Dodaj do ulubionych

ALBO DZIECKO ALBO PRACA?

IP: *.* 08.03.03, 16:49
Witam!Od dłuższego czasu poszukuję pracy i zauważyłam, że kobiety które mają małe dzieci tak właściwie to prawie nie mają żadnych szans na zatrudnienie. Byłam w kilkunastu firmach na rozmowach kwalifikacyjnych i w momencie "przyznania się do dziecka" odczułam jak moje szanse maleją albo wręcz są zerowe. Dochodzę do wniosku, że szansę na pracę mają bezdzietne panny. Jestem już załamana taką postawą potencjalnych pracodawców. Myślałam, że ukończenie studiów i doświadczenie zawodowe ułatwią mi znalezienie pracy a tu na przeszkodzie stoi posiadanie dziecka. Chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko ale czy w dzisiejszych czasach warto?Czy też spotkałyście się z takim traktowaniem młodej mamy?Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewunia Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 17:33
      mama Uleńki napisała/ł:> Byłam w kilkunastu firmach na rozmowach kwalifikacyjnych i w momencie "przyznania się do dziecka" odczułam jak moje szanse maleją albo wręcz są zerowe. Niestety juz kilka mam pisalo na forum, ze spotkaly sie z takim samym obrzydliwym traktowaniem mam malych dzieci przez pracodawcow :gun: Czy pracodawcy tak po prostu pytaja w czasie rozmowy kwalifikacyjnej: "A dzieci pani ma?" Pytam tak z ciekawosci, bo sama czesto przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne w Anglii, i tutaj jesli zadalabym kandydatowi takie pytanie, to skonczyloby sie to pewnie na drodze sadowej :ouch: Czy w Polsce mozna legalnie zadac takie pytanie? A tym bardziej, czy jest legalne odmowienie zatrudnienia na podstawie okolicznosci rodzinnych? A co jesli odmowi sie odpowiedzi?Czasami az wlosy sie jeza na glowie, jak podle dyskryminowane sa polskie kobiety na rynku pracy. I te z malymi dziecmi i bez. Niedawno czytalam, ze w Polsce odbywa sie wlasnie pierwszy (powtarzam: pierwszy) proces w sprawie molestowania seksualnego w miejscu pracy. A przeciez ten kraj chce za rok wejsc do EU.Nie pisze, ze w innych krajach EU jest idealnie, ale ja na przyklad, jako matka dwojga dzieci, mam poczucie, ze rywalizuje na rynku pracy na rownych prawach z mezczyznami, ze licza sie moje kwalifikacje i doswiadczenie, a nie plec i sytuacja rodzinna. Takie odczucie zagwarantowalo mi prawo i, co wazniejsze, nastawienie opinni publicznej. Poza tym coraz wiecej pracodawcow zrozumialo juz, ze matki pracujace wlasnie przez fakt bycia matkami wnosza specyficzne umiejetnosci i doswiadczenie w rzeczywistosc biznesowa. Dlaczego w Polsce sie tak malo o tym pisze, dlaczego nikt nie protestuje, dlaczego kobiety po takiej niefortunnej rozmowie po prostu ocieraja lzy i zycie toczy sie dalej?
      • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 18:03
        mama Stefka i Zosi napisała/ł:> Czy pracodawcy tak po prostu pytaja w czasie rozmowy kwalifikacyjnej: "A dzieci pani ma?" Ewunia, pytają: "Jaka jest pani sytuacja rodzinna?" - czy jakoś tak...
        • Gość: Monique76 Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 18:08
          Hi, hi... zawsze na takie pytanie odpowiadam - a jakie ma to znaczenie biorąc pod uwagę moje kwalifikacje na to stanowisko?? Minę gościa z jednej z firm pamiętam do dziś :-)Aaa i od razu powiem, że po takiej odpowiedzi dostałam pracę! Było to co prawda 3,5 roku temu, ale zawsze :-)Pozdr.Monika
      • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 18:15
        mama Stefka i Zosi napisała/ł:> > Dlaczego w Polsce sie tak malo o tym pisze, dlaczego nikt nie protestuje, dlaczego kobiety po takiej niefortunnej rozmowie po prostu ocieraja lzy i zycie toczy sie dalej?Bo tutaj, Ewuniu, wciąż jeszcze są kobiety, które uważają, że stworzone zostałyśmy do roli gospodyni, matki i miłość do chłopa wyrażać mamy ilością wyprasowanych koszul panamężowych. Tu nie ma solidarności kobiet, tu najbardziej kobiety Ci skoczą do tchawicy, gdy chcesz wrócić do pracy po półrocznym siedzeniu z dzieckiem w domu (a jeśli i tak wrócisz do pracy, to usłyszysz, żeś wyrodna...). Tu kobieta szef Ci powie, że jak urodzisz, to jej się przestaniesz opłacać. I ta sama powie, że woli faceta zatrudnić, choć ma niższe kwalifikacje.Tu kobieta kobiecie wilkiem.I to mnie od lat boli.
        • Gość: żona Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? - do Iki IP: *.* 08.03.03, 18:22
          Oj Ika to moja miłość do męża jest wg tego miernika zerowa - koszule pierze i prasuje pralnia.danka
          • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? - do Danki IP: *.* 08.03.03, 18:29
            :lol:Ale pamiętasz tamten wątek...? ;)
      • Gość: apapotter Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 19:32
        Niestety ja też spotkałam się z niechęcią ze strony szefa - kobiety. Ponieważ jestem geografem ekonomistą chciałam chociaż otrzymać pracę w szkole jako nauczyciel. Sądziłam, że w państwowej instytucji będzie łatwiej z zatrudnieniem kobiety - matki. Pomyliłam się jednak. Pani dyrektor była zachwycona moimi kwalifikacjami, ale po dwóch dniach zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przeprowadziła małe śledztwo i dowiedziała się iż posiadam dziecko. Pomimo moich zapewnień, ze nie chodzę na zwolnienia(co zresztą łatwo udowodnić swiadectwem pracy) usłyszałam,że się do tej pracy nie nadaję. W tej sytuacji jestem zmuszona wyjechać z kraju bo tu pracy nie mogę znaleźć a przecież żyć trzeba. Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka
        • Gość: Anita53 Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 08.03.03, 20:26
          Jestem nauczycielka. Jedno z pierwszych pytan, gdy przyszlam na rozmowe z dyrekcja :"czy jest pani w ciazy ?"Bylam zszokowana, nie bylam przygotowana na takie pytanie. Obecnie koncze staz wymagany w szkolnictwie, ktory trwal 2 lata i 9 miesiecy. Przez ten okres nie moglam sobie pozwolic na zwolnienia lekarskie itp. duzsze niz 3 m-ce, bo caly staz musialabym rozpoczynac od nowa. Katorga. Wiadomo,ze juz plany ciazy odpadaly. Jak... przciez musialam brac pod uwage, ze moze byc cos nie tak i lekarz zaleci lezenie. Nie chcialam ryzykowac utraty pracy w wyniku przerwania stazu.Teraz moge rozpoczac starania o dzidzi, ale wiem i zapowiedzialam powrot do pracy po 16 tyg. Inaczej mam swiadomosc,ze nie mialabym do czego wracac, a kredyty ......O to nasza smutna rzeczywistosc.W szkole tez nie ma "cieplych" posadek i psychicznego komfortu.Polityka pro-rodzinna to bzdura i mit. Dobre haslo przedwyborcze.
      • Gość: AgnieszkaP. Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? - do Ewuni IP: *.* 09.03.03, 06:00
        mama Stefka i Zosi napisała/ł:> Nie pisze, ze w innych krajach EU jest idealnie, ale ja na przyklad, jako matka dwojga dzieci, mam poczucie, ze rywalizuje na rynku pracy na rownych prawach z mezczyznami, ze licza sie moje kwalifikacje i doswiadczenie, a nie plec i sytuacja rodzinna. Takie odczucie zagwarantowalo mi prawo i, co wazniejsze, nastawienie opinni publicznej. Ewunia, nie wiem jak jest w Anglii, ale w Kanadzie po prostu kobieta w ciazy czy z dziecmi jest takim samym pracownikiem jak ta bezdzietna, czy facet. Hehehe, oprocz faktu ze takie pytanie jest nielegalne, to i tak posiadanie dzieci niczego nie zmienia, potencjalny pracodawca nawet raczej sam nie bylby zainteresowany ;)Kobiety w ciazy nie sa chronione przed zwolnieniem z pracy. Oczywiscie, nie wolno nikogo zwolnic z powodu ciazy, ale jezeli akurat odbywa sie redukcja etatow/zwolnienia grupowe ( tzw. lay offs ), to najczesciej idzie sie wg seniority, czyli najmlodszy stazem idzie pierwszy. W ciazy czy bez, z dziecmi czy bez.Kobiety w ciazy maja takie same swiadczenia chorobowe jakie sa dla kazdego w danym miejscu pracy. Np. jezeli kobieta w firmie w ktorej pracuje moj maz idzie na zwolnienie - nie ma placone w ogole !!! Jezeli musi na czas ciazy np. lezec z powodu zagrozonej ciazy i itp. to wtedy moze starac sie o disability, to cos w rodzaju renty, czyli tylko czesc dochodow. U mnie w pracy jest luksus - zwolnienia sa platne ale 100 % otrzymuje sie dopiero po 4 latach pracy. I tez jest jakis limit.Zwolnien lekarskich platnych na dzieci nie ma w ogole. Cos takiego nie istnieje !!! Pracownik musi w swoim wlasnym zakresie znalezc opieke nad chorym dzieckiem. Owszem, raczej nie zrobia problemu jezeli w jeden dzien ktos nie pojawi sie w pracy bo dziecko jest chore, ale wtedy nie bedzie mial zaplacone. Szef moze udzielic urlopu, ale raczej to zalezy od jego "wspanialomyslnosci". Czasem lepiej po prostu zadzwonic ze samemu jest sie chorym ;) Tyle ze ludzie czesto "chorujacy" tez moga znalezc sie pod lupa ;)Nie ma zadnych przerw na karmienia. Nie ma zadnych "przywilejow" z tytulu posiadania dzieci przy przyznawaniu urlopow, pracy w swieta, itp. Reasumujac - kobieta z dziecmi jest takim samym pracownikiem jak kazdy inny. A dzieci sa tylko jej odpowiedzialnoscia.Mnie sie wydaje ze kobiety w Polsce maja troche przywilejow z racji bycia matkami. 100 % zwolnienia lekarskie i ochrona w pracy w czasie ciazy, platne zwolnienia lekarskie na dzieci, (nawet prawo do obslugi poza kolejnoscia z dziecmi do lat 3 ;) rzecz zupelnie egzotyczna dla kogos mieszkajacego w Kanadzie :lol: )Ile kobiet przesiaduje na zwolnieniach lekarskich przez cala ciaze mimo iz nie ma naprawde medycznych przeciwskazan ? Co sie dziwic ze pracodawca moze sie bronic przed przyjeciem do pracy takiego "uprzywilejowanego" ;) A ze kobiety nie protestuja i nie podaja takich elementow do sadu o dyskryminacje to pracodawcy czuja sie bezkarni, i wciaz lamia prawo, zadajac "to pytanie" :(Ale ... podsumowujac, chyba nigdzie nie ma idealnie ;)Agnieszka :hello:
        • Gość: Ewunia Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? - do Ewuni IP: *.* 09.03.03, 09:11
          AgaRN napisała/ł:> Mnie sie wydaje ze kobiety w Polsce maja troche przywilejow z racji bycia matkami. 100 % zwolnienia lekarskie i ochrona w pracy w czasie ciazy, platne zwolnienia lekarskie na dzieci, (nawet prawo do obslugi poza kolejnoscia z dziecmi do lat 3 ;) rzecz zupelnie egzotyczna dla kogos mieszkajacego w Kanadzie :lol: )> Ile kobiet przesiaduje na zwolnieniach lekarskich przez cala ciaze mimo iz nie ma naprawde medycznych przeciwskazan ? Racja. O tym nie pomyslalam. I tak sie teraz zastanawiam: jesli nie mozna miec i ogromnych przywilejow, i rownosci, naraz, to co jest lepsze?Fakt, ze nie mam takich przywilejow, jak mamy w Polsce. Ale za to mam komfort psychiczny, ktory mi zapewnia pracodawca, ze jakby co, to mozemy wspolnie poglowkowac i wymyslec jakis plan, tak zeby obie strony byly zadowolone. Istnieja przeciez laptopy, polaczenia przez internet, telefony. Wiele pracy mozna odwalic w domu. Sa rozne opcje, np niekotrzy pracuja tzw. "skondensowany etat", czyli 10 godzin x 4 dni, a piaty wolny. Itd.Ale ta chec do negocjowania bierze sie stad, ze pracodawcy przekonali sie juz, ze kobiety, mamy, warto zatrzymac w firmie, i warto nowe przyjmowac.Kiedys rozmawialam z moim szefem na temat rekrutacji. I on mi mowi, ze sie cieszy, ze tyle u nas pracuje samotnych matek. Bo one sobie tak doskonale potrafia radzic w sytuacjach, ktore innych by rozlozyly na lopatki. Zycie je tego nauczylo :D
      • Gość: CrazyMary Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 09.03.03, 15:48
        No właśnie, bardzo przykład z tą nianią podałaś!!Co jakiś czas na forum pojawiają się posty o tematyce "Jak wybrać dobrą nianię?" Dziewczyny odpowiadają jakie najlepiej zadawać pytania takiej kandydatce na nianię podczas rozmowy kwalifikacyjnej. BARDZO CZĘSTO czytałam tu na forum , ze dobrze jest spytać, jakie ma zobowiązania rodzinne, czy sama dzieci albo inne osoby od niej zależne, co by się potem nie okazało, ze musimy już wyjść do pracy a ona dzwoni i mówi że dziś nie może przyjść. No i wniosek raczej był taki, zeby na nianię brać taka panią co raczej zobowiązań innych nie ma!Dziewczyny, To przecież jest to samo! Tutaj Wy jesteście pracodawcami!Ciekawa też jestem ile z Was płaci nianiom jak są chore i nie przyjdą do pracy? Obawiam się, że większość nie płaci, większość niań jest właśnie dlatego rozliczana za godziny.Wszyscy pracodawcy szukają takich pracowników, którzy nie przysparzają niepotrzebnych problemów.Mierzmy wszystkich tą samą miarą.acha, rzeczywiście pracodawca płaci przez pierwsze 35 dni zwolnienia, ale czy to jest mało?
        • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 10.03.03, 07:21
          Crazy Mary, wiekszosc z nas zatrudnia nianie na czarno (co ja mowie wszystkie pewnie), wiec to wcale niedobry przyklad. Nie placimy jej za chorobowe dni, nie placimy ubezpieczenia, nie placimy ZUSu itd. Jesli zdecydowalabym sie na taka prace- OCZYWISTYM by dla mnie bylo, ze jak jestem to mi placa a jak nie to nie ;) ale na umowie o prace- dlaczego?
          • Gość: CrazyMary Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 10.03.03, 10:26
            No właśnie Gosiu, tylko dlaczego większość z nas (jak nie wszystkie) zatrudnia nianie na czarno?Ano dlatego, co by nie odczuć tego finansowo. Często dlatego, że w innym przypadku nie byłoby nas stać na nianię, ale czasem pewnie i byłoby na ten ZUS, ale skoro można zaoszczędzić...Generalnie chodzi o to, ze pobudki są te same-mieć pracownika, ale jak najtaniej-naszym pracodawcom chodzi o to samo.Może ich też nie stać na to, żeby zatrudnić kobietę, która potem będzie co rusz chodzić na zwolnienia.A jesli chodzi o skrócenie urlopów macierzyńskich i obcięcie zasiłków-to oszczędność Zusu, a nie pracodawców, w końcu to akurat nie pracodawca wypłacał te zasiłki i macierzyńskie.pozdrawiam
            • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 10.03.03, 19:32
              mama Marty napisała/ł:> No właśnie Gosiu, tylko dlaczego większość z nas (jak nie wszystkie) zatrudnia nianie na czarno?> Ano dlatego, co by nie odczuć tego finansowo. Często dlatego, że w innym przypadku nie byłoby nas stać na nianię, ale czasem pewnie i byłoby na ten ZUS, ale skoro można zaoszczędzić...> Generalnie chodzi o to, ze pobudki są te same-mieć pracownika, ale jak najtaniej-naszym pracodawcom chodzi o to samo.Crazy Mary....ależ ja z przyjemnością postąpię jak pracodawca i zapłacę niani ZUS!!!!Ciekawam, jak zareaguje, gdy jej powiem, że jej pensja będzie pensją brutto :lol: Pokaż mi taką, która zechce :lol:
              • Gość: CrazyMary Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 10.03.03, 19:55
                Droga Iko,To czy się zgodzi zależy od wysokości pensji, a nie od tego czy jest netto czy brutto.Poza tym penja brutto wcale nie równa się pensji netto + ZUS.Jeśli przykładowo zaproponujesz niani pensję 1200. Jeśli powiesz jej, ze to pensja brutto, to znaczy, ze ona dostanie na rękę około 800 zł, ale Ty zapłacisz około 1400 (800 dla niani i okolo 600 ZUS).Ponieważ pracownik (niania)pokrywa tylko część Zusu ze swojej pensji.
                • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 11.03.03, 20:58
                  Crazy Mary,ja zarabiam 800 złotych brutto. Wybacz, że nie zapłacę niani brutto 1200. Oblicz sobie, ile mogę jej zaproponować z mojej pensji, żeby zapłacić jej ZUS.I nie mów mi przypadkiem, że mogę dziecko do żłoba posłać - nie mogę, bo mam papier zakazujący od lekarza.
                  • Gość: CrazyMary Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 12.03.03, 15:47
                    Droga Iko,Rozumiem, ja również nie zarobiłabym więcej w moim zawodzie, i jak obliczyłam sobie zyski, to stwierdziłam, ze lepiej zostanę w domu i sama zajmę się małą. Na opiekunkę po prostu mnie nie stać.Pragnęłam jedynie pokazać, że nie zawsze oszczędność naszych pracodawców wynika z ich złośliwości, a na przykład z tego,że nie stać ich na "zwolnieniowego" pracownika.I nie rozumiem dlaczego miałabym Ci proponować oddanie dziecka do żłobka.
                    • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA--a co z chorobowym niani??!! IP: *.* 12.03.03, 16:10
                      Crazy Mary,jeśli mam do wyboru: zapłacić opiekunce ZUS i jeszcze dać pensję wyższą od mojej, albo oddać dziecko do żłoba, albo zostać - jak piszesz - w domu, to przyjdzie mi się chyba powiesić, bo ostatnia opcja jest nie do przyjęcia. Pozostałe dwie podobnie. I nie da się tego dokładnie porównać z sytuacją pracodawcy w firmie. Tyle ode mnie, wypisuję się z dyskusji, bowiem czuję, ze staje się jałowa.
      • Gość: Aluc Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 10:43
        mama Stefka i Zosi napisała/ł:> Niestety juz kilka mam pisalo na forum, ze spotkaly sie z takim samym obrzydliwym traktowaniem mam malych dzieci przez pracodawcow :gun: > > Czy pracodawcy tak po prostu pytaja w czasie rozmowy kwalifikacyjnej: "A dzieci pani ma?" Pytam tak z ciekawosci, bo sama czesto przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne w Anglii, i tutaj jesli zadalabym kandydatowi takie pytanie, to skonczyloby sie to pewnie na drodze sadowej :ouch: Czy w Polsce mozna legalnie zadac takie pytanie? A tym bardziej, czy jest legalne odmowienie zatrudnienia na podstawie okolicznosci rodzinnych? A co jesli odmowi sie odpowiedzi?> > Czasami az wlosy sie jeza na glowie, jak podle dyskryminowane sa polskie kobiety na rynku pracy. I te z malymi dziecmi i bez. Niedawno czytalam, ze w Polsce odbywa sie wlasnie pierwszy (powtarzam: pierwszy) proces w sprawie molestowania seksualnego w miejscu pracy. A przeciez ten kraj chce za rok wejsc do EU.> > Nie pisze, ze w innych krajach EU jest idealnie, ale ja na przyklad, jako matka dwojga dzieci, mam poczucie, ze rywalizuje na rynku pracy na rownych prawach z mezczyznami, ze licza sie moje kwalifikacje i doswiadczenie, a nie plec i sytuacja rodzinna. Takie odczucie zagwarantowalo mi prawo i, co wazniejsze, nastawienie opinni publicznej. Poza tym coraz wiecej pracodawcow zrozumialo juz, ze matki pracujace wlasnie przez fakt bycia matkami wnosza specyficzne umiejetnosci i doswiadczenie w rzeczywistosc biznesowa. > > Dlaczego w Polsce sie tak malo o tym pisze, dlaczego nikt nie protestuje, dlaczego kobiety po takiej niefortunnej rozmowie po prostu ocieraja lzy i zycie toczy sie dalej?teoretycznie nie mozna uzależniać zatrudnienia od płci i sytuacji rodzinnej, są na to przepisy, można z tym iść do sądu i tak dalejw praktyce, jak trzeba zwonić mamę z małym dzieckiem albo jej nie zatrudnić, to znajdzie się milion sposobów, żeby zrobić to w majestacie prawa i z uzasadnionych przyczyn ;) czasem wydaje mi się, że personalni przechodzą jakieś szczególne szkolenia na ten temat ;) a jeśli sprawa trafia już do sądu :gun: w sądzie warszawskim podobno leży masa spraw z "niedyskryminacji", jak to się ładnie nazywa - leży i jest hurtowo uwalana przez sędziów - a jakże ;) kobietyz drugiej strony pracodwaca jest obciążony zupełnie absurdalnymi zobowiązaniami wobec kobiety w ciąży i z małym dzieckiem, i nic dziwnego, że broni się przed nimi rękami i nogamimoże działa tu mechanizm, że jakby od niego samego miałoby to zależeć, to może by i chciał i zrobił i nie dyskryminował, ale jak mu prawo nakazuje ;) to same rozumieciena początku ciąży dostałam propozycję nie do odrzucenia pójścia na zwolnienie lekarskie do samego końca - bo i tak marny byłby ze mnie pożytek, po nocach nie mogę pracować, samolotem latać mi jeszcze lekarz zabroni i generalnie i tak nie wiadomo, czy jakiekolwiek zlecenie będę mogła skończyć ;) to już wszyscy wolą, jak ZUS za mnie płaci, a ja - tu cytat - "nie udaję, ze pracuję"niestety, jak kobiałka wraca do firmy z małym dzieckiem, to jeszcze mniej jest dyspozycyjna, niż w ciąży, ale podły ZUS już za nią nie buli ;)to wszystko należałoby wyprostować od samego początku, niechęć do zatrudniania młodych matek to tylko jeden z efektów kretyńskiego systemu, a nie jakaś dziwna psychiczna przypadłość polskich pracodawcówniestety, chętnych nie widzę do wyprostowywania ;)
    • Gość: mamamaxa Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? (troche dlugie) IP: *.* 08.03.03, 22:39
      U mnie to bylo tak: szukalam pracy moze miesiac - gora dwa. Jakos sie specjalnie nie staralam, porownujac wysilki osob ubiegajacych sie o jakas posade: dzwonia po kilka razy, dopytuja, biegaja na spotkania... Ja po kilku takich rozmowach czulam sie po prostu "wycastingowana"....Bez emocji, bez zaangazowania. Nie czulam zeby spotkalo mnie cos wyjatkowego.Max mial wtedy 5 miesiecy. Ja dostawalam w domu "kota". Czulam ze moje najlepsze czasy mam juz za soba. Mielismy wtedy z Krisem ciezki okres. Do teraz wspominam to wszystko nie najlepiej. Tym bardziej ze wine widze teraz glownie po swojej stronie. Ale coz?Zadzwonil do mnie facet, chcial sie spotkac. Spotkalismy sie porozmawialismy (glownie o literaturze rosyjskiej - taka wspolna pasja). Cos jeszcze dorzucil o znajomosci angielskiego ewenualnie rosyjskiego albo niemieckiego. Z mojej strony zadnej sciemy ani wiekszego zaangazowania. Godzine pozniej do mnie zadzwonil. Podobno bylam lepsza niz 80 "finalistek".Tak sie zaczela moja praca w firmie telekomunikacyjnej. Od razu rzucili mnie na glebokie wody. Tlumaczenia, telefony na drugi koniec swiata - codziennosc. Z czasem zrobilo sie tego 2 razy wiecej jak jeden Project Manager "polecial" z pracy ....potem 3 razy wiecej bo polecial drugi. Tylko moja pensja pozostala ta sama. Oczywiscie kawki, herbatki, zmywanie garow. Ale przeciez nie znajde nic lepszego. na moje miejsce jest gotowych 80 panienek bez dzieci, mezow, szczepien i zabkowania.W domu koszmar. Syf, opiekunki bez powolania, pusta lodowka i wsciekly mąż. I moje biedne malenstwo. Teraz rozumiem jaka bylam glupia i co chcialam osiagnac?????W czwartek dowiedzialam sie o rezerwacji, w piatek juz bylam w Istambule. Dla mnie to bylo zycie jak we snie.Padalam na twarz ze zmeczenia. Gdzies w tzw miedzyczasie konczylam prace dyplomowa. Do bialego rana siedzialam nad tlumaczeniami technicznymi.... Coraz mniej czasu dla dziecka. O mezu nawet nie wspominam. On tez pracowal.A przeciez wtedy potrzebowali mnie najbardziej. Propozycja urlopu spadla na mnie jak z nieba. Byl koniec czerwca. Zostalam z Maksem w domu. Poczulam ze odpoczywam po raz pierwszy od pol roku. Nie wrocilam. Bylam z synkiem gdy rosl mu pierwszy zabek, gdy stawial pierwszy kroczek. Cos mi umknelo, ale w pore sie opamietalam. Nie mozna sie realizowac kosztem Rodziny. Rozumiem to teraz ze ONi (Kris i Max) i sa dla mnie najdrozsi.Aneczka
    • Gość: sandraw absolutnie nie odczułam!!! IP: *.* 08.03.03, 23:12
      Hej!Urodziłam martusie na 4 roku studiów, które ukończyłam na 5. Swoją pierwszą pracę dostałam w b.poważnej firmie, jako przedstawiciel regionalny, będąc jeszcze na 5 roku studiów dziennych i mając dziecko roczne.Na rozmowie nawet mnie nie pytali czy mam dziecko.I co?I byłam prawie najlepsza w firmie.Teraz zmieniam pracę- za porozumieniem stron, na stanowisko kierownicze i to w swoim zawodzie.Wszystko z ogłoszenia z gazety.Tym razem na rozmowach (2) pytano mnie o dziecko, jak widzę swoją pracę (na zmiany zresztą) itp. I za każdym razem tłumaczyłam że od czasu gdy moja córcia się urodziła dokonałam wielu rzeczy- zaczynając od studiów, angielskiego, pracy, zwiedzania itp. I to poskutkowało. Także to że nigdy nie byłam na zwolnieniu na dziecko- a tgo najczęściej się boją.Nie jestem zwykłą szczęściarą.Wierzę w siebie, swoje kwalifikacje, wiem że dziecko tylko daje mi "kopa" i pozwala pracować na maxymalnych obrotach. I to też tłumaczyłam moim przyszłym pracodawcom.Uwierzyli mi, i mimo że nie mam żadnego doświadczenia zawodowego, jestem absolwentką i dotychczas pracowałam w zuuuupełnie innej dziedzinie- postanowili dać mi szansę.Czego i wam życzę.OLA mama Martusi
      • Gość: AnetaDr Albo dziecko... - absolutnie nie odczułam!!! - uwaga moderatora IP: *.* 11.03.03, 12:20
        Proszę o niezmienianie tematów postów.PozdrawiamAneta, moderator i admin
    • Gość: Miśk@ Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 00:16
      Ja decydując(a raczej rodząc-bo samo zadecydowało ;) ) się na drugie dziecko wiedziałam,że szanse na znalezienie pracy są raczej zerowe-postanowiłam zostać "mamą na etacie domowym". Pierwsze o co się pytają to "czy są dzieci?" i "czy odpowiada pani praca na dwie zmiany?".Z racji tego,że mąż pracuje i na dzień i na noc,w moim przypadku,nocki są niemożliwe więc co słyszę ???"......proszę uprządkoać własne życie rodzinne i później się zgłosić..." Hmmmmm,tak więc siedzę w domu i dziękuję mężowi,że zarabia na tyle dużo żeby nas wszyskich utrzymać...do pracy chyba jeszcze dłuuugo nie pójdę.
    • Gość: malgosia.dz Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 11:14
      Tak...praca...Tylko dla kogo ona jest...? :fou: Bo raczej nie dla kobiet z dziećmi. :(Ja z zawodu jestem architektem i przed ciążą pracowałam w prywatej pracowni. Niestety, fakt że ŚMIAŁAM zajść w ciążę i ŚMIAŁAM aby była zagrożona (co równało się ze zwolnieniami od pracy) :craz: spowodował, że od razu zostałam skreślona jako pracownik. W dniu kiedy poinformowałam, o moim "błogosławionym" stanie - szefowa zaproponowała moje stanowisko komuś innemu. :what:Bo jak stwierdziła (powiedziała todo mojej koleżanki z pracy): "Ona na pewno nie wróci".Dodam, że nie konsultowała mojego ewentualnego powrotu ze mną. Po prostu tak założyła. A raczej chyba sama założyła, że już mnie nie chce. :eek: I jak widać, nie miały dla niej znaczenia moje kwalifikacje i doświadczenie (które notabene wcześniej chętnie wykorzystywała, bo powierzyła mi odpowiedzialną funkcję prowadzenia głównych projektów).Dzisiaj jestem na urlopie wychowawczym. Wybrałam to rozwiązanie z premedytacją, bo wiedziałam czym zakończy się mój powrót do firmy. :ouch:Owszem, rozglądam się za nową pracą, ale jest kiepsko...Dobrze chociaż, że mam tzw. "wolny zawód". Może gdy minie (tylko czy faktycznie minie?) kryzys w budownictwie- będę sama sobie szefową... :sol:I nikt nie będzie mnie dyskryminował z powodu bycia kobietą i posiadania dziecka. :sarcastic:Małgosia
      • Gość: karolinek Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 11:08
        Czesc,Przeczytalam Twoj post i stwierdzilam ze do pracodawcy to po prostu trzeba miec szczescie..Moja kolezanka pracowala w duzej japonskiej firmie. Caly czas byla zatrudniana na umowy czasowe, ale twierdzila ze szef jest ok i generalnie byla zadowolona. Po jakims czasie wyszla za mąż- o czym nie powiedziala szefowi i zaszla w ciaze- o czym tez nie powiedziala. I byloby pewnie wszystko ok, ale miala zagrozona ciążę i musiala pojsc do szpitala (lezenie caly czas, 24h/na dobe). Tak sie stalo ze w tym czasie konczyla jej sie umowa, wiedziala ze musi poinformowac szefa o swoim stanie. Bala sie jak diabli ale zadzwonila i powiedziala mu jaka jest sprawa. No i...szef dał jej umowe na stale, do konca ciazy siedziala na zwolnieniu i dostawala ladna pensyjkę.Więcej takich szefów!!!!!!Teraz dziewczyna siedzi na wychowawczym a szef zgadza sie zeby wrocila do pracy po 2 latach nieobecnosci.p.s. do Małgositez studiowalam architekture...
    • Gość: CrazyMary Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 13:04
      Hmm, no właśnie.Czy nie lepiej, dla nas kobiet, matek, albo nie-matek (bo potencjalnych), gdyby zniesiono wszelkie przywileje. Gdyby nie było przerw na karmienie, pełnopłatnych zwolnień, płatnych zwolnień na dziecko. Cała ta ochrona państwa sprowadza się do tego, ze kobiety w rzeczywistości tracą na tym, bo pracodawcy boją się zatrudniać osoby uprzywilejowane. bo choć państwo chce chronić kobiety, to jednak obciąża tym pracodawców, to niestety oni ponoszą konsekwencje, a nie państwo.Wydaje mi się, ze czasem warto spojrzeć na sprawę od tej drugiej strony-od strony pracodawcy. Jesli ma do wyboru osobę uprzywilejowaną (kobieta) i nieuprzywilejowaną (mężczyzna), to wybór niestety jest oczywisty. Pracodawcy nie baliby się kobiet w ciązy, gdyby, nie musieli więcej płacić za ich zwolnienia oraz nie baliby się o to, że jesli nie będą zadowoleni z ich pracy to będą mogli je normalnie zwolnić, no bo czego mieliby sie bać?Ja będąc kobietą i matką, a także być może w przyszlości kobietą w ciązy, wolałabym zrzec się wszystkich przylejów, na rzecz jednakowego traktowania. Obecna sytuacja jest zła, to prawda, ale to nie pracodawcy ją stworzyli.Pozdrawiam
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 13:26
        Ja w sprawie tych przywilejow.Powiedzcie mi dziewczyny z Zachodu- a jak to u was jest z opiekunkami (bo ze sa to wiem ;) ) ale ile procent przecietnej pensji zabiera opiekunka?Ja mysle ze duzi latwiej zostac z dzieckiem nawet rok majac gwarancje ze jednak ta praca sie znajdzie.Latwiej zrezygnowac z przywilejow, wiedzac ze opiekunka nie pochlonie de facto calej pensji a jedynie jej wycinek. Niestety cos za cos- ja mysle ze wiele mam poszloby na te warunki- bo w koncu wiekszosc kobiet chce pracowac :) tylko w zamian za cos. Sytuacja pracuje w obie strony, kobieta ktorej szef zachowuje sie wobec niej jak swinia nie bedzie lojalna wobec firmy, no wiec on ja zwolni a ze bezrobocie duze- szybko znajdzie sobie nastepna.... i troche czasu mienie zanim szefowie firm w Polsce zaczna zaprzyjazniac sie z komputerem i zauwaza ze tak naprawde OPLACA sie zwyczajnie NIE stracic lojalnego i dobrego pracownika tylko dlatego ze zaszedl w ciaze.Ale ostatnio zalatwilam kolezance rozmowe kwalifikacyjna w firmie. Zwalniania byla sekretarka, byla juz po rozmowach powaznych, spodziewala sie ze bedzie zwolniona. Wiec zaszla w ciaze. Moja kolezanka tymczasem przeszla jeden etap drugi i trzeci calkiem samodzielnie, bo moja zasluga bylo jedynie danie jej cynku ze te rozmowy sie odbywaja. Ale zwalniania sekretarka zaszla w ciaze. I z centrali przyszla instrukcja- wszystkie kobiety z rozmow kwalifikacyjnych- odwalic- przyjmujemy faceta. I calkowicie rozumiem decyzje centrali.....
        • Gość: Ewunia Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi Wiecznie IP: *.* 09.03.03, 16:41
          i wredna.... napisała/ł:> Ja w sprawie tych przywilejow.> Powiedzcie mi dziewczyny z Zachodu- a jak to u was jest z opiekunkami (bo ze sa to wiem ;) ) ale ile procent przecietnej pensji zabiera opiekunka?> Ja mysle ze duzi latwiej zostac z dzieckiem nawet rok majac gwarancje ze jednak ta praca sie znajdzie.Niestety opieka nad dzieckiem w Anglii jest jedna z najdrozszych w Europie (a pewnie i w swiecie). Nie wiem, jak to sie ma do przecietnych zarobkow, bo nie widzialam takich danych, ale z wlasnego podworka: pracuje na stanowisku kierowniczym w finansach i ksiegowosci w duzej firmie miedzynarodowej, wiec pensja raczej w gornych poziomach stanu przecietnego. Pelnoetatowy zlobek to prawie 1/3 mojej pensji na reke :cry: :cry: :cry: Opiekunka troche mniej, ale niewiele. Ostatnio widzialam reklame tygodniowego urlopu na Karaibach za tyle, co miesieczna oplata zlobkowa :cry: :cry: :cry: Nie wiem, jak to sie ma do polskich warunkow? Pociecha jest to, ze w Anglii czteroletnie dzieci ida do pelnoetatowej szkoly (od 9 do 15:30).> Niestety cos za cosAno tak. U nas ciezarne nie przesiaduja na zwolnieniach lekarskich, chyba, ze sa powazne komplikacje. Ja sama pracowalam az do kilku dni przed terminem porodu. Ale za to, po urodzeniu dziecka i wyczerpaniu sie platnego macierzynskiego, mozna wziac pare lat bezplatnego urlopu, po ktorym pracodawca musi zagwarantowac prace na tym samym, albo podobnym stanowisku, z ta sama pensja.Tutaj filozofia jest taka: nie przesadzac z przywilejami, ani panstwo ani pracodawca nie jest nanka, ale jak naprawde czlowiek potrzebuje, to moze liczyc na siatke bezpieczenstwa.Rany, jakby Tony Blair to przeczytal, to by mi chyba przyjechal osobiscie uscisnac prawice, ze tak to panstwo zachwalam :grin: No wiec panie Blair nie zapominaj, co napisalam o tych cenach zlobkow ;)
          • Gość: w Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi Wiecznie IP: *.* 10.03.03, 03:28
            Gosiu, jak to jest w Kanadzie. Przedszkole bardzo drogie i jest ich malo i na miejsce czasem trzeba czekac i dwa lata (zalezy od okolicy i renomy przedszkola), co czasem powoduje, ze dziecko zdazy wyrosnac z wieku przedszkolnego zanim sie tam dostanie. W okolicy gdzie ja mieszkam przedszkoli jak na lekarstwo. Jakbym chcaiala dwoje moich dzieci, jedno caly dzien, drugie 1,5 godziny przed szkola i 1,5 po szkole, dac do przedszkola to polowa mojej miesiecznej pensji poszla by na oplaty. Mam opiekunke i wychodzi ok. 1/4 mojej pensji.:hello:
            • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? tu GWM ;) IP: *.* 10.03.03, 07:27
              No wlasnie i tu jest pies pogrzebany- latwiej zawiesic kariere na kolku, szczegolnie tym paniom ktore nie obsluguja szalenie odpowiedzialnych i kierowniczych stanowisk ewentualnie tych, gdzie dzien przerwy w zawodzie jest gwozdziem do trumny ;) a pensja jest na tyle niska, ze to nie jest 1/3 czy 1/4 (jak pisalyscie) ale cala. Ja naprzyk;lad gdybym otrzymywala pelne stypendium doktoranckie ( a nie otrzymuje bo liczbe godzin dydaktycznych mam obcieta) to najzwyczajniej NIE STAC by mnie bylo na opiekunke. Teraz oczywiscie nie stac mnie tym bardziej ( z mojej pensji oczywiscie) :lol:No wiec latwiej zawiesic taka kariere gdy wiadomo ze praca pozniej bedzie.
              • Gość: w Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? tu GWM ;) IP: *.* 11.03.03, 15:15
                i wredna.... napisała/ł:> No wlasnie i tu jest pies pogrzebany- latwiej zawiesic kariere na kolku, szczegolnie tym paniom ktore nie obsluguja szalenie odpowiedzialnych i kierowniczych stanowisk ewentualnie tych, gdzie dzien przerwy w zawodzie jest gwozdziem do trumny ;) a pensja jest na tyle niska, ze to nie jest 1/3 czy 1/4 (jak pisalyscie) ale cala. Gosiu, ja tam zadnego kierowniczego czy szalenie odpowiedzialnego stanowiska nie mam, chociaz zarobki nie najgorsze.Czytajac to forum, wiem ze w Polsce sa rowniez koniety, ktore za opiekunke do dziecka placa nawet tylko 1/5 swojej pensji, a jakby wybraly tanszy z mozliwych wariantow tak jak ja, to za opieke nad dzieckiem placilyby 1/10 pensji. Bo z tego co to czytam to zlobek czy przedszkole w Polsce jest bardzo tanie. Ja wolalabym aby moje dziecko chodzilo do przedszkola, ale mnie nie stac na oplaty.A i tutaj w Kanadzie, bardzo duzo mam zarabia nie wiele wiecej niz musi zaplacic opiekunce, ale nie zrezygnuje z pracy, bo wie, ze pozniej w przyszlosci nie bedzie miala emerytury. I tak jak napisala AgnieszkaP, nawet jak jej zostanie na benzyne i zakupy na jeden tydzien, to i tak bedzie pracowac, bo to dla niektorych bardzo duzo.:hello:
            • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi Wiecznie IP: *.* 10.03.03, 07:41
              No właśnie, dziewczyny "z zachodu"... u was opiekunka jest tania, a żłobek drogi... W Polsce żłób to ostateczność oraz instytucja głównie dla tych, których na opiekunkę nie stać. Opiekunki w Polsce chcą netto zarabiać tyle, ile ja brutto :( Żłobek to jakaś 1/3 mojej pensji netto (chyba, dokładnej kwoty nie znam). Moje się do żłobka nie nadaje... Chyba przyjdzie mi się więc wynieść tam do was... :(Acha - wolałabym rezygnację z przywilejów na rzecz normalnego traktowania kobiety i matki.Z przywilejów i tak właściwie nie korzystam. Dotąd nie zdarzyło mi się skorzystać z żadnego.
        • Gość: Yoanka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi wiecznie.... IP: *.* 10.03.03, 02:20
          i wredna.... napisała/ł:>kobieta ktorej szef zachowuje sie wobec niej jak swinia nie bedzie lojalna wobec firmy, no wiec on ja zwolni a ze bezrobocie duze- szybko znajdzie sobie nastepna.... > Ale ostatnio zalatwilam kolezance rozmowe kwalifikacyjna w firmie. Zwalniania byla sekretarka, byla juz po rozmowach powaznych, spodziewala sie ze bedzie zwolniona. Wiec zaszla w ciaze. Moja kolezanka tymczasem przeszla jeden etap drugi i trzeci calkiem samodzielnie, bo moja zasluga bylo jedynie danie jej cynku ze te rozmowy sie odbywaja. Ale zwalniania sekretarka zaszla w ciaze. I z centrali przyszla instrukcja- wszystkie kobiety z rozmow kwalifikacyjnych- odwalic- przyjmujemy faceta. I calkowicie rozumiem decyzje centrali.....Gosiu, sekretarka pewnie nie myślałaby o ciąży, gdyby wiedziała, że bez problemu znajdzie drugą pracę. I że przeszkodą w znalezieniu pracy nie będzie tylko bezrobocie, ale i fakt, że jest kobietą.Może zresztą i myślała o ciązy i to może od dawna, ale własnie ze względu na bezrobocie, na chęć utrzymania pracy - zwlekała z tą decyzją jak długo mogła, żeby pracę chociaż utrzymać.
          • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi wiecznie.... IP: *.* 10.03.03, 07:33
            totez sekretarke tez rozumiem ;)ale pare pan pewnie juz w tejze firmie zatrudnienia nie znajdzie dzieki niej ;)
        • Gość: AgnieszkaP. Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Gosi Wiecznie Mlodej IP: *.* 10.03.03, 04:07
          Wiesz Gosia, ja kiedys pracowalam i moja opiekunka zabierala 1/3 mojej pensji, fakt ze obydwie zarabialysmy grosze :lol: ale te 2/3 ktore mi zostalo bylo baaardzo potrzebne.W duzych miastach takich jak Toronto jest o tyle latwiej ze mozna znalezc opiekunki typu "babcia z Polski" ktora np. jest na wizycie u swoich doroslych dzieci i chce sobie dorobic ( czyli bez prawa pracy ) lub kobiety na zasilkach socjalnych (dorabiajace sobie na czarno) - wtedy opiekunka jest tansza, ale jakosc uslug nie zawsze zadowalajaca.Dlatego sa ludzie ktorzy wola poslac dzieci do licenjonowanych np. zlobkow czy przedszkoli gdzie jest wyzszy standard. Ale to kosztuje. Mysle ze nie ma roznicy pod tym wzgledem z Polska - albo Ci sie oplaca pracowac, albo nie, w zaleznosci ile zarabiasz :) I jakie masz potrzeby. Jezeli ktos splaca np. dom i samochod, a zarabia tyle ze opiekunka pochlonie np. 2/3 pensji, to i tak do tej pracy pojdzie bo mu nikt tej 1/3 nie da. Ech, jak sie tak zastanowic, to nie wiem gdzie my mamy rozum, rodzac te dzieci ;)Agnieszka :hello:
      • Gość: Yoanka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do CrazyMary IP: *.* 10.03.03, 02:10
        mama Marty napisała/ł:> Hmm, no właśnie.> Czy nie lepiej, dla nas kobiet, matek, albo nie-matek (bo potencjalnych), gdyby zniesiono wszelkie przywileje. Gdyby nie było przerw na karmienie, pełnopłatnych zwolnień, płatnych zwolnień na dziecko. Cała ta ochrona państwa sprowadza się do tego, ze kobiety w rzeczywistości tracą na tym, bo pracodawcy boją się zatrudniać osoby uprzywilejowane. bo choć państwo chce chronić kobiety, to jednak obciąża tym pracodawców, to niestety oni ponoszą konsekwencje, a nie państwo.Obawiam się, że zniesienie tych przywilejów niewiele by w sytuacji kobiet w Polsce zmieniło. Trzeba by zacząć od zmiany światopoglądu w naszym kraju. Na to potrzeba wielu lat. Nawet po zmianie przepisów, pracodawcy baliby się pewnie zatrudniać kobiety z tych samych względów. Potencjalna ciąża i urlop macierzyński nadal dyskwalifikowałyby kobiety przy przyjęciach do pracy. Na okres porodu i urlopu macierzyńskiego musieliby zatrudnienić nową osobę. To są oczywiście dodatkowe koszty, czas. I pewnie na to "zastępstwo" woleliby juz zatrudnić faceta, żeby sytuacja się nie powtórzyła.A zresztą ograniczanie przywilejów już się przecież zaczeło. Skrócono nam przecież urlopy macierzyńskie, odebrano zasiek poporodowy, a o zasiłek wychowawczy wcale nie tak łatwo.
    • Gość: Libra Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 13:31
      Ja także nie mam dokąd wracać (córka ma 16 miesięcy) i zastanawiam sie, czy za jednym zamachem nie zdecydować się na nastepne dziecko, a później skupić się na pracy. Tylko,że wtedy trzeba żyć z jednej pensji, a to coraz trudniejsze.Zgadzam się z CrazyMary, że to przywileje zniechęcają pracodawców. Niektóre kobiety same kopią pod sobą dołki, naciagając lekarzy na zwolnienia lekarskie w ciąży, gdy nie ma do nich wskazań medycznych (lekarz nie odmówi, bo nie zawsze mozna sprawdzić jak faktycznie czuje się pacjentka, a lepiej nie ryzykować). U mnie w pracy jedna dziewczyna całą ciąże była na zwolnieniu, na jej miejsce nie można było nikogo zatrudnić (płacić za 2 etaty?) więc inni wykonywali jej pracę wściekając się bez przerwy.Pieniądze nie biorą się z sufitu. Zastanówcie się, czy Wy jako pracodawcy np. niani chciałybyście płacić jej normalnie, podczas gdy ona miesiącami byłaby nieobecna? Musiałybyście zatrudnić kogoś na zastępstwo (czyli zapłacic drugi raz) lub samemu wykonać tą prace. W przedsiębiorstwach, zwłaszcza małych, działa podobna zasada.Uff, rozpisałam się, ale staram się zrozumieć pracodawców, dla których liczy się zysk, bo inwestują swoje pieniądze.Z drugiej strony, chciałabym, aby ktoś mnie zatrudnił nie dyskryminując tylko dla tego, że jestem MATKĄ. Nie wiem jak to pogodzić. Pozdrawiam - Alicja (na etacie matki, żony i kochanki)
      • Gość: Ifona Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 15:04
        słuchajcie, to do końca nie jest tak, że paracodawca cały czas płaci pracownicy będącej na zwolnieniu w czasie ciązy, przecież to ZUS po 35 dniu (teraz chyba po 30) płaci w 100% pensję tejże pracownicy oraz wypłaca zasiłek macierzyński i wychowawczy. pracodawca nie płaci w tym czasie żadnych składekpozdrawiam iffona
        • Gość: agacz2905 Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 18:06
          Pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego opłaca pracodawca (przed zmianą k.p. - było 35 dni).Mało kto chyba jednak wie, że aby przerwać ciągłość między kolejnymi zwolnieniami (tj. aby następne zwolnienie nie było liczone jako kontynuacja poprzedniego) musi być między nimi przerwa co najmniej 61 dni...
    • Gość: bodzia Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 09.03.03, 21:59
      Cześć!Ja chciałabym powiedzieć, że już kiedy mój pracodawca dowiedział się o mojej ciąży, zapowiedział, że nie ma dla mnie w pracy miejsca. Nie mam dokąd wracać. Jestem zmuszona pójść na wychowawczy. Jestem zmartwiona, bo mąż dużo nie zarabia. Ja pracowałam w szkole jako katechetka. Moim szefem jest ksiądz. Nie pozwolił mi wrócić do pracy, bo powiedział, że z dzieckiem nie jestem dyspozycyjna. Przepłakałam pierwsze cztery miesiące ciąży, bo kocham moją pracę i moich urwisów.Zdążyłam coś bąknąć o sądzie pracy, ale mój "szef" zagroził mi wilczym biletem jeśli będę sprawę nagłaśniać. Wiem, że na tym świecie nie ma sprawedliwości.
    • Gość: Yoanka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 01:50
      Mialam dobrą pracę. Urodziłam dziecko, poszłam na macierzyński a później na wychowawczy. Wszystko OK. Mój były szef cały czas zapewniał mnie, że miejsce na mnie czeka. OK. Problemy zaczęly sie, kiedy zaczęłam myśleć o powrocie. Napisałam podanie o przerwanie urlopu i powrót do pracy i wtedy spotkała mnie niemiła niespodzianka.Telefonicznie zostałam zaproszona na rozmowę. Zapytałam czego będzie dotyczyła - usłyszałam "pani powrotu do pracy". Niczego się nie spodziewając poszłam na rozmowę i otrzymałam do podpisania gotowe wypowiedzenie. :eek: Powód - redukcja zatrudnienia.Dziś wiem, że gdybym wiedziała, że stracę pracę - wróciłabym wcześniej, albo nie wracałabym wcale. Nadal byłabym zatrudniona i siedziałabym sobie na wychowawczym. A teraz oczywiście mam olbrzymie problemy ze znalezieniem pracy. Nie dość, że ogólnie sytuacja na rynku pracy jest beznadziejna, to na dodatek jestem nie tylko kobietą ale i matką. Czyli zero szans na znalezienie jakiejkolwiek pracy. A o dobrej pracy to mogę wogóle zapomnieć.W CV nigdy nie podaję swojego stanu cywilnego, ani liczby dzieci. Ale na rozmowach jestem pyana o to ZA KAŻDYM RAZEM. A jako powód, dla którego nie otrzymałam pracy, podają - za "niskie kwalifikacje", albo dla odmiany "za wysokie kwalifikacje". :lol:Dochodzi już do tego, że zastanawiam się czasem, czy nie zataić faktu posiadania dziecka, po to tylko, żeby jakąś pracę w końcu dostać. Ale mam przy tym takie dylematy moralne..... Czy warto :what:Ps.I na koniec historia autentyczna. Całkiem niedawno dowiedziałm się, że do mojego starego wydziału zatrudniono nową osobę, z zewnątrz. :ouch: MŁODEGO MĘŻCZYZNĘ!!!!!!! Zapewne bez zobowiązań ;)
      • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 07:35
        Joanka napisała/ł:> I na koniec historia autentyczna. Całkiem niedawno dowiedziałm się, że do mojego starego wydziału zatrudniono nową osobę, z zewnątrz. :ouch: MŁODEGO MĘŻCZYZNĘ!!!!!!! Zapewne bez zobowiązań ;)Yoanka... ich nie pytają o zobowiązania - ich pytają jedynie o stosunek do służby wojskowej.... a ten właściwie każdy ma uregulowany - lub "uregulowany"... :sarcastic:
      • Gość: anastazja Re: Pytanie IP: *.* 10.03.03, 10:21
        Mam pytanie. Byłam na rozmowie o pracę i pewnie z racji mojego wieku (20 lat), tego że jestem świeżo po maturze i dyplomie, no i studiuję nie zapytano mnie czy mam dziecko. Zaproponowano 3 dni próbne w pracy - zeby niby sprawdzic czy sie nadaję (to była praca w agencji reklamowej). Ja nic o dziecku nie powiedziałamm skoro nie zapytano ( a mam 10-miesięcznego synka). Czy powinnam w tym wypadku sama powiedzieć pracodawcy ze mam dziecko czy nic nie mówić? Przeciez jak się dowie ( a jestem pewna że wogóle na to nie wpadł ze mogę mieć dziecko) to moze mnie wyrzucić, moze więc lepiej powiedzieć? I co na przyszłość - skoro nie pytają -milczeć na ten temat czy sama mam powiedzieć? To chyba nie jest moim obowiązkiem - powiedziec ze mam dziecko, ale moze lepiej powiedzieć żeby uniknąć póżniej nieprzyjemności. No właśnie, co powinnam zrobić??Pozdrawiam cieplutko :)_
        • Gość: ez Re: Pytanie IP: *.* 10.03.03, 11:51
          Nie ma obowiązku mówienia o dziecku. Wręcz teraz prawo pracy zabrania takich pytań (ale to teoria). Nie mówiłabym na razie, chyba, że zapytają. Jeżeli uważasz że nie wpłynie to na twoją pracę, nie będziesz brać zwolnień itd. Acha ale i tak to, że masz dziecko wyjdzie w papierach później.
          • Gość: Adzia Re: Pytanie IP: *.* 10.03.03, 12:32
            Anastazja, oczywiście że nie masz takiego obowiązku, pomyśl - czy ktorykolwiek mężczyzna w ogóle zastanawiałby się nad czymś takim?
        • Gość: wiolontela Re: Pytanie IP: *.* 10.03.03, 14:32
          Cicho - sza! Przynajmniej dopóki nie podpiszesz umowy. Po co ma Cie zdyskwalifikowac juz na wstepi? Jak przyjdzie czas to sie dowie. A ty, byc moze, bedziesz wtedy juz na tyle cenionym pracownikiem, ze szkoda bedzie sie Ciebie pozbywac z TAK "WAZNEGO" powodu.Trzymam kciuki:bic: Wiola
    • Gość: feratu Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 04:46
      Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale bardzo boję się takiej rzeczywistości, która opisujecie :ouch: Gdzieś w swoim serduszku oddalam tę myśl, że jak zostanę mamą, to będę skreślona w oczach pracodawcy :what: Mam nadzieję, że w swoim życiu będę napotykała tylko na takich ludzi dla których będą ważne moje kwalifikacje, a nie stan posiadania dziecka, dzieci. Tego sobie oraz Wam wszystkim kochane życzę :D By zawsze była praca, właśnie taka jaką byśmy chciały :-)Pozdrawiam, Feratu :-)
    • Gość: ez Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 08:35
      No to ja ma jakieś szczęście, bo jak niedawno szukałam pracy to w żadnej firmie nie spytano mnie o sytuację rodzinną choć obrączkę ostentacyjnie pokazywałam. W związku ze zmiana ustawy o prawie pracy wiem, że nie mogę na formularzach zadawać takich pytań ale już face to face nikt ich nie sprawdzi. Ot bezrobocie
      • Gość: maf Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 11:44
        A ja dziecka jeszcze nie mam i nawet w ciąży nie jestem ale już na to konto nie przyjęto mnie do pracy. Podanie o pracę składałam jeszce jako panienka i odzewu nie było przez jakiś czas. W międzyczasie wyszłam za mąż. I nagle, zupełnie niespodziewanie, zadzwonili do mnie kilka dni po ślubie. Poszłam, na dzień dobry przemaglowali mnie z wiedzy i umiejętności, byłam tam nawet na próbę kilka dni. Dowiedziałam się, że jestem rewelacyjna i stworzona właśnie do tej pracy. Kazano mi zanieść do kadr dyplom i inne dokumenty w celu podpisania umowy... i wtedy się zaczęło (a raczej -skończyło), cytuję: "pani niedawno wyszła za mąż? to pewnie jest pani w ciąży , a jak nie to napewno niedługo pani będzie". Ryczeć mi się chciało, opluli to co uważałam za najpiękniejsze: moje małżeństwo i to, że w przyszłości chcielibyśmy mieć dzieci. To już nigdy nie znajdę pracy? Teraz bo mogę zajść w ciążę, potem bo będę miała małe dzieci, a jeszcze później bo będę za stara? Ech... A przepisami nie mają się co zasłaniać, przecież i tak nikt nie zatrudnia od razu na stałe, a umowa zlecenie np do niczego ich nie zobowiązuje. A najciekawsze jest to, że ci pracodawcy o ile sami nie są kobietami, to napewno mają żony albo córki i ciekawe jak sie poczują, jak w podobnej sytuacji one się znajdą. A i jeszce jedno, ciekawe czy przyjęliby dziewczynę, która by im przyniosła zaświadczenie, że nie może zajść w ciążę? Pewnie nie, bo jak nie może to z nią coś nie tak i nie wiadomo jak będzie się w pracy zachowywała. Przepraszam oczywiście dziewczyny, które mają problem z zajściem w ciążę, nie chciałam Wam sprawić przykrości, tylko tak sobie wyobrażam reakcję pracodawcy -niestety :(Mimo przeciwności losu pozdrawiam ciepło i wiosennie :hello:
    • Gość: karolinek Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 12:04
      Czesc,Przeczytalam Twoj post i stwierdzilam ze do pracodawcy to po prostu trzeba miec szczescie..Moja kolezanka pracowala w duzej japonskiej firmie. Caly czas byla zatrudniana na umowy czasowe, ale twierdzila ze szef jest ok i generalnie byla zadowolona. Po jakims czasie wyszla za mąż- o czym nie powiedziala szefowi i zaszla w ciaze- o czym tez nie powiedziala. I byloby pewnie wszystko ok, ale miala zagrozona ciążę i musiala pojsc do szpitala (lezenie caly czas, 24h/na dobe). Tak sie stalo ze w tym czasie konczyla jej sie umowa, wiedziala ze musi poinformowac szefa o swoim stanie. Bala sie jak diabli ale zadzwonila i powiedziala mu jaka jest sprawa. No i...szef dał jej umowe na stale, do konca ciazy siedziala na zwolnieniu i dostawala ladna pensyjkę.Więcej takich szefów!!!!!!Teraz dziewczyna siedzi na wychowawczym a szef zgadza sie zeby wrocila do pracy po 2 latach nieobecnosci.p.s. do Małgositez studiowalam architekture...
    • Gość: Bilag Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 14:34
      Moje drogie...Rzadko tu piszę, ale... poniekąd poczułam się "wywołana do tablicy" - jako "ta wredna pracodawczyni"....Ja Was, młode i przyszłe mamusie, naprawdę bardzo rozumiem... Ale spróbujcie na to spojrzeć od drugiej strony... Zatrudniając młodą mamusię, albo jeszcze nie-mamusię, zyskuję może nawet bardzo wartościowego pracownika, ale - na krótko... I znowu staję w obliczu szukania kogoś nowego na zastepstwo, albo obciążam pozostałych pracowników praca, której ona nie może wykonać, za co tez musze dodatkowo zapłacić...Nie dalej, jak w czerwcu zatrudniałam do swojej firmy (typowego "babińca" nawiasem mówiąc) nowa pracownicę. Po gęstym sicie, przy którym naprawdę w pierwszej kolejności liczyły się kwalifikacje - uwaga! nie zgłosił się ani jeden facet, zresztą, i tak bym nie przyjęła - zostały dwie równorzędne kandydatki: jedna młoda, bezdzietna mężatka, nie ukrywająca, że w najbliższym czasie planuje dziecko, i druga - juz trochę starsza, z dziećmi "odchowanymi"... I jak myslicie, którą przyjęłam? Nie powiem, że świetnie się z tym czułam, pisałam zreszta o tym na forum (post pt. "Czuję się, jak ostatnia zołza" (!!!) ) No niestety, ale na tego rodzaju filantropię naprawdę mnie nie stać...I żeby było jasne - w trakcie prowadzenia firmy zdążyłam urodzić dwójkę dzieci, wykorzystałam co prawda do maksimum zwolnienia i urlop macierzyński, ale o wychowawczym nawet nie mogłam pomarzyć - pani w ZUS-ie też mnie ironicznie poinformowała: "NO, proszę pani- albo się ma firmę, albo ma się dziecko" No comments..I żeby nie było - Jedna z moich pracownic też w międzyczasie urodziła, i sama jej proponowałam wychowawczy, ale sie nie zgodziła, ze względów ekonomicznych. Ale ułatwiałam jej do maksimum powrót do pracy: pół etatu na początek, praca w domu, itp. A ona i tak hmmm. straciła na wartosci jako pracownik - nieobecna myślami, częste zwolnienia, pomyłki itp.Taka jest druga strona medalu...Z szacunkiem dla wszystkich e-mam - obecnych i przyszłychAgnieszka B.
      • Gość: mika_forum Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 18:05
        Kochane dziewczyny!Z moich obserwacji wynika, ze 80% kobiet od poczatku ciazy idzie na zwolnienie, i to tak z dnia na dzien, bez zadnych medycznych powodow. I to takze w miejscach pracy, gdzie nie ma szczegolnych obciazen psychicznych ani nie wymaga sie wysilku fizycznego.Ida na zwolnienie i maja pracodawce i firme w "glebokim powazaniu". I to nie jest urlop macierzynski, do ktorego pracodawca moze sie przygotowac, to jest specyfika Polski "zwolnienie na ciaze".mika
        • Gość: ez Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 09:08
          Nie wiem co to za obserwacje, bo w mojej firmie 80% chodzi tak do 8 miesiąca do pracy normalnie, za to chciałabym dowiedzieć się ile mam pracujących przy komputerze jak powiedziały, że są w ciąży od razu dostały płaski monitor lub 4 godziny pracy
        • Gość: Aluc Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 10:46
          mika napisała/ł:> Kochane dziewczyny!> Z moich obserwacji wynika, ze 80% kobiet od poczatku ciazy idzie na zwolnienie, i to tak z dnia na dzien, bez zadnych medycznych powodow. I to takze w miejscach pracy, gdzie nie ma szczegolnych obciazen psychicznych ani nie wymaga sie wysilku fizycznego.> Ida na zwolnienie i maja pracodawce i firme w "glebokim powazaniu". I to nie jest urlop macierzynski, do ktorego pracodawca moze sie przygotowac, to jest specyfika Polski "zwolnienie na ciaze".Mika, pracodawcy chętnie sami ciężarówki na te zwolnienia wysyłają, bo jak już napisałam wcześniej - wolą zatrudnić kogoś nawet na rok, ale żeby nie udawał, że pracuje (to cytat :grin:)gdyby to wszystko działało tak jak powinno działać - znaczy były ZUSowskie kontrole tych zwolnień i komuś by się to wreszcie przestało opłacać - to byłoby inaczej. Ale opłaca się wszystkim, a ZUSowi - chilli teoretycznie jedynemu, któremu się nie opłaca - zwisa swobodnym kalafiorem ;)> > mika
        • Gość: Yoanka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? - do miki IP: *.* 12.03.03, 02:38
          mika napisała/ł:> Kochane dziewczyny!> Z moich obserwacji wynika, ze 80% kobiet od poczatku ciazy idzie na zwolnienie, i to tak z dnia na dzien, bez zadnych medycznych powodow. I to takze w miejscach pracy, gdzie nie ma szczegolnych obciazen psychicznych ani nie wymaga sie wysilku fizycznego.> Ida na zwolnienie i maja pracodawce i firme w "glebokim powazaniu". I to nie jest urlop macierzynski, do ktorego pracodawca moze sie przygotowac, to jest specyfika Polski "zwolnienie na ciaze".> A w mojej firmie wręcz przeciwnie. Nieliczne osoby chodzą na zwolnienie, a już napewno nie na całą ciążę. Naprawdę nie wiem skąd masz takie dane. Powiedziałabym nawet, że wcale nie tak łatwo dostać zwolnienie, gdy jedynym powodem niedomagań jest ciąża.
    • Gość: Zilka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 20:50
      Chory Florek śpi to ja dorzucę swoje trzy grosze jako jeden z nielicznych tutaj przedstawicieli pracodawców ;) :) (muszę się oderwać od tych zielonych pieluch bo zwariuję!)Popieram Bilag, to nie jest wymysł chorych pracodawców, kobieta z małymi dziećmi po prostu JEST gorszym pracownikiem. Ja wiem, że to jest bardzo duże UOGÓLNIENIE. Ja wiem, że są wyjątki. Ale patrząc się dookoła to widać. Mamy się spóźniają, wychodzą wcześniej albo o tej przysłowiowej 16.55, biorą zwolnienie, nie są dyspozycyjne, często dzwonią do domu. (I do tego siedzą non-stop na edziecku ;) :lol: ) I jest niewiele takich kobiet, które starają się tą swoją niedyspozycyjność nadrobić/zrekompensowac pracodawcy. Wystarczy poczytać posty na edziecku - "siedzę w pracy ale moja mała jest chora, w ogóle nie wiem co robię, dzwonię co chwila do domu, etc. etc." Super pracownik, nie?Zresztą co tu dużo mówić - ja to widzę po sobie, od kiedy mam dziecko moja wydajność i zaangażowanie nieco spadły...Teraz z drugiej strony - jasne, że pracodawcy zachowują się jak świnie. Ale widzicie ja wychodzę z założenia, że ludzie lubią być porządni i dobrzy. Więc jeśli nie są to mają powody. Ja jakoś tak w życiu mam, że moi pracodawcy (kiedyś bo teraz nie mam, teraz mam klientów :) ) zawsze zachowywali się w stosunku do mnie dobrze ale ja też zawsze byłam bardziej niż fair w stosunku do nich (np. patrz stary wątek z salonu - nigdy nie korzystałam z internetu w celach prywatnych w godzinach pracy). Mam koleżankę, za kilka dni będzie rodzić dziecko (to jest autentyk). Kilkanascie razy przez jej ciążę pytałam się - to co robisz po macierzyńskim, wracasz do pracy czy nie. A jeszcze nie wiem. A co w pracy? No też się mnie ciągle pytają. I co im mówisz? Że nie wiem, że albo tak albo nie albo co :ouch: Nie wiem czy ona wróci czy nie ale nie zdziwię się jeśli jej miejsce pracy nie będzie na nią czekało. Jej pracodawca nie jest duchem świętym, ktoś musi wykonywać jej pracę i on to musi jakoś zaplanować a skoro ona nie jest chętna do podjęcia konstruktywnej rozmowy na ten temat to on to sobie sam zaplanuje. I jeśli ona mu te plany pokrzyżuje - to ją zwolni.Ja mam u siebie dwie dziewczyny. W wieku, że tak powiem nieelegancko "rozrodczym" ;) Mają chłopaków, gdzieś się majaczy ślub na horyzoncie. Ja je nawet w euforii po Florce namawiam strasznie na dzieci. I ułatwię im co będę mogła. Powrót do pracy na pół etatu, pracę z domu, etc. Ale prawdopodobnie będę też oczekiwała, że w trakcie urlopu macierzyńskiego pojawią się od czasu do czasu w pracy, żeby kompletnie nie wypaśc z obiegu. Być może będziemy do nich dzwonić czasami. Świnia, nie pracodawca, nie umie uszanować macierzyńskiego -no cóż. Natomiast jeśli po powrocie one będą nawalać raz za razem to je po prostu zwolnię. Być może z żalem.Teraz do Iki :) Ika napisała:>Crazy Mary....>ależ ja z przyjemnością postąpię jak pracodawca i zapłacę niani ZUS!!!!>Ciekawam, jak zareaguje, gdy jej powiem, że jej pensja będzie pensją brutto Pokaż mi taką, która zechce.Znalazłaś taką, która zechce. Zależy jej na ubezpieczniu, chce wziąć kredyt i potrzebuje zaświadczenie, cokolwiek. Pomijam kwestie finansowe. Podpisałyście umowę, zostałaś jej PRACODAWCĄ. I tak sobie żyjecie szczęśliwie rok czasu. Ale nagle wracasz z pracy, patrzysz a Żuczek ma brudne łapki, nic Ci nie narysował od 2 tygodni, i robi wrażenie głodnego (zresztą cokolwiek). Zaczynasz się zastania to aby dobrze się sprawuje. Myślisz, myślisz, obserwujesz, radzisz się na forum. W końcu się decydujesz ją zwolnić. Zaczynasz rozmowę i dowiadujesz się, że niania jest w ciąży - nie możesz jej zwolnić. PÓŁ BIEDY jeśli się z nią dogadasz, żeby poszła na zwolnienie, wtedy płacisz jej tylko przez te 33 dni, potem przejmuje ją ZUS a ty możesz poszukac następnej. A jeśli nie? Jeśli niania jest jak "dzwon" w tej ciąży, nie idzie na zwolnienie? Płacisz jej cały czas i jesteś wściekła? Płacisz dwóm nianiom? Niania idzie na urlop wychowawczy, wraca i jej miejsce pracy na nią czeka? Wiem, że przykład trochę ekstremalny ale na tym polega bycie pracodawcą. NIE tylko na płaceniu ZUSu.Do Bilag:Wiesz, ja nawet urlopu macierzyńskiego nie wykorzystałam. Siedziałam w domu może ze 3 tygodnie, potem zaczęłam pracować, najpierw po 1-2 godziny, potem coraz dłużej... :(Jeszcze miałam jakąś mądrą myśl jak usypiałam Florka ale mi uciekła :grin: Jak mi się przypomni to dopiszę.pozdrawiam cieplutko,zilka :)
      • Gość: Ewunia Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 22:54
        Zilka, duzo racji jest w Twoim poscie :jap: Stosunek pracodawca - pracownik powinien byc transakcja: ja ci oferuje uczciwa i rzetelna prace, a w zamian domagam sie poszanowania moich praw. W Polsce niestety czesto ten uklad, wciaz obciazony kacem komuny, dziala na zasadzie: ja sie postaram jak najmniej wysilic, a za to jak mnie bedziesz traktowal po swinsku, to sobie tylko poplacze w kaciku. Dlatego pracodawcom uchodza plazem te wszystkie swinstewka. A cierpia na tym kobiety, ktore naprawde rzetelnie i ciezko pracuja, bo nikt im nie ufa i nie chce brac na siebie ryzyka :(
      • Gość: Aluc Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? poniekąd do Zilki IP: *.* 10.03.03, 23:31
        magiczne słówka Dyspozycyjność i Zaangażowanie :Dczy oznaczają to co oznaczają, czy może gotowość do siedzenia w biurze po nocach? :grin: w mojej poprzedniej firmie w jednym z departamentów panował zwyczaj, że pracownik nie ma prawa wyjść z biura wcześniej niż jego menedżer ;) w efekcie pracownik siedział po godzinach i puszczał kolorowe bąki, bo menedżer-ekspat gadał godzinami z narzeczoną zostawioną w Stanach ze służbowego - a jakże - telefonu :lol:teraz też ktokolwiek wychodzący przed 18 jest dla szefostwa podejrzany o Nieangażowanie się :) znacznie bardziej niż gość, który siedzi do północy, choć z zadaniem mógłby poradzić sobie świetnie w normalnych godzinach pracy ;)dziewczyny z małymi dziećmi często gęsto nie pójdą na lancz, nie będą plotkować w coffee roomie, będą siedzieć i dziergać, żeby wyjść o tej 16.55 :grin: ale będą Mniej Zaangażowane niż ten kolega, co analogiczne rzeczy rzeźbi nocami i weekendami, bo nie ma motywacji, żeby zrobić to wcześniej ;)to tylko taka garść refleksji, bo ostatnio w kilku miejscach przeczytałam, że kobiałki obarczone potomstwem są co do zasady lepszymi, lepiej zorganizowanymi i bardziej lojalnymi pracownikami niż wolne ptaki, tyle tylko, że może być to docenione w rozsądnej kulturze pracy, a nie tych naszych skopiowanych z różnych makkinzlejów bezsensachtak na marginesie - ostatni tydzień lutego miałam naprawdę konkursowy :lol: gdybym Maksia nie miała, pewnie codziennie siedziałabym do późna, z Maksiem udało mi się wyrabiać do czwartej. Na eDziecko też w zasadzie nie wchodziłam :lol: Mniejsze Zaangażowanie = Większa Wydajność :lol:Aluc :hello: tym razem wyjątkowo stronnicza
      • Gość: Bilag Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Zilki IP: *.* 11.03.03, 09:51
        Zilka, a jaką masz firmę?Moja to biuro rachunkowe...I też wiem po sobie, że - choć przed dziecmi i jeszcze w ciązy byłam pełna zapału, chciało mi się uczyć, rozwiązywać trudne problemy - po urodzeniu dziecka, potem drugiego to wszystko gdzieś uciekło...A zwolnienia wykorzystałam w sensie płatności - tak naprawdę bez przerwy biegałam do firmy, o ile akurat nie byłam w szpitalu - a trochę byłam (w dniu, kiedy miałam termin, byłam w firmie - aż się klienci bali, że tu urodzę... ;-) ). Jak się Asia urodziła, brałam papiery do domu i siedziałam po nocach (dobrze, że dobrze spała) No fakt, główny ciężar bieżących spraw przejęła moja mama i mąż, ale ja się też nie oszczędzałam... A moja pracownica, jak była na zwolnieniu i na macirzyńskim, to pokazała sie może ze 3 razy - zwolnienia donosił jej mąż... I tak w zasadzie od dawna kwalifikuje się do zwolnienia - ale... no nie mam serca tego zrobić... Inny pracodawca by się tak nie cackał - ale ja po prostu wiem, jak to jest...I jeszcze słowko do Aluc:dla mnie Dyspozycyjność to nie jest siedzenie w firmie non stop, ale gotowość do interwencji w sprawach klientów nawet poza zasadniczymi godzinami pracy. Ja akurat rozliczam swoje dziewczyny nie z czasu, jaki spędzają w firmie, ale z terminowości wykonania zadań... Ma być zrobione - a czy ty będziesz przez tydzień dłubać w nosie, a przez drugi - na gwałt nadrabiać - to już twój problem... ;-)
        • Gość: Aluc Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Zilki IP: *.* 11.03.03, 10:41
          Aga mama Joasi i Andrzejka napisała/ł:> I jeszcze słowko do Aluc:> dla mnie Dyspozycyjność to nie jest siedzenie w firmie non stop, ale gotowość do interwencji w sprawach klientów nawet poza zasadniczymi godzinami pracy. Ja akurat rozliczam swoje dziewczyny nie z czasu, jaki spędzają w firmie, ale z terminowości wykonania zadań... Ma być zrobione - a czy ty będziesz przez tydzień dłubać w nosie, a przez drugi - na gwałt nadrabiać - to już twój problem... ;-)Bilag :D mi bardziej chodziło o swoiste połączenie tej Dyspozycyjności i Zaangażowania :D i zgryźliwe było to bardzo pod adresem pewnego stylu pracy, który się u nas w tej wolności fatalnie rozpanoszył ;) bo jak już gdzie indziej napisałam, ja większość służbowych spraw załatwiam z domu, bo klienci w zgoła innej strefie czasowej ;)
          • Gość: eBeata Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? do Zilki IP: *.* 12.03.03, 10:58
            Myślę, że generalnie kobiecie i to z dzieckiem trudniej znaleźć pracę.Owszem są zawody w których może ten problem aż tak się nie uwidacznia - nie spotkałam bezrobotnego /na dłuższą metę/ adwokata, lekarza, itp.Jeżeli jakaś mama ma zawód /i do tego zdążyła zdobyć doświadczenie/ na który w jej regionie jest zapotrzebowanie, też ma łatwiej.Zależy też od konkretnej pracy. Łatwiej wrócić do większej firmy, w której w razie czego ktoś jest w stanie przejąć kilkudniowe obowiązki mamy na L-4, lub te obowiązki mogą poczekać. Jeżeli OFICJALNIE podaje się /i to z różnych źródeł, zachodnich też/ że kobiety są dyskryminowane przy przyjmowaniu do pracy, więc kobiety z małymi dziećmi są tym bardziej. Takie są fakty. Smutne.
      • Gość: Ika Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 21:04
        Zilka, nie wiem, czy pamiętasz, ale ja zawsze optowałam za starszą nianią, taką dodatkową babcią ;) Jeśli TAKA NIANIA zajdzie w ciążę.... to qrczę, wypłacę jej jeszcze coś ekstra i do prasy podam :lol: I Drzyzdze podeślę :lol: :lol: :lol:mama Florki napisała/ł:> Teraz do Iki :) > Ika napisała:> >Crazy Mary....> >ależ ja z przyjemnością postąpię jak pracodawca i zapłacę niani ZUS!!!!> >Ciekawam, jak zareaguje, gdy jej powiem, że jej pensja będzie pensją brutto Pokaż mi taką, która zechce.> > Znalazłaś taką, która zechce. Zależy jej na ubezpieczniu, chce wziąć kredyt i potrzebuje zaświadczenie, cokolwiek. Pomijam kwestie finansowe. Podpisałyście umowę, zostałaś jej PRACODAWCĄ. I tak sobie żyjecie szczęśliwie rok czasu. Ale nagle wracasz z pracy, patrzysz a Żuczek ma brudne łapki, nic Ci nie narysował od 2 tygodni, i robi wrażenie głodnego (zresztą cokolwiek). Zaczynasz się zastanawiać czy ta niania to aby dobrze się sprawuje. Myślisz, myślisz, obserwujesz, radzisz się na forum. W końcu się decydujesz ją zwolnić. Zaczynasz rozmowę i dowiadujesz się, że niania jest w ciąży - nie możesz jej zwolnić. PÓŁ BIEDY jeśli się z nią dogadasz, żeby poszła na zwolnienie, wtedy płacisz jej tylko przez te 33 dni, potem przejmuje ją ZUS a ty możesz poszukac następnej. A jeśli nie? Jeśli niania jest jak "dzwon" w tej ciąży, nie idzie na zwolnienie? Płacisz jej cały czas i jesteś wściekła? Płacisz dwóm nianiom? Niania idzie na urlop wychowawczy, wraca i jej miejsce pracy na nią czeka? Wiem, że przykład trochę ekstremalny ale na tym polega bycie pracodawcą. NIE tylko na płaceniu ZUSu.
    • Gość: IZABELAJON Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 10.03.03, 22:11
      Niestety tak. Ja zanim znalazłam pracę byłam najpierw pytana czy jestem w ciąży lub kiedy ją planuję. Kiedy urodziłam pierwsze dziecko wróciłam od razu po 3 miesiąch do pracy, dopiero później poszłam na urlop wypoczynkowy o urlopie wychowawczym mogłam oczywiście zapomnieć. Teraz jestem w 6 miesiącu ciąży nadal pracuję i wiem, że kiedy urodzę to wrócę do pracy, ponownie poszukam niani, ponownie zastanowię się nad każdym L-4 itd. Niestety mamy tak brutalne prawo i tak brutalnych pracodawców że lepiej szkoda gadać, ale nie martw się napewno jest jeszcze na ziemi odpowiedni homosapiens który zauważy w tobie osobę a nie kobietę która ma dziecko i jest potencjalnym gandydatem żeby być na L-4. TRZYMAJ SIĘ ŻYCZĘ POWODZENIA
      • Gość: 21061999 Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 00:24
        Zgadzam się, że kobiety są dysryminowane, ale można też trafić na wyrozumiałych pracodawców.Pracowałam krótko w firmie kiedy okazało się, że jestem w ciąży.Szef /kobieta/ przedłużyła mi umowę, podniosła pensję i zgodziła się, żebym wróciła po urlopie.Przemyślałam to i stwierdziłam, że nie chcę być 10 godzin poza domem i postanowiłam znaleźć pracę w szkole.Chciałam załatwić to jeszcze przed porodem /przypadał na koniec czerwca/.W jednym miejscu odmówiono mi telefonicznie /może pani przynieść podanie ale jak znajdziemy kogoś innego to...itd/, więc do drugiej szkoły poszłam osobiście /w 9 miesiącu ciąży/ i dostałam pracę! Przyjęła mnie kobieta, bezdzietna, mimo, że miała obawy. Poszłam do pracy po macierzyńskim, czyli dopiero od pażdziernika. Dodam jeszcze tylko, że pracowałam prawie do końca ciąży a przez prawie 4 lata pracy w szkole na zwolnieniu byłam przez 6 dni /na siebie/. Nie sądzę, żebym była gorszym pracownikiem, kiedy byłam w ciąży lub teraz kiedy mam dziecko.
      • Gość: Yoanka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 12.03.03, 02:39
        mamcia dzieci napisała/ł:> Ja zanim znalazłam pracę byłam najpierw pytana czy jestem w ciąży lub kiedy ją planuję. Mnie spotkało takie samo traktowanie. W swojej karierze pracowałam w kilku różnych miejscach i prawie zawsze byłam pytana o to kiedy zamierzam mieć dzieci. Nawet pracując w ostatnim miejscu pracy, tuż przed otrzymaniem awansu, byłam proszona o zadeklarowanie się, że nie zajdę w ciążę przynajmnie przez rok. Po półtora roku zaszłam w ciążę, a kiedy w końcu zaszłam - mój pracodawca najzwyczajniej się na mnie obraził. Sam ma oczywiście i żonę i dwójkę dzieci. Ale to przecież niedopuszczalne, żeby pracownik myślał o czymś więcej niż o pracy.Dlaczego faceci nie są pytani o takie rzeczy. Też w każdej chwili moga zostać ojcami i iść na urlop wychowawczy. O tym nikt nie pomyślał?A już zupelnie nie potrafię zrozumieć dlaczego w tak świński sposób postępują kobiety-szefowie, nierzadko żony i matki :crazy:
        • Gość: malgosia.dz Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 12.03.03, 12:32
          No właśnie Joanka!Ja również tego nie pojmuję. :what:Przecież niejednokrotnie kobiety - szefowie same dopiero co rodziły, niańczyły i snuły roszczenia w stosunku do swoich pracodawców. Co dzisiaj zupełnie nie przeszkadza im tępić i dyskryminować swoich podwładnych matek czy przyszłych matek... :fou:Jakoś szybko zapomina się swoje doświadczenia. To w myśl przysłowia: "Zapomniał wół jak cielęciem był"... :sarcastic:O swoim przypadku już pisałam, ale przypomniała mi właśnie się historia mojej koleżanki - również architekt.Zatrudniona była w pracowni architektonicznej, w której szefostwo (małżeństwo) właśnie dorobiło się małego potomstwa. Wielka radość w firmie! :bounce: :bounce: :bounce: :bounce: :bounce:Niedługo po tym cudownym :lol: wydarzeniu, moja koleżanka zaszła w ciążę. Pracowała niemal do samiuśkiego rozwiązania. Że nie wspomnę, o pracy nadliczbowej, bo projekty musiały wyjść w terminie. To nie ważne, że ustawa zabrania angażować ciężarne po godzinach. Koleżanka zostawała z własnej dobrej woli. No, owszem - szefowie byli zadowoleni z jej "wydajności", pomimo ciąży. :D Obiecywali, że powrót do firmy ma murowany. Przecież jako świeży rodzice doskonale rozumieli co to macierzyństwo... :jap:I jak myślicie? Jaki był finał??? Po macierzyńskim jej podziękowano za owocną współpracę. :eek:Do diabła, nie przyjmuję żadnych argumentów pracodawców. :eek:Wiem, że tutaj na forum udzielają się matki - pracodawczynie. Przepraszam, nie chcę Was urazić, ani obrazić. :jap: :jap: Ale nie potrafię się z Wami zgodzić. Nawet jeśli Wasze argumenty są sensowne i macie rację.To jest silniejsze ode mnie. :gun:Pozdrawiam
    • Gość: emama Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 10:56
      Pewnie się ze mną większość z Was nie zgodzi, ale uważam, że to od nas zależy czy będziemy mieć pracę czy nie. Mam 10 miesięczną córeczkę, pracę znalazłam w ciągu tygodnia. Na rozmowie wstępnej od razu zaznaczyłam, że mam małe dziecko. Zwyciężyły moje kwalifikacje i pewność siebie, a nie uprzedzenia do dzieci. Teraz wybieram się na drugą rozmowę, żeby mieć jeszcze z pół etatu i już jestem pewna, ze dostanę ta pracę. W tym przypadku zwyciężyła moja determinacja czego i Wam życzę.Pozdrawiam. Pracująca Asik
      • Gość: ez Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 11:29
        Zgadzam się w 100%. Mnie nigdy nie pytano o dziecko, najważniejsze były kwalifikacje i komunikatywność. Prawdą jest jednak, że w Polsce jest niewielu specjalistów z mojej dziedziny i z moim doświadczeniem. Kto wie jakby to było gdybym starała się o pracę gdzie łatwo znaleźć pracownika
    • Gość: Zilka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 13:20
      Ty Aluc nie łap mnie za słówka bo dobrze wiesz co mam na myśli :)Nie chodzi mi o siedzenie w firmie po nocach, myslę, że gdyby któreś z moich pracowników zaczęło to robić to bym się mu uważnie zaczęła przyglądać. Bilag ładnie to już napisała:>dla mnie Dyspozycyjność to nie jest siedzenie w firmie non stop, ale gotowość >do interwencji w sprawach klientów nawet poza zasadniczymi godzinami pracy. Widzisz Aluc te dziewczyny z małymi dziecmi W WIĘKSZOŚCI chodzą na lunch, piją kawki, ploteczki i do tego wychodzą jak tylko mogą. To nie są obserwacje ode mnie z biura, tutaj mam tylko ojców, żadnej matki ale z poprzednich prac, obserwacji znajomych i klientów. To o czym piszesz to niestety wyjątki.W ogóle Polacy a matki małych dzieci/ciężarne w szczególności mają bardzo roszczeniową postawę w stosunku do swojego pracodawcy. Dlaczego się cały czas tyle trąbi o ułatwianiu życia pracodawcom, o zliberalizowaniu kodeksu pracy? Bo już i tak mają super? ;) więc zróbmy im jeszcze lepiej? ;)Widzisz ja się zgadzam z Asik i ez - ja jesteś dobra i o tym przekonana i CHCESZ pracować - to pracę znajdziesz. I jak jesteś w porządku wobec pracodawcy - to on też będzie w porządku. Prawdopodobnie jestem zbyt wielką idealistką ale dotychczas w życiu mi służy więc się nie zmienię :)Do Bilag: ja mam agencję public relations.pozdrawiam pracujące i poszukujące :)zilka
      • Gość: Aluc Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 13:31
        Zilka :D łapanie za słówka to moja specjalność :grin:wiem, wiem, u mnie też są przykłady na jedno i na drugie, tylko tych przykładów na drugie jakoś więcej i wśród pracowników merytorycznych jakoś to częściejsze ;)ale - jak już wcześniej wspominałam - to jest także system, który daje się w ten sposób wykorzystywać, jakby szeregu przywilejów po prostu nie było, a ZUS pilniej o swoje pieniądze dbał, to i młode matki byłyby bardziej zdyscyplinowane i chętne do pracy, a co za tym idzie łatwiej by tę pracę mogły znaleźć i utrzymaćtak myszy harcują, jak im kot pozwala, czy jakoś takoś :grin::hello:
        • Gość: Zilka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 13:41
          A poza tym zobacz Aluc na swoim przykładzie - Maksia urodziłaś, odchowałaś :) i wróciłaś do pracy i jakoś Twoje miejsce pracy na Ciebie czekało i nikt Cię nie zwolnił. Można? Jak widać można.A z tymi myszami oczywiście masz rację... :grin::hello: zilka
          • Gość: Bożena Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 15:22
            Nie czytałam wszystkich postów, ale Zilka zgodzę się z Tobą w 100%. Mój przykład - z macierzyńskiego wróciłam do zupełnie nowej pracy (zmieniłam ją w trakcie urlopu), secondo - po zwolnieniu mnie z powyższej , znalazłam odpowiednio szybko następne zatrudnienie. Dodam iż, pracodawcy znali moją sytuacje samotnej matki z małym dzieckiem ;) . Jestem traktowana jak każdy inny pracownik, przez trzy lata nie byłam na zwolnieniu chorobowym na dziecko itp. Ale mam babcie... ;) .Zniknęłam z forum bo - trzeba utrzymać się w robocie i nie dawać pretekstu do zwolnienia. Jestem zatrudniona (jak wszyscy u nas) na prawie najniższej stawce, jak jestem wściekła na Prezesa mówie - stop i rozpatruje wszystkie za i przeciw. Przeważnie wychodzi na "za" przy różnych niedogodnościach i do znudzenia przypominam sobie przysłowie "Najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma". Skrzynia
      • Gość: zalotka Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 11.03.03, 22:30
        Witam Zilka ! A co powiesz na osoby które pracowały na wysokich stanowiskach w tzw." pełnej dyspozycyjności" a teraz (czyli po urodzeniu upragnionego dzieciaczka ) nie chcą już poświęcac całego tygodnia na pracę - co oznacza , że szukają pracy na mniej odpowiedzialnych stanowiskach, oczywiście za mniejsze pieniądze ..........i takowej znależć nie mogą . Dlaczego ? Bo dla jednych są zbyt dobre ( czytaj: boją się ich )a dla drugich to bardzo podejrzane .Co o tym sądzisz ? pozdrawiam, Iza
    • Gość: Monika_M Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 12.03.03, 14:34
      Z jednej strony rozumiem pracodawców gdyż z moich obserwacji wynika (tak jak wspominała już Zilka), że zatrudniane mamusie mają czasami bardzo roszczeniowe podejście do świata. Ale nie zgodzę się co do zaangażowania pracownika.Moim zdaniem nie ma większej różnicy w zaangażowaniu w pracę osoby dzieciatej czy też wolnej. Co robią mamusie w pracy (oprócz pracowania):- edziecko ;)- rozmowy z koleżankami o kropnych mężach ;) i nieznośnych - słodkich dzieciach, - 16.55 spada do domu do dzieci i mężaCo robią w pracy osoby wolne:- pół dnia opowiadania jak było na wczorajszej imprezie (nie ważne, że to środek tygodnia)- drugie pół :sleep: nad biurkiem- trzecie pół :) czat, randki, ahy i ohy nad nowo poznaną skórą (czytaj przystojniakiem)- 16.55 spada do domu wylansować się na randkę, do kina itd.Obecnie nie pracuję, ale jestem o tym przekonana, że jako mamusia będę lepszym pracownikiem niż jako mocno :) imprezująca panna.PozdrawiamMonika
      • Gość: LusiaLinczewska Re: ALBO DZIECKO ALBO PRACA? IP: *.* 20.03.03, 12:05
        Będąc w ciąży już prawie zostałam wywalona z pracy (bo się ośmieliłam i teraz moja wydajność spadła i Szefa nie chce się zastanawiać czy ja się dobrze czuję czy źle). Autentycznie zabronił mi przychodzić do pracy w ciąży. Po urodzeniu dziecka, chciałam wrócić do pracy, ale powiedział, że dostanę wypowiedzenie od ręki. No i dostałam. Szukałam pracy ponad pół roku i na KAŻDEJ rozmowie słyszałam pytania: kto zajmie się dzieckiem? jak Pani sobie poradzi? itp. Dostawałam piany..... Teraz pracuję w bardzo małej firmie, gdzie wszyscy znają swoje rodziny, dzieci i kłopoty. Martwią się razem ze mną o moje dziecko. A ja w zamian staram sie być najlepszą pracownicą na świecie. Tak, wychodzę o 16, ale przychodzę tez w sobotę i zostaje do wieczora jak trzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka