Gość edziecko: Gosia1
IP: *.*
07.11.02, 14:29
Kochane, jaki jest mój stosunek do teściowej (te łyżki są stanowczo za małe...

) chyba każda wie, ale przyszło mi cosik do głowy. Dała mi naprawdę dobrą radę. Jedną. Przynajmniej o tej jednej na razie pamiętam (ach, ta wybiórczość

). Otóż ja siedząc głęboko w swojej depresji lubiłam ciszę. I taka cisza zawsze panowała w moim domu. No bo przecież nie zawsze ma się ochotę słuchać Mozarta. Czy też inszego Black Sabbath

I kiedyś teściowa powiedziała, że powinnam mieć włączone cały dzień radio...Ja w duszy się zrzymałam - jak to? cały dzień? zgłupiała już kobita do reszty...Ale włączyłam. Nie wiem, może z przekory?

I wiecie co? Podziękowałam Jej kiedyś! Bo już nie ma ciszy, a ja sobie podśpiewuję, podtańcowuję, kręcę bioderkiem

i kuperkiem

- słowem jest mi weselej! A Wy? Czy dostałyście jakąś DOBRĄ radę? Taką naprawdę dobrą? Podzielcie się! Pozdrówka Gosia, kręcąca kuperkiem

z chochlą od zupy w ręce...