Dodaj do ulubionych

=-zdrada-= i co dalej?

IP: *.* 02.10.02, 11:35
Nasz cudowna szkolna miłość która trwała 4 lata została uwieńczona ślubem. Potem szczęśliwe małżeństwo. Tusz przed 1 rocznicą ślubu przypadkiem dowiedziałam się że mąż ma romans. Nie wiem z kim, nie wiem jak długo to trwało, nie chcę wiedzieć. To był dla mnie szok. Bardzo to przeżyłam. Mąż się przyznał, obiecał że zakończy tą "znajomość". Ja mu przebaczyłam, ale nie zapomniałam. Niegdy później nie rozmawialiśmy o tym z mężem. Ale trudno jest coś takiego zapomnieć. Już minęły od tego czasu 2 lata, a mnie to wciąż boli. Nie układa nam się dobrze. Kocham męża i zmojej strony robię wszystko byśmy byli szczęśliwi i byśmy nadal byli razem. Niestety on nie robi nic w tym kierunku. Wszystko co mnie dotyczy jest mu obojętne. Faktem też jest to, że on ma bardzo dużo obowiązków. Pracuje w 3 firmach na raz i może nie ma czasu zajmowac się moimi "miłosnymi problemami". Przychodzi zmęczony z pracy, prześpi się i znowu wychodzi w interesach. A ja oczekuje od niego byśmy razem pobyli, pogadali, pośmiali się. Czy to za dużo?Panicznie boję się tego, że on kiedyś odemnie odejdzie.Trudno będzie się mi z tym pogodzić, jeśli wogóle się z tym pogodzę.Napiszcie proszę, czy uważacie że nasz związek ma jeszcze przyszłość? Co sądzicie o tym, ze juz w pierwszym roku naszego małżeństwa doszło do zdrady?
Obserwuj wątek
    • Gość: Lilly Re: =-zdrada-= i co dalej? IP: *.* 02.10.02, 12:47
      Kornelia - wydaje mi się, że to pytanie musisz zadać swojemu mężowi. Musicie porozmawiać - no właśnie, kiedy, skoro on pracuje cały czas i z jednej pracy idzie do drugiej, a potem do trzeciej. Bez szczerej rozmowy ani rusz. Musisz wiedzieć, co on myśli, jak on odbiera wasze małżeństwo. I dlaczego tyle pracuje. Rozumiem, względy ekonomiczne, ale jeśli zaczyna cierpieć na tym druga strona, to może warto zrewidować nieco myślenie kryteriami ekonomicznymi, a zacząć myśleć bardziej pro-rodzinnie?Porozmawiaj - zadaj pytania i potem, gdy usłyszysz odpowiedzi, będziesz już wiedziała. Pozdrawiam.
    • Gość: AgnieszkaLO Re: =-zdrada-= i co dalej? IP: *.* 02.10.02, 12:53
      Kornelio, Chciałabym Ci odpowiedzieć coś ciepłego, bo wierzę, że jeśli dwoje chce to każdy związek ma przyszłość, ale... No właśnie jest pewna nierównowaga w Waszym podejściu, a Ty jesteś dodatkowo "obciążona" tamtym romansem. Najlepiej byłoby, gdybyś teraz nie rozbierała tego wszystkiego na drobne kawałki, tylko...znalazła sobie jakieś hobby. Coś co pochłonęłoby Ciebie i co sprawiłoby, że czułabyś się super, uśmiechnięta i zrelaksowana. To może być wszystko: basen, język, pieczenie ciast, cokolwiek (może masz takie hobby?). Wiem, że łatwo pisać a gorzej zrealizować, ale ja tak zaczęłam robić. Większe problemy kiedyś "powiększałam" poprzez analizowanie, rozbieranie, powtarzanie. Potem doszłam do wniosku, że jestem przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwa i tylko inne zajęcia są w stanie mnie wyrwać z "otchłani". Patrzę wtedy na wszystko z dystansem i "te" sprawy wydają się tak małe w obliczu kosmosu :) No tu może przesadziłam, ale wiele problemów rozwiązuje się z czasem i naprawdę trzeba tak żyć, żeby nie cierpieć i nie przyczyniać się do cierpienia innych. Jeśli opanujesz tę sztukę, to już krok do dawania. A jaka z tego satysfakcja! Przepraszam jeśli ten post wygląda na wykład. To nie było moim zamiarem. pozdrawiam Cię ciepło i kochaj swojego męża, ugotuj mu rosół. Rozmawiaj spokojnie. Wiem, że to on zawinił i to tylko jego wina. Ty jesteś OK. Jeszcze raz buziaki. Ag.
    • Gość: Berenika Re: =-zdrada-= i co dalej? IP: *.* 02.10.02, 12:56
      Kornelia, to chyba nie będzie pocieszające, ale nie wiem, czy właśnie pocieszenia ocekujesz...Piszesz, że z mężem się prawie nie widujecie, że on tylko z jednej pracy do drugiej, trzeciej... a gdzie Wasze małżeństwo? Małżeństwo przecież nie polega na tym, że ma się papierek z urzędu, ale na tym, że jest się razem. Nawet jeśli rzadko - ale razem.Dlatego - koniecznie rozmawiaj. Jeśli mąż nie chce rozmawiać - napisz do niego, może taki trochę teatralny gest da mu do myślenia. W końcu z jakiegoś powodu zdecydował się zostać Twoim mężem - niech pomyśli, jaki to właściwie powód.I wybacz mi pewną okrutną rzecz, którą napiszę - nie musisz się bać, że on kiedyś od Ciebie odejdzie, bo z tego, co mówisz, wynika, że on już odszedł. Jeszcze macie wszelkie szanse na to, żeby wrócił, ale tego musicie chcieć obydwoje.I musisz też pytać sama siebie - dlaczego tak się dzieje. Bo przyczyną nie jest tylko nawał pracy, skoro znalazł jeszcze czas na zdradę. Coś musi byc nie tak. A w takich sytuacjach bardzo często nie ma jednej winnej osoby... Ale jeśli będziecie się starać, obydwoje, to wszystko może się jeszcze odwrócić :). Życzę Ci tego gorącoBerek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka