Dodaj do ulubionych

wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża

29.12.06, 01:30
Jestem od wrzesnia na urlopie wychowaczym, mam 9 miesięczną córkę. Decyzja o
tym, że po urlopie macierzyńskim zostanę w domu była podjęta wspólnie przeze
mnie i przez mojego męża. Niestety, radość bycia w domu z dzieckiem odbiera
mi fakt bycia finansowo zależną od łaski mojego męża. Wiem, że to brzmi
absurdalnie, bo podobno - wg mojego męża - mamy wspólną kasę, ale w praktyce
funkcjonuje to tak, że mąż wydziela mi - zależnie od humoru - po 200, 300
złotych, ostatnio zaszalał i zostawił mi 600 zł ale tylko dlatego ze był
chory i nie planował wychodzenia z domu do bankomatu przez kilka najbliższych
dni...Wiem, że dla niektórych kobiet takie kwoty są i tak dużę, ale akurat
moj mąż zarabia bardzo dobrze. Z resztą nie w tym rzecz - upokarza mnie to
wydzielanie pieniędzy, jak kieszonkowe. "Przecież jak mnie poprosisz, to Ci
daję".... Prosiłam go kilka razy, że skoro mi nie ufa i nie chce, żebym miała
dostep do jego konta to trudno, nie nalegam, ale niech raz w miesiącu położy
mi jakąś sensowną kwotę, która wg niego jest "na dom", żebym mogła nią
gospodarować. Nie po to, żeby sobie zrobić tipsy i wykupić pół sklepu, ale
żeby normalnie funkcjonować, zaplanować jakiś zakup (np. sweterek dla
dziecka, może coś dla niego czy dla siebie), wiedzieć w obrębie jakiej kwoty
mogę się poruszać w danym miesiącu, żeby mieć jakieś minimalne finansowe
bezpieczeństwo. Tłumaczyłam, że teraz, kiedy nie pracuję, jestem od niego
kompletnie zależna, a w razie gdyby coś mu się przydarzyło (w marcu miał
wypadek w drodze do pracy, cudem przezył) to pozostaję z tymi 200 złotymi,
które mi łaskawie dał... Nie skutkuje, niestety. Za to już dziś pytał mnie o
mojego PITa, bo w tym roku możemy rozliczać się razem, a dla niego jest to
bardzo korzystne z racji wysokich zarobkow. Czyli zeby rozliczać sie razem to
mamy wspólną kasę, ale żebym miała jakikolwiek dostęp do jej części to już
nie....
KIlka dni temu była Gwiazdka. Kupiłam mojej niepracującej siostrze
symboliczny prezent, książkę za 30 złotych. I co?! Mój mąż miał pretensję, że
nie SKONSULTOWAŁAM Z NIM TEGO ZAKUPU, bo on mojej siostry nie lubi i nie
zyczy sobie, zebym jej coś kupiła za jego pieniądze!!!!! Z bardzo pobieżnego
rachunku wynika,ze na prezenty dla rodziców i swojego brata wydał ok. 550
złotych.
Czy z moim mężem jest coś nie tak? A może inni mężowie też się tak zachowują?
Wobec takiego traktowania naprawde chce jak najszybciej wrocic do pracy. Mam
dość upokorzen... Czy któraś z Was też miała podobne doświadczenia i może
znalazła jakieś wyjście?
Obserwuj wątek
    • limonka_3 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 07:29
      Jeżeli decydujesz się na to że on teraz trzyma kasę (bo jest np.oszczędny i
      dobrze inwestuje) to omów z nim zasady wydawania. Np. prowadźcie notatki z
      wydatków, można je później przeanalizować.

      Ponieważ jestescie teraz rodziną i ty zrezygnowałaś z pracy by opiekowac sie
      dzieckiem - pieniądze zarobione przez jedno z Was są wspólne.
      Powiedzmy że wyznaczycie sobie oboje "kieszonkowe", jakąś kwotę do której tylko
      Wy macie prawo i nie musicie się "spowiadać" co się z kasą stało.

      Z reszty róbcie notatki - to jest dobre na początek, dla orientacji smile

      Ale nie może zostać tak jak jest teraz, bo będziecie sie kłócić sad Uświadom mu
      spokojnie że zależy ci na wspólnym dobru, że jesteś oszczędna i że życzysz
      sobie abyście oboje decydowali o wydatkach i razem mieli nad tym kontrolę.

      Powodzenia!
    • kasia7911 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 08:21
      Zdecydowanie z twoim mężem jest coś nie tak.To nie jest normalne zachowanieuncertain
    • blekitnykoralik Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 08:32
      Nie powinnaś zgadzać się na takie traktowanie. Dla mnie to też nie jest normalne
      sad Powinnaś mieć dostęp do WASZEGO WSPÓLNEGO KONTA, bo odkąd jesteście razem,
      jest ono wspólne, chyba, że macie rozdzielność.
    • mama.tadka Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 08:42
      A dlaczego nie masz swojej karty do wspólnego konta? To najprostsze rozwiązanie.
      • dlania Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 09:27
        Powiem Ci jak to jest z drugiej strony - bo u mnie to akurat ja pracuje i
        wydzielam kieszonkowe mężowi, który opiekuje sie domem i dziećmi. Owszem,
        dostaje ode mnie ok. 100 zł miesiecznie na własne wydatki, tj. papierosy, piwko
        i... chyba tyle... I to jest kasa, która m,nie nie interesuje, może ja sobie
        spuścić z woda do morza (wiem, że dla niektórycjh to nie jest dużo, ale jest to
        po prostu proporcjonalne do naszych całościowych dochodów). Wszystkie pozostałe
        wydatki: ubranie, jedzenie, rozrywka finansujemy z naszejk wspólnej kasy, tzn.
        mamy wspólne konto, każdy swoją karte, zawsze informujemy się, gdy robimy
        jakies wydatki- ale sie sobie z tego nie tłumaczymy.-
        Dlania
        dlania@poczta.onet.pl
        "Czasem musi być gorzej, żeby potem mogło być lepiej"
        • czaszka00 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:13
          a u mnie jest tak.
          Mąz daje mi połowę swojej pensji ..jego połowa idzie na opłaty mieszkania,
          kablówki , a moja połowa na zycie , a reszta co nam zostaje to oszczędzamy ...smile
        • jasiek33 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:29
          łał - jaka ty chojna jesteś!!!!!!!!! 3,2 dziennie - no, no,no.....
          sory - moze kogoś obraziłam - bo 100 zł to dużo ...
          Ale chodiz mi generalnie ow wydzialnaie kasy - neizależnie od tego czy to jest
          100 zł czy 2000 zł - jak sie jes razem to jest tak, ze raz pracuje jedna osoba
          rz druga, raz jedna ma wiecej raz druga i korzysta sie ze wspólnej kasy razem -
          my większe wydatki - typu meble, sprzęt agd itp - zawsze konsultujemy ale o
          bieżące typu normalne prezenty, ubrania szczegolnie dla dziecka nikt nikogo nie
          pyta. Nie mówiąc o wydzielaniu kasy na jedzenie i prowdzenie domu - ani na
          papierosy których ja neinawidzę a mój mąż pali no i trudno.
          • dlania Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:43
            Fajnie, że Cie to smieszy, lubie sprawiać radośc ludziomwink
            Jak nam po zapłaceniu rachunków zostaje 400 zł na życie, i 1/4 z tego mąż ma na
            swoje "rozrywki" (bo sorry, ale piwo i papierosy to nie jest podstawowy artykuł
            spozywczy), to naprawde wydaje Ci sie to takie dziwne?
            • zuzanna56 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:52
              Deczarcik, faktycznie sytuacja nie wygląda dobrze. Pewnie nie taka była umowa
              kiedy przeszłaś na urlop wychowawczy. Musisz po prostu pogadać z mężem.

              Choć mam dwoje dzieci, nie byłam na ani jednym urlopie wychowawczym. Jestem
              anglistką i mam możliwość pracy powiedzmy 10-15 godzin tygodniowo gdy jest taka
              potrzeba. Gdy dzieci były małe, pracowałam ale niewiele. Zarabiałam więc o
              wiele mniej niż teraz. Nie wiem jak by było u mnie. Nie sądzę żeby mąż mi
              wydzielał pieniądze. Teraz po prostu wypłacam z konta i kupuję sobie coś jeśli
              czuję taką potrzebę. Raczej to ja sama czułabym się dziwnie nie zarabiając. Ale
              taka już jestem.
            • iwles Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 23:29
              No przepraszam, ale gdyby zostało mi na życie 400 zł/miesiąc na całą rodzinę,
              to w ż.y.c.i.u. mąż nie dostałby 25 % na papierosy i piwo ! Toż to kwota za
              jaką cały tydzień cała rodzina ma się wyżywić !
              Bez względu na to, kto pracuje !
              Gdyby było odwrotnie (tylko mąż pracuje) i po zrobieniu wszystkich opłat
              zostałoby 400 zł. na życie - na pewno nie wydawałabym 100 zł. co miesąc na
              fryzjera czy kosmetyczkę, jako coś należącego mi się.


              Dlania - a ile z tego Ty wydajesz na swoje własne przyjemności ????
              • dlania do Iwles: 30.12.06, 10:31
                A jakie ja moge mieć przyjemności?smile
                Tak poważnie: do przyjemności własnych zaliczam: cos do ubrania raz na rok,
                ksiązki potzrebne do pracy, jakies frykasy na weekend, wyjście do knajpy raz na
                jakis czas... Wszytsko to mozliwe tylko w sytuacji gdy skapnie nam jakaś kasa
                dodatkowa (często zlecenia, tudzież jakies bony, zwroty podatku itd.)
                A mąż ma to swoje "kieszonkowe" mimo naszych w sumie bardzo ograniczonych
                mozliwości finansowych, bo wpada w depresję, jak sobie tego browca wieczorkiem
                nie walnie... Ile ja sie z tym nawalczyłam! Ale ponieważ w sumie gośc jest
                bardzo ok (który facet siedziałby 1,5 roku z dziećmi na wychowawczym?), to nie
                narzekam - w kńcu każdy ma jakieś zboczeniewink
                • iwles Re: do Dlani 31.12.06, 02:02
                  No dobra - piwko OK, ale może chociaż od papierosków da się odzwyczaić ?

                  Ale ja tylko tak sobie mówię, bo jestem wielkim przeciwnikiem palenia smilesmilesmilesmile
                  • dlania Re: do Dlani 31.12.06, 10:15
                    O to tez sie staram od kilku lat...wink. Skutek: mężulek pali w sumie z 5
                    papierochów dziennie i to dobrej jakości - nie smierdzą. A teraz (zima) to
                    chyba z 3 dziennie, bo oczywiście w domu nie palimy, a na mrozie to mało
                    przyjemne.
                    Zaraz mi Acorns napisze, że przeze nie wredną mąż sie zapalenia oskrzeli
                    nabawiwink
                  • dlania Re: do Dlani 31.12.06, 10:16
                    A poza tym niedługo wraca do pracy, a tam palacze sa dyskryminowaniwink
          • funkey Jasiek33.... 29.12.06, 10:48
            Jasiek, widocznie stać Was na TAKIE gospodarowanie.

            Ja chciałabym dostawać 1/m-c 100 zł na WŁASNE wydatki..... Ale nas nie stac na
            to, mamy 1400 zł na 4 osoby.

            Więc moja droga, zastanów się czasem zanim coś palniesz.
            • dlania Re: Jasiek33.... 29.12.06, 10:51
              Żeby było jasne: ja SOBIE na własne wydatki nie wydzielam nic - nie palę, pije
              może z 4 piwa w miesiącu czy 2 wina, to mi mąż stawiawink
            • deczarcik nie chodzi o kwoty, chodzi o zasady 29.12.06, 10:53
              Dzieki za wszystkie posty. Nie chcialabym tylko, żeby moja chora sytuacja
              małżeńska prowokowała kłótnie na forum smileTak jak napisałam, nie chodzi o to,
              jakie sumy pojawiają się w wypowiedziach, tylko o tę nieznośną finansową
              zależność od humorów pana męża. I tę swoistą schizofrenię - kasa raz jest
              wspólna (w deklaracjach), raz nie (w praktyce) - w zależności od sytuacji i
              kontekstu wygodnego dla małżonka.
    • mim288 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:52
      Poszłabym do pracy, bo moim zdaniem to wygląda źle. Nie powinnaś pozwolić sie
      tak traktować, ale z tego co piszesz to Twojego męża trudno
      będzie "zreformować".
    • bj32 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:56
      Ja od 6 lat nie pracuję, mam jakiś tam grosik socjalny, ale to dla mnie
      właściwie abstrakcja. Opłaty i większość zakupów robi mąż. Jak trzeba coś
      większego, to konsultujemy, ale jak On chce sobie kupić gazetę komputerową za
      10,- i mnie pyta czy może, to mam wiele radości. Jakoś tak przez te prawie 11
      lat nigdy nie mieliśmy podziału na moje-twoje. Nikt nikomu nie wydziela, więc
      po prostu tego nie rozumiem...
    • bri Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 10:56
      Hm... Nie zazdroszczę. Moim zdaniem w małżeństwie pieniądze powinny być
      wspólne, wspólne konto, obie osoby w równy stopniu upoważnione do niego itp.
      Teraz kiedy już sytuacja wygląda tak jak wygląd to naprawdę nie wiem, co Ci
      poradzić. Może powiedz mężowi, że w związku z tym, że tak Cię traktuje
      postanowiłaś wrócić do pracy i zacznij szukać opiekunki? Taka opiekunka zarabia
      ok. 1000 zł więc może perspektywa płacenia jej pensji otrzeźwi Twojego męża i
      będzie jednak wolał płacić tą pensję Tobie.
      • jasiek33 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:32
        Dziewczyny - napisałam wyraźnie - nie chodzi mi o to czy ktoś "wydziela" 50zł
        czy "wydziela" 2000 zł - chodzi mi o sam fakt!!!! Bo jesteście razem i kasa
        powinna być wspólna - a nie jakieś "wydzielanie" - to jest żenada - to dziecku
        można "wydzielać" kieszonkowe ale nie męzowi, żonie. Ludzie! co to za wspólne
        życie?!
        Szczególnie w przypadku kiedy, tak jak pisze autorak wątku, nie brakuje im
        jakoś szcególnie na jedzenie....Gość nie wyrósł po prostu piaskownicy - mam
        moje i nie dam......
        • dlania Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:11
          Wszystko spoko, tylko że gdyby nie pewne ograniczenia finansowe (w postaci tego
          nieszczęsnego "kieszonkowego"), to mój mąż wydałby połowę wszystkich naszych
          pieniędzy na płyty... I zabrakłoby nam na normalne zycie! Nie uważam, żeby był
          jakoś szczególnie dzieckiem podszyty, ale po prostu jak ktoś ma jakąs pasję czy
          nałóg, to ciężko jest racjonalnie myśleć. Tez mi sie to zdarza np. z ksiązkami.
          I dupa zbita, trzeba pozyczać kasę od znajomych do pierwszego
    • wieczna-gosia Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:29
      > Wobec takiego traktowania naprawde chce jak najszybciej wrocic do pracy. Mam
      > dość upokorzen... Czy któraś z Was też miała podobne doświadczenia i może
      > znalazła jakieś wyjście?

      a czy on o tym wie? czy wie ze cie to upokarza i w zwiazku z tym wrocisz do
      pracy, a wspolna decyzja, ktora przeciez podjeliscie dla dobra dziecka- bedzie
      anulowana?

      zadna forma wladzy nad zona normalna nie jest. Ograniczanie sobie wydatkow jest
      usprawiedliwione tylko oszczednoscia, niskimi dochodami czy oszczedzaniem na
      cos- i to tylko przy obopojnej zgodzie. To sa wasze wspolne dochody. Usiadzcie
      razem i policzcie wydatki waszego domu, rezerwe budzetowa. Zabieraj go na
      zakupy. Zostawiaj z dzieckiem niech zobaczy ze to jest praca. Jasno komunikuj- w
      tym miesiacu potrzebuje takiej kwoty- albo dostepu do konta.

      wiele lat ja nie zarabialam- zarabial tylko maz. mam dostep do konta, teraz mamy
      wspolne, on sobie kart nawet nie aktywowal, bo w zasadzie nie wydaje. Ja wiem
      ile mamy pieniedzy i ile mozemy wydac. Jesli on potrzebuje a nie mozemy wydac-
      mowie ze mu nie dam. I on wie ze mu nie dam bo nie mam a nie dlatego ze mam
      humor nie taki. Rachunki sie placa przez net, codzienne zakupy robie ja plus
      dzieci.

      Ale moj maz wyrosl w domu gdzie ojciec kase trzymal. MOja tesciowa czasami chce
      nam dorzucic cos w ramach prezentu- nie moze bo jej maz nie pozwala. Na poczatku
      moj maz probowal tak samo- ale nie ze mna te numery Bruner. Ja uwazam ze kasa
      powienin rzadzic ten, kto ma z nia wiecej do czynienia. A u nas jestem to ja- u
      mojej tesciowej np jednak maz placi rachunki i jezdzi z nia na zakupy.

      ja bym sie postawila nie unikajac mocnych slow typu upokorzenie oraz propozycji
      zmiany sytuacji- ja wracam do pracy dziecku trzeba opiekunke wynajac. W
      warszawie to srednie 1000- 1200 zeta. Mam wrazenie ze te 1000 oddane tobiue w
      reke nie dosc ze was nakarmia i popiora to i na tusz ci starczy i na aerobic smile
    • estera.rs Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:41
      No a taka sytuacja...

      Moja siostra nie pracuje zawodowo, jej maz zarabia bardzo dobrze.
      Buduja dom.
      Gdy siostra miala staly dostep do konta, wydawala wszystko co maz zarobil...
      Wkocu jej maz stwierdzil, ze daje jej miesiecznie 2000zl (ma z tego kupic
      jedzenie oraz lekarstwa itd.), rachunki oplaca on.
      Dzieki takiej sytuacji sa w stanie zaoszczedzic na budowe domu (splata kredytu).
      Oczywiscie siostra caly czas obrazona na meza, uwaza, ze to gleboko
      niesprawiedliwe...
      • wieczna-gosia Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:45
        a TO jest zupelnie inna sytuacja.
      • bj32 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:47
        No, ale to już skrajność...
      • deczarcik do estera.rs 29.12.06, 11:51
        smile Ja cały czas próbuję wyegzekwować, aby mój mąż zachowywał się tak jak mąż
        Twojej Siostry - żeby ze swojej pensji wygospodarował kwotę na prowadzenie domu
        i żebym miała do niej dostęp. TYlko do tej kwoty, uzgodnionej wspólnie i "na
        dom". Bo faktycznie on płaci większośc rachunków smsem, spłaca wziety przez nas
        kredyt i oczywiste jest, że na takie pozycje pieniądze byc muszą i już. Tak jak
        napisałam w poście - chcę mieć po prostu jakieś minimalne finansowe
        bezpieczeństwo, nie chce być uzależniona od wydzielanych przez niego kwot. Jest
        w domu maleńkie dziecko, ja nie pracuję, a w życiu niestety smutnych wypadków
        nie brakuje... W marcu omal nie zostałam wdową i niestety po tamtym wypadku mam
        traumę. A na kieszonkowe jestem już zbyt duża. No i jestem żoną, podobno
        partnerką, a nie gosposią, której się wypłaca no właśnie co? dniówkę?
        tydgodniówkę? Mój mąż robi zakupy więc doskonale wie, ile co kosztuje...
        • zuzanna56 Re: do estera.rs 29.12.06, 11:55
          A może zrobić tak. Macie na pewno jakieś oszczędności. Może mąż przeleje ci
          jakąś sumę na twoje konto. Ty nie będziesz tego wydawać na bieżące potrzeby ale
          gdyby coś się mężowi stało np. trafił na dłużej do szpitala to miałabyś
          pieniądze.
          Nie dziwię ci się że się martwisz.
    • daga05 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 11:55
      czesc. troche cię nie rozumiem, dlatego, że w naszym domu mimo, ze mąż zarabia
      więcej pieniędzmi rozporządzamy wspólnie. bywa, że nie wiem na co sobie pozwolic
      a no co nie, ale to wynika z tego, że pieniązków nie mamy tak dużo jak wy.
      słuchaj, my mamy 400zł na cały miesiac (na życie) a mamy 13 miesieczną córeczkę!
      wiesz mi, że niczego jej nie brakuje. kupujemy jej dobre ciuchy, zabawki, dobrze
      ją odżywiamy. wyjeżdżamy na wakacje, na wspólne wypady za miasto. stać nas na
      obiad w restauracji. myślę, że nasza sytuacja, mimo średnich dochodów jest tak
      dobra, bo razem rozporządzamy tym co mamy. myślę, że powinnaś porozmawiać z
      mężem o tym, że wychowawczy to taki sam czas jak czas pracy. moze nie
      uczestniczysz w zyciu zawodowym ale wychowujesz dziecko. to większa, najwieksza
      odpowiedzialność w życiu. uświadom mężowi - oczywiście spokojną rozmową, że
      małżeństwo to wspólnota a nie odrębne jednostki, albo lepsi i gorsi. zakupy,
      płacenie rachunków też mozecie robić wspólnie, bo to sprawia, że możecie być
      razem za cos odpowiedzialni. to jak postępujecie teraz oddala was od siebie. nie
      rozumiem kobiet, które mówią, że mąż opłaca rachunki, a one prowadzą dom. co to
      za sztuczny podział! drogie mamy i żony zacznijmy traktować swoich męzów jak
      przyjaciół!!!
    • mamamonika Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:01
      Ja bym postawiła ultimatum: albo konto jest wspólne, pana i władcy brak, albo
      wracasz do pracy, spisujecie koszty (łącznie z kosztem opiekunki), dzielicie
      proporcjonalnie do przychodów, a z resztą każdy robi co uważa.
      Inaczej facet wejdzie Ci drobnymi kroczkami na głowę
      Howgh wink
      • dlania Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:06
        No właśnie, jak myslisz, co powiedziałby Twój mąż na propozycje założenia
        wspólnego konta? No bo powodów żeby odmówic nie ma - intercyzy przedmałżeńskiej
        nie podpisywaliście chyba?
    • fergie1975 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 12:19
      pomijając zachowanie, jeśli nie macie intercyzy to w małżeństwie kasa jest
      wspólna.
      Szczerze mowiac bardzo żle Cie trakuje powinnas cos z tym zrobic.
    • estusia a ja musze robić wojnę o 100zł 29.12.06, 12:29
      o wiekszej kwocie nawet nie mam co marzyć , mimo że moj niemąż zarabia dobrze,
      kase wydaje na drogie ciuchy i inne pierdoły a jesli chodzi o domowy budżet to
      muszę żebrać... do czerwca, bo wracam do pracy.
      z jednej strony to rozumiem oszczedzanie, bo odkładamy na działkę i na implanty
      (zeby)dla niemęza ale ja jestem na tej liście gdzieś daleko daleko... synek
      gdzieś dwa rzedy przede mna... płakac mi się chce...
    • rene-76 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 14:18
      moj tez wydziela mi kase.trzyma wszystko przy sobie i daje mi po 200 zl na
      tydzien najbardziej nie lubie jak chodzi za mna po sklepach i czuje jego oddech
      na plecach i te komentarze w stylu a co to?a poco?zadrogie i inne takie.jak
      wyjezdza do pracy za granice to tez zostawi wyliczone-nie mam wiec wtedy zadnej
      rezerwy-jak czegos pilnie potrzebuje to musze wtedy oszczedzac na jedzeniu-w
      obecnej chwili nie mam mozliwosci podjecia pracy.mowie mu ze czasami tez
      potrzebuje na jakies ksiazki kosmetyk wtedy mnie zbywa byle czym.dodam jeszcze
      ze sam na sobie nie oszczedza-potrafi wydac w firm sklepie na ciuchy nawet i
      1000 zl a ja glupia stoje i patrze-nie potrzebuje rady-bo na to jest tylko
      jedna-chcialam tylko komus to powiedziec-pozdr-gosia
      • myelegans Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 14:51
        Podobno najwiecej zwiazkow rozpada sie z powodu finansow i najwiecej klotni i
        konfliktow w zwiazkach jest z powodu pieniedzy.
        Maz chce miec nad Toba kontrole i ja ma, niektorym to dodaje sily i podnosi
        samoocene. Rozwiazan moze byc wiele, tylko pytanie, czy on na cokolwiek
        pojdzie, i cos mi sie wydaje, ze nie. Tu jest jakis ogromny brak zaufania z obu
        stron.

        Musicie cos wspolnie ustalic. Probowalas z nim rozmawiac DLACZEGO daje Ci
        pieniadze nieregularnie i w roznych ilosciach. Jak Ty masz gospodarowac i
        planowac cokolwiek nie wiedzac jakimi zasobami dysponujesz?
        Jak to wplywa na Ciebie? Na Wasz zwiazek?. Ludzie skapi materialne sa zazwyczaj
        skapi uczuciowo.
        A jak dysponowaliscie finansami jak Ty pracowalas? Kazdy mial oddzielne konto?
        Jak dzieliliscie finansowanie roznych wydatkow? A jak chodziliscie ze soba, to
        placil czasami za Ciebie? robil Ci prezenty? czy placilas za siebie, albo za
        Was obojga?
        Powodzenia, bez powaznej rozmowy sie tu nie obedzie.
        • andaba Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 14:59
          Brak dostępu do konta nie jest jednoznaczne z wydzielaniem pieniędzy. Ja też nie mam dostępu, bo karta jest jedna, na męża, mimo że rodzinne które nominalnie wpływa na moje nazwisko też idzie na to konto.
          Nie mam jednak wrażenia, że mi wydziela pieniądze. Co miesiąc wypłaca z konta kilkaset złotych i dale mi do dyspozycji czyli na jedzenie, środki czystości, wydatki szkolne i ubrania.
    • anngal Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 14:54
      faceci lubią konkrety i myślę, że jasno trzeba powiedzieć albo okreslona kwota
      na miesiąc, albo Twój powrót do pracy, tym bardziej, że wczesniejsza rozmowa
      nie poskutkowała. U mnie kiedyś pieniądze leżały, że tak powiem na wspólnej
      kupce, nie zaesze informowaliśmy się o wydatkach,często nawet przez zapomnienie
      w natłoku codziennych spraw. Każdy po prostu brał i płacił jak była potrzeba. W
      efekcie jak zabrakło pieniędzy dochodziło do sprzeczki, dlatego teraz jest
      podział: za co płaci mój mąż, a za co ja i robimy to w zakresie swoich wypłat.
      Reszta to oszczędności,własne wydatki itp. Oszczędności idą na cele wspólne jak
      np remont, prezenty. Funkcjonuje to chyba z 8 lat i nie kłócimy się o
      pieniądze, chociaż na 5 osobową rodzinę nie mamy zbyt wiele. Powodzenia.
    • anika772 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 15:11
      Pieniądze są jednym z narzędzi do kontroli i pokazania kto tu jest szefem.
      Widocznie w ten właśnie sposób mąż daje Ci do zrozumienia, kto ma władzę w
      Waszym domu. Nie jest to kwestai wydzielonej kwoty. Nawet jeśli ustalisz z
      nim "sensowną kwotę" to w razie niespodziewanego wydatku znów musisz poprosić i
      o to jemu chodzi- że ty prosisz a on daje.
      Myślę, że powinnaś się przyjrzeć Waszemu związkowi szerzej, nie tylko przez
      pryzmat pieniędzy. No i zawsze możesz wrócić do pracy, przynajmniej stracosz
      poczucie zależności.
    • kathee Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 16:18
      A moze postaw sprawe tak albo daje raz w m-cu kwote X, którą przeznaczasz na
      jedzenie, ubrania itp-czyli codzienne wydatki, że wolisz taki system niz
      dawanie rónych kwot co jakiś czas-powiedz ze wtedy dużo latwiej i oszczedniej
      jest gospodarować, albo...niech sam robi takie zakupy a Ty zajmiesz sie tylkoi
      wyłącznie opiejką nad dzieckie i przygotowywaniem posiłków - czyli on przegląda
      czego brakuje w domu, czego brakuje dziecku, on robi listę i on robi zakupy.
      Druga wersja przerasta wiekszość facetówtongue_out i mozliwe ze zdecyduje sie na wersje
      pierwsza.
      Poprostu znajdzcie wolne 30-40 minut i wszysto sensownie uzywając dobrych
      argumentow wytłumacz mężowi. Bardzo prawdopodobne że on wogóle nie rozumie
      Twoich pretensji.
      A jak dalej nie zrozumie, to pare razy niech czegoś zabraknie w domu, kolacji
      nie bedzie-jak sie spyta czemu to powiedz ze kasy nie miałaś, ze jak dostajesz
      tak różne kwoty to ciężko gospodarować.
      Albo powiedz ze chcesz wrócic do roboty.

      Co do kieszonkowego-to my też z mezem mamysmile cześć kasy na opłaty, czesc na
      dzieciak, czesc na wspolne jedzenie i tygodniówki dla kazdego-na jakieś dodatki
      do jedzeniaw pracy, jakieś małe grzeszkitongue_out-słodycze - kwota z której sie "nie
      spowiadamy" big_grin
    • donkaczka deczarcik 29.12.06, 16:43
      a co to za stwierdzenie:
      > Prosiłam go kilka razy, że skoro mi nie ufa i nie chce, żebym miała
      > dostep do jego konta to trudno, nie nalegam

      ma powód żeby Ci nie ufać? przehulałaś na buty kase na spłatę kredytu czy jak?

      u nas jest sytuacja finansowa jasna, ale prawdą jest też, że kasy nie brakuje
      więc żadne z nas wydatków drugiego nie sprawdza
      niemniej mój mąż jest bardzo fair, choć tylko on zarabia, karty kredytowe i do
      konta dorabiał mi jeszcze, gdy nie bylismy małżeństwem i nawet nie mieszkalismy
      razem
      ja pilnuję ile wydajemy na życie, maniakalnie optymalizuję większe zakupy, bo
      jeszcze się urządzamy i obrastamy w sprzęty, robię zakupy domowe, mąż żartował,
      że kart nie używa, bo na nic nie wydaje


      heh a skoro chce rozliczyć pita wspólnie, niech sprawdzi ile na tym zaoszczędzi
      i odda połowę tobie
      na przechulanie
      nie wybrażam sobie, żeby kobieta nie mogła pójść do fryzjera, zrobić paznokci,
      kupic ładnego ciucha bez wyrzutów sumienia i tłumaczenia się mężowi jeśli kasa
      na to jest, czy jak się zostaję żoną i matką to przestaje być kobietą?
    • coronella Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 16:44
      a czy nie wystarczy normalna, spokojna rozmowa z mężem? Czy naprawde jest to az tak wazne, żeby mieć dostep do wspólnego konta? Ja w waszej sytuacji nie widze zupełnie nic złego i dziwnego! U mnie jest tak samo, mamy oddzielne konta, z tym, ze na moje nie wpływa nic z zewnątrz, bo nie pracuję. Ale jak tylko potrzebuję pieniędzy, prosze męża: przelej mi 200 zł. Kiedys pytał po co, itp, ale mu to wytłumaczyłam, że nie chce czuc sie przez niego kontrolowana, po prostu potrzebuje i już. Że ja tez pracuje, wychowuje nasze dzieci, prowadze dom. On ma codziennie śniadanie, obiad, i nie musi sie martwic za co, za ile, czy jest w domu.
      I na tym rozmowy sie skończyly.
      Ja staram się nie szaleć, nie kupuję sobie tony ciuchów, nie wydaje na zbędne przyjemności, staram sie oszczedzac. To tez dobra szkoła życia. Mi taka sytuacja bardzo odpowiada, ale to kwestia dobrego dogadania sie z mężem. Nie czuję sie na jego utrzymaniu, ale to on pilnuje domowych pieniędzy, i mi to odpowiada
      • kosmitos Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 16:56
        dla mnie kupowanie sobie ciuchów to nie szaleństwo tylko zaspokajanie
        podstawowych potrzeb; szczerze wamj współczuję chorych relacji; nie wiem jak
        mój mąż by się zachował gdybym nie pracowała, ale nie chcę tego sprawdzać; wiem
        co można zrobić: powiedzieć mężowi, że na utrzymanie domu potrzeba tyle kasy, a
        na własne wydatki tyle i koniec; jak nie da to nie kupować podst.produktów do
        jedzenia i poczekać; jeśli jesteś na wychowawczym to wykonujesz za niego
        obowiązek opieki nad dzieckiem, więc niech ta praca będzie tak samo ważna jak
        jego pierdzenie w krzesło w biurze
    • janka007 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 17:41
      To nie jest normalne, a na twoim miejscu nie udzieliłabym mu na poczatek
      swojego PITa. Albo macie wspólną kasę, albo nie.
    • sylwia06_73 Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 22:39
      Moj maz mi nie wydziela kasy.Oddaje mi cala wyplata a jak go nie ma to ja po kase jezdze do jego szefa poniewaz nie may konta w banku i nie bedziemy mieli z bankami koniec.Tak jest poniewaz to ja dokonuje oplat i robie zakupy.Maz nigdy nie komentuje tego na co wydaje kase.Razem podejmujemy decyzje tylko w wypadkach grubszych zakupow.Nigdy nie wtrocal sie do tego co ja komu kupuje na prezent.OnRazem podjelismy decyzje o kupnie komputera dla naszej chrzesnicy na komunie bo to grubszy zakup.Maz jest kierowca tira jezdzi po Europie dostaje diety i z tego Kupuje sobie piwko i papierosy.Dzieli tez diete na pol i daje mi na zycie bo z wyplaty place rachunki.Podsumowujac to nie wyobrazam sobie zycia z facetem ktory zaluje kase na rodzine zwlaszcza gdy zona nie pracuje.Wystawilabym gadowi walizki za drzwi.A nie pracuję dlatego ze meza nie ma w domu nieraz 2 tygodnie a nie chce zeby syn siedzial w domu sam calymi dniami a co gorsza sie wloczyl z kluczem na szyi i nie wiadomo z kim.Zwlaszcza gdy sa wakacje lub ferie
    • aleksandrynka Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 22:56
      jest źle
      Facet trzyma Cię w garści, jesteś zupełnie zależna od jego "widzi mi się". Raz
      da tak, raz siak, a Ty się martw (i bądź wdzięczna?). Wyjście widzę jedno -
      mamy wspólną kasę. Koniec, kropka. Jak się nie podoba to trzeba było nie
      zakładać rodziny. Zaszalałam z tym argumentem, wiem, ale myślę, że albo się
      jest razem, wspiera i pomaga sobie, współtworzy dobrą rodzinę i partnerski
      związek gdzie każdy ma takie same prawa, albo się nie jest razem, czytaj:
      prowadzi wojny, przepychanki, manewry - nie, dziękuję. To już lepiej alimenty
      dostawać... Powinnaś zdecydowanie i jasno powiedzieć, że to, co jest zupełnie
      Ci nie odpowiada, nie rozumiesz tego i nie zgadzasz się na to.
      Pytałaś o zachowanie innych mężczyzn: My jesteśmy razem szereg lat, od ponad
      trzech mieszkamy razem, mamy dziecko. Nie rozliczymy się wspólnie bo nie mamy
      ślubu. Ja od trzech lat nie mam własnych dochodów, jestem na etapie szukania
      pracy. "Mąż" zarabia bardzo przyzwoicie. Tyle tytułem wstępu. Kartę do swojego
      konta dorobił mi kiedy kolejny raz się wkurzyłam, że zabrakło mi na jakiś
      zakup. Wcześniej nie dorobił bo nie miał do tego głowy (taki typ smile). Ja
      odpowiadam za zaopatrzenie, gotuję, niemąż opłaca rachunki (internet). Jestem w
      zakupowych apetytach nieposkromiona, cóż, niedosyty z dziecistwa dają o sobie
      znać. Oczywiście nie doprowadzam nas do bankructwa ale zdarza mi się puścić
      kilka złotych na ciuchy, obrusy, kubki... Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, nie
      lecę ze świeżą wypłatą do galerii i nie prepuszczam od razu wszystkiego smile Chcę
      tylko napisać, że mam dostęp do konta, kiedy mi się coś bardzo podoba i wiem,
      że budżet na tym nie ucierpi to to po prostu kupuję. Na początku miałam
      wątpliwości, źle mi z tym było, tym bardziej, że niemąż po sklepach nie chodzi
      i na siebie niewiele wydaje. On jednak wielokrotnie mnie zapewniał, że jest OK,
      że to są NASZE pieniądze, nie jego, że tworzymy rodzinę i wszyscy mamy być
      szczęśliwi. Jeśli stać nas na kolejną bluzkę dla mnie to nie ma problemu. I ja
      jestem pewna i on to wie, że po odwróceniu ról byłoby tak samo. Razem tworzymy
      tą rodzinę, wkładamy tyle samo wysiłku w to, żeby była taka, jaka jest. On ma
      woje zadania, ja swoje. Nikt tu nie jest gorszy, nie ma pana i poddanego, szefa
      i podwładnego. Jak pójdę do pracy (oby wreszcie! smile) to kilka punktów
      współpracy ulegnie modyfikacji, ale wcale nie stanę się lepsza, ważniejsza,
      bardziej wartościowa czy uprzywilejowana. Bo miarą mojej wartości nie jest
      ilość pieniędzy, jaką dokładam do budżetu. Jeśli Twój mąż myśli inaczej to mogę
      poleci terapię. Jemu osobnie i Wam, wspólną.
    • kasiadud Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 29.12.06, 23:18
      Tłumaczyłam, że teraz, kiedy nie pracuję, jestem od niego
      > kompletnie zależna, a w razie gdyby coś mu się przydarzyło (w marcu miał
      > wypadek w drodze do pracy, cudem przezył) to pozostaję z tymi 200 złotymi,
      > które mi łaskawie dał... Nie skutkuje, niestety
      mogę dodać abyście założyli sobie ubezpieczenie na życie.
    • headonshoulders Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 31.12.06, 14:33
      a przepraszam jak jest z obowiazkami domowymi? sprzzata i gotuje ten twoj maz? zajmuje sie
      dzieckiem? jesli tak to pol biedy, jesli ty robisz wiekszosc to sprytna bestia sobie kuchte nianke i
      niewolnice znalazl za friko.
      • agnieszka22pab Re: wychowawczy a wydzielanie kasy przez męża 31.12.06, 17:08
        Wybaczcie ze sie wtracam ale wydaje mi sie ze sytuacja opisana w pierwszym
        poscie to chora sytuacja,obecnie jestem w ciąży i na L4,mąz pracuje i zarabia
        całkiem nieżle ale jest tak moja pensja na mnie,dostaje całą jego pensje na
        życie i opłaty a mąz ma swoje "zaskórniaki" z nadgodzin i innych prac
        dorywczych które ma tylko dla sebie,teoretycznie bo z nich finansuje sobie
        papierosy i ewentualne piwko,prezenty dla mnie czy dla naszych
        chrzesniaków,oczywiscie jak jestesmy zmuszeni dokonac jakiegos wiekszego zakupu
        czy podjac decyzje o jakims wydatku robimy to razem,nikt nikomu nie wydziela
        pieniedzy bo sa NASZE,on nie urywa przedemna ile ma dodatkowych pieniedzy ale
        ja jakos uwazam ze to nie moja sprawa w koncu on sie nie dopytuje ila ja mam
        pensij i na co ją wydaje.Za trzy miesiace urodze i nasza sytuacja nieco sie
        zmieni bo dojedzie dwójka dzieci ale wiem ze nie bedziemy musieli wyrzekac sie
        dotychczasowych przyjemnosci bo jezeli okazałoby sie ze dotychczasowe srodki na
        zycie przestaja nam starczac to wiem ze mąż utnei swoje "zaskórniaki"a dołozy
        do zycia a wiec dziewczyny czy tak jest żle???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka