Dodaj do ulubionych

Czy można znaleźć złoty środek?

13.12.06, 11:49
Niby wiem, że sprzątanie za wszelką cenę nie jest ważne, ale czasem
zastanawiam się, czy nie przeginam w drugą stronę...
Mąż ostatnio ciągle wyjeżdża, mam dwóch synów (5 i 10 lat) i szczeniaka, przy
którym podłogi są wiecznie czarne. Pracuję, potem biegiem do przedszkola po
małego, starszemu pomagam przy odrabianiu lekcji. Codziennie staję przed
wyborem: posprzątać, czy poświęcić czas dzieciom? Sprzątam, a przynajmniej
staram się na bieżąco, ale dobrze nie jest.... A z drugiej strony chłopcy tak
lubią, kiedy poświęcam czas tylko im.
Nie mam pomysłu na złoty środek: jak zrobić, żeby było posprzątane i żebym
mogła poświęcić dużo czasu dzieciom. Gdybyście dzisiaj rano zobaczyły moje
mieszkanie.... No masakra po prostu.
Od razu zaznaczam, że raczej odpada zatrudnienie kogoś do sprzątania, no
chyba że w W-wie znajdę panią za stówę miesięcznie.
Obserwuj wątek
    • kura17 Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 11:56
      a moze sprobujesz jakos dzieci wlaczyc do pomocy? na zasadzie "zabawa razem w
      sprzatanie"? ja wiem, ze to nielatwe, ale juz 10-latek powiniem miec jakies
      obowiazki, a 5-ciolatka mozna jakos "podstepem" zachecic? no chyba, ze chlopcy
      juz pomagaja...

      ja bym zawsze wybrala dzieci, nie sprzatanie, ale nie jestem w Twojej sytuacji,
      wiec nie chce nic takiego Tobie radzic smile

      nie znam sie, ale moze jakas "ukrainka" posprzata za rozsadna kase?

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
    • malgra Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 11:58
      ja mam zawsze czysto w kuchni i w salonie natomiast pokój męża i córki
      wyglądają jak po tornado.O ile pokojem męża się nie przejmuję,to jednak u córki
      staram się sprzątnąć zawsze wieczoerm.
    • aluc Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 11:59
      za stówkę miesięcznie masz dwa sprzątania średniej wielkości mieszkania z
      prasowaniem - może to jest opcja?

      prawdę mówiąc sprzątanie w moim wykonaniu (pani raz w tygodniu) ogranicza się
      do pozmiatania podłogi w sytuacji brudu dobrze widocznego typu piasek, okruchy
      po jedzeniu albo gotowaniu, rozbite szkło oraz zmycia innych śladów zbrodniczej
      działalności dzieci typu resztki jedzenia, wylane napoje, pomazany stół (ściany
      olewam) oraz doraźnego zgarniania szpargałów na względnie schludne kupki

      aaa smile śmieci wynoszę oraz zmywam wink
    • mathiola Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 12:12
      no właśnie ostatnio miałam tyle zajęć że potwornie zapuściłam mieszkanie. Ale w
      końcu postanowiłam mniej więcej przynajmniej je ogarnąć, bo to wstyd i okazało
      się, że to nie takie straszne! Doprowadzenie do ładu tego wszystkiego bez
      jakiegoś specjalnego błysku zajęło mi pół godzinki. Więc to po prostu był
      strach przed wielką robotą smile
    • gruba-buba Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 13:46
      No to umów się za tę stówę na jeden lub dwa razy gruntownego sprzątania na
      miesiąc (zależy ile masz tych hektarów do sprzatania), to już będzie Ci
      łatwiej. Jeżeli sprzątasz na bieżąco to co się rozsypie, rozleje, rozmaże,
      zanim zostanie rozniesione po chałupie to spokojnie utrzymasz porządek i raz na
      tydzień wystarczy sprzątnąć dokładnie całość.
      Albo:
      Ustal z chłopakami, że sprzątacie w konkretny dzień tygodnia i ich też
      zaangażuj, jednemu szmatę, drugiemu odkurzacz, a przyszłe synowe będą Ci kiedyś
      wdzięczne wink. Nie najęłaś się za sprzątaczkę albo cyborga tylko za matkę, więc
      niech synowie uczą się brać udział w pracach domowych.
      Uprzedzam, że przy pierwszych kilku sprzątaniach z pomocnikami będzie Cię brała
      cholera, ale wytrzymaj, nie poprawiaj za bardzo, krytykuj z umiarem i chwal,
      chwal, chwal, wyszkolisz "personel" - będzie pociecha.
      • aguskin Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 15:11
        mam to samo,
        dosyć że w nocy nie śpię od kilku miesięcy, wstaję taka ledwo żywa więc robota
        mi nie idzie, nie lubie mieć bałaganu ale się nie da, starszy czasem cos
        pogarnie, ciągle mam rozterki, obiecuje że będe na bieżąco ale tak się nie da!
        jak tak siedzę z malym na kolanach i się rozglądam to brrr a jak w okna zerknę
        wrrrrrr, cóż pocieszam się że to minie, a chłopcy kiedyś nie beda mnie tak
        potrzebowali jak teraz i wtedy się bede raelizować jako pani cystego domu (
        sprzątaczka),
        ja się raczej zastanawiam jak sie przyzwyczaic do bałaganu, jak polubić
        • bozenka12 Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 17:49
          No coz, sprzatac trzeba, chociaz troche. Jak ma sie dzieci, prace, dom na
          glowie nie jest latwo i nie mozna byc doskonalym we wszystkim. Ja to jakos tam
          godze tak, ze nie mam blysku w domu, ale tez nie mam brudu, dzieciom poswiecam
          tyle czasu ile sie da, ale tez nie mam wyrzutow jak czasami im bajke wlacze i
          prosze, zeby cicho siedziely i ogladaly, bo mama musi posprzatc czy ugotowac...
          Po prostu robie to co moge. Wiem, ze nie jestem idealem matki, wiem ze nie mami
          idealnego porzadku, wiem, ze nie zawsze mam obiad z trzech dan...coz zycie
          Bozena
    • ik_ecc Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:15
      1) Sprzataj z dziecmi - tez jest to spedzanie czasu z dziecmi, mozesz z tego
      zrobic zabawe
      1.5) czy dzieci sprzataja po sobie? Moga przynajmniej zrobic pranie, na pewno
      moga zrobic wiecej - tak jakos rozdziel obowiazki zeby starszy nie mial ich
      duzo wiecej niz mlodszy
      2) ogranicz powierzchnie po ktorej porusza sie pies - swoja droga, od czego te
      podlogi takie czarne? Od lap? Myj mu lapy zaraz przy wejsciu. Od klakow? Niech
      starszy chlopiec czesze psa przynajmniej co drugi dzien, poza tym do klakow
      moza sie przyzwyczaic. Mam 3 duze, czarne, liniejace wiecznie psy i odkurzam
      gora 2 razy na tydzien, ale moje psy nie wchodza do duzego pokoju (gdzie bawi
      sie male dziecko) i do kuchni (bo klaki w kuchni mnie rzeczywisice wkurzaja) -
      mam tam zainstalowane bramki.
      3) pani za stowe 2 razy w miesiacu tez cos pomoze
    • agniecha9991 Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:24
      moj zloty srodek to wlasnie byc w miare na biezaco - tj. aby wstac nastepnego
      ranka do nieco uporzadkowanego domku, u nas wyglada to tak
      rano w miare porzadek
      od rana zaczyna sie powoli balaganic
      wieczorem: podloga uslana zabawkami i pseudozabawkami typu puste bytelki po
      mineralnej (ulubiona zabawka mojego synasmile) - jak przygotowujemy sie do kapieli
      zaczynamy sprzatac ten bajzel - tj. ja i moja cora, w sumie glownie ja bo jest
      szybciejsmile,

      w cigu dnia nauczylam sie tylko sprzatac jak cos ewidentnie przeszkadza, jak cos
      sie wyleje etc. bo stwierdzilam ze nie ma to wiekszego sensu szczegolnie ze
      synek jest na etapie zrzucania wszystkiego

      a jesli chodzi o kurze, mycie podlog - raz w tyg, odkurzanie co 2gi dzien (mamy
      psa ktory sie leni), mycie naczyn - mazsmile))))), mycie okien...wlasnie trza by
      umyc bo juz -pol roku mija a tu swieta idasmile
      • ik_ecc Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:36
        agniecha9991 napisała:

        > (mamy
        > psa ktory sie leni)

        Po raz pierwszy w zyciu poprawiam slownictwo - zaznaczam, ze nie zlosliwie.
        Gubienie wlosow to linienie (nie lenienie), czyli pies linieje. Macie psa,
        ktory linieje.
        Pies ktory sie leni, to pies, ktory odmawia pracowac.
        • bozenka12 Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:38
          Ale moze jej wlasnie o to chodzilo. Dzieci male, malo pomagaja, pies tez sie
          leni, takze wszystko na jej glowie.
          • ik_ecc Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:40
            bozenka12 napisała:

            > Ale moze jej wlasnie o to chodzilo. Dzieci male, malo pomagaja, pies tez sie
            > leni, takze wszystko na jej glowie.

            Mozesz miec racje, w ktorym to wypadku przepraszam za wyklad. wink
        • agniecha9991 Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 18:56
          ik_ecc napisała:


          > Pies ktory sie leni, to pies, ktory odmawia pracowac.

          a to tez tezsmile)
          • ik_ecc Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 19:08
            agniecha9991 napisała:

            > ik_ecc napisała:
            >
            >
            > > Pies ktory sie leni, to pies, ktory odmawia pracowac.
            >
            > a to tez tezsmile)

            smile)

            Jak kiedys mialam za duzo czasu to nauczylam mojego najstarszego psa
            (geniuszka wink) sprzatac zabawki po sobie. Wystawiam koszyk na srodek pokoju i
            pokazuje mu co ma do niego wrzucic. Ladnie sie to zgeneralizowalo na wrzucanie
            smieci do smietnika (musze pokazywac co smiec) czy skarpetek do szuflady
            (wreczam po skarpecie). Jasne, ze ja zrobilabym to szybciej, ale i ja i pies
            mamy z tego zabawe.
            Za to wszystkie moje psy przynosza recznik po spacerze do wytarcia lap. Czasami
            sie pokloca o ktorys recznik, ale czesciej obywa sie bez klotni. wink

            Ze wszystkiego mozna zrobic zabawe - wyscigi, czy jakies nietypowe sposoby
            sprzatania, czy zwyczajnie nagradzac czymstam wartosciowym. Sprzatanie moze sie
            wtedy przeciagnac w nieskonczonosc - ale jest to tez spedzanie czasu razem.

            Ja mojej 18-mies corce juz "zadaje" rozne rzeczy do robienia - np. z wielka
            radocha "myje" okna czy podloge, uwielbia pomagac przy praniu, odkurzaniu czy
            scieraniu kurzy.
            • agniecha9991 ik_ecc:)) 13.12.06, 21:58
              nasz pies jest juz stary a nikt go ne uczyl (jest "ze strony" meza rodzinki,
              teraz to nawet nie reaguje na siad, noga czy takie tam, nie mowiac o sprzataniu
              po sobiesmile a szkoda
              zreszta ja mam malo cierpliowsci i malo czasu (ciagle mi sie tak spieszy moze
              nawet bez potrzeby) - ale cora sprzata po sobie jak mam czas czekac - musze nad
              ty m popracowacwink ale dobrze jej wychodzi scieranie kurzu, panie lalkowych
              ubranek, krojenie pieczarek itpsmile
    • anna_sla Re: Czy można znaleźć złoty środek? 13.12.06, 22:47
      Ja również zadaję sobie to pytanie, ale ja mam tylko małe dzieci i nie pracuję..

      Kiedy sprzątam w pokoju jest ok, bliźniaki gapią się w matę edukacyjną, ja
      sprzątam a córka albo wisi na plecach albo rozwala kredki ;P Ja odkładam lalki
      na półki a ona zaraz je ściąga do zabawy itd., wtedy biorę odkurzacz i wszyscy
      jak trusie truchleją, córa chowa się w kącie albo ucieka do łóżeczka, chłopaki
      boją się oddychać ;P

      W kuchni: zabieram nieśpiące bliźniaki ze sobą w leżaczkach, córce daję np. do
      robienia ciasto na pierogi (po części zarobione), albo farbki do malowania albo
      cokolwiek innego czym może się uciapać. Obwieszam się grzechotkami i sprzątam.
      Chłopaki gapią w grzechoczącą tańczącą mamę, a po córce zostanie tylko wrzucenie
      jej z ubraniami do pralki i wytarcie mąki z podłogi i stołu..

      Łazienka niestety czeka na tatusia, bo nijak nie mogę wtedy zająć dzieci.
      Jeszcze nie wymyśliłam żadnego patentu na conajmniej 20 minut..

      A co do starszych dzieci, jak wiesz ja ich nie mam, ale mój 6-cio letni brat
      lepił u mnie na wakacjach pierogi, mył podłogi itd nagradzany słodyczami i
      graniem na konsoli.. Przez pierwsze 3 dni ryczał, że chce do domu, a potem
      uwielbiał do mnie przyjeżdżać, bo się nie nudził smile))) To mu całkiem zmieniło
      punkt widzenia na "życie" ze smęcącego się rozpieszczonego bachora zrobił się
      pasjonatem robienia CZEGOŚ!! wyrobił sobie hobby.. Zdziwiłabyś się co majstrował
      w wieku już 11 lat..
    • weronikarb Re: Czy można znaleźć złoty środek? 14.12.06, 09:47
      Ja duzo sprzatania w sumie niemam i do tego jedno dziecko .
      Od malego synka przyuczam do pomocy w sprzataniu.
      Syn ma 3 lata i myje naczynia ze mna, gyd ja biore sie za odkurzacz on wpada na
      pokoje i sprzata to co jego, bo wie ze jak nie to odkurzacz wciagnie i nie
      bedzie.
      Wycieranie kurzy to tez lubi robic, no i zmywanie podlóg tez on smile

      Wyszlo na to ze w sumie syn wiecej robi jak ja smile
      Jednak to nie sa jeszcze obowiazki, to jego zajecia jak ja ogarniam chalupe smile
      A ze lubi to robic, to wykorzystuje na maksa.
      Pozatym to sie przyda mu w przyszlosci, bedzie samowystarczalny

      Acha mam tez luzik w przygotowywaniu ciast smile
      Maly to uwielbia

      Teraz w swieta bedzie przeszczesliwy bo w kuchni mamie duzo bezie pomagal smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka