Dodaj do ulubionych

Mój bidulek:(

IP: *.* 17.07.02, 13:41
Mój Wiki ma znów ropień i jutro jade do Warzszawy na Działdowską na zabieg. Najbardziej obawiam sie tej narkozy (40minut) ze względu na szmery w sercu i duża anemię, ale mam nadzieję, że będzie ok. On już tyle przecież przeszedł (mój post pt: nie wiem co robic ale coś zrobie). Kiedyś w końcu musi być dobrze.......Jak wróce to dam znać. pa
Obserwuj wątek
    • Gość: 171176 Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 13:46
      Trzymam kciuki,za to,zeby wszystko poszlo jak najlepiej.Bedzie dobrze.Pozdrawiam :hello:Ania
    • Gość: Lilly Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 13:53
      Gabii, trzymam mocno kciuki. Nie martw się proszę. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.Lidka
    • Gość: BAJBUS Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 15:06
      Ja tak strasznie narzekam na swój los, ale czytając takie posty nabieram pokory.Trzymaj sie kochanie ty i Twój synek. Modlę sie za Was a szczególnie za niego - jestem pewna że wszystko bedzie dobrze.Życzę Wam tego z całego serca :)))Pozdrawiam cieplutko bajbus
    • Gość: Anna72 Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 15:23
      Bądź dobrej myśli. Będzie dobrze, musi być dobrze. Całuski dla Synka. Trzymamy kciuki. Anka.
    • Gość: Gosiafka Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 19:49
      Trzymamy moccccccccccno kciuki wszystko będzie dobrze dużo dobrych myśli przesyła Gosia :hello:
    • Gość: _Su_ Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 20:01
      gabi musi być dobrze-trzymam kciuki i mysle o Was całym sercembuziakiSu
    • Gość: Mira Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 20:23
      Trzymam kciuki, MUSI być dobrze!Pozdrawiam serdecznie.Mira mama Olka.
      • Gość: lea Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 22:01
        Gabi! trzymamy kciuki, będzie wszystko w porząsiu! życzymy Twojemu synusiowi zdrówka :love:pa lea
    • Gość: jojo Re: Mój bidulek:( IP: *.* 17.07.02, 22:06
      ...bedzie dobrze :)j.
    • Gość: Gabii Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 22.07.02, 16:40
      Nie mogłam wcześniej napisać, ponieważ komputer (zasilacz czy cos tam) mi się spalił- ja to mam pecha... Tak wiec byłam w Warszawie i:-oddział chirurgii na Działdowskiej jest zamknięty- pojechaliśmy na Nieklanska- pan doktor (Chudyma) nie chcial usypiać mojego synka więc zrobi to co chciał na "żywca" - znów mój synek cierpial przez moją grzeczność (czytaj głupote) . Doktor, gdy poprosiłam o jakieś znieczulenie powiedział, ze nie trzeba bo to nie boli bardziej niż zastrzyk, zanim coś więcej zdązyłam powiedzieć wbił w ropień wielką igłę i rozdziamgał (ciął igłą jakieś 1,5minuty i wyciskał ropę) ten ropień a mój synuś krzyczał i uciekał na czterech ze stołu :( :( :( . Biedny aż siniał z płaczu co nie zatrzymało doktora a ja nie mogłam nic zrobić oprócz trzymania go- miał przecież w tyłku wbitą wielką igłę :( Wyszłam płacząca, zszokowana, zła........... GLUPIA!!!ps. jeśli pan doktor to czyta to mam jedno pytanie: Czy Pan sobie tak robił- twierdząc, że to nie boli???????????????Nic więcej nie napisze bo brak mi słów......
      • Gość: BAJBUS Restraszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 22.07.02, 16:53
        Nie mogłam wcześniej napisać, ponieważ komputer (zasilacz czy cos tam) mi się spalił- ja to mam pecha... Tak wiec byłam w Warszawie i:-oddział chirurgii na Działdowskiej jest zamknięty- pojechaliśmy na Nieklanska- pan doktor (Chudyma) nie chcial usypiać mojego synka więc zrobi to co chciał na "żywca" - znów mój synek cierpial przez moją grzeczność (czytaj głupote) . Doktor, gdy poprosiłam o jakieś znieczulenie powiedział, ze nie trzeba bo to nie boli bardziej niż zastrzyk, zanim coś więcej zdązyłam powiedzieć wbił w ropień wielką igłę i rozdziamgał (ciął igłą jakieś 1,5minuty i wyciskał ropę) ten ropień a mój synuś krzyczał i uciekał na czterech ze stołu :( :( :( . Biedny aż siniał z płaczu co nie zatrzymało doktora a ja nie mogłam nic zrobić oprócz trzymania go- miał przecież w tyłku wbitą wielką igłę :( Wyszłam płacząca, zszokowana, zła........... GLUPIA!!!ps. jeśli pan doktor to czyta to mam jedno pytanie: Czy Pan sobie tak robił- twierdząc, że to nie boli???????????????Nic więcej nie napisze bo brak mi słów......
        • Gość: BAJBUS Re: Restraszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 22.07.02, 16:59
          Przypomniałaś mi jak byłam małym dzieckiem i wieku 3 lat trafiłam na chirurgie z zastrzałem w palcu u rki. Zrywali mi go bez znieczulenia !!!!!! Pamietam to do dziś...Przypomniałaś mi jak mojej Klaudii kiedy miała 2 latka przebijali worek łzowy bez znieczulenia, nas wyprosili a ją związali kaftanem bezpieczeństwa i na siłę to zrobili...To jakies 10 lat temu. Nic sie do cholery nie zmieniło???Czy przeświadczenie lekarzy że ból zadany dziecku to ból o którym ono szybko zapomni jest jeszcze standardem w naszych szpitalach.Przeciez to go musiało bardzo boleć! Jestem zbulwersowana! Dałabym temu lekarzowi w gębe!Dzięki Bogu że juz po wszystkim.Trzymajcie sie cieplutko. Ucałuj maluszka od bajbusa w tą chorutką dupcię :))))))bajbus
          • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Restraszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 23.07.02, 23:40
            Co do reki, to bajbusku bylo przez pewnien czas inaczej- ale kilka ladnych lat temu dziecku nie wrocila wladza w raczce i szpital beknal odszkodowanie.... Mojej Olusi ostatnio zszywali raczke z minimalnym znieczuleniem- lekarz mnie bardzo przeprosil i powiedzial ze dziecko sie bedzie szarpac niestety, ale on to musi bardzo szybko zrobic (Ola ryzykowala strata paluszka...) i nie moze precyzyjnie ustalic dawki bo licza sie minuty. Znieczulil ja tak aby- aby, ze sie za bardzo nie wyrywalai tyleona wyla a ja zabawialam ja opowiadaniem o wspolnej wizycie u dentysty gdzie byla taaaaka dzielna... nie moglam przeciez wyc jak ona....Ale to jest wszystjo straszne......
      • Gość:  Dorka Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 22.07.02, 17:38
        Cholera, poryczałam się! Ze złości.Czytałam kiedyś o tym, co przechodził Twój synek. Teraz znowu... Maleńki...Wiem, co czujesz.Niedawno Sikora miała szytą brodę. Chirurg niegrzecznym tonem wyprosił mnie z sali (dodając pod nosem "Lepiej, żeby pani tego nie widziała, a i dziecko będzie spokojniejsze"). Słyszałam potem zza drzwi płacz, a potem skowyt małej. Oddali mi ją mokrą od potu, roztrzęsioną i spłakaną.Nie wiem, dlaczego nie ustaliłam wcześniej, czy będzie to robione w znieczuleniu miejscowym, dlaczego wyszłam (zdołałam tylko powiedzieć, że nie sądzę, że mała będzie spokojniejsza) i bałam się zajrzeć, gdy słyszałam krzyki Sikorki. Skąd te durne hamulce? Ta głupia wiara, że lekarz bez naszych wskazówek świetnie wie, jak robić zabieg, by dziecko nie przeżyło niepotrzebnego wstrząsu.Bajbus, po tym kaftanie bezpieczeństwa zaczęłam się zastanawiać, jak unieruchomili Sikorę do zeszycia brody.Dorka
      • Gość: Gosia1 Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 22.07.02, 20:13
        Sku......n p.....ony - nic więcej nie da się powiedzieć!!!! Ja rzadko przeklinam, ale teraz posypało mi się i rzucam wiązanką od kilku minut!! Mnie też wypraszano, najpierw jak Ania była malutka, a potem JEDEN RAZ jak Misiu był przyjmowany do szpitala na zapalenie krtani (miał wtedy niecały rok). Pozwoliłam jeszcze jeden raz na ból - Krzyś miał wtedy 3,5 roku. Pan doktor przysięgał na wszystkie świętości, że po podaniu zastrzyku znieczulającego, Misiu nie będzie czuł wycinania guzka z główki (zabieg opłacony prywatnie.....). I ja też przysięgałam, dałam słowo honoru (!!!!) swojemu dziecku. Tyle, że pan doktor natychmiast po wstrzyknięciu leku kiedy to utworzyła się baniczka pod skórą - ciął. Cały lek wypłynął. Misiu nic nie pisnął, takie to było dziecko. Tylko w pewnym momencie Darek spojrzał na Niego. A On bidulek leżąc nieruchomo, zupełnie nieruchomo (!!!) - nawet nie musieliśmy Go trzymać - płakał sobie cichutko. Łezki skapywały Mu do uszka, bo leżał na boczku......Jedna za drugą, spływały po poliniu......Darek zapytał: dlaczego płaczesz synku? A On na to: boli tatusiu.......Nie powiem Wam co czułam. Wyłam bezgłośnie, aby Go bardziej nie straszyć. Ale jak tylko zabieg się skończył, nie powiem Wam co się działo.......Nie chcę być zbanowana. W każdym bądź razie takiego słownictwa nie spodziewałybyście się po mnie. I od tej pory już NIGDY WIĘCEJ nie dałam się wyprosić z miejsca w którym moje dziecko miało jakikolwiek zabieg. NIGDY. Pielęgniarki chciały abym wyszła z gabinetu zabiegowego, kiedy wbijały wenflon mojej Ani (przecież dużej, co Jej pani pomoże, a tylko się dziewczynka rozhisteryzuje......). Zadałam jedno pytanie: Aniu chcesz abym była z Tobą? Tak mamusiu. No to widzą panie - prośba mojego dziecka jest dla mnie rozkazem i niech mnie któraś wygoni........Śmiały się ze mnie pielęgniarki, że przed szczepieniem smaruję skórę rączek kremem emla. Śmich i kpiny wytrzymałam dwa razy. Potem jak ryknęłam, to już więcej nie odważyły się nawet skomentować czegokolwiek. A jakie się miłe zrobiły........Kochane, nie wolno nam pozwalać się wyganiać, na litość boską, NIE WOLNO!!!! Nie pozwalajcie na to nigdy i nikomu. Bo NIKT NIE MA DO TEGO PRAWA!!!! Dlaczego się boicie upominać o swoje prawa? O prawa Waszych dzieci???? To ich zasrany, tak ZASRANY obowiązek zrobić wszystko aby dziecko jak najmniej cierpiało. Jestem zdruzgotana........Gabi, przytul Go ode mnie. Boże, brak mi słów i sił na to co się w tym cholernym kraju wyprawia......Nigdy nie będzie dobrze. Nigdy. Nie z taką mentalnością tych padalców. Cholerne gnidy, konowały, potwory w ludzkiej skórze. Ech, szkoda słów. Niech sobie sam sukinsyn grzebie igłą w swoim wielkim, śmierdzącym dupsku.......
        • Gość: Gosia1 Re: Mój bidulek:( - coś dodam...... IP: *.* 22.07.02, 20:33
          Mianowicie do tej pory - a Misiu 14 skończył 7 lat - nie wolno nam powiedzieć, że nabił sobie guza. Zaczyna się wtedy trząść. Muszę mówić, że ma śliwę, banię, wszystko, tylko nie guza. I niech mi teraz jakiś młot cholerny powie, że dziecko zapomina!!!! Wytłukłabym tych skurczybyków, jak gnidy - wyciskać aż krew by tryskała........Jak widać we mnie też jest nienawiść. Niestety właśnie do służby zdrowia. Za dużo przeszłam ja i moje dzieci, abym mogła podchodzić do tego spokojnie. Niestety......
          • Gość: Paulina1 Re: Mój bidulek:( - coś dodam...... IP: *.* 23.07.02, 10:38
            Cześć!!!Po przeczytaniu tegoż wątku, jak również wielu na inne tematy: fatalnie przyjęte porody, popękane od odciągania napletki, odgnieciona na małych ciałkach łapy pielęgniarek -stwierdzam, że to jest jakaś CHOLERNA PARANOJA!!!!Sama byłam z moim Jackiem, miał ok. 4 miesięcy, na przetykaniu kanalika łzowego, i oczywiście Szanowna Pani Doktor kazała mi wyjść, a ja kretynka wyszłam. Oczywiście słyszałam tylko płacze, po czym Pani mnie zawołała, żebym Jacka odebrała. Po przyjściu do domu mój mąż zrobił mi prawie awanturę, że wyszłam zamiast zostać z dzieckiem i dopiero wtedy przyszło mi do głowy, że właściwie dlaczego mamy wychodzić????? Przecież to nasze dzieci, a Ci idioci tego nie rozumieją, nie będą się zastanawiać nad bólem, bo to nie ich dzieci. I kto mi powie, że w zawodzie lekarza pracują ludzie z powołaniem???? zniesmaczona Paulina :gun:
        • Gość: DorotaJ Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 27.07.02, 21:41
          Jak czytałam o Twoim Misiu, to się poryczałam. Tak mi przykro. Ale dobrze, że to opisałaś. Nie zostawię nigdy Ninki samej. Dziękuję.Kurczę, dalej ryczę... Jak oni mogą cos takiego robić takim bezbronnym dzieciom?!!!! czemu jesteśmy takie bezsilne?DorotaJ
      • Gość: mamaNikoluni Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 23.07.02, 14:08
        cześć GabiJestem w szoku... jak można ..to nie był lekarz to był rzeźnik... on się nie nadaje do pracy z ludźmi a tym bardziej z dziecmi...Przeciez mały bedzie miał uraz psychiczny do lekarzy do końca życia.. wiem cos na tem temat bo sama tego doświadczyłam i do dzis boję się lekarzy jak diabeł świeconej wody..Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki że wszystko już teraz pójdzie lepiej. Całuski dla małego.Wiola
      • Gość: ez Re: Mój bidulek:( - juz jestem IP: *.* 24.07.02, 07:49
        Włos się jeży. Nasza mała jest wcześniakiem trzy tygodnie i musiała przejść badania okulistyczne, ortopedyczne. Ale wspominam je, że były straszne ale lekarz (AM Wrocław) starał się, żeby było to jak najmniej stresowo. Okulisty tak się bałam, że sama nie chciałam wejść poszedł mój mąż. Mówi, że wyglądało strasznie, ale lekarz znieczulił lekko oko, włożył podpórki szybko zbadał, przytulił i oddał przerażonej mamie czekającej na korytarzu czyli mnie. (może dlatego że sam miał synka wcześniaka wtedy rocznego). Ale po Waszych opowieściach jeżeli kiedykolwiek będę musiała pójść z małą na jakiś zabieg nie zostawię jej samej.
      • Gość: Olunia Biedactwo!!! IP: *.* 24.07.02, 21:18
        Tak mi przykro!! Ola
    • Gość: Olunia Re: Mój bidulek:( IP: *.* 22.07.02, 20:55
      Gabusiu, trzymaj się!! Jestem z Tobą, pozdrawiam, całuję, wszystko będzuie ok. Zobaczysz!Ola :) :) :)
    • Gość: oSka Re: Mój bidulek:( IP: *.* 23.07.02, 11:21
      Ja też wyszłam, głupia! I jeszcze przyznałam im rację, że może rzeczywiście tak będzie lepiej....mojej Zuzi zakładali wtedy wenflon. Wyszłam też, jak jej pobierali krew. To było w szpitalu, całkiem niedawno...byłyśmy tam 2 tygodnie. Ona krzyczała w gabinecie, a ja ryczałąm na korytarzu..więc szanowni lekarze wezwali do mnie pania psycholog, "bo to raczej nie jest normalne, takie płacze urządzać"! - usłyszałam od pielęgniarek. Rezultat? Moje dziecko boi się wejść do sklepu, apteki, wszędzie tam, gdzie jest biały fartuch..boi się, jak ktoś do niej podejdzie obcy - wcześniej tak nie było..boi sie, jak ją "wysadzam" na dworzy, żeby zrobiła siku (w szpitalu, aby pobrać mocz na posiew trzymali ją w takiej pozycji 20 minut~)Za tydzień znowu muszą Zuzi pobrać krew - przysięgam, że teraz nie wyjdę!!!KikaP..S. Przytul małego mocno
      • Gość: piola Re: Mój bidulek:(- czytam i płaczę jak bóbr IP: *.* 23.07.02, 14:43
        Cholera siedzę, czytam i płaczę!!!! Co za debile, rzeźnicy i wszystko co najgorsze!!! Całe szczęście nigdy nie byłam w takiej sytuacji ale teraz już wiem NIGDY NIE WYJDĘ, NIGDY!!!
    • Gość: olaju Re: Mój bidulek:( IP: *.* 23.07.02, 13:08
      GabiiTrzęsę się ze złości i żalu, kiedy czytam o cierpieniach maluszków. Mój Kacpri też sporo się nacierpiał, więc wiem co czujesz i żal mi bardzo Twojego Skarba.Wierzę głęboko, że w końcu przyjdzie kres bolesnych badań i zabiegów. Może medycyna ruszy jeszcze bardziej do przodu.Trzymajcie się kochani i nie dawjcie - choć wiem, że łatwo mówić. Ostatnio po przejściach mojego małego nie zgodzilismy się na phmetrię - 24 godz. sonda przez nosek do żołądka i aparacik na pleckach i raczej popelniliśmy błąd, na szczęście mozna to naprawić i zrobić badanie. Pamiętam jak rybka leżała w inkubatorze pod całą tą aparaturą, potem jak kłuli go przez skórę w pęcherz, żeby wyciągnąć bezpośrednio z pełnego pęcherza jałowy mocz i parę innych zdarzeń, nie mówiąc o zmianie wenflonów w szpitalach. Ale Gabii trzeba przez to przejść. Życzę wytrwałości, spokoju i zdrówka przede wszystkim z całego serca. Lekarze zawsze mówią, to tak nie boli, proszę nie panikować...Ciekawe tylko dlaczego potem skutki emocjonalne są różne.Pozdrawiam z całego serca. Zawsze konsultuj się z kilkoma mądrymi lekarzami. Jestem z WamiolajuPs No i ten chat...tu są naprawdę cudowne kobiety zawsze gotowe wesprzeć i pomóc. To jest nadzwyczajne i piękne.
      • Gość: lea Re: Mój bidulek:( IP: *.* 23.07.02, 21:49
        Gabi!nigdy więcej nie pozwól na coś takiego, nie bój się odezwać! Obyś nie musiała! życzę Tobie Gabi więcej odwagi , a malusiowi kochanemu zdrówcia :) Ps. Ja zawsze jestem z maluszkiem i dobrze, bo oj by się działo! :( a kiedy pytają mnie po co się wtrącam to odpowiadam 1)bo jestem matką tego dziecka2) bo mam prawo!!!pa pozdrawia lea
    • Gość: ez Re: Mój bidulek:( IP: *.* 23.07.02, 15:27
      Jeżeli tyle osób jest z Tobą to będzie dobrze, Świat nie jest jednak taki zły jeżeli martwimy się nie tylko o nasze dzieci. Trzymajcie się....
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Mój bidulek:( IP: *.* 23.07.02, 23:58
        NIE WYCHODZCIE!!!!!!! NIGDY!!!!!ola miala tyle zabiegow, szpital najzwyklejszy bielanski i tu musze oddac sprawiedliwosc lekarzom- sami, z wlasnej nieprzymuszonej woli wynajdywali mi najwygodniejsze miejsce przy stole, chociaz zabiegi nasteowaly jednen po drugim za kazdym razem lekarz dawal nam troche czasu abysmy sie przytulily i wychamowaly troche placz.... i sa efekty- Ola mimo ze szyta de facto NA ZYWCA dala sobie zdjac szwy, oplakala troszke i widac bylo ze sie boi ale gdy zobaczyla ze faktycznie nie boli- wyluzowala sie....biedne te nasze dzieciaczki oj biedne...a i pamietajcie akurat przekluwanie kanalikow to bol ogromniasty niczym jest w porownaniu doniego szycie reki- dlatego koniecznie trzeba rzadac znieczulenia.....
        • Gość: goniak Re: Mój bidulek:( IP: *.* 24.07.02, 07:08
          Potwierdzam, nigdy nie wychodzić z żadnego gabinetu lekarskiego, czy pielęgniarskiego. Nie zostawiać dziecka samego i wszystko szczegółowao dziecku objaśniać żądając wcześniejszych objaśnień od lekarza. Moja Mała sporo przeszła, łącznie z operacją w Centrum Zdrowia Dziecka. Wyobraźcie sobie uprzednie i poźniejsze badania, narkozy, wyjmowanie szwów, różne testy. A jeszcze migdały, przytrzaśnięty windą palec i teraz walka o zgryz. Muszę oddać - prawie wszędzie pozwolono mi być z Małą, przytrzymć ją do zabiegu, wyjaśnić, utulić. Ale powiem też, że nie dawałam cienia wątpliwości, że wyjdę. Może taka determinacja i rzeczowe podejście do sprawy, hamowanie własnych emocji (choć to trudne i łzy często same lecą)bardzo pomaga w relacjach dziecko-lekarz-matka. I wiem, że nie każdy lekarz czy pielęgniarka to prawdziwy fachowiec (u nas kilka razy nietrafna diagnoza)- dlatego trzeba ich sprawdzać - u innego specjalisty lub niestety w książkach. swego czasu miałąm stały kącik w księgarni medycznej i przyspieszony kurs. I wymieniać informacje, aby tych wyselekcjonować tych najlepszych.Pozdrawiam serdecznie i nie dajmy się.
        • Gość: magusia Re: Mój bidulek:( IP: *.* 24.07.02, 22:37
          emamy! Nie możemy zostawiać dziecka sam na sam ze swoim strachem i bólem. Nie jest prawdą że obecność matki w gabinecie lekarskim wzmaga histerię malucha. Kto jak nie my potrafi skutecznie uspokoić i pocieszyć roztrzęsione maleństwo? Warunkiem jest jednak nie popadanie w panikę bo i takie matczyne hiperreakcje mają miejsce. Każdy pacjent nawet ten najmniejszy ma prawo do godnego traktowania.Jak widać nie dla wszystkich lekarzy jest to takie oczywiste.Proszę was nie krępujcie się zadawać pytania, rządać wyjaśnień i dodatkowych konsultacji. Zdaję sobie sprawę że istnieją sytuacje kiedy bólu nie da się uniknąć. Ale odpowiednim postępowaniem można sprawić że mały pacjent szybko się o nim zapomni.Niestety,tak wielu lekarzy przyzwyczaja się do cudzego cierpienia. Pozdrawiam Was serdecznie!Gabi czy już wszystko ok?
          • Gość: Gabii Re: Mój bidulek:( IP: *.* 25.07.02, 10:14
            Już jest wszystko ok. Widzę tu gorąca dyskusję na temat: nie wolno zostawiac dziecka. Ja Go nie zostawilam, przez cały czas z Nim byłam i trzymałam go. Boli mnie to, że nie mogłam nic zrobić i że lekarz nie wysłuchał mojej prośby o znieczulenie, że musiałam go trzymać w tym wielkim bólu i nie mogłam nic zrobić oprócz bycia z Nim. Za pierwszym razem gdy mały był w szpitalu (mial 2 tygodnie) byłam głupia i Go zostawiałam. Potem (gdy miał 6 tyg) w szpitalu, w Ciechanowie tez mnie wyganiano z zabiegowego, tłumacząc ze dziecko przy mamusi "chisteryzuje". Pierwszy raz wyszlam ale gdy przyniesiono mi dziecko z kilkoma wkluciami, rozplakane i z krwiakami na nozkach i rekach (od sciskania przez pielęgniarki) kazałam się pielęgniarkom puknąć w czoło ( jak 6tyg dziecko moze na widok matki zacząć chisteryzowac??????????????) i nie wyszłam. Potem przy zabiegach gdy lekarka kazała mi wyjść tez nie wyszłam. Baaaaaaaaaardzo się tym naraziłam pielęgniarkom, które były dla mnie potem bardzo nieprzyjemne (przychodziły w nocy podłączyć kroplówkę odsowajac przy tym krzesla i przesowajac łozeczkai budzac tym cała sale a w 1 kolejnosci mojego synka, nie reagowały na moje prośby np o zmienienie bandaza itp...), lekarki natomiast zaczeły być mile i wyjasniac wszystko bardzo dokładnie. Ale to już chyba tak jest, ze w szpitalach pielegniarki nosza glowe wyzej niz lekarze............. Troche sie rozpisalam nie na temat i niezrozumiale ale tak mnie drazni temat pobytu dzieci w szpitalach (a konkretnie postawy personelu), ze mysli sa szybsze niz moje rece i nie jestem w stanie napisac bardziej zrozumiale..............Gabi wsciekla na sluzbe zdrowiaps. przepraszam za ew. literowki i bledy ort
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka