asiorzynka
11.12.06, 14:07
To o mnie. Wpadłam, żeby sie na siebie pożalić. Nie potrafię zgasić w
odpowiedniej chwili narastającego gniewu. Wiem, że mi nie wolno krzyczeć, czy
szarpać Małego ale czasem juz nie wytrzymuję. Wiem, że zdaża się to też innym
matkom i wiem , że są sposoby-1.-wyść z pokoju i policzyć do 10- u mnie to
nie działa,bo jak słyszę, ze buczy to jeszcze bardziej mnie drażni ni ż
rozmiękczyć, 2.-wyjśc z domu i zostawić dziecko z kimś innym- niewykonalne-
nie ma nikogo oprócz mnie- mąż wraca z racy późno.Poblem wiąze się napewno z
tym , ze ten rok był dla mnie cholernie ciężki i dużo przeszłam i myślę, ze
to głównie zaważyło na moim braku cierpliwości.Proszę o rade- może znacie
inne dobre sposoby na opanowanie się w odpowiedniej chwili?