A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD!

IP: *.* 06.10.02, 15:56
Znowu mi się chce wyć, bo przypomniałam sobie Polną (Poznań) i mój pierwszy poród. Nie było mnie stać, żeby zapłacić z własnej kieszeni. Już i tak ledwo wydębiłam od rodziny na prywatnego ginekologa (lekarz na Kasę Chorych nie rozpoznał opryszczki narządów płciowych i nie wykrył przedwczesnych skurczów, gdy poszłam prywatnie - wróciłam z receptą na Fenoterol i Isoptin, do końca ciąży w łóżku). Pięć dni w szpitaly były koszmarem. Inne matki mają cudne wspomnienia, ja przeryczałam cały pobyt i jeszcze dwa tygodnie w domu. Po cesarce dosłownie kazali mi biegać po korytarzu (kiedy wychodziłam do domu, położna sprintem wiozła moje dziecko do wyjścia a ja praktycznie zostałam 20 metrów z tyłu). Po fakcie dowiedziałam się od kilku osób, że kobiety które płacą - mają O.K. To prawda, powiedziały mi to i same rodzące, i lekarze, i położne. Nie mogę się z tym pogodzić. Nie mogę się pogodzić, że przez ten brak choćby odrobiny życzliwości przegrałam karmienie piersią. Że moje 7-miesięczne dziś córątko było wtedy głodne i NIKOGO Z PERSONELU TO NIE OBCHODZIŁO. Kiedy po trzech dobach przyszła młoda pani pediatra rzekła zdumiona: -"A dlaczego ona taka głodna?! Czy mamy Bebilon na oddziale?"-. Nigdy tego nie zapomnę. Uważam, że to nie fair, że w durnych dorosłych rozgrywkach o kretyńskie papierki zwane pieniędzmi cierpią nawet dzieci. Kilkuletnie maluchy wiedzą, że "pieniądze to coś ważnego" i "trzeba dużo zarabiać"! To barbarzyńska indoktrynacja!!! Pieniądze wymyślili ludzie. Za pieniądze nawet Boga sprzedano. Można by sobie dać z tym spokój chociaż przy porodach. Oczywiście, lekarze muszą z czegoś żyć. Ale czy to znaczy, że ci, którzy nie mogą im zapłacić muszą być traktowani jak druga kategoria?!?! TO NIE W PORZĄDKU. Jestem w drugiej ciąży. Serce mi się ściska na myśl, że może znowu przeżyję to samo. Bo NIE STAĆ MNIE NA PORÓD. Pewnie są wyjątki, ale chyba narodziny dziecka nie mogą być okazją do szukania takich wyjątków w Kasie Chorych?!?!?!? JEST MI POTWORNIE PRZYKRO. Sunna
    • Gość edziecko: Be@ta Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 16:20
      Sunna, miałaś chyba jakiegoś pecha albo trafiłaś na kiepski (delikatnie mówiąc) szpital. Przykro mi. :(Ja nie spotkałam się z czymś takim. Większość moich koleżanek nie płaciła za poród i od żadnej nie słyszałam złego słowa na szpital czy personel.Ja np. rodziłam na Karowej w W-wie. Płaciłam za poród rodzinny. Rodziłam tego samego dnia, co koleżanka, która nie płaciła. Rodziłyśmy w tych samych warunkach (obie miałyśmy pojedyncze sale z natryskami, drabinkami itp.), a po porodzie leżałyśmy na tej samej sali i byłyśmy NA PEWNO traktowane jednakowo. :)Zapytaj znajomych , który z poznańskich szpitali jest najlepszy, bo nie wierzę, że nie ma takiego, który zapewniałby godne warunki. Radzę wejść na forum regionalne lub na szpitale.Powodzenia. Beata.
      • Gość edziecko: Ente Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 16:24
        Za poród rodzinny W OGÓLE NIE POWINNO SIĘ PŁACIĆ.Sunna
        • Gość edziecko: Be@ta Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 16:45
          zgadzam się z Tobą całkowicie.Tu ujęli to w ten sposób, że niby płaci się za salę o podwyższonym standardzie.Pozdr., B.
        • Gość edziecko: 6343 Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 10.10.02, 12:19
          Ja mieszkam w Warszawie i znalazłam tu szpital, w którym mąż lub ktoś z roziny może być przy porodzie za darmo. Otóż duża sala porodowazostała podzielona na trzy osobne boxy. Jest to szpital AM przy Placu Starynkiewicza. Poszukaj może u siebie też znajdziesz taki szpital.
      • Gość edziecko: andusia Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 09.10.02, 15:31
        To fakt, nie można uogólniać, aczkolwiek, jest trochę racji w tym twierdzeniu. Pieniądz rządzi światem - nie od dziś wiadomo. Ja akurat płaciłam za poród i namawiałam do tego koleżankę. Ta rodziła w innym szpitalu, nie płaciła, a po porodzie była pena achów i ochów. Była zdumiona i zadowolona, że pomimo braku opłaty cały personel: od salowej do lekarza,podchodził do niej bardzo życzliwie. Uwaga! Moja koleżanka wychwalała w ten sposób Inflancką.Może uda ci się tym razem lepiej trafić. Powodzenia!!!!
      • Gość edziecko: andusia Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 09.10.02, 15:31
        To fakt, nie można uogólniać, aczkolwiek, jest trochę racji w tym twierdzeniu. Pieniądz rządzi światem - nie od dziś wiadomo. Ja akurat płaciłam za poród i namawiałam do tego koleżankę. Ta rodziła w innym szpitalu, nie płaciła, a po porodzie była pena achów i ochów. Była zdumiona i zadowolona, że pomimo braku opłaty cały personel: od salowej do lekarza,podchodził do niej bardzo życzliwie. Uwaga! Moja koleżanka wychwalała w ten sposób Inflancką.Może uda ci się tym razem lepiej trafić. Powodzenia!!!!
    • Gość edziecko: alla Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 17:44
      Witaj, z listu Twojego wynika, że jesteś napewno wielkopolanką a może i z Poznania. Je jestem też z Poznania, i swoje trzecie dziecko rodziłam na Polnej. Krótko opowiem Tobie moją historię. Otóż dwoje pierwszych dzieci rodziłam na Lutyckej. Były to lata 1994 i 1996 a więc początki akcji "Rodzić po ludzku". Chodziłam do lekarza prywatnie (pracuje na Lutyckiej) ale nie miałam potrzeby aby był obecny przy moim porodzie. Uważałam, że sobie poradzę sama. I tak też się stało. Nie wspominam porodu ani pobytu w szpitalu źle. Nikomu też za nic nie płaciłam. Niemniej jednak szpital ten mnie zawiódł. I to bardzo. Po prostu pomylił się w oznaczeniu grupy krwi mojego męża, co doprowadziło, iż w odpowiednim czasie nie podano mi imunoglobuliny aby zapobiec konfliktowi RH. Tak więc stwiedzono u mnie przeciwciała (już krótko po porodzie drugiego dziecka). Ale nikt nie szukał przyczyny. Dopiero, gdy zaszłam w ciążę z trzecim dzieckiem, ten sam lekarz zaczął drążyć ten temat.I muszę powiedzieć,że czułam się po dwóch wizytach nie doinformowana. Zrezygnowałam, więcej razy do niego nie poszłam, natomiast pośród moich znajomych zaczęłam poszukiwania specjalistów od konfliktów serologicznych. I tak trafiłam na kilku lekarzy z Polnej. Otrzymałam skierowanie na pobyt w szpitalu celem przeprowadzenie kilku niezbędnych badań. Zapowiadano amnipunkcję, kordocentezę ale podczas trzech pobytów tych badań nie wykonano z uwagi na brak jakichkolwiek wskazań co oznaczało, że z dzieckim jest wszystko O.K. Jedyne co mnie martwiło, to to, że Wojtuś był położony miednicowo. Przy tym wymiarami był zawsze o 3 tygodnie do przodu, tak więc były małe szanse na to, aby się obrócił. Na poród miednicowy siłami natury nie mogłam sobie pozwolić. Zadzwoniłam więć do lekarza z Polnej (tel. do szpitala) i przedstawiłam swój problem. Lekarz skojarzył bardzo dobrze mój przypadek i kazał przyjść się położyć. Termin porodu miałam na 18-08-2002. Położyłam się 13-08-2002. Po zrobieniu USG okazało się, że Wojtek obrócił się i położony jest główkowo. Tak więc temat cięcia cesrskiego został odwołany,ale ze względu na konflikt rozwiązanie nastąpiło dzień później. Reasymując, ta trzecia ciąża przebiegała inaczej niż poprzednie. Nie miałam lekarza prowadzącego. Nie ponosiłam też kosztów wizyt w gabinecie prywatnym. Kontrola ciąży właściwie była regularnie co trzy tygodnie na oddziale. Jedyne koszty jakie ponosiłam to badanie przeciwciał - około 70 zł. Głownie dlatego, iż mając to badanie ze sobą idąc na oddział,wiedziałam, że poleżę jedną dobę. I tak też było. Nie było też konkretnego lekarza,który by jakoś się mną szczególnie "przejmował". i wcale nie żałuję. Panie, które leżały równocześnie ze mną i które chodziły regularnie prywatnie do lekarzy (płacąc niejednokrotnie dużo za wizytę) czuły się w większości zawiedzione bardzo, iż właśnie lekarz, do którego co miesiąc chodziły rzadko rozpoznawał je na szpitalnym korytarzu. Rodziłam też w warunkach dobrych, nikt specjalnie się nie narzucał, za to miałam przy sobie telefon komórkowy. Nie czułam się osamotniona. Może i bym była w stanie ponieść koszty, aby ktoś fachowców ciągle mi towarzyszył ale chyba było by mi żal tych pieniędzy. Wolałabym dać te pieniądze np. na jakiś sprzęt dla tego szpitala. Być może mówię tak, bo rodziłam już nie pierwszy raz. Zdawałam sobie sprawę z tego co mnie czeka. Było mi chyba łatwiej. Nie mniej uważam, że powinnaś się przekonać, iż bez pieniędzy można dobrze urodzić. Bądź pewna siebie w każdej chwili, nawet jeśli wiesz, że w pewnych sytuacjach sobie nie poradzisz sama. Głowa do góry. Pozdrawiam Alicja.
    • Gość edziecko: Magda_D Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 18:38
      Sunna,Polecam Ci rodzenie w Klinice Św. Rodziny (też w Poznaniu) - ten szpital słynie z godnego traktowania matek. Słyszałam też wprawdzie relacje krytyczne ale na pewno nie tyle co nt. Polnej. W związku z wadą serca mojej córeczki musiałam dość dużo czasu spędzać w szpitalach (to już za nami, na szczęście) i nauczyłam się jednego: atmosferę na oddziale kształtuje siostra oddziałowa. To ona uczy podległe jej siostry, czy olewać pacjentów i się na nich wydzierać, czy zajmować się jedynie sprawami medycznymi i nie zniżać się do pielęgnacji, czy też starać się wszystko zrobić jak najlepiej. Wystarczy więc porozmawiać z siostrą oddziałową i wszystko jest jasne. Ja nie płaciłam za poród, niby chodziłam do lekarza z tego szpitala (ale poza gabinetem w szpitalu spotkałam ją może dwa razy) ale dobre wspomnienia mam właśnie z opieki pielęgniarskiej i położnej a nie lekarskiej. Naprawdę polecam ten szpital, jeśli nie ma komplikacji medycznych bo wtedy rzeczywiście lepsza jest Polna.Magda
    • Gość edziecko: Miśk@ Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 20:03
      Niestety często zdarza się,że kobiety rodzące za darmo traktowane są po macoszemu :(Kiedy ponad 4,5 roku temu rodziłam Olę "darmowo" (bo musiałam zapłacic "tylko" za poród nie w rejonie-100zł)na Inflanckiej w W-wie myślałam,że poród będzie miłym doświadczeniem.Był wspaniały tylko dla tego,że rodziłam swoje pierwsze dziecko,za to traktowana byłam jak zło konieczne :( .Wszyscy mieli do mnie pretensje,że rodzę późno (22.30) położne przezemnie nie mogły obejżeć filmu,a pani doktor nie mogła się wyspać.Szkoda słów,bo zostałam potraktowana gorzej jak pies (nie obrażając psów).Nienawidzę tego szpitala!!!!!Kiedy dwa lata temu znów byłam w ciąży,chodziłam prywatnie do ginekologa,który pracuje w szpitalu w którym miałam rodzić.Zostałam tam przyjęta niemal z fanfarami ;) za darmo miałam dostęp do sali porodów rodzinnych,rodziłam z mężem,a wszyscy skakali w koło mnie z uśmiechem.Tylko do mnie "mój" lekarz przychodził jeszcze przed obchodem pytajac się czy czegoś mi nie trzeba,miałam taryfę ulgową ;) .Do innych dziewczyn nikt nie zaglądał :( tylko te które wcześniej chodziły prywatnie miały "lepiej".Tylko dzięki temu mogłam wcześniej wyjść ze szpitala,nawet bez zdjętych szwów,bo przecież byłam "ta pacjentka doktora X"To przykre,że w tak ważnych dla Nas chwilach jesteśmy traktowane jak równe i równiejsze :( A ja czuję się winna,bo miałam lepiej niż inne :( Ale mam nadzieję,że kiedyś wreszcie się to zmieni,bo jeśli nie,to prędzej zasponsoruję córce prywatnego lekarza niż pozwolę żeby przy pierwszym swoim porodzie została tak potraktowana jak ja.
    • Gość edziecko: luna Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 06.10.02, 20:14
      czesc, kiedys odpowiedzialam na Twoj post w regionalnych, dotyczacy Polnej. W skrocie: lezalam tam 3 razy, nigdy nikomu nie dalam w lape, nie mialam nikogo oplaconego i bylam za kazdym razem dobrze tam traktowana, nie jak kolejny numer ubezpieczenia, tylko jak czlowiek. Jesli jestes zainteresowana ludzkim ginekologiem z przychodni osiedlowej (=na kase chorych), ktory powaznie podchodzi do kazdej pacjentki, slucha co sie do niego mowi, jest sympatyczny i grzeczny, to daj znac na priva. Wiele lat pracowal w sw. Rodzinie. Przychodnia znajduje sie na Ratajach, wiec nie wiem czy Cie ta okolica interesuje.Pozdrawiam serdecznie
    • Gość edziecko: mamaTosi Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 09.10.02, 00:07
      Cześć Podobnie jak Magda D chcę ci polecić Klinikę św. Rodziny. Rodziłam tam moją córunię i do dziś wspominam pobyt w szpitalu z rozrzewnieniem. Personel jest naprawdę wspaniały i dla mamy i dla dziecka. O Polnej niestety słyszałam tylko negatywy. Rodziła tam np. moja kuzynka i nie dość że poród przebiegał z komplikacjami to później położne w ogóle się nią nie interesowały, a ona potrzebowała pomocy. Ten Właśnie zarzut jest najczęstszym wobec tego szpitala. poza tym poród jeśli jesteś ubezpieczona jest w tym kraju bezpłatny i nie pozwól sobie niczego innego wmówić. Pielęgniarki i lekarze dostają pensje ( pewnie, że marne no i co z tego), są w pracy i powinni wykonywać swoje obowiązki. Na szczęście ci w św. Rodzinie robią to z przyjemnością. Pozdrawiam Aga
    • Gość edziecko: emama Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 09.10.02, 07:39
      Sunna bardzo mi przykro z powodu tego co Cię spotkało. Twoja opinia na temat Polnej nie jest pierwszą negatywną. Moja koleżanka chodziła do lekarza z Polnej i urodziła synka w 6 miesiącu, który zmarł, teraz się dowiedziała, że gdyby leżała w domu to by donosiła ciążę.Też chciałam rodzić na Polnej, ale traf chciał, że w przychodni przyjmował lekarz z Kliniki Św. Rodziny (na Kasę Chorych)- wspaniały specjalista i konkretny człowiek. Prawie mnie zmusił do rodzenia w Klinice za co jestem mu dozgonnie wdzięczna. Atmosfera w szpitalu przesympatyczna, położne tak miłe, że aż nie chciało się wychodzić do domu. Miałam zaplanowaną cesarkę, więc nic nie płaciłam. Z tego co słyszałam to poród rodzinny jest bezpłatny, płaci się tylko za salę o podwyższonym stamdardzie. Dzieciaczki są karmione naturalnie przez Mamy, jak któraś nie daje sobie rady to może liczyć na pomoc. Jest też pomoc w stylu pokazu- jak kapać noworodka. Rodziłam 5 m-cy temu także atmosfera na pewno sie nie zmieniła.Jeżeli byłabyś zainteresowana namiarami na lekarza to pisz do mnie na priva. Myślę, że tym razem nie spotka Cię żadna przykrość.Pozdrawiam. Asik
    • Gość edziecko: bridgett Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 09.10.02, 19:10
      Cześć,zgadzam się z poprzedniczkami, że niekoniecznie trzeba płacić, żeby być zadowolonym, dużo zależy od szpitala. Ja chodziłam wprawdzie prywatnie do lekarza z kliniki, w której rodziłam, ale akurat w trakcie mojego pobytu on był na urlopie, więc na nic to się zdało. Też nie mogłam sobie pozwolić na opłacenie lekarza czy położnej w czasie porodu, ale uparłam się na poród rodzinny (50 zł) i Tobie też radzę - inaczej cię wtedy traktują, bo widzą, że jest jeszcze ktoś z rodziny, kto ma siłę zawalczyć o Ciebie. Nie musi to być mąż, może być Twoja mama, siostra, teściowa, czy przyjaciółka. Ze mną był mąż i całe szczęście, bo w chwili kryzysowej, gdy pierwszy lekarz sobie poszedł, mąż pobiegł po innego i ten drugi, nie opłacony, został z nami do końca i bardzo nam pomógł. Co do pielęgniarek - pewnie jest tak, jak pisała moja porzedniczka, że dużo zależy od oddziałowej. Przez 3 dni leżeliśmy z Kubą na oddziale, gdzie ta opieka pielegniarska pozostawiała moim zdaniem wiele do życzenia, mimo że pracowała tam moja koleżanka. Potem Kuba zachorował i przeniesiono nas na oddział septyczny - i tam opieka pielegniarek zwł nad Kubą była super - zaniosłam tam wprawdzie od razu po przeniesieniu i po poprzednich nieciekawych odczuciach każdej zmianie pielegniarek po kawie i czekoladzie, ale nie sadzę, żeby ta kawa zmieniła je tak diametralnie w porównaniu z poprzednim oddziałem. Tak więc poszukaj dobrego szpitala i weź kogoś z rodziny do porodu. No i nie martw się na zapas, będzie dobrze!
    • Gość edziecko: Joanna-Patryk Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 10.10.02, 00:24
      Bardzo się bałam mojego porodu. Chyba jak każda rodząca po raz pierwszy. Wyobrażałam sobie, że będę musiała zapłacić za znieczulenie, lekarza, położną, salę porodową i nie wiadomo za co jeszcze. Nie miał to być poród rodzinny, bo mój mąż bał się panicznie porodu (mojego!!!!) i odmówił uczestnictwa.Miałam cukrzycę ciężarnych, co dwa dni jeździłam do szpitala na KTG. I któregoś dnia (na 5 dni przed terminem) mojemu synkowi spadło tętno - więc zostawili mnie na oddziale. Trafiłam na salę porodową i zastanawiałam się co ja tu robię - nie miałam żadnych znak porodu (skurcze, płyny itd.). Była 1.00 w nocy a ja nadal nic. Bałam się, że zaczną mi wywoływać poród kroplówką, żelem, czy czymś tam innym, ale przyszła Pani Profesor i gdy dowiedziała się, że mam 33 lata to powiedziała, że nie będzie mnie męczyć i będę miała cesarkę. I w ten oto sposób pół godziny później widziałam mojego synka, który cały i zdrowy darł się w niebogłosy a ja dowiedziałam się, że było zagrożenie ciąży (zamartwica wewnatrzmaciczna). Jestem wdzięczna, że podjęto za mnie decyzję, że uratowano mi synka, bo nie wiem jak by się skończył mój poród, gdyby zaczęli go wywoływać, trwało by to pewnie z 10 godzin, a moje dziecko by się udusiło.Za nic nie płaciłam, wszyscy się do mnie usmiechali, co chwila pytali jak się czuję, mimo, że nie znałam lekarzy, nie miałam wyznaczonej położnej. Na sali operacyjnej (mimo, że była 2.00 w nocy) było 11 osób (oprócz mnie), wszyscy zadowoleni, że na świat przyjdzie kolejne dziecko.W euforii wybrałam sobie na pocieszenie płatny 1-osobowy pokój i to już była pełnia szczęścia.Nie martw się na zapas, pytaj znajomych, który szpital jest najlepszy. Wszystko będzie OK. Pozdrawiam. KRESKA
    • Gość edziecko: pani_owieczka Re: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD! IP: *.* 10.10.02, 09:45
      W ramach pocieszenia: Nie od dzis wiadomo ze Polna to kombinat i tak sie tu traktuje ludzi. Lekarze bez ogrodek podaja swoje ceny tak jakby byla to prywatna klinika. To po prostu oburzajace! My z mezem, mimo iz oboje jestesmy z Poznania (Teraz mieszkamy 120 km dalej, w Ostrowie) i mimo ze rodzina proponowala nam przenosiny do nich na ten czas i porod w Poznaniu, nie zdecydowalismy sie na to. Bedziemy rodzic w Kaliszu.Gdybym miala wybierac szpital w Poznaniu, to posluchalabym 2 moich kolezanek ktore rodzily w przeciagu ostatniego roku - albo Raszei, albo Lutycka.Nie musisz przeciez rodzic tam gdzie bardziej liczy sie Twoj portfel niz Ty sama i Twoje malenstwo.Pozdrawiam i trzymam kciukiania (na wylocie do szpitala :) )
Pełna wersja