Dodaj do ulubionych

wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź

IP: *.* 24.11.02, 18:50
patrze na jego zdjecie,to przez które sie w nim zakochała,słucham piosenki,która mi przypomina nasze najlepsze czasy u niego w domu..Kiedy dostałam to zdjecie nie pomyslałabym ze ten człowiek obcy,mieszkający 500km ode mnie,będzie ze mna mieszkał,będzie ojcem mojego dziecka i to tak szybko...Byłam samotna,a nagle poczułam,jakby odmieniło się całe moje życie,i odmieniło się,ale poszło w złym kierunku..Było tak cudownie,aż On nie znalazł sie w sytuacji,która zaczęła go przerastać.A może to tylko moje usprawiedliwienie?Może on nie był gotowy na to co sie wydarzyło?Może sam o tym nie wiedział...jest chyba słaby psychicznie,nie umie sobie poradzić,rani mnie,nie wiem czemu...Tak się starałam mu pomóc i uspokoic,byłam cierpliwa,ale na nic się to nie zdało,czuję ,że zbliża sie koniec...Jak on zrobi coś złego,obraża i wkurza się na mnie mówiąc że to moja wina,choć wie,że jest inaczej...Wie,bo mówi mi o tym,ale zaraz się wycofuje...Chę go zrozumeć ale nie wiem jak...on mi nie pomaga a ja po poprzednim związku nie mam już tyle siły....i wiary...Co będzie dalej?Kto mi powie?Jajestem czula,wspieram go,pomagam a on mi nie mówi jaka jestem w srodku,cvo mu sie podoba ale ze mam ładna dupcie..a mi chodzi o coś głębszego w związku!!!żeby ktoś w koncu mnie wspierał,chce czuc sie bezpieczna,kochana, uwielbiana ,chce dostawac karteczki głupie,prezenty wymyślone przez niego ,nie koniecznie kupione,chce widziec ze mu zalezy,ze mnie docenia i kocha.Ja to robię,mówię mu jaki jest ,co w nim kocham ale on najczesciej wtedy patrzy w telewizor i puszcza mi buziaka czasem...to jest reakcja?On mnie gasi,bo jak nie widze reakcji to znaczy ze mu wisi co mówię o nim,nie zaskakuje mnie niczym miłym,nie robi niespodzianek...czy to jest miłość?Mówi,że we mnie wszystko mu sie podoba i nic źle nie robię,więc czemu takji jest skoro jestem taka idealna???Nigdy tego nie zrozumiem,ale wiem,ze to nie jest już ten Ideał,jakim był...to nie on,on gdzies zniknął...a moze wcale ni mnie był?Od początku mnie okłamywał... zasypiał jak mówiłam co mnie boli,a ja moze go wyidealizowałam bo tak pragnelam czyjejś bezgranicznej miłosci,takiej,jhaką sama chcę dać...czy mam sie upokarzać po to,żeby miec złudzenie szczęścia?czy mam wybaczac jesli chce mnie pocałowac lub przytulic,skoro wiem ,ze t nic nie załatwi???Mówił na poczatku ze wyjasnia sprawy od razu,ale widze ,ze tylko mi na tym zalezy,o sie od razu wkurza i robi złosliwy,mówi ze robie problemy...ale jak mam żyć,jeśli mi jest źle?Mam nie myśleć o tym jaki jest i żyć w zakłamaniu? Tak sie nie da,skoro nie rozumie jak mnie traktuje lub taki jest już,to .....Tylko szkoda,że tak późno się zorientowałam,ze tyle sie łudziłam,jak obiecywał,ze sie zmieni,bo widzi,ze robi źle,jak już mogę być w ciąży!!!Oczywiście jest zajebisty,bawimy sie super, wychodzimy, sprząta w mieszkaniu i zgadza się na moje zachcianki...ale nie radzi sobie z pracą,nie chodzi jak mu sie nie chce,ja muszę pamietac o jego szkole,która z reszta sama załatwiłam-skad mam wiedziec czy sie zmienie i bedie umial zapewnić mnie i dziecku normalne zycie?czy bedzie sie starał?Mogę ryzykowac?o ile nie jest już za późno...Siedzi zamknięty na klucz w pokoju od wczoraj w nocy,nie wyszedł,nbie odzywa się jak mówię i pukam,ma mnie gdzieś,juz nie raz tam chodzil i sie dołował,ale to nic nie dało...Bałam się,ze coś sobie zrobi,po tym co kiedyś ..słuchałam czy jest,patrzyłam przez dziurke...było ciemno,nic nie słyszałam,przestraszyłam się,co ja zrobię jak on zrobi coś głupiego???Nawet tam nie wejde,przecież nie mam sily wywarzyc drzwi...powiedzialam ze wyjde jak nie odpowie...wyszłam,on nawet nie zadzwonił...wróciłam o 3 w nocy po godzinie,nadal tam był,znów sie nie odzywał,nie wiedziałam co sie dzieje z nim...dziś rano patrzę,ze jest,teraz słysze ,że wstał...ale nie wychodzi...nie wiem co robi i co zrobi...nie wiem co myśleć,co zrobic lub powiedziec jak wyjdzie,bo nie wiem czy jestem w ciązy...tak przynajmniej miałabym jakis punkt oparcia...a tak............piję kolejną kawę,palę kolejnego papierosa...i czekam na cud.........
Obserwuj wątek
    • Gość: ANKA7 Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 19:21
      wlasnie wyslal z pokoju smsa ze mnie kocha i gdzie pojechalam wczoraj i czy juz go nie chce-on mnie wykonczy psychicznie...nie moge już....
      • Gość: agacz2905 Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 20:37
        Aniu, Ty tak poważnie czy tylko żartujesz. Jeśli poważnie to odpowiadam: daj sobie spokój, chyba że uwielbiasz się zadręczać, żyć tylko i wyłącznie czyimś życiem, a ew. fajną gimnastykę w łóżku biorąc za głębokie uczucie do grobowej deski ;). Pisząc w ten sposób nie chcę Cię broń Boże urazić, jedynie chcę Ci uświadomić, że nie będziesz Siłaczką zmieniającą pół świata, a przy okazji Ukochanego. Nie tędy droga. Daruję sobie wymyślanie tu definicji Prawdziwej Miłości, każdy ma swoją na własny użytek. Ale po przeczytaniu Twoich postów wiem, jaka jest negatywna definicja: Miłość TO NIE JEST TO, co Ty przeżywasz z tym chłopcem. Ale to oczywiście tylko moje zdanie. Pozdrawiam Cię serdecznie. :hello:Agnieszka, mama Szymka
        • Gość: 1506 Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 21:42
          Czytam już któryś Twój post, cały czas piszesz, że MOŻE jesteś w ciąży, i od tego zależy co zrobisz dalej ("miałabym punkt oparcia..."). Dziewczyno, zrób sobie test i będziesz miała pewność. Mam nadzieję że dobrze pamiętam - pisałaś z że jesteście ze sobą stosunkowo krótko - to czas kiedy się poznajecie, "oswajacie ze sobą", uczycie się siebie na wzajem - to wbrew pozorom bardzo ciężki czas. Pisałaś, że temu mężczyźnie rozpadła się rodzina, jest daleko od swojego malutkiego dziecka - to nie ułatwia sprawy. Nie odważę się poradzić Ci co masz zrobić - to Twoje życie i tylko Twoja decyzja. Ale musisz się zastanowić ile i co jeszcze możesz wytrzymać? Bo nie wygląda na to aby szybko miało być lepiej. Pomyśl za co go kochasz, za co nie znosisz i zastanów się które emocje są silniejsze. Wyobraź sobie, że Go nie ma - smutek czy ulga? Pomyśl jednak także, że jeżeli On z Tobą zostanie - to pewnie jeszcze nie jedna taka awantura i manifestacja (zamknięcie się w pokoju) przed Tobą. Wiesz już, że rozmowa to nie najlepszy sposób, pomyśl o innym.. Może list, kaseta magnetofonowa, itp. Może jak przeczyta Twoje posty to coś zrozumie?Życzę mądrej przemyślanej decyzji i dużo wewnętrznego spokoju i opanowania Alfa
      • Gość: Behemot Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 22:41
        Z uwagą przeczytałam Twoje Aniu posty i uważam, że Ty albo jesteś dużo młodsza niż piszesz albo wymagasz specjalistycznej pomocy psychiatry, albo sobie robisz zwyczajne żarty z emamuś. Masz nadzieję, że jesteś w ciąży (od tygodnia i już szukasz jej oznak), ale może coś da się zrobić, byś nie była :what: Kochasz i chcesz mieć (albo i nie) dziecko z psychopatą, liczysz, że się zmieni itd. Opamiętaj się kobieto. A może mężczyzno? Mnie, jakbyś jednak robiła/ł sobie żarty, to nie śmieszy. Gina
    • Gość: akacha Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 20:53
      aniu, powiem, krótko, to co odebrałam wyłacznie z twoich postów: TO JET PSYCHOL! a moze posty mało treściwe i nie oddają wszystkiego.?. uciekaj, nawet jak jesteś w ciąży bliźniaczej, mnogiej itp. byle dalej od psychola zatruwającego twoją młodą osóbkę :(akacha
      • Gość: XXL Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 24.11.02, 21:57
        Mogę ci powiedzieć tylko co ja bym zrobiła...spakowała go jak najszybciej...bez względu na to czy jestem w ciąży czy nie...Mija
    • Gość: Rosa* Kubel zimnej wody dla Anki7 IP: *.* 25.11.02, 02:03
      Dziewczyno!Byc może Emamy zabiją mnie wirtualnie za to, o czym napiszę, ale trudno- walę kawę na ławę i ryzykuję forumowe harakiri.Czytam Twoje posty i- albo ja niczego nie rozumiem- albo Ty.1. Super, że feministyczne ( nie użyte w kontekście negatywnym) grono sympatyzuje z Tobą i każe Ci wypędzić "psychola". Ja mam inne zdanie- zresocjalizuj siebie. Związałaś się z facetem po przejściach. Z młodym facetem. Ma 1.5 roczne dziecko i stara się o rozwód. Jakie nasuwa to wnioski? Rozwodu nie bierze się, ot tak, budząc się pewnego dnia i mówiąc" O, jaki ładny dzień. Warto coś zmienić, żeby nie było nudno- może się rozwiodę?". Za rozwód odpowiedzialne sa dwie osoby- w tym Twój facet "na resztę zycia". Rozumiem, że nie pałasz chęcią pogadania z Jego prawie byłą żoną- a może szkoda? Mało która kobieta z 1,5 rocznym dzieckiem decyduje się na wywalenie faceta na zbity pysk, mając mu do zarzucenia jedynie niezmywanie garów. Mało który dojrzały i zaslugujący na bycie ojcem facet decyduje się na odejście i wyprowadzenie do miasta odległego o 500 km od swojego dziecka. Są ludzie, którzy walczą do upadłego dla dzieci- nawet jeśli jedyne, co czują do współmałżonka to szacunek wynikający z ojcostwa/ macierzyństwa. Twój facet tego nie zrobił. Świetnie być ojcem z dystansu 500 km, nie wyrzucać śmierdzących pieluch i nie wstawać po nocach. Świetnie powiedzieć- "nie udalo się, a że jest dziecko to trudno". To nie jest odpowiedzialność.Zgadza się, są na tym świecie mężczyźni tworzący kolejne udane związki po przejściach typu : rozwód i dzieci. Ale ich sukces polega też na "przerobieniu" błędnych decyzji i nie popełnaniu ich po raz drugi. Z Twoich postów wynika, że wpkowałaś się w związek z facetem, który tego jeszcze nie zrobił. co więcej- jest to związek dwojga niedojrzałych ludzi. Świadczy też o tym Twoje podejście do kwestii macierzyństwa i pisanie o rozterkach zwiąkowych, które przypominają wszystko tylko nie dorosły układ dwojga odpowiedzialnych ludzi.2. Twoje posty sa rozchwiane, chaotyczne i rozemocjonowane. Jeśli to tylko styl pisania- to w porządku. Jeśli to odbicie Twojego życia- to bardzo źle. Rozumiem, że marzysz o karteczkach z wyznaniami miłosci- ale to nie jest milość tylko stan zakochania. Miłośc to coś więcej i coś bardziej naznaczonego spokojną rutyną, niż Ci się wydaje (a że się wydaje wynika z Twoich postów). Lepiej spasuj, bo nie da się wiecznie unosić na różowych obłokach w stanie permanentnego zakochania. Piszesz, że marzysz, żeby on Cię kochał tak mocno, jak Ty jego. Uwaga! Niebezpieczeństwo!!! Żaden człowiek- kobieta ani mężczyzna- nie wytrzymają terroru namiętnej miłości. To egzaltacja, a nie partnerstwo. Też tego wymagałam, ale zmądrzałam, bo nikt nie ma obowiązku bycia Twoją opoką i osobistym testem własnej wartości. Chcesz, żeby Cię kochał i AKCEPTOWAŁ- zaakceptuj Jego: z mało seksownymi kapciami i chęcią obejrzenia TV, zamiast ciągłych romantycznych uniesień. Ty po prostu chcesz być kochana- w pełni, do końca, pięknie i poetycznie. A tu proza życia się kłania. I będzie się kłaniać przez większośc czasu z niewielkimi przerwami na wycieczki do krainy poezji.3. Prawdopodobne jest, że facet, który własnie uciekł (przynajmniej w przestrzeni) od obowiązków rodzicielskich nie ma ochoty na ładowanie się w kolejne małżeństwo i rodzicielstwo. Mówi Ci o "ładnej dupci"? To chyba nie jest równoznaczne z tekstem: "I chcę, żebyś była moją żoną i matką przyszłych dzieci". Być może chce właśnie ładnej dupci, bo żonina nie jest już taka ładna. Albo daje sobie i Wam czas, którego Ty mu nie dajesz, bo- w mojej opinii- patrzysz na ten związek bardzo długofalowo i przez to nierealistycznie. I być może Wasze poglądy w tej kwestii zupełnie się nie pokrywają.4. Dzidzia. Gosia1 napisała wszystko, więc nie będę się powtarzać. Dodam jedynie, że dzidzia to nie tylko "dzidzia", ale czasem bachor, krzykacz, aniołek, mały łobuz- i tak od poczatku. To nie jest lekarstwo na samotność!!! Poza tym sprawy przyszłego rodzicielstwa się ustala wspólnie (przynajmniej taki jest ideał), a już z pewnościa w przypadku obstawiania tak ryzykownego "konia" jakim jest mężczyzna z dzieckiem, bez wysokich dochodów, który udowodnił już raz swoją determinację ojcowską- i nie był to wynik powalający na kolana. Zabezpieczaj się, bo dzieckiem nie jesteś. Dziecko ma prawo do normalnego domu (niekoniecznie z obojgiem rodziców). Piszesz, że Jesteś na utrzymaniu rodziców- gdzie więc Twoja samodzielność i dorosłość? Nie pakuj się w sytuację, która może Cię przerosnąć.5. Nie przerażają mnie jego reakcje typu : "zamykanie się w pokoju". Przeraża mnie Twoja kontrreakcja. Piszesz rozpaczliwe posty, tak jakby był on Twoim powietrzem, woda i ziemią, na której stoisz. Nie zaszczuwaj go psychicznie, bo to nigdy się dobrze nie kończy. Myślę, że jego postepowanie można wytłumaczyć poczuciem osaczenia- kochasz go do bólu, chcesz mu nieba przychylić... A może on pragnie spokoju i miłośći bez wzlotów, upadków i ciągłego grania w filmie akcji? 6. Przeczytaj uwaznie post Gosi1, a postu Aguni38( oba z wątku "Czy zostanę z dzidzią sama?") naucz się na pamięć. Nie piszę Ci tego z nieżyczliwości, wręcz przeciwnie. Błagam, nie marnuj swojego życia i nie wołaj na ten świat dziecka. To prawda- dzięki macierzyństwu przechodzisz ekspresowy kurs dojrzałości- ale to bardzo brutalna metoda. Jestem Twoją rówieśnicą. Trzy lata temu mogłam napisać taki sam post. Teraz piszę inny, bo mnie ostro przeszkolono z egzaltacji, nieudanego małżeństwa i wpadkowej ciązy.pozdrawiam serdecznieania
      • Gość: vaana Re: Kubel zimnej wody dla Anki7 IP: *.* 25.11.02, 03:13
        Nic dodac nic ujac. Anka7, przeczytaj to kilka razy.
      • Gość: azja74 Re: Kubel zimnej wody dla Anki7 IP: *.* 25.11.02, 07:14
        Popieram w 100% twoje zdanie! :)Wyjęłaś mi to z ust. Asia
    • Gość: azja74 Zastanów się nad sobą! IP: *.* 25.11.02, 07:06
      No tak, nie mając pewności czy nie jesteś w ciąży wypal jeszcze kilka papierosów... Czytając to co napisałaś odniosłam wrażenie, że jesteś jakąś szaloną małolatą... Ale może się mylę! Nie tylko zachowanie twojego mężczyzny uważam za dziecinadę ale twoje także. Długo jesteście razem? Od ponad 8 lat jestem mężatką, mam dwójkę chłopców i nie zawsze w mężu widzę ideał męża i mężczyzny! Nie robi mi malutkich prezencików, nie posyła kartek na Walentynki, nie nosi na rękach, nie mówi co chwilę jak jestem sexy... ale kocham go, czuję się przy nim bezpieczna, wiem, że on mnie kocha, daje siebie naszym dzieciom, dba o nie, i nawet jeśli czasem wydaje mu się , że jest facetem do dupy, bo zarabia mniej ode mnie to jest nam dobrze z sobą! I nie zamieniłabym go na nikogo innego nawet gdyby ten nowy, idealny miał mnie obsypywać bukietami kwiatów w dni powszednie a nie jak mój ślubny w urodziny i rocznice.Zastanów się nad sobą.Asia.
    • Gość: MałgośkaR Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 25.11.02, 09:48
      Hej.Tkwisz w jakimś głupim, beznadziejnym, toksycznym związku, z którego nie wiesz i nie chcesz wyjść :( A może jeszcze nie chcesz lub nie wiesz jak z niego wyjść :(Przypominam sobie, ze też w takim tkwiłam, ale jak miałam jakieś 18 lat. Spotykałam się wtedy z facetem 6 lat starszym, który miał nieślubne dziecko, nie uczył się i nie pracował, a utrzymywała Go mamusia z USA. Wiesz co? Wtedy cała moja rodzina mnie się wyrzekła, a mama powiedziała, że nie spocznie dopóki nie rozwiąże tego związku. I tak się na szczęście dla mnie stało. Choć wtedy mogłabym dla niego wszystko zrobić-nikt się nie liczył, ani szkoła, ani rodzina, zostawiłam nawet wszystkie koleżanki i sprawiłam przez Niego wielką przykrość swojej przyjaciółce!Aż się opamiętałam. Nagle dotarło do mnie, że ja byłam dla Niego zabawką. Byłam dobra do łóżka, żeby pokazać mnie w gronie znajomych (ze względu na dość orginalną urodę), żeby mógł mi się czymś pochwalić. A potem na jaw wyszły takie fakty, jak to, że mnie od samego początku zdradzał-choć mogłabym wtedy przysiąś, że to nie prawda!!! A jednak zdradzał mnie, oszukiwał na każdym kroku, a potem jak już Mu się znudziłam to bardzo upokarzał :(Ty też tkwisz w takim związku, bo jakby było inaczej to nie pisałabyś tylu postów, a w nich tyle wątpliwości. Jakby było to chwilowe, to pewnie byś wiedziała ;)Rada dla Ciebi. Idz do rodziców lub wywal Go na zbitą mordę, sorry to bardzo brutalne, ale jak On z Tobą się obchodzi! Naprawdę Twojej miłości za Was dwojga nie wystarczy! Żeby związek mógł istnieć (zwłaszcza taki, gdzie będzie dziecko) potrzebna jest miłość, ale taka prawdziwa nie udawana (owszem znam związki, gdzie nie było miłości, bo przyszła ona z czasem, ale tam był szacunek i zrozumnienie-u Was tego nie ma)!Może on nie jest taki zły, ale napewno to nie jest facet dla Ciebie.Teraz On już wie, ze sam przskrobał i na pewno będzie brał Cię na litość i obiecywał poprawę, ale na jak długo :(Czy Ty naprawdę lubisz się tak dręczyć?! Przecież Ty niczym innym od kliku dni nie żyjesz-może żyjesz, ale jak! Opanuj się póki jeszcze czas ;Pozdrawiam. Gosia. :hello:
    • Gość: adadozet Re: wyżale sie,bo musze:(ale nie licze na odpowiedź IP: *.* 25.11.02, 13:36
      Po przeczytaniu twoich postów nasówa mi się tylko jedno:On jest toksyczny i szczęścia z tego nie będzie.Spakuj faceta i wystaw jego rzeczy za drzwi.I wyślij mu informacyjnego meila z notką "Spier...aj z mego domu i z mego życia. Inaczej prędzej czy później Cię lub Was zniszczy. (mam nadzieję że nie jesteś w ciaży) A tak apropo "taką miłością można zagłaskać na śmierć" - osobiscie kiedyś powiedział mi to ex i miał rację.Przede wszystkim polecam dużą dawkę zdrowego egoizmu zamiast kolejnego papierosa.
    • Gość: ANKA7 WYJAŚNIENIE !!!!ode mnie IP: *.* 25.11.02, 19:05
      a więc nie robie sobie jaj tylko jest jak pisałam i mam 22 lata!!!o tym,ze moze da sie cos zrobic zeby dzidzi nie bylo napisałam bezmyslnie i nigdy!!!!tego nie zrobie!!!rozmawialam z jego żoną i nie jest tak,ze to była jego wina,to wspólna wina złosliwych dla siebie ludzi,których nic nie łączy oprócz "miłosci",ale chyba ie zauwazyli ze to nie milosc tylko przyzwyczajenie...on nie ucieka od odpowiedzialności i nie zdradza mnie n apewno bo nawet nie ma kiedy,poza tym nie musi!!!i mam prawo do romantycznej miłości i obsypywania karteczkami i nie zamierzam zyc w nudnym zwiazku z nim w kapciach i przed tv bo on taki nie jest!!!ani ja i nie chce nudnego życia któe wcale nie musi byc nudne...aha i jego zona wie o rozwodzie bo razem ze mna nawet gadała o tym!!Ja nie pisałam ze to potwór tylko ze sadze ze sie nie moze odnalezx i dlatego taki jest i wczoraj to z niego wyciagnełam...co do jego kłamstw ,mam andzieje ze sie zmienil ,ze ja go zmienilam bo zalezy mu na mnie i musial to zmienic,musialam mu wytłumaczyc ze tak nie mozna zyc...dzieki wszystkim za odpowiedzi ale to na prawde nie jest potwór tylko zagubiony facet ktory musi sie jak najszybciej odnalezc w tej w innej rzeczywistosci,a ja mu w tym pomogę,od 3 dni stal sie innym czlowiekiem i moze spanikowalam ale troche zle odebralyscie moje posty-pisalam tez co w nim dobrego jest,moze zapomnialam powiediec jak patrzy na mnie jak mysli ze nie widze,jak sie wtula kazdej nocy ,jak mi pomaga w domu itd,on na prawde nie jest zly ale zagubiony i kilka dni temu byl szczyt jego bezradnosci,ale opanowalismy to wczoraj i juz powinno byc ok,przyznal ze zlosliwe bylo zamkniecie sie w pokoju itd,dajcie mu szanse,a moze ja przesadnie napisalam w bezsilnosci....byl zlosliwy i mniej czulu ale sie zdolowal ze zyjemy z naszej kasy a jemu tu trudno robote znalezx,ze jezdzi moim autem bo jego sie zepsulo,ze jest daleko od dziecka(moze sie przeprowadzimy tam) i ze jest SAM w nowym miescie bez znajomych.....i ma tylko mnie.Wczesniej taki nie był...wyjdzie z tego a ja mu pomogę...jestem optymistyczna i mam nadzieje!!!!!jeszcze raz dzieki za wasza troske!!!!! ;)
      • Gość: 220571 Re: WYJAŚNIENIE !!!!ode mnie IP: *.* 25.11.02, 20:01
        Aniu! Módl się, żebyś nie była w ciąży. A potem ZAPOMNIJ o dziecku dopóki nie dogadasz sie jakoś z facetem. Nie wciągaj w takie bagno dziecka! Dziecko nieczego nie naprawi. W momencie kiedy pojawia się dziecko pogarsza się sytuajcja w małżeństwie, pojawia sie masa konfliktów, nawet jeśli było idealnie. Najpierw musicie jakoś "ułożyć" WASZ związek, o ile się da.a_n_k_a_7 napisała/ł:> Wczesniej taki nie był...wyjdzie z tego a ja mu pomogę...jestem optymistyczna i mam nadzieje!!!!!Sama za niego nic nie zrobisz, musicie zrobić coś RAZEM! Nie rozwiążesz za niego jego problemów! {Przydałby się Wam obojgu (każdemu z osobna) psycholog.Jak tak sobie czytałam Twoje posty, to nie mogłam uwierzyć, że napisała je 22-letnia kobieta. Myślałam, że masz 16 lat ;). Małżeństwo to nie "bukieciki i liściki" to po prostu życie: obiad, gary, porządki, zakupy, ryczące dzieci. To wszystko (choć mało romantyczne) samo się nie robi. Wiesz, na kursie przedmałżeńskim pani prowadząca (mama 5 dzieci) mówiła, że NAJPIĘKNIEJSZYM wyznaniem miłosnym jest: kiedy o 3 nad ranem zaczyna płakać dziecko, mąż mówi "Pośpij sobie żono, ja wstanę". Ja mam dwoje dzieci i muszę Ci powiedzieć, że to święte słowa. Taki (wy)czyn jest barzdiej wartościowy, niż 5 ton bukietów ;) (choć sama bukiety uwielbiam).Jeśli Ty i Twój partner macie problemy ze sobą (każde z was ma nieudany związek na koncie!!!), to trzeba dotrzeć do sedna - skąd się to bierze (najprawdopodobniej z dzieciństwa - jakich miałaś rodziców/rodzinę, czy Cię kochali). Z tego co piszesz - widzę Cię jak osobę spragnioną miłości, uczucia. A takie pragnienie może człowieka zaślepić! Bardzo jest to niebezpieczne! Łatwo jest wtedy wchodzić w nieudane związki, pakować się w problemy. Powinnaś iść do psychologa (tak na wszelki wypadek nawet), żeby pomógł Ci POZNAĆ SAMĄ SIEBIE, żebyś wiedziała jaki masz cel w życiu, jaki "talent dał Ci Bóg".Dziecko nie rodzi się po to, żeby mamusia nie była samotna. Dziecko rodzi sie po to, żeby odejść!! Jeśli urodzisz dziecko DLA SIEBIE, DO KOCHANIA (żebyś nie była smaotna), to jaki zgotujesz mu los? Co będzie, jak kiedyś dziecko odejdzie, jak sie będziesz czuła? Czy mu pozwolisz? Poczytaj o "zaborczych rodzicach" trzęsących sie nad swoimi synkami/córkami, którzy swoją chorobliwą miłością niszczą życie swoim dzieciom. Dziecka się nie rodzi po to, żeby je mieć. Dziecko jest po to, ŻEBY POSZŁO W ŚWIAT.Życzę Ci serdecznie, żebyś znalazła swoje miejsce na Tym świecie, spokój i miłość. Ale miłość to ma być bardziej właśnie przyjaźń/bezpieczeństwo, a nie zauroczenie/fascynacja/szalejące_emocje.Pozdrawiam :hello:PS I jeszcze jedna sprawa. Twój mężczyzna ma dziecko, piszesz, że je kocha. Przeczytaj sobie, tu gdzieś niedawno był wątek o dzieciach z byłych związków, zobacz, jakie to trudne wiązać się z takim "facetem z przeszłością". Zobacz, czy dasz radę. Postaw sie w takiej sytuacji, WYOBRAŹ SOBIE i poczuj, czy masz tyle sił??
        • Gość: 220571 Re: WYJAŚNIENIE !!!!ode mnie IP: *.* 25.11.02, 20:09
          http://forum.edziecko.pl/view.php?site=edziecko&bn=edziecko_emama&key=1036250513To jest ten wątek.Pozdrawiam :hello:
      • Gość: agacz2905 Re: WYJAŚNIENIE !!!!ode mnie IP: *.* 26.11.02, 18:34
        Aniu...podobnie jak moja poprzedniczka nie bardzo wierzyłam, że tak rozemocjonowane i niedojrzałe posty pochodzą "spod klawiatury" 22 latki. Ale...Twoje życie - Twoja sprawa...Faktycznie, nie powołuj na ten świat nowej Istoty z wyłącznie swoich egoistycznych pobudek - to już nie będzie wtedy tylko Twoje życie i tylko Twoja sprawa. Dopóki Twoje życiowe decyzje nie krzywdzą nikogo prócz Ciebie - brnij w jakie tylko chcesz związki i emocje. Pozdrawiam Cię i życzę....no właśnie, czego?? Miłości??Agnieszka, mama Szymka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka