Dodaj do ulubionych

piszę z pracy...

IP: *.* 30.09.02, 09:45
Moje dzieciaczki skończyły wczoraj 10 miesięcy... tym samym minął mój urlop macierzyński, mój urlop tzw. wypoczynkowy... no i dzisiaj siedze w pracy.... buuuu. A moje duże dzieciaczki są w domciu z nianią. Pochwalę się: jest 10.40, a ja jeszcze do nich nie dzwoniłam! :-) AsiaT, która dołącza do mamuś pracujących...
Obserwuj wątek
    • Gość: Anika Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 10:00
      CZeść Joasiu!Pozdrawiam również z pracy. Bądź dzielna i trzymaj się cipeplutko. Zobaczysz szybciutko się przyzwycaisz, chociaż ja pracuję już od 2 m-cy, ale i tak wolałabym siedzieć sobie w domciu z Michasiem.Pa,pa Ania.
    • Gość: Beata32 Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 10:08
      Asiu, Witamy w gronie mamuś pracujących. pozdrawiam również z pracy i życzę udanego radzenia sobie na 3 (a w Twoim przypadku z racji 2 pociech) na 4 etatach.:) :D :( :) :D :( - to tak a propo mieszanych uczuć których jako mama pracująca często doświadczam - oby jak najwięcej :D a najmniej :(Beata mama Maciusia (19 mies) i 17 tyg Wiercipiętki
    • Gość: Marta_I Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 10:09
      Witaj Asiu,Trzymaj się dzielnie w tej pracy. Dasz sobie radę, tak jak ze wszystkim do tej pory. ?ledzę Wasze losy odkšd trafiłam na forum czyli od 1,5 roku. Mieszkam niedaleko bo na Paryskiej. Gdy Ty rodziła? swoich chłopców to ja w IMiD robiłam USG (29 listopada). A teraz wiem co czujesz bo sama 4 tygodnie temu wróciłam do pracy a mój mały ma dopiero 6 miesięcy. Jest mi bardzo cięzko, na razie staramy się siłami rodziny zapewnić mu opiekę ale od polowy pa?dziernika mały zaczyna sie przyzwyczajać do żłobka.PozdrawiamMarta
      • Gość: pienkosia Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 11:43
        Czesc Dziewczyny Pracujce!Ja również od dwóch tygodni jestem w pracy. musialam zostawic mojego synka ktory 8 kwietnia skonczy pol roku :(((Narazie opiekuje sie nim moja mama, a od jutra niania. I boje sie ze moj wymagajacy synek moze jej nie polubic....Ciezko jest zostawiac takiego Maluszka. Smutno, ze to nie ja obserwuje kazdego dnia jego postepy w rozwoju. ale coz, zeby miec prace trzeba odpowiednio wczesnie do niej wrocic.Pozdrawiam (troche smutno).Monia
        • Gość: 1966.02.05 Re: piszę z pracy...-do PIENKOSI IP: *.* 30.09.02, 22:26
          Hej! Czy "pienkosia" to od nazwiska? Bo jeśli tak, to może mamy takie same!
          • Gość: pienkosia Re: piszę z pracy...-do Milki IP: *.* 01.10.02, 09:26
            jasne ze od nazwiska. nazywam sie Pieńkowska, a Ty?
    • Gość: Zużka Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 11:16
      Hej, mam nadzieję,że 1 dzień upłynie Ci miło i przede wszystkim bardzo szybko. Właśnie siedzę w pracy, ściągam mleczko i klepię jedną ręką. Asiu witaj w klubie mam pracujących!
    • Gość: Barba Re: piszę z pracy... IP: *.* 30.09.02, 21:05
      Asiu witaj w "klubie"... :) Napisz koniecznie jak Chłopcy przeżyli Twój pierwszy dzień w pracy!
      • Gość: asia_t Re: piszę z pracy... IP: *.* 01.10.02, 12:00
        Muszę Wam powiedziec, ze moje dzieci przezyly to lepiej niz ja... ja co prawda nie mam nawet chwili wolnego czasu w pracy, a one są z ukochaną nianią i jest im dobrze! Na mój widok Jędruś wykrzyknąl TATA TATA! i popędzil sprintem (pełzając) w moim kierunku. A potem przyssał się z lubością do cyca. :lol: AsiaT
    • Gość: kasiaz Re: piszę z pracy... IP: *.* 01.10.02, 09:57
      Czesc Asiu, czesc Mamy Pracujace, Dzis moj pierwszy dzien. Na razie jestem troche w szoku. Wczoraj troszke sobie poplakalam, za to dzis bylam dzielna i wyszlam bez placzu. W domu zostawilam Maksia, ktory 20-ego skonczyl 6 miesiecy. Az trudno uwierzyc, ze przeciez nie tak dawno pisalysmy w watku "ciaza"... Jak samopoczucie mam pracujacych? Ile trwa przystosowanie sie? Pozdrawiam cieplo, Kasia
      • Gość: Beata32 A w pracy ... IP: *.* 01.10.02, 13:44
        ... oj ciężko, a jeśli chodzi o samopoczucie to strasznie zmienne nastroje ciągle mnie opadają. Z jednej strony cieszę że tu jestem bo lubię swoją pracę i w większości współpracowników, ale z drugiej strony świadomość że moje dziecko jest beze mnie, że ktoś inny widział jego pierwszy kroczek itp. - jest dość ciężka do zniesienia.Gdzieś czytałam, że pewien poziom poczucia winy, niemal zawsze towarzyszy mamom pracującym - ja jestem tego bardzo dobrym przykładem. Niestety.Może powinnyśmy załozyć Klubik Mam Pracujących i wymieniać poglądy w sprawie radzenia sobie z poczuciem winy???pozdrawiam refleksyjnie ... z pracyBeata
        • Gość: asia_t Re: A w pracy ... IP: *.* 01.10.02, 14:25
          oj ciężko... ja tez się martwię, że nie ja będę obserwować bąbelki... ale jakoś żyć trzeba!Jestem jak najbardziej za Klubem Mamuś Pracujących! :-) AsiaT
    • Gość: Ania1 Re: piszę z pracy... IP: *.* 01.10.02, 19:27
      Dziewczyny!Może spójrzmy na swoja pracę bardziej pozytywnie :). Myśle, że naszym dzieciaczkom naprawdę nic nie bedzie jesli są otoczone miłoscią i opieką . Przecież podczas Waszej nieobecnosci zajmuje sie nimi babcia/niania, która na pewno takie szkraby kocha. Poza tym, czy pamietacie kto się Wami zajmował zanim skończyłyscie 3 lata? Ja dopiero teraz dowiedziałam sie , ze miałam w tym okresie kilka opiekunek, zadnej z nich nie pamiętam. Rozejrzyjcie się wokoło , nawet na tym forum, ile mam chciałoby pracowac a nie moga znaleźć posady (!). A te pracujące chciałyby zostać w domu - wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma. Najważniejsze jest, zeby kochać swoje dzieci, by dla nich prawdziwym oparciem i otaczac je miłoscią. Na pewno są wśród Was takie , których mamy też pracowały - czy macie o to do nich pretensje? Praca daje nam przecież nie tylko zabezpieczenie finansowe, w większości przypadków takze satysfakcję i podstawę dalszego rozwoju. Mnie zawsze jest smutno, gdy czytam listy w Wysokich Obcasach opowiadające o samotnych kobietach w srednim wieku, które poświęciły sie rodzinie a teraz nie moga sobie znależć miejsca, bo dzieci się usamodzielniły,albp zabrakło partnera... Ja jeszcze kilka tygodni temu rozważałam czy wogóle wrócić do pracy , ale teraz myslę, że nie ma się nad czym zastanawiac. Lubię swoją pracę , dobrze zarabiam , znalazłam serdeczną opiekunkę dla Oli. Wiem, że bedzie mi bardzo cieżko, dużo trudniej niz mojej córeczce. Obserwuję ją jak zachowuje się w stosunku do taty, którego nie ma całymi dniami - poznaje go i piszczy na jego widok, więc mam nadzieję, że o mnie nie zapomni ( a szczerze mówiac tego sie obawiałam). To właśnie my - pracujące mamy najwięcej tracimy, bo, jak juz pisałam na tym forum , nie zobaczymy najważniejszych momentów w rozwoju naszych maluchów, nie będzięmy cały czas blisko, by utulić, kiedy zapłaczą, to nie my nauczymy pierwszych wierszyków... Ale czy warto sie z tego powodu zadręczac? Lepiej pokazać swojemu dziecku, że ma szczęsliwą mame , która bardzo tęski i kocha. I jestem jak najbardziej za Klubem Pracującej Mamy. PozdawiamAnia
      • Gość: Beata32 Praca i dziecko .... IP: *.* 02.10.02, 07:57
        Aniu, ze mną nie jest tak, że muszę pracować. Praca jest i zawsze była ważną częścią mojego życia i bardzo chciałam wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, co też uczyniłam mimo różnych sugestii wokół, że do 3 roku życia dla dziecka jest najlepiej, żeby było z mamą. Niemniej to moje przekonanie, że bez pracy nie czułabym się spełniona w życiu nie spowodowało, że lekko przyjmuję to, że zostawiam moje dziecko z babcią, że ona widziała pierwszy kroczek i ona uczy go najwięcej nowych rzeczy. Zastanawiam się i najczęściej rezygnuję z pójścia po pracy do kina, czy na kawę z koleżanką po pracy, bo jeśli się wybiorę - to zabieram mojemu dziecku te jedyne 3 godziny dziennie kiedy możemy być razem. Od czasu pójścia do pracy moje życie to ciągłe dokonywanie wyborów pomiędzy robieniem czegoś dla siebie i robieniem czegoś dla mojego dziecka, i niestety z związku z tym często zmagam się z poczuciem winy.A jak to jest u Was - drogie mamy pracujące - zwłaszcza te pracujące nie z konieczności.pozdrawiam ... z pracyBeata
    • Gość: kasiaz Re: piszę z pracy... IP: *.* 02.10.02, 11:02
      Czesc, Jestem za klubem! Swietny pomysl. Dobrze jest uswiadomic sobie, ze nie jest sie jedyna mama pracujaca z obawami, poczuciem winy i tymi wszystkimi odczuciami, ktore nam teraz towarzysza. Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze szczeliwa mama to szczesliwe dziecko a dla niektorych z nas praca to jakas namiastka szczescia. Ja od poczatku ciazy wiedzialam, ze wroce po macierzynskim do pracy, zawsze bylam "wyzwolona" kobieta. Nie sadzilam wiec, ze bedzie az tak trudno nie tyle wrocic do pracy, tylko rozstac sie z dzieckiem na kilka godzin. A moze moj smutek bierze sie stad, ze najzwyczajniej w swiecie skonczyl sie pewien etap mego zycia, w ktorym bycie mama pochlanialo mnie w 100 %? Zawsze smutno, gdy cos sie konczy. Pocieszajace jest jednak to, ze koniec oznacza poczatek czegos nowego...Wierze, ze najwazniejsza jest jakosc czasu spedzanego z dzieckiem a nie tylko ilosc. Sama jestem tego dobrym przykladem: mialam nianie, chodzilam do zlobka a mimo to moje dziecinstwo bylo szczesliwe, pelne milosci i radosci. Do dzis mam z moimi rodzicami swietny kontakt, szanuje ich i kocham a jednoczesnie sa miedzy nami "kumpelskie" stosunki. Mam nadzieje, ze mi takze uda sie stworzyc wlasnie takie dziecinstwo mojemu Maksiowi. To tak na pokrzepienie dla Was i dla siebie. Pewnie za miesiac, dwa moze piec odnajdziemy sie w nowej sytuacji i znajdziemy w niej szczescie. Pozdrawiam Kasia
      • Gość: verka Re: piszę z pracy... IP: *.* 02.10.02, 11:44
        Tez mi sie wydawalo, ze urodze dziecko, posiedze z nim rok w domu, a potem wroce do pracy z poczuciem spelnienia. A okazało się, że już gdy mały miał 8 miesięcy, siedzenie w domu zaczęło mnie przerastać, szczególnie, że mąż dużo wyjeżdża, a rodziny nie mam blisko, więc bardzo dużo czasu spędzałam tylko z dzieckiem. Teraz od pół roku pracuję i co? Mam poczucie winy i strasznie tęsknię za synkiem, lecę po pracy do domu, żeby z nim być. I kto tu zrozumie kobietę. Wiem, że nie mogłabym siedzieć w domu, ale w pracy też mi źle. Czy kiedyś sobie to poukładam?Pozdrawiam wszystkie pracujące mamy z dylematami.
    • Gość: kati11 Re: piszę z pracy... IP: *.* 02.10.02, 13:01
      Witajcie ja jestem pracującą mamą od ponad póltora roku. Moje pójście do pracy było okupione mnóstwem łez mojego dziecka, ale troskliwa opieka mojej teściowej skróciła te męki i teraz jest już wszystko unormowane. Mam wstaje rano i idzie do pracy a Madzia ją żegna przy drzwiach mówiąc " Idź mama do placy i szybko wracaj" a jak wracam z pracy i ona jest na placyku z dziećmi to czasami naewt na mnie uwagi nie zwraca. Ale bywało różnie. trzeba starać się nie myśleć co robi nasze dziecko, bo w przeciwnym razie czas się tak dłuży, że w parcy nie można wysiedzieć.Jestem jaknajbardziej za klubem.Pozdrawiam Kasia
    • Gość: AgnieszkaLO Re: piszę z pracy... IP: *.* 02.10.02, 13:27
      Cześ Koleżanki w NiedoliPracuję 2 m-ce. Marcin ma 10 m-cy. Tęsknię, ale dzięki pracy czuję się lepiej. Jestem radośniejsza i lepsza dla męża. Jest sens się ubierać lepiej, odchudzać i malować. Wiem, że to śmieszne sprawy, ale u mnie miały "przełożenie" na nastrój. Maleństwo jest z dziadkami za którymi szaleje i pierwsze dwa tygodnie były najcięższe ...dla mnie. Jestem za forum dla pracujących, bo mamy przeciez specyficzne problemy (laktacja, tesknota etc.). Kasiu, będzie dobrze, zobaczysz.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: Agnieszka_A Re: piszę z pracy... IP: *.* 02.10.02, 13:58
      Cześć Dziewczyny,Moja Ola ma 2 latka i od roku jest z opiekunką, poczucie winy mam do dzisiaj, nie mogę się pogodzić z tym, ze to nie ja spędzam z nią najwięcej czasu i mogę przegapić coś bardzo ważnego co już się nie powtórzy. Wsparcie z Waszej strony jak najbardziej jest mi potrzebne, jestem za Klubem Mam Pracujących, będziemy trzymać się razem!!
    • Gość: Aannia właśnie dostałam pracę.... IP: *.* 02.10.02, 14:19
      Hej Mamusie Pracusie,dziś rano właśnie zadzwonił telefon, że zostałam przyjęta do pracy... Od poniedziałku :(( ...Dotąd pracowałam tylko dorywczo (trzy godziny dziennie i to tylko 3 razy w tyg) i od rana zamiast się cieszyć, chodzę jak struta. Tamten układ mi pasował, ale cóż ... Wychodzi na to, że trzeba. Na dodatek nie moja mała (12 mcy) nie ma żadnej babci, z która mogłaby zostawać, więc do poniedziałku muszę rozwiązać jeszcze ten problem....No ale przynajmniej sobie poczytałam, że Wy też tak macie i dobrze żyjecie. Pozdrowienia dla wszystkich zapracowanych, Ania
      • Gość: kasiaz Re: właśnie dostałam pracę.... IP: *.* 03.10.02, 07:39
        Oj My Mamy... Jedna "buu" bo idzie do pracy, druga "buu", bo stracila prace, trzecia zas "buu", bo dostala prace. Trudno nam dogodzic. Widac, ze klub Mam Pracujacych jest niezbedny dla naszego buczenia. Pozdrawiam Was Wszystkie Kasia
        • Gość: Beata32 Re: właśnie dostałam pracę.... IP: *.* 03.10.02, 07:51
          Ponieważ podrzuciłam ten pomysł postaram się wygenerować jeszcze dziś jakiegoś posta na otwarcie Klubu Mam Pracujących. Jeśli nie macie nic przeciwko temu ...pozdrawiam z pracyBeata
          • Gość: asia_t Re: właśnie dostałam pracę.... IP: *.* 03.10.02, 09:23
            ooo, super!!! Ja nie bucze juz! Co prawda przewracam sie ze zmeczenia (czy Wasze szkrabiki tez budza sie co godzine lub czesciej????), ale w sumie jest OK. wychodze juz o 15.30 i zanim sie obrobie ze wszystkim, moge pedziec do dzieci. :-)))) Papa, mamuskiasiaT
          • Gość: goniak Re: właśnie dostałam pracę.... IP: *.* 03.10.02, 10:46
            No to ja czekam na tego posta.Odczuwam podobnie-praca jest dla mnie wazna, lubię ją. Kocham swoje dziecko i żyję w poczuciu winy, że coś tracimy obie.Rekompensując straty często rezygnuję z zaspokajania własnych potrzeb (innych niż praca).Dobrze, że mój mąż mnie rozumie.Gosia
    • Gość: Iza2 Re: piszę z pracy... IP: *.* 03.10.02, 09:56
      Kochane moje mamusie pracujące! Ja też chętnie dołączę do szacownego grona Klubu MP. Od 25 września wróciłam do pracy po macierzyńskim, ale wychodzę z pracy 2,5 godz wcześniej - o 3 po południu (normalnie pracujemy 9-17,30) - 1 godzinka na karmienie, a reszta to urlop wypoczynkowy rozpisany nieformalnie na godziny (formalnie jestem na urlopie - w papierach musi grać). Kochanego mam szefa, prawda? Nie każdy by na to poszedł. Ale to dlatego, że sam ma 9 miesięcznego synka. Powiem wam, że mimo tego że cieszę się z powrotu do pracy - to dla mnie bardzo ważne, cały czas mam poczucie że coś tracę, kiedy wychodzę z domu a mały stoi w drzwiach (na rękach opiekunki), to po prostu coś mnie ściska w gardle. Wiem, że pani Ania daje mu dużo ciepła, ale jakaś część mnie chciałaby być na jej miejscu. To rozdwojenie jest naprawdę męczące, mam nadzieję, że za jakiś czas się przyzwyczaję :-( Kiedy młody przysysa się po moim powrocie, mam chęć, żeby się nie odessał, moja kruszynka :-)... (łezka mi się kręci na myśl o nim ...) Pa! emamusie- pracusie, Iza
      • Gość: kasiaz Re: piszę z pracy... IP: *.* 03.10.02, 11:18
        Ja mam takze tak komfortowa sytuacje w pracy, pracuje 6 godzin a mam placone za 8 (reszta to urlop). Widac jest na tym swiecie troche ludzkich pracodawcow... Wlasnie znalazlam 1 plus powrotu do pracy: darmowy i staly kontakt na forum... W koncu nadrabiam zaleglosci.Pozdrawiam wszystkie MP,Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka