myszynka
11.12.06, 14:43
Witajcie,
Moja szwagierka od samego początku (czyli jeszcze przed ślubem) pokazywała
swoje pazurki. Chętnie zamieniłabym ją na jej mamę czyli moją teściową, która
jest wspaniałą kobietą. Nie naprzykrza się, potrafi dyskretnie pomóc, nie
usiłuje wychowywać mojego dziecka, a jedynie ogranicza się do dawania rad
(których nie muszę stosować).
Po ślubie zamieszkaliśmy ze szwagierką (była wówczas panną). Rok później
wyszła za mąż i nasze "wspaniałe" życie w trójkącie się zmieniło - wprowadził
się jej mąż. Nie będę opisywała jak wyglądało to wspólne życie, chyba
wystarczy Wam informacja, że na wieść o tym, że jestem w ciąży od razu
wynieśliśmy się. Mieliśmy względny spokój ... do czasu urodzenia mojego
dziecka. Szwagierka raptem stęskniła się za nami; wynajduje tysiące
pretekstów, żeby przyjechać. Sama nie może na razie mieć dzieci - leczy się.
Współczuję, ponieważ nikomu nie życzę takiej tragedii - nawet jej.
Chciałabym, żeby wreszcie zaszła w ciążę i żebym mogła sama cieszyć się MOIM
macierzyństwem i MOIM dzieckiem. Irytuje mnie sam jej widok, jej wizyty i
wreszcie jej wścibska ciekawość: ile maluszek je, jakie kupki robi, czy mu
nie za zimno. Najchętniej sama przejęłaby opiekę nad nim. Notorycznie usiłuje
brać go na ręce - choć zabroniłam, dając do zrozumienia, że jest za mały, a
ona nie ma żadnego doświadczenia w noszeniu takich szkrabów. Doszło do tego,
że gdy wyszłam do toalety, ona usiłowała wziąć małego na ręce, ale mój mąż ją
powstrzymał, przypominając o moim postanowieniu.
Ratujcie, jak dać jej do zrozumienia, że jej cotygodniowa obecność
(obowiązkowo w weekend) nie jest mile widziana. Jestem dość asertywna (odkąd
jestem mamą

i potrafię jej przygadać, żeby nie przeszkadzała mi, gdy np.
karmię małego, ale mam już powyżej uszu jej wizyt. Chciałabym wreszcie choć
na jeden miesiąc jej nie oglądać. Nie po to się od niej wyprowadziliśmy,
żebym teraz ją co tydzień widywała. Poproszę o Wasze rady.
Pozdrawiam