Dodaj do ulubionych

złość, gniwew, brak cierpliwości

11.12.06, 14:07
To o mnie. Wpadłam, żeby sie na siebie pożalić. Nie potrafię zgasić w
odpowiedniej chwili narastającego gniewu. Wiem, że mi nie wolno krzyczeć, czy
szarpać Małego ale czasem juz nie wytrzymuję. Wiem, że zdaża się to też innym
matkom i wiem , że są sposoby-1.-wyść z pokoju i policzyć do 10- u mnie to
nie działa,bo jak słyszę, ze buczy to jeszcze bardziej mnie drażni ni ż
rozmiękczyć, 2.-wyjśc z domu i zostawić dziecko z kimś innym- niewykonalne-
nie ma nikogo oprócz mnie- mąż wraca z racy późno.Poblem wiąze się napewno z
tym , ze ten rok był dla mnie cholernie ciężki i dużo przeszłam i myślę, ze
to głównie zaważyło na moim braku cierpliwości.Proszę o rade- może znacie
inne dobre sposoby na opanowanie się w odpowiedniej chwili?
Obserwuj wątek
    • kura17 Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 14:34
      ja staralam sie zawsze jakos uspokoic - czasem kopnelam w sciane, czasem umylam
      twarz zimna woda, czasem trzasnelam sobie drzwiami...

      ile lat ma syn?

      ja raczej nie krzyczalam, tylko plakalam z bezsilnosci. ale pare razy zdarzylo
      mi sie wrzasnac i zawsze otrzezwial mnie wielki, niemy wyrzut w oczach mojego
      dziecka. robilo to na mnie wielkie wrazenie i wspomnienie pomagalo sie
      opanowac... choc nie zawsze wink

      moze kup sobie magnez w tabletkach (albo jedz duuuuzo czekolady, jesli figura Ci
      pozwala smile. to pomaga na stresy

      nie bardzo umiem poradzic sad poza "3maj sie" i "rozumiem" oraz "to mija" smile

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
    • mamciakam Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 14:45
      tez tak mam bardzo czesto dre lape ,ale zwłaszcza na najstarszego(9lat)na
      maluchów(prawie4 lata i 17 miesięcy)zdarza mi się caszem krzyknąc ,ale tak jak
      u poprzedniczki, ten wyraz oczu.......i wyrzuty sumienia.mam problem nie umie
      sobie poradzic ze stresem za kazdym razem czasen suię uda czasem nie.... ale
      próbuję ...(liczenie...,magnez...płacz z bezsilnosci)tez nie mam recxepty, ale
      napisałam bo moze jak zobaczysz ze nie ty jedna to poczujesz sie lepiej
      duza buzka trzymaj sięsmile))
    • marghe_72 Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 14:50
      znam to
      zamykałam sie w łazience i jak mantrę powtarzałam, "nie wyjdę dopóki
      krzyczysz / nie uspokoisz się"
      liczyłam, liczyłam...
      • joanna_kruczek Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 14:59
        wiem, wiem. Znam ten wyrzut w oczach dziecka. I jeszcze podkówka na buzi. a
        mimo to czasem nie daję rady...On jest jeszcze malutki-prawie roczek i dlatego
        już dziś staram się znaleźć sposób na pozbycie się złości, bo wiem , że starsze
        dziecko będzie wymagać jeszcze większej mojej uwagi i pewnie jeszcze nieraz
        napsoci, a ja będę musiała znieść wszystko. Dzięki dziewczyny za odezwę.
        Postaram sie pobrać magnez i może wychodzenie do łazienki w celu umycia twarzy
        zimną wodą też poskutkuje. Musi.Pozdrawiam.
    • m.fiorella Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 15:40
      najczesciej plakalam z bezsilnosci i kopalam rozne rzeczy
      • mamaivcia Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 16:29
        u mnie to jest związane z PMSem ... wtedy zdarza mi się wydrzeć na małego ale
        zaczęłam łykać falvit i jak się PMS zbliża to łykam też persen - działa łatwiej
        mi się opanować
        wychodzenie z pomieszczenia w moim wypadku odpada, bo maluch jeszcze bardziej
        wtedy płacze ... my się przytulamy, chwilę się z nim bawię i przechodzi
    • mamka_klamka Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 16:22
      Znam to. Ekstremum wściekłości dopadło mnie kiedy starszy chorował i nie
      chodził do przedszkola i całymi dniami w domu siedzieliśmy. Żadne liczenie nie
      pomagało. Musiałam się farmakologicznie wspomóc tzn. kupiłam sobie persen.
      Wzięłam dwa razy, a teraz pomaga mi chyba sama świadomość, że mam go w
      zanadrzu wink
    • kaktus_bonea Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 20:31
      Ja też czasami się wściekam. Czas wyjść z domu - mała ucieka, wykręca się,
      "zaraz".... Ubieram małą - kopie, wrzeszczy, wykręca się, szarpie... Czas wracać
      ze spaceru do domu - rzuca się na ziemię, kopie, gryzie, uderza głową w
      chodnik... W domu rozbieramy się - wrzeszczy, kopie, szarpie się... Siadamy do
      obiadu - mała kopie, wierci się, co chwilę chce zwiać. Czas się myć - mała nie
      chce... Czas kończyć mycie - mała nie chce. A ja się wkurzam. Jestem z nią 6 dni
      od rana do nocy sama, tylko ja się nią zajmuję Ignoruję napady złości i czekam
      aż jej minie: 15 minut, pół godziny, godzina... Gdybym nie ignorowała byłoby
      jeszcze gorzej, mała uwielbia publiczność. Mała też uwielbia wyprowadzać mnie z
      równowagi, dosłownie cieszy się widząc, że mama się wkurza. Czasami też tracę
      siły, cierpliwość... Generalnie to niedługo zwariuję.
      Też pilnie potrzebuję sposobów na opanowanie. Coraz mniej tej cierpliwości mam...
      • ledzeppelin3 Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 20:41
        Jak dziecko odmawia współpracy, to zwykle wystarcza groźba "Bo posiedzisz sama
        w pokoju i przemyślisz co robisz źle", jak nie wystarcza, to zamykam ją na 30
        sekund w pokoju, potem jest skora do współpracy.
        Drę się rzadko, bo ona potem (albo po pół godzinie) odpowie taką samą agresją,
        nie szarpię nigdy. Jak się wścieka, to lojalnie uprzedxzam, co ją czeka jak się
        nie uspokoi. A na spacerze odchodzę 10 metrów i przeczekuję. I mam w doopie, co
        ludzie pomyślą. Klapsów dawać nie mam zamiaru ani piłować mordy, bo dzieciak
        odpowie agresją wcześniej czy później, już sprawdziłam.
        • kaktus_bonea Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 20:57
          > Jak dziecko odmawia współpracy, to zwykle wystarcza groźba "Bo posiedzisz sama
          > w pokoju i przemyślisz co robisz źle", jak nie wystarcza, to zamykam ją na 30
          > sekund w pokoju, potem jest skora do współpracy.

          Moja mała nie... Nie jest skora, już próbowałam tego. Wrzeszczy jeszcze gorzej,
          rzuca się na drzwi, pełna histeria, łącznie z zanoszeniem się. Ostatnio trochę
          działa "bo pójdziesz do kąta".

          > A na spacerze odchodzę 10 metrów i przeczekuję. I mam w doopie, co
          > ludzie pomyślą.

          Ja się od niej odwracam, albo przesadnie zwracam uwagę na cokolwiek innego w
          pobliżu. Kwiatek, kamyk, cokolwiek. Oddalić się zbytnio nie mogę, mała potrafi
          uciekać w drugim kierunku, na oślep, nie patrzy nawet czy to ulica, czy jedzie
          samochód...

          > Klapsów dawać nie mam zamiaru ani piłować mordy, bo dzieciak
          > odpowie agresją wcześniej czy później, już sprawdziłam.

          Ja się boję, że już długo nie wytrzymam, a ja naprawdę dość cierpliwa jestem i
          zwykle mam dla małej więcej serca niż czegokolwiek innego... Ale teraz jest
          akurat pełna złość. Dzisiaj awanturowała się jak nie wiem co: najpierw na dworze
          chciała wracać do domu. Ok, spacer to przecież nie na siłę, chce do domu,
          wracamy. W domu po 3 minutach: ona chce na dwór. Nie idziemy, konsekwentnie
          odpowiadam: chciałaś do domu, więc wróciłyśmy, pójdziemy później jeśli obie
          będziemy miały na to ochotę. I wrzask, ona chce, ona musi, natychmiast, ubiera
          się, rzuca butami, kopie, gryzie mnie i siebie.... Trwało to godzinę. Większość
          tego czasu przeryczałam w łazience...
          U nas takie bunty są czasowe. Dwa tygodnie złości, miesiąc super, później
          tydzień się wścieka, dwa dni grzecznie... W ogóle nie widzę żadnego związku w
          tym, nic się w domu nie zmienia, nic nowego, robimy tak różne rzeczy, żadnej
          prawidłowości.
          Nasze dziecko zachowuje się tak tylko przy nas, najgorzej przy tacie, ale za to
          tata ma rzadziej okazję zachowywać zimną krew. Ja mam tak kilka razy dziennie.
          Jestem cholernie zmęczona.


    • agniecha9991 Re: złość, gniwew, brak cierpliwości 11.12.06, 22:06
      ostatnio ustalilam z corka i mezem ze gdy zaczynam sie nakrecac - bez powodu
      wlasciwie wpadac w zlosc - maja powiedziec pewne slowo-szyfr, ktore wczesniej
      ustlilismy - efekt jest - to jest jak kubel zimnej wody, ktory przypomina mi ze
      zaraz bede tego zalowac
      jestem okropna furiatka - po mamie zreszta - ale ciesze sie ze mam tego
      swaidomosc i walcze z tym
      poza tym udalabym sie na Twoim miejscu do lekarza ogolnego bo w zdrowym ciele
      zdrowy duch i odwrotnie
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka