Dodaj do ulubionych

Zostałam napadnięta

IP: *.* 07.08.02, 21:27
Dzisiaj około południa zostałam napadnięta :cry:A było to tak:Polazłam z maluszkiem na takie lekko odludne miejsce w Krakowie (ten sam post na forum małopolskim - jak kogoś interesuje gdzie to tam napisane) Po drodze zobaczyłam siedzącego na ławce (takiej schowanej) chłopaka w wieku ok. 19 lat. Pomyślałam, że to podejrzane, że tak tu siedzi sam na odludziu. Ale potem stwierdziłam, że na pewno jestem przewrażliwiona jak to mówi mój mąż. No i polazłam dalej. :ouch: Skręciłam w taką dróżkę, która nie wiedziałam dokąd prowadzi i postanowiłam to sprawdzić. Nigdy nie włażę na nieznany teren i naprawdę nie wiem co mnie podkusiło. :what: Nagle usłyszałam za sobą szelest. Obejrzałam się ale nikogo nie było. Potem drugi szelest i tuż za mną pojawił sie ów młodzieniec. Nie zdążyłam nic pomyśleć a on mnie pchnął na krzaki i chwycił moją torebkę zawieszoną na rączce od wózka. Ja krzyknęłam ale nawet specjalnie się nie szarpałam z gościem bo się przestraszyłam, że maluszkowi może się coś stać. Chłopak z moją torebką skoczył w boczną dróżkę i już go prawie nie było ale ja zaczęłam za nim krzyczeć prosząc go żeby mi zostawił dokumenty. Niech sobie weźmie komórkę i pieniądze i co chce, zresztą nic w torebce nie ma wartościowego. Tylko niech mi zostawi dokumenty bo co ja bez nich zrobię? I wiecie co ? Chłopak się zatrzymał, wybebeszył torebkę i zabrał tylko komórkę i pieniądze zostawiając dowód osobisty, karty kredytowe, klucze, legitymację służbową, nawet bilety tramwajowe :eek:. Miałam szczęście w nieszczęściu. Bo wyobrażam sobie co by było jakby tego nie zostawił - musiałabym wymieniać zamki, wyrabiać nowe dokumenty, zgłosić bo banku kradzież kart kredytowych itd itd. A jak sobie wyobrażę co w ogóle jeszce mogło się stać to mi wszystko do gardła podchodzi. Co mnie podkusiło żeby łazić po takim odludziu?!!! Zwykle trzymam się miejsc zaludnionych. No, ale mam nauczkę. I to w sumie niewielkim kosztem: komórka na kartę, na której już zostało zresztą niewiele impulsów, gotówką miałam może 50 złotych zatem nie majątek... Można powiedzieć, że cywilizowany ten złodziej. :sarcastic:Piszę o tym na forum ogólnopolskim bo do tej pory wydawało mi się (o naiwności :hap: ) że matka z dzieckiem stanowi jakis rodzaj świętości, że jest nietykalna. Ale jednak zwyrodnialców :gun: na świecie pełno. Dobrze, że tylko tak się to skończyło. Dziewczyny, uważajcie na siebie!!!(jeszcze w lekkim szoku) MKatarynka i (na szczęście cały) Patyś
Obserwuj wątek
    • Gość: _Tosiaa_ Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 07.08.02, 21:51
      O ranyyyyyyyyyyy ,to rzeczywiście masz szczęście że nic wam nie zrobił Jesuuuuu Katarynka nie łaź więcej w takie miejsca ,chociaż takie rzeczy mogą się pewnie wydarzyć pod własną klatką Pozdrowionka Gosia
    • Gość: jadzia Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 07.08.02, 21:59
      O raju co za zbieg okolicznosci.Ja co prawdę nie zostałam napadnięta, ale dokładnie w samo południe /dzwony kościelne biły na Anioł Pański/, wlazłam w taką alejkę parkową, gdzie nie było żywego ducha. W połowie drogi poczułam się nie swojo, liście gnane wiatrem ciagle mnie straszyły. Też pomyślałam, jestem przewrażliwiona, ale Twój post upewnił mnie, że lepiej dmuchać na zimne. Dobrze, ze Wam nic się nie stało. Życząc więcej szczęscia, pozdrawiam Jadzia
    • Gość: juliiaa Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 08.08.02, 09:00
      straszne!!!!!!!!!co do nietykalnosci matki z dzieckiem -nie ludz sie!!w szczecinie dosyc dawno temu gosciu w parku probowal..zgwalcic kobiete w 7 miesiacu ciazy..na szczescie cos go sploszylo a potem go jednak zlapali bo ta kobieta rozpoznala go zaraz na przystanku autobusowym, tuz obok parku, chwile po zdarzeniu..dziewczyny uwazajcie na siebie!!!!!az sie trzese!!pozdrawiam
    • Gość: Małgorzata Re: Zostałam napadnięta, a ja miałam włamanie... IP: *.* 08.08.02, 13:03
      O rany ludzie !!!!Co to za kraj a w nim takie zwyrodnialce :ouch:....Gratuluję szczęścia Katarynka, na prawdę...jak sobie pomyślę co się mogło jeszcze wydarzyć, tragedia.Ale musiałaś się bać, nie tylko o siebie ale o małego.Ale z drugiej strony miałaś zimną krew tak za nim krzyczeć o te dokumenty hi hi, mnie by chyba mowę odjęło i nie zdobyłabym się na taki krok.Jestem pełna podziwu :). Mnie również w tamtym tygodniu zdarzyła się historia mrożąca krew z żyłach....przynajmniej moich. Starszą córkę miałam na polku pod blokiem, a małego usypiałam w pokoiku komputerowym ;). Balkon oczywiście otwarty, bo upał jak nie wiem co. Coś mnie jednak tknęło, żeby zobaczy co jest w dużym pokoju i co widzę ?? Otóż w dzwiach balkonowych (a mieszkam na parterze) stoi facet !!!! jak do niego nie doskoczyłam i zaczęłam krzyczeć , żeby mi się z domu wynosił i w ogóle czego tutaj szuka...facet chyba zdębiał i moze dlatego udalo mi się go wyrzucic poza dom.Jednym zamaszystym ruchem zamknęłam za gościem drzwi i co, zamiast od razu dzwonić na policję to ja szukałam pomocy u sąsiadów,o moja naiwności.Przyszedł sąsiad i delikwenta usunął z balkonu, ta samą droga którą wszedł :what:. Od tamtej pory nie zostawiam otwartego balkonu jak nikogo nie ma w pokoju...strach pomyśleć co mogłoby się wydarzyć.....Dużo szczęścia życzę i realnej oceny sytuacjiMałgosia
      • Gość: feratu Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 08.08.02, 13:25
        Przyznaję, że obie historię są mrożące krew w żyłach. MKatarynko, niestety nasze społeczeństwo jest coraz bardziej bestialskie oraz coraz mniej czułe, wrażliwe. Nie wiem czym to jest spowodowane. Kobieta w ciąży, czy też z dzieckiem nie jest już w żaden sposób chroniona, nawet przez zwykłe zasady społeczne. Teraz każdy tylko patrzy na siebie, a całą resztę ma w nosie :-( Przykre.. Rzeczywiście nie pozostaje Ci nic innego jak cieszyć się w nieszczęściu. Ani Tobie, ani bobasowi nic się nie stało, dokumenty ocalały, to się liczy. Życzę szybkiego powrotu do równowagi. Trzymaj się cieplutko. Co do Ciebie Małgosiu, to jestem w ciężkim szoku. Ja chyba bym zdębiała, gdyby coś takiego mi się przydarzyło. Zresztą dziękuję, że to napisałaś, bo może uchroniłaś mnie i moją głupotę przed takim obrotem spraw. Będę bardziej uważała na swoje mieszkanie.. i otwarty balkon.Serdecznie pozdrawiam. Feratu :-)
      • Gość: MKatarynka o rany, a ja mieszkam na parterze!!! IP: *.* 08.08.02, 14:32
        Po tym wydarzeniu mam chyba jakąś manię prześladowczą bo każdy facet znajdujący się za moimi plecami to potencjalny napastnik :ouch: Już mi się głowa odkręca :crazy:A na dodatek mieszkam na parterze i chyba zabiję okna gwoździami jak słowo daję albo kupię sobie jaki gaz albo co? :gun:Katarynka (opętana manią)
    • Gość: Małgorzata Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 08.08.02, 20:45
      No to żeby było mało ;) to wam jeszcze coś dopiszę ;)...Tuż przed tym "włamaniem" do mego mieszkania były kradzieże w tym samym bloku (6 klatek). Nie wiem ile w tym prawdy, ale baby mówiły hi hi (zawsze mnie śmieszą takie co wszystko wiedzą o sąsiadach)że ów złodziej tak sprytnie okradł mieszkanie na parterze właśnie,że sam właściciel tego nie wiedział pomimo iż siedział w domu !!! Wyczaił chyba sytuację kiedy chłopcy siedzieli w pokoju przy kompie i okradł barek w dużym pokoju... z pieniędzy. Sprawa wydała się jeszcze tego samego dnia, ale już "po bajce" niestety. Też się na tym zastanawiam, często nie zamykam /nie zamykałam dzrzwi ze względu na małą; często wraca się po coś tam na polko. Teraz niestety musi czekać aż jej otworzę, chociaz w barku kasy nie trzymam ;)- a jakiej kasy? ;). Kurcze uważać trzeba wszędzie...a najlepszy numer to miał nasz sąsiad przez ścianę. Jakiś gość malował mu mieszkanie. Niestety kiedyś natrafił na nieobecność mojego sąsiada, a poniewaz przyszedł z wiadrem farby nie chciało mu się jej zabierać z powrotem. No i co, zostawil farbę w pokoju pomimo iz balkon był zamknięty !!!! Jak to zrobił? A wsadził rękę przez obok uchylone od góry okno , chwycił za wajchę balkonu i otworzył i tak też zamknął. Powiem wam, że nie miałam pojęcia iż tak można łatwo włamać sie do mieszkania...a nie raz zostawiałam tak właśnie uchylone okno - oczywiście nie to co teraz crying. czasem nawet wracam się z klatki schodowej i sprawdzam jeszcze raz...a wkurzam się wtedy...uważajcie dziewczyny bardzo.PozdrawiamMałgosia
    • Gość: MartaB Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 09.08.02, 09:51
      O raaaaaaaannnyyyy!!!! Dobrze że nic wam się nie stało!!! A swoją drogą teraz i ja przeraziłam się nie na żarty :cry: Nie wiem skąd u mnie to samo - i jak się okazuje - jakże błędne przekonanie, że kogo jak kogo ale matki z dzieckiem się nie tyka :ouch: Ale jak widać to już nie te czasy...Pozdrawiam,wstrząśnięta MB :eek:
    • Gość: wiesia Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 09.08.02, 13:12
      To ,co napiszę będzie troszkę nie na temat, ale pokazuje, że jak w twoim przypadku, negocjowanie z napastnikiem jest rzeczą możliwą i warto tego spróbować.Kilkanaście lat temu gdy moja mama wracała wieczorem od koleżanki została napadnięta przez jakiegoś młodego-napalonego. Usiłował ją wciągnąć w krzaki i zerwać ubranie. Mama zachowała niezwykłą (jak na tę sytuację) przytomność umysłu :jap: i zaproponowała młodemu-napalonemu udanie się w bardziej odpowiednie miejsce, a tymczasem gratyfikację w postaci gotówki. Uzgodnili jakąś cenę ( nie zabrał jej wszystkiego co miała) i ... umówili na spotkanie następnego dnia gdyż młody- napalony ponoć zapalał nagłym wybuchem uczuć erotycznych na widok mojej mamy. Ta oczywiście nie poszła na tę "randkę", ale gdy opowiadała tę historię była tak rozbawiona, że zastanawiam się czy aby na pewno nie miała ochoty pójść... :sarcastic:
    • Gość: Ika Re: Zostałam napadnięta IP: *.* 09.08.02, 13:28
      Dlatego ja nigdy nie chciałabym mieszkać na parterze, bo się po prostu boję. Nawet pierwsze piętro to było dla mnie za nisko. Co tam pierwsze! Mieszkam na trzecim, i na noc nie zostawię otwartego balkonu, tylko okno! Bo wiem, że na każde piętro można po balkonach wejść, jak się chce - mój sąsiad tak kiedyś do mnie wlazł - w celu pomocy! ;) - kiedy się zatrzasnęłam od środka i nawet nie mogłam zamka rozwalić, bo za mocny na moje możliwości ;)A swoją drogą, coraz więcej takich bezczelnych kradzieży ostatnio :( Też mnie to dotknęło :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka