Gość: biba
IP: *.*
07.05.02, 13:58
Ja kiedyś-spotkania ze znajomymi, praca również w wekendy, trzech wielbicieli równocześnie, szalone pomysły, wyjścia do knajpki, życie w biegu....Ja dzisiaj-śniadanko, kawka, spacerek z małym, obiad, komputer,kolacja,spanko.Od kiedy wyszłam za mąz, urodziłam syna moje życie totalnie się zmieniło. Nie wychodzimy nigdzie bo nie mamy z kim zostawic malego (moze by i bylo z kim ale tego nie robimy), nic mi się nie chce, nie chce mi się wychodzić, nie chce mi się siedzieć, nie zawieram nowych znajomości (chyba ze w piaskownicy). Zauważyłam, że wszystko robię byle jak i cechuje mnie średniactwo, w niczym nie jestem tak naprawdę dobra. Perspektywa pójścia do pracy mnie przeraza(bo co z małym), a z drugiej strony tak wiecznie być nie może! Tym bardziej, że się nam nie przelewa. Jak mam się zebrać do życia? Co robię źle?