Dodaj do ulubionych

Kościół a prezerwatywa.

IP: *.* 16.03.03, 21:38
Czy może któraś w Was wie dlaczego Kościół zakazuje używania prezerwatyw? Nie mogę tego zrozumieć. Co do innych srodków anty rozumiem ale tu ni w ząb. Nie mogę, a właściwie nie powinnam być w ciąży, gdyby nie daj Boże była, wysłanoby mnie na zabieg, a tego nie chcę oczywiście. Metoda naturalna już mnie zawiodła (chyba miałam podwójne jajeczkowanie co wg niektórych nie powinno mieć miejsca) i ledwo udało mi się donosić ciążę i wyjść z tego z życiem. Używamy z mężem prezerwatyw jako dodatkowego zabezpieczenia (pierwsze: metoda naturalna) i słyszałam że grzeszymy bardzo. Jesteśmy wierzący.Jak myślicie czy będziemy się smażyć w piekle? Zależy mi na solidnym wytłumaczeniu jak to właściwie jest. Czy Biblia mówi coś o tym?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 16.03.03, 22:15
      Moge Ci jedno napisac Bog nie straca ludzi do piekla za stosowanie prezerwatyw.pozdrawiam Tyma :hello:
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 16.03.03, 22:49
      Polecam lekturę "Miłości i odpowiedzialności" K. Wojtyły. Tam jest wszystko pięknie wytłumaczone. A piszę o tej książce nie dlatego, że mi się nie chce pisać na temat prezerwatyw w spojrzeniu Kościoła, tylko zwyczajnie niedokładnie pamiętam, jak wyglądała argumentacja Wojtyły (widać aż tak mnie nie przekonała, żebym teraz potrafiła ją powtórzyć...). A nie chciałabym czegoś pomieszać. :)Pamiętam natomiast, że w niektórych przypadkach (choćby AIDS) stosowanie prezerwatyw jest dozwolone - być może także w przypadku, kiedy ewentualna ciąża zagraża zdrowiu/życiu matki, a metody naturalne się nie sprawdzają. Ale głowy nie dam... Jeśli koniecznie chcesz jakiś "dowód" z Biblii, weź pod rozwagę przypadek Onana, który, o ile pamiętam, stosował metodę antykoncepcyjną, zwaną teraz stosunkiem przerywanym ;) - a Bogu nie spodobało się takie marnowanie nasienia (Genesis 38,9).Ale tak czy siak polecam lekturę "Miłości o odpowiedzialności", jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej.:hello:gemma
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 17:53
        gemma napisała/ł:> Pamiętam natomiast, że w niektórych przypadkach (choćby AIDS) stosowanie prezerwatyw jest dozwolone - być może także w przypadku, kiedy ewentualna ciąża zagraża zdrowiu/życiu matki, a metody naturalne się nie sprawdzają. Ale głowy nie dam... Bzdura! Cóż to znaczy "nie sprawdzają się"? Gemma, mam do Ciebie dużo sympatii, ale wybacz...Książka K. Wojtyły to dobry wybór, ale jest dość trudna...Zapraszam na prv kasia.mama@wp.pl - jestem w stanie pomóc.
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 22:18
          Kaasiu, napisałam chyba wyraźnie: "Ale głowy nie dam" - właśnie po to było to zastrzeżenie, żeby nikt nie pomyślał, że się na tym świetnie znam i że się nie mylę. :grin:Gemma, mam do Ciebie dużo sympatii, ale wybacz...Wybaczam. ;)gem
        • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 09:02
          Metoda naturalna w moim wypadku raz się nie sprawdziła, a naprawdę mam ją w jednym paluszku. Było to 5 miesięcy po pierwszym porodzie. Mam dzięki temu ślicznego synka :)
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 17.03.03, 10:26
      A ja proponuję napisać do Mateusza (pow@mateusz.pl) Nie wiem, czy rozwieją Twoje wątpliwości - ze mną im sie nie udało, ale może poznasz argumenty, które do Ciebie trafią. A może dostaniesz promesę :)ANN
      • Gość: ruda Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 11:03
        Moim zdaniem skromnym w mateuszu to tylko gmatwają.JA powiem tak (choć to moje zdanie, nie mam na to pieczątki od biskupa):Wzięliśmy z drzewa Dobrego i Złego wszleką widzę. Ponosimy tego konsekwencje, ale zostaniemy zbawieni. Zatem mamy wiedzę, jak zapobiegać np zajściu w ciążę, ale mamy też pewność, my wierzący, że jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści (przykłąd Sary i Abrahama). Zatem co byśmy nie zrobili, to może być i tak, że perezrwatywa pęnie, prawda?I wydaje mi się, że dlatego powinniśmy miec do Boga zaufanie, że co nam daje, to jest dobre (czytaj dzieci), nawet jak ten dar jest brakiem (np dzieci), który to brak trzeba na coś dobrego przerobić. Pokrętne są dla mnie tłumaczenia, dlaczego metody naturalne są cacy a inne be. Są nielogiczne i niespójne (jedyne, co ewentulanie by się zaczepiło o 5 przykazanie to wpływ hormonów na zdrowie kobiety). Pamiętaj, że Twoja decyzja o wierności Bogu nie zapada wtedy, kiedy zakładasz bądx nie zakładasz pezerwatywę, ale kiedy jesteś w stanie podjąć ryzyko donoszenia ciąży. Wtedy kiedy tego ryzyka nie podejmujesz nie jesteś mu wierna (mam na myślu usunięcie ciąży, a nie antykoncepcję), ale On może Ci wybaczyć i pomóc. Jedna ze znanych mi teorii z w miarę pewnego źródła jest taka, iż prezerwatywy często pękają, a zatem mogą być dopuszczone, bo stwarzają ryzyko. Natomiast ja uważam, że wedle nauki społecznej kościoła broni się tylko nieużywanie niczego i niezważanie na dni płodne i niepłodne. Bo już wykorzystywanie takiej wiedzy jest moim zd. działeniem przeciwko Bogu w oparciu o tę więdzę z ww Drzewa Dorego i Złego. Wykorzystywanie metod naturalnych jest też niedawaniem Bogu szansy w oparciu wiedzę (no bo jednak zwolennicy upierają się, że te metody są skuteczne). Zatem nie ma moim zd. logicznego wytłumaczenia dla jakiegokolwiek środka zapobiegania ciązy czy planowania rodziny, jak zwał tak zwał. A jeśli dopuszczamy zapobiegać (planować) tak tochę, to dopuszczamy w ogóle. NAwet tabletki hormonalne. I tabletki od bólu głowy i transfuzje i przeszczepy.Oczywiście rozumiem, że w cywilizaji życia byłoby to zbyt ryzykowne, ludzie przedkładaliby bezpieczny seks nad wartości etc. Rozumiem, że tak jest i dlatego właśnie takie pokrętne filozofie. Żeby chronić nas maluczkich przed rozpasaniem.Wy zaś wiecie, że nie "rozpasaniu" służy wasza decyzja. Ona służy chronieniu życia: Twojego. Postaw na szali założenie prezerwatywy oraz życie Twoje, dorbo męża i jednego dziecka i zastanów się, czy Bóg może Cię stawiać przed takim dylematem?A poza tym prawda jest taka, że jak się Bogu spodoba, to będziesz miała podójną owulację oraz pęknie prezerwatywa. Dlatego lepiej się modlić, byś była w stanie zrozumieć, co jest w Twoim życiu ważne i dziwgać sowje problemy.Raz jeden, dawno temu, zdarzyło mi się będąc w dołku psychicznym iść do łózka z kimś przypadkowym, użyć prezerwatywy, która pękła i czekać 2 tygodnie...Dlatego teraz wiem jedno. Muszę podejmoać mądre decyzje. I liczyć się z tym, że seks czy to z obcym czy to z własnym mężem rodzi konsekwencje (lub nie, ale to nie od nas zależy). JEśli ta prezerwatywa ma Ci dać spokój ducha, to ją stosuj. Takie jest moje zdanie, choć nie wiem, czy umiałam napiać jasno, dlaczego.kasia
        • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 11:31
          Podczepiam się.Zgadzam się z Rudą, że jeśli w ogóle mamy tu mówić o grzechu (a zauważcie, że w oficjalnych kościelnych pismach używa się tego określenia pod adresem antykoncepcji! - co innego Mateusz czy inne lokalne pomysły ;-)) to grzechem jest tu nie samo jej stosowanie tylko postawa nastawiona na nie.Stosuję NPR z przyczyn ekologicznych, nie ideologicznych i sama pamiętam, że jeszcze rok temu stosowałam tę metodę po to, żeby NIE MIEĆ dzieci, bo nie chciałam. Czyli byłam nastawiona anty. Teraz chwilowo jestem pro ;-) ale potem znowu będę anty i w tym kontekście nie widzę róznicy pomiędzy NPR a antykoncepcją. Nastawienie takie samo, a właśnie o nastawienie tu chodzi.Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 11:33
            Adzia napisała/ł:> Podczepiam się.> > Zgadzam się z Rudą, że jeśli w ogóle mamy tu mówić o grzechu (a zauważcie, że w oficjalnych kościelnych pismach używa się tego określenia pod adresem antykoncepcji! Korekta - miałam napisać NIE używa się.
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 18:00
          Bóg nie działa wbrew prawom przyrody - NIGDY. I po to dał człowiekowi rozum żeby go używać. Podwójna owulacja jest niemożliwa - wiem, co mówię i mam na to poważne naukowe argumenty - czyli dobrą wiedzę na temat fizjologii. kaasia
          • Gość: Gosia1 Re: Kościół a prezerwatywa. do kaasi IP: *.* 19.03.03, 18:18
            Na tematy religijne wypowiadać się nie będę. Ale na ten - owszem. Skąd Kasiu u Ciebie taka pewność? Widzisz, ja też jestem pewna, bowiem podwójne jajeczkowanie zostało u mnie kiedyś STWIERDZONE i udowodnione badaniem USG. Z powodu silnego (silniejszego niż zwykle) bólu z jednej strony, poszłam do lekarza. Zrobił mi USG (miałam często cysty na jajnikach, stąd czasem lekarz stosował to badanie aby się upewnić, czy wszystko dobrze) - i wtedy mnie uspokoił. Był to środek cyklu, ból to nic innego jak tylko jajeczkowanie. Śmiał się, że mogę zajść w ciążę jak złoto, bo jajeczko "cudne, dorodne"...Z tym, że ja w ciążę zachodzić nie chciałam. Poczekaliśmy więc z moim wtedy jeszcze niemężem ok 13 dni. Kochaliśmy się na DWA DNI przed planowaną miesiączką (zawsze miałam ją tak regularnie, że można było kalendarz ustawiać...:grin:). I co? Ano nic - Krzyś ma dzisiaj 7,5 roku...Ale skoro twierdzisz, że nie z jajeczka...Gosia
            • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. do kaasi IP: *.* 19.03.03, 18:56
              Popieram Gosiu. Bo tak sie wlasnie zastanowilam, skad sie biora bliznieta dwujajowe jak z nie podwojnego jajeczkowania w jednym cyklu.Chyba, ze drugie to lekarz w czasie badania podrzuca. ;):hello:
              • Gość: Gosia1 Re: Kościół a prezerwatywa. do kaasi IP: *.* 19.03.03, 19:46
                wan to nie wiedziałaś o tych lekarzach? :eek: Oni tak podrzucają, jak nie mają co z nimi zrobić...:grin:Gosia
                • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. do Gosi1 IP: *.* 19.03.03, 19:58
                  :lol: :lol::hello:
            • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 09:19
              Oj Gosia Gosia, Nie wiem czy wiesz ze fakt ze w ciaze zaszlas 2 DNI PRZED SPODZIEWANYM OKRESEM swiadczy nie o tym ze mialas drugie jajeczkowanie ale o tym ze ten wlasnie konkretny cykl wydluzyl ci sie o 2 tygodnie.I to ze do tej pory cykle byly regularne NIC nie znaczy bo kobieta zmienna jest.Owszem jajeczkowanie podwojne jest mozliwe- ale tylko w zblizonym czasie. Bo jajeczkowanie to tylko koncowka mozolnego przygotowywania sie macicy na przyjecie dziecka. Prosze siegnac do Bilogii klasa 4 i poczytac o rozpluchnianiu sie sluzowki bla bla bla.... a kiedy jajeczko nie zostanie zaplodnione- calosc zostaje usunieta wraz z jajeczkiem ;)Dlatego Gosiu- jesli nie chcieliscie miec Krzysia- powinnas miec jeszcze jeden chociaz symptom braku owulacji- emerasturowy czy sluzowy, czy ppomiar szyjki macicy. One zas (glowe daje) pokazalyby ci ze seks w tym dniu nie est najlepszym pomyslem ;)))A Krzysia rzecz jasna gratuluje ;)I powtorze jeszcze raz- zachodzenie w ciaze przez spodziewanym terminem miesiaczki albo po ;) jest mozliwe dzieki nienaturalnej dlugosci cyklu ;) a nie dzieki podwojmemu jajeczkowanooi. Zas podwojne jajeczkowanie, a nawet potrojne czy poczworne zdarza sie w ramach tych samych dni plodnych (sadze ze dluzszych niz zwykle) dlatego kobieta sama nie jest w stanie go zaobserwowac ;)Powiem jeszcze ze obserwuje cykle od lat 8 i dwa razy w ciagu tego czasu udalo mi sie wylapac cykle bezowulacyjne- trwajace po 90 z bardzo skapym krwawieniem na koncu. W ciagu tych cykli nie bylo skoku temperaturowego ani sluzu. natomiast NIE zdarzylo mi sie dni plodne tydzien przerwy dni plodne ;))))
              • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 09:32
                acha, chcialam jeszcze dodac ze w wyniku poszukiwan w sieci znalazlam informacje ze te dni plodne moga trwac nawet 10 dni ;)wiec Gosiu- jesli 10 dni to dlaczego nie 12 ;)))Nie podwazam samego podwojnego jajeczkowania tylko brak objawow towarzyszacych- czyli jesli ktos stosuje tylko kalendarzyk malzenski (czyli tak naprawde statystyke) to moze miec takie wrazenie ;) Jesli zas stosuje sie jakiekolwiek metody naturalne- to oczywiscie mozna sie omsknac (jak w przypadku Giny) no bo niestety te metody tak maja ze niektorym kobietom tak naprawde trudno zdeterminowac czy juz sa plodne czy juz nie ;) szczegolnie po porodzie, ale podwojne jajeczkowanie bedzie dawac objawy dni plodnych ;)
                • Gość: Adzia Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 09:53
                  ...a ja jeszcze bym dodała, że nie ma czegoś takiego jak "spodziewany termin miesiączki" jeśli nie wie się, kiedy się miało owulację. Z takich "spodziewanych terminów" plus "regularnych jak w zegarku cykli" bierze się przekonanie o watykańskich ruletkach ;-)Ale odbiegłyśmy od tematu - więc jeszcze raz podkreślę, że dla mnie NPR też jest antykoncepcją taką samą jak sztuczna. Jeśli się dziecka nie chce, to się nie chce, niezależnie co się stosuje. A druga sprawa - może nieco pobieżnie przeglądnęłam encyklikę Humane Vitae, ale NIE SPOTKAŁAM się w niej ze stwierdzeniem że antykoncepcja to grzech. Tym bardziej - że to grzech ciężki. Więc może jak już mamy dyskutować, to sięgnijmy do źródeł, a nie Mateusza czy innej Opoki.
                  • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 12:15
                    Andzia napisała:>A druga sprawa - może nieco pobieżnie przeglądnęłam encyklikę Humane Vitae, ale NIE SPOTKAŁAM się w niej ze stwierdzeniem że antykoncepcja to grzech. Tym bardziej - że to grzech ciężki. Więc może jak już mamy dyskutować, to sięgnijmy do źródeł, a nie Mateusza czy innej Opoki. Dokładnie. Nie rozumiem na jakiej podstawie coniektórzy księża tak straszą grzechem ciężkim nawet w wypadku używania prezerwatyw. Nie sądzę, że na podstawie historii Onana, bo o ile pamiętam Onan nie chciał w ogóle płodzić dzieci. A zresztą wtedy była inna sytuacja: ziemia była słabo zaludniona. Co by było gdybyśmy dziś zdali się na żywioł? Myślę, że jak ktoś tu już napisał, po to Bóg dał nam rozum, by się nim kierować. Co do zakazu antykoncepcji to jest to przykazanie kościelne nie boskie. Najbardziej mnie wnerwia, że na tych kościelnych stronach o osobach używających środków anty mówi się jak o potencjalnych dzieciobójcach! :gun: Śmieszy mnie, że jeśli chodzi o prezerwatywę czy o stosunek przerywany niektórzy księża bardzo martwią się o zaspokojenie kobiety. Podobno te metody upokarzają kobietę i uniemożliwiają orgazm :lol: :lol: :lol:A w ogóle to "gadał ślepy o kolorach" ;) :hello: Gina
                    • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 12:51
                      Temu Onanowi to ja bym dała spokój ;-) literalne traktowanie Starego Testatentu może doprowadzić do wykształcenia się przekonania, że bratu nie należy dawać miski soczewicy, póki się czegoś od niego nie utarguje ;-)Naprawdę nie mam pojęcia, czemu przeciwnicy antykoncepcji wyciągają tę postać z kontekstu i próbują do nieszczęśnika dorobić jakąś teorię (to nie do Ciebie oczywiście, Gina).Znaczy się, ja też jestem przeciwniczką używania antykoncepcji ;-) przeze mnie oczywiście :-) a co ciekawe, o tym, że można się bez niej z powodzeniem obejść dowiedziałam się od osoby deklarującej się, z tego co pamiętam, jako niewierząca, bo z kursów przedmałżeńskich wyniosłam przekonanie, że NPR to ciemnogród, ale długie zdanie mi wyszło ;-)
                      • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 14:32
                        Ciekawe, co na temat jajeczkowania powiedzialby zaburzenia hormonalne?:hello:
                        • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest - do wan IP: *.* 20.03.03, 14:43
                          Powiedziałyby zacierając rączki - no to chłopaki robimy jaja ;-)???!!!!
              • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 12:02
                hm... no to Gosia ma jajeczka długowieczne ;-). Cud, no normalnie cud :-).Jż. lekarz stwierdził jajeczkowanie, na własne oczęta to jajeczko widział, to niestety ale Krzyś z tego jajeczka nie powstał. Jajeczko nie żyje 13 dni!!Chyba, że już podczas badania gdzieś tam mały biały z witką się ukrył i to jajeczko zapłodnił i Gosia chodziła w ciąży 2 tyg. dłużej niż myślała.
                • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 20.03.03, 15:10
                  Uściślijmy:jajeczkowanie to moment pęknięcia pęcherzyka i opuszczenie go przez dojrzałą komórkę jajową. W miejscu, gdzie był pęcherzyk tworzy się tzw. ciałko żółte które produkuje hormon hamujący dojrzewanie innych jajeczek (a więc wykluczający kolejne jajeczkowanie w tym samym cyklu) i przygotowujący macicę na ewentualną ciążę.Niekiedy zdarza się tak, że nawet dojrzała komórka jajowa nie opuszcza pęcherzyka - pojawiają się wtedy symptomy płodności (śluz) - oglądając jajniki na USG można stwierdzić obecność dojrzałego jajeczka (czy też dwóch - przypadek bliźniąt dwujajowych) - nie jest to jednak jednoznaczne z owulacją, z którą mamy do czynienia dopiero w momencie pęknięcia pęcherzyka.Jajeczko po uwolnieniu z pęcherzyka jest zdolne do zapłodnienia tylko przez ok. 12 godzin.
                • Gość: Gosia1 Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 11:03
                  Posłuchajcie - nie będę się spierać, ani udowadniać czegoś na czym się kompletnie nie znam. Do tego wszystkiego unikam jak diabeł święconej wody stwierdzeń typu "na pewno", "jestem pewna", "znam się na tym", "niemożliwe" itp itd. Na świecie dzieją się takie cuda...Po pierwsze eBeatko, nie kochaliśmy się z moim wtedy niemężem absolutnie w dni, określmy je - niepewne. Tzn tylko tuż po miesiączce, ale potem długo była wstrzemięźliwość...:grin: W ciąży chodzić dłużej nie mogłam, bowiem na początku wręcz padało podejrzenie, że noszę w sobie martwe jajo. A to dlatego, że wedle terminu ostatniej miesiączki rozmiary powinny być znacznie większe...Bardzo się bałam, nie wiedziałam co się dzieje. W końcu mój lekarz mnie uspokoił - jeśli w ciążę zaszłam na dwa dni przed spodziewanym terminem miesiączki, to moje cudeńko miało prawo być takie maleńkie. Faktyczny "wiek" mojej ciąży był o wiele krótszy. :) Dopiero potem Miś-Kobiś dogonił inne "jajeczka" i rósł sobie już pięknie. A jeśli chodzi o te ogoniaste ;) - to pieron je wie. Mogły się ukrywać nawet w czasie miesiączki. Z nimi nigdy nic nie wiadomo...:lol:Gosia
                  • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 12:07
                    Gosiu1 a co Ty do mnie ;-), ja do wiecznie_młodej napisałam ;-). Też jestem przeciwna wszelkim na zawsze i nigdy.Chciałam właśnie tym wszystkim udowodnić, że o ile lekarz się nie pomylił, to MUSIAŁA być druga owulacja :-).Pomyślałabyś kiedyś, że na forum publicznym będą się ludzie spierać na temat Twojego jajeczka :-).p.s.Gwoli informacji:Współżycie po miesiączce jest bardzo niepewne.Ogoniaste żyją ok. 4 dni, a niedawno ktoś tam wykrył, iż dranie mogą nawet w sprzyjających warunkach dni 7. Zgredziki, nie?! A jak coś się w organizmie pomerda i owulacja będzie wcześniej?~~~~~o ~~~~~~o
                    • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 12:14
                      Te długowieczne to dziewuszki :) Ogoniaści chłopcy są szybsi, ale krócej żyją jak nie dopadną jajeczka :pPrzy okazji - skoro Gosia ma synka, to musiała być ta druga owulacja, bo gdyby to był długowieczny ogoniasty, to byłaby dziewczynka :) Chyba ;) - bo ja nie stwierdzam w zadufaniu, że coś jest "NA PEWNO" tudzież "NIGDY" i "NIEMOŻLIWE!" (a to już łyżka na to :p ):hello:
                    • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 12:16
                      Beata, no ale kilka osób poniżej udowodniło, że wcale nie musiało być tej drugiej owulacji. A te 4-7 dni to oczywiście prawda, ale - żeby tyle pożyły, muszą mieć OPTYMALNE środowisko. Metody naturalne są właśnie po to, żeby ocenić, jakie jest to środowisko. A jak się coś w organizmie pomerda, to i objawy się pokażą. Zresztą merda się każdej i to regularnie. Owulacja jest wcześniej, albo później i to NAPRAWDĘ nie ma nic do rzeczy.Spróbuj zapomnieć o kalendarzykach i statystykach, a będzie łątwiej rozmwaiać.
                      • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest - do Adzi IP: *.* 21.03.03, 14:05
                        > Beata, no ale kilka osób poniżej udowodniło, że wcale nie musiało być tej drugiej owulacji. Nie zauważyłam dowodów, raczej spekulacje ;-).Nie musiało być drugiej owulacji gdyby np. lekarz się pomylił. Jeżeli jajeczkowanie było w połowie cyklu, to nie ma siły, Krzyś jest z następnego jajeczka :-).> A te 4-7 dni to oczywiście prawda, ale - żeby tyle pożyły, muszą mieć OPTYMALNE środowisko. Metody naturalne są właśnie po to, żeby ocenić, jakie jest to środowisko.No.... może coś się zmieniło, za moich czasów metody służyły aby poznać swój organizm ale np. pH się nie badało :-).> A jak się coś w organizmie pomerda, to i objawy się pokażą. Wiesz czasem objawy przychodzą "za późno".Np. metoda śluzowa - ilość śluzu powiększa się kiedy następuje jajeczkowanie. metoda termiczna - temperatura ciała spada w czasie jajeczkowania. Zmiany następują w trakcie jajeczkowania. Wcześniej nie mogę wiedzieć, że będę jajeczkowała za np. 24 godziny.A w ogóle wiosna idzie, święta idą, przejdźmy do pisanek ;-), zostawmy w spokoju te Gosine jaja ;-). I tak powiedziała, że się nie podzieli.
                        • Gość: Adzia Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest - do Adzi IP: *.* 21.03.03, 14:16
                          Beata, to wszystko są spekulacje ;-) Krzych jest już dużym chłopakiem i dawno pozegnał się z jajeczkiem (sorki Gosiu) :-)Ale to, co piszesz poniżej:> Np. metoda śluzowa - ilość śluzu powiększa się kiedy następuje jajeczkowanie. > metoda termiczna - temperatura ciała spada w czasie jajeczkowania. > świadczy o tym że nigdy nie próbowałaś obserwować swojego organizmu, ewentualnie założyłaś coś z góry. Typowo jest najczęściej tak, że owulacja następuje właśnie wtedy, kiedy śluz zanika (choć podkreślam, że to może być różnie u róznych osób).A temperatura nie "spada w czasie jajeczkowania" tylko rośnie po jajeczkowaniu. Ja naprawdę wiem o czym piszę.> Zmiany następują w trakcie jajeczkowania. Wcześniej nie mogę wiedzieć, że będę jajeczkowała za np. 24 godziny.No widzisz, a ja to wiem z wyprzedzeniem paru dni. A już "po fakcie" można się dodatkowo upewnić, właśnie po temperaturze.Naprawdę, chociaż trudno w to uwierzyć, są osoby, które sobie z tymi rzeczami radzą, i to przy naprawdę niewielkim nakładzie pracy. Nie powiem - zgłębianie tematu trochę zajmuje. Ale z perspektywy czasu wiem, że było warto.(To wszystko oczywiście piszę abstrahując od ideologii, bo mnie ona nie interesuje) ;-)Pozdrawiam wiosennie i życzę dużo miłości - obojętnie "z", czy "bez" :-)
                          • Gość: eBeata Re: Kościół a ... w temacie jaj ;-) ciąg dalszy. IP: *.* 24.03.03, 14:10
                            >Krzych jest już dużym chłopakiem i dawno pozegnał się z jajeczkiem No.... ja myślę że oba ma na miejscu ;-).> Np. metoda śluzowa - ilość śluzu powiększa się kiedy następuje jajeczkowanie. > metoda termiczna - temperatura ciała spada w czasie jajeczkowania. Masz rację, nie mam pojęcia jak coś takiego mi się napisało. Wiosna zamęt we łbie czyni. Żle się wysłowiłam. Powinnam napisać, że śluz zmienia charakter. Jest gęściejszy. To samo z temperaturą. Miałam w głowie, że jest niska, niska i rośnie PO jajeczkowaniu, jak uwolni się progesteron, a wyszło całkiem poplątanie. Mam tylko nadzieję, że emamy znają jednak podstawy NPR i nikomu nie zaszkodziłam ;-).Adzia do NPR mnie nie musisz przekonywać :-).> > "Zmiany następują w trakcie jajeczkowania. Wcześniej nie mogę wiedzieć, że będę jajeczkowała za np. 24 godziny."> No widzisz, a ja to wiem z wyprzedzeniem paru dni. A już "po fakcie" można się dodatkowo upewnić, właśnie po temperaturze.Jeżeli masz na myśli śluz tzw. płodny, to on też gwarancji jajeczkowania nie daje. Wskazuje na prawdopodobny okres płodny. Ułatwia życie plemnikom itp.Pozdrawiam wiosennieBeata
                            • Gość: guest Re: Kościół a ... w temacie jaj ;-) ciąg dalszy. IP: *.* 24.03.03, 14:17
                              Beata - uff :-) No to mam nadzieję, że wreszcie skończy się rozmowa o tych jajeczkach :-) - bo o szczegółach i praktycznym zastosowaniu można godzinami, ale niekoniecznie musi to obchodzić osoby, które chciałyby pogadać o sprawach ideolo ;-)Aha, a ja nikogo nie przekonuję, wręcz odradzałabym szczególnie osobom nerwowym, które naprawdę bardzo nie chcą mieć dzieci, bo to mogłoby się niedobrze skończyć ;-) w końcu kiedyś trzeba spróbować, czy toto działa czy nie :-)PS. Niech żyje wiosna :love:
                    • Gość: Gosia1 Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest do eBeaty IP: *.* 21.03.03, 12:42
                      Cholender - faktycznie! Kłócą się o MOJE jajeczka...:grin: Nie oddam, co moje to moje - wara od nich! :lol: A te ogoniaste cholery to mi czasem tyle nerwów napsuły...I jak widzę słusznie. 7 dni, no nie - to przesada. A może by tak im jeść nie dawać? Ani pić? To szybciej zdechną? :crazy:Odwala mi. Za dużo pracy. Gosia
                      • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest do Gosi1 IP: *.* 21.03.03, 13:33
                        > Odwala mi. Za dużo pracy. To chyba nie praca tylko wiosna.Mi też odwala.A może odreagowanie Agory wrrr...>A może by tak im jeść nie dawać? Ani pić? To szybciej zdechną? Nie pomoże.Ale możesz je np. octem zakwasić albo suszarką wysuszyć ;-).
                        • Gość: Gosia1 Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest do eBeaty IP: *.* 21.03.03, 13:37
                          Od dzisiaj mąż do obiadku będzie pił ocet, a ten tegesy będę Mu potem suszarką traktować...:lol: :crazy: :grin: Tylko mi napisz jakim strumieniem powietrza? Zimnego? Ciepłego? Czy może gorącego? :sol:Beatko, jeśli nie za dużo pracy, to powiem Ci, że w takim razie wszystko na raz...:lol: Gosia
                    • Gość: olaart Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 24.03.03, 20:33
                      To mój Maksio powstał z takiego długodystansowca :lol:Kochaliśmy się w 7 dniu cyklu a objawy owulacji (ból brzucha + śluz) były dopiero w 14 ;)Uparty drań ~~~~~~o!
                • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 15:47
                  Oj Beatko Beatko....w czasie okresu plodnego Kobieta moze jajeczkowac pare razy. Stad Blizniaki.Okres plodny moze trwac 10 dni ;)jesli napisalam ze jajeczko moze zyc to sorki- widocznie sie kopnelam slownie ;)Ale postu nie chce mi sie szukac w tej gestwiewinkI jeszcze raz chcialm podkresilc, bo widze juz ze ika mnie czyta niedokladnie w potywach do w ogole ;)Nie neguje tego, ze jajczkowanie podwojne moglo byc.Obecnie chyba zaden lekarz tego nie neguje ;)
                  • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 15:59
                    Gosia_wieczie_mŁoda napisała/ł:> > I jeszcze raz chcialm podkresilc, bo widze juz ze ika mnie czyta niedokladnie w potywach do w ogole ;)> Nie neguje tego, ze jajczkowanie podwojne moglo byc.> Obecnie chyba zaden lekarz tego nie neguje ;)Nie wiem, do czego pijesz, gosiu.Odniosłam się do jednej twojej wypowiedzi, w której napisałaś, że jeśli zaszłam w ciążę, to najbliższa miesiączka już się nie mogła pojawić. Otóż mogła nawet do 4 miesiąca. Nie wiem, kto kogo czyta niedokładnie, w porywach czy też bez :(
                    • Gość: guest Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 21.03.03, 16:01
                      Chciałam przy okazji zauważyć, że ja jestem Ika pisana przez "I", a ika pisana przez "i" to zupełnie inna ika, zalogowana jakoś niedawno. I uprzejmie proszę o nie mylenie mnie nawet przypadkowe.
                  • Gość: eBeata Re: Kościół a ... jak to z tymi jajeczkami jest IP: *.* 24.03.03, 13:32
                    Gosiu cieszę się. Już mi się w tym temacie nie chce gadać, w każdym razie dyskusję rozpoczęłam od tego, że może wystąpić dodatkowe jajeczkowanie, bo co niektórzy się z tym nie zgadzali. Już nawet nie wiem kto? Może Adzia też, ale nie jestem pewna bo teraz temat z Adzią nam zboczył na metody naturalne :-).Pozdrawiam
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 19:58
            kaasia napisała/ł:> Podwójna owulacja jest niemożliwa - wiem, co mówię i mam na to poważne naukowe argumenty - czyli dobrą wiedzę na temat fizjologii. Oj, kaasiu, z tą podwójna owulacja to sie nie zgodze, tak jak moje przedmowczynie. Moja młodsza córeczka została poczeta na 3 dni przed spodziewana miesiaczka, ktorej, de facto, dostawałam bardzo regularnie, dosłownie co do godziny. Mam nadzieje, ze jutro znajde chwilke czasu zebym mogła przedstawic Wam moj punkt widzenia na sprawy antykoncepcji i postawy Kosciała w tym wzgledzie.......juz czuje te gromy sypiace sie na moja głowe ;)Pozdrawiam Wioola :hello:
          • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 09:04
            Nie jest to takie pewne. Pani dr Agnieszka Kurczuk-Powolny twierdzi co innego na przykład.
            • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 20:32
              Ktoś pytał o jajeczkowanie w czasie zaburzeń hormonalnych. Ot, to pytanie dla mnie. niepłodnych). Mozna określić kiedy jest owulacja, kiedy dojrzewa jajeczko, kiedy dojrzewało a nie pękło, kiedy był cykl bezowulacyjny-jeśli ktoś chce wiedzieć więcej-proszę pisać na moją pocztę-niestety mam spore doświadczenie w tym jak to się ma obserwacja płodności do zaburzeń hormonalnych.Wszystkim, naprawdę wszystkim Paniom polecam ksiązki ś.p Pana Profesora Fijałkowskiego-szczególnie książkę "Moja droga do prawdy".
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 15:20
      Witaj,myślę,że w miarę proste i jasne wytłumaczenie znajdziecie w Katechizmie Kościoła Katolickiego ( 2366-2370).Stosunek seksualny posiada dwa aspekty jednoczący i prokreacyjny.Jakiekolwiek zachowania łamiące, któryś z tych aspektów, są zachowaniami moralnie niedopuszczalnymi, stąd grzesznymi.Używanie prezerwatywy jest zachowaniem antykocepcyjnym przeciw apsektowi prokreacyjnemu.W Piśmie św. nie znajdziecie odpowiedzi na temat prezerwatywy, to chyba zrozumiałe.Stanowisko Kościoła w tej materii bazuje na nauczaniu papieskim, głównie w tej materii encyklice Humanae vitae Pawła VI i Evangelium vitae Jana Pawła II.PozdrawiamAgnieszka
      • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 19:29
        agnieszkad napisała/ł:> myślę,że w miarę proste i jasne wytłumaczenie znajdziecie w Katechizmie Kościoła Katolickiego ( 2366-2370).Stosunek seksualny posiada dwa aspekty jednoczący i prokreacyjny.Jakiekolwiek zachowania łamiące, któryś z tych aspektów, są zachowaniami moralnie niedopuszczalnymi, stąd grzesznymi.Używanie prezerwatywy jest zachowaniem antykocepcyjnym przeciw apsektowi prokreacyjnemu.Wydaje mi się, że stosując naturalne metody też działamy przeciw porokreacji, a nie stosując antykoncepcji w sytuacji opisnej przez Marysię naruszamy przykazanie "nie zabijaj", bo narażamy swoje zdrowie, a może życie. Nie śpiąc z mężem działamy przeciw małżeństwu ;) więc co robić? Szczerze mówiąc w ogóle nie rozumiem argumentów Kościoła przeciw prezerwatywie. Czytałam wypowiedź jakiegoś księdza, który kobiety stosujące antykoncepcję potraktował jako te które w razie wpadki usuną ciążę. To ewidentne bzdury. Są śmieszne, nieżyciowe i szkodliwe dla Kościoła. Ale z tego co wiem księża też mają różne poglądy co do tej sprawy. Nie wiem co mówi papież, moja sąsiadka przekonuje mnie, że papież nie ma nic przeciw prezerwatywie w małżeństwie. Muszę to sprawdzić. :hello: Gina
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa IP: *.* 18.03.03, 21:30
          Witam ponownie,stosując metody naturalne działamy zgodnie z naturalnym rytmem płodności wpisanym w naturę kobiety.Korzystamy z okresów niepłodnych, nie działając wbrew naturze,wykorzystujemy zaś fakt, że nie każdy stosunek seksualny musi pociągać za sobą poczęcie dziecka.Oczywiście,że można stosować metody naturalne z mentalnością antykoncepcyjną.Jednak zgodnie z nauką KK korzystanie z okresów niepłodnych musi być uzadadnione,trzeba mieć ważne powody uzasadniające odsunięcie poczęcia dziecka, nie wynikające z egoizmu.I jeszcze jedno stanowisko KK w sprawie prezerwatywy jest jasne, bowiem jest to metoda antykoncepcyjna.Stosowanie jej jest grzechem ciężkim.PozdrawiamAgnieszka
    • Gość: agacz2905 Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 18.03.03, 17:30
      Uważam się za wierzącą i praktykującą osobę.Kiedyś często gęsto wchodziłam na katolicką stronę Mateusza.Przeczytałam rozległą i rozwlekłą dysputę przeciwników, zwolenników prezerwatywy, jak również osób wahających się co do moralnej racji jej użycia...Od argumentów przeciwników "gumki" rozbolała mnie głowa.To podobno to samo (nałożenie prezerwatywy na miejsce do tego przeznaczone)co nałożenie przez żonę gumowego biustonosza, rękawiczek... :crazy: Wiecie, w mojej obecnej sytuacji życiowej i zdrowotnej uważam, że popełniłam grzech GŁUPOTY.Zwyrodnienie stawów biodrowych, nadwaga granicząca z otyłością,zmęczenie już urodzonym i niezbyt wyrośniętym pierworodnym (2 lata), braki w budżecie domowym i- druga ciąża...to jest dopiero prawdziwy grzech głupoty, dopuścić do powstania drugiej ciąży i teraz bać się o wszystko aż do dnia rozwiązania, zamiast zająć się mężem i dzieckiem, których juz mam.Mam nadzieję, że Bóg mi ten grzech wybaczy. :(Agnieszka
      • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa do Agnieszki IP: *.* 18.03.03, 19:34
        Agnieszko wybaczy Ci na pewno! Zobaczysz, wszystko się ułoży. Ja też myślałam podobnie jak Ty jescze parę miesięcy temu, a teraz cieszę się, że popełniłam "grzech głupoty" nie zabezpieczając się dostatecznie, a teraz jestem szczęśliwa. Powodzenia. :hello: Gina
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa do Agnieszki IP: *.* 19.03.03, 15:28
          A ja myślę że po to Bóg dał człowiekowi rozum i wolną wolę zeby człowiek z niej korzystał .Wcale nie uważam ze uprawiajac seks z moim mężem w celu innym niż poczęcie dziecka popełniam grzech ,co więcej czytając choćby "Pieśni nad Pieśniami "wiem ze Bóg chce abym ten seks uprawiała ,że cieszy się bo to On sam ten seks dla małżeństwa zaplanował bo wie że to bardzo zbliża małżonków do siebie .Nie rozumiem waszych argumentów ,nie pasują mi do obrazu Boga którego znam ,ale każdy ma prawo do swoich decyzji Pozdrawiam IWO
    • Gość: janeczka Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 21:17
      Dziwi mnie to podwójne jajeczkowanie. Nie wiem dlaczego kobiety mówią, że zaszły w ciążę 2 dni przed okresem. Przecież nieregularne miesiączki zdarzaja się u kobiet nawet bardzo, bardzo regularnie miesiączkujących. Nie mozna zajśc w ciążę 2 dni przed miesiączką- można natomiast zajść te 14-10 dni przed ewentualnym terminem miesiączki.USG to nie jest urządzenie doskonałe-przerózne pomyłki zdarzają się nawet bardzo doświadczonym lekarzom. Mnie też się zdarzało, że na USG było widać, że jajeczko ma zamiar pękać, a ono jednak nie pękało(mierzę temperaturę). Za jakiś czas sytuacja się powtarza(ból brzucha-kolejne jajeczko dojrzewa)- i to dojrzewające jajeczko niekoniecznie pęka. Co do prezerwatywy...Moim zdaniem to niezbyt "przyjemny" wynalazek w dodatku bardzo, bardzo niepewny. Lepiej nie stosować prezerwatywy, jeśli naprawdę nie można mieć dzieci(np. przyczyny medyczne).
      • Gość: Ika Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 21:59
        Hmmm... USG nie jest doskonałe i może się mylić, ale niektóre panie wiedzą NA PEWNO, że: nie ma podwójnego jajeczkowania, NIE MOŻNA zajść w ciążę na dwa dni przed okresem.... A to, że się niektórym zdarzyło, to pewnie fikcja literacka... albo im się wydawało... Gosia1, wan, ja wam chyba uwierzę w tych lekarzy podrzucających jajeczka :lol: Innych "poważnych naukowych argumentów" nie widzę :lol:
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. -do Iki IP: *.* 19.03.03, 22:02
          Ika, jak juz dojde do wniosku, ze nie chce miec wiecej dzieci to przestane chodzic do lekarza, coby mi nic nie podrzucil. :lol::hello:
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. -do Iki IP: *.* 20.03.03, 15:02
            Niepotrzebny sarkazm. Rozumiem,że nie chodzi tu o dyskusję, czy co nie daj Bóg odpowiedź na konkretne pytania, ale o przepychanki - kto zakasuje przedmówcę...Czyli normalnie, "salonowo" - a przed trzydziestym postem...
            • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 15:09
              Oho, wan się oberwało, bo miała czelność zażartować :lol: A co, należy "niesalonowo" potakiwać niesprecyzowanym "naukowym poważnym dowodom", nawet jeśli ich nie widać, oraz należy być śmiertelnie poważnym? Zbędne moralizowanie i pouczanie.....
              • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. też do Iki IP: *.* 20.03.03, 15:14
                Ika, żartować miło, a jakże :-) tylko że to nie rozwiązuje sprawy.Temat "podwójnej" owulacji i pęcherzyka, który widać na USG, a nie pęka kiedy powinien, wyjaśniały już:1. Janeczka2. Gosia WM3. AsiaI to są wyjaśnienia, które mnie osobiście przekonują.
                • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. też do Iki i Adzi IP: *.* 20.03.03, 16:10
                  Adziu, ja tez nie neguje tych wyjasnien, ale nasunal mi sie nastepny problem tzn. zaburzenia hormonalne. I tutaj moze wystopic takie zjawisko jak np. kobieta nie mam miesiaczki 3 miesiace mimo, ze nie jest w ciazy. Kobieta ma miesiaczke co dwa tygodnie. I tysiace innych problemow zwiazanych z tymi zaburzeniami. Ja sie na tym nie znam, ale moze ktos sie wypowie i nas uswiadomi co nieco jak to jest wtedy z jajeczkowaniem.Moje zarty byly odpowiedzia na te "jedynie sluszne" teorie, ktore nie wszystki przypadki biora jednak pod uwage.A co do metod naturalnych, to sama z takich kozystam. I tak np. Gosia WM pisala, ze zaobserwowala u siebie cykle bezowulacyjne. Ja np. mialam kilka razy taki przypadek, ze iles tam objawow wskazywalo, ze teraz jest owulacja, po paru dniach objawy znikaly i nalezalo przyjac, ze juz sa dni niepladne, a za swa dni objawy wracaly. I pytanie, ktore objawy byly prawdziwe, a ktore falszywe. Nie wiem nie testowalam, a nawet jak bym testowala to i tak nie wiedzialabym kiedy zaszlam w ciaze.Takze my sobie mozemy "pogdybac", a tak naprawde to moze przydalby sie nam tutaj jakis fachowiec i to taki ktory zajmu sie sie tymi roznymi wyjatkami, a nie tylko regularnym cyklem.:hello:
                  • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa. do Wan IP: *.* 21.03.03, 07:18
                    wan napisała/ł:> Ja np. mialam kilka razy taki przypadek, ze iles tam objawow wskazywalo, ze teraz jest owulacja, po paru dniach objawy znikaly i nalezalo przyjac, ze juz sa dni niepladne, a za swa dni objawy wracaly. Takie przypadki są jak najbardziej opisane w literaturze dotyczącej NPR. Zjawisko podwójnego szczytu śluzu, kiedy po pierwszym nie dochodzi do owulacji. Mnie też się takie rzeczy zdarzały.> Takze my sobie mozemy "pogdybac", a tak naprawde to moze przydalby sie nam tutaj jakis fachowiec i to taki ktory zajmu sie sie tymi roznymi wyjatkami, a nie tylko regularnym cyklem.NPR NIE wymaga regularnego cyklu. W zasadzie masz rację, że mogą być różne huśtawki hormonalne. I mogę sobie np. wyobrazić sytuację, kiedy po owulacji np. poziom progesteronu jest tak niski, że nie uchroni przed następną, (jeśli piszę bzdury, to mnie poprawcie, ja się tak dobrze na hormonach nie znam - nigdy nie było mi to potrzebne ;-) ) - w sumie wiele rzeczy jest możliwych.Będę się jednak upierać, że jeśli dziewczyna wpadła "na kalendarzyk" to nie może mówić, że miała podwójną owulację i to na dwa dni przed spodziewaną miesiączką, bo ona tego po prostu nie wie.:hello:
                    • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. do Wan IP: *.* 21.03.03, 10:26
                      "Na kalendarzyk" wpada się najczęściej, bo ta "metoda" zakłada automatycznie, że np. w cyklu 28 dniowym ma się owulację w 14 dc a to nie zawsze jest prawdą.
                      • Gość: w Re: Kościół a prezerwatywa. do Wan IP: *.* 21.03.03, 14:01
                        A czy ja cos napisalam na temat metody kalendarzykowej. Napisalam, ze stosuje metody naturalne. I czasem te naturalne doprowadzaja mnie do "nienaturalnych" wnioskow. Ale pewnie nie tylko mnie. ;):hello:
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 18:49
          Ika ja wiem jedno ;)NIE MOZNA zajsc w ciaze na 2 dni przed okresem, gdyz jesli zaszlas w ciaze- tenze sie nie pojawil i wcale nie wiesz kiedy by byl- ja stawiam na to ze gdybys nie zaszla bylby te 2 tygodnie pozniej ;)
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 23:30
            Gosia,a ja wiem jedno: moja osobista ciotka będąc w ciąży z moją osobistą kuzynką, do czwartego miesiąca ciąży o tejże ciąży nie wiedziała, bowiem do wspomnianego czwartego miesiąca miała normalną miesiączkę. Znaczy co, dopiero jak się jej piąty okres nie pojawił, to zaczęła być w ciąży....? :crazy:
      • Gość: knabi Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 19.03.03, 23:15
        janeczko - 2 dni przed spodziewanym okresem.No a co z tymi bliźniakami dwujajowymi? Prezerwatywa nie jest metodą bardzo niepewną, zależy to od tego jak się jej używa :)
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 07:59
          Bliźnięta dwujajowe powstają z 2 jajeczek, które dojrzały mniej więcej w tym samym czasie - w ramach jednej owulacji (nie zaś np. jedno w 14 dniu cyklu a drugie w 25). Po uwolnieniu jajeczka zaczyna działać hormon ciałka żółtego, które powstaje w miejscu uwolnionego jajeczka i to ów hormon blokuje dojrzewanie kolejnych jajeczek w tym samym cyklu. Jeśli więc jajeczko dojrzeje i zostanie uwolnione czyli faktycznie dojdzie do owulacji, powyższy hormonalny mechanizm blokujący wyklucza kolejną.
        • Gość: Baś Re: Kościół a prezerwatywa. ja o bliźniakach IP: *.* 20.03.03, 10:47
          A ja właśnie na początku marca urodziłam bliźniaki. Dwujajowe z resztą. I jedynym wytłumaczeniem skąd one się wzięły może być zapomniana JEDNA tabletka anty...Sorki, że trochę zboczyłam od głównego tematuBasia
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. ja o bliźniakach IP: *.* 20.03.03, 15:19
            Baś nie zapomniana tabletka , tylko lekarz podrzucił.Bardzo mi się ta teoria podoba.A skutcznością prezerwatywy jestem bardzo zaskoczona, stosowałam ją z mężem przez 2.5 roku ze 100% skutkiem, jako jedyną metodę zapobiegania ciąży. W ciąże zaszłam w drugim cyklu jej nie używania, więc skuteczność nie była zależna od naszej płodności.Jestem katoliczką, ale niestety nie mogę się zgodzić na pewne teorie ludzi kościoła (nie Boga), którzy są tylko ludźmi, a ich poglądy na różne sprawy wolno, ale jednak na przestrzni wieków się zmieniały. Niestety, nie wszystkie teorie wygłaszane np. na naukach przedmałżeńskich są w pełni zgodne z prawdą, np. karmisz piersią nie zajdziesz w ciąże na 100 %, osobiście znam kilka takich przypadków, a i na edziecku kilka mam by się znalazło.Jedno ze zdań z moich nauk przedmałż.: "Bóg dał, Bóg wyżywi.", ale czy tylko o to chodzi?PozdrawiamTonia
            • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. ja o bliźniakach IP: *.* 20.03.03, 21:23
              tonia2 napisała/ł:> Niestety, nie wszystkie teorie wygłaszane np. na naukach przedmałżeńskich są w pełni zgodne z prawdą, np. karmisz piersią nie zajdziesz w ciąże na 100 %, osobiście znam kilka takich przypadków, a i na edziecku kilka mam by się znalazło.Wpadłam karmiąc na życzenie co 3 godziny :lol:Poza tym podpisuję się pod tym co napisałaś. :hello: Gina
          • Gość: agacz2905 Re: Kościół a prezerwatywa. ja o bliźniakach IP: *.* 20.03.03, 17:07
            Basiu, a ja to już całkiem zboczę z tematu; gratuluję serdecznie!!Mam nadzieję, że dwujajowe dziewczyny są zdrowe, wesołe i kochane!!Jak sobie radzicie?Logistycznie i mieszkaniowo?Pozdrawiam Cię - Agnieszka :hello:
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 15:37
      Spróbuję w najbliższych dniach podrzucic Wam źródła i podac dokładne daty- teraz tylko tak na szybko o stanowisku Kościola wobec antykoncepcji (prezerwatywa jako przykład).Otoż została parę lat temu wwydana ksiązka o roli kobiety i seksualności w religiach świata. Był tam równiez obszerny esej dot. problematyki antykoncepcyjnej w KK. Postaram się to streścić- acz bibliografię i daty ,jak napisałam, podam poźniej.Otóż KK rozważał mozliwośc dopuszczenia stosowania prezerwatywy jako środka zapobiegającego ciązy ww przypadku mallżeństw, które:a) posiadały już dzieci i mogly powolać się na trudnosci ekonomiczne, jakie moze przynieśc ze sobą koniecznośc powiększenia rodziny. Chodziloby tu o przyjęcie załozenia, ze jesli dane malżeństwo spełniło już swój obowiązek prokreacyjny i chciało zapewnić powołanym już do życia dzieciom odpowiedni poziom życiowy, to w ich przypadku istniala możliwośc uzyskania zgody na taka formę antykoncepcji, jaką jest prezerwatywa.b) w przypadku małżeństw, w których kobieta ryzykowala wlasnym życiem zajście w ciążę i jej donoszenie- takie małzenstwa też miały miec możliwość korzystania z tego środka.Projekt był przygotowany i przedstawiony do akceptacji papiezowi, którym był poprzednik Jana Pawła I (wybaczcie, ale zapomiałam Jego przydomka). W każdym razie ówczesny papież był nastawiony do projektu przychylnie. Jego śmierć, a następnie pontyfikacja Jana Pawła I przerwała ciągłośc prac nad projektem, zaś Jan Paweł II projekt ow zawetował.Zatem obecne stanowisko Watykanu nie moze być w tej kwestii liberalne, a Jan Paweł II jest właśnie tym Papieżem, który przeciwstawił się rzeczonej zmianie, choć Jego poprzednicy wyrazili wstępną zgodę.RosaPrzepraszam, ze tak skrótowo ale w chwili obecnej nie mam dostępu do tej ksiązki.
      • Gość: mama2002 Re: Kościół a prezerwatywa-naprawdę dłuuugie IP: *.* 20.03.03, 18:04
        Rosa-bravo! takiego postu tu oczekiwałam!Od paru lat borykam się z problemem wyrzutów sumienia z powodustosowania sroków antykoncepcyjnych(prezerwatywa i pigułka to mójosobisty "dorobek"). Metody naturalnego planowania rodzinypoznałam jako 16-latka i od tamtej pory parę razy dokonywałam próbpoznania własnego ciała. Jetsem katoliczką i w pełni ufam Bogu-pomimo, że wiem, że nie wolno używać prezerwatyw chcąc pozostacbez grzechu-używamy jej i zamierzam się - od niedawna- z tegospowiadać. Bardzo mądry Ojciec Dominikanin - w trakcie spowiedzi-na mije watpliwości - takiej własnie rady mi udzielił... Uznałamto za madry kompromis pomiędzy niedostosowaniem Kościoła dowspółczesnych osiagniec medycyny i nauki -uważam tę wiedzęczęściowo za "drzewo dobrego"(zaraz na mnie tu pewnie napadną -ale nie ma tu miejsca na baaardzo dłuuugie posty, więc nietłumaczę się dlaczego tak myślę), a chęcia bycia "fair: wobec PanaBoga. Osoby wierzące-tj. w rozumieniu KK chodzące do Kościołapowinny wziąc pod uwagę, że to MY TWORZYMY KOśCIÓŁ, A NIE JACYŚ ONI. Zasady sa stworzone (w większości przypadków -mhmm-vide historia-o zgrozo!) przez ludzi natchnionych przez Boga i wygodnictwem jest wybieranie sobie zasad, które mi pasuja a odzrucanie tych "złych". Chrześcijaństwo- w porównaniu z innymi religiami, wymaga od nas i tak mniej poświęcenia i jest mniej restrykcyjne w skutkach, niż inne wielkie religie świata (patrz: Islam !)Uczę sie być bardziej pokorną , bo mam za sobą parę lat "burzliwych dyskusji" na tematy filozoficzno-egzystencjonalne" i jestem tym troche zmęczona... Uważam, że Pan Bóg dał mi wolna wole (z jej konsekwencjami- stąd moje plany "spowiedziowe") i rozum, a także chce, żebym przeżyła to życia jak najlepiej, ale mam je zaplanować SAMA i planowanie rodziny odpowiedzialnie i bez lęku- który mi towarzyszył przy naturalnych metodach - jest częścia planu mojego i męża planu. Wracając do zaufania do Boga, to uważam, że jesli On zdecyduje, ze na mojej ścieżce potrzebne jest jeszcze jedno (lub więcej) Nowego Życia, to te środki mechaniczne, czy farmakologiczne i tak zawioda i wtedy zaakceptuję Jego wolę w pełni.Ufff! to był bardzo długi post, jesli kogoś znudził lub zdenerwoał to miał prawo, ale każdy może się wypowiedzieć (to też jeden z plusów KK, który nie neguje demokracji, a wręcz uważa ja za jedno z praw ludzkich)pozdrawiam wszystkie emamy wyznające jakakolwiek Siłę Wyższą,mama2002p.s. Roso! czekam na tytuł ksiazki-bardzo chętnie przeczytam-bardzo szanuje i podziwiam naszego papieża, choć uważam, że jest konserwatywny, ale może własnie w tym tkwi siła KK po Soborze Watykańskim II?- w stałości poglądów - nie mnie oceniać...
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa-do Mamy 2002 IP: *.* 20.03.03, 20:39
          Droga mamo 2002,szczerze i z całego serca życzę owocnych poszukiwań, udanej spowiedzi i życia bez lęku.Całe życie uczymy się planować naszą egzystencję nie po swojemu tylko tak, jak by ją Pan Bóg chciał ją widzieć.Nie zawsze jest to łatwe.Ale kto mówił,że tak będzie. Pozdrawiam Cię serdecznie.AgnieszkaPS.A twierdzą nie jestem, chyba że z racji rozmiarów, jakie niedłuo osiągnę, bo w ciąży tyję ponad 20 kg.
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa-naprawdę dłuuugie IP: *.* 21.03.03, 08:27
          mama2002 napisała> pomimo, że wiem, że nie wolno używać prezerwatyw chcąc pozostac> bez grzechu-używamy jej i zamierzam się - od niedawna- z tego> spowiadać. Bardzo mądry Ojciec Dominikanin - w trakcie spowiedzi-> na mije watpliwości - takiej własnie rady mi udzielił... Uznałam> to za madry kompromis pomiędzy niedostosowaniem Kościoła do> współczesnych osiagniec medycyny i nauki CzescNie wiem co powiedział Ci Twój spowiednik lub czy dobrze go zrozumiałas. Jednym z warunkow dobrej spowiedzi jest postanowienie poprawy. A czy spowiadajac sie z tego grzechu postanawiasz poprawe? Czy tez spowiadasz sie z niego tylko dla spokoju własnego sumienia? Jesli z gory jestes nastawiona na popełnienie jakiegos grzechu i idac do spowiedzi i tak wiesz, ze po niej znow ten grzech popełnisz swiadomie, z rozmysłem to spowiedz taka jest spowiedzia swietokradzka, tak samo jak gdybys dany grzech zataiła przed spowiednikiem. Nie mozna ot, tak sobie planowac, ze zgrzesze-wyspowiadam sie-potem znow w ten sam sposob zgrzesze-i znow sie wyspowiadam, i tak w kolko. Nie dotrzymujesz tym samym "umowy" miedzy soba a Bogiem. Do spowiedzi idziemy z nastawieniem, ze po niej staniemy sie lepsi, ze postaramy sie z całych sił unikac grzechow. Czy stosujac swoje "plany spowiedziowe" tak robisz? Przeciez wiesz, ze znow zgrzeszysz i nie robisz nic by z tym konkretnym grzechem walczyc. Inna jest rzecza, ze człowiek, z natury swojej słaby, i tak upadnie. Ale STARAC sie musimy, starac sie stawac lepszymi.Nie chce moralizowac ani przedstawiac jedynie słusznego punktu widzenia. Proponuje zebys przy nastepnej spowiedzi poruszyła ten temat z ksiedzem.Planowanie grzechu to grzech o wiele ciezszy niz grzech popełniony ze słabosci.Piszesz tez o niedostosowniu osiagniec Kosciola do osiagniec medycyny i nauki. Ja mysle, ze Kosciól, zbudowany na poteznym filarze w osobie Jezusa, nie potrzeby slepo gnac za wszelkimi wynalazkami człowieka, ktore nie zawsze dla rzeczonego sa dobre. Jesli zas chodzi o dostosownie. Popatrz, Kosciól nie neguje np. przeszczepow. Sa one przeciez jednym z najwiekszych osiagniec wspolczesnej medycyny. Koscioł odrzuca to co jego zdaniem człowiekowi przyniesc moze szkode. Nie tylo duchowa, fizyczna tez.Jak zwykle wyszedł mi post-tasiemiec, koncze wiec.PozdrawiamWiola (ktora, de facto, ma taki sam problem)
          • Gość: mama2002 Re: Kościół a prezerwatywa-naprawdę dłuuugie IP: *.* 21.03.03, 09:36
            Cześc Wiolu,dzięki, że w taki miły sposób odpowiedziałaś na mój chaotyczny post. Nie chciałam juz się na ten temat rozpisywac, ale problem braku postanowieni apoprawy przedstawiłam księdzu, jako pierwszy-od tego zaczęła sie dyskusja na temat antykoncepcji... Potem przeanalizowaliśmy wsplnie mioja aktualna sytuację "materialno-zwodowo-medyczno-wykształceniową" oraz plany dzieciowe na przyszłośc (sa - a jakże!) i chyba ten ksiądz zechciał udźwignac za mnie ciężar tej decyzji (może teraz sam ma grzech)- bo podobno prawda jest taka, że jak sie komus powie autorytatywnie, ze jest tak, a nie tak - i ten ktos w niewiedzy (lub złej wiedzy)postapi wbrew Bogu, to informator ma grzech...Od paru dni juz sama nie wiem, co mam robić - oskutecznie odechciało mi sie amorów...(A tak z innej paczki, to może ktoś wie, skąd mam wiedziec - nie obserwujac szyjki macicy, sluzu i temperatury - czy nie jestem w ciązy skoro mam roczne dziecko, karmie je piersia a okres ostatni raz miałam przed zajściem w ciaże-wiem, że to żadna anomalia-to juz przerabiałam - ale jak mam sprawdzić(poza testem ciążowym)-czy np. od 2 mies. nie jestem w ciaży??!!)mama2002
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 19:07
        Rosa napiasała:> Projekt był przygotowany i przedstawiony do akceptacji papiezowi, którym był poprzednik Jana Pawła I (wybaczcie, ale zapomiałam Jego przydomka). W każdym razie ówczesny papież był nastawiony do projektu przychylnie. Jego śmierć, a następnie pontyfikacja Jana Pawła I przerwała ciągłośc prac nad projektem, zaś Jan Paweł II projekt ow zawetował.> Zatem obecne stanowisko Watykanu nie moze być w tej kwestii liberalne, a Jan Paweł II jest właśnie tym Papieżem, który przeciwstawił się rzeczonej zmianie, choć Jego poprzednicy wyrazili wstępną zgodę.Teoria dobra , ale nieprawdziwa. Papieżem,którego ma na myśli Rosa( poprzednik Jana Pawła I) był Paweł VI.Rzeczywiście, wysłuchał on prac świeckich katolików dotyczących antykoncepcji, jednak w ostateczności nie przyznał im racji. Napisał za to encyklikę Humanae vitae, która jest cały czas obowiązująca w tej materii( dodam,zabraniająca antykoncepcji-katolikom).Jan Paweł I i Jan Paweł II, niczego więc nie wetowali. Cały czas obowiązują te same zasady dotyczące antykoncepcji, potwierdzone dodatkowo głosem naszego Papieża. To kwoli wyjaśnienia.I jeszcze jedno, czy nie uważacie,że osoby uważające się za wierzące i praktykujące, za katolików, stoją w sprzeczności z zasadami swojego Kościoła stosując antykoncepcję, a miast przyjąć do końca zasady, które głosi Kościół we wszystkich sferach, wybierają tylko to, co im się podoba. Głos Kościoła w sprawie antykoncepcji jest jasny. Myślę, że szukanie księży czy książek prezentujących "rzekome" stanowisko Kościoła ( inne od oficjalnego) w tej sprawie jest jest dla katolika ucieczką przed prawdą.PozdrawiamAgnieszka
        • Gość: mama2002 Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 20:14
          cześc Agnieszko,nie wiem czy czytałas mój post(bardzo długi), ale napisałam bardzo podobne prawdy do Twoich - zta małą różnica, że ja jeszcze błądzę i nie jestem pewna swoich poglądów, a Ty jestes jak twierdza, czego Ci szczerze zazdroszczę!pozdrawiammama2002
        • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 23:54
          AgnieszkoMiałam tę ksiązkę, o ktorej pislam ww moim poście, w ręku ponad rok temu.Wydaje mi się, że streszczalam ją w miarę wiernie, acz nie będę sie upierać skoro Ty jestes bardziej na bieżaco (chodzi mi o lekturę encykliki czyli jednak żródła-= ja czytałam tylko opracowanie). Mimo to nadal wydaje mi się, ze teoria tam przedstawiona (nota bene przez badaczkę, ktorą mam przyjemnosć znać osobiście i ktora zajmuje sie problematyka kobiecości w historii Koscioła) zostala przez mnie przytoczona dośc dokladnie. Aby jednak rozwiać wątpliwości (teraz również i moje) postarm się jutro namierzyć tę książkę i podać Wam tytul.Rosa
    • Gość: CrazyMary Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 18:54
      Dyskusja zeszła trochę na boczny tor widzę. ja chciałam jednak odniesc sie do pytania głownego.Ja również nie rozumiem zakazu stosowania antykoncepcji,ponieważ:-skoro można stosować antykoncepcje naturalna, to znaczy,ze Kościół pozwala ludziom na bezgrzeszny seks, który na celu ma tylko i wyłącznie przyjemność-para, która uprawia seks w dni nieplodne, ponieważ stosuje metody naturalne, tak samo nie chce mieć dziecka jak para stosujaca prezerwatywę-i jeszcze jedno, co z seksem, podczas którego nie dochodzi do stosunku, a obie strony zadowolone-czy to też antykoncepcja naturalna, a więc dozwolona forma miłosci? czy nie?czy ktos sie orientuje?
      • Gość: mama2002 Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 20:11
        Istnieja dwa - uznane przez Kościół cele bliskości par małżenskich - prokreacyjny i wzmacniania więzi. Doktryna KK dyktuję, że korzystając z metod naturalnych- dla celu 1. wpółzyje się w dni płodne, dl adrugiego w niepłodne. Głównym załozeniem metody naturalnej jest traktowanie ciała człowiekjako światyni Boga i kontrola nad własnymi popędami (czyt, współżycie, kiedy można, a nie zawsze kiedy się chce). To między innymi opisuje O. Salij -Dominikanin tłumacząc Encyklikę Papieską i powołując się na Katechizm Kościoła Katolickiego (taki duży niebieski),pozdrawiammama2002p.s. może tylko dodam, że od pewnego czasu staram się w/w zrozumiec i zaakceptować jako katoliczka, co nie jest łatwe...
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 21:30
        mama Marty napisała/ł:> -i jeszcze jedno, co z seksem, podczas którego nie dochodzi do stosunku, a obie strony zadowolone-czy to też antykoncepcja naturalna, a więc dozwolona forma miłosci? czy nie?czy ktos sie orientuje?Wyczytałam w jakiejś stronie internetowej, że to również ciężki grzech.
        • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek IP: *.* 21.03.03, 07:10
          ...przeczytajcie sobie encyklikę Humane Vitae. Konia z rzędem temu, kto udowodni mi ,że te zapisy mają jedynie słuszną interpretację, że antykoncepcja to grzech. Bo moim zdaniem są bardzo niejednoznaczne.> > Wyczytałam w jakiejś stronie internetowej, że to również ciężki grzech.Zaraz założę sobie stronę internetową, na której napiszę, że wg kościoła jedzenie lodów w poniedziałki jest grzechem ;-) Pozdrawiam AA
          • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek IP: *.* 21.03.03, 10:31
            Ale to była strona kościelna i wypowiadał się ksiądz podpisany z imienia i nazwiska.
            • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek a w ogóle, to się wzruszyłam :-) IP: *.* 21.03.03, 10:36
              Wierzę, Gina :-) tylko że nawet w tym wątku widać, że i księża mają różne zdanie na ten temat.Ergo trzeba by szukać jednego punktu odniesienia. A tego punktu to chyba nie ma. Przynajmniej ja go nie znalazłam. A wzruszyłam się - bo temat kontrowersyjny, postów gruuubo ponad 30 ;-) i jak dotąd kulturalnie i spokojnie. Dziewczyny, kochane jesteście :-)Pozdrawiam Agnieszka
              • Gość: Behemot Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek a w ogóle, to się wzruszyłam :-) IP: *.* 21.03.03, 11:10
                Adzia napisała/ł:> Wierzę, Gina :-) tylko że nawet w tym wątku widać, że i księża mają różne zdanie na ten temat.> > Ergo trzeba by szukać jednego punktu odniesienia. A tego punktu to chyba nie ma. Przynajmniej ja go nie znalazłam. > > A wzruszyłam się - bo temat kontrowersyjny, postów gruuubo ponad 30 ;-) i jak dotąd kulturalnie i spokojnie. Dziewczyny, kochane jesteście :-)> > Pozdrawiam AgnieszkaTeż mam takie odczucia :)Żałuję, że nie mogę odnaleźć wspomnianej strony, bo była dość znacząca, pisał to ksiądz o poglądach nie z naszej epoki. Nie ma się co przejmować. Gdy moja koleżanka wychodziła za mąż kilkanaście lat temu dostała broszurkę w której pouczano jak mają okazywać sobie miłość narzeczeni, najwyżej: "delikatny pocałunek w policzek na pożegnanie, uściśnięcie ręki".Gdy ja brałam ślub kościelny 7 lat temu, niemłody ksiądz proboszcz zapytał zupełnie naturalnie: "gdzie teraz mieszkacie?"Kościół jest bardzo konserwatywny, ale już parę razy zmienił zdanie, zwłaszcza w tej sferze. Podejrzewam, że wkrótce zmieni się pogląd co do środków anty. Przypomniała mi się historia króla Francji jeśli nie pokręciłam to Ludwika XV, który początkowo bardzo kochał żonę (z domu Leszczyńską), ale wszystko się popsuło, bo ona była zbyt przejęta tym co mówią księża i odmawiała współżycia w piątki, niedziele i święta czyli przez olbrzymią część roku. Facet założył sobie dom publiczny specjalnie dla siebie!Trzeba się kierować swoim rozumem również.Pozdrawiam serdecznie. :hello:Gina
              • Gość: agnieszkad Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek a w ogóle, to się wzruszyłam :-) IP: *.* 21.03.03, 11:20
                > Ergo trzeba by szukać jednego punktu odniesienia. A tego punktu to chyba nie ma. Przynajmniej ja go nie znalazłam. Mam trochę inne zdanie na ten temat.Punkt odniesienia jest i jest jasny.Stanowisko Kościoła w sprawie wszelkiej antykoncepcji jest dobrze udokumentowane.A to,że niektórzy księża prezentują inne stanowisko od oficjalnego stanowiska Kościoła i mieszają w głowach ludzi, którzy mają prawo nie wiedzieć wszystkiego i mieć wątpliwości, to chyba sprawa braku formacji doktrynalnej i niewiedzy a nie tego,że w Kościele są pdzielone opinie co do tych kwestii.PozdrawiamAgnieszka
                • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek a w ogóle, to się wzruszyłam :-) IP: *.* 21.03.03, 11:27
                  Agnieszko - skoro tak, to powiedz, gdzie jest napisane, że antykoncepcja jest grzechem? I to w dodatku ciężkim? "Mateusza" i "Opokę" pomijam, bo to są rzeczy wtórne.Na jakich źródłach opierasz to twierdzenie?POzdrawiam, Agnieszka
                  • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. - sięgnijcie do źródeł, a nie do plotek a w ogóle, to się wzruszyłam :-) IP: *.* 21.03.03, 23:56
                    Adzia napisała/ł:> Agnieszko - skoro tak, to powiedz, gdzie jest napisane, że antykoncepcja jest grzechem? I to w dodatku ciężkim? > > "Mateusza" i "Opokę" pomijam, bo to są rzeczy wtórne.> Na jakich źródłach opierasz to twierdzenie?1.Humanae vitae, pkt 14 (NIEDOPUSZCZALNE SPOSOBY OGRANICZANIA ILOŚCI POTOMSTWA)do przeczytania: http://www.mateusz.pl/goscie/ligamm/czytelnia/dokumenty/hv/hv-2.html2.Katechizm Kościoła Katolickiego rozdz.2370.Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 22:13
        Mama Marty napisała:> Dyskusja zeszła trochę na boczny tor widzę. ja chciałam jednak odniesc sie do pytania głownego.> Ja również nie rozumiem zakazu stosowania antykoncepcji,ponieważ:> -skoro można stosować antykoncepcje naturalna, to znaczy,ze Kościół pozwala ludziom na bezgrzeszny seks, który na celu ma tylko i wyłącznie przyjemnośćAkt małżeński ma dwa cele jednoczący i prokreacyjny. Nie wszystkie stosunki mają powodować poczęcie dziecka.Seks w małzeństwie na rówież ogromny walor jednoczący i umacniający miłość małżonków.Ma być radością i przyjemnością.> -para, która uprawia seks w dni nieplodne, ponieważ stosuje metody naturalne, tak samo nie chce mieć dziecka jak para stosujaca prezerwatywęTak, skutek jest ten sam.Inna zaś jest metoda i podejście.W metodach naturalnych wykorzystujemy naturalny rytm niepłodości wpisany w naturę kobiety,nie działamy "ubezwłasnowalniająco" na płodność.Płodność aktu nie zachodzi z powodów fizjologicznych. W antykoncepcji chodzi o celowe, rozmyślne pozbawianie aktu małżeńkiego znaczenia prokreacyjnego.Potencjalna płodność zostaje wyeliminowana.Człowiek czyni siebie panem źródeł życia i wszelkich decyzji w tej sferze.I jeszcze jedno.Pisałam o tym na początku dyskusji. Stosowanie metod naturalnych i ograniczanie się wyłącznie do okresów niepłodnych bez ważnych przyczyn też jest egoizmem.Nie chodzi więc wyłącznie o metodę, ale o intencje.> -i jeszcze jedno, co z seksem, podczas którego nie dochodzi do stosunku, a obie strony zadowolone-czy to też antykoncepcja naturalna, a więc dozwolona forma miłosci? czy nie?czy ktos sie orientuje?Nie jest to antykoncepcja naturalna(nie ma zresztą takiego pojęcia).W takim przypadku, nie ma aspektu jednoczącego.Trudno nawet mówić o stosunku seksualnym i jest to grzech ciężki. PozdrawiamAgnieszka
        • Gość: CrazyMary Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 23:42
          Droga Agnieszko, dziekuję za odpowiedz. Pozwól, że będę próbować wyciągnąć od ciebie szczególy, bo naprawdę jestem ciekawa, a nie wiem gdzie szukać takich informacji.Odnośnie punktu trzeciego-co dokładnie jest grzechem ciężkim? Jeżeli na przykład mąż i żona dotykają się, sprawia im to przyjemność, ale nie mają chęci na stosunek, to grzeszą?? Które pieszczoty decydują o tym, że dotyk przestaje być czułością a staje się grzechem? Jak to można w ogóle rozgraniczyć?Czy grzeszy kobieta, która ma orgazm, nie podczas stosunku?A nawet mężczyzna, którego, że tak powiem, tak bardzo podnieciła "gra wstępna", że doszło do wytrysku, to zgrzeszył?I kto właściwie dokładnie wie, które zachowania są grzechem w sypialni, a które nie? Czy to jest gdzieś spisane?-Pytam całkiem serio, bo zawsze myślałam, ze w małżeńskiej sypialni każdy robi to co lubi, nie wiedziałam, że są w seksie zachowania grzeszne i niegrzeszne.Czekam na odpowiedz, pozdrawiam
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa do Crazy Mary IP: *.* 21.03.03, 08:58
            Witaj,napisz na priva.pozdrawiamAgnieszka
            • Gość: agnieszkad Re: Kościół a prezerwatywa do Crazy Mary IP: *.* 21.03.03, 09:00
              Witaj,przepraszam, ale byłam niezalogowana.Ponawiam propozycję.PozdrawiamAgnieszka
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 09:40
            HejA czy ja moge dwa słowa?mama Marty napisała/ł:> Jeżeli na przykład mąż i żona dotykają się, sprawia im to przyjemność, ale nie mają chęci na stosunek, to grzeszą?? Które pieszczoty decydują o tym, że dotyk przestaje być czułością a staje się grzechem? Jak to można w ogóle rozgraniczyć?Jezeli nie maja ochoty na stosunek (oboje) a pieszczoty sprawiaja radosc obojgu to trudno mowic o grzechu. Inna byłaby sytuacja gdyby petting stał stał sie wyjsciem awaryjnym - nie stosuje antykoncepcji podczas dni płodnych ale i nie zamierzam sobie w tym czasie odmawiac przyjemnosci. Wyedy mozna mowic o grzechu.> Czy grzeszy kobieta, która ma orgazm, nie podczas stosunku?> A nawet mężczyzna, którego, że tak powiem, tak bardzo podnieciła "gra wstępna", że doszło do wytrysku, to zgrzeszył?Patrz wyzej. Zalezy od intencji. Jesli dotyk jest forma antykoncepcji to tak.> I kto właściwie dokładnie wie, które zachowania są grzechem w sypialni, a które nie? Czy to jest gdzieś spisane?-Pytam całkiem serio, bo zawsze myślałam, ze w małżeńskiej sypialni każdy robi to co lubi, nie wiedziałam, że są w seksie zachowania grzeszne i niegrzeszne.> Czekam na odpowiedz, pozdrawiamTak naprawde to tego zapewne nikt nie wie dokładnie. I pociesz sie, jesli nie wiedziałas, ze sa w tej materii zachowania grzeszne i niegrzeszne to grzechu nie popełniłas. Pisałas wyzej, ze NPR to taka naturalna antykoncepcja, i ze Kosciół pozwala na bezgrzeszny seks. Przeciez nie wyda swojego błogosławienstwa zachowaniom grzesznym w Jego rozumieniu. Prawda? Ja mysle, ze stanowisko Kosciła w tej sprawie wynika raczej z troski o wolnosc człowieka, o czystosc jego duszy niz z checi narzucenia swojego zdania, bo ono jedynie jest słuszne. Bo czyz stosowanie antykoncepcji nie jest pewnego rodzaju zniewoleniem? Podporzadkowaniem sie swojemu "ja chce". A wiara polega na wyrzeczeniach. NPR to nic innego jak zycie w zgodzie z natura, z cyklem, ktory sam Bog w swojej madrosci nam ofiarował. Nie ot, tak sobie, ale dla naszego dobra. Innymi słowy człowiek, ktory jest w stanie zapanowac nad swoim porzadaniem, staje sie silniejszy duchowo. Wspołzyje nie pod dyktando hormonow czy partnera. Seks to oddanie sie drugiej osobie dusza i ciałem, nie tylko ciałem. Tak naprawde wszystkie te sprawy, o ktorych tu rozmawiamy, sa w pewnej mierze wynikiem ludzkich przemyslen. Przez tysiace lat madre głowy kontemplowały Pismo i starały sie prawdy w Nim zawarte przyblizyc szaremu człowiekowi. Nie wiemy czy wynik tych przemyslec jest słuszny, czy jest zgodny z wola Boga. Ale naszym zadaniem, jako katolikow deklarujacych przynaleznos do danego Koscioła, jest przyjac te prawdy i zyc w zgodzie z własnym sumieniem. Co nie znaczy, ze nie mamy szukac. Bog nie przyjmuje rozwiazan posrednich - mozemy byc albo z Nim albo przeciw Niemu. Ale za kilkadziesiat lat moze sie okazac, ze Kosciół zmienił stanowisko np. w sprawie stosowania antykoncepcji. Co wtedy? Dlatego mysle, ze odpowiedzi na pewne pytania powinnysmy szukac w Biblii i we własnym sumieniu, podpierajac sie oczywiscie prawdami głoszonymi przez Kosciol, bo znow z drugiej strony slepe podaznie szlakiem, ktory ktos nam wyznaczył tez nie jest dobre. Ja mysle, ze kazdy mocno wierzacy człowiek, jest w stanie wypracowac sobie sam własny system wartosci, ktory naprawde nie bedzie sie roznił od tego, ktory przedstawia nam Kosciół. Jesli tylko wola człowieka bedzie poznanie woli Boga w danej sprawie, to znajdzie odpowiedz. Ale do tego potrzeba bardzo silnej wiary.Namieszałam nieco i nieco zboczyłam z temu wiec prosze o wybaczenieWiola :hello:
            • Gość: mama2002 Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 09:48
              Wiola,kolejny post - po Twoim poprzednim i poście Rosy, które na prawdę dały mi do myslenia! Kurczę- ja tu teraz spędzam pół zycia i - o zgrozo- zaczne zaniedbywać i dziecko i jego ojca... Basta! Jeszcze niech tylko skończy sie ten wątek...(hi, hi)pozdrawiam serdecznie aniamama2002
              • Gość: ruda Re: Kościół a prezerwatywa. A spowiedź! IP: *.* 21.03.03, 12:15
                Sorki, ale wypowiedzi Agnieszkid jawią mi się jako nic niewyjasniająca mowa-trawa z opoki lub mateusza... Tak jakoś.Na koniec wątku chciałabym napisać jesno, własnie a propos spoiedzidzi dla osoby wierzącej: A jakiez ma znaczenie oficjalne stanowisko Kościoła wobec spotkania Boga w konfesjonale? Chyba że nie wierzymy, że w tym sakramencie sam Chrystus do nas mówi i nami kieruje?Dlatego nie podoba mi się krytyka tego, co ktoś wynosi z tak bliskiego i osobistego spotkanie z Bogiem jak spowiedź w oparciu o oficjalne stanowisko Kościoła, które rzeczywiście często ewoluuje... A propos prezerwatyw dla misjonarzy i zakonnic ze względu na zgrożenie AIDS np.Co do Humanae viae... Adziu, chyba czytałyśmy co innego ;-(((Mnie się bowiem wydaje, że tam nawet niektóre kawałki oscylują w stonę seksu dla przyjemności w małżeństwie oi bez prezerwatywy jako grzesznych, ale może źle pamiętam, sobie odświeżę i pogadamy. (na zjeździe u Gosi1???)kasia
            • gpr Re: Kościół a prezerwatywa. 12.07.03, 02:53
              Wiolu!
              Dlaczego człowiek powinien opanowywać pożądanie seksualne? Czy ono z gruntu
              jest złe?
              W dziesięciu przykazaniach jest mowa o cudzołóstwie i pożądaniu żony bliźniego.
              Nie ma mowy o seksie jako takim jako o grzechu.
              Pożądanie seksualne, tak jak głód, pragnienie, potrzeba snu itd. są naturalnymi
              potrzebami fizjologicznymi. Założenie, że należy opanowywać pożądanie
              seksualne, bo to wmacnia duszę przypomina mi powstrzymywanie się od jedzenia i
              picia ( post ) lub inne umartwienia cielesne, które tak modne były i stosowane
              do przesady w średniowieczu. Dziś te umartwienia cielesne są stosowane tylko
              symbolicznie, ale powstrzymywanie się od współżycia w okresach płodnych przez
              cały czy większość okresu małżeństwa to nie tylko symbol.
              Dlaczego seks dla przyjemności, bez zamiaru poczęcia jest grzechem? Czy jedynym
              uzasadnieniem współżycia i popędu seksualnego jest prokreacja? Podobno człowiek
              różni się od zwięrzęcia tym, że tak nie jest.
              Nie traktuj tego Wiolu jako atak na ideologię Kościoła. To są pytania, które
              mnie nurtują i na które próbuję znaleźć odpowiedź. Ja sama stosuję NPR od kilku
              lat z powodzeniem tzn. zaszłam w ciążę wtedy kiedu chciałam. Jestem katoliczką
              i stosuję nakaz Kościoła, bo bardza ważna jest dla mnie spowiedź i komunia
              święta. Dlatego próbuję się przekonać do NPR i jakoś bez rezultatu. Nie mogę
              zrozumieć, dlaczego nie mogę kochać się wtedy, gdy naprawdę tego pragnę i moje
              ciało jest na to w 100% przygotowane. Dlaczego muszę odkładać to na później,
              kiedy pożądanie już minęło. Myślę tu o rzeczywistych problemach z "
              podnieceniem się " w okresie dni niepłodnych. Nie rozumiem, co jest w tym
              naturalnego.
              Moim zdaniem liczyć się powinna gotowość do poczęcia, posiadania i wychowania
              dzieci, a nie jak się współżyje, kiedy i jakie zabezpieczenia przed ciążą się
              stosuje. Można to osiągnąć stosując tak tzw. metody naturalne jak i
              antykoncepcję.
              Myślę, że bardzo wiele kobiet i mężczyzn stosujących NPR zmaga się z takimi
              dylematami i próbuje zaakceptować poglądy Kościoła w tym względzie. Ale jest to
              bardzo trudne, o czym świadczą chociażby wypowiedzi na tym forum. Nawet księża
              nie zawsze mogą się znimi zgodzić. Jest to trudne, bo argumenty są nielogiczne.
              Podział na metody naturalne i nienaturalne jest sztuczny. W obu przypadkach
              chodzi o zabezpieczenie się przed zajściem w ciążę i poczęcie w czasie
              odpowiednim. Metody tzw. nienaturalne są w tej chwili w większości bezpieczne
              dla zdrowia kobiety czy ewentualnie dziecka poczętego. Metoda naturalna NPR
              polega na wykorzystywaniu okresów niepłodności i podobno dlatego jest to zgodne
              z naturą. Ale jest to powstrzymywanie się od współżycia i odkładanie go na ten
              okres z zamiarem nie poczęcia dziecka. Podobno sama natura to stworzyła. To
              jednak znaczy, że natura chciała, aby nie każdy stosunek prowadził do poczęcia.
              To samo jest np. przy stosowaniu antykoncepcji. Różnica polega więc chyba tylko
              na tym czy bierze się np. tabletkę, czy podejmuje się decyzję o
              wstrzemięźliwości.Różnica polega też oczywiście na tym czy człowiek może
              decydować o poczęciu, czy powinna o tym "decydować" natura. Jeśli dopuszczalne
              jest planowanie, to chyba również decydowanie przez człowieka. Czy naturalne
              jest, że ktoś nie chce się z nikim związać, aby nie mieć dzieci, bo np robi
              karierę zawodową? I czy to jest grzech? Czy to, że ktoś w ogóle nie chce mieć
              dzieci jest grzechem? Może chodzi o to aby środków, które umożliwiłyby
              realizację takich zamiarów w ogóle nie było, a więc o postawienie ludzi tak
              naprawdę przed faktem, decydowanie za nich. I tu chyba dochodzimy do sedna. Czy
              prokreacja to obowiązek?
              Wracając do tematu, w metodzie naturalnej chodzi tak np. o powstrzymanie się od
              współżycia, a to o ile wiem jest również grzechem. Poza tym jak napisałam
              wcześniej kochanie się nie wtedy gdy ma się ochotę, a wtedy gdy można a więc
              często tylko z obowiązku, aby nie urazić partnera, jest też moim zdaniem
              sprzeczne z naturą.
              Wiolu, przepraszam, że piszę tak emocjonalnie. Przemawia przeze mnie
              rozgoryczenie. Próbuję być dobrą katoliczką, wiara wiele dla mnie znaczy, ale
              na te pytania nie potrafię odpowiedzieć i niektórych poglądów zaakceptować.
              Moje żale powinnam pewnie skierować do przedstawicieli Kościoła. Wiem, ale nie
              wiem jak to zrobić i po co. Poglądy KK znam i wiem, że na ich zmianę nieprędko
              mogę liczyć. W głębi duszy jestem jednak przekonana, że to nastąpi, bo jak
              długo może istnieć taka sprzeczność między tym co jest powszechnie akceptowane
              społecznie i uznawane za dobre nie nawet przez ogół społeczeństwa, ale przez
              tych, którzy liczą się z przykazaniami Bożymi. Ja przez tę wewnętrzną
              niezgodność, mimo dobrej woli zrozumienia wszystkich argumentów Kościoła,
              bardzo cierpię i to oddala mnie od Boga. Czasami żałuję, że nie zostałam
              zakonnicą. Nie miałabym problemu.
              G.
    • Gość: CrazyMary Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 21:01
      A poza tym czy uprawianie seksu tylko w dni niepłodne nie jest troszkę wbrew naturze?Bo na przykład mi właśnie wtedy najbardziej się chce, powiem więcej, seks w dni płodne jest o wiele przyjemniejszy niż ten w dni niepłodne. Prawdę mówiąc w dni niepłodne niespecjalnie mnie ciągnie do bara bara. Myślę, że to naturalna regulacja organizmu przez hormony. W dni płodne moje ciało jest, powiedzmy... wrażliwsze, lepiej reaguje. Decydując się na stosowanie naturalnej regulacji poczęć musiałabym na całe życie z tego zrezygnować, buuuu
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 20.03.03, 23:50
      Stosuję NPR już 7 lat. I ze swojego dośwaidczenia mogę napisać:1. Najłatwiej wierzyłam w różne bzdury dot. NPR kiedy nic o tym nie wiedziałam. 2. Osoby, które mają tyle wątpliwości, powinny stosować u siebie tę metodę. I to nie jako metodę planowania rodziny, tylko z ciekawości, żeby zobaczyć jak to wygląda, jak te wykresy "wychodzą".3. Co do zaburzeń hormonalnych - cykle mogą następować po sobie bez miesiączki (to akurat nie z własnego doświadczenia). I tak sobie myslę, że może stąd jakieś podejrzenia co do podwójnego jajeczkowania.4. Co do regularnych cykli. Myślałam że mam regularne i dlatego mogę sobie spokojnie stosować NPR (o ja szczęściara ;) ). Ale kiedyś rzeczytałam w dyskusji o NPR, że ktośtam nie może stosować, bo ma nieregularne cykle 28-37=9 dni. U mnie różnica wynosi 13 dni (26-39) Świadczy to tylko o nieznajomości metody.5. A jeśli chodzi o to, czym pisała Gosia1. Mnie też lekarz stwierdzał jajeczkowanie. I mylił się.Co do różnicy między NPR a prezerwatywą (czy w ogóle antykoncepcją). Jeśli zawiedzie antykoncepcja to winny jest producent (co za bubel), jeśli zawiedzie NPR to "wina" jest moja. A wiadomo,że najłatwiej sobie wybaczyć błąd - komuś dużo trudniej ;). Ale podstawą w stosowaniu NPR jest PRZEKONANIE, że się chce, a nie dlatego, że ktoś mi każe. Ja po prostu lubię NPR, przyzwycziłam się, że wiem co tam u mnie słychać ;), inaczej czuję się nieswojo.Nikt nie musi stosować NPR. Wcale mi na tym nie zależy ;) (to tak już trochę na zapas, żeby mi tu nikt nie zarzucał, że coś narzucam ;) ). Wkurzam sie tylko, jak ludzie którzy nigdy nie wysilili się, żeby się trochę sobie hmm... przyjrzeć, wypowiadając się w temacie pisząc rzeczy mijające się z prawdą.Pozdrawaim serdecznie :hello:PS I jeszcze tak mi jakoś pomyślało, że z NPR to jak z lekturami szkolnymi i niektórymi uczniami, którzy ich nie czytają BO SĄ BEZNADZIEJNE. Chcesz - czytaj, nie chcesz - nie czytaj. Ale nie mów, że są beznadziejne, zanim zobaczysz na oczy ;).
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 10:08
        Gosiu, mamo Kasi i Gabrysi, czy możesz się do mnie odezwać na priva?
        • Gość: 220571 Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 19:41
          Nie mogę na priv, bo się nie zalogowałaś i nie ma adresu.Ale ja się już teraz zalogowałam i może Ty do mnie :).Pozdrawiam serdecznie :hello:
    • Gość: olimama Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 21:54
      Smutno mi. Bardzo. Nie chce mi sie zartowac z podrzucach jajeczek.Jestem wierząca. Znam metodę naturalną, ale nie mogę mierzyć temperatury (pomiary bez sensu), bo moje dziecko od ponad 10. miesiecy nie śpi w nocy i budzi się czasem o czwartej, czasem o piątej, o szóstej... Wczesniej tez. Czasami drze się pół nocy. Kiedy ją słyszę, zrywam się i lecę do jej pokoju. A potem nici z mierzenia temperatury. Nie potrafię badać szyjki. Śluz.. niegy nie jestem pewna, czy go dobrze oceniam. Wydaje mi sie, ze mjest ciagle ;-)Od roku rozmawiamy z mezem, co robic (bo nic nie robimy :-)). Nie potrafie zdecydowac sie na grzech swiadomie (prezerwatywa). I czasem zaluje (wybaczcie szczerosc), ze jestem wierzaca i mam moralne dylematy. Na forum rozwazaja problem spiralki (brrrr...), a ja... Brak wspolzycia to tez grzech, wiec co ja mam robic?Nie mam pracy, jestem wycienczona psychiczne macierzynstwem i nie wiem, czy ciaza kobiety w depresji to dobry pomysl. Nie pdoba mi sie argumentacja Agnieszki (mam wrazenie, ze to jakis ukryty proboszcz)winkPozdrawiam na smutno i ide myslec dalej...
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 21.03.03, 22:29
        Problem mierzenia temp. rozwiązywałam śpiąc z dzieckiem, lub wysyłając męża, żeby przyniósł malucha ;). Poza tym, jeśli wstaje się na krótko (tyle, żeby przynieść dziecko do siebie do łóżka) to to nie ma wpływu na temp. Tylko czy bierzesz pod uwagę spanie z dzieckiem? Pozdrawiam seredcznie :hello:
        • Gość: Ika Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 22.03.03, 08:12
          Goska (mama Kasi i Gabrysi) napisała/ł:> Poza tym, jeśli wstaje się na krótko (tyle, żeby przynieść dziecko do siebie do łóżka) to to nie ma wpływu na temp. Z tym się nie zgodzę.Kiedy zaczęłam podejrzewać, że jestem w ciąży, najpierw sprawdziłam temperaturę.Pierwszego dnia zerwałam się z łóżka na moment (coś spadło w łazience, sprawdziłam, że nic się nie stało i wróciłam do łóżka. Zajęło mi to na pewno dużo mniej czasu niż przyniesienie dziecka.Temperatura najnormalniejsza pod słońcem.Następnego dnia zmierzyłam temperaturę nie ruszając się z łóżka.Temperatura podwyższona.To bzdura, że wstanie "na chwilę" nie ma wpływu na temperaturę. Następnego dnia
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 22.03.03, 14:37
            Temperatura spoczynkowa jest niższa od tej mierzonej po wstaniu... Spróbuj zrobić inny test - zmierz temp., potem wstań na chwilę i amierz jeszcze raz. Podziel się jak wypadło.
            • Gość: Ika Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 22.03.03, 14:45
              Tylko po co...? :ouch:Pisałam o pierwszych dniach swojej ciąży. I o tym, że kiedy wstałam na moment, temperatura była absolutnie normalna. Więc nie zgadzam się, że wstanie do dziecka temperatury nie zmieni.Teraz mi to na nic.
            • ma.pi Re: Kościół a prezerwatywa. 08.07.03, 21:37
              Wyciagnelam ten temat do wierzchu, bo wczoraj w wiadomosciach uslyszalam
              nowinki ze swiata medycznego.
              Mianowicie w USA lekarze (jak zreszta wszedzie nie tylko tam) robia badania nad
              cyklem kobiety coby jak najlepiej poznac to zjawisko. I co im wyszlo, ano
              mianowicie to, ze kobieta w ciagu jednego cyklu moze miec wiecej niz jedno
              jajeczkowanie i to niekoniecznie w tym samym terminie.
              Czy to jest juz potwierdzone na 100% to nie wiem, bo calej wiadomosci nie
              uslyszalam. Zainteresowalam sie w momencie jak uslyszalam o czym mowia, chociaz
              podejzewam, ze maja juz jakies pewniki bo pewnie by tego nie podawali.

              Chyba jednak niezbadany jest organizm kobiety.
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 22.03.03, 19:13
            Wyraziłam się nieprecyzyjnie trochę, przepraszam.Jeśli wstajemy w nocy do dziecka, to takie wstawanie na chwilkę nie zaburza temp. Ale jeśli obudzę się rano i wstanę, a potem będę mierzyć, to pewnie już będzie inna temp., a przynajmniej ja nie wierzyłabym takiemu pomiarowi.Pozdrawiam serdecznie :)
          • Gość: Adzia Re: Kościół a prezerwatywa do Iki o wpływie :-) i taka ogólna refleksja IP: *.* 24.03.03, 08:03
            Ika, z tym wpływem to jest tak.Generalnie NPR to jest zestaw metod, które KAŻDY musi samodzielnie zaadaptować do własnego organizmu. Stąd wzięło się przeświadczenie o kłopotliwości stosowania tych metod. Jedna osoba jest tak wrazliwa, że nawet wcześniejsze obudzenie się już jej zaburzy pomiary, innej nie przeszkadza wstawanie w nocy i nawet inna pora pomiaru. Nie mówiąc o innych, ważniejszych objawach...A ogólna refleksja jest taka:Tak sobie myslę, że jakby ktoś napisał "od pigułek się tyle, rosną wąsy i dostaniesz raka" to zostałby zjedzony ;-) i dlatego dziwię się osobom, które nie próbowały NPR i nic na ten temat nie wiedzą - za to z wielką pewnością siebie głoszą mity . Pamiętam, że dwa lata temu i ja miałam podobną postawę - zabobon, ruletka, trzeba mieć regularne cykle , seks raz w miesiącu ;-)- i trafiłam na edziecko i dyskusję właśnie o tym. I jakoś nie przyszło mi do głowy epatować swoją ignorancją, tylko czytałam, zadawałam pytania...finał był taki, że skontaktowałam się z Ligą Małżeństwo Małżeństwu i zaczęłam się uczyć. Faktem jest, że oni są nastawieni baaardzo ideologicznie, co jest trudne do strawienia ;-) ale naprawdę chętnie służą pomocą, także przez email. No i żyjemy sobie jakoś z tym całkiem przyjemnie :-) nie ze strachu przed potępieniem wiecznym ,tylko po prostu ze świadomością naturalnych procesów w organizmie. No, kończę, przydługo trochę wyszło i pozdrawiam :-)
      • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 24.03.03, 08:49
        Olimamo ;)Pierwszy krok jest najtrudniejszy ;)Magda radzi spac z dzieckiem ;) Ja- oprocz spania z dzieckiem ;) co akurat radze nie ze wzgledu na temperature ale bo to frajda :)- radze nie mierzyc temperatury. Przerzucic sie na szyjke macicy, ktora niezaleznie od spania i wstawania jest taka jak powinna byc ;) Ja temperature w kazdym razie mierze tylko wtedy gdy chce zajsc w ciaze bo wtedy moment owulacji jest dla mnie istotny ;) w pozostalych wypadkach kazdy plodny dzien oznacza strate dla swiata ;)Ja akurat jestem niewierzaca i zupelnie bezideologiczna ;) a NPR stosuje 8 rok. I nie badz smutna...:hello:
        • Gość: mamaGosia Re: Kościół a prezerwatywa-źródła wiedzy o NPR ? IP: *.* 25.03.03, 11:00
          Oczy mi spuchły od czytania tego wątku ....Kochane Przekonane do NPR, czy mogłybyście podac mi kilka dobrych źródeł wiedzy o NPR ? - mam tu na myśli konkretne książki, strony www, coś co pomoże lepiej nauczyć się obserwacji swojego ciała?Obserwowałam się przez ładnych parę lat i .... ciągle tego nie umiem robić dobrze (ciąża z okresu niepłodności, po kilku tygodniach martwa zresztą; ciąża również z okresu niepłodności, która po poronieniu i wyłyżeczkowaniu okazała się NIE ciążą tylko "zaburzeniem hormonalnym" (?!?)). <nie chce przez to powiedzieć, że nasze stracone Robaczki to wina NPR>.Dzięki Bogu mamy największy skarb czyli córeczkę i jeszcze jedno Maleństwo w brzuchu :-) - obyśmy mogli cieszyć się Jego/Jej narodzinami. Pytam o książki bo namieszałyście mi w głowie i .... chcę wrócić do NPR - tzn. chce dowiedzieć się czego nie wiem, co źle odczytywałam, itp. PozdrawiamGosia
          • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa-źródła wiedzy o NPR ? do Gosi IP: *.* 25.03.03, 14:53
            Ja też dopiero się uczę, trochę pomogły mi lekcje na www.npr.pl - chyba tak to było, znalazłam po wrzuceniu hasła NPR na Google. To strona wspomianej już przez Adzię Ligii Małżeństwa Małżeństwu - rzczywiście mocno ideologiczna, ale pomocna.
          • Gość: agnieszkad Re: Kościół a prezerwatywa-źródła wiedzy o NPR ? IP: *.* 25.03.03, 16:07
            Polecam stronę promującą metody naturalne www.lmm.pl.PozdrawiamAgnieszka
    • Gość: guest Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 25.03.03, 21:41
      Wracajac do antykoncepcji.Kiedy "chodzilam" z moim dzisiaj mezem to uzywalam tabletek antykoncep. bo nie byl to absolutnie czas na dzidzie/ wiem,ze moze powinien decydowac Bog,ale to w koncu moje zycie/.Mialam okropna schize,ze grzeszymy bo oboje jestesmy wierzacy.Teraz zabezpieczamy sie prezerwatywa bo mamy juz jedno malenstwo,ktore jeszcze karmie a na nastepne musze troche poczekac/wg mojego ginekologa,bo mam niewydolnosc szyjkowa/.Zreszta nie wyobrazam sobie /i nie chce/ teraz drugego dziecka.Ostatnio nawet zartowalam,ze jak bralam tabletki to powinnam sie ja spowiadac,bo to ja dzialam "anty" a teraz przyszla kolej na mojego meza,bo to on naklada gumke :) No coz, zgadzam sie z dwoma kwestiami - nie ma zadnego znaczenia jak sie zabezpieczamy,tak czy inaczej dzialamy przeciw wlasnej plodnosci.I dwa spowiedz nie ma tu wiekszego sensu,bo jezeli zamierzamy sie nadal zabezpieczac to z gory zakladamy niewaznosc tej spowiedzi. Ja pozostawiam ta kwestie mojemu sumieniu i jestem gotowa za to odpowiedziec kiedys przed Bogiem.Nie interesuje mnie to czy dzialania antykoncepcyjne uznawane sa przez kosciol za dobre czy zle.Byc moze robie zle ze w ten sposob sie zabezpieczam ale biore za to cala odpowiedzialnosc. Najwazniejsze jest dla mnie to,ze to ja poniose tego konsekwencje a nie moje dzieci,ktore mialyby sfrustrowana,przemeczona i nieszczesliwa mame :( :hello:
      • Gość: Mika_P Re: Kościół a prezerwatywa. IP: *.* 25.03.03, 23:59
        draka napisała/ł:> Wracajac do antykoncepcji.Kiedy "chodzilam" z moim dzisiaj mezem to uzywalam tabletek antykoncep. bo nie byl to absolutnie czas na dzidzie/ wiem,ze moze powinien decydowac Bog,ale to w koncu moje zycie/.Mialam okropna schize,ze grzeszymy bo oboje jestesmy wierzacy.Eeee.... czy ja dobrze rozumiem ? Bardziej ruszał Cię grzech antykoncepcji niż grzech cudzołóstwa ? Dziwne... Pierwszy raz mam okazję dowiedzieć się, jak to jest, mieć takie odczucie, czy mogłabys napisać coś więcej ? Mnie się to nie mieści w głowie...
    • epaula1 Re: Kościół a prezerwatywa. 11.07.03, 21:37
      Hej!

      Nie wiem dlaczego zakazana? W mojej religii tak nie jest.
      Nie ma ŻADNYCH (!!!) Biblijnych podstaw do tego, by zakazywać anykoncepcji.
      Inaczej ze środkami wczesnoporonnymi - to wg zasad Biblijnych morderstwo!!
      Nie rozumię podstaw dlaczego tak jest w twojej religi??!!

      Ale może ktoś to wie?

      Pozd
      Paula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka