rozwód?

12.12.06, 13:44
Żona złozyła pozew o rozwód. Wiem że ją zawiodłem ale wiem że jestem w stanie sie zmienić.Zawiodła się na mnie juz wiele razy ale wiem że najwazniejsza jest rodzina i dziecko a nie inne rzeczy. Jej punkt widzenbia jest tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47922184&a=47922184 Bylismy na wizycie u psyhologa ale to tylko ja upewniło że dobrze robi. Staram sie jak mogę ale ona nie daje mi szansy. A to nie ma ochoty a to nie chce sie jej a to znowu ma inne plany. Ma jakiegos kolgę który jej pomaga w ciężkich chwilach. Nie wiem co z nim zrobić a nie chciałbym zrobić jakiegoś głupstwa. Psycholog zalecił nam terapię indywidualną. Spytałem jej czy jak zacznę chodzic na terapię sam to wróci do mnie. Odpowiedziała że pozwu nie wycofa ale nie wie co kiedys będzie. Boję się że jej koleś wykorzysta sytuację a ja sobie pospaceruję na terapię i nic to nie da. Ale nie mam wyjścia zrobie wszystko żeby ratować to małżeństwo. W moim życiu nigdy nie było innych kobiet choć mogło inaczej wyglądać. co zrobić?
    • mami2 Re: rozwód? 12.12.06, 13:48
      chłopie...wez sie zastananów co piszesz. Chyba ze sciemnia nas Twoja zona, ale
      jakos jej wierzeuncertain
    • e5121 Re: rozwód? 12.12.06, 14:02
      Drogi Kolego.Każdy lubi się pobawić, ale trzeba miec umira.ŚLub brałeś z żona,a ie z kolesiami i jakimiś panienkami.Także skoro nie potrafisz żyć w parze...Jestem kobieta i nigdy w zyciu nie tolerowałabym wypadów męza z kolegami i latania po dyskotekach i obściskiwania sie z innym kobietami.Sam jesteś sobie winny, albo dorosniesz albo będziesz mial duzo wolnego czasu.
    • endi100 Re: rozwód? 12.12.06, 14:17
      Wiesz co? Ja wcale nie dziwię się Twojej żonie, i tak wiele wytrzymała.
      Podziwiam ją za to. Ale ty chyba za późno ją doceniłeś...No cóż jesteś typowym
      samcem. Potrzebujesz wolności
    • mandaryna_1234 Re: rozwód? 12.12.06, 14:17
      Oj kochany, sam sobie nagrabiłeś. Postaw się na miejscu twojej żony: gdyby to
      ona tak hasała i bawiła się, a ty byś był informowany przez swoich kolegów, że
      ten czy tamten ją widział w disco lub pubie z kolesiami, to jak byś się czuł?
      Gdybyś czuł od niej zapach innego faceta to co byś pomyślał? Gdy pomimo twoich
      próśb i jej obiecywań, nadal by to robiła i oszukiwała cię, że tego nie robi?
      Też miałbyś dość, podejrzewałbyś ją, że cię zdradza, nie kocha. A może więcej
      czasu byś jej poświęcił, zabrał na jakiś wypad we dwoje, posiedział w domu,
      odmówił kolegom. Dziwię się żonom tych twoich kumpli, że spokojnie tolerują
      wybryczki swoich mężów, albo nic o nich nie wiedzą. Ratuj swoją rodzinę, nawet
      za cenę przyjaźni swoich kolesi. Powiedz im NIE - nie będę się bawił, kiedy moja
      żona siedzi sama w domu. Pozdrawiam. Nie zmarnujcie tych 7 lat i dziecka.
    • cooky1 Re: rozwód? 12.12.06, 14:33
      Zobaczysz jeśli żona ci opuści będzie ci bardzo źle a gwarantuje ci że koledzy
      nie pomogą ci A jeśli oni znajdą życiowe partnerki i zostaną w domu, to ty z
      kim będziesz sie bawił. Zostaniesz sam jak palec, to ci gwarantuję.
      A twoje dziecko, zobaczysz , teraz jest jeszcze małe ale jak będzie dorastało
      bedzie fantastycznie, zawsze w domu będzie wesoło. Podobno pierwsze 7 lat jest
      najcięższe, spróbój sie poprawić, weż się w "garść" i zajmij się zoną i
      dzieckiem.
      Z tego co piszesz żona daje ci jeszcze chyba ostatnia szansę to ją wykorzystaj.
      Ale masz rację, kolega moze wykorzystać sytuację a twoja zona nie jest tego
      swiadoma, po prostu opowiada mu o waszych kłopotach. Dlatego na terapię musisz
      chodzić, i po taiej terapii zawsze opowiadaj żonie jak było i starajcie się
      żeby po takich spotkaniach spędzać razem czas. Głowa do góry, ale z babami
      koniec. Jeśli sam tego nie zrozumiesz to moje pisanie było na nic.

      • piecia111 Re: rozwód? 12.12.06, 14:53
        to nie takie poroste spędzac razem czas bo nie mieszkam w domu od października mimo to że od jakiegos czasu nie wychodze nigdzie i sie staram żona ciągle jest na nie.ale brak mi juz pomysłów a jej przyjaciel oczywiście jest bardzo uczynny i taki dobry
        • ania.rene Re: rozwód? 12.12.06, 15:26
          chłopie kubeł zimnej wody na głowe. i co z tego ze teraz nigdzie nie
          wychodzisz????? zona wróci i bedzie znowu to samo.
          szczerze to zycze twojej zonie duzo, duzo dobrego..... hm a tobie???? takich
          samych złych chwil jak przezyła twoja zona.

          droche drastyczne ale musi poskutkowac.
        • ik_ecc Re: rozwód? 12.12.06, 19:02
          piecia111 napisał:

          > to nie takie poroste spędzac razem czas bo nie mieszkam w domu od
          > października
          > mimo to że od jakiegos czasu nie wychodze nigdzie i sie staram żona ciągle
          > jest
          > na nie.ale brak mi juz pomysłów

          Takie rzeczy robi sie *dopoki* a nie "przez jakis czas". Zone oszkuiwales kilka
          lat, chcesz to naprawic w miesiac czy dwa?

          > a jej przyjaciel oczywiście jest bardzo uczynny i taki dobry

          Zapewne rzeczywiscie ja docenia, dobrze ze kogos takiego dla odmiany znalazla.

          Bylam w podobnej sytuacji, gosciu jest od lat moim ex-mezem... Tez sie pod
          koniec staral jak mogl, ho ho, nawet mi kanapki raz zrobil.
          Ale my nie mielismy dzieci. Kto wie, moze Ci zona jeszcze da szanse (mnie by
          sie znudzilo po 2 razach) ze wzgledu na dzieci. Jesli nie - przyjmij to z
          pokora, staraj sie zachowywac w cywilizowany sposob, przynajmniej wlasnie ze
          wzgledu na dzieci.
        • triss_merigold6 Re: rozwód? 12.12.06, 19:12
          No to najwyżej po rogach dostaniesz.P
        • cooky1 Re: rozwód? 13.12.06, 13:03
          No widzisz , teraz chyba czujesz że robiłeś źle. To zaproponuj ponowne
          zamieszkanie razem, bo jak tak dalej pójdzie to ten kolega moze zamienić twoje
          miejsce. Dobrze byłoby tez zebyś porozmawiał z żoną o tym koledze , a jesli
          wiesz kim jest ten facet, to też z nim pogadaj, tylo jak inteligentna osoba a
          nie jak "ostatni cham"
          Powodzenia
    • mandaryna123 Re: rozwód? 12.12.06, 17:46
      Piecia111, twoja żona i tak była bardzo cierpliwa, więc nie oczekuj od niej że z
      dnia na dzień ci wybaczy i przyjmie z powrotem. Wcześniej tobie odpowiadały
      panienki tańczące w klubach, a własna żona nie. W tej chwili twojej żonie
      odpowiada jej przyjaciel, a nie własny mąż. To nie on ją skrzywdził, a ja na jej
      miejscu poszłabym z nim jeszcze do łóżka, ot tak dla poprawy sprawy.
      Teraz ty wykaż cierpliwość taką, jak twoja żona. Może kiedy ona się wyżali i
      ZOBACZY , że się poprawiłeś i naprawdę ci zależy na niej, to ci przebaczy.
      PRZEBACZY nie oznacza, że zapomni, i przez wiele jeszcze lat będzie się obawiać,
      że znów zaczniesz swoje harce. Bądź pokorny, pracuj, zajmuj się dzieckiem jak
      najczęściej, zabieraj je do siebie, do rodziców, odwiedzaj w domu za pozwoleniem
      żony. Mów jej miłe słowa, że ładnie wygląda, że posprzątała dom (prawie tak
      dobrze jak ty, gdy to jeszcze robiłeś), że ładnie pachnie. POPROŚ o szklankę
      herbaty, i nie rozmawiaj z nią o waszym bieżącym problemie. Pokaż jej, że
      doceniasz wiele rzeczy, spróbuj chociaż w niewielkim stopniu odzyskać jej
      zaufanie. Zaproponuj, aby w sobotni weekend (nawet każdy!!!), dzieciaczek spał u
      ciebie. Niech to będzie mały dowód na to, że jesteś w domu. Albo zadzwoń do niej
      w sobotę wieczorem i powiedz, że ją kochasz, i rozłącz się. Tak krótko i
      zwięźle. Resztę wymyśl sam. I pamiętaj: kto sra w swoje gniazdo, temu śmierdzi i
      sam sprząta. Pozdrawiam
    • iwles Re: rozwód? 12.12.06, 19:18
      jeżeli jesteś w stanie zmienić swój tryb życia - zrób to.
      I nie oczekuj euforii ze strony żony.

      Być może powoli, powoli, kiedy zobaczy, że jednak się zmieniasz, nie na pokaz,
      tylko tak naprawdę, z własnej potrzeby - być może spojrzy inaczej na Ciebie?


      Ale widzę, że Ty krótkodystansowiec jesteś, jeszcze terapii nie zacząłeś a już
      się zniechęciłeś.

      Żona musi zobaczyć efekty, a nie Twoje przymiarki, obiecanki i słomiany zapał.

      Życzę Ci wtrwałości.
      • 2006m1 Re: rozwód? 12.12.06, 19:25
        cale szczescie ze od ciebie odchodzi.Bo to co opisala w swoim poscie to
        masakra ,poprostu robiles ja w balona no....
        • piecia111 Re: rozwód? 13.12.06, 07:19
          to może tak wygląda ale naprawdę w moim życiu nie było innej kobiety,
          • malpig Re: rozwód? 13.12.06, 16:34
            piecia111 napisał:

            > to może tak wygląda ale naprawdę w moim życiu nie było innej kobiety,

            Czyźby? A zatem z chłopcami na dyskotece tańczyłes i dla nich tam chodziłeś?
            Twierdzisz, ze nie było innej kobiety, gdyż tylko z żoną bywałes w sypialni?
            Oj chłopie, miałeś duzo szczęścia, ale juz się skończyło. Trzymam kciuki za
            szczęście Twojej żony. Ty zasługujesz na samotne siedzienie w obcym (brak
            rodziny) mieszkaniu.
            nie pozdrawiam
          • daemia_10 Re: rozwód? 14.12.06, 12:16
            rzadko wypowiadam się na tym forum i jak dotychczas nie zdarzyło mi się nikogo
            obdarzyć epitetem, ale tym razem nie strzymałam i muszę to napisać: jesteś
            załosny i śmieszny
            "nie było innej kobiety", haha, a tym pudrze to się utytłałeś w sklepie
            kosmetycznym? nie trzeba konieczne iść z kimś do łóżka, żeby powiedzieć, że
            była inna, wiesz?
            na klęczkach powinieneś iśc do żony i błagać o przebaczenie;
            musisz wiedzieć, że nie można zjeść ciastka i mieć ciastka...
    • edorka1 Re: rozwód? 13.12.06, 07:38
      Hm... z jednej strony zabawowy - choć wynika że do pewnej granicy - ale jednak - chłopczyk, z drugiej sfrustrowana i niedowartościowana żona.
      No cóż jeśli jej nie zdradziłeś to moze nie jest to powód do rozwodu w sensie zasadniczym, rzecz raczej w nadwyrężonym zaufaniu i w pewnym upokorzeniu jakiego doznała.I w tym, że być może ona boi sie co będzie dalej. Jeśli mogę coś doradzić - walcz! Musisz ję przekonać, że warto być z Tobą, że ją kochasz.
      Choc tak naprawdę z Twojego i jej postu przebija dwustronna niedojrzałość.
      Ona powinna dać Ci szansę.
      Ty powinnieneś zmienic priorytety.
      Pytanie tylko czy taka zmiana jest możliwa....
    • blekitnykoralik Re: rozwód? 13.12.06, 08:26
      Ja też rozumiem Twoją żonę. Przez wiele lat ją oszukiwałeś, dyskoteki były dla
      Ciebie ważniejsze niż ona. Ja nie rozumiem po co żonaty i dzieciaty mężczyzna
      tam sam łaził? Rozumiem, że mogło się zdrzyć, że po piwie z kolegami, człowiek
      znajdzie się wyjątkowo na tańcach, zdarza się, ale tak dla rozrywki wypady na
      dyskoteki raz na miesiąc??? Może lepszy aerobic??? Wierzę, że się dogadacie,
      macie dziecko, życzę Ci tego, ale Ty musisz się zmienić i dorosnąć!!!.
    • iljana Re: rozwód? 13.12.06, 19:26
      Użalasz się nad sobą. To normalne. Jesteś zostawiany, więc się bronisz. Nikt z
      pokorą nie godzi się iść w odstawkę. Ale zasłużyłeś, i dobrze że zdajesz sobie
      z tego sprawę. Potrzeba wam czasu. Jej by się przekonała czy chce wogóle być z
      tobą , najlepiej w "wersji dorosłej"; oraz tobie - byś przekonał się czy
      walczysz o nią i dziecko, czy o siebie.
      • piecia111 Re: rozwód? 14.12.06, 07:14
        chce z nią byc i z moim synkiem ale wizyta z zoną u psychologa uświadomoła mi że nie mogę nic zrobic żeby do mnie wróciła, jedyne co mogę to czeka aż ona sama będzie chciała a moje usilne starania będą działały wręcz odwrotnie, zapisałem się na terapię ale żeby mogła zobaczyc że się chce się zmienic i żeby porozmawiac trzeba ze soba spędzac czas, natomiast żona nie ma ochoty ze mną go spędzac, zawsze ma inne plany ...pewnie swojego przyjeciela.Dobija mnie ta bezradnośc i świadomośc że nic nie mogę zrobic. To jest jak jakiś zły sen.
        • magi104 Re: rozwód? 14.12.06, 09:08
          piecia111 napisał:
          > To jest jak jakiś zły sen.

          Złym snem da twojej żony były poprzednie lata, kiedy to ty miałeś takie dobre
          koleżanki!!!!!
          Dobrze ci tak...
          życzę wiele szczęścia... twojej żonie.....
        • endi100 Re: rozwód? 14.12.06, 09:16
          Dokładnie kolego. Jedyne co Ci teraz pozostało to tylko czekać, cierpliwie
          czekać.....................i jeszcze raz czekać
          • agmar3 Re: rozwód? 14.12.06, 11:00
            Szans miałeś wiele z tego co oboje piszecie.
            Czy można Ci ufać?
            Ma prawo kobieta się poddać.
            I nie możesz mieć do niej o to pretensji.
            Ona też ma prawo do szczęścia.
            • piecia111 Re: rozwód? 14.12.06, 12:17
              ja jestem w stanie dac szczęście a swoją decyzją niszczy życie sobie, mi o dziecku nie wspomnę! On ma dopiero 2 latka i juz widzę jak się zmienił pod wpływem tych wydarzeń a nie mieszkam w domu od października.Czy będzie szczęsliwszy mieszkając z innym mężczyzną niż ja?nie sądzę, nie sądzę równiez żeby żona była z kimś szczęśliwsza niż ze mną. nie chciałbym żeby ten przyjaciel miał wpływ na jej decyzję bo może się okazać niewypałem za jakiś czas, rok dwa trzy i wtedy będzie będzie żałowac tej decyzji a dziecko najbardziej. Puki jeszcze nie jest za późno powinna to przemyśleć ale obawiam sie że nie jest w stanie teraz tego zrozumieć.
              • daemia_10 Re: rozwód? 14.12.06, 12:20
                z opisu wydarzeń sądzę, że będzie szczęśliwsza z KIMKOLWIEK
                sama również
                ale samoocenę to Ty masz wysoką, pogratulować samopoczucia, wrrr
              • triss_merigold6 Re: rozwód? 14.12.06, 13:04
                To cudne, że tak się troszczysz o szczęście żony ale było myśleć wcześniej.
        • daemia_10 Re: rozwód? 14.12.06, 12:19
          to nie zły sen tylko rzeczywistość, na którą sobie ciężko chłopie zapracowałeś
          ale jeśli traktujesz to w kategoriach snu, to życzę Ci, żebyś się nigdy nie
          obudził
          • ola3391 Re: rozwód? 16.12.06, 11:42
            wiesz musicie sami dojśc do porozumienia nikt wam w tym nie pomoze ,wiesz ale
            jeżeli się kogoś kocha to daje się jemu jeszcze jedną szansę pogadaj z nią ,nie
            wiem co tobie doradzić sama mam w domu nieciekawa sytuacje ,mój mąz jest
            zazdrosny o mnie ale nie umie docenic to co ma takie życie przykro mi wlasnie
            szkoda dzieci tylko pa
    • fedex2 Re: rozwód? 14.12.06, 16:23
      no tak...szalało sie, oszukiwało bezkarnie latami a teraz to chciałoby się
      wybaczenia w jeden miesiąc...spojrz w siebie chłopie szczerze i zastanów się -
      bo bredzisz.Jeśli zależy Ci na żonie to będziesz a raczej powinieneś starać się
      o odbudowanie zaufania i więzi nawet przez kolejne 2 lata albo i dłużej. I nie
      bądź śmieszny z tymi kobietami, których rzekomo nie było. Sam chyba nie
      wierzysz w to co piszesz...I jeszcze coś, myśle, ze ten jej pomocny kolega tak
      naprawde najbardziej Cie boli, ot, co...ma kobitka racje, szkoda życia na
      takich facetów, którzy latami zachowują sie nieodpowiedzialnie jak dzieci.
      Życze powodzenia mimo wszystko i wytrwałosci, bo KAŻDY zasługuje na
      przebaczenie i szanse. pozdrawiam, Joanna
    • magdusinska Re: rozwód? 16.12.06, 17:24
      No po prostu zaje...fajny jesteś chłopie. Typowy przykład psa ogrodnika. Gdyby
      nie przyjaciel to pewnie byś nawet nie zauważył, że mieszkasz sam i masz żonę.
      Ma kobieta rację. I powiem więcej powinna zostawić cię na lodzie i ułożyć sobie
      życie . Ciekawe kiedy odpuścisz? Pewnie niedługo dasz sobie spokój.
    • umasumak Wiesz, u mojego exa 16.12.06, 19:31
      też (podobno) tak naprawdę nie było innej kobiety, on tylko lubił sie zabawić,
      znikać sobie na noc, imprezować z kolegami i koleżankami z roku, potem z pracy,
      jednym słowem prowadził bujne życie towarzyskie, tyle, że beze mnie. Prosiłam,
      tłumaczyłam, że mi ciężko, źle z powodu, że przedkłada życie towarzyskie nad
      rodzinne, przeprowadziłam z nim tysiace rozmów, chwytałam się różnych sposobów,
      gdy groziłam rozwodem, śmiał mi się w nos i mówił, że ma na mnie "pokwitowanie
      z magistratu", z czasem dochodziło do tego, że brał się do bicia. Po prostu
      uważał, ze jestem jego własnością. Lubił się nade mną znęcać psychicznie,
      pokazując mi, gdzie, jego zdaniem jest moje miejsce.
      Przez lata dawałam szansę. Przez lata znosiłam wiele, bo jak głupia wierzyłam,
      że się kiedyś zmieni. Ale pewnego dnia cos we mnie pękło i w ciągu paru godzin,
      pod jego nieobecność spakowałam go, poprosiłam znajomych, żeby pomogli mi
      wywieźć jego żeczy pod drzwi mieszkania jego rodziców, zmieniłam zamki i
      wypędziłam go z mojego życia. I wiesz? Poczułam wtedy wyłącznie ulgę. Myślę, że
      Twoja żona też ją w tym momencie czuje. I wierz mi, jest jej lepiej bez Ciebie.
      Mój były też robił z siebie potem ofiarę, wyżalał się wszystkim na około, jak
      to on biedny, bo ja nie daję mu szans... Dawałam mu tysiace, miliony szans
      przez prawie siedem lat. Nie skorzystał, trudno.
      Kilka lat temu rozwiodłam się ze swoim eksem, i dzień rozwodu był jednym z
      najpiękniejszych w moim życiu.

    • kawka74 Re: rozwód? 16.12.06, 19:34
      tak sobie czytam i ciepło mi się robi na sercu, że przynajmniej jedna kobieta
      nie daje się robić w chu...
      normalnie powiało optymizmem
      serio
      • ewcialinka Re: rozwód? 17.12.06, 09:24
        Aby od ciebie odeszla..a Tobie życze żebys znalazł kobieta którą pokochasz i
        która będzie robic Cie w ch..a tak jak ty swoja oby była zonę
Pełna wersja