Dodaj do ulubionych

Gorzkie i długie

30.11.06, 22:00
Jestem katoliczką.Generalnie jestem przeciwna aborcji i środkom poronnym oraz
sterylizacji ale: mam podwiązane jajniki bo po 4 cesarkach kolejna ciąża
mogłaby się skończyć tragicznie. Nie widzę powodu by bawić się w NPR w takiej
jak moja sytuacji. Jak i w sytuacji kobiety która wie ,że przekaże
nieuleczalną, ciężką chorobę. Nie rozumiem czemu wedle mojego kościoła para
która płodzi dwoje i używa antykoncepcji jest gorsza od tej, która nie płodzi
wcale ,ale jest na NPR-ze.Nie ma sensu gadka o otwartości na życie , skoro
jako zaletę zwolennicy tej metody podają , że właściwie stosowana ma czynnik
pearla na poziomie prezerwatyw i tabletek. No , skoro jest w tych matodach
takie samo ryzyko nieplanowanej ciąży....Ja na NPR nie narzekałam , mam 4 a
chciałam piątkęsmile(chyba dość otwarta na to życie jestemwink)).Zresztą na
prezerwatywy się uczulam, jak i na inne dopochwowe środki , a pigułek mi nie
wolno(zdrowie nie takie).Srodki poronne to inna bajka , i rozumiem tu
podejście kościoła. Ale kwestia aborcji...hmmm....Niby jestem przeciw ,ale
nie miałabym odwagi stanąć przed kobietą która wie ,że urodzi ciężko chore
dziecko i powiedzieć jej masz rodzić i już. Jeszcze jak się myśli, że ono
szybko umrze ,a zazna trochę matczynej miłości...można tę wizję jakoś
udzwignąć.Ale jeśli nie umrze ? Będzie żyć potwornie zniekształcone,
niesamodzielne, bez kontaktu -bo tak ciężko upośledzone...Nie , nie łudzcie
się katolicy , że może je urodzić i oddać do adopcji-tak często słyszę ten
tekst-bo nikt go nie weżmie. Trafi do ośrodka dla najciężej upośledzonych. I
to nie będzie ośrodek z amerykańskich filmów rodzinnych-raczej jego
przeciwieństwosad. Nawet dla dzieci z Downem brak rodzin zastępczych , a są
też dzieci normalne tylko fizycznie chore i nie stoi po nie kolejka
chętnych.A szanse przeżycia w bidulu dzieci z chorymi ciężko nerkami, sercem
itp. , itd. nie są wielkie. Zresztą większość dzieciństwa spędzą kołysząc się
w szpitalnych łóżeczkach...A wiecie jak potwornie cierpią niektóre niemowlęta
tylko po to by umrzeć po pół roku , po roku...
Niektórzy mówią to matka , więc musi...ale ona ma też inne dzieci ,
rodzinę...Nawet sobie nie wyobrażacie jaką cenę płaci rodzeństwo , rodzina...
Więc jestem przeciw,ale.......

Obserwuj wątek
    • demarta Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:16
      a ja zawsze byłam za. za aborcją, za antykoncepcją wszelaką i w ogóle za tym
      wszystkim, co kościół nazywał grzechem. w studenckich czasach zdarzały się
      chwile trwogi: jestem w ciąży, czy nie? wtedy byłam pewna, że usunę i już! cały
      czas byłam na bieżąco, gdzie się można wyskrobać, w czechach? w rosji? i zawsze
      wiedziałam za ile.
      w ciążę zaszłam po 30-ce. towarzyszyły mi okoliczności, które doskonale mogły
      zrobić z zygoty kiełkującej we mnie roślinkę (brałam leki, nie wiedziałam, ze
      jestem w ciąży). wtedy wszyscy dookoła zaczeli pytać mnie, czy idę na badania
      prenatalne... naciskała najbardziej moja mama..... usiadłam, zastanowiłam się
      głęboko i doszłam do wniosku, ze nie pójdę na żadne badania. dlaczego? dlatego,
      ze zdażyłam już zżyć się z myslą, że rośnie we mnie mały łobuż, zaczęłam już
      tak materialnie odczuwać jego obecnosć i doszłam do wniosku, że jeśli zrobię
      prenatalne i okaże się down, lub inne schorzenie, to... ja i tak nie umiem się
      tego pozbyć tak o! nie odważyłam się, nie mogłabym wtedy poddać się aborcji
      choćby nie wiem co.
      gdybym dzisiaj była mamą dziecka chorego i zaszła w drugą ciążę napewno inaczej
      bym do tego podeszła. wiedziałabym co to znaczy, potrafiłabym usprawiedliwić
      przed sama soba ta decyzję. ale wtedy zrozumiałam, ze jestem niezdolna do
      podjęcia decyzji o aborcji.... a tyle lat krzyczałam jak to nie pozwolę sobie
      na zniewolenie, dziecko mi życia nie zrujnuje i nie pozwolę sobie na to....
      • zojkaojka Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:30
        Ja nie zrobiłam i nie zrobię aborcji.Zawsze o tym wiedziałam.Nie, bo dla mnie
        to zabójstwo.Ale nie zmienia to moich pytań. Gdy patrzę na to wszystko na
        oddziale, zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi. Bo nic nie jest (już)
        proste. I choć wiem, że kobieta płaci dużą cenę emocjonalną za aborcję, to gdy
        widzę ile "płaci" gdy urodzi.....
    • mama_oli_i_tomka Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:24
      Zojkaojka mam podobne zdanie, choć do przykładnej katoliczki mi daleko. Choćby
      dlatego, że ślub brałam chrzcząc przy okazji 9-miesięcznego syna a na weselu
      balowała nasza 2-letnia córa.
      Zdanie w kwestii formy antykoncepcji mam podobne - czy to pigułka, czy to gumka
      czy NPR. Bo dla mnie NPR stosowany, po to aby zajsć w ciążę w wybranym przeze
      mnie momencie jest antykoncepcją.
      Co do aborcji. Też niby uważam że nie ale... Są sytuacje w których nie
      śmiałabym przekonywć do donoszenia ciąży.
      Prawda jest taka, że świat to nie tylko czerń i biel. Nie ma jedynej słusznej
      racji dobrej dla wszystkich. Jesteśmy tak różni i pod względem fizycznym i
      psychicznym, że nie da się wtłoczyć nas wszystkich w jednakowe sztywne ramki.
      A że mamy dylematy, czujemy niepewność, zastanawiamy się? to dobrze. To znaczy,
      że myślimy, że dostrzegamy róznice, że chcemy poznać świat i żyć w naszym
      przekonaniu jak najlepiej.

      pozdrawiam
      • zojkaojka Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:38
        mama_oli_i_tomka napisała:

        >NPR stosowany, po to aby zajsć w ciążę w wybranym przeze
        > mnie momencie jest antykoncepcją.
        Ladnie to ujęłaś , o to mi chodziło. A co do czerni i bieli , lubię.Męczy mnie
        to taplanie się w mętnych szarościach , ale życie mnie tak uświadamia i
        uświadamia...Żle mi z tą wiedzą o świecie sad((((((
        • mama_oli_i_tomka Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:57
          Sama chciałabym aby wszystko było totalnie clear. Niestety nie jest i wydaje mi
          się, że ze względu na różnorodność wśród ludzi pełnej jasności nie będzie nigdy.
          Dla mnie te szarości i ich odcienie też są trudne do zaakceptowania.
          Sama wiara katolicka ma w sobie wiele niedomówien, domysłów, podtekstów. I to
          też jest dla nas trudne do zrozumienia.
          Trzeba w tym całym szarym bagienku wyszukiwać najbardziej białe i czarne kępki
          i stąpać po nich delikatnie, mając świadomość że może tylko mgła nam ich
          prawdziwy kolor przykrywa i możemy się mocno ubrudzić jak z bliska okażą się
          bardziej szare.
    • mbkow Re: Gorzkie i długie 30.11.06, 22:55
      spotkalam taka dziewczyne przed decyzja. miala dzieciatka tak schorowane, ze nie
      mozna bylo sobie wyobrazic nic gorszego. a jednak co usg dowiadywala sie, ze
      jest jeszcze gorzej. i okazalo sie, ze bylam za aborcja. moj grzech ciezki.
      cokolwiek by zdecydowala i tak by cierpiala... Boże, jak ona cierpiala. jezeli
      ktokolwiek by ja potepil, niech sie cieszy, ze ma taka marna wyobraznie, co moze
      w zyciu czlowieka spotkac.
    • gruba-buba Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 00:39
      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Może tylko należało by dodać, że jest to chyba
      jedyna decyzja, którą kobieta powinna podjąć samodzielnie, bo cokolwiek by nie
      zrobiła, zawsze będzie ponosić jej konsekwecje.

      Oczywiście, że potrzebne są wszelkie dyskusje na temat tego problemu, sugestie,
      rozważania moralne i inne, które pomogą podjąć decyzję w pełnej świadomości
      wszystkich konsekwencji, ale decyzja powinna być podejmowana tylko i wyłącznie
      przez kobietę. Tymczasem generalnie zamiast wspierać i uświadamiać wolimy
      linczować, rozliczać, osądzać.
    • mamitka Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 01:40
      Stosujac srodki antykoncepcyjne, pozbawiamy sie plodnosci w sztuczny sposób -
      czy to prezerwatywa, czy pigułki - przestajey byc płodni, ingerujemy w ten
      naturalny dar płodnosci. NPR daje nam mozliwosc wyboru czy płodzimy w tym
      momencie czy tez nie - ale oboje partnerów pozostaje w naturalnej płodnosci.
      Takie stanowisko Kosciola w tej sprawie przedstawil mi pewnien ksiądz. Co do
      aborcji, cóz sie dziwic stanowisku Kosciola. Kosciól obiera własnie konkretnie
      ze to jest czarne a to białe, cokolwiek sie nie dzieje z człowiekiem jest z
      woli Boga. Cierpienie dziecka, matki czy rodziny - jest z woli Bozej i ma w tym
      widocznie wyższy, boski cel. Kosciół musi stac na strazy takiego podejscia do
      spraw aborcji, własnie z tych powodów. Człowiek nie moze decydowac za Boga,
      nawet w tak drastycznych sytuacjach.
      • chicarica Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 08:48
        Jeśli chodzi o pigułkę, Twoja argumentacja jest sensowna. Natomiast jest
        kompletnie od czapy jeśli chodzi o prezerwatywę, bo przy niej również oboje
        partnerów pozostaje w naturalnej płodności.
      • lena99 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 09:50
        mamitka napisała:

        > Kosciół musi stac na strazy takiego podejscia do
        > spraw aborcji, własnie z tych powodów. Człowiek nie moze decydowac za Boga,
        > nawet w tak drastycznych sytuacjach.

        jednak w kwestii kary śmierci kościół dopuszcza decyzję człowieka.
      • zojkaojka Re: mylisz się mamitka! 01.12.06, 10:05
        Kościół uważa cierpienie , zwlaszcza niewiniątek, za dzieło szatana. A Boska
        interwencja, po przez cierpienie Chrystusa nadała mu sens, obróciła zło w
        dobro. I Kościół zachęca by swoje cierpienia łączyć z Krzyżem Chrystusa właśnie
        po to by uciec złu które cierpienie rodzi , by dzięki Jego łasce przemienić je
        w dobro. O woli Bożej mówi się potocznie , w sensie pogodzenia się ze swoim
        losem (jeśli nie można go zmienić).
      • mamamonika Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:02
        He, he smile))
        Od dzisiaj przestań chodzić do lekarza, czarne to czarne, a białe jest beee ;-
        )))
      • chupachups1 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:32
        A kara śmierci (przeciwko której kościół nie protestuje) to nie jest ingerencja
        w wolę boską?
        • paszczakowna1 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:57
          Protestuje. W USA na każdej demonstracji przeciwko karze śmierci zobaczysz
          katolickie zakonnice. Katechizm KK mówi, że kara śmierci jest złem - tyle że w
          niektórych okolicznościach może się okazać jedynym wyjściem.

          > A kara śmierci (przeciwko której kościół nie protestuje) to nie jest ingerencja
          >
          > w wolę boską?
          • lena99 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 12:25
            paszczakowna1 napisała:

            > Katechizm KK mówi, że kara śmierci jest złem - tyle że w
            > niektórych okolicznościach może się okazać jedynym wyjściem.

            Aborcja też jest złem, ale w niektórych okolicznościach może się okazać jedynym
            wyjściem.
            • chicarica Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 12:32
              Święte słowa.
    • nisar Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 07:32
      Generalnie jestem "za".
      Za antykoncepcją na pewno, bo uważam że nie można tak ważnej w życiu sprawy jak
      rodzicielstwo składać na los, a NPR, jak by nie stosowany, pewny raczej nie
      jest.
      I nie wydaje mi się, żeby fakt, że kobieta jest płodna ok. 30 lat swojego życia
      świadczył o Boskim zamiarze obdarowania jej ponad dwudziestką dzieci. Więc idąc
      tym tropem, cóż, antykoncepcja wydaje mi się w pełni "uprawomocniona:.
      Co innego aborcja - kiedyś usunięcie płodu kilkutygodniowego nie było niczym
      nadzwyczajnym, uważano to za zabieg leczniczy i tyle. Teraz stoimy na drugim
      biegunie - od momentu gdy "możliwe było stworzenie zygoty" uważamy to za
      zabójstwo (tu mam na myśli tabletkę typu postinor).
      Nie mam do końca sprecyzowanego zdania i obym go nigdy mieć nie musiała. Ale
      muszę powiedzieć, że śmieszy mnie jak słucham, że ewentualna jednodniowa zygota
      ma już duszę i zażycie tabletki jest zabójstwem. Szkoda że tej wersji nasz
      kochany kościół nie rozwija i nie podbudowuje niczym konkretnym. W ten sposób
      można by dojść do przekonania, że grzechem jest współżycie tuż przed miesiączką
      kobiety (albo - o zgrozo - w trakcie), kiedy praktycznie nie istnieje możliwość
      zapłodnienia. No bo to takie marnotrawstwo nasienia...
      • agnieszkas72 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 08:01
        Podkreślenie,że zycie istnieje od momentu zapłodnienia oznacza,że doszło do
        połączenia genów kobiety i męzczyzny,a tym samym powstał potencjał rozwoju
        człowieka,jedynego i niepowtarzalny.
        Jestem katoliczką.Jesli chodzi o zasady mojej religii,miłośc kobiety i mężczyzny
        ma wymiar fizyczny ,stworzony po to,by dawac im radośc i budować ich wzajemną
        bliskosc i po to,oczywiscie,by dac im dzieci,gdy będą na to gotowi.Współzycie
        nigdy nie jest grzechem,bez względu na to,czy jest okres płodny czy tez
        nie.Wracając do watpliwości zojki:tak juz wygląda nasze życie,że musimy
        dokonywac trudnych wyborów,wszyscy,wierzący i niewierzący.Ważne jest,żeby nie
        osądzac innych-jesli chodzi o ich sprawy,mamy prawo włączyc się ofiarując
        pomoc.I tylko tyle.
      • chicarica Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 08:52
        Bardzo sensowne podejście w tych sprawach mają kościoły protestanckie. Wychodzą
        bowiem z założenia, że po to Pan Bóg dał nam rozum, żebyśmy go używali, a czy
        wykorzystujemy do planowania rodziny fizykę, chemię czy biologię, to już nasza
        prywatna sprawa. Aborcja natomiast jest złem, ale czasem są w życiu sytuacje w
        których wybiera się MNIEJSZE zło i nie da się tego ocenić ogólnie, tylko
        indywidualne przypadki. Co do postrzegania aborcji jako morderstwa, to owszem,
        uważają spędzenie np. 5 czy 6-miesięcznego płodu za barbarzyństwo i morderstwo,
        ale nie stawiają znaku równości pomiędzy 5-6-miesięcznym płodem a
        kilkutygodniowym, argumentując że ludzki rozum podpowiada, że to jednak nie do
        końca jest to samo.
        • lola211 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 10:41
          że ludzki rozum podpowiada, że to jednak nie do
          > końca jest to samo.

          Ten rozum jednak czesto szwankuje i stawia znak rownosci pomiedzy
          zamordowaniem malego dziecka a usunieciem kilkutygodniowej ciazy.
          • chicarica Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 12:27
            I wtedy jest to traktowane jako rozum szwankujący.
            A nie zastanowiło Cię, dlaczego "obrońcy życia" tak głośno krzyczą że zabicie
            kilkutygodniowej ciąży to morderstwo? Może sami siebie chcą w ten sposób
            przekonać, zagłuszyć ten głos który powoduje u nich wątpliwości?
            Jak ktoś jest o czymś w 100% i od zawsze przekonany, to nie ma przeważnie
            potrzeby aż tak o tym krzyczeć. Najgorliwsi są przeważnie neofici.
      • zojkaojka Re: a wiesz nisar, że 01.12.06, 10:11
        współżycie w którym do wytrysku nasienia dochodzi poza organizmem kobiety jest
        grzechem? Rzaden tam francuski i anal, masturbacja i inne finezje, moja drogasmile)
        Grzech bo się tyle dobra marnuje smile)))))))))))))))
    • julia0011 Re: do zojkaojka 01.12.06, 09:08
      Jestem katoliczką.Generalnie jestem przeciwna aborcji i środkom poronnym oraz
      > sterylizacji ale: mam podwiązane jajniki bo po 4 cesarkach kolejna ciąża
      > mogłaby się skończyć tragicznie. Nie widzę powodu by bawić się w NPR w takiej
      > jak moja sytuacji

      czy w tej sytuacji przystępujesz do sakramentów św.?
      Bo to,że kolejna ciąża jest dla Ciebie niebezpieczna chyba nie jest powodem do
      podwiązywania jajników-wg kościoła oczywiście.
      Stosujesz metodę wieloobjawową ,współżyjesz tylko fazie poowulacyjnej i nie
      musisz się martwić ,że zajdziesz w kolejną ciążę?
      Przecież zwolennicy NPR szczycą się tym,że metoda wieloobjawowa ma tak wysoką
      skutecznośc jak pigułka,to w czym problem?
      Nie piszę tego złośliwie-żeby było jasne-ale w kościele nie obowiązuje
      zasada :cel uświęca środki,i nie ma tu żadnych wyjątków.
      • chicarica Re: do zojkaojka 01.12.06, 09:32
        Ależ wyjątki są.
        Takim wyjątkiem jest np. stosowanie prezerwatywy gdy jedno z małżonków jest
        nosicielem HIV. Wyjątkiem jest też stosowanie leków których skutkiem ubocznym
        jest ubezpłodnienie czasowe, w leczeniu chorób.
        • guderianka Re: do zojkaojka 01.12.06, 09:58
          zeby katolików z takim podejsciem jak ty byłoby wiecej to twój kościoł byłby
          lepszy i bliższy boga niz obecniewink
        • julia0011 Re: do zojkaojka 01.12.06, 10:03
          w tych sytuacjach nie ma wyjścia-ale w przypadku autorki wątku JEST wyjście-
          może stosować NPR,korzystać z III fazy bez obawy,że zajdzie w ciążę.Podwiązała
          jajniki dla wygody,żeby jak to określiła nie bawić się w NPR.
          Jak to się ma do nauki kościoła,który kategorycznie sprzeciwia się sterylizacji;


          • miruka Re: do zojkaojka 01.12.06, 10:14
            Dużo myślę o ochronie życia dzięki NPR i mam wątpliwości natury powiedzmy
            naukowej – skoro statystycznie tylko 50 proc. zapłodnionych jajeczek rozwija
            się w ciążę skąd wiadomo ile tak naprawdę nie kontynuowanego życia powstało
            przy NPR, dzięki antykoncepcji zapobiegamy życiu ale zapobiegamy też
            naturalnemu poronieniu jak zwał tak zwał. Bilans jest na zero, a przy NPR może
            być in plus ale może też in minus
            A z drugiej strony – jestem katoliczką, a o tym że kościół jest przeciwny
            antykoncepcji wiem głównie z mediów, chociaż może wykładają to na naukach
            przedmałżeńskich (nie miałam L), ale nic to, stosowanie antykoncepcji ma być w
            takim razie grzechem i powinno się z tego spowiadać, jednak warunkiem pierwszym
            dobrej spowiedzi jest rachunek sumienia, co więc zrobić gdy moje sumienie mówi –
            dobrze, że stosujesz antykoncepcję bo: ..... i tu mnóstwo argumentów i co mam
            zrobić – uciszyć sumienie?
            • julia0011 Re: do zojkaojka 01.12.06, 10:40
              stosowanie antykoncepcji ma być w
              > takim razie grzechem i powinno się z tego spowiadać, jednak warunkiem
              pierwszym
              >
              > dobrej spowiedzi jest rachunek sumienia, co więc zrobić gdy moje sumienie
              mówi
              > –
              > dobrze, że stosujesz antykoncepcję bo: ..... i tu mnóstwo argumentów i co mam
              > zrobić – uciszyć sumienie?

              No właśnie,a jest jeszcze żal za grzechy,postanowienie poprawy.
              Jak mam żałować skoro uważam,ze nie robię nic złego;czy jest sens spowiadania
              się skoro wiem,że za parę dni użyję gumek,bo będę miała dni płodne,a nie chcę
              ciąży.
              Co w takim razie robić-chodzić do spowiedzi raz w roku albo wcale dopóki nie
              przekwitnę?U mnie w cyklu jest 7-8 dni ,które mogę uznać za niepłodne-jak dla
              mnie to trochę mało,tym bardziej,że ciężko skorzystać z nich w 100%.
      • zojkaojka Re: do julia0011 01.12.06, 10:24
        przyjmuję sakramenty.A w mojej sytuacji nie zaakceptowałabym nawet takiego
        ryzyka jakie niosą tabletki(2%).Lekarze też go nie akceptują , wychodząc przy
        tym z założenia , że im płodniejsza pacjentka tym większe ma szanse na te 2%.
        Mam ciężko chorą córkę i kto się nią zajmie, kto poświęci jej całe życie jak
        mnie zabraknie? Kościół mylił się nie raz i nie dwa w swojej histori.A każdy
        ma swoje sumienie i w moim podjęcie takiego ryzyka jest większym grzechem niż
        sterylizacja. Ryzyko w razie ew. ciąży oceniał lekarz ,a nie ja. A w ogóle to
        Kościół nie robi z płodności wartości ponad życie ludzkie i jeśli np.leczenie
        spowoduje niepłodność , nikt nie zachęca do nieleczenia np. raka i umierania w
        imię płodności.
        • zojkaojka Re: i jeszcze jedno... 01.12.06, 10:36
          nie czuję się dobrze z tym wszystkim. Sterylizacja nie jest zabiegiem obojętnym
          dla psychiki. Oczywiście łatwiej to przeżyć mając 4 dzieci , ale i tak
          świadomość bezpłodności nie jest miła. Mój miły nie rozumiał moich oporów ,
          dopuki mu nie zaproponowałam , by to on się wysterylizował. Zrozumiał.Niestety
          w Polsce to nielegalne , więc padło na mniesad , bo dyskretnie , przy cesarce. A
          opory moralne też mam. Jak i w każdej innej sytuacji gdy wybieram mniejsze
          zło , bo dobro jest nieosiągalne. W moim obecnym , szpitalnym świecie takie
          wybory są najczęstszesad . I na prawdę zle mi się z tym żyje ."Niewiedza jest
          błogosławieństwem..."
          • julia0011 Re: i jeszcze jedno... 01.12.06, 10:45
            a mówiłaś o sterylizacji księdzu przy spowiedzi,czy sama uznałaś,że to nie jest
            grzech w Twoim przypadku?
            • zojkaojka Re: i jeszcze jedno... 02.12.06, 15:51
              mówiłam.Uznał to za grzech . Ale to jest nieodwracalne jak wiele innych win.A
              nie jest to występek obłożony karą ekskomunii.
        • chicarica Re: do julia0011 01.12.06, 12:22
          Bardzo zdrowe podejście. Do wszystkich zagorzałych przeciwniczek antykoncepcji z
          powodów religijnych: do niedawna KK nie dopuszczał stosowania NPR ani uprawiania
          seksu w celu nieprokreacyjnym. Teraz dopuszcza. Moim zdaniem pigułki i gumki w
          przyszłości też dopuści. Nie mam zamiaru w tej chwili rezygnować z antykoncepcji
          tylko po to, żeby w wieku np. 60-70 lat dowiedzieć się, że teraz już jest ona
          dopuszczalna, a moje męki były w zasadzie na darmo.
      • agacz2905 Re: do julia 0011 01.12.06, 10:58
        Pamiętam, co opowiadał mi kiedyś znajomy ginekolog (b. przyzwoity człowiek i
        lekarz, katolik nadzwyczaj praktykujący). Mianowicie kobieta, której po
        którejśtam ciąży i któjejś cesarce (np. 7.ciąża, 4 cesarka) litościwie
        zaproponowano sterylizację, a potem zgodnie z wolą kobiety to wykonano - poszła
        do spowiedzi. Ksiądz ponoć udzielił jej rozgrzeszenia POD WARUNKIEM. Jakim?? Że
        kobieta pójdzie do gina i on jej te jajowody... odwiąże. tacy są niektórzy
        księża, choć aż się wierzyć nie chce, jak się to czyta, prawda??
        Z czego wynika, że kobieta z podwiązanymi jajowodami nie może np. przystępować
        do sakramentów?(pytam, bo tak zrozumiałam to co napisałaś w swoim poście).
        Sama mam podwiązane jajowody i sama tego zabiegu nie wymyśliłam, pomyślał
        natomiast za mnie mój lekarz, który wie bardzo dużo o stanie mojego zdrowia.
        Nie czuję się jednak z powodu podwiązania jajowodów gorsza w oczach Boga (jak
        również gorszą katoliczką też się nie czuję). Cóż, odpowiedzialność za te
        dzieci, które już mam chyba mnie obowiązuje... Pozdrawiam
        • agacz2905 Re: jeszcze odnośnie spowiedzi św. 01.12.06, 11:07
          ach, zapomniałam dodać: mówiłam o sterylizacji księdzu przy spowiedzi. Głuchy
          nie był, spowiedź miała miejsce w warunkach bardziej komfortowych niż
          przeciętne (czyli poza konfesjonałem, nawet nie w samym budynku kościoła).
          Przyjął to spokojnie: skoro tak było trzeba, trudno, stało się. natomiast
          osobiście ja nie mam poczucia winy, że minimalizuję niemal do zera ryzyko
          kolejnej ciąży - minimalizuję w ten sposób też ryzyko stania się większą
          kaleką, niż jestem obecnie. Zatem moje dzieci mają większą szanse, że wychowa
          je niesprawna, ale chodząca i "na chodzie" mama. O braku poczucia winy również
          księdzu mówiłam i odniósł się do tego przychylnie. Nie sądzę, że to tylko
          dlatego, że mogę teraz bzykać się z mężem, nie stosując tych okropnych tablwtek
          ani gumeksmile) mam wrażenie, że ów ksiądz po prostu mnie zrozumiałsmile) czego życzę
          każdej penitentcesmile) Pozdrawiam
          Agnieszka
        • julia0011 Re: do julia 0011 01.12.06, 11:13
          Z czego wynika, że kobieta z podwiązanymi jajowodami nie może np. przystępować
          > do sakramentów?

          1.podwiązania jajowodów nie robi się w celach ratowania życia czy w celach
          leczniczych(tak jak usunięcie jajników,macicy przy nowotworach)
          robi się to tylko po to,żeby uniknąć kolejnej ciąży ,która stanowiłaby
          zagrożenie dla życia kobiety.Ale uniknąć ciąży -wg kościoła-można w prosty
          sposób,który nie ingeruje w naturę-stosując NPR,który w III fazie ma 100%
          skuteczność.
          Kościół traktuje sterylizację jako jedną z metod antykoncepcji-nieodracalną
          zresztą.Skoro antykoncepja to grzech ciężki to kobieta,która się zgodziła(bo
          musiała się zgodzić,lekarz nie zrobiłby tego bez zgody),stosuje antykoncepcję.
          Żadne ksiadz nie udzieli ci rozgrzeszenia kiedy przyjmujesz pigułki,czy masz
          wkładkę.Jeśli wyjmiesz spiralę,przestaniesz łykać pigułki ,pójdziesz do
          spowiedzi,będziesz żałować itd-wtedy tak.
          A dlaczego małżeństwa niesakramentalne nie mogą przyjmować sakramentów-bo są
          trwale przywiązani do grzechu-i w przypadku sterylizacji sytuacja jest
          identyczna.
          Sterylizacji nie robi się w celach leczniczych
          • agacz2905 Re: do julia 0011 01.12.06, 11:25
            julia0011 napisała:
            > Sterylizacji nie robi się w celach leczniczych
            Nie zmienia to jednak faktu, że sterylizację miałam tylko i wyłącznie ze
            wskazań lekarskich. Również ze wskazań zdrowotnych brałam przez ładnych kilka
            lat tabletki hormonalne. Nawet jeśli przyjąć, że podwiązanie jajowodów wiele w
            moim życiu upraszcza - to uważam, że zasłużyłam na to. Tak po prostu. jestem
            niepełnosprawną osobą po wielu operacjach, ortopedycznych i ginekologicznych,
            nie licząc 2 cesarek. Moje życie jest wystarczająco przepełnione bólem i
            niewygodą, oprócz niepełnosprawności ruchowej choruję też na zespół
            metaboliczny, gdzie PCOS czy cukrzyca typu II sa tylko jednym z objawów....
            Naprawdę nikomu nie życzę. A mimo dolegliwości trzeba pracować, prowadzić dom i
            wychować dzieci - czasem bywa mi ciężko. Niechaj więc tego typu sytuacje i
            procent grzechu w grzechu ocenia miłosierny P.Bóg, nie zaś kościelni
            hierarchowie, żyjący w kompletnie różnej codzienności, niż przeciętna pracująca
            matkasmile Pozdrawiam
            A.
    • lola211 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 10:39
      Nie rozumiem,czego kosciol w ogole zajmuje sie sprawa seksu i plodnosci, co to
      ma wspolnego z wiara w BOga? Moze mi to ktos wytlumaczyc?
      • agnieszkas72 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 10:52
        Wszystkie religie swiata(nie tylko Kościół Katolicki) próbują okreslic co jest
        dobre a co złe,a tym samym wskazać swoim wyznawcom własciwy sposób
        postępowania.Seks to taka działka,w której może dziać się wiele złego i wiele
        dobrego.Podobnie,jak wychowanie dzieci,praca zawodowa,życie w
        społeczności....Dlatego religie formułują zasady dotyczące kazdej dziedziny
        naszego życia.W warunkach,w których żyjemy ,nie jesteś zmuszona do wyznawania
        jakiejkolwiek religii.
        • lola211 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:33
          .W warunkach,w których żyjemy ,nie jesteś zmuszona do wyznawania
          > jakiejkolwiek religii.
          Przeciez nie pytam, czy musze sie dostosowywac, wierzyc, wyznawac, po co ten
          wtret?

          Uwazam tylko, ze kosciol, religie poswiecaja zagadnieniu seksu zbyt wiele
          uwagi , traktujac ludzi jak nierozumne istoty nie potrafiace zmierzyc sie z ta
          sfera zycia.I wkraczaja z butami w intymny swiat kazdego czlowieka.Pol biedy,
          gdy wszystko pozostaje w obszarze moralnosci, gorzej gdy religia narzuca
          swoje reguly calemu spoleczenstwu.A w Polsce kosciol i polityka sa bardzo
          powiazane.
          • agnieszkas72 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:50
            Jestem wierząca,więc nie mam sfery intymnej oddzielonej od Boga-czy tego nie
            rozumiesz?.Nawet nie wiążę tego akurat z Kościołem-po prostu nie jestem sama z
            żadnym moim smutkiem,radością czy trudnym wyborem,obojętnie,jakiej sfery zycia
            by dotyczył.
            Co do polityki:jestem zwolenniczka panstwa minimalnego,nie wkraczajacego w zycie
            obywateli,zobowiązanego za nasze podatki,które powinny być równe dla kazdego,
            wyłącznie do ochrony naszego bezpieczenstwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz
            ochrony naszych interesów w polityce zagranicznej.Nie zgadzam się z wkraczaniem
            panstwa w sferę edukacji,obojętnie ,jaką opcję reprezentują rządzący.Tak samo
            nie podoba mi się panstwowa promocja NPR jak państwowe rozdawnictwo gum i
            refundacja tablet anty.
            • lola211 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 13:43
              Ty piszesz o Bogu , a ja o instutycji, jaka jest Kosciol.Czy ty tego nie
              rozumiesz?
              • agnieszkas72 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 14:41
                Katolik jest częscią swojego Kościoła Lolu.Kosciół to ludzie,którzy szukają
                swojej drogi do Boga w ramach jednej religii.Nie instytucja,której jestem petentem.
                • lola211 Re: Gorzkie i długie 02.12.06, 16:34
                  Tak, tak - TEORETYCZNIE.Bo praktycznie to instytucja z klechami na czele i
                  wiernymi na kolanach, traktowanymi jako źródlo zarobku.
                  Wiedza o tym ci, ktorzy w zebach niesli "co łaska" za chrzest, slub i pogrzeb.
                  Doprawy nie wiem jak dorosli ludzie moga byc tak slepi, eh..
                  • agnieszkas72 Lola 02.12.06, 17:29
                    Schodzisz na żenujący poziom,na którym dla mnie rozmowa jest niemożliwa.
                    • lola211 Re: Lola 02.12.06, 18:38
                      Ojej, sorry madame.
                      Poruszylam niewygodny temat, ups.
                      ;P
    • mamamonika Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 10:44
      Zojak - mogłabym się pod Twoim postem i wątpliwościami podpisać, z korektą: ja
      uważam się za katoliczkę, ale NPR jest dla mnie nie do zaakceptowania jako
      metoda regulacji płodności. Także stosuję ci niedozwolone...
      W kwestii aborcji - to dla mnie zabójstwo. Ale nie potrafiłabym tak rozkosznie
      jak nasi politycy skonstruować prawa, które każe kobiecie rodzić, mimo, że
      dziecko będzie bardzo poważnie chore, zdeformowane, ciąża spowoduje śmierć lub
      poważną chorobę kobiety. To heroizm, ale czyimś kosztem budowany... Do tego
      taka ustawa dotknęła by najbardziej kobiety najbardziej niezaradne, biedne, bo
      reszta poradzi sobie inaczej. Nie umiałabym takiej osobie powiedzieć w oczy -
      tak - masz urodzić, jesteś workiem na dziecko. Sama taka sytuacja to dla niej
      wystarczająca trauma, nie trzeba do niej jeszcze dokładać genialnego prawa.
      Co ja bym zrobiła? TERAZ mam pewność, że chore dziecko bym przyjęła. Ale gdyby
      ciąża miała znacznie pogorszyć mój stan zdrowia, urodziłabym dziecko niezdolne
      do życia - powiem, że nie wiem. Mam nadzieję, że nie będę się musiała mierzyć z
      taką sytuacją...
    • aguskin Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:05
      jestem osobą wierzącą i dla mnie Bóg to przede wszystkim ogrom miłości,
      miłości nie za coś ale właśnie pomimo wszystko, cokolwiek zrobie jesli nie
      robie tego z jakąś typową premedytacja tylko z własnym sumieniem On wybaczy,
      jak każdy kochający Ojciec, tylko zwykli śmiertelnicy moga potepiać, ale nie On,
      a kościół jest może po to aby propagować dobro przedstawić nam co byłoby dla
      ludzkości najlepsze, ale nie nakazywać, potępiać, tylko odwracają od siebie
      masę kobiet, które później nie mają potrzeby prowadzać do kościoła własnych
      dzieci,
      po to dał naukowcą rozum aby rozwijała się cywilizacja, a cywilizacja to miedzy
      innymi tabl. anty., spirale i inne,
      wiele w przekazach kościoła jest przez myśląca osobę nie do zaakceptowania,
      też uważam że żaden kapłan z racji swojej czystości nie może ze mną rozmawiać o
      sexie bo nie ma o tym pojęcia, o wychowywaniu dzieci bo nie ma o tym pojęcia,
      oni o rodzeniu, ani o aborcji, powinien wspierać, pomóc wybrać, swoją wiarą
      zblizyc do podjęcia dobrych decyzji, nie potępiać,
      miłość wszystko wybaczy, bo jest dobrem nad dobrami w każdym pojęciu
      dopóki nie doświadczamy danej sytuacji, nie możemy mówic wiem co czujesz,
      ale.... po to mam rozum żeby z niego kozystać i robić to co dla mnie najlepsze,
      Bóg stworzył mnie na podobieństwo swoje więc jestem prawie doskonała tak jak On,


      życze wszystkim umiaru w ocenie innych w każdej sprawie zwłaszcza tych poważnych
      • julia0011 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:20
        to znaczy ,że stosujesz antykoncepcję i nie spowiadasz się z tego,bo wg Ciebie
        to tylko ustalenie kościoła(jako instytucji,bo przecież w Piśmie Św.nie ma o
        tym mowy)?
        • aguskin Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 11:35
          sporadycznie chodze do spowiedzi, bo mnie to wstydzi, bo jest to żenujące,
          ale mam znajomych księży którzy nie popierają, jakgdyby puszczają to poza uszy,
          z racji pracy w ops. znam przynajniej z 15 kobiet które się zbezpieczają i na
          każdej mszy niedzielnej przyjmują komunię, oglądam różne tragedie ludzkie na
          codzień i nie jeden ksiądz wymięka,
        • chicarica Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 12:30
          Można być wierzącym, wyznania innego niż katolickie, i móc stosować
          antykoncepcję, nie chodzić do spowiedzi itp.
      • lola211 Re: Gorzkie i długie 01.12.06, 13:45
        też uważam że żaden kapłan z racji swojej czystości nie może ze mną rozmawiać o
        >
        > sexie bo nie ma o tym pojęcia

        O naiwnosci, od wielu bys sie mogla duzo nauczycsmile), zapewniam- praktykuja az
        milo;0.
    • edorka1 Należy zrezygnować z celibatu 01.12.06, 11:53
      a sprawa się diametralnie zmieni.

      Księża dyskutują o czyms co ich raczej nie dotyczy. Ci których dotyczy zapewne nie stosują NPR.

      Stosuję NPR ze względów zdrowotnych bo hormony doustne całkowicie są nie dla mnie i zwykła wkładka też nie. Zastanawiam sie jednak nad Mireną - trudno ją uznac za środek poronny. Uważam też ze sterylizacja w przypadku gdy kobieta dobija 40-stki i nie chce miec więcej dzieci jest metodą ok. Nie pojmuję dlaczego w Polsce jest to zabieg nielegalny. Kobiety miesiaczkują do ok 50-tki - czy maja w związku z ty rodzić do tego czasu??



      Ευτυχώς που ξέχασα
      να μεγαλώσω... smile.
      • miruka n/t 01.12.06, 13:34
        Zastanawia mnie też możliwość zaakceptowania prezerwatyw przez kościół
        katolicki w sytuacji gdy jeden z partnerów jest nosicielem wirusa HIV. Czy w
        takim razie grzechem będzie zdrowa nieufność wobec partnera, męża, który
        przecież w każdej chwili może nas zdradzić, chociaż wierzę że nie, ale wiara to
        tylko 99 proc. pewności? Czy ja mam obowiązek zapomnieć o tym minimalnym ale
        jednak ryzyku zarażenia tą czy inną chorobą w imię jakichś ustaleń
        instytucjonalnych. Co wreszcie z takimi osobami, dla których używanie
        prezerwatywy daje komfort nie stykania się bezpośrednio z płynami
        fizjologicznymi partnera? Co wreszcie z takimi, które stosują prezerwatywy w
        dni niepłodne a w płodne rezygnują z seksu, bo nie mogą stosować pigułek i
        wkładek, a chcą mieć 100 proc. pewności?
        • chicarica Re: n/t 01.12.06, 14:20
          > Co wreszcie z takimi, które stosują prezerwatywy w
          > dni niepłodne a w płodne rezygnują z seksu, bo nie mogą stosować pigułek i
          > wkładek, a chcą mieć 100 proc. pewności?

          Dobre pytanie. No bo niby naturalnej płodności nie naruszają, bo jej w tym
          momencie być nie powinno. Hehe smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka