Dodaj do ulubionych

Wasze szafy...

IP: *.* 25.03.02, 20:41
No wlasnie... Jak wyglada zawartosc waszej szafy? Czym kierujecie sie przy zakupie ubran? Kolorami? Wzorami? Moda? Nowoczesnie czy raczej klasycznie?Przyznam sie szczerze ze mam problem... Mam cala szafe zapchana a do noszenia praktycznie nic sie nie nadaje - tzn. nadaje sie ale w czesciach gorzej z gustownym doborem calosci... Nie umiem poprostu robic sensownych zakupow... A raczej nie umiem kompletowac ubran... Licze ze troche sie naucze czytajac co macie do powiedzenia w tym temacie...Napiszcie mi prosze czym sie kierowac zeby z jednej spodnicy, dwoch bluzek i marynarki ulozyc 10 roznych kompozycji ;-)ANia.ps.a co z butami? to juz w ogole mnie przerasta...
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna72 Re: Wasze szafy... IP: *.* 25.03.02, 21:45
      Temat prawdziwie wiosenny. Jak co roku na wiosnę nie mam co na siebie włożyć ;-) i zaczynam kompletowanie ciuchów. Od lat jestem wierna szarościom, ale mam już ich po prostu dosyć. I ciągle próbuję coś z czymś połączyć i znowu ląduję w ... szarym, bo do wszystkiego pasuje :-( A jak już skuszę się na kolor, to po kupieniu kilku rzeczy zaczyna mi się podobać inny i stąd się biorą kolorowe i do niczego nie pasujące rzeczy w mojej szafie. W tamtym roku miałam fazę na niebieski, zimą na bordo (pasował do szarego - uf!), teraz naszło mnie na zieleń. W ten sposób "przerobiłam" większość kolorów przez ostatnie lata. I z zazdrością patrzę na koleżankę, której tak jakoś wszystko pasuje do wszystkiego. I tak sobie tłumaczę, że z darem dobierania ciuchów to trzeba się urodzić ;-) .Ja niestety jak już kupię coś i skompletuję, to nie potrafię nic w tym zmienić, dołożyć, wykorzystac tego co mam. Chyba przydałby się kurs wizazysty. :-( A buty niekoniecznie muszą być super modne. Najlepsze są wygodne. Może jestem beznadziejnym przypadkiem, ale od tych z super wąskimi noskami mnie po prostu odrzuca.Nowocześnie, czy klasycznie? Raczej klasycznie, chociaż czasem mi odstrzeli na nowoczesność.Czekam na podpowiedzi razem z MiGoTkĄ. :hello: Anka.
      • Gość: olaart Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 22:29
        Tragedia! I po co ja czytałam ten post. Oczywiście posłusznie powędrowałam do szafy i ... owszem są tam jakieś ubrania, może nienajnowsze ale NIC NA MNIE NIE PASUJEI NAPRAWDĘ NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Minął miesiąc od porodu i zostało mi 6 kg do zrzucenia, udało mi się wcisnąć w jedne granatowe spodnie (kiedyś były za szerokie) i koniec. I co ja biedna mam teraz zrobić??? Kupić coś nowego? A jeżeli schudnę to później nie będzie pasowało i po co wydawać pienądze? Ech.
        • Gość: ttt Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 14:14
          Cóż za kilka dni też mnie to czeka. :(Jestem niecałe 3 tygodnie po porodzie- zostało mi ok. 5 kg, co nie byłoby takie złe, gdyby nie 6 cm w biodrach i 10 w talii!!!!!! :ouch: przed ciążą miałam 59 cm- więc szanse na to, że w cokolwiek się zmieszczę są "0". :cry:Na razie chodzę w 1 spódnicy- na gumce- uszytej jeszcze w ciąży, bo ubrania "normalne" wywiozłam z domu do rodziców.Ale po świętach czekaja mnie ciężkie chwile. No cóż pozgrzytam zębami. :fou:
          • Gość: humbak Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 21:51
            A ja uwielbiam szaroscie i dzieki temu raczej mam mala szafe ale jest sie w co ubrac (choc nie omija mnie problem wiosenny, czyli co na siebie wlozyc, a to nie z nadmiaru ubran, ile wlasnie z ich braku - tylko dlatego, ze sie "minimalizuje" w ich zakupie. Kupuje tylko te niezbedne, a potem zaluje, ze nie kupilam czegos, co chcialam, bo by sie przydalo... :) ) Aniu! Dlaczego nie masz sie w co ubrac? Ja od zeszlego roku robie to, co Ty, czyli zrzedly mi szarosci i dokupuje sobie kolory, ktore nosze na ich bazie. W ten sposob zawsze jest milusio.No, moze prawie. Minelo pol roku po porodzie, ja wciaz 8 kilo do przodu, wiec postanowilam pozbyc sie zludzen i wiekszosc ubran, ktorych z pewnoscia nie zaloze nawet po schudnieciu oddalam na PCK (choc czesc ulubiona sie ostala w szafie). I dlatego tez czasem nie mam sie w co ubrac. Ale mysle, ze znalezienie swojego ulubionego koloru i dobieranie reszty kolorystycznie do niego jako bazy to dobry sposob na szafe.A ja preferuje klasyke i tego sie trzymam bez wzgledu na mode. Kiedys kupilam buty - takie awangardowe, potem do tego bluzke, a potem okazalo sie, ze nie zaloze ich bez spodniczki, moze spodni, gdy chlodno, torebka nie pasuje... i dalam sobie spokoj. A awangarde chetnie ogladam na zdjeciach, u kolezanek i w magazynach. :)I tylko teraz pare zlotych by sie przydalo, bo wiosna idzie... ;)Aga:hello:
    • Gość: MiGoTkA Re: Wasze szafy... IP: *.* 26.03.02, 21:57
      No dziewczyny nie uwierze ze wszystkie chodzicie w workach po kartoflach... zajzec do szafy i raportowac co tam macie...ja za miesiac wracam do pracy i musze sobie jakos pokompletowac ciuchy wiec pomozcie troche... nie badzcie wisnie...ANia.
      • Gość: Katarzyna_mama_Sary_ Re: Wasze szafy... IP: *.* 26.03.02, 23:24
        Bałagan. bałagan i jeszcze raz bałagan!Do tego całe mnóstwo nie noszonych od lat ciuchów i całkiem sporo takich, które nadają się do noszenia, ale ich w tym bajzlu nie widać :(Jeejj, chyba czas zabrać się za porządki..........A tak serio- często kupuję coś spontanicznie, a potem nigdy nie noszę, bo poprostu do niczego nie pasuje.Też chętnie posłuchałabym rad, jak poradzić sobie a własną garderobą?!
        • Gość: maliza Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 08:04
          A ja niestety nie kupuję spontanicznie. A przynajmniej bardzo rzadko. Zawsze pięć razy pomyślę do czego mi to będzie pasowało. I jeśli sa już w mojej szafie takie rzeczy to kupuję. Drugim wyznacznikiem jest sposób prania i podatność na gniecenie. Gdy wymaga ręcznego prania to do widzenia. Jeśli się gniecie mocno, to też do widzenia.W ten sposób mam niewiele ciuchów, ale zawsze mogę zrobić z nich kilka kombinacji, no i jak wezmę dziecko na ręce, to moje bluzki nie wyglądają jak psu z gardła wyciągnięte. No i nauczyłam się jeszcze jednej rzeczy; jeżeli czegoś nie ubierałam przez ostatni rok, to natychmiast ląduje to worku w piwnicy. A stamtąd po kolejnym roku - na śmietnik (lub PCK itp.). I uwierzcie mi, że nie jestem pedantką. To wszystko wynika z lenistwa i braku czasu; nie chce mi się prasować, prać ręcznie i wiecznie układać w szafie porozwalane ciuchy.A na zakupy mam czas jedynie wieczorem gdy położę dziecko spać i mogę wyskoczyć do jakiegoś centrum handlowego czynnego długo wieczorem. Powodzenia. Maliza
      • Gość: Maszczuha Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 09:09
        No dobra... zajrzałam do swojej... I co ja tu mam, przede wszystkim bałagan, ale nie jest źle jakiś miesiąc temu posprzątałam, więc jeszcze nie osiągnął apogeum. No a poza tym mam kupę ciuchów w których nie chodzę albo chodze raz do roku, a szkoda mi ich wyrzucić, bo przecież są prawie nieużywane ;-)) Zresztą i tak chodzę zawsze w ukochanych dzinsach, "aż mi z tyłka nie spadną" co doprowadza moją teściowa czesem do szału ;-)) (mama się zdążyła przyzwyczaić). A teraz chodzę sobie w ogrodniczkach i jestem szczęśliwa, bo mam wymówkę, że na tą resztę która mi została do końca ciązy nie ma sensu nic kupować :bounce:PozdrawiamIwona i 35 tygodniowy Brzuszek (w ogrodniczkach) ;-))
      • Gość: emama25 Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 09:25
        temat w 100% na czasie. Chyba raczej nikt nie jest do końca zadowolony ze swojej garderoby. Zajrzałam do swojej szafy i wyszło że gdybym teraz miała wrócić do pracy to nie mam co na siebie włożyć. W szafie dwie pary jeansów, bo do wyjścia z dziećmi najwygodniejsze, jeszcze wygodne bluzy i koszulki. Wszystko wygodne, łatwe do prania i tak dalej. O butach już nie wspominam bo eleganckich nie mam ani jednej pary.Gdybym tak teraz musiała skompletować garderobe do wyjścia to chyba zaczęłabym od dwóch par normalnych, eleganckich spodni (spódnic nie nosze) paru bluzeczek i czegoś na góre no i jakieś normalne buty. Lubie czarny i ciemno zielony i chyba takie kolory bym wybrała.Najlepszą metodą na zapchaną szafę jest rozdać jej zawartość, tą w której się nie chodzi. Lepiej jest mieć mniej a fajniejszych rzeczy.Udanych zakupów i powrotu do pracy Migotka.Trzymam kciuki.
    • Gość: Honda Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 08:20
      Hej ubrania to mój mały konik ;) Mam pełną szafę cicuhów a druga pełną butów. Efekt jest taki, że przy każdej zmianie sezonu wynoszę worki dla PCK. Moja ideologia jest b. prosta aczkolwiek dosyć kosztowna :( Na każdy sezon kupuję nowe rzeczy. Jest oczywiście kilka ubrań i butów , które noszę latami i ciagle mi się podobają ale są to wyjątki. W zeszłym roku wróciłam po macierzyńskim do pracy więc na początek zakupiłam śliwkowy kostium i mnóstwo koszulek, które by do niego pasowały. Przyszła zima, więc kolejny kostium teraz mamy wiosnę: kosium, sukienka, marynarka, buty (dzisiaj idę na zakupy). Zrobiłam już pierwsze zakupy na lato. Ubrania kupuję w moich ulubionych kolorach (choć czasami graniczy to z cudem) i takich, które sa aktualnie na topie. Do pracy staram się ubierać klasycznie choć mam dni szaleństwa, że idę w lnianych spopdniach i swetrze. To chyba tyle.pozdrawiam,Eliza
    • Gość: Alka Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 09:51
      Jestem przed "wielkim" sprzątaniem, które robię 2 razy w roku, bo inaczej do garderoby nikt by nie wszedł. Po każdym takim remanencie wynoszę worek z nienoszonymi ciuchami do PCK i mam pretekst do uzupełnienia garderoby :-) Ale do rzeczy: mam mnóstwo niepraktycznych skukienek - bo baaardzo lubię - długich, rótkich, wąskich bądź rozkloszowanych - w zależności od nastroju; mam kostiumiki, które noszę na gołe ciało a nie na bluzki, staram się by były tak dopasowane kolorystycznie by można ze sobą zestawiać, więc jest szary, wiśniowy, zielony, brązowy, żółty, granatowy, czarny; spódniczki długie, krótkie, wąskie i szerokie; bluzki z tkaniny i dzianinowe bawełniane; spodnie: dżinsy, wełniane i bawełniane. Spodnie i spódnice raczej jednokolorowe (a jeżeli nie to np. czarna w popielate paseczki), błuzki mogą być we wzorki - ale bez szaleństwa. Lubię strój klasyczny w każdej jego odmianie.A buty, cóż mam jakieś takie nogi, że jak ostatnio przymierzałam 5 różnych par to 2 pary były za małe a numer większe mi spadały, jednych wogóle nie udało mi sie włożyć na nogę, jedne były takie szeroki, że odstawały z centymetr a jedne były dobre tylko tak jakoś źle wyglądały na tej mjej chudej stopie :crazy: Zaglądam do obuwniczego przynajmniej raz w miesiącu a buty udaje mi się kupić raz w roku :-(
      • Gość: MariaMamaOli Re: Wasze szafy...do ALKI i MIGOTKI IP: *.* 27.03.02, 16:04
        Alka,chryste panie!!!! ja bym się załamała na sam widok takiej wypchanej szafy .... Migotko,według mnie najlepiej mieć kilka kostiumów, np. granatowy, morelowy i czerwony lub zielony, najlepiej jednokolorowe lub w drobny wzorek, z których robi się kominacje, góra taka dół inny, poza tym kilka eleganckich bluzek, ja lubię jasne, to do pracy... poza tym spodnie jeans + kilka polo i kilka swetrów - to w week-endy, do tego ze dwie suknie koktailowo-wieczorowe i kilka letnich, szorty... i takie tam bluzeczki letnie.... nie cierpię kupowac ciuchów i mieć dużo w szafach... pozdrawiam - Maria
    • Gość: Asieniek Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 10:22
      A ja uwielbiam małe, kolorowe, dopasowane kostiumiki noszone tylko z biustonoszem pod spodem, klasyczne spodiumy, białe bluzki, i ... obcisłe, długie suknie wieczorowe - i do niedawna miałam tego w szafie całkiem sporo. Tak ładnie wyglądały wisząc równo na wieszakach :crazy: Ale najczęściej do pracy chodziłam i tak w czarnych spodniach, golfie i marynarce :( - bo tak mi najwygodniej. A po pracy - w dżinsach.Ale pół roku po porodzie zrobiłam najgłupszą rzecz w swoim życiu - sądząc, że nie uda mi się już zrzucić tych kilku kilogramów, które mi zostały po Ani, zrobiłam porządek w szafie i większość tych ślicznych kostiumików i sukienek oddałam mojej szwagierce :cry: A teraz jakimś cudem znowu ważę tyle, ile przed ciążą i spokojnie mogłabym te cudeńka znowu nosić...
    • Gość: Gosia26 Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 12:31
      Migotko na twoje specjalne zyczenie otwieram szafe ;)W mojej szafie znajdziesz wszystko we wszystkich wzorach i kolorach, pod warunkiem ze sa to jeansy i Martensy ;) Brak pracy sprawil ze nie dorobilam sie kostiumikow, mam dyzurna sukienke na bale, dwie pary eleganckich spodni na party, w spudnicach nie chodze. W lato, jako alergik na slonko chodze w kompletach z Indiashopu, z cieniutkich tkanin. Ubieram sie z ochota w niebieski, granatowy turkusowy blekitny itd, ostatnio zakupilam sobie kilka brazowych ciuchow na ciuchach i dobrze mi z nimi (pasuja do niebieskich ;)Jako osoba grubiutka nie szaleje z jasnymi kolorami, pilnuje zeby gdy gora jasna- dol byl ciemny i na odwrot. A lata mieszkania w malych nauczyly mnie wyrzucania rzeczy dosyc szybko,wiec moja piekna szafa jest w 3/4 pusta ;)
    • Gość: anuś Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 13:38
      Chmmm. Moja szafa pełna ale glowie dlatego, ze niektore rzeczy lubie (choc nie nosze bo to, bo tamto...) i szkoda mi ich powyrzucać. Mam swoje ulubione kolory np beż, biały, ciemno szary, granatowy. Wiele rzeczy kupuje tak, by pasowały do tego co juz mam ale zdarzaja mi sie tez glupie wyskoki. Kupuje wtedy cos kolorowego i leeezy to sobie w szafie zajmujac miejsce...Ale mam jedna zasade. Jedna rzecz nowa - to przynajmniej jedna musze wyrzucic (oddac). Przynajmniej jeszcze mi sie nie wylalo z szafy.Co do butów to nie cierpie ich kupowac, bo rzadko jakies na mnie pasują. Pod tym wzgledem jestem wybredna.:hello: anuśPS sorki - pisze lewa reka i mi b. niewygodnie - bobas spi na drugiej - tej od komputera. :)))
    • Gość: Aluc Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 15:20
      hmmm.... ponieważ kupienie czegoś, co by mi się podobało, pasowało na mnie i jeszcze nie kosztowało fortuny graniczy z niemożliwością, kupuję ciuchy hurtowo - tj. jak bluzka jest OK, to kupuję kilka we wszystkich znośnych kolorach. W efekcie wszystko pasuje do wszystkiego, choć czasem mam wrażenie, że chodzę przez cały czas w tych samych ciuchach :lol: kocham wyprzedaże, co również powoduje powroty do domu z trzema swetrami różniącymi się tylko kolorem etc :Dprawdziwa tragedia jest natomiast z butami - moja niechuda stopa plus wybujałe wymagania co do fasonu i jakości równa się dwie, góra trzy pary butów w sezonie - nie muszę dodawać, że po sezonie nadają się tylko do wystawienia przed śmietnik :(teraz pomykam na spacerki w dwóch parach tzw. wyjściowych dresów i butach trekkingowych i olewam moją szafę z przyjemnością :D aha - od lubego dostałam dwie męskie sztruksowe koszule z łatwym dostępem do baru mlecznego, w przepięknych ciemnych kolorach pasujących do dresów :D
    • Gość: PAULA Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 16:43
      Ja teraz cierpię katusze bo jeszcze nie wróciłam do swojego rozmiaru i spodnie(80%)mojej garderoby leżą odłogiem.Jeżeli chodzi o skład mojej szfy to;-spodnie,w różnych wzorach,kolorach.kroju.-wiele różnych bluzek do skompletowania ze spodniami-kilka sweterków rozpinanych-no i moje ukochane garniturki ach kiedy je znowu założę??generalnie ciuchów dużo i zawsze coś skompletuje na dana okazję.Przed każdym sezonem wybieram się na zkupy z kartą męża i uzupełniam szafę o kilka nowości ale nie przesadzam bo takie wystrzałowe ciuszki przeważnie sa na jeden sezon.buu.Dlatego w doborze kieruję się klasyką -starcza na dłuzej.Ale ja to mam dobrze bo moja kuzynka jest suuuuuper krawcową i ubrania przez nią szyte wyglądają jak z najlepszych domów mody.A do tego wszystkiego mam kilka świetnych sklepów gdzie kupuję dobre gatunkowo materiały za grosze.buty??? Mam fioła na ich punkcie a że (tu znowu mam dobrze)mieszkam w zagłębiu obluwniczym kupuję po bardzo atrakcyjnych cenach u producentów ( do fabryki Ryłko mam 10 min drogi)smile) Na szczęście w ciąży nie rosną nogi hi hiDo tego wszystkiego torebki, jak każdej kobiecie zawsze mi ich mało. Do każdego stroju przydałaby się inna, niestety trzeba się zadowolić tym co jest.Pozdrawiam Paula
      • Gość: Kachna29 Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 17:25
        W mojej szafie też przede wszystkim bałagan, zwłaszcza na półkach mojego mężusia ;-)A poza tym sporo ciuchów, w których od lat nie chodzę, a szkoda mi ich wyrzucić czy oddać bo są całkiem niezłe. Za każdym razem jak zabieram się za porządki i próbuję uzbierać coś dla PCK, ze sterty ciuchów udaje mi się wybrać tylko kilka, a resza znów ląduje w szafie i czeka na lepsze czasy. Chyba nigdy nie nauczę się robić prawdziwych porządków :-(Mam dużo spodni - bo uwielbiam chodzić w spodniach, do pracy nosiłam je przeważnie z marynarkami. Spódnic też mam kilka, bo podobają mi się na innych dziewczynach i zawsze kupując spódnicę obiecywałam sobie, że od teraz będę je nosić na pewno...Tym sposobem uzbierało się ich kilka i są ubierane od wiekiego święta. Kolory raczej spokojne, spodnie czarne, szare, beżowe. Bluzki też raczej w kolorach spokojnych i pasujących do spodni i stylu spokojnej klasyki, ale tu zdarzają się szaleństwa :-)Kilka marynarek - także w stonowanych kolorach.To tyle jeżeli chodzi o strój oficjalny. Reszta to ukochane dżinsy, bawełniane koszulki z długim i krótkim rękawem, swetry w różnych kolorach (do dżinsów pasuje wszystko) - ale z przewagą stonowanych.Buty to mój konik - na wszelki wypadek nie wchodzę do sklepów obuwniczych, bo tracę wszystkie pieniądze. Przed ciążą nosiłam buty raczej na wysokim obcasie, ale w ciąży przerzuciłam się na niski i tak mi zostało do teraz.Też miałam zasadę że na każdy sezon starałam kupić sobie kilka nowych ubrań, ale teraz zdecydowanie nie wchodzę do sklepów z eleganckimi strojami, tylko kuszą a i tak na spacerki nie będę w nich biegać. Za to dokupiłam sobie dwie pary spodni - dżinsy i sztruksy :-) teraz brakuje mi jeszcze wygodnych butów na wiosnę, ale popracuję nad tym po świętach ;-)Ale się rozpisałam :-) A przecież tak naprawdę to ja nigdy nie mam w co się ubrać ;-)
    • Gość: kalinka Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 17:22
      Czesc Migotko,radze zastosowac zasade: czego nie nosiłaś przez ostatni rok nie założysz juz napewno w obecnym - oddaj je biednym. Kup parę kostiumów ze spódnicą, spodniami, sukienkę z żakietem i dużo kolorowych bluzek, parę białych. Kupuj ciuchy w kolorach w których dobrze się czujesz a nie w tych które akurat są modne. Potem tylko parę apaszek i zapewniam - żadnych problemów z ubraniem się do pracy. Pozdrawiam :)
    • Gość: wioleta Re: Wasze szafy... IP: *.* 27.03.02, 18:21
      Migotko ja zwykle przeginam. tzn. jak mi się uwidzi jakiś kolor to kupuję tylko w tym kolorze ... az do znudzenia :-))))efekt? Mam większość ubrań ciemnozielonych :-)))Mam wrzosowo śliwkowy płaszcz i nie ma co do niego założyć :-(wioleta i nieszczesny samotny płaszczyk
    • Gość: agis Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 01:31
      z przyjemnoscia odpowiem: podobnie jak Katarzyna_mama_Sary mam glownie balagan, mase rzeczy (nie mieszcza sie w szafie), glownie jakies stare koszule (flanelowe i nie tylko) ktorych teraz za zadne skarby bym nie zalozyla, ale wisza sobie bo moze sie jeszcze przydadza do lasu lub w gory albo do malowania mieszkania itd. chyba to wywale. oprocz tego pare spodnic, ktore sa calkiem przyzwoite ale chyba juz niemodne, i teraz nienawidze spodnic. jest tez sporo ciuchow wiosenno - letnich, niestety krotkich spodniczek, slicznych dziewczecych sukienek i sympatycznych krotkich spodenek chyba juz nigdy nie zaloze :cry: :cry: :cry: - jestem cala w rozstepach :cry: sa tez sweterki rozpinane, krotkie dopasowane bluzeczki, ladne podkoszulki, seksowne koszulki na dyskoteki, niestety tez wszystko sprzed ciazy, chyba ze te troche brzucha jeszcze zrzuce...z zimowych to rozne swetry, raczej obszerne, jeszcze z czasow podstawowki i liceum, calkiem przyzwoite ale nie na ulicesmile po prostu niemodne. kilka bluzeczek na teraz mniej obszernych (moge wlozyc gdy akurat niewiele jadlam w ciagu dnia i brzucha tak nie widac). kilka niemodnych dzinsow, ktorych od 2 lat nie nosze bo pokochalam spodnie materialowe. mam ich 2 (!) pary, sprzed ciazy, wreszcie w nie wlazlam, sa z deka obcisle, ale co tam! oraz dwie pary kupione w przyplywie rozpaczy po porodzie, ktore nosilam raptem 2 miesiace i teraz ze mnie leca. caly wor stanikow, wszystkie za male oprocz trzech, ale pewnie po karmieniu biust mi sie zmniejszy. majtek mase ladnych zgrabnych niewielkich - moze za trzy lata w nie wejde... :) skarpetek cala szuflada bialych, ktorych od dawna nie nosze bo przerzucilam sie na ciemne.cala polka pizam i koszulek na noc - po co mi tego tyle? ano dostawalo sie od mamy i teraz szkoda wyrzucac bo nie sa zle.dwie sukienki wyjsciowe (w tym jedna krotka a druga obisla :( )oraz jeden wstretny kostium granatowy z wielkimi zlotymi guzikami jak u kominiarza :fou: i ciuchy kupione niedawno ktore bardzo lubie i chodze w nich naokraglo: kamizelka w kolorze khaki, bluza polar na suwak ciemnoszarofioletowa (?), golf uwydatniajacy ksztalty w kolorze srebrnym i hmm hmm to chyba tyle :pkurcze okazuje sie ze mam same niemodne ciuchy jeszcze z liceum przewaznie z lumpeksow, ale co ja mam zrobic jak mnie zwyczajnie teraz nie stac? :cry: jakie to pouczajace :(a wywale to wszystko w cholere! zajmuje mi to cztery pokazne szafki + bardzo przepelniona szafa. a marze o spodniach luznych lnianych na lato, najlepiej bialych, ale sa niepraktyczne, wiec moze bezowe, taki czysty len, i o niekrzykliwych, naturalnych i wdziecznych bluzeczkach z naturalnych materialow, nieco luznych ale dobrze podkreslajacych sylwetke (chyba do lata schudne nie?) uwielbiam kolory khaki i glebokociemnobordowy - moje odkrycie sprzed roku :D no i jeszcze szary.a styl przede wszystkim sportowy, potem ala ekolog, i na dokladke ala nie wulgarna, ale zgrabna mloda mamusia - to na dyskoteki :hap:co do pasowania jednego do drugiego to dotychczas wlazlam w tyle ciuchow, ze zawsze cos sie znalazlo :) pozdrawiam!
      • Gość: malgosiksand Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 13:39
        Zajrzałam do mojej miniaturowej garderobki i tez zobaczyłam tam główni bałagan, po prawej stronie moje rzeczy, po lewej męża. Moje dodatkowo w dwóch rozmiarach - moim "normalnym" rozmiarze sprzed ciąży 36-38 i rozmiarze, do którego po ciązy co chwila dobijam 40-42-44. Choć ostatnio jak udało mi się schudnąć wywaliłam szystkie rzeczy w rozmiarze większym niż 38 i ...musiałam kupować nowe. Ale teraz wiosna więc rozmiar 38. Od trzech lat siedzę z dziećmi w domu, więc moja garderoba to główni spodnie -przerózne jeansy w różnych kolorach, materiałowe czarne, grafitowe i beżowe, teraz u mnie na topie. Do tego rózne małe sweterki, biźniaki, bluzeczki. Spódnice mam trzy, z tego jedną tylko raz w ogóle założyłam i raczej nie zanosi się na więcej, mam kilka tzn. trzy sukienki na bardziej galowe imprezy, i skórzane spodnie, które kupiłam sobie w nagrodę za schudnięcie w ubiegłym roku, dwa razy je miała na sobie. Już ni mogę się doczekać lata, bo mam kilka fajnych topików. No i mam jeden garnitur grafitowy i dwie marynarki - szarą i czarną, ale juz wieki tego nie miałam na sobie. Ostatnio chyba na jakimś egzaminie.Buty to mój najwiekszy problem - mam niezłą 40, a nawet 41 , a kupić but w takim rozmiarze, że by jeszcze sę podobał ,graniczy z cudem.Pozdrawiam
        • Gość: Silije Re: Wasze szafy... IP: *.* 28.03.02, 20:11
          Co u mnie w szafie - przede wszystkim spory bałagan, co ciekawe tylko na półkach moich choć mam monopol na układanie rzeczy po praniu także na półkach męża i dzecka. Tłumaczyć można to zapewne tym, że mam ubrań ze 3 razy więcej niż reszta rodzinki razem, a sporo w zupełnie dobrym stanie jeszcze sprzed ładnych paru lat, z czasów nastolatki (nie zmieniła mi się figura).Nie cierpię chodzić w kostiumach, czy marynarkach, nie lubię i nie muszę, a zresztą i tak wszystkie w sklepach są na mnie za duże i za szerokie (mam rozmiar 34-36). Mam więc dwa kostiumy po mamie , bladoróżowy i czerwony, a do tego ze trzy zestawy "egzaminacyjne" czyli biało-czarne lub biało-granatowe (jeszcze kończę studia). Mam trzy suknie na wielkie okazje z czego jedna jest cudowna, srebrno-błękitna w stylu Królewny Śnieżki i chyba jako jedyna na świecie leży na mojej figurze jak szyta co do milimetra (szyła ją moja prababcia, wielki talent krawiecki).Lubię kolory, póki jestem młoda i młodo wyglądam :benetton: , a szczególnie niebieski, bo pasuje do blondynek. Ostatnio mam też sporo rzeczy bordowych i zielonych. Latem noszę tylko jasne kolory. W chłodniejszych porach roku niezastąpione są dla mnie spodnie (szybko marznę) ale nie dżinsy, tylko miękkie wąskie spodnie materiałowe, chętnie krój rozszerzerzany na dole. Za to na lato czekają w szafie ukochane leciutkie sukienki i spódnice. Nie toleruję rzeczy gniotących się i do prania ręcznego, brrr. Nie mam obecnie żadnego ładnego płaszczyka, :-( a pieniążki trzeba chować na urządzenie kuchni. Nie spodziewałam się zupełnie, że po zakończeniu długiego karmienia wrócę do staników sprzed ciąży a jednak tak się stało. Natomiast co do majtek to zawsze jak w sklepie wezmę najmniejsze, to wiem że będą akurat na mnie :lol: . Natomiast o butach nie ma co wspominać, mam tak wąską stopę, że nie mogę na nią nic znaleźć prócz wąziutkich butów włoskich, na które jednak mnie nie stać. Także butów mam mało jak nikt na świecie.
    • Gość: Kamila Re: Wasze szafy... IP: *.* 29.03.02, 21:03
      No dobrze. Tez postanowilam zagladnac do swoich szaf. Pierwsza z brzegu, ktora jest w moim pokoju. I coz ja tu widze? Kurteczka bialo-zielona - rozmiar 68, kurteczka granatowa z weluru - roz. 68, kombinezon czerwony - roz. 68...Zaraz, zaraz... przeciez to nie moj rozmiar. Do tego kilka spiworkow. To nie moje ciuchy!!!Chyba otworze druga szafe u synka w pokoju.Ale i tutaj wszystko jakies przymale. Czy ja jeszcze mam gdzies swoje rzeczy? Skoro jego rzeczy sa w dwoch szafach to ten model, ma wiecej rzeczy ode mnie :( Zostala mi jeszcze szafa w przedpokoju. Nareszcie cos mojego! Na wieszaczkach wisi kilka marynarek w jednolitych kolorach: granatowa, czarna, szara i jedna w drobna kratke (bialo-zielono-czarna), a na lato komplet: zakiet z krotka spodniczka w kolorze kosci sloniowej. Kroj wszystkich klasyczny, zeby byly modne przez kilka sezonow. A na teraz komplet: szara marynarka z rybaczkami z grubszego materialu. Poniewaz jestem na macierzynskim bluzki na razie sa mi niepotrzebne dlatego leza gdzies schowane w pudle, za to mam duzo t-shirtow przewaznie w bialym kolorze, ale ostatnio upodobalam sobie tez kolor pomaranczowy wiec jest tez kilka t-shirtow w tym kolorze.A teraz dol: jedne spodnie w kolorze kosci sloniowej, jedne czarne waskie, dwie spodnice jak zwykle krotkie: czarna i granatowa. Cos ubogo, ale to nic, niedlugo bede robic zakupy.Do tego kilka apaszek, ktore praktycznie jako jedyne maja jakies wzory.Na polkach leza grube swetry, obowiazkowo z golfami, bo takie zmarzluchy jak ja w niczym innym nie moga chodzic kiedy jest zimno. Kolory: dwa biale, dwa czerwone, trzy szare.Gorzej sprawa sie przedstawia z garderoba na lato :( Chyba mam jedna sukienke, ale nawet nie wiem gdzie i czy w ogole jeszce w nia wejde.Buty. Przyzwyczajam sie do jednych i nosze je "dopoki nie spadna z nog". No, moze troche przesadzilam, ale generalnie wybor niewielki.Kamila (przed wiosennymi zakupami :))
    • Gość: gemma Re: Wasze szafy... IP: *.* 30.03.02, 22:02
      W mojej szafce na ubrania (w mieszkaniu o powierzchni 46 m2 nie dorobiłam sie garderoby...) urzęduje ostatnio Zuzka. W związku z tym jako jedna z nielicznych wypowiadających się tu mamuś mam tam porządek. Dlaczego? bo muszę te ciuchy układać średnio trzy razy dziennie. Zuzka wywleka je wszystkie na środek pokoju, po czym "przymierza" - zakłada je sobie bluzki na ramiona, jak jakąś etolę, owija się, potem znów udaje, że to kapelusz.. Heh, może chociaż z niej wyrośnie jakaś elegantka...Ponieważ przeglądam ubrania tak często, nie musze zaglądać do szafki, żeby wiedziec, że nic ciekawego tam nie ma. ;)Zawsze mam swój ulubiony zestaw dyżurny - dżinsy (albo sztruksy) plus jakis sweterek czy bluzeczka. Latem noszę koszulki z krótkim rękawem i czasem spódnicę, bo na spodnie jest za gorąco. Co jakiś czas (średnio raz, dwa razy na pół roku) odbija mi palma, tzn. próbuję się zreformować (nie znaczy to, że kupuję sobie reformy, o nie ;) ). Polega to na tym, iż w pewnym momencie mówię "koniec z tymi szaroburymi ciuchami, zaczynam ubierać sie modnie i seksownie" hehehe... Idę wtedy do sklepu i kupuję np. obcisłą bluzkę, której nigdy potem nie zakładam, bo w ogóle to nie lubię obcisłych rzeczy. Ostatnio kupiłam sobie spódnicę do kolan, chociaż wcale dobrze w takim fasonie nie wyglądam. Spódnica wisi w szafie i prosi o zmiłowanie, a ja dalej w tych spodniach...Co jakiś czas nachodzi mnie taka ochota na zmiany, mam więc pełno ciuchów, w których nie chodzę. No ale w szafce to leży i mój mąż na moje standardowe "nie mam co na siebie włożyć" może odpowiedzieć "no a ta koszula, którą kupiłas ostatnio?". Wrr.. ale sama mu daję broń do ręki.Pewnie, Migotko, ani troche Ci nie pomogłam, ale wiesz przynajmniej, że nie jesteś sama na tym świecie.. ;)pozdrowienia :hello:gemma
    • Gość: mysia Re: Wasze szafy... IP: *.* 30.03.02, 23:44
      A ja kieruję sie swoim gustem i nie zawsze zapełniam szafę tym co akurat najmodniejsze..Kupuję ciuchy,w ktorych dobrze sie czuje i w ulubionych kolorach.Fakt,kupując myśle do czego to będzie mi pasowało,czy mam odpowiednie dodatki,tzn.buty,torebka.Pozdrawiam Dorota
    • Gość: AniamamaPrzemka Re: Wasze szafy... IP: *.* 31.03.02, 20:28
      Osobiście najczęściej chodzę w spodniach i wybueram zwykłe proste portki, które świetnie nadają się i do swetra i do marynarki. Jeśli chodzi o górę to preferuję cienkie sweterki najlepiej z dodatkiem bawełny, które również świetnie nadają się i pod marynarkę i do jeansów. Jako że nie noszę pstrokacizny a wszysko w jednolityh kolorach, kombinacje z tego są raczej proste. Tak więc trzy marynarki, trzy pary spodni i kilka sweterków lub koszulek i zestawów cała masa. Dla uzyskania bardziej eleganckiego zestawu dorzucam jakiś szal jedwabny i jakoś się te ciuchy mielą. Pozdrawiam. Ania.
    • Gość: Lilly Re: Wasze szafy... IP: *.* 02.04.02, 07:23
      W mojej szafie dominuje kolor szary, od zupełnie mysiego do ciemnego grafitu, oraz granatowy. Wiszą dwie garsonki, które zakładam bardzo rzadko, bo generalnie nie przepadam za marynarkami - krępują mi ruchy. Mam za to mnóstwo dzianinowych bliźniaków - kocham wełenkę, jest taka miła dla ciała. Mam trzy pary wyjściowych spodni. I kilka jasno kremowych bluzek. Staram się jednak kupowaćtakie rzeczy, których nie trzeba prasować.Wiosną i latem przerzucam się na jaśniejsze tonacje - oliwka, ecru, beż, stonowany błękit, złamana biel. Buty - przede wszystkim czarne, na niskim obcasie, chociaż - o czym kiedyś pisałam, pod wpływem emam, szarpnęłam się na buty na wysokim 6cm obcasie. Wiosną i latem - buty w kolorze naturalnej skóry.Mam kilka kolorowych akcentów w moej garderobie - bordowego bliźniaka, pistacjowy sweterek, czerwoną bluzkę. Ale z przyzwyczajenia zawsze tonuję te kolorowe wybryki stonowaną szarością i granatem.Nie przepadam za kolorem czarnym, choć mam czarną spódniczkę - nota bene, moją ulubioną. Spódnice noszę krótkie - tuż nad kolana, ale mam też kilka takich prawie do kostki.Staram się kupować ciuchy z głową - tak aby pasowały już do tych ubrań, które mam. Ale zdarza mi się zaszaleć i kupić coś tak zupełnie spontanicznie - tylko wtedy z reguły taki ciuszek leży w szafie i czeka na lepsze czasy.A weekendy czy po pracy - najlepsze są dżinsy, jakaś bawełna, czy koszula o sportowym kroju i wygodne mokasynki na słonince.Pozdrawiam, ubrana w granatową spódnicę i kremową bluzkę Lidka :hello:
      • Gość: ewkka Re: Wasze szafy... IP: *.* 02.04.02, 14:30
        Mam to szczęście, że w mojej pracy nie są wymagane kostiumy i inne tego rodzaju uniformy. Dlatego też w mojej szafie przeważaja materiały naturalne przede wszystkim dżinsy i bawełny.Sa trzy kostiumy, kilka sukienek letnich - takich przyzwoitych i kilka par eleganckich spodni - to na spotkania tzw. biznesowe. A tak to przeważają bawełniane bluzeczki z długim i krótkim rekawem,dzinsowe spódnice i kurtki, spodnie -zdecydowanie bojówki. Latem len i płótna(kolory naturalne i oliwki). Kolory: szarości, zgniłe zielenie, granaty - to kostiumy, spodnie spódnice itd. Bordo, czerwienie, pomarańcze, fiolety i błękity - to bluzeczki. No i paski. Uwielbiam je. Mam całą kolekcję bluz i bluzek w paski. Buty muszą być płaskie; kamaszki lub typ makasynowaty. Latem sandały, espadryle i trampki. Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka