Gość edziecko: Padlinka
IP: *.*
29.08.02, 07:21
Drogie kolezanki,Wczoraj bylam u swojej szwagierki, ktora ma malutkie dziecko. Dowiedzialam sie, ze niestety ona glownie sama sie nim zajmuje. Jej maz jeszcze ani razu malego nie przewinal, poniewaz raz juz go odrzucilo, jak poczul i zobaczyl kupke. W nocy ani razu jeszcze nie wstawal. A ta moja szwagierka w ogole prawie nie sypia, bo dzieciaczek mimo mlodego wieku nie chce spac ani w dzien ani w nocy. W nocy potrafi budzic sie co godzine. A jak usnie o 7 rano, to biedna kobieta gotuje w tym czasie obiad dla meza. Maz wstaje rano do pracy a jak wraca to jest zmeczony i nic go nie odciagnie od poobiedniej drzemki. Ostatnio bylam swiadkiem, jak wlasnie byl w trakcie drzemki i jak szwagierka chciala sie polozyc obok i nakarmic dziecko to na nia krzyknal, ze mu za ciasno! Z dzieckiem zostanie tylko pod warunkiem, ze ono spi. Tak wiec przykladna zona caly dzien opiekuje sie dzieckiem, sprzata, pierze,robi zakupy, obiad dla meza, a jak maz przyjdzie to mu obiad podaje. A jak kapie dziecko, to sie gapi w telewizor i nie ma mowy, zeby mu go wylaczyc! Potem ida spac (raczej on, bo jej sie rzadko to udaje)no i w nocy mamusia wstaje co chwila do dziecka, a maz spi, bo jest przeciez zmeczony po pracy!!!Powiedzcie moje drogie, wasi mezowie tez tacy byli? Moj byl calkiem inny. Nie wiem, czy ja buntowac. Ona raczej nie narzeka, czasem tylko sie zali, ze Piotrus jest taki a taki. Jak na to wszystko patrze, to mi serce peka. Jak zaczne jej mowic, jak to wszystko powinno wygladac, ze on tez powinien sie dzieckiem zajmowac, to albo ona mnie znienawidzi, albo Piotrek. A poza tym moge ich niepotrzebnie sklocic. Ale z drugiej strony nie moge patrzec jak ona sie rujnuje. Nie dlugo nie bedzie w ogole miala sily. Jego matka tez to widzi, ale do niego nie trafiaja zadne jej argumenty. Poprosilam mojego meza, zeby z nim pogadal. Ale nie wiem, czy to cos da. Czy powinnam cos zrobic, czy lepiej sie nie wtracac?