Dodaj do ulubionych

co "nosimy" na twarzy...

13.12.06, 21:22
Stluklam dzis niechcacy sloiczek z podkladem pewnej znanej firmy A..N
Czesc tego podkladu poleciala na corki rajstopki. A ze za pol godziny
wychodzilysmy do miasta, to stwierdzilam ze przebiore ja przed wyjsciem i
tylko wytarlam nadmiar kremu. Jaki byl moj szok, gdy po sciagnieciu rajstopek
na nozce coreczki byly slady podkladu. Odbite w identyczny sposob jak na
rajstopkach. Doslownie jakby ktos jej zrobil plamy samoopalaczem. W dodatku
plamy byly gorace, czyli uczulenie. Smaruje ja fenistilem, daje zyrtec i
zobaczymy. Czlowiek nawet sprawy sobie nie zdaje jaka chemie kladzie na twarz.
Obserwuj wątek
    • bozenka12 Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 21:27
      To fakt, czysta chemia w kosmetykach. Moja SP babcia miala do poznej starosci
      piekna cere i zawsze mowila, ze to dlatego, ze nigdy kremow czy podkladow nie
      stosowala! Moze cos w tym prawdy bylo.
      • aluc Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 21:35
        tak tak czysta chemia
        bo taka maseczka z ogórków to przecież czysta biologia jest
        a cały człowiek jako taki to czysta propedeutyka nauki o społeczeństwie

        kobiałki, byłyście przekonane, że te podkłady z Nutramigenu są, czy co?
        • iwoniaw Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:02

          > tak tak czysta chemia
          > bo taka maseczka z ogórków to przecież czysta biologia jest

          To Ty nie wiesz Aluc, że czysta chemia charakteryzuje się tym, że w tubce,
          tudzież innej kolbie jest? W przeciwieństwie do chemii brudnej, co to w tanich
          bombach się znajduje wink
          • aluc Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:07
            iwoniaw napisała:

            > To Ty nie wiesz Aluc, że czysta chemia charakteryzuje się tym, że w tubce,
            > tudzież innej kolbie jest? W przeciwieństwie do chemii brudnej, co to w tanich
            > bombach się znajduje wink

            w mordę, a słyszałam, że brudną bombę to się właśnie w tubce robi
            • iwoniaw Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:11
              >
              > w mordę, a słyszałam, że brudną bombę to się właśnie w tubce robi

              No to już wiadomo, co to była za tubka u autorki wątku wink
    • mathiola Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 21:47
      no bo przeciez ten podkład nie dla dzieci. To i uczuleie dostała... Ja nie
      dostaję smile A bez podkładu wyglądam jak zmora
    • lizavietta jakaś prawda w tym jest... 13.12.06, 22:07
      w liceum nie malowałam się wcale.
      miałąm piękną cerę, żadnych plam, wyprysków itp/

      Od kiedy używam podkładu (juz ładnych parę lat), cera jest okropna! Wypryski,
      zaczerwienienia itp. A po uzyciu- super gładka. Zaznaczam że używam dobrego
      fluidu z apteki z dodatkiem wody termalnej i lekko pudru.
      • aluc Re: jakaś prawda w tym jest... 13.12.06, 22:10
        wiesz, po głębszym zastanowieniu się chyba przyznam ci rację
        ja na przykład dwadzieścia lat temu nie miałam żadnej zmarszczki, nie mówiąc o
        celulicie
        a potem zaczęłam się smarować i dramat
        • lizavietta wiesz aluc.... 14.12.06, 00:41
          nie dopatrzę się złośliwości w twoim komentarzu ale ja szkołę kończyłam
          wczesniej niż 20 lat temu.
          2o lat temu to zaczynałam podstawówkę....
          • aluc Re: wiesz aluc.... 14.12.06, 09:22
            lizavietta napisała:

            > nie dopatrzę się złośliwości w twoim komentarzu ale ja szkołę kończyłam
            > wczesniej niż 20 lat temu.
            > 2o lat temu to zaczynałam podstawówkę....

            a jaką szkołę skończyłaś przed podstawówką?
            tak tylko z ciekawości pytam, nie przez złośliwość
            • lizavietta Aluc, :) 14.12.06, 11:41
              tryby i czasy Ci sie przestwiają czy co?
              Jak można skończyć szkołę przed podstawówką w wieku 7 lat?

              chyba nie zrozumiałaś mojego postu ale trudno
              • aluc Re: Aluc, :) 14.12.06, 12:55
                lizavietto, jeśli szkołę skończyłaś wcześniej niż 20 lat temu, to skończyłaś ją
                przed 86 rokiem
                jeśli zaś w 86 roku zaczęłaś podstawówkę, to z ciekawości pytam jaką szkołę
                skończyłaś przed rokiem 86
                zapewniam, że nic mi się nie poprzestawiało, pytam z czystej ciekawości,
                zwłaszcza, że z taką znajomością tematu wypowiadasz się w innym wątku o latach
                osiemdziesiątych

                a o wieku, moja droga, do tej pory nic nie wspominałaś wink
    • kociczka_zielonooka Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:14
      Pamiętam słowa pani prof z pewnego wykładu-mówiła że kosmetyki to czysta
      chemia,a 90 proc artykułów w gazetach dotyczących kosmetyków jest
      sponsorowanych.I że najlepiej byłoby smarowac twarz czysta gliceryną i
      przemywac...wodą deszczowąsmile.Ja tam jednak wolę ta chemię niż dzisiejszą wodę
      deszczową.
      • ledzeppelin3 Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:36
        Kremy nie mają stężenia związków, które mogłyby w jakikolwiek sposób działać na
        skórę właściwą, bądź przenikać do naczyń krwionośnych. Ich zadaniem jest tylko
        ochrona zewnętrznej warstwy naskórka przed parowaniem z niej wody. Dlatego po
        nałożeniu kremu naskórek traci mniej wody, niż byłoby to w przypadku
        nieaplikowania kosmetyku. W kremach dostępnych bez recepty nie ma związków w
        stężeniach mogących mieć jakiekolwiek znaczenie (poza konserwantami, które moga
        wywołać reakcje podrażnienia, bo tak zwane "uczulenia" w 99% są reakcjami
        podrażnienia skóry, nie slergii na którychś ze składników. Jedyne substancje,
        którym udowodniono działanie przeciwzmarszczkowe, to retinol (czyli witamina A)
        i kwas askorbinowy (witamina C). jednak w takim stężeniu, w jakim istnieją w
        kosmetykach, nie amją znaczenia.
        • kociczka_zielonooka Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 23:12
          O to to!Pamiętam że na tym wykładzie zapytałam panią prof czy to znaczy że żadne
          substancje zawarte w kosmetykach nie działają.Odpowiedziała że nie działają
          prawie wcale i jedyne co możemy to dbać o nawilżanie skóry i tyle.
        • oxygen100 Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 08:00
          led no co Ty gadasz?tongue_outP jak to kremy z wit A czy C nie maja znaczenia??tongue_outP
          wystarczy poczytac CiP-y a one przeciez wiedza ze kremy z retinolem sa lepsze
          niz postinor bo wywoluja poronienie hehe.
          BTW.Wiekszosc lekow to przeciez tez chemia do tego w czystej wyuzdanej bo
          dziwcznie zmodyfikowanej postaci coby ich biodostepnosc byla lepsza. I co?? I
          nic. Ta chemia wielu uratowala zycie, nie ma co dramatyzowac
      • mathiola Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 00:34
        hihi już widzę siebie ubraną w glicerynę i wode deszczową wychodząc z domu :-
        )))) hihihihihihihihi. Bogu dzięki że tą chmię wymyślili smile)
        • kociczka_zielonooka Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 01:05
          Ano.Dobrze sie tą chemia przyozdobić chociaz taka paskudna jest.Ja też za wode deszczowa miast podkładu i gliceryne zamiast tuszu jednak podziękujęsmile
    • kawka74 Re: co "nosimy" na twarzy... 13.12.06, 22:40
      nie noszę żadnych podkładów, jakoś takoś czuję się brudna - a ich skład
      chemiczny zupełnie nie robi na mnie wrażenia
      myję ryjca wyłącznie płynem do higieny intymnej (tak, tak) i smaruję kremem
      nawilżającym
      kłopotów z cerą nie mam i mam nadzieję, że mieć ich nie będę
      • mongolia4 Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 04:39
        Nie nosze zadnych podkladow,bo skora mi sie dusi.Czasami uzywam kredki do oczu
        i tuszu do rzes.
      • demarta Re: co "nosimy" na twarzy... 15.12.06, 21:47
        kawka74 napisała:

        > myję ryjca wyłącznie płynem do higieny intymnej (tak, tak)

        tylko czekać jak owłosienie łonowe na ryjcu wykiełkuje ;PPPPP
    • edorka1 Kocham podkłady 14.12.06, 07:39
      i już. Uzywam od zawsze, od szkoły srednej.Kto dzis pamieta Dermacol w słoiczku??? Fajny był smile. Cerę mam ok, czsem jakis syfek, ale to kwestia hormonów jak sadzę, bo zazwyczaj przed miesiączką mi wyłazi.Więc moje malowanie to nie zamalowywanie a podkolorowywanie i wygładzanie.Lubie się podmalować, bo z natury jestem bladą blodynką, a solarum wolę omijać z daleka. Mam koleżanki które sie nie papraja niczym i wcale nie mają lepszej cery niż ja. Na stan mojej cery gorzej wpływa kawa niż podkład.Ogólnie nikt mi nie daje moich lat, wiec chyba mi to smarowanie jakoś specjalnie nie szkodzi smile.
    • moofka Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 08:33
      > Czlowiek nawet sprawy sobie nie zdaje jaka chemie kladzie na twarz.

      alez zdaje wink
      co wiecej z całą swiadomoscia placi za to
      jakby mi kto powiedzial ze w moim sloiczku jest tylko deszczowka i gliceryna -
      to bym go nie wziela wink
      szczerze - nie zdarza mi sie nie miec na twarzy nic
      zawsze mam cos - albo krem i podklad - bardzo lubie podklady, albo krem na noc
      pomiedzy czasem mam maseczke
      jak nie mam nic, czuje sie okropnie ;P
      • agmar3 Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 10:25
        a ja czase rzucę trochę podkładu na lico. Latem i wiosną nie stosuję raczej. W
        ogóle staram się rzadko, bo cere mam ok, ale jestem uzależniona od makijażu
        oczu. Czuję się głupio bez i smaruję.
        Chemię lubię. Szczególnie gdy lat przybywa. Do tego dużo piję. Wody oczywiście.
        • iwoniaw Re: co "nosimy" na twarzy... 14.12.06, 10:29
          > Chemię lubię. Szczególnie gdy lat przybywa. Do tego dużo piję. Wody oczywiście.

          To też sama chemia. H2O + dodatki wink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka