Dodaj do ulubionych

Wszystko sie może zdażyć...

IP: *.* 17.05.02, 12:44
Szukam pomocy i myślę, że może znajdę ja tutaj.Postaram się krótko. Mam męża i 4 letnie dziecko. szystko byłoby ok, gdyby nie ostatnie wydarzenia... Od jakiegoś czasu (ponad 3 miesiące temu) mąż zaczął przyprowadzać do nas swojego kolegę z pracy. Miły, sympatyczny facet. Zdażało się, że niekiedy ON przychodził, a męża nie było i rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Lubie rozmawiać, lubie słuchać. ON opowiadał o sobie, o pracy, o tym że kiedyś miał dziewczynę ale już jej nie ma. Często prawił mi komplementy, mówił, że chciałby mieć taką jak to określił miłą, czułą, fajną żonę. Nie powiem żeby nie było przyjemnie. Gdyż małżonek po 10 letniej rutynie zapomina o komplementach, podziekowaniu z dobry obiad, posprzatany dom. Wiekszość z was wie pewnie co mam na myśli. I Ja od właśnie jakiegoś czasu zaczęłam o NIM więcej myśleć, zaprzata mi głowę. Nie moge sobie z tym poradzić. Cieszę się że GO widzę, sprawia mi przyjemność gdy siada obok mnie, szybciej mi bije serce... Kocham bardzo męża i wiem że on mnie również. Nie sądziłam że 30-letniej kobiecie może sie cos takiego przytafić. Wczoraj ON przyszedł wieczorem posiedziec z nami. Męża nie było, a ja zaproponowałam drinki. Wypiłam ich tyle, że juz nie pamiętam. Kręciło mi sie w głowie, pamiętam,że próbowałam trzymać go za rękę, a ON powiedział abym przestał, abym sie położyła. Widziałam, że miał łzy w oczach gdy to mówił. Jestem roztrzęsiona po tym co sie stało, bo dzis po prostu wstałam z moralnym kacem i bólem głowy (bo jeszcze na raz tyle nigdy nie wypiłam). Mam szum w głowie, co robić, jak zrobic aby wyrzucić to zauroczenie z siebie i zacząć normalnie żyć?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Wszystko sie może zdażyć... IP: *.* 17.05.02, 13:24
      Karrinka, Każda nowość jest pociągająca. Zastanów się, jakby Ci z z tym kolegą było po 10 latach małżeństwa? I kochaj nadal tylko swojego męża ;).Spróbuj może namówić Go na coś, czego od dawna nie robiliście, np. wyjście do kina, restauracji. Zachowujcie się przez jakiś czas tak jak tuż po ślubie. Bo widzę,że jedyne czego Ci brakuje to świeżość uczuć a poza tym jesteś szczęśliwa, i myślę że takim zauroczeniem nie warto niszczyć sobie życia.Pozdrawiam,Iwona
    • Gość: guest Re: Wszystko sie może zdażyć... IP: *.* 17.05.02, 13:38
      Gdybym znalazła się w podobnej sytuacji, postarałabym się "otrzeźwić" - uprzytomnieniem sobie, że mam rodzinę, której nie chcę stracić.Alkohol to bardzo zdradliwe draństwo. Pod jego wpływem robimy rzeczy, których na trzeźwo nigdy byśmy nie zrobili.Wyjaśniłabym sytuację z kolegą męża, poprosiłabym, by nie przychodził pod nieobecność małżonka.Ale przede wszystkim porozmawiałabym z mężem! Postarałabym się odświeżyć związek - wciągając w to jego (niech się też "pogimnastykuje"). I nie czuj się winna. Do takiej sytuacji musiało w końcu dojść. Kolega również powinien mieć tego świadomość. Gdy przekracza się pewne subtelne granice między zwykłym podziwem dla żony przyjaciela, a flirtem z nią, można wpaść w pułapkę rozbudzonych emocji.Myślę, że mądrze wybrniesz z tej kłopotliwej sytuacji - bez szkody dla Twojego małżeństwa.Dorka
      • Gość: guest Re: Wszystko sie może zdażyć... IP: *.* 17.05.02, 13:50
        A pewnie ze moze tylo po co???karinka nie ty pierwsza i nie ostatnia wywolujesz wilka z lasu igrajac z ogniem.Nalezy miec swiadomosc ze jesli chodzi o atrakcyjnosc kazdy facet wygra z twoim mezem, chociazby dlatego ze jest nieznany. Kazda zona z 20 letnim stazem przegra z mloda atrakcyjna sekretarka. Dlatego mamy rozum zeby go uzywac i zeby zanimpoznamy kolege czy sekretarke bardziej doglebnie zastanowic sie czy warto- zamieniac cos znanego, bezpiecznego i przytulnego na dreszcz poznania.Ja na razie niezmiennie odpowiadam sobie ze nie- i dlatego z kolegami mezanie znajduje sie sam na sam i wierze ze on robi to samo ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka