Dodaj do ulubionych

Ksiądz na kolędzie

IP: *.* 24.02.02, 20:36
Poradźcie w tej sprawie.Jak to jest z tym księdzem, to moja pierwsza samodzielna kolęda (wczesniej to było w domu rodzinnym, a potem już mnie nie było - studia wyjazdy itp).- Trochę głupia sprawa, ale najchętniej bym gdzieś wybyła - ale jak to zrobić z rocznym dzieckiem.- poza tym ksiądz wybrał sobie na odwiedziny godziny późnowieczorne (wcześniej nikogo by nie zastał, ponieważ większość rodzin to młode małżeństwa pracujące) - mam raczej małe mieszkanie, dziecko śpiące gdzieś od 20 godz., sama przeważnie padam natychmiast, mąż jeszce w pracy prawdopodobnie - a kolęda do 23.- inna sprawa to znamienna "koperta" - jeśli już to nie zamierzam - czy ksiądz się dopomina???Jak to jest u was?? pocieszcie!!! pleaseeeePS. Mąż miał "mały" incydent z tym księdzem i ma wyrażną niechęć do niego (nie do całej insytucji).
Obserwuj wątek
    • Gość: Urszula Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 24.02.02, 22:42
      Nie musisz się tak martwić. Na pewno ksiądz się do Twojego domu nie wedrze na siłę, koperty też Ci nie wyszarpie z ręki. Wcale nie musisz księdza przyjmować. Nie musisz też chodzić do kościoła, nawet nie musisz być katoliczką. Żyjemy w wolnym kraju. Spij spokojne, Anioł Stroż i tak nad Tobą czuwa!!! :-)
    • Gość: JoannaRM Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 24.02.02, 23:47
      Celcia)Niczym sie nie stresuj. Przeszłam kilka tygodni temu podobny problem, który okazał sie komedia :) - jak dla mnie.Bo cała ta kolęda w gruncie rzeczy rozbawiła mnie.Przyszedł ksiądż z ministrantami, pomodlilismy sie wszyscy. Potem poświęcili mieszkanie i inne takie tam :) A jak wyszli ministranci, to ksiądz był u nas jakies 3 minuty :)Najpierw zapytał czy dziecko się skaleczyło. Od powiedzielismy , że nie, że to tylko naczyniak na policzku ( bo nasza córeczka ma takie brzydkie świństwo, ale walczymy z tym) W zasazdie nie dał dokończyc zdania, po czym zapytał gdzie pracujemy i na jakich stanowiskach.Hm...... - pomyślałam sobie- pewnie pyta ze wzgledu na kase :)Więc ja pospiesznie odpoiwedziałam, że nie pracuje , bo siedzę w nasza Wiktoria w domku. I od tej chwili zaczął mnie totalnie lekceważyc. Słuchał tylko mojego męża a mnie ignorował :)W sumie to mi to było na reke :)Mąż odpowiedział, żę pracuje tam i tam.To spytał, czy w tej branży sie opłaca. Mąż odpowiedział, żę raczej średnio ale jakos idzie.Po tym wszystkim ksiądż pożegnał sie z nami.N a stole leżała koperta - nie ukrywam, że dzieki mojemu Lubemu, bo ja byłam za tym, by nie dac nic ( wole wydac to na mojego maluszka niz na paliwo do motoru naszego księdza.Ksiądż chciał wyść, ale mój ukochany zatrzymał go i wręczył koperte.Ksiądz sam nie dopominał sie o kase. I raczej tego nie robią. Więc jeżeli nie masz zamiaru nic mu dac, to sie tym wcale nie przejmuj.Pozdrawiam- Siunia
    • Gość: Gosia26 Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 08:39
      U nas jest tak- zdaje sobie sprawe ze jest lepiej niz iu innych ;)Wsrod ludzi ktorzy chodza do kosciola ksiadz, ktory co niedziele po kazdej mszy stoi przed kosciolem i sie z nimi wita, rozdaje ankiety czy zycza sobie oni wizyty po kolendzie, w jakich godzinach itp. Wrzuca sie to do urny z telefonem kontaktowym. Po jakims czasie dostaje sie telefon z kancelarii- pani informujeze ksiadzch cialby sie wybrac i ugadujemy sie na termin, co do godziny. Na wizyte nalezy miec kolo gosdziny, pioje sie herbatkejest milo ;)Kiedys za koperty byla dzika awantura- ksiadz sie wkurzal ze nie jest zebrakiem, teraz nabral dystansu i po porostu wrecza numer konta i informuje ze jesli ktos ma ochote dac to prosze bardzo, poza tym w kosciele sa jakies skarbonki do ktorych mozna wrzucic...]Z ksiedzem glownie rozmaiwa moj maz, dziewczyny pokazuja zeszyty opowiadaja jak jest w szkole itd...
      • Gość: usia Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 10:01
        łaaaaaaaaaaaaał!!!!!!!!!!!!!!!!! Ideał, oby tak było wszędzie. Duże brawa, gdyby tak było u nas, to nawet ja, zatwardziały antyklerykał, zmieniłabym zdanie....A u nas ksiądz był 3 min bo cyt. Chciał do 21 setkę zaliczyć...Kopertę dostał do garści w drzwiach, sam się nie domagał.Generalnie było tak jak przewidywałam - przerost oczekiwań - zero pasienia dusz...W sumie trudno się dziwić i generalnie współczuję tym księżom - łazić po obcych ludziach całymi wieczorami...A na temat zasadności kolędy pokłóciłam się na czacie, nie chcę się powtarzać...
    • Gość: Lusia Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 09:03
      Witaj,pamiętam kiedy byłam już na swoim mieszkaniu i przyjmowałam kolędę pierwszy raz to też był to dla mnie stres, ale kazałam wyświęcć mu całe mieszkanie. Teraz podchodzę do tego na luzie jak większość księży zresztą. Jednak według mnie kolęda do 23 to lekka przesada i ja nie wpuściłabym go o tej porze. A jeśli chodzi o tą kopertę to też przeliczam sobie co mogłabym kupić za to dziecku. Tak czy siak ja daję symbolicznie. W tym roku włożyłam 20 zł. Pozdrawiam cię Lusia :hello:
    • Gość: Iskra Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 11:49
      W tym roku również miałam pierwszą wizytę. Michał ma prawiw dwa lata, ale ok. 19.30 jest kąpany. Godz. 20. 15 księdza nie ma a mały pada. Przygotowałam wszystko, dzieciaka wzięłam dokąpieli - mówi się trudno. Kilka minut później dzwonek do drzwi. Mąż grzecznie przeprosił, powiedział, że nie mogliśmy dłużej czekać. Odp. księdza - ależ oczywiście, dziecko ma swoje prawa, wiem, że jest już późno. porozmawiał z mężem, zapytał o datę urodzenia Michałka, chrzest itp. Koperta leżała (z sumą taką, na jaką nas było stać), ale nie pytał o pieniądze, ani też sam jej nie wziął. Mąż wręczył mu ją, kiedy ten był już niemal w drzwiach.
    • Gość: janeczka Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 11:49
      Zaraz, zaraz-jaka kolęda?! Przecież to już Wielki Post.A może ksiadz oszust-zadzwoń na Plebanię.Albo Ty cos pokręciłaś.
      • Gość: janeczka Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 11:55
        Co więcej? Księża starają się chodzić od 16.Po drugie-nasz proboszcz-przesympatyczny człowiek-od młodych małżenstw albo, gdy ktoś studiuje nie bierze koperty.U nas w bloku ludzie dają 10-30 zł-jak kogo stać. Myślę, że jeśli dasz 10 zł-to nie zubożejesz tak bardzo.Na wsi u moich rodziców dają ponad 100zł-ale to bogata wieś i ich stać-a po drugie ludzi także niewiele, a taki ksiądz też musi z czegoś żyć.Ja osobiście bardzo lubię wizyty księdza w naszym domu. Nasi księża nawet dzieciom dają cukierki. No i obrazki-które ja kolekcjonuję od kiedy skończyłam 3 latka.
      • Gość: MIM Re: Ksiądz na kolędzie- do Janeczki IP: *.* 26.02.02, 20:09
        To, że Wielki Post, to niestety nie zawsze koniec kolędy. Pamiętam moją rodzinną parafię na wielkim blokowisku. Księża chodzili co dwa lata i do Wielkanocy. To zależy od wielkości parafii i ilości kapłanów.Iza
    • Gość: cela Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 12:20
      No to może teraz ja.Nie chodzi mi o to, że nie chcę tego księdza przyjąć - bo wprost przeciwnie, czemu nie.Sama mam bardzo miłe i sympatyczne doświadczenia z dzieciństwa: tylko wtedy było trochę inaczej - ksiądz znał swoich parafian, ich problemy, nie rozmawiało się "o niczym", recytowanie wierszyków, paciaża przez dzieci, obrazki, cukierki - w zasadzie to czekało się na taką wizytę - czasami otrzymywało się niezłą burę.Ale teraz to jest inaczej, jestem sama, trochę zdekoncentrowana. I prawdę mówiąc nie wiem jak to wygląda - co z tym białym obrusem?, z kropidłem itp.Koperta też nie jest problemem - natury finansowej. Tylko, że ja uważam, że to jest głupie - wciskanie komuś kasy za to że przyszedł. Chyba wolę rzuciś więcej na tacę lub przekazać darowiznę. Ale skoro tak się robie - sama nie wiem. No i ta pora. Przecież nie będziemy grzecznie czekać. Już sobie wyobrażam: właśnie zjedliśmy kolację, w zlewie kupa garów, grzejść się nie da bo mały właśnie bawił się w najlepsze a teraz jest kąpany, łóżko rozścielone, bety na wierzchu - zaraz będziemy zasypiać.... i dzwonek.... ale jestem zasadnicza, sztywniarano ale niestety takie mam problemy...
      • Gość: mamula Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 13:28
        troszke chyba jestes ;)ja tez oczekiwalam ksiedza, ale bez takich problemow. w zeszlym roku akurat smazylyzmy z mama rybe (cudny zapaszek) a w foteliku dyndal malutki.ksiedza przywitalysmy serdecznie,byl krotko, bo nie ma czasu, aby u kazdego siedziec godzine. poznalismy projekty i plany nowego kosciola. ksiadz poswiecil mieszkanie. i oczywiscie dalam mu o f i a r e na kosciol. poniewaz sie on buduje, to zalezy mi , aby to bylo jak najszybciej.ksiadz nie chcial wziac, ale mu wcisnelam.w tym roku przyszedl proboszcz.tez krociutko (podziekowal za paczki :( )pogadlismy o naszym kosciolku (upomnialam go, ze nie wychodzi na zewnatrz z taca i my-rodzice, ktorzy jestesmy z dziecmi przed kosciolem, nie mozemy spelnic swojego obowiazku). synek pokazal jak sie modli, czym rozczulil ksiedza. pomodlilismy sie oczywiscie. i ksiadz wyszedl. ale przedtem moj maz wreczyl, a raczej wcisnal do piterka (ksiadz nie wzial do reki ) koperte na budowe kosciola. naszego kosciola.nie spotakalam sie z tym ,aby ksieza domagali sie pieniedzy wrecz przeciwnie.dla mnie to akurat nie jest problem.na stole polozylam biala serwetke, biblie, krzyz i swiece. bez zadnych ceregieli.aby ksiadz nas poznal w nowym mieszkaniu musi wlasnie przyjsc i pogadac. ale i tak nie rady zaprzyjaźnic sie ze wszystkimi. chybam ze wlaczysz sie w prace na rzecz kosciola.tak wiec glowa do gory.mieszkania nie tzreba sprzatac, przyjecia szykowac, tylko czekac z usmiechem i luzem.a dzidzia dostanie obrazek...moj dostal taki nowoczesny-trojwymiarowy.juz takich, jak my wklejalysmy to chyba nie ma crying
      • Gość: MariaMamaOli Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 26.02.02, 13:06
        nie wiem gdzie mieszkacie, ale ja mam inne doświadczenia (warszawa) - w domu rodzinnym księdza u nas nigdy nie było bo mój ojciec nie chciał, kiedy się przeprowadziłam na swoje jakoś tak wyszło, że nigdy księdza nie "spotkałam", w zeszłym roku był ksiądz po kolędzie, więc przyszedł, akurat przyszłam chyba z pracy: zmówiliśmy modlitwę, pogłaskał Olę, dał jej obrazek, poświęcił mieszkanko, porozmawiał z nami chwilę po czym rzekł, że ma dużo wiernych, pożegnał się i poszedł, acha zostawił palto, jako, że mieszkamy na parterze, zeby go nie nosił po piętrach.... o żadnej kopercie nie było mowy, obrus też nie był wyjmowany... nie chcę niczego sugerować, ale moze to ludzie sami niejako gwoli tradycji te koperty szykują.... w każdym razie pozdrawiam serdecznie - maria
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 14:10
      Ja sobie tak czytam te posty o kolędzie i wspominam dawne czasy, zawsze był jakiś stres z tym związany, szczególnie w starszych klasach podstawówki kiedy człowiek już się tak nie przykładał do prowadzenia zeszytów religijnych, a tu ksiądz mógł poprosić o pokazanie... W Kanadzie kolędy jako takiej nie ma, jest oczywiście parę polskich parafii ale parafianie rozrzuceni więc trudno by było księdzu ich wszystkich objechać, ale i tak kolędę można sobie zamówić. I wiecie co, ta sprawa kopert to teraz dla mnie normalna sprawa. Przede wszystkim co roku parafia rozdaje swoim parafianom pudełko kopertek na ofiarę w kościele. Do tego dochodzą listy z prośbami o donację na taki czy inny cel. Oczywiście wszystko jest dobrowolne. Sumy wedle uznania, można dać 20 dol, 50, ktoś ma więcej pieniędzy da 100, itd. Takie listy przychodzą do domu co jakiś czas.Wiecie, naprawdę z tych donacji coś tam powstaje...Nie inaczej jest np. w szpitalach, ja urpdziłam syna we wrześniu i już dwa razy dostałam list ze szpitala, mogę wpłacić darowiznę, mój mąż raz odwiedził izbę przyjęć i też już jest na liście ich fundacji. Z takich darów szpitale kupują specjalistyczny sprzęt, robią remonty itd. Szkoła dziecka, to samo. Co i rusz córa przynosi koperty i zawiadomienia że można zrobić donację na taki czy inny cel, poza tym można też pozbierać pieniądze wśród znajomych, itd.Do drzwi często ktoś puka i zbiera pieniądze, albo nastolatki sprzedają batoniki czekoladowe, albo losy na jakieś loterie, popierające miejscowe drużyny sportowe, grupy harcerskie i nie wiem co tam jeszcze. Przyznam się szczerze że to czasami wkurza, bo jak tu nie dać, dzieciaki stoją przed drzwiami i trochę człowiek czuje się przymuszony, ale z drugiej strony chciałoby się im naprawdę pomóc. Najbardziej podobał mi się pomysł chłopców z miejscowej drużyny hokeja którzy chodzili po domach i zbierali butelki po piwie.Tak więc teraz zbieranie tych kopert wydaje mi się zupełnie naturalne, oczywiście bez żadnego przymusu, no i symboliczne sumy jeżeli trzeba pilnować budżetu. Ale byłoby chyba jeszcze lepiej gdyby parafia ogłosiła na przykład na co w tym roku pójdą pieniądze z kolędy, dałoby to ludziom poczucie że nie dają pieniędzy tak na niewiadomo co, jak napisała Ana, wie że jej pieniądze idą na budowę kościoła.Trzymajcie się dziewczyny,Agnieszka :hello:
      • Gość: mamula Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 25.02.02, 21:47
        Ale nie mam nic przeciwko jeśli część pojdzie na utrzymanie ksiedza.On tez musi z czegos zyc. :)
    • Gość: ingroz Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 26.02.02, 08:50
      O, chorobcia, a u nas z okazji kolendy "płaci się" podwójnie - najpierw do drzwi puka ministrant i mówi, że ksiądz zaraz przyjdzie, po czym podstawia pod nos puszeczkę na ofiarę na zimowisko dla ministrantów. Potem przychodzi sam ksiądz i po krótkiej modlitwie wysyła ministranta na korytarz, a sam zasiada. Tegoroczny od razu po zajęciu miejsca wyciągnął rękę po przygotowaną kopertę z bezceremonialnym pytaniem, a właściwie nawet stwierdzeniem "To dla mnie", po czym wyjął zawartość, wpisał do kartoteki, a nam oddał pustą kopertę "na przyszłość"! Za to dał broszurę informacyjną o parafii z nazwiskami księży, godzinami mszy św., formalnościami potrzebnymi do ślubu, chrztu itp. Cool. Zamiast obrazka zostawił naklejkę K+M+B 2002, bo większość ludzi w blokach ma białe drzwi i kredy nie widać.A propos nieprzyjmowania: Kiedy mój mąż mieszkał już sam, bo bez rodziny, a jeszcze sam, bo na kilka miesięcy przed naszym ślubem, mało bywał w tym mieszkaniu. Zwykle przesiadywał u mnie do 22-23 i dopiero wtedy wracał do siebie. Jednak pewnego razu przyszedł koło 16 z pracy, głodny jak diabli. Wziął się za gotowanie, a tu dzwonek do drzwi. Wyjrzał przez wizjer, a tu jakieś dziecko z puszeczką. Pomyślał, że to znowu jakieś dziecko po prośbie, bo domofon jest wiecznie zepsuty i ciągle ktoś dzwoni do drzwi chcąc coś sprzedać albo tylko prosić o pieniądze. Więc nie otworzył, zwłaszcza, że był już w stroju mocno niekompletnym. Za chwilę znowu dzwonek. Znowu to dziecko. Nie otworzył. Za chwilę znowu dzwonek. Jakieś namolne to dziecko, pomyślał. Wyjrzał przez wizjer, a tu ksiądz. Cóż, w zaistniałej sytuacji udał, że nie ma go w domu. Trudno było inaczej - nie tylko nie miał świecy, wody święconej, kropidła i białego obrusa, ale nawet stołu na którym można by ten obrus położyć! :hello:Kasia R mama Luizy, która bardzo się podobała księdzu na kolędzie i stwierdził, że za rok będzie jej już mógł Bozię pokazać!
      • Gość: MIM Re: Ksiądz na kolędzie IP: *.* 26.02.02, 20:29
        Wiecie, co ?Przeczytałam sobie te wszystkie posty i w gruncie rzeczy cieszę się, że tak nieiwele psioczycie na kolędujących księży. Mamy z mężem kilkunastu przyjaciół z tego grona, bo wychowaliśmy się i dalej jesteśmy w Oazie i doskonale wiemy, jakim ta kolęda jest dla nich wysiłkiem. Rano Msza, konfesjonał, szkoła lub dyżur w kancelarii, po obiedzie (dobrze, jeśli na plebanii ktoś gotuje, bo jak sami gotują, to już zwykle nie ma czasu)kolęda, często do 20.00- 21.00. A od rana znowu to samo przez kilka tygodni. Dobrze, że chłopaki nie mają żon, bo niechybnie wzrosłaby ilość starających się o rozwód, czy separację.Iza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka