Dodaj do ulubionych

mam kłopoty z tatą

IP: *.* 09.03.03, 22:11
Jestem mamą od czterech i pół miesiąca; dokładnie tyle liczą też sobie moje problemy małżeńskie. Mój mąż nagle wydaje mi się zupełnie obcym facetem. Gdzieś zniknęło nasze wzajemne porozumienie, a po miłości zostały jakieś nędzne ślady. Myślę teraz, że źle się stało, żałuję, że w ogóle zdecydowałam się na dziecko. Co robić? Rozstać się czy przeczekać?
Obserwuj wątek
    • Gość: mariajolanta Re: mam kłopoty z tatą IP: *.* 09.03.03, 23:52
      Beatko, poczekaj!! Facet po prostu się przeraził.Sama pomyśl do tej pory byliście szczęśliwą parką bez żadnych problemów i nagle 4 miesiące temu na świecie pojawił się mały człowieczek Może narazie nie wyobraża siebie w roli taty. Ty z kolei jesteś zmęczona najpierw porodem a teraz napewno to Ty zarywasz noce. Daj jemu troszkę czasu - dotrzecie się. Miał Ciebie tylko dla siebie a teraz Ty nie możesz należeć tylko do Niego.Poczekaj! Mariola
    • Gość: magdasko Re: mam kłopoty z tatą IP: *.* 10.03.03, 13:21
      Czesc BeatoMariola ma zupelna racje, trzeba to przeczekac. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. Ja po urodzeniu dziecka tez nie wiedzialam co robic, moj maz zmienil sie o 180 stopni. Nie poznawalam go, myslalam juz o najgorszym ( rozstaniu ), ale powolutku wszystko zaczelo dochodzic do stanu porownywalnego z tym przed urodzieniem sie dziecka. Wiadomo, ze jest troche inaczej (obowiazki itp) , ale ogolnie sie uklada, i wam tez napewno sie ulozy. Jestescie oboje zmeczeni ( no i te szalejace hormony), poprostu trzeba sie odnalezc w nowej sytuacji, a czasami trwa to dosc dlugo. Nie wiem czy Cie pocieszylam, ale mam nadzieje ze tak. ps. z opowiesci moich kolezanek w duzo przypadkach bylo bardzo podobnie.Pozdrawiam goracoMagda
    • Gość: malgosia.dz Re: mam kłopoty z tatą IP: *.* 10.03.03, 14:21
      Beatko!Oczywiście, że przeczekać! :spookie:Powtórzę to co moje poprzedniczki: zmęczenie :sleep: , hormony :cry: , nowa sytuacja :ouch: - wszystko to może i raczej na pewno ma znaczenie przy Waszych obecnych kłopotach. :gun: Wiesz, bardzo często bywa tak, że mężczyźni są po prostu zagubieni w tej nowej sytuacji :( , a nieżadko po prostu zazdrośni o dziecko. :sweat:Przyznaj sama, pewnie nie poświęcasz mężowi tyle uwagi co przed narodzinami dziecka... I zasadniczo jest to normalna sytuacja. Tyle, że mężczyznom trudniej jest znieść taką sytuację. :fou:Zobaczysz, z czasem wszystko się unormuje. :grin:I znów zaświeci Wam słońce. :love:Może spróbuj wykonać pierwszy ruch. Niech mąż wie, że Tobie zależy... :love:A propos ewentualnego rozstania... Pośpiech to zły doradca. Dajcie sobie nawzajem sznsę! :) :) :) :) :) :) :)Pozdrawiam. :hello:Małgosia
    • Gość: Adzia Re: mam kłopoty z tatą IP: *.* 10.03.03, 14:34
      Beatko - to, że nie podałas żadnych szczegółów świadczy chyba o tym, ze żadnych szczegółów nie ma ;-) - tylko po prostu ogarnął Was jakiś marazm. Nędzne ślaby po miłości? Obcy facet? Beatko, miłość nie rozpływa się w cztery miesiące - wydaje mi się więc, że jesteś po prostu rozczarowana tym, że z dzieckiem nie jest tak różowo jak się spodziewaliście i dlatego używasz takich mocnych słów...A zajrzyj w siebie...I odpowiedz sobie szczerze na pytanie "Czy on jest mi naprawdę obcy? Czy naprawdę go nie kocham? Czy może tylko sytuacja nas chwilowo przerasta?".Wiesz, mój mąż w chwilach kryzysu ma taką przykrą dla mnie tendencje do podważania sensu naszego małżeństwa. Dokładnie to, co Ty w tej chwili robisz. Podczas, gdy kryzys nie świadczy o bezsensowności związku! To jest tylko płotek do przeskoczenia, ale Wy dalej jesteście drużyną i macie obowiązek przynajmniej spróbować przeskoczyć go razem.Co mogłabyś zrobić...Nie wiem, jak Twój mąż reaguje na zmianę sytuacji, więc trudno wyrokować, jedno jest pewne - jeśli w jakiś sposób "wydziwia", spróbuj dać mu minimum zrozumienia. To się opłaca, i to z nawiązką. Może jeśli zobaczy, że jego kobieta ma choć odrobinę dobrej woli, to sam trochę zmieni swoje stanowisko, może wtedy okaże Ci więcej ciepła i zrozumienia, i może to się tak jakoś samo nakręci...Z doświadczenia wiem, że uporem czasem można niewiele zwojować, ale miłość, dobra wola, akceptacja - czynią cuda...Nie przekreślaj Waszej miłości przez zwykły (być może) kryzys. Zresztą, może Gosia1 tu wejdzie to pewnie napisze coś mądrego :-)Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: RybkaKatarzyna Re: mam kłopoty z tatą IP: *.* 10.03.03, 14:57
      Cześć Beatko :)Moja przedmówczyni bardzo ładnie ujęła w słowa to co ja chciałam Ci powiedzieć :) Małżeństwo to sztuka kompromisów, to dzielenie z drugą osobą nie tylko pięknych chwil, ale także i tych nieszczególnych ( a moze tych właśnie w szczególności :) ). Bardzo łato kochać kogoś jeśli jest pięknie i bezproblemowo, ale niestety, życie nie składa się z samych dobrych chwil :)Twój mąż przeżywa napewno (na swój sposób ), to co się w waszym życiu wydażyło, a wydażyło się przecież tak wiele :) Przyjście dziecka na świat wiąże się z wielką radością i szczęściem, ale także z odpowiedzialnościa, z problemami jakich nigdy przedtem nie było, trzeba się po prostu nauczyć żyć a nowej sytuacji, a to musi potrwać :)Przeżyłam ze swoim Jackiem już (prawie) 8 lat, znamy się od 11, prawie 12........i też nie zawsze jest pieknie i kolorowo, ciągle się poznajemy, wciąż odkrywamy w sobie jakieś nowe zachowania. On nie jest idealny, ale ja też nie :)Wszyscy jesteśmy tylko ludzmi, ( a może, aż ludżmi ?? ), popełniamy błędy, a życia uczymy się przez całe życie :)Beatko, spokojnie, bez wielkich słów, których póżniej mozesz bardzo żałować, spójż na to wszystko z dystansu (choć wiem, że to niełatwe), jesteście bardzo "młodym" małżeństwem, wiele jeszcze sytuacji przed Wami, wiele się musicie nauczyć i o życiu i o sobie (nie zrozum mnie żle, nie mówię, że nie umiesz żyć :) )."Praktyka czyni mistrza". Im dłuzej będziecie ze sobą tym bardziej będziecie się "docierać", poznawać i Kochać się będziecie coraz bardziej :)Życzę powodzenia i cierpliwości.........KaśkaRybka :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka