Dzisiaj około południa zostałam napadnięta

A było to tak:Polazłam z maluszkiem na takie lekko odludne miejsce w Krakowie (ten sam post na forum małopolskim - jak kogoś interesuje gdzie to tam napisane) Po drodze zobaczyłam siedzącego na ławce (takiej schowanej) chłopaka w wieku ok. 19 lat. Pomyślałam, że to podejrzane, że tak tu siedzi sam na odludziu. Ale potem stwierdziłam, że na pewno jestem przewrażliwiona jak to mówi mój mąż. No i polazłam dalej.

Skręciłam w taką dróżkę, która nie wiedziałam dokąd prowadzi i postanowiłam to sprawdzić. Nigdy nie włażę na nieznany teren i naprawdę nie wiem co mnie podkusiło.

Nagle usłyszałam za sobą szelest. Obejrzałam się ale nikogo nie było. Potem drugi szelest i tuż za mną pojawił sie ów młodzieniec. Nie zdążyłam nic pomyśleć a on mnie pchnął na krzaki i chwycił moją torebkę zawieszoną na rączce od wózka. Ja krzyknęłam ale nawet specjalnie się nie szarpałam z gościem bo się przestraszyłam, że maluszkowi może się coś stać. Chłopak z moją torebką skoczył w boczną dróżkę i już go prawie nie było ale ja zaczęłam za nim krzyczeć prosząc go żeby mi zostawił dokumenty. Niech sobie weźmie komórkę i pieniądze i co chce, zresztą nic w torebce nie ma wartościowego. Tylko niech mi zostawi dokumenty bo co ja bez nich zrobię? I wiecie co ? Chłopak się zatrzymał, wybebeszył torebkę i zabrał tylko komórkę i pieniądze zostawiając dowód osobisty, karty kredytowe, klucze, legitymację służbową, nawet bilety tramwajowe

. Miałam szczęście w nieszczęściu. Bo wyobrażam sobie co by było jakby tego nie zostawił - musiałabym wymieniać zamki, wyrabiać nowe dokumenty, zgłosić bo banku kradzież kart kredytowych itd itd. A jak sobie wyobrażę co w ogóle jeszce mogło się stać to mi wszystko do gardła podchodzi. Co mnie podkusiło żeby łazić po takim odludziu?!!! Zwykle trzymam się miejsc zaludnionych. No, ale mam nauczkę. I to w sumie niewielkim kosztem: komórka na kartę, na której już zostało zresztą niewiele impulsów, gotówką miałam może 50 złotych zatem nie majątek... Można powiedzieć, że cywilizowany ten złodziej.

Piszę o tym na forum ogólnopolskim bo do tej pory wydawało mi się (o naiwności

) że matka z dzieckiem stanowi jakis rodzaj świętości, że jest nietykalna. Ale jednak zwyrodnialców

na świecie pełno. Dobrze, że tylko tak się to skończyło. Dziewczyny, uważajcie na siebie!!!(jeszcze w lekkim szoku) MKatarynka i (na szczęście cały) Patyś