Czasami, kiedy po całym, Bożym dniu moja rodzinka uśnie zmożona po hulankach i harcach, siadam sobie cichutko przy komputerze i czekam... W pokoju słychać tylko klikanie klawiszy i pochrapywanie psa, a kot zwinięty w kłębek na fotelu (nie wiem jak on to robi?) wygląda jak podwójnie skręcony rogalik. Siedze tak sobie na Naszej stronie i cichutko czekam. A jest na co! Bo nagle, ni z tego ni z owego, zaczynają wychodzić z różnych norek, dziurek i szparek takie cudaczne stwory, krasnale duże i małe, szczenięta smoków, glusie i inne śmieszne paskudki... Ale ile ich wyłazi! Rozbiegają sie po całym domu, zagladają do szafy, zakładają sobie skarpetki na głowę hihocząc przy tym przeraźliwie, rzucaja się psim jedzeniem z miski, niektórzy to nawet latać potrafią. Momentalnie powstaje taki zamęt i bałagan, że strach sie ruszyć... Mimo wszystko obserwuję to całe zamieszanie i mysle sobie wtedy, że biedni są Ci co nie chca doczekać późnej pory... Nie zasypiajcie za wcześnie... Pa...Daddy