Dodaj do ulubionych

co robię nie tak? - ostrzegam długie

IP: *.* 09.12.02, 11:52
Ostatnio czuję się coraz bardziej zmęczona. Wiem, to normalne u matki małego dziecka. Czytam Wasze posty i wiem, że nie jest łatwo. Jednak mi brakuje czasu dosłownie na wszystko! A mamy dzieci w wieku mojego Mateusza (16 m) i młodszych radzą sobie jednak dużo lepiej. Stąd moje przekonanie, że ja coś robię nie tak. Widocznie nie potrafię się zorganizować. Może mi ktoś pomoże??? W ubiegłym tygodniu powiedziałam do męża, że jestem już tak zmęczona, iż niebawem wyląduję w wariatkowie. I wiecie co? Wcale mnie ta wizja nie przeraziła. Pomyślałam sobie, że tam nareszcie będę miała spokój i będę mogła się wyspać.Miałam nadzieję, że po weekendzie będzie lepiej, ale poprawa niewielka. Mój tydzień wygląda tak:pobudka 6.00. Mój synek Mateusz najczęściej jeszcze śpi. SZybka łazienka, ubieranie się, mąż robi kanapki, ja budzę dziecko. Ubieranie synka i 6.40 wychodzimy (niestety nawet w taki mróz wywożę go z domu).Praca, wracamy do domu 17-18. Marzę o tym by odpocząć po pracy, ale wiadomo, przy dziecku są różne zajęcia. Zmieniam pieluszki, bawię się, układam z nim klocki, rzucam piłką. Później robię kolacyjkę - najczęściej podrzucając M. dziadkowi, żeby miał go na oku (nie mamy barierki na schody). Po kolacji znowu zabawa, zajmowanie się dzieckiem. Gdy go podrzucę dziadkowi to biegiem lecę nastawić pranie, ściągnąć z linek to wyprane.W międzyczasie, z dzieckiem u boku, robienie zupki lub innego obiadku na drugi dzień dla synka. Potem mycie, ubieranie w piżamkę, butla mleka, czytanie ksiażeczek. Mateusz zasypia ok 22-ej. Wiem, gdyby zasypiał wcześniej to miałabym więcej czasu dla siebie.Najczęściej gdy on zasypia to ja już nie bardzo mam siły na cokolwiek. Przygotowanie ciuchów na rano. Czasem dopiero teraz to z praniem ... Padam i szybko zasypiam. Na baraszkowanie z mężem nie mam siły najczęściej.Acha, mąż wraca z pracy razem ze mną. Przebiera się i idzie na budowę. CZasem wraca o 21-ej, wtedy zajmuje się Mateuszem, a ja mam czas np się umyć. Chociaż M. od jakiegoś czasu nie odstępuje mnie na krok. Jestem w łazience a on stoi przy drzwiach i woła "mamo".Mój synek nie potrafi się sam bawić. Owszem, chwilę np układa klocki, ale jak tylko zniknę z pokoju on biegnie za mną. Od kiedy nie karmię piersią (karmiłam 13 mscy) niby w nocy śpi lepiej. Całe noce przespał chyba ze 3, z czego jedna jeszcze podczas karmienia. Teraz wychodzą czwórki, dziś od 3-ej pokasływał i to go budziło. Słowem - za bardzo się nie wyśpię.Weekend wygląda podobnie. W sobotę mąż na budowie. Chociaż w weekend lepsze obiady dla rodzinki, wiadomo chwilę czasu zajmują. Czas snu Mateusza (1,5 godz) - w sobotę smażyłam ryby, bo mi się zachciało, a Piotr zaszalał z ilością. Fakt, usiadłam i chwilę piłam kawę nie w biegu, czytałam "Dziecko" (tak, leży od miesiąca, nie mam czasu doczytać). Gdy Mateusz nie śpi niewiele mogę przy nim zrobić. Owszem, staram się sprzątać. Razem odkurzamy - on ma swoją część do odkurzania i mi "pomaga". W niedzielę cały jego sen prasowałam ciuchy. W tygodniu M. zajmuje się moja teściowa. Ona chce odpocząć w weekendy, nie chcę go jej podrzucać. Na opiekunkę raczej mnie nie stać. Nie mam go komu "podrzucić". Zresztą - mam opory. Całymi dniami go zostawiam, w weekend chcę być z nim. Bardzo go kocham, ale czuję się naprawdę mocno zmęczona.Poradźcie mi jak znaleźć czas na przeczytanie książki, poleniuchowanie w wannie, wyjście do kina, na kawę z przyjaciółką itp. Poradźcie, bo ja już dłużej nie wytrzymam. Coś robię nie tak, ale nie wiem co. Co muszę zmienić?Poradźcie,Katasiau kresu sił i wytrzymałości
Obserwuj wątek
    • Gość: misia Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 12:57
      Katasiu nic Ci nie poradzę bo u mnie jest dokładnie tak samosmile Z tą tylko róznicą, ze do mnie przychodzi niania (mama i teściowa pracują a w żłobku mala bardzo mi chorowała i była tam tylko 3 tygodnie)i mieszkam z teściami więc pranie, sprzatanie i gotowanie mamy z teściową na spółkę. Teściowie też pomagają przy Hani jak musze coś pilnie załatwic lub zrobić.My też się budujemy (chyba nawet rozmawiałyśmy o tym na czacie) i mąż albo na budowie, albo dorabia żeby móc budowaćsmileMoja Hania też mało śpi i rządzi do 22smile Też nie potrafi bawić się sama i nie da się przy niej nic zrobić. A co najgorsze dopiero raz udało się jej przespać całą noc.... Ciągle chodzę niewyspana.Katasiu ja też nie mam czasu dla siebie i pomysłu jak ten czas znależc...Jedyne wyjście to poczekać az Hania jeszcze trochę podrosnie-może wtedy będzie potrafiła zajać sie sobą i uda nam się znależć trochę czasu na babskie przyjemności?Bo teraz zeby poczytać czy trochę o siebie zadbać (depilowanie, maseczki itp)to musze zarywać noce, bo mogę to robic dopiero gdy uśnie....Mimo zmęczenia i tak jestem ogromnie szczęsliwa, ze ją mam -zdrową sliczną dziewczynkę, z któą uwielbiam spędzać każdą chwilę.Nic Ci tym postem nie pomogłam, ale może świadomość ze nie jesteś sama trochę poprawi Ci samopoczuciesmile chociaż mi nie poprawiło: DAlej jestem niewyspana bo dzidzia mi cała noc stękała i w koncu wzięłam ja do swojego łożka, a wtedy to już wogóle horror bo ona rozwala się na całej mojej połowie a ja spię skulona na brzegu łóżka...Koncze bo juz sama nie wiem co pisze. Chyba zaraz zasnę... i do tego jakaś grypa mnie bierze...Katasiu pozdrawiam Cię serdecznie i tak jak Ty mam nadzieję, ze inne mamy podsuną jakieś pomysły na zoragnizowanie sobie chwili wypoczynku.MarzenaP.S. Na jakim etapie budowy jesteście? Ja mam już tzw stan surowy zamknięty z prądem i mam ogromną nadzieję, ze wprowadze się na parter domu w przyszłym roku...
    • Gość: cela Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 13:20
      Ja oszczędzam maksymalnie czas na gotowaniu. Dwa razy w tygodniu po wielkim garze zupy (czasami rosół, więc szybko można zakręcić np. pomidorową). Dania mięsne gotuję w weekend w duuużych ilościach za jednym zamachem kilka różnych i potem zamrażam małe porcyjki. Tzn. jak mam czas to więcej urozmaicam a jak nie to wyjadamy zapasy. Oczywiście pod kątem dziecka - bo my ew. możemy sos z ryżem lub makaronem, albo chińczyka....
    • Gość: kasiap. Re: co robie˛ nie tak? - ostrzegam d?ugie IP: *.* 09.12.02, 14:03
      Kasiuodpoczniesz na emeryturze :))albo i nie, bo bedziesz zajmowac sie wnukiemsmile)ja juz przestalam o tym myslec, bo:dzien zaczynam o 5.30 - ja do lazienki, potem sniadanie dla 4 osob i do pracy, 6.30 budzenie dzieci i ich obrobka, 7.20 - idziemy do autobusu i odwozimy dzieci do przedszkola. My do pracy. pracuje do 18.00, wiec w domu pojawiam sie miedzy 19.00 a 20.00. Obrobka dzieciatek: kolacja, kapanie, przygotowanie ciuchow na drugi dzien, zamieniamy pare slow i trzeba klasc ich spac, bo przeciez wstaja 0 6.30...itp.a ja padam na pysk.i nie mam czasu na zastanawianie sie czy jestem zmeczona...No, ale dwa etaty nie pozostawiaja juz czasu na realizacje wlasnych potrzeb. .przynajmniej mnie.Pogodzilam sie z tym :)od poniedzialku juz czekam do soboty, bo wtedy moge pospac do dziewiatejjuz czekam na wakacje bo wtedy babcia zabierze dzieci na dzialke na cale dwa tygodnie!!!! ale bedzie spania...zestarzeje sie bedzac wiecznie zmeczona, niewyspana, w niedoczasie... ale jak umre, to dopiero bedzie labasmile))Kaskaps. do minimum ograniczylam dzialalnosc na rzecz domu - przychodzila dziewczyna do sprzatania, ale odkad pogorszyly sie finanse sprzatam sama - pol mieszkania na tydzien, bo nie wyrabiam wiecejgotuje tylko w weekendy - i to tylko w sobote od razu na dwa dni, proste potrawy. Jak sie Pawlowi nie spodoba, to nie - jazda do knajpy. Cale szczescie ze dzieci jedza w przedszkolu...uffff....zacisnij Kasienko zeby i wytrzymaj, bo chyba niewiele juz masz do ograniczenia czasowegoKaska
    • Gość: mmmkkk Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:23
      Witam w klubie. Moja Paulina ma już ponad 2 lata a ja ciągle nie ogarniam wszystkiego. Pracuję w domu, mąż poza więc praktycznie wszystko na mojej głowie. Kiedy goni termin (co wtorek każdego tygodnia) wydaje mi się, że koniec świata by mi się przydał... Na rodziców i teściów nie liczę -pracują, chorują (teściowa ma osteoporozę) a poza wszystkim mieszkaja daleko. Niedawno wyprowadziliśmy sie z Gdańska na wieś, więc doszło palenie w piecach (po 30 latach trudno się nauczyć...) i noszenie drewna (kometarz jak poprzednio). Ratuje mnie to,że Paulina śpi w dzień (ok. 2 godz.), zajmie się dość długo rysowaniem i "czytaniem" książek swoim dzieciom (misiom itp) i ma koleżankiz z którymi w miarę bezkolizyjnie się bawi. Spać moje dziecko chodzi o 23-24 ale za to śpi do "Jedyneczki", więc do tego czasu nastawiam obiad, ogarniam siebie i ciut domek (ale i tak panuje raczej artystyczny nieład - eufemistycznie rzecz ujmując). Nie mam pojęcia kiedy to się skończy. Chyba mam nieuporządkowaną naturę, więc nie radzę sobie ze wszystkim jak bym chciała. W "mojej" wsi jest przedszkole 5 - cio godzinne co prawda, ale spróbuje podesłać tam Paulinę od wiosny. Chodzi tam garstka dzieci (może szóstka), więc opieka jest niezła, a ja w międzyczasie zrobię wszystko co mam do roboty...Acha - jeszcze dwa razy w tyg. jeździmy do Gdanska na rehabilitację. Nadrabiam wtedy towarzyskie i "sklepowe" zaległości i bez specjalnych wyrzutów zostawiam Pałkę na popołudnie moim rodzicom. Cieszy ich to i relaksuje i zawsze powtarzają, że mam kompletnie bezproblemowe cudowne dziecko (mają rację oczywiście,ale prawdę mówiąc nie do końca znają jej prawdziwe oblicze). Urlop bez Pauliny nie wchodzi w grę, weekend też nie za bardzo (budzi się w nocy z rykiem, że chce do mamy). Od czasu do czasu wyrywamy się z mężem na kilkugodzinną randkę ale po jakimś czasie łapiemy się na tym, że już tęsknimy! Paranoja!!! Chyba nikogo specjalnie nie pocieszyłam, ale tak to wygląda. Mnie w każdym razie lżej, że nie tylko u mnie tak to wygląda... Pozdrawiamy zmęczone Mamy - Magda i Paulinka P.S. Nasz dom jest w stanie surowym zamkniętym bez prądu i rur. Wszystko przed nami. To dopiero będzie Sajgon!!!
    • Gość: MariaMamaOli Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:35
      Katasiu,prawdopodobnie wszystko lub prawie wszystko robisz "tak" .... i jest wiele nas, kobiet, w takiej sytuacji ... trzeba się nauczyć pewnym rzeczom odpuszczać.... i kraść czas.... ja też jestem pracującą matką polką ... na dzisięciu etatach: wstaję o 8h00, szykuję Oli (3 lata teraz, ale poszłam do pracy jak miała 10 miesięcy)picie i jedzenie na cały dzień (niania przychodzi około 9h00 i ją zabiera do siebie), zabieram coś do jedzenia dla siebie i pędem do tramwaju ... jest 8h40, od 9h00 do 17h00-17h30 pracuję, potem pędem do domu .... po drodze czasami kupie coś czego brakuje, w domu szybko obiad (obiad musi się dac zrobic i zjeść w 30 minut!, inaczej nie istnieje), ogarnąć bałagan, nakarmić dziecko, męża i siebie, zmyć, potem zabawa z Olą (moja Ola zawsze się sama bawiła, tzreba jej to przyznać, trzeba czasem się z nią pobawić, ale potrafi zająć się sama sobą), chwila rozmowy z mężem, jedno oko na TV, szykowanie ubrań na następny dzień, kąpiel Oli i jeszcze trochę zabawy.... czasem jakieś rachunki, papierki domowe... w sobotę pralka pierze, zakupy, i czas dla Oli, w niedzielę jeśli nie dorabiam tłumaczeniami!!! (a Ola u babci) to czas dla niej, czasem wystawa - razem, spacery - z olą, spotkanie z kimś znajomym.... z dziećmi.... czas dla mnie??? nie mam ..... czasami się buntuję, krzyczę lub płaczę, ze zmęczenia ... potem mi przechodzi, dla siebie z mężem (czyt. na seks) mamy czas w środę lub czwartek po mojej pracy i w niedzielę po południu - Ola jest u babci .... może niektórym wyda się schematyczne i mało romantyczne, ale co mam zrobić?, wieczory? zasypiamy razem o 22h00: Ola i ja..... czasami nie wiem, która pierwsza... czasami w sobotę lub niedzielę mam 1/2 godziny na spokojny prysznic, kiedy śpi w sobotę w południe naogół czytam ... w niedzielę rano bawi się na moim łóżku a ja sobie leżę leniwie i popijam kawę .... czytam w tramwaju, nie sprzątam (czyt. raz na miesiąc, czasem mąż sprząta jak ma wenę), pierze pralka (wszystko), prasuje niania, zup dla Oli nie gotuję - je słoje gerbera i bobovity.... w ostatnią sobotę wyskoczyłam na koncert do filharmonii, mąż był z Olą ... ukradłam czas.... trzeba od czasu do czasu przerwać monotonię, taki koncert (czy coś innego) cię ładuje na dłuższy czas, chociaż i tak mam wrażenie, ze jestem taka zabawką na gumie, jak się chce oddalić to guma zciąga.... (jest jeszcze porownanie do psa na smyczy).... tyle narzie, bom w pracy ... maria
    • Gość: mmmkkk Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:40
      Witam w klubie. Moja Paulina ma już ponad 2 lata a ja ciągle nie ogarniam wszystkiego. Pracuję w domu, mąż poza więc praktycznie wszystko na mojej głowie. Kiedy goni termin (co wtorek każdego tygodnia) wydaje mi się, że koniec świata by mi się przydał... Na rodziców i teściów nie liczę -pracują, chorują (teściowa ma osteoporozę) a poza wszystkim mieszkaja daleko. Niedawno wyprowadziliśmy sie z Gdańska na wieś, więc doszło palenie w piecach (po 30 latach trudno się nauczyć...) i noszenie drewna (kometarz jak poprzednio). Ratuje mnie to,że Paulina śpi w dzień (ok. 2 godz.), zajmie się dość długo rysowaniem i "czytaniem" książek swoim dzieciom (misiom itp) i ma koleżanki z którymi w miarę bezkolizyjnie się bawi. Spać moje dziecko chodzi o 23-24 ale za to śpi do "Jedyneczki", więc do tego czasu nastawiam obiad, ogarniam siebie i ciut domek (ale i tak panuje raczej artystyczny nieład - eufemistycznie rzecz ujmując). Nie mam pojęcia kiedy to się skończy. Chyba mam nieuporządkowaną naturę, więc nie radzę sobie ze wszystkim jak bym chciała. W "mojej" wsi jest przedszkole 5 - cio godzinne co prawda, ale spróbuję podesłać tam Paulinę od wiosny. Chodzi tam garstka dzieci (może szóstka), opieka jest niezła, a ja w międzyczasie zrobię wszystko co mam do roboty...Acha - jeszcze dwa razy w tyg. jeździmy do Gdańska na rehabilitację. Nadrabiam wtedy towarzyskie i "sklepowe" zaległości i bez specjalnych wyrzutów zostawiam Pałkę na popołudnie moim rodzicom. Cieszy ich to i relaksuje i zawsze powtarzają, że mam kompletnie bezproblemowe cudowne dziecko (mają rację oczywiście,ale prawdę mówiąc nie do końca znają jej prawdziwe oblicze). Urlop bez Pauliny nie wchodzi w grę, weekend też nie za bardzo (budzi się w nocy z rykiem, że chce do mamy). Od czasu do czasu wyrywamy się z mężem na kilkugodzinną randkę ale po jakimś czasie łapiemy się na tym, że już tęsknimy! Paranoja!!! Chyba nikogo specjalnie nie pocieszyłam, ale tak to wygląda. Mnie w każdym razie lżej, że nie tylko ja padam z nóg... Pozdrawiamy zmęczone Mamy - Magda i Paulinka P.S. Nasz dom jest w stanie surowym zamkniętym bez prądu i rur. Wszystko przed nami. To dopiero będzie Sajgon!!!
    • Gość: asia_t Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:51
      Chyba nic nie robisz nie tak... ja mam dokładnie tak samo, z tą różnicą, że mam bliźniaki... i wychodze z pracy wcześniej, a mąż jest więcej w domu. I też nie mam na nic ani czasu ani siły.. Ja niestety w weekendy się nie wysypiam, moje dzieciątka wstają o 6 rano bez względu na dzień tygodnia. Tyle że one ładnie się razem bawią i czasem można liczyć na to, że dadzą mamie trochę spokoju... niestety, taki nasz los. Nie wiem, kiedy odpoczniemy. Ja nie mam na miejscu ani babci ani dziadka, wszyscy są daleko. Mam nianię, która zajmuje się dziecmi w ciągu dnia,ale nie chcę jej wykorzystywać także w weekendy...pozdrawiamasiaT
    • Gość: asia_t Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:58
      Chyba nic nie robisz nie tak... ja mam dokładnie tak samo, z tą różnicą, że mam bliźniaki... i wychodze z pracy wcześniej, a mąż jest więcej w domu. I też nie mam na nic ani czasu ani siły.. Ja niestety w weekendy się nie wysypiam, moje dzieciątka wstają o 6 rano bez względu na dzień tygodnia. Tyle że one ładnie się razem bawią i czasem można liczyć na to, że dadzą mamie trochę spokoju... niestety, taki nasz los. Nie wiem, kiedy odpoczniemy. Ja nie mam na miejscu ani babci ani dziadka, wszyscy są daleko. Mam nianię, która zajmuje się dziecmi w ciągu dnia,ale nie chcę jej wykorzystywać także w weekendy...pozdrawiamasiaT
    • Gość: joannaz Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 14:58
      Hej Kasiu - nie mogłam nie odpowiedzić, chociaż nie wiem czy moje rady na coś się przydadzą. Nie będę pisała jak jest u mnie- bo mniej więcej wiesz.Ad rem.1. gotowanie dla dziecka- trzeba gotowac rzadziej i mrozić. Mozna też gotowac dla was dorosłych tak aby i dziecko mogło jeść to samo - mniej przypraw, więcej duszenia beztłuszczowego i co tam jeszce czyli ogólnie mówiąc zdrowa kuchnia. Wyjdzie na zdrowie nie tylko Mateuszowi.2. Kasiu nie przejmuj się, że Mateusz wszęzie chodzi za Tobą - jak inaczej sie nie da to wpuśc go łazienki, będzie spokojniejszy będąc w Twojej obecności. Ja wszystko (dosłownie) robię w asyście Zosi. A jak na weekendy przyjeżdza Sławek to kąpie się razem z Zosią- oboje to uwielbiają. 3. Spróbuj jednak kłaśc wcześniej Mateusza- Zosia wstaje o podobnej godzinie co Twój synek- ale do 22 wytrzymałaby tylko będąc na dopingu. To prawda, że spędzisz z nim mniej czasu, ale byc może doda ci to skrzydeł na weekendowe mamosynkowe szaleństwa. Poza tym po zimie przyjdzie wiosna i znów będzie ciepło i duzo światła i dłuższe dni i straszy Mateusz i wszytsko będzie prostsze. No i wprowadzicie sie do swojego domku.PozdrawiamJoannaz z Zofią
      • Gość: 0724 Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 09.12.02, 20:22
        Katasiu,wiesz,co ja zrobilam,zeby przynajmniej w sobote i niedziele moc troche nic nie robic?Nie gotuje w te dni,trudno- wolne dni to wolne dni.Pracuje w tygodniu (co prawda tylko w domu)wiec potem tez mam prawo czegos nie robic.Robie tak od poczatku malzenstwa,nawet jak bylismy sami.Od "suchego" jedzenia sie nie umiera.Pozdrowka
    • Gość: Adasia Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 10.12.02, 11:50
      Katasiu, wszystko tak, tylko ten świat trochę wariuje. Ale my się nie damy, jako emamy!!U mnie podobnie, tylko że mama pomaga, bo dzieci ciągle poza przedszkolem.Odpoczywam po pracy, bo mam dwójkę i zajmą się sobą. Aż czasem mi głupio, kiedy słyszę Kuby: "Julka, chodź, zostaw mamę, jest zmęczona, wiesz".1.Udało mi się uprzeć i mieć przed zaśnieciem jakiś kwadransik dla siebie i męża, chociaż po to, żeby poopowiadać, co się dzieje. Daje złudzenie panowania nad czasem.2. W gotowaniu pomagaja mi półprodukty (np. mrożona włoszczyzna) i dzieci moje w pieczeniu ciastek na przykład. Zabawa przednia, tylko trochę sprzątania.3.Sprzątam tylko wtedy i tylko to, co konieczne.4.Piorę w pralce, z ręcznych zrezygnowałam.5.Prasuję tylko to, co nie może nie być uprasowane6.Wymyślam takie zabawy, przy których też się bawię - uwielbiam wyklejać, stemplować, wycinać i szyć lalkom ubranka.7.Trzymam się zawsze czegoś, co nie ucieka, nie goni i nie przemija - to daje stabilność, trochę spokoju i zmusza do zatrzymania się co czas jakiś. 8.Choćby mi się nie chciało, raz na (długi) jakiś czas umawiam sie z kimś, kogo lubię - oczywiście zapraszam.To tak na szybko, dopiszę, jak coś jeszcze ułatwi mi życie.Nie jesteś sama, Katasiu...Asia
    • Gość: Adzia Re: co robię nie tak? - ostrzegam długie IP: *.* 11.12.02, 08:07
      Katasiu, ech, jesteś mi bliska, bo i ja znam ten macierzyńsko - zawodowo - budowlany tryb życia ;-) Co prawda my już na ten rok zakończyliśmy robotę, ale sama wiesz, jak to jest w sezonie...Wiesz, ja obserwując lepiej zorganizowane panie domu doszłam do wniosku, ze mają pewną wspólną cechę - posługują się maksymą "W hurcie wszystko taniej" ;-). No i staram się to wdrożyć. I tak:- Prasuję raz w tygodniu hurtem. Rzeczywiście, to męczące, przygotowywać codziennie ciuchy na następny dzień. Podczas prasowania Dominika lata sobie naokoło i bawi się, często - gęsto trzeba się oderwać i w czymś pomóc, więc cała zabawa trwa dłużej, no ale przynajmniej raz a dobrze. Do prania i wieszania zabieram ją ze sobą - nie zawsze zdąży się znudzić w tym czasie, a ostatnio nawet podaje mi majteczki do wieszania :-)- Gotuję na dwa - trzy dni. Od kiedy mała skończyła dziesięć miesięcy bez śladów alergii, przestałam gotować specjalnie dla niej. Na wypadek, gdyby był kapuśniak, grochóweczka, albo zgoła nic ;-) mam zawsze na podorędziu parę słoiczków. Zobacz - takiemu maluchowi można dać mnóstwo różnych rzeczy przy okazji naszego obiadu: gulasz, rosół, krupnik, pomidorówkę, żurek, barszczyk, a na drugie mięsko z tego rosołku / krupniku / pomidorówki z ziemniakami. - W inne prace domowe staram się włączać córeczkę. Wiem, wiem, łatwo się mówi ;-) Ale dla mnie spędzanie czasu z dzieckiem to nie tylko zabawa i czytanie książeczek. Zobacz, może przygotujesz dla młodego no. ze dwie szuflady w kuchni ,w których będą różne skarby do zabawy. Wczoraj naciągałam z mamą pościel (no tak, z mamą, ale do naciągania pościeli i tak potrzeba dwóch osób) a Dominika targała ją sobie z boczku, a potem wrzucała nam na prześcieradła pluszową maskotkę i patrzyłą, jak podskakuje. Cała robota trwała oczywiście dłużej, ale niewiele dłużej.- A tak poza tym, to wiem, co to znaczy absorbujące dziecko, oj wiem... I tuttaj mogę Cię pocieszyć, że generalnie czas działa na Waszą korzyść. Zobacz - sezon sie kończy, będziesz miała meża popołudniami w domu :-) (ach, ja już zapomniałam co to znaczy), przez ten czas Mateusz będzie coraz samodzielniejszy, a kiedy się znowu zacznie wiosenny młyn budowlany, może już będzie się sam bawił, próbował sam jeść, może zacznie wołać na nocnik...Co do schodów - my też nie mamy zabezpieczeń, więc były one blokowane przez krzesła (już nie są :-) dziecko zmądrzało.Trzymaj się Kasia. Przepraszam za przydługi list, może za długo nad nim myślałam ;-)Pozdrawiam AA
    • Gość: *farciara* Re: co robię nie tak? IP: *.* 11.12.02, 11:58
      Tak, sobie poczytałam, i mam bardzo mieszane uczucia... Z jednej strony zazdroszczę Wam, z drugiej jestem zadziwiona wielce. Dla niewtajemniczonych - jestem z forum samodzielna, mieszkam tylko z siostrą i synkem - trzylatkiem. Od początku było tak, że po prostu musiałam sobie radzić sama. Nawet sama po porodzie przywiozłam nas do domu. Potem wycieczki oglądające dziecko, kawka herbatka ciasteczka - DOMOWE,i błysk w mieszkaniu. Organizacja na megal. Wszystko miało swoją porę, nawet czytanie i telewizja, wypady (z dzieckiem), zapraszanie na obiady niedzielne rodziców. Żadnej taryfy ulgowej - chciałaś, masz i sobie radź! Jak wróciłam na studia w weekendy raz w miesiącu przyjeżdzała mama. Do pracy poszłam - mały żłobek-praca-żłobek-zakupy-obiad-pranie-itp. sprzątanie.Bez żadnej pani, niani, co do siostry więcej nabałagani niż pomoże.Teraz tak samo , tylko dojeżdzamy 30 km w jedną stroną. A więc: 7.00 wstajemy, Franek je Nesquika z mlekiem przy Minimaxie, ja się myję ubieram, przynoszę jego ciuchy. Ubieram jego z butami włącznie. On kończy śniadanko, ja szykuję się do pracy, czasem włączę pralkę. Kurtki, czapki i na dwór. Skrobanie samochodu trwa ostatnio dość długo, także dość się spieszę... Wyruszamy z Bemowa o 7.40-7.50, pod przedszkolem w Konstancinie jestem 8.38-8.45, rozbieranie buziaczki itd. 9-16 praca /zazwyczaj nie siedzę tyle w necie, tylko na prawdę mam ostrą gimnastykę ;-)/. 16.20 ruszamy spod przedszkola. Jeśli Franek uśnie w drodze robię zakupy "w locie", jeśli nie idziemy do sklepu razem. 17.15-17.40 /zależy od ilości zakupów/ jesteśmy w domku. Obiad- różnie zupa, drugie, tzw jednogarnkowe, itp zawsze coś na gorąco, lub odgrzewam coś co zostało z niedzieli. Obieram ziemniaki... takie tam..., po obiedzie jest... dziennik i dobranocka. Włóczymy się po domu, podnoszcząc porozwalane kurtki , zabawki, wieszamy pranie. Potem "M jak miłość" . Z kąpaniem Franka jest różnie, ale staram się nie kąpać go zbyt późno. Prasuję w sobotę po południu, lub w niedzielę na "Makłowiczu" i rybach :-), z resztą w sobotę też pracuję do 13, no i robię większe zakupy, odkurzam , szoruję tip-top łazienkę i kuchnię. No ale w każdej chwili może mnie ktoś odwiedzić, w tygodniu czasami piekę ciasto. I liczę tylko na siebie, nie mam na kogo liczyć że mi pomoże w czymkolwiek , więc nie mam do nikogo ani żalu, ani pretensji, a jak nie postprzątam to i tak nic się nie stanie. Po prostu sprzątnę w innym terminie.. i już

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka