Dodaj do ulubionych

depresja poporodowa

IP: *.* 13.01.03, 11:01
Proszę o pomoc mamy,które przeszły depresję poporodową.Jesteśmy już osiem tygodni rodzicami.Czekaliśmy pięć lat na nasze maleństwo i wreszcie się udało.Ciąża była bardzo skomplikowana.Cały czas była obawa czy nam się tym razem uda.Całą ciążę żona przeleżała a ostatnie tygodnie spędziła w szpitalu bo wystąpiły różne choroby takie jak cholestaza ciążowa ,cukrzyca,obniżenie krzepliwosci ,ciśnienie.Dzięki wspaniałej opiece lekarskiej dociągnęliśmy do 34 tygodnia i wtedy urodziła się córeczka.Żona jeszcze trzy dni pozostała w sali pooperacyjnej.Jak już dochodziła do siebie na trzeci dzień przywieźliśmy do niej córeczkę.Potem olbrzymia praca lekarzy i pielęgniarek,żeby mogła karmić piersią.Po ciężkiej pracy położnych,które nocami ściągały jej pokarm,masowały,dopingowały,spełniło się jej marzenie i może karmić maleństwo.Jesteśmy już w domu we trójkę.Wydawać by sie mogło,że wszystko teraz powinno być już łatwe.Fizyczne dolegliwości już dawno minęły.Ale jest depresja.Tylko chwilami wraca spokój.Chyba nigdy wcześniej nie była tak nerwowa.Może tylko zrozumieć to ktoś kto sam to przechodził i właśnie od takiej osoby oczekuję pomocy.Mieliśmy już kontakt z psychologiem ale nie widzę jakiejś znaczącej poprawy.Może ktoś powie nam jak się z tym uporał.Nie opisuje tu wszystkich objawów bo ktoś kto był przez tak długi okres w takiej depresji zna je.PozdrawiamTomekW
Obserwuj wątek
    • Gość: mamjuz Re: depresja poporodowa IP: *.* 13.01.03, 11:36
      Tomku, Napisałeś : "Wydawać by sie mogło,że wszystko teraz powinno być już łatwe."Otóż, teraz dopiero zaczną się wszystkie niełatwe stany, pytania, wątpliwości, problemy i strachy.Przede wszystkim, jesli jest naprawdę źle, nie rezygnuj z pomocy psychologa. Namów żonę na terapię.Spróbujcie udać się do fundacji "Początek", tam są grupy wsparcia dla młodych mam... Ale to w Warszawie, nie wiem skąd piszesz. Ale zadzwoń, jest też "wsparciowy" telefon.I wspieraj ją , jak możesz.Czas, Tomku, czas, dużo pomoże.Pozdrawiam Was, jeśli chcesz pisz na priv.Monik
      • Gość: Magdalena_Jałońska Re: depresja poporodowa IP: *.* 13.01.03, 19:23
        Niestety przeszłam "ją" i ja.Nie było najlepiej ciągły płacz,obawa o zdrowie i życie dziecka,nie byłam w najlepszej formie.Pozatym po dwóch tygodniach od porodu wyprowadziliśmy się do innego miasta.Myślałam,że nie dam rady,najważniejsza była pomoc i wsparcie męża.Pozatym płakałam i płakałam.Ale jak napisała mamjuz,potrzeba czasu,mi przeszło z dnia na dzień.Poprostu trzeba przywyknąć do myśli,że jest się rodzicem,zobaczyć jak dziecko się uśmiecha że jest dla kogo żyć.Jeżeli żona jest naprawdę w kiepskiej formie,to idżcie do psychologa,być może poczuje ulgę.I nie martwcie się,będzie lepiej.Jeżeli chcecie to piszcie na priva,chętnie porozmawiam.Całuski Magda.
    • Gość: bebejot Re: depresja poporodowa IP: *.* 13.01.03, 21:36
      Do 6 tygodnia po porodzie mniej więcej co trzeci dzień miałam przepłakany. Moje żale i smutki miały raczej skoncentrowany powód - mam kłopoty z karmieniem piersia, mały słabo przybiera na wadze, muszę podawać mieszankę - ergo - jestem złą matką. W głowie śmietnik, niewyspanie, wieczne poczucie niwyrabiania sie z obowiązkami domowymi - to tak na dobicie. Mąż, mimo, że zapracowany, stawał na głowie i obchodził się ze mną jak z jajkiem. I chyba tylko dzięki niemu "doły" miałam co trzy dni a nie codziennie. Wszystko minęło dość książkowo - w 6 tygodniu ( razem z krwawieniami poporodowymi). Po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że znowu zaświeciło słońce w mojej głowie. Staraj się zapewnić Żonie maksimum komfortu, najlepiej niech nie musi robić nic, poza byciem z dzieckiem, karmieniem, przewijaniem etc, tak, żeby broń Boże nie czuła się przygniecione innymi obowiązkami domowymi. Jeżeli babcie sa osiągalne, nie bójcie się skorzystać z ich pomocy.To dobrze, że żona chodzi do psychologa, ala z własnego doświadczenia wiem, że to nie jest kwestia racjonalnego podejścia do sprawy - dobrze wiedziałam, co się ze mną dzieje, zdawałam sobie sprawę, z tego, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, dzidziuś zdrowy i wesoły, ale mimo wszystko katastrofizm, strach, poczucie klęski etc. były na tyle silne, że nie mogłam zapanować nad łzami i podłym nastrojem, że nie wspomnę o drażliwości.Im częściej mi powtarzano, ze "przecież wszystko jest Ok" tym łatwiej mi było w końcu obetrzeć zasmarkany nos. Życze Wam, żeby wszystko skończyło się książkowo i dalsza pomoc psychologa nie była potrzebna, żeby żona na nowo zaczęła sie uśmiechać i jedyną "anomalią" stała się obsesja na punkcie Maluszka.Pozdrawiam i życzę cierpliwości i pogody duchaBeciek
      • Gość: Mirella Re: depresja poporodowa IP: *.* 14.01.03, 09:04
        No hej, macierzyństwo ma swoje blaski i cienie, a twoja żona ma przede wszystkim ciebie i maluszka. To już krok milowy do pokonania depresji. Ważne że Ty ją wspierasz i że nie jest z tym problemem sama. Ja musiałam sobie z tym radzić sama. Moje sposoby: często gdzieś wychodziłam między ludzi, byle nie myśleć o jednym, dobra dieta i cierpliwość bliskich. Matka przeżywa straszne rozdracie z jednej strony oczekuje pomocy, a z drugiej myśli że tylko ona wie najlepiej co potrzeba maluszkowi. W miarę możliwości dawaj swojej żonie szansę na te chwile dla siebie, jak było przed ciążą, nie pouczaj, ale pomagaj. Wszystko z czuciem, a ten dziwny stan powoli minie. Powodzenia
    • Gość: rur Re: depresja poporodowa IP: *.* 14.01.03, 11:57
      Dziękuję za odpowiedzi.W czwartek idziemy do psychologa,który zajmuje się takimi przypadkami.Dziękujemy za wsparcie.Nigdy nie myślałem,że to jest poważny problem.Moja żona ,która naprawdę była zawsze spokojna ,realistka nagle zmieniła swój charakter.Liczyliśmy,że depresja skończy się razem z połogiem.Niestety jeszcze musimy poczekać.Pozdrawiam TomekW.
    • Gość: EdytaM Re: depresja poporodowa IP: *.* 14.01.03, 13:02
      Tomku, ja także przeszłam depresję.. też czekaliśmy na dzieciątko 5 lat.. po wielu niepowodzeniach (roniłam).. prawie całą ciążę przeleżałam... a po porodzie - to był koszmar. Myślę, że tu dużą winę miały też hormony podtrzymujące ciążę - spadek po porodzie był większy.Zauważcie, że przeważnie kobiety, które mają podtrzymywane ciąże częściej przechodzą depresję poporodową. Dużo pomogła mi moja wiedza teoretyczna (płakałam i wiedziałam, że przecież to musi się kiedyś skończyć)... wmawiałam sobie, że to minie. Mój mąż (on chyba jest niezniszczalny)- nie wiem jak to wytrzymał - ale bardzo podtrzymywał mnie na duchu i kiedy ja już nie miałam siły - brał na siebie wszystkie obowiązki (oczywiście wyłączając karmienie). Również moja mama - bardzo mi pomagała. Najważniejsze jest teraz wspieranie Twoje żony - trzymajcie się i pamiętajcie... ten stan kiedyś minie i nauczycie się cieszyć i jeszcze mocniej kochać wyczekane dzieciątko.
    • Gość: Dorota Re: depresja poporodowa-długie IP: *.* 14.01.03, 21:02
      Depresja, okropny stan, wtedy życie boli. Ja miałam depresje po urodzeniu pierwszego dziecka. Po tragicznej męce w 7 miesięcy po porodzie trafiłam do psychiatry, przez kolejne 5 m-cy brałam leki psychotropowe. One dały ulgę i myślę, że w cięższych przypadkach należy skorzystać z ich pomocy. Leki odstawiłam sama kiedy poczułam sie silniejsz i kiedy czas temu sprzyjał (wiosna). Jeszcze kilkakrotnie zaliczyłam poważne obniżenie nastroju, a potem już wyszłam na prostą. Zawsze wiedziałam, że najbardzej by mi pomógł kontakt z innymi osobami z tym samym problemem, jakaś grupa wsparcia. Oprócz tego ulgę przynosiło spedzanie czasu z dzieckiem w towarzystwie innych mam z dziećmi, mozliwość wygadania się przed mężem, ale żebym wiedziała, że mnie nie ocenia. Pomagaj żonie w czynnościach domowych, ale także zajmij sie dzieckiem a niech ona zrobi zakupy, ugotuje obiad. Zmiana dobrze robi, monotnia zabija. Postarajcie się czasem gdzieś wyrwać. Moj mąż w pierwszych dniach po urodzeniu drugiego dziecka tak się starał zdjąć ze mnie wszystkie obowiązki, latał, sprzatał, gotował, a ja chciałam tylko jednego żeby usiadł przytulił mnie, wziął za rękę. Dla mnie w tamtym momencie ważniejsze było słowo, wsparcie niż talerz pożywnego rosołu.Nie oceniać, nie mówić inni mają gorzej (mnie to wtedy zupełnie nie obchodziło), nie mówić "weź się w garść", braniem w garsć nie pokona się choroby. Zyczę wam żebyście się szybciej uporali niż ja. Na pociechę powiem Wam, że teraz mam drugie dziecko (6m-cy) i ani śladu depresji. A psychiatra mi mówił, że może już do końca życia będę brała leki. Ale psychiatrzy już tacy są, za bardzo wierzą w te swoje piguły. Pozdrawiam. Jeśli macie ochotę piszcie na priva. Dorota mama Kuby i Jasia.
    • Gość: E.T. Re: depresja poporodowa IP: *.* 15.01.03, 04:18
      Tak, depresja to koszmar. Fajnie ze chcesz pomoc zonie. To moze byc dluga i wyczerpujaca walka. Ja mialam depresje na szczescie tylko przez ok. 1-2 miesiaca. PIerwsze tygodnie z niemowleciem w domu sa naprawde ciezkie, wszystkiego trzeba sie uczyc, a tu brak snu, rady "wiedzacych wszystko lepiej" itp. Mi z depresji pomogla wyjsc wiedza o niej zdobyta jeszcze w czasie ciazy. Na poczatku ciazy juz bylo zle, nie chcialam wcale ruszac sie z lozka i nic mnie nie interesowalo. Dopiero gdy w rece wpadl mi jakis artykul na ten temat zrozumialam ze to depresja i potem juz tylko czytalam na ten temat. A po porodzie wiele razy zdarzylo mi sie stac nad malenka i myslec jaka jest sliczna i niewinna i ze wystarczy poduszka i wszystko bedzie jak dawniej, jakis diabelski glosik podpowiadl ze to bedzie sposob na wyspanie sie. I byl drugi ktory szeptal ze nie warto, ze to dzieciobojstwo i potem bede zalowac siedzac w wiezieniu, ze to tylko depresja, zdarza sie 25% procentom kobiet i przejdzie po jakims czasie. Moge ci tylko poradzic zebys jak najwiecej pomagal zonie, zajmowal sie dzieckiem i domem (jesli cie stac wynajmnij kogos do sprzatania i gotowania), mowil zonie ze ja kochasz, dal jej "wychodne". No i koniecznie do dobrego psychologa, bo w niektorych przypadkach depresja przerada sie w psychoze poporodowa a wtedy o nieszczescie bardzo latwo. Kobieta w depresji nie odpowiada za swoje czyny. Zycze powodzenia. I jeszcze radze zeby ktos przy niej zawsze byl, ale sie nie narzucal i uszanowal jej prywatnosc.
    • Gość: mamjuz Re: depresja poporodowa IP: *.* 15.01.03, 14:38
      Tomku,tak mi się jeszcze przypomniało..Czasem, oprócz terapii, warto, by Twoja żona spotykała się z innymi, młodymi mamami.Bo,"nikt tak nie zrozumie niepokojów młodej matki, jak druga matka."Twoja żona może też potrzebować informacji, wsparcia, rady,na temat pielęgnacji dziecka, karmienia, etc. To wszystko bardzo może ją stresować, niepokoić. Rozejrzyj się. Może jest ktoś życzliwy w pobliżu, kto podobnie, jak Wy, jest świeżo upieczonym rodzicem ( mamą) i z kim można po prostu pogadać o kolorze niemowlęcej kupki i o tym, że jest naprawdę do bani...Pozdrawiam :hello:Monik
    • Gość: mamjuz Re: depresja poporodowa IP: *.* 15.01.03, 14:40
      Tomku,tak mi się jeszcze przypomniało..Czasem, oprócz terapii, warto, by Twoja żona spotykała się z innymi, młodymi mamami.Bo,"nikt tak nie zrozumie niepokojów młodej matki, jak druga matka."Twoja żona może też potrzebować informacji, wsparcia, rady,na temat pielęgnacji dziecka, karmienia, etc. To wszystko bardzo może ją stresować, niepokoić. Rozejrzyj się. Może jest ktoś życzliwy w pobliżu, kto podobnie, jak Wy, jest świeżo upieczonym rodzicem ( mamą) i z kim można po prostu pogadać o kolorze niemowlęcej kupki i o tym, że jest naprawdę do bani...Pozdrawiam :hello:Monik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka