Gość: mama
IP: *.*
14.02.02, 11:56
W tym roku po raz pierwszy w zyciu moje jajeczko spotkalo na swojej drodze Pana Plemnika. Ucieszylo sie bardzo, zakrecilo go wokol palca i tak wybrali sie we wspolna droge. Ono (jejeczko) i On (plemnik). Ono znalo droge, bo w bazie dostalo instrukce, gdzie sie udac w razie bliskiego spotkania, On szedl krok krok za nim, a po drodze robili mnostwo fikolkow i innych dziwnych figur, a wszystko by dotrzec na miejsce, by miec sily na zagniezdzenie, by wyslac do mozgu depesze o swojej obecnosci. Udalo sie. Praca nie poszla na marne. Dzis jestem w szostym tygodniu ciazy, wczoraj pierwszy raz uslyszelismy bicie serca naszego dziecka. Pan doktor podkrecil potencjometr i radosne lomotanie wypelnilo caly gabinet. Tyle radosci, tyle obaw na raz. Termin ustalono na 26 wrzesnia, bardzo blisko moich obliczen (29 wrzesnia), wiec chyba przyjedzie nam pochodzic razem do jesieni. Jest mi cudownie. Ciesze sie, ze moj mezczyzna jest ze mna, ze czuje w nim opracie. A co najwazniejsze, z kazdym dniem kocham go bardziej (nawet kiedy nie mowi do brzucha, choc to tez jest cudowne). Zycze nam i Wszyskim Mamom milosci, bo ona jest chyba rownie potrzebna malej Fasolce, jak bialko, witaminy i tlen.