Dodaj do ulubionych

Za głupia jestem???

IP: *.* 22.04.02, 11:38
Żeby to zrozumieć?Może z waszą pomocą mi się uda.Moja dobra koleżanka(nie lubię używać słowa przyjaciel) pracuje od kilku lat w firmie z obcokrajowcami.Są to ludzie o zupełnie innej kulturze(muzułmanie),ale niektórzy z nich sa zupełnie normalni maja żony Polki dzieci chodza do normalnych szkół mówia po polsku obchodzą polskie święta , bądź podwójne.Ona zna te klimaty od zawsze zna ich język od dzieciństwa jeżdziła tam na wakacje i WIE jak żyją również ci ORTODOKSYJNI.Wczoraj przyjechała do mnie po radę .Od paru lat nie układały jej się związki z facetami.Była wciąż sama, my wszyscy braliśmy śluby,rodziliśmy dzieci, a ona wciąż trafiałą na palantów , ktorzy ją wykorzystywali i zostawiali.Jakiś rok temu związała się z kolegą z pracy.Miły , dobry , opiekuńczy, tylko izoluje ją od jej towarzystwa.Spotyka się z nią wyłacznie w kawiarni albo w parku, nie chce nas poznać(tłumaczy się barierą językową)Oświadczył się! Ona nie chce być sama, ale on do cholery jest ortodoksem!Modli się pięć razy dziennie bo żyje z nią w grzechu!Każe jej zmienić religię!!!!!Tłumaczę jej , że rok po ślubie zapomni co to fryzjer, kosmetyki,on juz nie pozwala jej nosić bluzek na ramiączkach!!!Założy jej chustkę na łeb i wywiezie , ludzie ona była najbardziej niezależną osobą jaką znałam jak mam ją uratować on ją tak omotał, ze ona myśli, że CHCE!przyjąć islam, ze on ją tak kocha bo jest dla niej dobry.Naprawdę zachowuje siię jak po praniu mózgu .Wymyślcie może jak jej pomóc zajrzę dopiero wieczorem,przepraszam, za taki temat, ale jestem w desperacji, a wiem ,że są wśród was osoby które w ogromnie dyplomatyczny sposób potrafią wyłożyć swoje argumenty,a ja podchodzę do tego bardzo emocjonalnie i nie umiem jej nic konkretnie powiedzieć, wiem, że tylko ja mogę ją przekonać.Pomóżcie,dzięki.K.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alka Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 22.04.02, 12:22
      Tak to niestety już jest, że jak człowiek zakochany to dla swojego "obiektu" zakochania zrobi wszystko... i kolejne niestety - najbardziej rzeczowe argumenty by tego czegoś nie robił nie trafiają do niego... Szczerze powiem, że nie mam pomysłu jak te argumenty przedstawić by koleżanka zrozumiała :-( Podejrzewam, że w tej chwili brak fryzjera, kosmetyczki, starych znajomych, chustka na głowie i ciuchy zakrywające każdy skrawek ciała nie mają znaczenia. Znaczenia nabiorą po pół roku może po całym. Może niech spróbuje żyć w taki sposób już teraz, albo niech zaproponuje ukochanemu, by przyjął Jej wiarę i żył w naszym stylu? Pewnie ani jedno ani drugie nie będzie wchodziło w rachubę... Nic innego nie wymyślę. Powodzenia :hello:
      • Gość: joannaz Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 22.04.02, 13:25
        Może podżuć jej do przeczytania książke "Tylko razem z córką" Opowiada o przejściach Amerykanki, żony chyba Irańczyka, wykształconego, od lat mieszkającego w USA. Pojechali do Iranu tylko z wizytą. Na miescu okazało się jak ma wyglądać ich nowe zycie, jaka jest jej rola i pozycja w rodzinie. Wrócić do Stanów mogłaby sama, córkę zgodnie z prawem musiałaby zostawić u ojca. Książka oparta jest na faktach.Może pomoże twojej koleżance dokonać wyboru.Joannaz
        • Gość: Siunia Re: Za głupia jestem??? - też chciałam to zaproponowac :) IP: *.* 22.04.02, 16:34
          .... tylko czy te argumenty trafią do rozumu tej dziewczyny?Obawiam sie ( to dziwne przy całym moim optymiżmie), że tu sprawa jest przesądzona.Jet to klejna ofiara miłości, która wierzy, że ją nic złego nie spotka, wierzy, że sama CHCE żyć tak a nie inaczej, że będzie ją kochał i zawsze będą szczęśliwi tu, w Polsce.Naprawde, znam wiele takich przypadków, gdzie dziewczyny już "chwilę" po ślubie żałowały swojuej decyzji, a były tak zdominowane psychicznie, że nie miały ani odwagi aini siły przeciwstawić sie temu. I dodam, że żadna juz tu, w Polsce nie mieszka, nie piszą, nie dzwonia, nie kontaktuja sie (niektóre nawet z właśnymi rodzinami)To straszne- Siunia (załamana na mysl o kolejnej kobiecie, która wierząc w miłość i szczęście z kims takim, może "przegrac" całe swoje życie)
    • Gość: 888 Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 22.04.02, 14:53
      Nie jesteś za głupia, ale wiele tutaj nie zdziałasz...Po pierwsze Twoja koleżanka doskonale zna to środowisko(jak sama pisałaś przebywa w towarzystwie ortodoksów już dłuższy czas), więc zdaje sobie sprawę jak oni żyją i jakie mają podejście do życia, myślę, że wie na co się decyduje.Gwałtownym zniechęcaniem niczego pozytywnego nie uzyskasz, gdzie w grę wchodzi miłość tam inne rzeczy się nie liczą, jedyne co zyskasz to wroga w postaci Twojej koleżanki, która będzie uciekać od Ciebie, bo zagrażasz jej szczęściu! :(Ponadto nie zawsze jest tak jak wygląda, mam bliskiego kolegę - właśnie muzułmanina i jestem przeciwna mierzeniu wszystkich ludzi jedną miarą(myślę, że po tych wydarzeniach ostatnio w Stanach jesteśmy tacy rozgoryczeni). Mój kolega ożenił się tutaj z naszą polską dziewczyną i wcale nie zrobił z niej baby w chuście na głowie! Chociaż jest wierzącym w tę swoją wiarę człowiekiem.Wracając do Twojej koleżanki staraj się ją bacznie obserwować i w razie potrzeby służ jej pomocą, bo może jej kiedyś potrzebować jeśli rozczaruje ją życie w tym "innym świecie". Choć muszę przyznać, że jest dużo kobiet, którym taki model życia i rodziny odpowiada(???), czego ja nigdy nie mogłam pojąć! :hot:Niestety nie możemy decydować za innych i wpływać na ich decyzje, niejednokrotnie niewłaściwe. Czasem też tak jest, że nie właściwie oceniamy daną sytuację stojąc z boku, nie wiele wiemy o danej osobie...To życie Twojej koleżanki i ona dokonuje wyborów...
    • Gość: 888 Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 22.04.02, 14:56
      Nie jesteś za głupia, ale wiele tutaj nie zdziałasz...Po pierwsze Twoja koleżanka doskonale zna to środowisko(jak sama pisałaś przebywa w towarzystwie ortodoksów już dłuższy czas), więc zdaje sobie sprawę jak oni żyją i jakie mają podejście do życia, myślę, że wie na co się decyduje.Gwałtownym zniechęcaniem niczego pozytywnego nie uzyskasz, gdzie w grę wchodzi miłość tam inne rzeczy się nie liczą, jedyne co zyskasz to wroga w postaci Twojej koleżanki, która będzie uciekać od Ciebie, bo zagrażasz jej szczęściu! :(Ponadto nie zawsze jest tak jak wygląda, mam bliskiego kolegę - właśnie muzułmanina i jestem przeciwna mierzeniu wszystkich ludzi jedną miarą(myślę, że po tych wydarzeniach ostatnio w Stanach jesteśmy tacy rozgoryczeni). Mój kolega ożenił się tutaj z naszą polską dziewczyną i wcale nie zrobił z niej baby w chuście na głowie! Chociaż jest wierzącym w tę swoją wiarę człowiekiem.Wracając do Twojej koleżanki staraj się ją bacznie obserwować i w razie potrzeby służ jej pomocą, bo może jej kiedyś potrzebować jeśli rozczaruje ją życie w tym "innym świecie". Choć muszę przyznać, że jest dużo kobiet, którym taki model życia i rodziny odpowiada(???), czego ja nigdy nie mogłam pojąć! :hot:Niestety nie możemy decydować za innych i wpływać na ich decyzje, niejednokrotnie niewłaściwe. Czasem też tak jest, że nie właściwie oceniamy daną sytuację stojąc z boku, nie wiele wiemy o danej osobie...To życie Twojej koleżanki i ona dokonuje wyborów...
    • Gość: Kakarzynka Re: trochę ochłonęłam IP: *.* 22.04.02, 20:51
      Ale nadal nie mogę tego pojąć.Ona ma być świadkiem na ślubie takiej pary, dziewczyna też jest Polką.Moja koleżanka parę tygodni temu mówiła , że nie rozumie jak można wychodzić za mąż za faceta, który nie przepuszcza cię w drzwiach.Ja nie neguję,że większość z tych , którzy przebywają w Europie jest normalna,ale kwestia wychowania w kulturze islamu jest nie do przebrnięcia.Ja również z nimi pracowałam i wierzcie mi , nigdy w życiu nie czułam się tak upokarzana tylko dlatego, ze nie jestem facetem, mojego męża znali i lubili, ale ja zawsze byłam tylko kobietą(znającą się znacznie lepiej na tym co oni robili, ale bez prawa głosu) nieważne nie na temat.Moja koleżanka powiedziała,że jest na zakręcie ,jest to osoba, której bez wahania oddałabym nerkę i powierzyła dziecko na wychowanie gdybym umarła.Nie nazywam jej przyjacielem bo to głupio brzmi,ona jest dla mnie kimś znacznie ważniejszym i wyraźnie szuka pomocy.Nie mogę się poradzić nikogo z naszych wspólnych znajomych,bo ona by sobie tego nie życzyła.Ona wie ,że to jest chore,ale boi się samotności, to nie jest miłość jeśli robisz coś wbrew sobie,a ona nie jest sobąw tej chwili. Bardzo się zmieniła straciła całą wiarę w siebie swoje możliwości, miała naprawdę bardzo trudny rok i zawodowo i prywatnie i zdaję mi się, że uznała że nic lepszego jej w życiu nie spotka a ja mam się temu przyglądać???
      • Gość: DorotaJ Re: trochę ochłonęłam IP: *.* 22.04.02, 22:01
        Cześć Kakarzynko,a może byscie razem gdzieś wyjechały? Chodzi mi o stworzenie sytuacji, gdzie Twoja koleżnka nie będzie pod wpływem swojego faceta. Może to pomoże jej przejrzeć na oczy.A może niech postawi warunek, że on musi poznać jej znajomych...Nie wiem ...A teraz trochę prowokacyjnie: nie nam sądzić, czy ona wie co robi... Może wie (wg nas to się źle dla niej skończy), ale po przekalkulowaniu zysków i strat otrzymała wynik dodatni istnienia takiego związku?Niemniej życzę Wam, aby to on się dostosował (jeżeli ma byc to bajka z happy endem - w co nie wierzę :-( )
    • Gość: akacha Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 22.04.02, 23:17
      Kakarzynko!!!!!!!! Mam doświadczenie w twojej sprawie z AUTOPSJI!!!3 lata temu miałam przyjaciółkę - jak ty. Poznałam ją zaledwie 1,5 roku przedtem ,zle polubiłyśmy sie i poznały jak nigdy wcześniej z nikim :)Łączyły nas wspólne sprawy, poglądy na zycie, poczucie humoru i wiele, wiele innych babskich rzeczy. Wspólne pogaduchy, czas mile sspędzany i co najważniejsze - lojalność i pewność że możemy na siebie liczyć. Wesoła, towarzyska dziewczyna, niezależna, też trafiała na "popaprańców". Co ważniejsze, angażowała sie w znajomości z facetami bez większego przekonania. Aż wreszcie pękła....Zadzwoniła, że pilnie musi ze mną porozmawiać w bardzo ważnej dla niej sprawie. I zaczęła opowiadać, że nigdy do końca nie była ze mną szczera, bo zataiła istotny fakt ze swojego życia, bo nie wiedziała jak j zareaguję, jak siedalej wszystko potoczy...Okazało sie że przez 4 lata przed naszym poznaniem mieszkała z facetem. On był Irańczykiem , czyli innymi słowy pochodził ze Starożytnej Persji , z ogromną kulturą, jak opowiadała z przejęciem. Rozgraniczała sprawe Irańczyk - Arab zupełnie. Był też muzułmaninem. Dzieki związkowi z nim straciła kontakt z całą swoją rodziną. Żeby było weselej, on miał już żonę - panuje tam wielożeństwo. Od mojej przyjaciółki Ani był sporo starszy ona lat 27, on 46. Miał też kilka dzieci, może cztery, pięć? nie pamiętam. Wyjechał jednak do siebie, obiecując, że załatwi wszystko na miejscu i przygotuje na jej przyjazd.Albo rozwiedzie sie z żoną , albo uzyska jej zgodę na kolejną nową , młodą żone (wielożeństwo). Ona twierdzi że przez te lata oswoia sie z kulturą , poznała, wie czego sie spodziewać. Inagle, po 1,5 roku od wyjazdu - on dzwoni że przyjeżdża PO NIĄ!!!!!!!Aona - SZCZĘŚLIWAPO KILKU SPORADYCZNYCH LISTACH, TELEFONACH W TYM OKRESIE, ZAUFAŁA MU , PODOBNO? WZIĄŁ ROZWÓD?! z poprzednią żoną, ale musi ją utrzymywać do końca życia i ich dzieci -prawie już dorosłe.W kilka dni porzuciła pracę, zlikwidowała mieszkanie (wynajmowane)i była gotowa na ślub w ambasadzie i wylot do Iranu. Pozostało tylko ..... opowiedzieć mi owszystkim, przedstawić mnie i mojemu mężowi wybranka ....... i w drogę!Ja byłam w szoku, mój mąż też. Berius-świetnie mówił po polsku po studiach w naszym kraju, tłumaczył mi ich kulturę, uspokajał co do losu Ani i roztaczał piękne widoki.Ona uznała że nie ma nic do stracenia - rodzina: odsunęła się, mieszkania: nie ma, praca: bez perspektyw, więc co? wyjazd!!!!!Ale kiedy powiedział mi, że on wylatuje samolotem wcześniej od niej, ona kilka dni po nim, nie mogłam uwierzyć! Sama w taką podróż! Z przesiadką w Amsterdamie i stamtąd dalej do Teheranu. Zero znajomości jakiegokolwiek języka!!!!!!!!! Czekać na następny samolot kilka godzin!!!!!Likwidacja mieszkania, skromnego dobytku, do tej pory mam kilka pamiątem, m.in. kilim służący im do modlitw - a mnie jako oryginalna serweta na ławę - świętokradztwo!Poprosiła mnie aby pomóc w kompletowaniu garderoby: długie spódnice zakrywające kostki, letni płaszc takiej długosci, szerokie tuniki......I CHUSTA!!!!!!!!!! żeby móc założyć na lotnisku po wylądowaniu samolotu czekając na ukochanego.......Wyłyśmy obydwie jak psy......Spisanie adresów.... tajnych haseł "w razie czego".....Tam na nią czekało służbowe mieszkanie blisko Teheranu, gdyż on - wykładowca na uniwersytecie , człowiek światowy...Nie chce pisać ile tłumaczyłam.... na wszystko miałam odpowiedź: wiem, znam, wiem na co sie decyduję , kocham, bede muzułmanką, a wszystko to z uśmiechem na ustach...Kilka listów potem od Ani.....Piękne mieszkanie, może przylecimy za 2 lata jak uzbieramy na podróż, mieszkamy SAMI, jeszcze nie znam jego rodziny....Ite inne....samosąd chłopca - powieszenie na rynku miasta za obelgę rzuconą na czyimś weselu, chustki, pot sie leje po....., zakaz alkoholu, bnie moge sama nigdzie wyjść, nie znam języka.....ale się ucze, jestem zadowolona, boże kiedy sie zobaczymy...chyba już nigdy....... :( boże ja znowu wyję.....nie moge.....i koniec...... żadnych listów, hasła nie pomogły , szukanie przez ambasaę..... i inne :)NIE POZWÓL JEJ!!!!!!!!!!!JA SOBIE NIGDY NIE WYBACZĘ!!!!!!!odsuwam te myśli od siebie, bo myśląc o TYM nie jestem w stanie spojrzeć sobie w twarz....mogłam zapobiec!moja najlepsza PRZYJACIÓŁKA..... TAK BARDZO CHCIAŁABYM CHOĆ JA USŁYSZEĆ....kacha :(
    • Gość: akacha Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 00:11
      Iwiesz co jest najgorsze.....że nic nie wiem1 nie wiem czy zyje? jak żyje? co sie stało?spełniły sie nasze najgorsze oczekiwania, na które wydawało sie nam, że jesteśmy doskonale przygotowane......że uda sie nam przechytrzyć los...najgorsze jest nic nie wiedzieć i wiem że ona jeśli o mnie myśli czuje to samo...bo ona też nic nie wie jak mnie sieę życie ułożyło... czy wyszłam za tego faceta którego kochałam, czy adaś - mój syn dobrze się uczy, czy jestem szczęśliwa, i ja nie wiem czy ona jest?i nie mam jak sie dowiedzieć... spróbowałam wszystkiego... nie życze nikomu, to wszystko to "tylko " mój punkt widzenia, a niech twoja koleżanka pomyśli o jej punkcie, daj jej to przeczytać! ja nie przekonałam Ani, może Ty ją przekonasz?????Trzymam kciukismile za Ciebie i za niąto tylko jedna piąta tego co mogłabym o tym napisaćp.s. czy ona przymierzała chuste, czy lubi się malować iBYĆ KOBIETĄ????????kacha
    • Gość: annliana Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 09:17
      Droga Kakarzynko,Myślę, że pomysł dziewczyn z książką jest OK. Rozumiem jej strach przed samotnością, przed brakiem spełnienia i bliskości z drugim człowiekiem. Jaką ma jednak gwarancję, że będąc z nim nie będzie jeszcze bardziej samotna i nieszczęśliwa? Ryzyko jest bardzo duże. To jest jednak diametralnie inna kultura. Religie są tak różne jak ogień i woda. A znając tych ludzi powinna wiedzieć, że w islamie nie ma odstępstw. Oni swoją "wojnę" o wiarę toczą przez całę życie. Jak sobie ten Pan postawił za cel, że ją "nawróci" na islam, to Prorok wspiera każde jego działanie i rozgrzeszy nawet z jakiś mało prawdziwych obietnic składanych przed ślubem. Ile słychać potem o tych dziewczynach, że to niby na wakacje jadą, rodzinę męża poznać. Problem w tym, że potem do Polski nie mają powrotu, a konsulat nasz jest niestety bezsilny. Odpowiada przy probie ingerencji, że przecież znały kulturę decydując się na to. Po ślubie nagle stanie w obliczu prawdy, że osobą decydującą w takim związku jest matka męża, że ślub jest między 3 osobami. Muzułmanie się Europeizują tylko do czasu, dopóki są w naszym kraju, w naszej kulturze. To coś na kształt przystosowania. Po powrocie wracają do korzeni. Inaczej byliby innowiercami we własnym kraju. Kakarzynko, tłumacz, tłumacz i tłumacz. Oczywiście wyboru dokona ona sama. Wiem, że dla Ciebie też jest to trudne. Stojąc z boku masz świadomość pewnych następstw. Miejmy tylko nadzieje, że nasze ponure scenariusze się nie sprawdzą. Jeśli tak, może okazać się że za cenę miłości straciła wolność, godność i wszelkie wcześniej oczywiste prawa. Trzymam kciuki. Anuk
    • Gość: ania_sadel Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 10:06
      Na forum gazety wyborczej - Kobieta był o tym wątek pt Arab. Piszą tam kobiety ktore były żonami arabow . Wydrukuj i daj przeczytac kolezance. Opisane tam rzeczy sa straszneAnia S.
    • Gość: Gosia1 Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 10:45
      Podpisuję się pod postami Joanny i Siuni, ale jeszcze jedno dodaj - wydarzenia z 11 września. Powiedz Jej, że tego bestialskiego mordu dokonali ludzie, którzy mieszkali w Stanach, którzy pracowali, studiowali, byli "normalnymi" ludźmi. W zasadzie nie mam nic przeciwko nikomu, ale - Boże wybacz - tych ortodoksów NIENAWIDZĘ!!!! I dotyczy to nie tylko muzułmanów...... Dla mnie coś takiego nie jest normalne, to wynaturzenie, zboczenie. Przesada w żadnej dziedzinie nie jest dobra. Kasiu, przykre, ale możesz się zagadać na śmierć, ale jeśli Ona już podjęła decyzję, to wątpię, aby ją cofnęła. Moja rada jest taka - stanowczo oddziel emocje, bo one niczego dobrego nie przyniosą Tobie. Niestety nie zbawisz świata.........Pozdrawiam Gosia
    • Gość: sawlb Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 11:38
      Kasiu,moze to zabrzmi pesymistycznie ale zgadzam sie,ze w tej sytuacji niewiele mozesz zrobic a kazda twoja proba przekonywania moze byc odebrana bardzo negatywnie.Tak jak mowisz, Twoja kolezanka zna te kulture, wie na co sie decyduje..jednym slowem wie wiecej niz Ty i to bedzie jej argument. Dodatkowy argument to milosc czy,no nie wiem...strach przed samotnoscia? Rozumiem,ze to dorosla kobieta i,niezaleznie od Twoich szczerych intencji, ona i tak zrobi co uwaza za sluszne.A ze kobiety czesto w takiej sytuacji kieruja sie sercem...Nie wiem czy to bedzie pocieszenie,ale mam wsrod znajomych wiele par mieszanych jak rowniez czysto muzulmanskich. Fakt,ze oni mieszkaja w Anglii ale faktem jest tez,ze Ci arabscy mezowie wcale nie probuja uprowadzac swoich europejskich zon czy nawracac w jakis sposob. Przykladem chocby jest malzenstwo mojej kolezanki-Polki z Iranczykiem. Sa razem juz 6 lat, mieszkaja w Londynie,maja dwoje wspanialych dzieci.Jest to zwiazek jak najbardziej partnerski (choc on jest muzulmaninem i ma staly kontakt ze swoim srodowiskiem).Owszem, Aga poszla na pewne ustepstwa-np nie nosi mini ani obcislych legginsow (chyba,ze w domu.;)ale tez stwierdzila,ze w koncu swoje wdzieki ma dla meza i nie zalezy jej na spojrzeniach podziwu ze strony obcych facetow. W chuste jej nie ubral,ale, z drugiej strony, gdyby jej sie to podobalo to czemu nie.Znam tez iranskie malzenstwo -naprawde wspaniali ludzie.Na tyle wspaniali,ze nie wahalismy sie powierzyc im nasza coreczke gdy jechalismy do szpitala. Cenie ich naprawde o wiele bardziej niz wielu Europejczykow. Coz,moze jestem naiwna.Wynika to jednak z moich doswiadczen zyciowych. ot po prostu trafilam na muzulmanow co sie zowie czyli nie-fanatykow. Naprawde dobrych przykladow jest tez mnostwo a w anglii akurat sytuacja jest o tyle rozna,ze takie malzenstwa mieszane nie sa wyjatkiem. Natomiast srodowisko muzulmanskie stanowi czesc tutejszego spoleczenstwa. Ty z kolei masz napewno powody by sie bac o kolezanke. Przypuszczam,ze znasz czlowieka,z ktorym ona chce sie zwiazac i Twoje obawy nie sa nieuzasadnione.Nie potrafie Ci powiedziec jakich argumentow uzyc bo naprawde wszystko moze byc odebrane negatywnie.Zreszta nie tylko w tym konkretnym przypadku.Ilez to razy mialam jasne uczucie,ze ktos z moich bliskich pakuje sie w zwiazek bez przyszlosci i ilez razy moje przypuszczenia sie potwierdzily niestety. Jednak osoba zainteresowana jest na tyle zaangazowana emocjonalnie,ze nie widzi wielu rzeczy.A proba odwodzenia od tego zamiaru dziala na taka osobe jak plachta na byka. Z miloscia czesto tak bywa,ze rozkwita w atmosferze przeciwnosci(zakazany owoc?) a z kolei, w sprzyjajacych okolicznosciach klapki czesto opadaja. Pomysl tylko...takie malzenstwo czy tez poslubienie rodaka z paskudnym charakterem....i jedno i drugie jest nieszczesciem. Z ta moze roznica,ze w muzulmanskich krajach nie zawsze jest ucieczka. Ale nawet w polskich warunkach..ilez kobiet uzaleznia sie emocjonalnie i trwa w chorym zwiazku ze zwyrodnialym typem.Wiem,ze to zadne pocieszenie.Pozostaje tylko miec nadzieje,ze scenariusz nie bedzie wygladal tak czarno jak mogloby sie na to zanosic.Poki co, w tej chwili mysle,ze najwazniejsza jest dla niej Twoja serdecznosc.A czy potrafisz ja odwiesc od tego zamiaru? Jesli nawet,to skad wiesz,ze po latach bedzie Ci za to wdzieczna? Moze bedzie Ci wyrzucala,ze przez ciebie stracila jakas szanse w zyciu.(((usciski))))B
    • Gość: Lilly Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 23.04.02, 12:36
      Bogusia dotknęła bardzo ważnego tematu, mianowicie naszej odpowiedzialności za los naszych znajomych czy przyjaciół. Wiem, jak bardzo trudno jest radzić w tak trudnych i skomplikowanych sytuacjach, może właśnie należy, tak jak sugeruje Bogusia, po prostu być? Bo jakby nie było, to jest życie Twojej przyjaciółki, jej los się waży, nie Twój, i to musi być jej decyzja, co zrobić, nie Twoja, bo nie Ty będziesz ponosić jej konsekwencje. Nie namawiam Cię byś machnęła ręką, ale chyba faktycznie niewiele możesz zrobić. Masz prawo przedstawić jej swoje zdanie, podzielić się z nią swoimi obawami, powołać się na przykłady, przeczytane książki itd, ale ostateczną decyzję i tak podejmie Twoja przyjaciółka. Wierzę, że to trudny czas dla Ciebie - patrzysz na coś, co wiesz, że jest złe, ale niewiele możesz zrobić. Dlatego i Tobie i Twojej przyjaciółce życzę wiele spokoju i naprawdę mądrych decyzji.Pozdrawiam. Lidka
      • Gość: Kakarzynka Re: Bardzo bardzo Wam dziekuję IP: *.* 24.04.02, 21:43
        Jesteście kochane, i pewnie nabazgram tu kupę głupot , ale strasznie sie spieszę zanim mój modem zwariuje jak zwykle.Bardzo dziękuję za wszyskie rady i te zachecające ite które wielkich nadziei nie dają.Serdeczne dzięki Siuni za głęboką mądrość.Poryczałam się przy czytaniu Twojego postu i myślę że najbardziej mi pomógł.Nie zostawię jej, nie odpuszczę, nie wiem jeszcze jak ale jakos muszę tu zadziałać.W ostateczności stanę na głowie żeby i on został moim dobrym znajomym.Nie mogę dopuścić do tego żeby poczuła ,że wszyscy ją zostawili , a ona ma tylko jego i poświęciła przyjaciół dla miłości, bo to mu tylko ułatwi sprawę.Wyjedzie z nami na długi weekend( tylko dlatego ,że on jedzie do Turcji)to może coś sie wydarzy. Jeszcze nie wiem co będzie dalej, ale widzę,że bez was bym sie całkiem zgubiła. Dzięki
    • Gość: Siunia Re: Za głupia jestem??? - miałam już nie wracac do tego wątku...... (cholerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr IP: *.* 24.04.02, 00:58
      .......... ale spędza mi on sen z powiek.Przemyślałam to i doszłam do wniosku - zapewne nic odkrywczego - nie ma szans, by Twoja kolezanka zmieniła decyzję. Nie wpłyniesz na zmianę jej zdania, bo Ona już wybrała. Zaraz na mnie skoczycie, że wszystko widzę w czarnych barwach. A czy umiecie sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: "czy udało się odwieżć komukolwiek kogos od decyzji życia w toksycznym związku?". Ja takiego przypadku niestety nie znam. Ale....... być może jest jakaś sznsa, gdybys droga Kakarzynko dała poczytać nasze posty swojej koleżance. Wydrukuj je, może wyjedź z Nia gdzieś na weekend, lub chociaz gdzies za miasto na jeden tzw. "babski dzień" :) Powiedz jej, że na forum na którym bywasz pojawił się taki temat. Powiedz, żę wygrzebałaś go z archiwum forumowego :) Ona wcale nie musi wiedziec, że to Ty go zaczęłaś i pisałas właśnie o Niej. To mogłoby jej się nie spodobać i Ciebie narazic na utratę zaufania, mimo iż forum jest w zasadzie anonimowe - bo znamy sie tylko wirtualnie. Daj jej posty do poczytania, tylko nie mów jej, że zgadzasz się z nimi, bo podejrzewam, że jażeli będziesz trzymała naszą strone :) co jest oczywiste i sama tez to przyznajesz, tylko poddaj nasze przemyślenia w wątpliwość. Wtedy Ona bardziej nad tym się zastanowi. Sądzę, że nie jdna osoba powiedziała jej to samo co my tu, na forum. Mało tego, ja jestem więcej jak pewna, że Ona tak naprawde nie przyjechała po radę do Ciebie a po zapewnienie, że dobrze robi. Przyjechała po potwierdzenie, że to wielkie "szczęście" ją spotkało, że wreszcie będzie szczęśliwa i jej sie to nalezy. Bo faktycznie, każdy ma prawo do szczęśćia, problem jednak w tym, że jeden czeka na nie dłużej inny znajduje szybko.Ale RATUJ JĄ WSZELKIMI MOŻLIWYMI SPOSOBAMI !Ułatwię Ci sprawe, oddziele to co masz odciąć z mojego postu :)------------------------------------------------------------ przeciąć nożyczkami wg. przerywanej linii ;)------------------------------------------------------------Napewno nie wolno nam oceniaj postepowania tej dziewczyny. Wczujmy sie w jej sytuacje i rozumowanie.Faktem jest, że jest to osoba niezależna. Zakładam, że poświęciła się karierze zawodowej, osiągnęła wiele, wysokie stanowisko, niezależność finansową itp. itd. ... Osiagnęła na tyle dużo, że może więcej nie jest w stanie, a przynajmniej w tej firmie ;)Jednak w tej ciągłej gonitwie dnia codziennego zaczęła odczuwać brak bliskości z drugą osobą - jest to naturalne, tym bardziej, że człowiek to stworzenie stadne :)Zwróćcie uwagę, że wszyscy jej znajomi założyli rodziny, wzięli śluby, koleżanki urodziły dzieci....... Jednym słowem: wszyscy wokoło uwiji swoje gniazdka, maja miłość, małżonków, dzieci..... Mają to, czego Ona nie ma, a za czym tęskni i o czym marzy.Mało tego, jej życie prywatne usłane jest kolcami, nie różami. Miała facetów, którzy ją wykorzystywali, którzy nie byli odpowiedni by snuć z nimi plany na resztę życia. Przychodzi taki moment, w życiu każdego człowieka, że baaaaaardzo by chciał osiągnąć stabilizację, mieć kogos kogo będzie kochał, mieć kogoś kto odwzajemni to uczucie, mieć te OWOCE MIŁOŚCI, które potocznie nazywamy dziećmi ;)I ta dziewczyna o tym marzy. Czuje pustkę, ból samotności.Znacie to uczucie? Rozumiecie ? Potraficie wczuć się w jej sytuacje siedząc w bezpiecznym domku, słysząc chrapanie swojego kochanego mężusia za ścianą, szelest pościeli ukochanego maleństwa jak prku na bok, ciepłe światełko małej lampki rzuca blask na klawiaturkę komputera, niebieskie światło monitora muska wasze twarze, łagodna muzyczka leci z radia, pies leży u stóp, być może kot przeciaga się leniwie na waszych kolanach ...... Mamy wszystko to, o czym Ona marzy, mamy to czego tak bardzo Jej brak, za czym Ona tak baaaaaaaaaardzo tęskni.To my budzimy się każdego ranka w ramionach naszych mężów, to my wstajemy w nocy do naszych płaczących dzieci, to nam robi się ciepło na sercu gdy nasze maleństwa wyciagaja do nas rączki ze słowami na tych maleńkich usteczkach : "mama...", to nam patrzą nasze pociechy z wielką miłością i ufnością w oczy, to nas nasze bąbelki kochają całymi swoimi srduszkami, kochaja nas tak wielką i bezwarunkową miłością..... To my cieszymy się z każdej nowej umiejętności naszych pociech, to my skaczemy z radości przy każdym nowym słowie, to my przeżywamy to życie rodzinne. Nasi mężowie nie zawsze (albo nawet NIGDY) nie pamietaja o naszych urodzinach, rocznicach ślubu.... ale MAMY właśnie TYCH, którzy nie pamietają, nie zawsze pomagają, rzucają brudne ciuchy gdzie bądź, zostawiają talerze tam gdzie zjedzą i liczą na to, że chyba same pójdą one do kuchni :) My to wszystko mamy, Ona nie.Ona wciąż spotykała byle jakich facetów, którzy wykorzystywali ją w taki czy inny sposób, pasożytowali na niej. Zapewne w każdy nowy związek wchodziła z ufnościa i nadzieją, że może to "ten jedyny". Wciąż nowe rozczarowania.Gdy spotkała kogos, kto w momencie totalnego osamotnienia pojawił sie, był czuły, delikatny, ciepły, uczuciowy..... to nic dziwnego, że oddała mu się bez reszty.I wiecie co jest najgorsze, że spotkała Go w takim momencie swego zycia, gdy poczuła się spełniona zawodowo ale przegrana. Wtedy traci sie głowę, a o zdrowym rozsądku juz nie ma co mówić.Moim zdaniem, ta dziewczyna raczej już już podjęła decyzje, juz wybrała...... I ja widzę jedynie czarny scenariusz.Powiem Wam dlaczego tak myślę.Moim zdaniem wygląda na to, że skoro osiągnęła to co osiągnęła w sferze zawodowej, doszła do pewnego etapu, osiągnęła sukces, to teraz chce zakosztować życia w rodzinie. Wydaje jej sie, że skoro "już się spełniła", zrobiła kariere, to jest w stanie zrezygnowac z tego dla ukochanego. Wydaje jej się, że jest w stanie zostawic to wszystko i zmienić swoje życie. Jakże to mylące. Nasze różnice kulturowe są tak wielkie, nasza mentalność i sposób życia, że mało która kobieta europejska jest w stanie znieść aż taką zmianę.I jak tu nie miec czarnych mysli, skoro juz teraz On nie chce poznac jej znajomych, unika tych kontaktów. Nawet sam stara się Ją izolować od innych. Nasuwa się pytanie: DLACZEGO? Odpowiedź dla mnie jest jednoznaczna: skoro tak postepuje, to znaczy, że ma wobec niej jakieś plany ( że małżeńskie to wiemy, tylko czy w naszym kraju, bo chyba raczej nie), niekoniecznie zgodne z jej marzeniami. Unika kontaktu i jej ogranicza, bo zapewne (domniemam) obawia się właśnie takich reakcji jak nasze posty. Obawia się, żę ktoś jej będzie chciał przemówic do rozsądku. Gdyby było inaczej, baaaaaaa, nawet gdyby był bardziej cwany i chciał uspic jej czujność, nie robiłby tego, tylko starał sie innych przekonac do siebie, zdobyc zaufanie i sympatie. Bo gdyby miał czyste sumienie, gdyby był pewien, że jego plany pokrywaja się z oczekiwaniami Jej, to zachowywałby sie inaczej. Więc nawet ten fakt świadczy o tym, że jednak ma niekoniecznie czyste zamiary. (oczywiście inaczej jest w jego przekonaniu - ale o tym będzie dalej)Juz teraz nie pozwala nosic jej bluzeczek na ramiaczkach. Nie podoba mu sie, że nosi odkryte ramiona. A czy to coś złego? W naszym przekonanniu nie, w jego TAK ! :( A to dopiero początek.W Jego religii dopuszczalne jest wielożeństwo. A w naszej mentalności? Czy któraś z Was zgodziłaby się zostać sobie drugą, trzecią czy czwartą żoną? Ok,
    • Gość: Siunia Re: Za głupia jestem??? - miałam już nie wracac do tego wątku...... (cholerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr IP: *.* 24.04.02, 00:58
      będzie tą "najświeższą" zdobyczą, nową fascynacją. Tylko na jak długo? I czy ktos da Jej gwarancję, że tą ostatnią? Może za jakiś czas sppotka nastepną, młodszą, którą będzie (przynajmniej przez jakiś czas) bardzo silnie zajęty? Skoro wg. Jego religii dopuszczalne jest wielożeństwo, to czy Ona zastanowiła się, że jednaj nocy będzie spał z Nia , nastepnej nocy z inną żoną, a poprzedniej nocy był u jeszcze innej żony? Przeciez wobec ich wszystkich będzie miał zobowiązania. Czy Ona jest gotowa na takie poświęcenie, ze będzie potrafiła sie dzielic tym ukochanym facetem? I to nie na rok, dwa, przez całe swoje dalsze życie?Czy Ona jest świadoma tego, żę pierwsza żona ma największe prawa i to tylko tej pierwszej żone zdanie ewentualnie ma jakies znaczenie? Czy jest w stanie naprawde żyć w taki sposób? Być czyjąś rzecza, własnością, bez prawa do swojego zdania?Czy jest gotowa godzić sie bezwarunkowo na wszelkie jego decyzje, bo Ona sama nie będzie miała nic do powiedzenia, bo w jego kulturze jest to rzecz normalna i oczywista?Czy ta dziewczyna to przemyślała? Czy faktycznie tego chce?Czy Ona zdaje sobie sprawe z tego, że nie będzie miała prawa głosu, ani prawa decydować w żadnych sprawach? Wszystkie decyzje będzie podejmował On, Ona jedynie może sobie płakac w duchu, bo nic innego jej nie pozostanie.Ona, dziewczyna teraz niezależna, mająca prawo wyboru, decydowania o sobie samej będzie szczęśliwa w tak odmiennym świecie?Ona, osoba rozsądna, odpowiedzialna (bo skoro zrobiła kariere, to taka jest) pozwoli na to, by jej córka od małego była wychowywana po to by służyć z oddaniem swojemu mężowi przyszłemu, bez prawa do własnych marzen i pragnień? Czy Ona będzie w stanie znieść tą myśl, że jej córka może nigdy nie doświadczyć całowania w rękę, przepuszczania w drzwiach, pomagania przez faceta w dźwiganiu zakupów, kwiatów od ukochanego, wspólnych kolacji przy świecach, wspólnych kawuś w niedzielne popołudnie by omówić plany jej wspólne z mężem, zabiegania o jej względy przez mężczyzn? Bo to Jej mąż zadecyduje komu odda jej ręke, bo taka jest ich wiara i kultura. Czy ta dziewczyna naprawde wie na co się decyduje? Ja bym nigdy nie zaryzykowała życia z kims takim, przynajmniej dla swojej ewentualnej córki. (heh, być może urodzi mu syna)Oczywiście, byc może nie wywiezie tej dziewczyny z Polski. Jednak gdyby nie miał takich zamiarów inaczej traktowałby Jej przyzwyczajenia, nasze obyczajej, dałby Jej wolność w kwestii ubierania sie, szanowałby naszą kulturę, pragnąłby poznac Jej znajomych, rodzine. A On przeciez mało, żę nie chce tego zrobic, to nawet stara się Ją od nich odsunąć. Więc nie mam złudzeń co do przyszłego życia Twojej koleżanki, moja droga kumpeleczko z forum .Niestety......A przecież nie ma pewności, że Jej nie wywiezie. Ona może juz nie wrócić. I wątpie by była tam tak naprawde szczęśliwa, mimo iz w tej chwili Jej się tak wydaje.Ile to już dziewczyn uciekało, przez ambasady i nie tylko. Wiele pisano o tym w gazetach, wiele było takich programów.... Więc każda z takich dziewcząt powinna miec to na uwadze, że taka ewentualność tez istnieje.Ile to już dziewczyn próbowało oszukac ;los, przechytrzyc. I co? I nie ma z nimi kontaktu, ślad po nich zaginął. A niby były przygotowane na to i na kontakt w razie potrzeby pomocy. Chociażby post aKachy. (Kasiulka, płacze razem z Tobą :( )Kochana, zrób cos, by Twoja kolezanka nie podzieliła losu chociażby akachowej Ani...........Z drugiej zas strony, nie mamy prawa nazywać tego człoweika potworem. Bo jako ludzie tolerancyjni, uszanujmy jego kulture i religie. Jednak jest ona dla nas, europejczyków zbyt niezrozumiała, sprzeczna z naszymi zasadami życia społecznego, zbyt rózni sie to od naszej kultury.Wiecie co mnie boli?Że miłość buduje, ale tez może doprowadzić do tragedii.Dlaczego tak jest? Dlaczego miłość ma też wielką siłę niszczącą.My, zostałysmy inaczej wychowane. Dążymy do niexzależności, dbamy o przestrzeganie naszych praw, o szacunek, zabiegamy o zrozumienie.... Tam kobiety żyją inaczej, ale są do tego przygotowywane od poczatku swoje zycia. Oczywiście, sa tez w krajach islamskich feministki, ale większość nie odczuwa potrzeby życia pełną piersia, bo tego nie znaja. One wiedza, że maja być na każde skinienie męża, nie próbuja podejmowac decyzji ani stanowiuc o niczym, bo to nie ich rola w społeczeństwie.I ja to wszystko rozumiem - inna kultura, relig8ia.Ale żeby ta dziewczyna o której tu rozmawiamy umiała zyć tak jak Oni, to ja w to nie wierze. Tym bardziej, że juz teraz jest tak jak jest.Bże, uchron ja przezd tą decyzją. Już teraz widac do czego jej facet zmierza. A to dopiero poczatek.Byc może, teraz jej sie tylko wydaje, że Ona Go kocha. Jednak istnieje wielkie prawdopodobieństwo, ze jest to tylko silne zuroczenie kims, kto okazał wiele ciepła w momencie w którym najbardziej tego potrzebowała.Tylko czy Ona będzie potrafiła tak życ?Jeżeli na każde zadane pytanie (które traktuję tu bardziej jako0 retoryczne) odpowie bez wahania TAK, to być możę ma jakies szanse na to, że gdyby jednak wylądowała w jego kraju, miałaby sznase na przeżycie zycia jako tako. Natomiast przynajmniej jedna odpowiedź negatywna lub jakiekolwiek zawahanie sie oznacza, żę to nie dla Niej. Będzie nieszczęśliwa, a po co?Może juz później nie mieć szansy na odwrót.- Siunia, strasznie przejęta losem tej kobietki, która wydaje się, żę chyba nie bardzo jest świadoma tego co czyni.Ps. uważam, żę człowiek bardzo samotny jest w stanie poświęcić wszystko dla uczucia, ale nie zawsze jest świadomy zagrożeń i konsekwencji. I nie zawsze dobrze to sie kończy. Przepraszam, żę to takie długie i może chaotyczne. Mam tyle myśli w głowie, że nie nadążam za nimi pisac. A pewnie gdyby nie to, że juz tak póxno, to napisałabym więcej - no i więcej gdybym dała radę nadążyć za swoimi przemysleniami.
    • Gość: Nonika Re: Za głupia jestem??? IP: *.* 24.04.02, 22:06
      sory ale nei czytam juz wsyzstkich odpowiedzi wiec moze sie powtorze!Mieszkam w Niemczech i tu muzulumanie sa dosc liczna mniejszoscia religijna.Wiem jedno wszystkie moje kolezanki ,ktore byly lub sa w zwiazkach z tymi mezczyznami nie sa tak naprawde szczesliwe i wiem jak ciezko jest im sie wydostac z tych ukladow.Moja przyjaciolka z pracy tez muzulumanka(dorastala w Niemczech)powiedziala mi jedna rzecz ze z muzulumanem bedzie mogla wytrzymac i byc szczesliwa tylko muzulumanka.Te dziewczyny sa wychowywane w taki sposob by uslugiwac i nie narzekac.Wiem ze twoja przyjaciolka zrobi jak bedzie uwazala(ci mezczyzni sa wspaniali dopoki kobieta nie bedzie ich a potem to.....(slyszalam,widzialam i wiem wiele na ten temat))sprobuj ustrzec kolezanke poki nie jest za pozno a jesli sprawy sa juz za daleko to badz z nia w kontakcie i pozostan jej wierna wczesniej czy pozniej bedzie cie bardzo potrzebowac.Chyba ze maz zabroni jej jakichkolwiek kontaktow i do dziecka tez bedzie musiala mowic w jego jezyku bron boze po Polsku...P.Swiem co to znaczy byc z kims(nie tak od swieta ale na codzien) kto wyrosl w innej kulturze(moj maz jest Niemcem)by sie zrozumiec potrzeba duzo cierpliwosci.i pomysl tylko to sa nasi sasiedzi srodek Europy a co dopieto tak odlegla kultura i religia!!!Brrrrrr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka