczą, gdy mówię, że to chory kraj. Do tego stopnia chory, że ludzie którzy myślą normalnie zaczynają wątpić w słuszność swojego rozumowania zakrzyczeni przez resztę. Smutne to. Ciesz się, bo na e-dziecku i tak jest lepiej niż gdzie indziej. Także dla mnie absurdem jest oburzanie się, że ktoś chce taką samą cenę za rzecz używaną jak za nową. Gdybym chciał to kupić, to uśmiechnął bym się i kupił nową w sklepie. Chyba, że 3 lata temu ta firma produkowała te foteliki o wiele lepszej jakości niż dziś i na prawdę warto.Temat dyskusji faktycznie jest śmieszny, ale przy tej okazji możemy podyskutować o kondycji umysłowej przeciętnego Polaka i jego poglądach na rynek i gospodarkę. Jakie one są widać po wyborach. Niestety nie zmieni się to jeszcze długo. Jakimś przyczynkiem do zmiany mogłaby być nowa matura, ale nauczyciele woleli stare ciepełko niż prawdziwą weryfikację efektów swojej pracy. Próbna nowa matura wykazała żenujący poziom wiedzy polskich uczniów, a zdaje się brali w niej udział ochotnicy!
            • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż - do KvM IP: *.* 04.02.02, 12:00
              KvM, nie kraj jest chory, tylko ludzie...Mierzi mnie to roszczeniowe podejscie do zycia, tak charakterystyczne dla nas- Polakow.Bo tak naprawde nic tak dobrze nam nie wychodzi, jak wyciaganie reki w gescie "daj".Zero inicjatywy, samokrytyki, tylko to wszechobecne "daj".Brak reakcji na to "daj" tlumaczy sie komuna. Zlodziejstwem. Lapowkarstwem i paromaa innymi swinstwami. Tlumaczenie bezsensowne. Paradoksalne.Moze i mialabym ochote (tak jak Ty) zmienic kraj. Tylko co dwojka prawnikow robilaby za granica?Tutaj osiagamy przyzwoite dochody (choc wiem, ze ludzie mowia, ze dochody nie sa wynikiem ciezkiej, wielogodzinnej pracy, ale dorabiamy sie lapowkarstwem - maz jest prezesem sadu, niedawno smialismy sie z plotek o stawkach, jakie kraza po miescie).Ech, dlatego draznia mnie specjalisci od cudzych portfeli.Czasem mam ochote krzyknac: zacznijcie pracowac tyle, tak ciezko jak my - tez dojdziecie do paru prawd zyciowych.... Ale co to da? Najlatwiej nic samemu nie robic (chocby np nie probowac negocjowac), tylko wyciagac z pretensjami rekew gescie "daj" i psioczyc na tych wszystkich nieco lepiej uposazonych, bo pewnikiem oni kradna....Ech, i zrobil sie temat nie na ten watek.Przepraszam.Ale jakos przykro mi ciagle. To tee obrzydliwe hormony.... Wpadam w hustawke nastrojow :(YennaM
              • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż - do KvM IP: *.* 04.02.02, 12:20
                Chory kraj, to rzecz jasna chorzy ludzie, bo przecierz nie budynki, czy ziemia.Myślę, że przyczyn stanu obecnego jest wiele (ale nie czuję się komptentny by o tym pisać) pewnie część z tego co wymieniłaś też jest za to odpowiedzialna. A jak już tak zmieniamy temat ;-) to napiszę Ci, ze jestem pod wrażeniem ostatniej rozprawy. Prowadziła ją kompetenta i rzeczowa młoda sędzina (niezła laska swoją drogą ;-) ).Byłem w ciżkim szoku.
                • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż - do KvM IP: *.* 04.02.02, 14:26
                  I wsrod sedziow zdarzaja sie profesjonalisci, jak widac ;)sfrustrowana YennaM, zona sedziego, ktory codziennie siedzi w pracy po 18 godzin (a pani Minister straszy, ze maz powinien siedziec jeszcze dluzej, bo w koncu sedziowie maja nienormowany czas pracy, i, jej zdaniem siedza w pracy za krotko) ;)
              • Gość: Alka Re: lekka przesada nie na sprzedaż - do KvM IP: *.* 04.02.02, 12:26
                Witam! Wydaje mi się, że kraj też niezupełnie zdrów, bo przecież w "zdrowym" kraju jeśli ktoś pracuje dużo i z pasją w zawodzie do którego został po prostu stworzony to całkiem przyzwoicie za taką pracę zarabia. A w tym kraju i czasie jest to niestety zarezerwowane tylko dla niektórych zawodów i bywa, że ktoś ma wybór robić coś czego nie lubi, ale zarobić przyzwoite pieniądze albo coś co lubi za grosze.
                • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż - do KvM IP: *.* 04.02.02, 12:30
                  To akurat nie do końca chyba jest tak. Zawód, ( czy praca w ogóle) też podlega w normalnym kraju prawie popytu i podaży. Faktem jest, że w normalnym kraju jak się dobrze wykonuje swój nawet mniej płatny zawód, to się z regóły dostaje wyższe wynagrodzenie.
    • Gość: KasiaW Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 14:21
      Coraz lepiej.... Dochodzicie już do coraz lepszych wniosków; w sumie słusznych, no ale chyba ta argumentacja nie tyczy się tego tematu. Czy tak zrozumieliście moje posty i Ewy (gdzie tu większość?), że chcemy coś za darmo?Ręka wyciągnięta w geście "daj" i mnie się należy? Coś tu nie tak. Ja po prostu stwierdzam, że wygórowane ceny za używane rzeczy to przesada. A Ewie chodziło o wyrażenie swojego zdania i zwrócenie uwagi sprzedającym, że takie zarabianie nie jest w dobrym stylu. Ale przeciez każdy robi jak chce...Osoby, które maja takie samo zdanie nie będą tego kupować i już.Ps. Czy na pewno kolega jak widzi cenę za rzecz używaną podobną jak w sklepie kwituje to jedynie uśmiechem?;)pozdrawiamKasia
      • Gość: Student Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 14:28
        A czym innym mam to kwitować? mam robić karczemną awanturę sprzedającemu w stylu: "jak Pan/Pani śmie sprzedawać za taką cenę używaną rzecz?"To jest jej/jego sprawa i tyle... jak ktoś chce to może wystawić na sprzedaż swoją złamaną i zużytą wykałaczkę za 1000 zł i tyle... jego sprawa!Ludzie, trochę luzu!!!!
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 14:29
        Kasiu, post byl jak najbardziej nie na temat - ot, zeszlo sie dwoch Polakow i zaczeli rozmawiac o polityce, socjologii, czy czyms tam pokrewnym ;)PozdrawiamYennaMA po co to zacietrzewienie? Nie rozumiem.Ja glupie cenowe propozycje kwituje rownie glupim usmiechem i komentarzem (za plecami sprzedajacego) w stylu "glupie babsko" czy tez "glupi frajer". Moze to niezbyt grzeczne, ale mi pomaga. W kazdym razie jest to niezly sposob na wyladowanie ewentualnej, rodzacej sie w czlowieku, frustracji.
      • Gość: Aluc Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 14:34
        Kasiu - a jak reagujesz np. na buty za kilka tysięcy??? (nowe, nie używane - żeby nie było wątpliwości :lol:) Albo na samochód za kilka starych miliardów? Oburzasz się, że to skandal, że ktoś może żądać tyle kasy tylko za metkę? Chyba jednak nie .... Choć znam takich, co się oburzają :DA co do dobrego stylu - działalność handlowa nigdy nie była uznawana za zajęcie w szczególnie dobrym stylu ;)
    • Gość: KasiaW Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 14:34
      Yenna,Dajmy już temu spokój. Każdy może proponować ceny jakie sobie wymyśli. Tylko, jak jakaś emama zobaczy klika postów z cenami wykałaczek w granicach 1000zł to będzie przekonana, że wykałaczki są takie drogie i bedzie musiała jedną z nich kupić( w potrzebie).PozdrawiamKasia
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 15:30
        Kasiu, bardzo nisko oceniasz mozliwosci intelektualne emam.Podejrzewam, ze sa o wiele wyzsze - nie zapominaj, ze z netu korzystaja albo ludzie naprawde solidnie wyksztalceni (dostep do sieci z pracy), albo tez majetni (nie sadze, zeby czlowiek bardzo majetny byl zaiteresowany kupnem z drugiej reki, ale jesli nawet by byl - nie sadze, ze dalby sobie wcisnac taki cenowy kit :) )Widzisz opowiem Ci, jak ja robie zakupy (pewnie prawie 100 % emam zachowuje sie podobnie). Otoz jesli mam zamiar cos kupic - chodze po sklepach, pytam sie, ogladam, podpytuje znajome (i nieznajome) mamy, czy dane rozwiazanie sie sprawdza.I dopiero po tym wszystkim wydaje pieniadze. W miedzyczasie orientuje sie, ile taka rzecz kosztuje.Mysle, ze osoba, ktora kupuje z drugiej reki, zanim kupi, tym bardziej sie probuje zorientowac w cenach za dany towar. No i przeliczy propozycje na swoje mozliwosci finansowe...Jesli bedzie za drogo - znegocjuje, albo poszuka tanszej oferty.Kasiu, nie szukaj dziury w calym...Wykalaczki za 1000 zl to nie jest dobry argument ;PAle zabawny - zlosliwego poczucia humoru trudno Ci odmowic :) I dobrze - zlosliwosc jest podobno przejawem wysokiej inteligencji.Pozdrawiam ubawiona.YM
    • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 16:56
      Hm, po przeczytaniu wszystkich postów dochodzę do wniosku że tu, w Kanadzie, wszyscy ludzie, przy których trawniczkach i garażach się kiedykolwiek zatrzymałam aby obejrzeć, lub kupić coś co wystawili na sprzedaż, nie wiedzą w jakim świecie żyją. Bezwstydnie oddają swoje użyte sprzęty dla dzieci, drobne meble, książki, sprzęt kuchenny, sprzęt domowego użytku itd. itp. za symboliczne ceny, widocznie nikt tutaj nigdy uczciwie i ciężko nie pracował, i nikt nie ma za grosz szacunku do swojej własności. Ba, nawet nie próbują znaleźć frajera który może by się znalazł i zapłacił np. 50 % ceny sklepowej,za coś co zostało już użyte i wykorzystane, za coś na co nie ma gwarancji, reklamacji, możliwości zwrotu lub wymiany. Może to jakiś ogólny wstręt do negocjacji i targowania, kto by chciał sobie zawracać głowę gdy pogoda ładna a sąsiedzi przychodzą na pogaduszki. A ta wataha samochodów która się raz po raz zatrzymuje przy trawniku to banda hien która chce wyrwać co się da za darmo. Cóż, co kraj to obyczaj.Agnieszka
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 18:48
        Odpowiedz mi na pytanie, jesli mozesz:czy wyprzedaze garazowe w Kanadzie urzadzaja tez biedni ludzie mieszkajacy w slumsach albo w blokowiskach?Bardzo mnie to interesuje...Widzisz Agnieszko, Kanadyjskich realiow nijak nie mozna porownac do tych naszych polskich. Powod prosty - tutaj panuje po prostu bieda.Ja rozumiem, ze te zarzuty sa do mnie. Mimo wszystko calkiem nieslusznie. Jak napisalam wczesniej - ja oddaje zbedne mi rzeczy (rowniez prawie nowe) za darmo. I sa to nierzadko rzeczy dosc wartosciowe.Ale nie bronie nikomu sprzedazy uzywanej rzeczy.Coz, ciekawa jestem, czy calkiem ladne, troche uzywane auto mozna w Kanadzie tez kupic na wyprzedazy garazowej? ;)Wybacz glupi zart, ale nie potrafilam sobie odpuscic :)
        • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 20:33
          Yenno, przepraszam Cię jeżeli wyszło tak jakbym miała jakieś zarzuty do Ciebie, naprawdę nie miałam takiego zamiaru, po prostu chciałam w ironiczny sposób pokazać jak inne jest podejście do sprzedawania używanych rzeczy tutaj. Moim punktem wyjściowym była osoba o której pisała Ewa, która żądała za rzecz używaną tyle czasu ceny prawie jak ze sklepu. Po prostu tutaj by się to nie zdarzyło. I nie wiem czy bieda ma coś w tym wspólnego. Sprzedaże odbywają się w przeróżnych dzielnicach, tzw. lepszych lub gorszych, droższych i tańszych, sprzedają wszyscy, robotnicy, klasa średnia, emeryci, ludzie tu urodzeni i emigranci. Ot, taka tradycja. To nie jest tak że bogaci ludzie wystawiają swoje rzeczy i sprzedają za grosze bo nie zależy im na pieniądzach. Większość ludzi ciężko pracowała na to co mają, ale nie traktują tych sprzedaży jako sposobu zarobienia jakichś ogromnych pieniędzy, czy też kupują np. łóżeczko dla dziecka z myślą że kiedyś im się to zwróci. Mam bardzo dużo doświadczeń ze sprzedażami garażowymi bo mój mąż jest ich ogromnym zwolennikiem. Jeździ sobie co sobotę i wyszukuje różne perełki, głównie do swojego warsztatu. Naprawdę ceny to jest może góra 25 % cen sklepowych, np. w ten sposób kupiłam taki mały odkurzacz, tzw. elektryczną szczotkę do zamiatania, która była nieużywana i w oryginalnym pudełku za 20 dolarów, w sklepie około 80-90, za taką cenę była wystawiona przez sąsiadów, Rosjan, fotelik do auta 10, w sklepie taka sama firma 119-139, łóżeczko 30, w sklepie około 200. Po prostu za rzeczy używane nie żąda się więcej bo są one właśnie używane. Co do blokowisk to faktycznie czasami urządzane są też takie sprzedaże, głównie przed blokiem na stolikach, jeżeli nie ma jakichś lokalnych praw zabraniających tego. Ponieważ tutaj nie ma praktycznie takich prawdziwych slumsów w pełnym znaczeniu tego słowa nie mogę Ci odpowiedzieć czy biedni ludzie urządzają takie sprzedaże czy nie. Hej, a co do aut, to może nie uwierzysz, ale czasami stoją przed domem z napisem na sprzedaż, głównie dlatego że ludzie nie chcą dać zarobić dealerowi krwiopijcy. Yenno, jeszcze raz Cię przepraszam, naprawdę nie miałam żadnych niecnych zamiarów, zgadzam się z wszystkim co napisałaś w poprzednich postach, nikt nikogo nie zmusi do kupienia czegoś, jeżeli cena mu nie odpowiada, chciałam tylko pokazać inną rzeczywistość.Pozdrowienia,AgnieszkaP.S. Wyczytałam na innym forum że jesteś z Wrocławia, ja też, wybieram się do naszego przepięknego miasta w czerwcu, już nie mogę się doczekać !
          • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 21:15
            Dziewczyny (Agnieszko,EwoA), ale Ludzki Kraj :D :D :DTez chce do Kanady :)YennaM
            • Gość: EwaA Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 21:25
              Jest tu tez wiele rzeczy ktore sa cholernie denerwujace nie mysl ze jest tak tu cudownie pod kazdym wzgledem. A tak w ogole to moze ktos wie dlaczego nie moge dostac sie tu na chat, probuje od kilku dni i bez sukcesu.EwaA
              • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 22:32
                Coz - widac nie ma idealnych miejsc...A do Agi jeszcze: Aga, sorry, ze tak ms Ciebie wyskoczylam.Przewrazliwiona dzis jestem...Przepraszam.YennaM
                • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż-do Yenny IP: *.* 04.02.02, 23:10
                  Yenna, no coś Ty, nie masz mnie za co przepraszać, a tak swoją drogą to właśnie skończyłam odśnieżać, i cały czas się zastanawiałam czy to nie ja byłam trochę za bardzo zgryźliwa, jeżeli tak, to ja przepraszam.A Ty możesz sobie wyskakiwać do woli, masz święte prawo - to tak a propos kryski !Trzymaj się,Agnieszka
                  • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż-do IP: *.* 05.02.02, 12:09
                    mama Kubusia napisała/ł:> Hmmm.> widzę że zrobiło się kółko wzajemnej adoracji YM? No nieźle, tylko dlaczego? no wlasnie - a moze to nie kolko mojej adoracji, ale moje zdanie jest tym wszystm ludziom po prostu bliskie?>Faktem jest że każdy ma prawo zażądać kwoty jaką chce uzyskać, ewentualnie sprzeda lub nie, zniży sumę lub nie.Ja tez tak uwazam>Nie wiem dlaczego Ewa stała się punktem ataku YM? Co ona ci zawiniła?To ty pierwsza zaczęłaś głupie komentarze i niestosowne wypowiedzi. Poczytaj swoje posty, szok ! Coz, moje posty byly rzeczowe, poparte logiczna, rzetelna argumentacja. Przyznam, ze zrobilam sobie wypad osobisty, ale naprawde zirytowal mnie drwiacy ton wypowiedzi ewy - wypowiedzi pod moim adresem, z argumentami osobistymi, obrazliwymi, a tak liczylam na logiczne kontragrumenty. I przyznam, ze staralam sie je przestawiac w sposob spokojny, wywazony. Ale pewnie interpretacja zalezy nie od piszacego, a od czytajacego. Coz, pewnie nadinterpretowalas - jesli Cie to w jakis sposob zmrozilo - przepraszam, nie taki byl moj zamiar :)> Nie interesuje mnie ile z mężem zarabiacie, Wasza sprawa. Wiem jedno że nie stać by mnie było na oddawanie prawie nowych rzeczy za darmo. Widzisz, to nie ja robilam wielkie halo z moich zarobkow. NAtomiast (gdybys poczytala dokladniej caly watek, to bys wiedziala) eva mi probowala dokuczyc piszac cos w rodzaju : ja eva jestem bogata, a Ty jestes biedna ( w domysle gorsza) - tak to odebralam. Widzisz, ciagle to podkreslam - nie widze niczego zlego w byciu niezamoznym. W zyciu jest tak, ze raz na wozie, raz pod wozem. Nie pisalam tutaj o moich zarobkach, ale raczej o tym, ze wiem, co to bieda... I ze rozumiem chec sprzedajacego rzecz do sprzedania jej jak najlepiej, zeby za uzyskane pieniadze kupic cos innego dla swojego dziecka - zachowanie normalnego, kochajacego rodzica, ktory chce jak nawiecej dac swemu dziecku. Co do rzeczy odddanych - ce jest zlego w oddawaniu niepotrzebych rzczy biednym? Nie schowam do piwnicy za malej do mych potrzeb pralki czy lodowki (urodzilo mi sie po 8 latach malzenstwa dziecko, a juz myslelismy, ze miec go po prostu nigdy nie bedziemy mogli). Oddalam potrzebujacym - po co mialy stac i sie psuc?>Jak to sama określiłaś, ciężko na nie pracujemy i jeśli już są bezużyteczne po prostu chowam bo może kiedyś się przydadzą (mi albo komuś bliskiemu) lub sprzedaję w sklepiku. Być może tutaj Ewa nie ma racji - 35 % wartości. Wszystko jednak zależy od stanu używania i zużycia oraz od tego co to jest za rzecz. Jedno jest pewne, wyrozumiałość i tolerancja do wypowiedzi innych zaczyna zanikać na tym forum. Ojej, ale Ty sie nie zgadzasz przeciez z eva :) Byc moze (cytat z Ciebie) ;) Widzisz, mnie sprawa nie emocjonowala - troche zdziwilo mnie to, ze inni ludzie mowia mi, jak powinnam rozporzadzac moja wlasnoscia - a tego nie lubie. Jak kazdy :) I wiem, ze nalezy szanowac rzeczy, ktore sie kupuje za odlozne, czesto z wielkim wyrzeczeniem, pieniedzy.> POzdrawiam wszystkich erodziców, tych tolerancyjnych i nie.> > AsikI ja rowniez Ciebie asik serdcznie pozdrawiamYennaM (nietolerancyjna?)
                    • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż-do Agi IP: *.* 05.02.02, 12:14
                      E tam, Aga - moj maz smieje sie, ze pewnie teraz bede probowac wszystkie moje fanaberie rozgrzeszac kreska. I bede rownie bezkarna w swych humorach co swieta krowa ;) Wiec raczej, poki hormony nie szarpia, staram sie nie uzasadniac niczego Bozym Blogoslawienstwem ;)Ale te cholerne sledzie ciagle za mna chodza.No i tragedia - ciagle jestem gloda.Jak dalej pojdzie, to na koniec ciazy bede bogatsza o jakies 50 kilo :( A bu :(YennaM (znad talerza z golabkami) :(
                      • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż-do Agi IP: *.* 05.02.02, 13:53
                        Yenna, napisałam parę słów do wątku o krysce, żeby już tu nie zaczynać podwątku, przeczytaj.Pa, A.
          • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 04.02.02, 21:19
            Aga, tak, tak - jestem z Wrocka :)Popatrz, jaki swiat maly...PozdrawiamYM
        • Gość: EwaA Re: lekka przesada nie na sprzedaż-do Yenny IP: *.* 04.02.02, 20:56
          Wpelni zgadzam sie z toba jezeli chodzi o stanowisko, ze ze swoimi rzeczami moge zrobic co mi sie podoba i jezeli zapragne sprzedzc to za sume jaka zechce i nic nikomu do tego. Co do odpowiedzi Agnieszki to rzeczywiscie w Kanadzie jest tak jak ona ci opisala, tez tu mieszkam. Pierwszy moj samochod naprawde w super stanie(10 lat temu) kupilam za przyslowiowe grosze $ 2000, sluzyl mi przez kilka lat. Kupilam go wlasnie od ludzi ktorzy wystawili go przed domem z wywieszka "na sprzedaz". Co do slamsow to trudno w to uwierzyc ale takowych tu nie ma, a ludzie biedni zyja na zasilkach, malych bo malych ale moga na nich zyc nawet do konca zycia- nie masz pracy to nikt ci go nie zabierze. EwaA. Pozdrawiam
    • Gość: ewaw Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 04.02.02, 23:58
      Niestety nie wchodzę tutaj w ciagu dnia , bo wolę poswiecic ten czas mojemu maleństwu i nie mogłam uczestniczyć w dyskusji dnia.Do Yenny: mów co chcesz (nawet mnie obrażaj pisząc ,że używam szczenięcych argumentów)ale uważam że jesteś bardzo oporna na wszelkie argumenty , nic do ciebie nie trafia ,wszystko obracasz na swoja stronę w ogóle obróciłaś do góry nogami moje intencje .To Ci się super udało,gratuluję.Cały czas narzekasz że ciężko pracujesz do pózna razem z męzem .Yenna napisałaś:Co jeszcze ode mnie : coz, oboje z mezem pracujemy naprawde duzo i ciezko. Czesto (na przyklad dzis do 20, jutro z pewnoscia tez tyle posiedzi) moj maloznek siedzi po godzinach, za friko, w pracy, bo ma tyle roboty. I naprawde te pieniazki, ktore zarobimy, sa okupione sporym wysilkiem i wieloma wyrzeczeniami.Dziwi mnie to trochę gdyż zauważyłam że bardzo jesteś aktywna na forum , więc cóż ty masz za pracę ze w ciągu dnia ze masz czas na posty zionące ogniem a wieczorem musisz pracowac .Ale to mnie nie obchodzi.A jak już masz tyle czasu to przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy post ,powiedz mi gdzie ja tam piszę o dawaniu.Czy ja napisałam ,że chcę coś od kogoś za darmo .Yenna , tak naprawdę to chyba masz problem sama z sobą gdy ktoś jest innego zdania niż ty .Moj post zamieniłaś w taka jatkę jakbys cwiczyla argumentacje na sali sadowej.Poza tym jesteś bardzo zarozumiała , to ze jesteś prawnikiem (o ile dobrze zrozumiałam) i masz język nie od parady to nie znaczy ,ze jesteś pępkiem swiata i tylko ty masz racje .twoja odpowiedz na argumenty innych to,że jest to nielogiczne , szczeniackie . Czy to jest kontrargument?Ciagle narzekasz ze ciezko i dlugo pracujecie z mezem i jak z wielkim trudem dorabialiscie sie i wiecie co to jest bieda. Mysle ,ze prawie kazdy odkrywa te prawdy w ktore tylko ty jestes wtajemniczona(znowu stawiasz sie w pozycji tej ktora wie lepiej). Te kilkanascie tysiecy pensji prezesa sadu uwazasz za nieEKWIWALENTE-to jest dopiero zyczeniowe myslenie. To ty wyciagasz reke i mowisz daj wiecej-to jest dopiero komuna .Czy ktos Ci powiedzial moze, ze bedzie latwo ,lekko i przyjemnie. Przestan biadolic, bo juz zaczynam Ci wspolczuc twojej bardzo ciezkiej sytuacji. Aha , znam kilka osob ktore maja gorzej! Co do krzeselek uwazam ze cena powinna byc urzedowa ustalona(max. 35% ceny nowego)- zakaz wykorzystywania spanikowanych, zesnobowanych emam. ewa
      • Gość: MiZ Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 05.02.02, 01:00
        Ewo,mimo, ze Twoj post byl skierowany do Yenny, bardzo mnie poruszyl. Moim zdaniem sama sztucznie stwarzasz problem. Odniosze wrazenie, ze masz pretensje do calego swiata, ze nie mozesz kupic czegos (tu krzeselka) po takiej cenie jakiej Ty chcesz. Nie odcieraja do Ciebie zasady kierujace wolnym rynkiem. Przeciez chyba normalne jest, ze kazdy kto sprzedaje jakas rzecz chce uzyskac dobra cene, a kazdy kto chce kupic, chce kupic jak najtaniej. To chyba logiczne, ze kazda ze stron chce dokonac jak najokrzystniejszej dla siebie transakcji. I jesli ktos zada za cos nierealna cene to jego sprawa. Najwyzej nikt tego nie kupi. Przeciez jak Ci nie odpowiada dana oferta to mozesz poszukac innej... Jesli chodzi o zakupy to robie je tak samo jak Yenna i przypuszczam, ze robi tak wiekszosc ludzi. Nie ide do pierwszego lepszego sklepu i kupuje to co jest, tylko najpierw orientuje sie w asortymencie, cenie, jakosci i ewentualnie podpytuje znajomych. Wybieram najlepsza dla siebie oferte i to wszystko. I nie rozumiem Twoich pretensji, ze ktos chce za duzo za jakas rzecz... Ciekawa jestem czy na codzien masz pretensje do pani ze sklepu X, ze sprzedaje kawe drozej o 2 zl, od sklepu Y :sarcastic: ?Uwazam rowniez, ze nie nalezy porownywac Polski i Kanady. Polska rzadza zupelnie inne realia. Wiem, ze za granica sa praktykowane garazowe wyprzedarze, na ktorych mozna kupic cos fajnego po nieskiej cenie. Ale trzeba zauwazyc, ze tam ludzie sprzedaja te rzeczy z zupelnie innego powodu niz w Polsce. Maja do wyboru: albo wyrzuca na smietnik, albo uda im sie cos sprzedac za symboliczna kwote... Za granica sa inne realia i inny standard zycia.Jesli chodzi o Yenne - musze stanac w jej obronie. Nie zauwazylam zeby byla zarozumiala. Po prostu trzezwo ocenia sytuacje. I uwazam, ze to jej sprawa jak czesto pisze na forum. Nie zauwazylam rowniez, zeby przeinaczala faktow, czy miala jakis problem ze soba. Yenna po prostu mysli, co widac niektorym nie odpowiada. Ponadto - uwazam, ze fakt, iz Yenna jest prawnikiem i ile zarabia nie ma nic wspolnego z dyskuja. Poza tym nie lubie specjalistow od cudzego portfela. Ty Ewo nie powinnas analizowac budzetu Yenny bo przeciez Ciebie nikt nie pyta dlaczego chcesz kupic jak najtaniej uzywane krzeselko, skoro jak sama podkreslasz, stac Cie na wozek za 2000 zl ;)zona :jap:
        • Gość: AgnieszkaP. Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 05.02.02, 05:18
          Podpisuję się pod postem MiZ, to tak aby się nie powtarzać, chociaż nie zgadzam się że nie można porównywać Polski i Kanady, ale nie będę tego już rozwijać bo w końcu dyskutujemy o Polsce. Wzmianka o panu prezesie i jego zarobkach, hmm, bardzo nieelegancka, przypominają mi się stare czasy kiedy wypłaty były przynoszone z kasy w szarych kopertach i każdy mógł sobie skomentować kto ile zarobił i ile dostał premii, brrr...Sorry, ale te przepisowe 35 % to już śmiech na sali.Przepraszam MiZ że tak się bezczelnie podpięłam pod Twój post, ale właściwie Ty napisałaś to co ja miałam na myśli, wybacz.Pozdrowienia,Agnieszka
        • Gość: Student Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 05.02.02, 07:48
          Hej, zgadzam się z MiZ w 100%... nic dodać nic ująć!Droga Ewo, czy kilkanaście lat temu gdy samochody używane osiągały ceny kilkakrotnie wyższe od cen nowych aut też krzyczałaś że tak nie wolno?! Takie wtedy były realia i tyle albo się to komuś podobało albo nie!. A takie kraje jak Kanada czy USA pracowały na swój doborobyt kilkadziesiąt lat... a my dopiero 10 ... nie zapominaj o tym!
          • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 05.02.02, 08:56
            A na drzewach zamiast liści...Oto (świadomy lub nie ) wyborca lewicy (mam na myśli Eve). JA proponouję wprowadzić jeszcze inne przepisy.Po pierwsze 35% to zdecydowanie za dużo (w końcu dla ludzi o zarobkach poniżej średniej powinno być maksimum 10%) Ceny w sklepach też urzędowo powinny być niższe i takie same na dany towar wszędzie (po co mamy jeżdzić od sklepu do sklepu i marnować bęzynę). Tak samo w restauracji. Nie może być tak, że filiżanka zwykłej herbaty kosztuje 20zł. Urzędnicy powinni też kontrolować godziny wyprużniania się obywateli i co oczywiste spożywania przez nich posiłków (to wszystko dla ich dobra). W zasadzie to pomysł z kartakami nie był zły - każdy powinien dostać sprawiedliwie tyle ile faktycznie potrzebuje. Bravo Evo niech żyje socjalizm!
      • Gość: wiesia Re: lekka przesada nie na sprzedaż do Yenny IP: *.* 05.02.02, 08:51
        Ewo, nie zabierałam wcześniej głosu w tym wątku bo... nie rozumiem jak można mieć pretensje , że ktoś chce coś sprzedać w takiej cenie w jakiej chce. Przecież nikogo do kupna nie zmusza.Jednak post do Twój Yenny skłonił mnie do wypowiedzenia się bo wypisujesz...uzasadnienie w postach MiZ, Agnieszki P, Studenta i Gosi 26, z którymi się całowicie zgadzam.A na poglądy wyrażone w Twoich postach Ewo, to..."parówkowym skrytożercom mówimy stanowcze nie!"
      • Gość: jola2 Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 10:23
        ewa napisała/ł:> Co do krzeselek uwazam ze cena powinna byc urzedowa ustalona(max. 35% ceny nowego)- zakaz wykorzystywania spanikowanych, zesnobowanych emam. A jakby to miało wyglądać w praktyce :what: zostałby wprowadzony jakiś kalkulator cen? czy moderator przeliczałby to ręcznie? no bo na uczciwość erodziców to chyba nie ma co liczyć bo oni tak tylko chcą zarobić ;) no i należałoby wprowadzic średnią cenę no bo w końcu są drogie sklepy i mozna cos kupić np. na wyprzedaży w hiperze.Chcąc się jeszcze przyczepić to to samo krzesełko używane 3 lata przez dziecko mamy pedantki może być w o niebo lepszym stanie niż to samo krzesełko używane przez pół roku przez innego użytkownika.No i dlaczego te mamy chcą coś kupić takie spanikowane :what:Przecież przy swoim ogłoszeniu wystarczy dopisać "interesują mnie tylko oferty do 200zł i prosze nie przysyłać innych propozycji"Poza tym jesli ktoś ma dostęp do sklepiku edziecka to chyba ma w ogóle dostęp do netu i nie wychodząc z domu może sprawdzić ceny nowej rzeczy wrzucając adres smyka, swiata dziecka itd, przepraszam ale kupujący tez powinnien myśleć.Dołączam do klubu wielbicieli Yenny :jap: choćby z lokalnego patriotyzmu ;)jola
      • Gość: YennaM Re: do evy - Yenna zmykajaca z tego watku ile sil w palcach... IP: *.* 05.02.02, 11:24
        ewo, sloneczko kochane.To nie ja madrzylam sie, ile wydaje pieniedzy i jaka jestem bogata.Pamietaj, ze to Ty napisalas mi bardzo niegrzecznie pare slow o mojej biedzie. Widzisz, moglo byc tak, ze rzeczywiscie moja sytuacja finansowa mogla byc marna - gdyby tak bylo, podejrzewam, ze zrobilabys mi tym niewaska przykrosc - nie pomyslalas o tym, ewo? Dlaczego ktos, kto ma zla sytuacje finansowa jest dla Ciebie gorszy? Nie potrafie tego zrozumiec... Ale z drugiej strony bogatszy tez be... Bosze, trudno Ci dogodzic ;)Coz, dziwne to chyba, ale naprawde jestem w stanie zrozumiec twoje slowa - podejrzewam, ze jestes dosc mloda osoba, jeszcze pelna mlodzienczego buntu i werwy.I to piekne, bo tacy ludzie zmieniaja swiat.Tyle, ze moze wartaloby ten bunt ukierunkowac bardziej konstruktywnie ;) Co do moich finansow - wybacz, ale to nie Twoja sprawa :) Napisalam wiele razy, ze nie lubie specjalistow od cudzych finansow - poczytaj sobie mnie - nie zagladalam Ci do porffela, a Ty zrobilas to wielokrotnie :)Choc z drugiej strony....chetnie wyslalabym Ci mojego pita do wgladu (pensja na reke 800 zlotych x 12 miesiecy - pracuje na uczelni, stad moze wiecej czasu, na posiedzenie, w przerwach miedzy czytaniem, przed kompem). Pisze to nie dlatego, ze czuje sie wywolana do odpowiedzi, ale dlatego, ze pomimo bardzo niegrzecznego tonu Twej wypowiedzi, uznalam, ze moge to napisac - w koncu to zadna tajemnica. Bycie bylejakim magistrem na bylejakiej uczelni to zadne osiagniecie ;) Wielokrotnie pisalam o tym na tym forum. Co do zawodu mojego meza (opowiadam, bo bylas ciekawa, choc nadal nie uwazam, ze mam obowiazek ;) ) - tez tego nigdy nie ukrywalam, choc nie afiszowalam sie z tym. Widzisz, to ze moj maz do czegos doszedl, to raczej nie moja zasluga, choc przyznam, ze nas oboje kosztowalo to wiele wyrzeczen. Pamietam, ze rok, w ktorym bylam w ciazy z Michalem spedzilam sama - maz byl ciagle w delegacjach, doksztalcal sie. Bylo mi naprawde ciezko, bo ciezko jest byc samotna (tak, tak, jak maz jest daleko, to praktycznie jakby sie bylo samotnym) ciezarna. Znikad pomocy, wsparcia. Tylko szansa na ewentualne pogadanie z ukochanym mezczyzna przez pare minut przez telefon. Wiec jest brak poczucia bezpieczenstwa i zal do losu, ze tak musi byc. I strach przed kazdym gorszym samopoczuciem... Nie oczekuje wspolczucia - wiem, ze w zyciu jest roznie. I ze inni maja gorzej. Moim zdaniem pieniadze szczescia nie daja. Sa srodkiem do celu, rzecza ulotna - dzis mam pieniadze, a jutro moze sie okazac, ze nie bede ich miala - bywa, zycie. Wiec tutaj mam maksimum pokory.Rozumiem biednych ludzi, choc teraz biedy nie cierpie.Wiem, co to znaczy mielonka i kaszanka non stop. Ale jesli stol zaslany miloscia - to sa naprawde najpyszniejsze dania. Lepsze niz nie wiadomo jakie frykasy w domu zimnym obojetna pustka (boszsz... ale banal mi wyszedl).Jak napisalam - na zadnej rzeczy, ktora wywedrowala z mego domu nie zarobilam ani grosza (poza tym kojcem). Nie wiem, czym sie w zwiazku z tym emocjonujesz. W koncu to ja moge napisac ze spokojnym sumieniem ze mnie stac na dobroczynnosc... Ale wiesz, jakos bym sie siebie brzydzila, gdybym tak pomyslala. Naprawde... Bo ciagle widze przed oczyma tych, ktorzy nie mieli tyle szczescia w zyciu i maja niewiele. I jakos zle mi na takim swiecie. :(Widzisz, sloneczko.Co do sprzedazy rzeczy uzywanych - moge sie z Toba nie zgodzic - moje prawo.Na poparcie moich argumentow zawsze wysuwalam logiczne, naukowe argumenty. Widzisz, mam pytanie: czy masz samochod? A moze ten uzywany samochod tez nalezaloby sprzedac maksymalnie za 30 procent ceny nabycia? Dla mnie nie ma roznicy miedzy krzeselkiem a samochodem... Taka sama rzecz.Widzisz, cena sprzedazy rzeczy uzywanej jest pewnie przejawem w duzej mierze przyzwoitosci, jakosci, ceny rzeczy nowej, zuzycia no i zasobnosci sprzedajacego. Ale nie chce wiecej o tym pisac, bo te argumenty wydaja ci sie nie trafione - trudno.Draznia mnie natomiast osobiste wycieczki. Rzeczywiscie tez sie w tym watku wybralam na jedna (coz, przyznam, ze bylam niegrzeczna), jednak ton mojej wypowiedzi byl wynikiem Twojej arogancji i (niestety) Twojej osobistej wycieczki pod moim adresem.Wybacz, ale po tym Twoim poscie nie czuje sie na silach Ciebie przeprosic.Co do dziecinady Twoich argumentow: wybacz, ale argument, ze sie cos kupilo dziecku za 2000 zlotych, bo na to stac kupujacego, a kogos innego nie, nie jest argumentem doroslej osoby. Widzisz, nie ja pisalam o moich finansach - ciagle to powtarzam. Pieknie upokorzylas w ten sposob pare osob - tak mysle.Nic nie poradze na Twoja frustracje spowodowana siedzeniem w domu. Choc rozumiem Cie doskonale - calkiem niedawno tez siedzialam w domu i bylam mocno sfrustrowana, na szczescie bylam w tej dobrej sytuacji, ze budzetowka ma to do siebie, ze mimo, iz zarobki marne - po macierzynskim jest dokad wrocic- ale recesja daje nam wszystkim w kosc.Pozdrawiam Cie serdeczniei juz nie mam ochoty rozmawiac z Toba w tym watku. To do niczego nie prowadzi.Zaklopotana sytuacja, zmykajaca z tego watku ile sil w nogachYennaMPS: Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie, za dobre slowa. Nie wiem - moze rzeczywscie mnie ponioslo, musze wszystko przemyslec... Moze sie nieslusznie przyczepilam? Heh... To przeciez tylko dyskucja, szkoda nerwow na takie bzdury :) Pozrawiam Was wszystkich serdecznie - czuje sie naprawde dopieszczona :) ;)
        • Gość: EwaA Re: do evy - Yenna zmykajaca z tego watku ile sil w palcach... IP: *.* 05.02.02, 13:51
          Yenna jak wiesz naleze rowniez do kolka Twoich wielbicieli ale cos mnie ruszylo w tym poscie (ha,moze kolejny kij w mrowisko?). Piszesz ze jestes "bylejakim magistrem" , czyz nie sa to rowniez pozostalosci komunizmu, uczyli nas skromnosci i pokory, ale te czasy minely skoro jestes magistrem to chyba jestes dobra w tym co robisz inaczej 5 lat studiow jest g.... warte(?????). Drugie piszesz "na bylejakiej uczelni" nikt cie tam nie przywiazal grubymi sznurami-a gdzie kapitalistyczna solidarnosc z zakladem pracy? Tu nawet jak starasz sie o prace w innym zakladzie to nie mozesz slowa zlego powiedziec o poprzednim bo to oznacza szlaban na nowa prace. Jak przejmowac kapitalistyczne nawyki i sposob myslenia to do konca. To wszystko co napisalam przyjmij z przymruzeniem oka wcale Cie nie chcialam obrazic tylko podyskutowac. Pozdrowienia EwaA
          • Gość: YennaM Re: do evy - Yenna zmykajaca z tego watku ile sil w palcach... IP: *.* 05.02.02, 16:08
            hehe, zart to byl jeno :)zart :)YM
            • Gość: YennaM Ciezki los zony sedziego.... Ciezkie losy zony pracoholika... IP: *.* 05.02.02, 17:12
              Pisze w osobnym watku - jak napisalam: nie mam ochoty wracac do tematu "lekka przesada nie na sprzedaz".No wlasnie. Ciezko byc zona sedziego. Czy tez pracoholika (ale o tym potem).Pamietam, ze jak maz sadzil w sadzie karnym. Zastrzegalismy numery telefonow, ze spisu lokatorow zniknelo nasze nazwisko, kupilismy duzego psa i ogolnie zaczelam sie bac.Dziwne, ale przestepcy mimo tego potrafili nas wytropic. Zdazaly sie jakies dziwne telefony z prosba o zalatwienie tego czy tamtego. Naprawde sie balismy. Porwania, szantazu, bomby. Moze to zbyt histeryczna reakcja, ale przeciez maz nie mial w pracy do czynienia a aniolami bez skazy... Po prostu wsadzal do pudla bandytow. I balam sie, zeby ktoremus z nich nie przyszlo do glowy sie odwdzieczyc. Strasznie sie balam. Nie wiecie jak.Moj maz (cale szczescie) jest asertywny, rzeczywiscie jest uczciwy (przyznam, ze jest wyjatkowo uczciwym, prawym czlowiekiem), wiec poczucie zagroznienia mnie w zwiazku z jego uczciwoscia tym bardziej nie opuszczalo.Teraz sadzi w innym wydziale - cale szczescie. Jest bezpieczniej, spokojniej. Zyjemy nieco bardziej odwaznie. Przestalam sie bac. Ale powiem Wam jedno - strasznie krzywdzace sa dla mnie te ciagle zarzuty padajace z telewizora, ze sedziowie pracuja za krotko, ze zarabiaja kokosy. Nie wiem, czy ktoras z Was (poza osobami pracujacymi w bankach, rzecz jasna) mialy wiecznie zepsutego Sylestra (bo maz sadzil do 16-17), Wigilie (to samo, masa pracy), zero wakacji (albo brak czasu na wyjazd, albo brak intymnosci i cala masa sluzbowych telefonow). Nie wiem, czy wiecie, ale u mnie popoludnie wiecznie wyglada tak: maz o 19 wraca z pracy i zasiada... do pracy. I tak siedzi do 24. Czasem dluzej. I idzie spac po to, zeby wstac o 6 i pojsc pracowac. Coz, widac tak trzeba.Ale mi czasem zal tego zycia, ktore sie toczy gdzies obok nas.Tych znajomych, na ktorych wspolne odwiedzenie nie mamy czasu.Tych przyjazni, ktore umarly, bo nie bylo czasu na ich podsycenie...Tak sobie mysle, ze Wy, zony mezow-pracoholikow wiecie o czym mowie...No i rozkleilam sie.YennaM
              • Gość: YennaM Re: Ciezki los zony sedziego.... Ciezkie losy zony pracoholika... IP: *.* 05.02.02, 17:18
                no i podlaczylo sie nie tam, gdzie trzeba. JEszcze jedna proba.
              • Gość: DorotaJ Re: Ciezki los zony sedziego.... Ciezkie losy zony pracoholika... IP: *.* 06.02.02, 16:20
                Yenna, kto jak kto, ale Ty się nie możesz rozklejać. Jak taka optymistka nie da dobrego przkładu, to kto, ja się pytam? :-)
        • Gość: EwaA Re: do evy - Yenna zmykajaca z tego watku ile sil w palcach... IP: *.* 05.02.02, 13:53
          Yenna jak wiesz naleze rowniez do kolka Twoich wielbicieli ale cos mnie ruszylo w tym poscie (ha,moze kolejny kij w mrowisko?). Piszesz ze jestes "bylejakim magistrem" , czyz nie sa to rowniez pozostalosci komunizmu, uczyli nas skromnosci i pokory, ale te czasy minely skoro jestes magistrem to chyba jestes dobra w tym co robisz inaczej 5 lat studiow jest g.... warte(?????). Drugie piszesz "na bylejakiej uczelni" nikt cie tam nie przywiazal grubymi sznurami-a gdzie kapitalistyczna solidarnosc z zakladem pracy? Tu nawet jak starasz sie o prace w innym zakladzie to nie mozesz slowa zlego powiedziec o poprzednim bo to oznacza szlaban na nowa prace. Jak przejmowac kapitalistyczne nawyki i sposob myslenia to do konca. To wszystko co napisalam przyjmij z przymruzeniem oka wcale Cie nie chcialam obrazic tylko podyskutowac. Pozdrowienia EwaA
        • Gość: ewaw Do Yenny i innych przedostatnie słowo IP: *.* 05.02.02, 15:05
          Yenno i inni,Nigdy w życiu nie potempiałam biednym wręcz przeciwnie staram się im pomagać ale o tym nie bede pisac bo mi odpiszesz ,ze chce zostać świętym , a do tego to mi dalekowink( gdzie ja pisałam ,że potempiam biednych)Nie chciałam Cie wyśmiewać i zaglądac Ci w portfel , lecz te przechwałki o mężu mnie pobudziły(notabene ,nigdy nie pytałam o jego zawód ,sprawdziłam każdy moj post) Doktórych zresztą masz prawo biorac pod uwagę poświecenia Twoje i męza Jeśli chodzi o wózek to napisałam o nim nie dlatego aby się przechwalać (daleko mi do tego) lecz dlatego ,że mnie zdenerwowała Twoja teza ,że jestem sknerą.Co do biedy ,nie będe się z Tobą prześcigiwać ale uwież mi ze był czas w moim życiu kiedu kaszanka i mielonka były dla mnie rarytasem.te 30% o których pisałam w poprzednim wątku to była tylko prowakacja i dziwi mnie troszczkę to , ze ludzie inteligentni tego nie zauwazyli myślałam że jest to widoczne w moim poście , ale to może ja zawaliłam na całej lini nie piszac wyraznie o co mi chodzi.Yenno każdy ma prawo się ze mna nie zgodzic po to są debaty , po to jest forum aby dyskutować .Z młodzieńczego buntu i werwy chyba nici bo moje argumenty do nikogo nie trafiają , chyba nie jestem dobrym mówcą nad czym bardzo boleje.Pisząc ,że mnie stać na dobroczynnośc nie miałam na myśli "stać" w sensie finansowym lecz w sensie moralnym.Przepraszam Cię za osobiste uwagi pod Twoim adresem (i innych -pod ich adresem), było to wynikiem złości ,ze niektórzy interpretują moje posty jakby to były tylko czarne,puste literki rozrzucone na białej kartce a niczego nie zawierały , żadnym myśli.ZGADZAM sie z Toba ,ze kontynuowanie tego wątku prowadzi do nikąd ale mysle że każdy miał poczęsci rację , zresztą jak w każdej debacie.Na razie zmykam z edziecka gdyż za dużo namiesznia wprowadziłam i myśle ,ze już nikt niebędzie chciał odpisać na moje posty...Dziekuję Wam wszystkim za sprowadzenie mnie na Ziemię , ale muszę powiedzieć ,że "Tam" było bardzo miło , z myślami że nikt nie będzie wykorzystywał innych.Pozdrawiam i przepraszam obrazonych( moja intencja bynajmniej nie było to aby was urazić)ewaPs.Yenna szkoda, ze nie mieszkamy w tym samym mieście bo miałybysmy szanse spotkac sie na "porodówce" w jakims szpitalu czy klinice i może wtedy miałabym okazję wytłumaczyć Ci bez emoocji(a moze z jeszcze większymi)o co chodzilo mi w pierwszym poście.
    • Gość: Gosia26 Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 02:31
      Tak sie nie odzywalam na ym temacie,bo jakis dziwny, o niczym... a tu taaaka dyskusja sie zrobila, zle slowa zaczynaja padac. Klasyczne z igly widly...Jesli juz mam sie wypowiedziec, to ze strony kupujacego na allegro dosyc czesto. Ewa sie skarzy ze ceny sa zawyzone. ewo- to prawo azdego, szczegolnie niedoswiadczonego sprzedawcy. Wystarczy wlasnie spojrzec na allegro- im wiecej gwiazdek- tym nizsza cena, jesli chodzi o rzeczy dla dzieci. Wylicytowalam kiedys krzeselko u kolesia za 10 zlotych. Odpisalmi ze chyba jestem niepowazna, i zetransakcja nie dojdzie do skutku, no bo chyba nie sadze ze udami sie krzeseko kupic za taka sume... a wlasciwie dlaczego mama nie sadzic- brak ceny minimalnej i innych konkurentow mogl sprawic ze moglam sie spodziewac kupna za taka cene....I to dziala w obie strony- jesli ktos sie spodziewa ze sprzeda krzeselko za 400 zeta, to kto wie,moze mu sie uda.... Ja zreszta uwazam, ze wiekszosc wysokich cen tu na sklepiku, to wynik niedoswiadczenia- w koncu ile razy w zyciu czlowiek sprzedaje krzeselko czy wozek ;) Zawsze gdy zwracalam takiej osobie uwage zenowa rzexcz widzialam w sklepie 10% drozej- nie bylo bluzg itp. Faktycznie wysoka inflacja gleboko nam sie w mozgach zakorzenila- a tymczasem teraz ceny nowych rzeczy nie zmienialaj sie duzo- rosna około 10%...ewo tekst o ustawowej cenie uzywanego krzeselka jest swietny, ale "to juz bylo". Ja podziekuje, bo za moja wlasnosc moge rzadac ceny jaka mo sie zywnie podoba, a jak nie chcesz kupic to droga wolna.....
    • Gość: asik Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 08:29
      Hmmm.widzę że zrobiło się kółko wzajemnej adoracji YM? No nieźle, tylko dlaczego? Co was tak wkurzyło? Faktem jest że każdy ma prawo zażądać kwoty jaką chce uzyskać, ewentualnie sprzeda lub nie, zniży sumę lub nie.Nie wiem dlaczego Ewa stała się punktem ataku YM? Co ona ci zawiniła?To ty pierwsza zaczęłaś głupie komentarze i niestosowne wypowiedzi. Poczytaj swoje posty, szok ! Nie interesuje mnie ile z mężem zarabiacie, Wasza sprawa. Wiem jedno że nie stać by mnie było na oddawanie prawie nowych rzeczy za darmo. Jak to sama określiłaś, ciężko na nie pracujemy i jeśli już są bezużyteczne po prostu chowam bo może kiedyś się przydadzą (mi albo komuś bliskiemu) lub sprzedaję w sklepiku. Być może tutaj Ewa nie ma racji - 35 % wartości. Wszystko jednak zależy od stanu używania i zużycia oraz od tego co to jest za rzecz. Jedno jest pewne, wyrozumiałość i tolerancja do wypowiedzi innych zaczyna zanikać na tym forum. POzdrawiam wszystkich erodziców, tych tolerancyjnych i nie.Asik
      • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 09:28
        Chyba pomieszałaś z tą nietolerancją. To Eva jako pierwsza wykazała się nietolerancją. To ona chciałaby z urzędu 35% ceny nowego. Nie wtedy, gdy ona sprzedaje (bo to niech sobie sama narzuca do woli), ale gdy sprzedają inni. Protest Yenny ( i innych osób) przeciwko tak jawnej nietolerancji choć może wydaje się duży w stosunku do rangi problemu, ale w istocie jest adekwatny. Bo to nie o ten fotelik i jego cenę tu chodzi, ale o sposób myślenia Evy i tolernację dla zachowań innych ludzi. Nie może być tak, że ktoś chce narzucić swoją wizję świata innym (używane za 35%), a inni mają przejść obok tego obojętnie i może jeszcze się dostosować. Ja przeszedłem nad tym wątkiem obojętnie. Początkowo, podejrzewałem, że Evie się "tak napisało", ale jak się okazuje problem jest o wiele poważniejszy. Eva reprezentuje sposób myślenia większości naszego społeczeństwa. Roszczenia, roszczenia, roszczenia. Smutne.Jedyne co mnie cieszy, to fakt, że znalało się tu kilka osób, które powiedziało stanowcze NIE! ( ;-) do wiesi)KristoVelMefistoP.S. Nie wiem może to ja jestem nieuważny, ale NIE wywnioskowałem, że Yenna jest prawnikiem, a jej mąż zarabia kilkanaście tysięcy...
        • Gość: giera Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 09:35
          KvMJej mąż jest prezesem sądu a o zarobkach nie było mowy, ale jak to sie mówi? Czego ślepy nie zobaczy to sobie dopowie? Chyba tak , no i następna do kółka adoracji YM dołączyła( bo sie zgadza z jej poglądami).Pozdrawiam GIERA
        • Gość: Monika_W Re: lekka przesada nie na sprzedaż - troche nie na temat IP: *.* 05.02.02, 16:20
          Boze !!! Biegne po szampana !!!! Po prawie 2 latach urzedowania na forum, po raz pierwszy zgadzam sie z KvM !!!!Jestem wzruszona ta chwila !!!! Bede ja naprawde dlugo pamietac !!!! :love: :love: :lol:
      • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 11:48
        mama Kubusia napisała/ł:> Hmmm.> widzę że zrobiło się kółko wzajemnej adoracji YM? No nieźle, tylko dlaczego? no wlasnie - a moze to nie kolko mojej adoracji, ale moje zdanie jest tym wszystm ludziom po prostu bliskie?>Faktem jest że każdy ma prawo zażądać kwoty jaką chce uzyskać, ewentualnie sprzeda lub nie, zniży sumę lub nie.Ja tez tak uwazam>Nie wiem dlaczego Ewa stała się punktem ataku YM? Co ona ci zawiniła?To ty pierwsza zaczęłaś głupie komentarze i niestosowne wypowiedzi. Poczytaj swoje posty, szok ! Coz, moje posty byly rzeczowe, poparte logiczna, rzetelna argumentacja. Przyznam, ze zrobilam sobie wypad osobisty, ale naprawde zirytowal mnie drwiacy ton wypowiedzi ewy - wypowiedzi pod moim adresem, z argumentami osobistymi, obrazliwymi, a tak liczylam na logiczne kontragrumenty. I przyznam, ze staralam sie je przestawiac w sposob spokojny, wywazony. Ale pewnie interpretacja zalezy nie od piszacego, a od czytajacego. Coz, pewnie nadinterpretowalas - jesli Cie to w jakis sposob zmrozilo - przepraszam, nie taki byl moj zamiar :)> Nie interesuje mnie ile z mężem zarabiacie, Wasza sprawa. Wiem jedno że nie stać by mnie było na oddawanie prawie nowych rzeczy za darmo. Widzisz, to nie ja robilam wielkie halo z moich zarobkow. NAtomiast (gdybys poczytala dokladniej caly watek, to bys wiedziala) eva mi probowala dokuczyc piszac cos w rodzaju : ja eva jestem bogata, a Ty jestes biedna ( w domysle gorsza) - tak to odebralam. Widzisz, ciagle to podkreslam - nie widze niczego zlego w byciu niezamoznym. W zyciu jest tak, ze raz na wozie, raz pod wozem. Nie pisalam tutaj o moich zarobkach, ale raczej o tym, ze wiem, co to bieda... I ze rozumiem chec sprzedajacego rzecz do sprzedania jej jak najlepiej, zeby za uzyskane pieniadze kupic cos innego dla swojego dziecka - zachowanie normalnego, kochajacego rodzica, ktory chce jak nawiecej dac swemu dziecku. Co do rzeczy odddanych - ce jest zlego w oddawaniu niepotrzebych rzczy biednym? Nie schowam do piwnicy za malej do mych potrzeb pralki czy lodowki (urodzilo mi sie po 8 latach malzenstwa dziecko, a juz myslelismy, ze miec go po prostu nigdy nie bedziemy mogli). Oddalam potrzebujacym - po co mialy stac i sie psuc?>Jak to sama określiłaś, ciężko na nie pracujemy i jeśli już są bezużyteczne po prostu chowam bo może kiedyś się przydadzą (mi albo komuś bliskiemu) lub sprzedaję w sklepiku. Być może tutaj Ewa nie ma racji - 35 % wartości. Wszystko jednak zależy od stanu używania i zużycia oraz od tego co to jest za rzecz. Jedno jest pewne, wyrozumiałość i tolerancja do wypowiedzi innych zaczyna zanikać na tym forum. Ojej, ale Ty sie nie zgadzasz przeciez z eva :) Byc moze (cytat z Ciebie) ;) Widzisz, mnie sprawa nie emocjonowala - troche zdziwilo mnie to, ze inni ludzie mowia mi, jak powinnam rozporzadzac moja wlasnoscia - a tego nie lubie. Jak kazdy :) I wiem, ze nalezy szanowac rzeczy, ktore sie kupuje za odlozne, czesto z wielkim wyrzeczeniem, pieniedzy.> POzdrawiam wszystkich erodziców, tych tolerancyjnych i nie.> > AsikI ja rowniez Ciebie asik serdcznie pozdrawiamYennaM (nietolerancyjna?)
    • Gość: Ewa_P Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 10:59
      A jednak nie wytrzymałam. Parę dni temu przeczytalam post Ewy , pomyslalam tylko "i czym ona sie tak denerwuje, trafila na glupkow ktorzy szukaja naiwnych. pzreciez nie musi nic od nich kupowac. Wolny kraj, wolni ludzie.." . Potem zajęlam sie inymi tematami. A tu -taka dyskusja na noże i osobiste argumenty, ze juz nie mozna przejsc obojetnie. To dobrze, ze takie tematy sie pojawiaja, zmuszaja do ruszenia głowa i wymainy pogladow a nie tylko informacji. Przylaczam sie do opcji prorynkowej oczywiscie. Argumenty juz byly uzyte (MiZ, YennaM, KvM, Wiesia i pare innych osob ktore z gory przepraszam za niewymienienie z nicka :jap: ). Ciekawa jestem tylko, (to moje pierwsze wrazenie) czy 35% uzyte przez Ewe to celowy trick - czyli dodatkowe włożenie kija w mrowisko...Aha, pzrypomnę, ze sa jeszcze giełdy antykow i osobliwości, bazary i komisy - tam spotkanie popytu z podażą jest bezposrednie i mozna sie targowac :gun: do woli. Ewa P.
    • Gość: asik Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 12:30
      Yenno,nie prosiłam cię o to abyś się tłumaczyła. Nie to miałam na myśli. Nie zgadzam się z Ewą jeśli chodzi o ustalanie stawek po jakich dane rzeczy będą sprzedawane. Decyzja należy do sprzedającego i kupującego-jeszcze raz to powtarzam. Chodzi mi tylko o to, dlaczego po wypowiedzi jakiejś osoby, pojawia się ogólne szyderstwo i robienie z człowieka za przeproszeniem głupka. Wkurza mnie coś takiego!Jeśli Cię czymś uraziłam to przepraszam, po prostu mam zły dzień ot co.PozdrówkaAsik
      • Gość: ewkka Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 14:39
        Jestem przerażona, tym co tu przeczytałam. A weszłam na for o pieknie brzmiacym tytule emama. Moze zmieńmy nazwę na "strzykanie jadem". A moze mogą zabierac tu głos tylko Ci, co myślą w jedynie słuszny sposób i broń Boze nie są socjalistami? Ewa
        • Gość: EwaA Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 14:53
          Ewkka nie badz taka przerazona przeciez emamy czasami tez musza dac upust swoim emocjom a gdzie maja to zrobic jesli czesto i gesto pozamykane sa tylko z babykami w domu z nimi nie moga jeszcze podyskutowac. EwaA
        • Gość: YennaM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 17:52
          E tam.Ewkka - ja tam jestem staly elektorat komunistyczny. KvM moze potwierdzic :)PozdrawiamYennaMI juz naprawde zjezdzam z tego watku. :)
          • Gość: KvM Re: lekka przesada nie na sprzedaż IP: *.* 05.02.02, 22:19
            hmm... Ja nic o tym nie wiem...A to Ci dopiero... ;-)
          • Gość: sylwias POLITEA - DO CIEBIE IP: *.* 06.02.02, 09:03
            Pytanie całkiem prywatne do POLITEI - czy masz może coś wspólnego z UŚ a najlepiej z politologią? Potzrebuje pewnej porady...sylwia
            • Gość: sylwias POLITEA - Do CIEBIE IP: *.* 06.02.02, 09:07
              Podpięłam sie (czemu?czemu?) pod inny post, wiec ponownie:Politea - czy masz może coś wspolnego z UŚ albo politologią UŚ? mam pytanie prywatnesylwia
              • Gość: AnetaDr Re: Sylwia - ja pracuję na UŚ IP: *.* 06.02.02, 11:15
                ...i może będę mogła w czymś pomóc. Napisz e-mail.PozdrawiamAneta
            • Gość: Politea Re: POLITEA - DO CIEBIE IP: *.* 06.02.02, 10:03
              Sylwia, pisz na privapzdr, Politea
    • Gość: Monika_W Re: place w budzecie IP: *.* 05.02.02, 16:26
      Coz Ewo !!Chyba powinnas byc zadowolona z tornada jakie udalo Ci sie wywolac rzucajac temat, ktory tak naprawde tematem nie jest.Ale coz ..... z braku rzeczywistych problemow nalezy sobie stwarzac zastepcze :(ale nie o tym mowa ......Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - skad te informacje o placach w sadzie ??????Tak sie sklada, ze pracowalam w sadzie pare lat temu i wiem jedno, ze poczawszy od protokolanta a skonczywszy na prezesie sadu pensje sa ZENUJACO niskie !!!!! Nie wydaje mi sie, zeby w ostatnich latach sytuacja diametralnie sie zmienila.Poza tym co do tych kilunastu (????!!!) tysiecy zlotych - moze kwota sama z siebie rzuca Cie (?!) na kolana, ale jesli uwzgledni sie prace, ktora za te pieniadze nalezy wykonac to nie jestem pewna czy ja bym chciala tak, bo nie oszukujmy sie decydowanie o losach innych o ich byc albo nie byc o ich przyszlosci, tak naprawde bycie swego rodzaju Bogiem, jest naprawde ciezarem olbrzymim. Oczywiscie mozesz powiedziec "to niech nie pracuje, niech zmieni zawod" ale ja wowczas odpowiem "jesli cena Ci nie odpowiada to nie kupuj" :lol:
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka