Dodaj do ulubionych

"Koleżanka" w pracy-problem

03.01.07, 14:53
Od wczoraj w naszym zgranym gronie dołączyła nowa dziewczyna, przyjełyśmy ją
życzliwie i z pozytywnym nastawieniem.
Wyglądało wszystko,że współpracować będzie nam się z nią dobrze . A jednak...
Panuje w naszej pracy "nie pisana zasada", że nowa osoba przejmuje podział
godzin ustalony już wcześniej i tego się trzyma, ewentualnie dogaduje się z
jedną z nas i zamieniamy się.
Też tak było wczoraj. "Nowa koleżanka" popatrzyła na grafik i zaczeła kręcić
nosem, ze godziny pracy jej nie odpowiadają (popołudniowe do godz 16) bo nie
będzie miała czasu dla siebie (zdziwiłam się, gdy usłyszałam takie
uzasadnienie) no cóż sama oddałam jej jeden dzień godzin porannych i tu
pojawił się problem. Mam małe dziecko, które w dogodnych godzinach mojej
pracy do południa przebywa w żłobku a w nowej sytuacji cały dzień musiałby
być w tym żlobku .
Poruszyłam ten problem z "nową koleżanką" z nadzieja,że nie będzie miała
smiałości odmówic a ona powiedziała,że się nie zamieni.

Już wszystko zostało inaczej uzgodnione.
Zastanawiam się czy taka śmiałość i kręcenie nosem jest na miejscu pierwszego
dnia pracy? Tym bardziej, że to my będziemy decydować czy chcemy ją póżniej
na stałe w zespole.

Może to ja szukam problemu?
Co o tym myslicie? Bo na dzień dzisiejszy jestem anty nastawiona do "nowej
koleżanki" (może trochę nie potrzebnie) bo w rzeczywistości może okazać się
fajną dziewczyną. Sama nie wiem jak ją traktować.
Przesadzam, prawda?


__________________________________

Patryk 12.03.2006
Obserwuj wątek
    • moofka Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 14:56
      twoja wina, trzeba bylo sie trzymac swojego rozkladu
      za dobra chcials byc i po co?
    • iwoniaw Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:00
      > Panuje w naszej pracy "nie pisana zasada", że nowa osoba przejmuje podział
      > godzin ustalony już wcześniej i tego się trzyma,

      A kto ustala "już wcześniej" ten grafik i w jakim trybie została przyjęta ta
      dziewczyna? Ktoś jej chyba powiedział, jakie są zasady i w jakich godzinach pracuje?


      > uzasadnienie) no cóż sama oddałam jej jeden dzień godzin porannych i tu
      > pojawił się problem. Mam małe dziecko, które w dogodnych godzinach mojej
      > pracy do południa przebywa w żłobku a w nowej sytuacji cały dzień musiałby
      > być w tym żlobku .

      Czy to znaczy, że nie wiedziałaś, że masz dziecko w żlobku, gdy zamieniałaś się
      z koleżanką?

      > Poruszyłam ten problem z "nową koleżanką" z nadzieja,że nie będzie miała
      > smiałości odmówic a ona powiedziała,że się nie zamieni.

      A dlaczego miałąby się zamieniać, skoro wszystko już ustalono? Pewnie już sobie
      zaplanowała rozkład dnia i nie ma ochoty go zmieniać. To, że jest nowa, nie
      znaczy, że na gorszych prawach.
      Dziwna to ty jesteś moim zdaniem. Nie zastanawiasz się nad swoimi decyzjami, a
      potem masz pretensje do innych, że je podjęłaś?
      • moofka Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:02
        iwoniaw napisała:

        > A dlaczego miałąby się zamieniać, skoro wszystko już ustalono? Pewnie już
        sobie
        > zaplanowała rozkład dnia i nie ma ochoty go zmieniać. To, że jest nowa, nie
        > znaczy, że na gorszych prawach.

        a jednak
        przychodzi nowa to sie dostosowuje
        z czasem bedzie mogla sie porzadzic, nie teraz
        to autorka niepotrzebnie zminiala swoje godziny wiedzac ze jej nie pasują

        > Dziwna to ty jesteś moim zdaniem. Nie zastanawiasz się nad swoimi decyzjami, a
        > potem masz pretensje do innych, że je podjęłaś?
        >
        • iwoniaw Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:06
          > a jednak
          > przychodzi nowa to sie dostosowuje
          > z czasem bedzie mogla sie porzadzic, nie teraz

          Wiesz moofko, ale jednak dla mnie sytuacja wygląda tak: przychodzi nowa - widzi,
          że się dziewczyny zamieniają. Proponuje, żeby z nią też się któraś zamieniła w
          dzień X. Jedna z koleżanek _proponuje_, że ona może. Potem ta sama koleżanka
          chce się zamienić z powrotem (bo sobie nagle przypomniała, że dziecko ma w
          żłobku? dziwne dosyć) - dziewczyna mówi, że nie chce (bo już sobie zdążyła
          zaplanować coś na ten dzień, a grafik zaakceptowany przez wszystkie strony). I
          wtedy uważam, że koleżanka, jak długo by nie pracowała, nieco dziwnie z tymi
          pretensjami wyskakuje...
          • moofka Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:08
            iwoniaw, no pewnie, ze jak sie juz zamienila, a teraz odmienia, to glupio
            ale mogla sie nie zamieniac zwyczajnie, nie miala obowiazku
            a nowy jak przychodzi, to ma siedziec cicho i patrzec i sluchac i nie pyszczyc
            i sie dostosowac
            tak uwazam
      • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:06
        Dziewczyny grafik został ustalony we wrześniu 2006.
        Fakt faktem w godzinach porannych pracuje tylko ja, więc tylko ja mogłam jej
        oddać jeden dzień. Jednak po rozmowie z mężem doszłam do wniosku,że to nie
        korzystny układ dla naszego dziecka. Tu nie chodzi o to, że jej oddałam te
        godziny, ale o to, ze niepotrzebnie robi sobie złe wrażenie już pierwszego dnia
        pracy. Nie wiem jak mam ją traktować, a decyzję i tak podejmiemy wspólnie (czy
        zostaje czy nie)
        Pamiętam swój pierwszy dzień pracy i swoje nastawienie do dziewczyn.

        Skoro uwazacie,że to moja wina to może macie racje...
        • mamaivcia Re: co to znaczy "niepisane" zasady w pracy ??? 03.01.07, 15:16
          dotyczące grafików???? to bzdra !
          A gdzie jest szef? szefowa?
          Wy jesteście szefem? nie rozumiem tu paru spraw ...
          chyba pójdę i zrobię Wam porządek, bo bojowo nastawiona jestem dzisiaj smile)))
          Jako stara kadrówa mogę stwierdzić tylko tyle, że zasady w pracy muszą być
          określone jasno i zaakceptowane przez wszystkich, wtedy ludziom będzie się
          dobrze pracowało. A grafiki ustala jedna osoba biorąc pod uwagę sugestie
          zespołu co do dyspozycyjności i zawsze ale to zawsze ustala się nowy grafik jak
          pojawia się ktoś nowy w pracy. To tak z grubsza z ZZL smile)) pozdrawiam
          • be_em to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:18
            kolezanki ustalają miedzy sobą nawet bez wiedzy szefasmile tak było, jest i
            będziesmile
            • mamaivcia Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:20
              no w kulawych organizacjach tak ...
              niestety wiele ich u nas wiele
              • moofka Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:22
                a dlaczego w kulawych?
                swietnie sie to sprawdza, tam, gdzie sie ludzie rozumieją i nie robia sobie na
                zlosc
                • mamaivcia Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:27
                  no trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że osoba kierująca zespołem ludzi nie
                  wie kto w danym dniu przychodzi do pracy np. na 8:00 ... ja zawsze chciałam to
                  wiedzieć i moi szefowie też, więc chyba dlatego jestem spaczona i dziwią mnie
                  niepisane zasady ...
                  bo u mnie to można się było zamieniać of course ale za zgodą i wiedzą moją i
                  szefa działu - dla mnie to ma sens
                  • moofka Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:30
                    > bo u mnie to można się było zamieniać of course ale za zgodą i wiedzą moją i
                    > szefa działu - dla mnie to ma sens

                    jedno drugiego nie wyklucza
                    najpierw ludzie sie dogaduja miedzy soba (ja mam male dzicko biore rano, a ty
                    lubisz pospac bierzesz popoludnie)
                    albo ty matka polka bierzesz wolne przed swietami, a ja na sylwestra)
                    proste
                    a potem informują szefostwo
                    tak jest fajniej, niz robic sobie na przekor
                    • mamaivcia Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:32
                      no właśnie o tym pisze ... cały czas moofka ...
                      tylko wszystko w ramach zasad ustalonych, obowiązujących i respektowanych przez
                      wszystkich nowych i starych pracowników bez wyjątku
                      • moofka Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:34
                        no tak, ale gdybym ja miala juz ustalone godziny to nie zminialabym ich tylko
                        dlatego, ze sie ktos nowy pojawil i wcale nie wiadomo na jak dlugo
                        dobra wola zesnu jej zaszkodzila a i teraz za nią po nosie dostaje
                        • mamaivcia Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:39
                          szczerze to nie rozumiem tej dobrej woli, bo najpierw wg. niepisanych zasad
                          wtłoczyły nowego w grafik (gdzie tutaj była dobra wola?)a potem założycielka
                          wątku, chyba nie proszona, coś zaproponowała co akurat podpasowało, to nowa
                          skorzystała, a jak założycielka zmieniła zdanie to się problem zrobił ... tak?
                          no to ja nie wiem, czy ta nowa to akurat taka wredna baba czy w końcu się
                          pogubiła w tym wszytkim ...
              • be_em Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:22
                mamaivcia napisała:

                no w kulawych organizacjach tak ...
                niestety wiele ich u nas wiele

                ja sama w układach nie jestem, bo nie ma takiej możliwościwink ale swiadkiem
                byłam nie raz nawet wśród własnych pracownikówsmile zamieniają się i jużsmile
            • tazesnu Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:23
              "góra" zawsze twierdzi, że mamy dogadywać się między sobą a pracować musimy w
              zgodnym zespole.
              • mamaivcia Re: to znaczy: zasady, które 03.01.07, 15:24
                to wygodną macie górę smile)))
                kasę biorą chyba za to żeby Wam życie w pracy układać między innymi
        • iwoniaw Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:17
          > Dziewczyny grafik został ustalony we wrześniu 2006.

          No dobra, ale skoro przyjęto nową, to szef chyba jej powiedział, gdzie jest jej
          miejsce w tym grafiku, nie? Czy ty pracujesz cały czas rano, bo ci przełożony
          układający grafik tak polecił, czy pozamieniałaś się z innymi?

          > Tu nie chodzi o to, że jej oddałam te
          > godziny, ale o to, ze niepotrzebnie robi sobie złe wrażenie już pierwszego dnia
          >
          > pracy.

          Złe wrażenie, bo wie, czego chce i planuje swój rozkład dnia - w przeciwieństwie
          do ciebie, która nie zastanowiłaś się wcześniej, jakie implikacje niesie ze sobą
          decyzja o zamianie dla twojego dziecka, a potem wycofujesz się z deklaracji
          zamiany? Złe wrażenie to chyba nie ona robi...

          > Skoro uwazacie,że to moja wina to może macie racje...

          My mamy za mało danych, by mieć rację lub nie - piszę tylko na podstawie tego,
          co sama powiedziałaś. A nie napisałaś nic o najważniejszym, czyli o trybie
          układania grafika i miejscu nowej w tymże ustalonym przez szefa.
    • petto Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:02


      to co ze dziecko będzie w żłobku, dziewczyna tez ma swoje zdanie, nie będziesz
      jej szkolić, ona tez jest człowiekiem
      • mamaivcia Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:05
        przepraszam, że zapytam: to Wy nowych w pracy traktujecie jak "koty"? Jak
        przychodzi nowa osoba do zespołu to się nowiutki grafik powinno ustalać, wtedy
        jest fair IMHO
        w tej sytuacji co przedstawiłaś to brawa dla tej dziewczyny, że od razu ma
        instynkt samozachowawczy wink
        • iwoniaw o to to! 03.01.07, 15:08
          > przychodzi nowa osoba do zespołu to się nowiutki grafik powinno ustalać, wtedy
          > jest fair IMHO
          Dokładnie - i traktuje się nową osobę tak samo jak pozostałych, a nie wciska się
          jej wszystkich dyżurów, których nikt inny nie chce, bo "nowa". bardzo dobrze, że
          się dziewczyna nie da w kaszy zjeść.
          • lola211 Re: o to to! 03.01.07, 15:25
            bardzo dobrze, ż
            > e
            > się dziewczyna nie da w kaszy zjeść.

            Jeszzce jej sie ta kasza odbije.. czkawka.jak po okresie próbnym nie przedłuza
            jej umowy.Cwanym trzeba byc, a nie głupio tupeciarskim.
        • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:15
          mamaivcia napisała:

          > przepraszam, że zapytam: to Wy nowych w pracy traktujecie jak "koty"? Jak
          > przychodzi nowa osoba do zespołu to się nowiutki grafik powinno ustalać,
          wtedy
          > jest fair IMHO
          > w tej sytuacji co przedstawiłaś to brawa dla tej dziewczyny, że od razu ma
          > instynkt samozachowawczy wink

          Wyobrażasz sobie ustalenie nowego grafika? w środku rozpoczętych prac...
          Dziewczyna przyszła na miejsce innej i miała objąć jej godziny i obowiązki.
          Decydując się na prace wiedziała w jakich godzinach będzie pracować.
          • mamaivcia Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:17
            no właśnie wyobrażam sobie bo niejednokrotnie to robiłam ...
          • lila1974 Jesli weszła za kogoś, to .. 03.01.07, 15:26
            wg mnie jest oczywiste, że wchodzi w ustalony grafik.
    • bri Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:04
      Nauczy Was asertywności smile
      • petto Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:06
        bri napisała:

        > Nauczy Was asertywności smile


        właśnie, wstrętne te babska, co przyjmują nowe osoby po wredności.
        • bri Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:24
          W ogóle to nie rozumiem za bardzo o co chodzi Autorce wątku. Oddała dyżur
          przedpołudniowy a teraz chce z powrotem? O co cho?
          • mamaivcia Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:29
            no chyba o to, że chciała być dobra dla nowej a ta kurcze zamiast dziękować to
            się kurcze potem stawia no co za baba wink))))
            • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:31
              No fakt, za dobrym człowiek nie może być bo dostaje po d.u.p.i.e
              i ja dostałam.
              Na drugi raz już dobra nie będę!!!!
              • bri Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:33
                Ale czemu oddałaś ten dyżur skoro to Tobie zupełnie nie pasowało?
              • mamaivcia Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:34
                no przecież sama pisałaś, że jej jeszcze nie znasz ... a to, że dba o swój
                tyłek to pewnie dlatego, że nieźle dostała w kość w innych pracach i życie ją
                nauczyło asertywności smile
                • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:35
                  Dziewczyna jest zaraz po studiach więc jest jej to pierwsza praca.
                  • moofka Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:36
                    tym bardziej trzeba ja troche utemperowac, bo wam na glowe wejdzie ;P
                    • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:39
                      Ale ja nie chce nikogo "temperować" bo nie na tym współpraca polega.
                      Wiem,że jest młoda i może nie wiedzieć jak ma się zachować, ale tłumaczenie
                      tego typu "że chce mieć więcej czasu dla siebie" to jest trochę nie na miejscu.
                      Albo przyszła pracować, albo pazurki robić.
                      • iwoniaw Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:42
                        > tego typu "że chce mieć więcej czasu dla siebie" to jest trochę nie na miejscu.
                        > Albo przyszła pracować, albo pazurki robić.

                        No toż pazurki chce chyba poza godzinami pracy robić, nie? Co cię to zatem
                        obchodzi? Jeśli ci się uzasadnienie prośby o zamianę od początku nie podobało,
                        to _dlaczego_ się zamieniłaś? Nie wiedziałaś, że masz dziecko w żłobku?
                        • petto Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:49
                          iwoniaw napisała:

                          > > tego typu "że chce mieć więcej czasu dla siebie" to jest trochę nie na mi
                          > ejscu.
                          > > Albo przyszła pracować, albo pazurki robić.
                          >
                          > No toż pazurki chce chyba poza godzinami pracy robić, nie? Co cię to zatem
                          > obchodzi? Jeśli ci się uzasadnienie prośby o zamianę od początku nie podobało,
                          > to _dlaczego_ się zamieniłaś? Nie wiedziałaś, że masz dziecko w żłobku?



                          iwonko, ona jest nie przytomna i chce wszystkich ustawiac
                    • mamaivcia Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studia 03.01.07, 15:41
                      życiowo też przygotowały, to niech się jeszcze przekona skurkowana jak życie na
                      polu bitwy w prawdziwej pracy wygląda ...

                      kurcze ale fajny ten wątek smile)))
                      • moofka Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 15:43
                        a zebys wiedziala
                        troche pokory na dziendobry nikomu nie zawadzi
                        lola dobrze to ujela piszac o pozycji w stadzie wink)
                        • mamaivcia Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 15:46
                          ja na szczęście w innych stadach pracowałam ... miałam za zadanie prowadzić za
                          rączkę nową zbłąkaną owce przez szereg introduction days, coby zasady bidna
                          poznała i wiedziała jak się zamieniać, żeby nikomu na odcisk nie nadepnąć wink)
                          • moofka Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 15:49
                            mamaivcia napisała:

                            > ja na szczęście w innych stadach pracowałam ... miałam za zadanie prowadzić
                            za
                            > rączkę nową zbłąkaną owce przez szereg introduction days, coby zasady bidna
                            > poznała i wiedziała jak się zamieniać, żeby nikomu na odcisk nie nadepnąć wink)



                            a oczywiscie
                            ja tez bylam nowa i milo witana
                            a bylam tez witającą
                            inaczej przyjmuje sie milą i grzeczna osobe, niz taką ktora na dziendobry chce
                            swoje porzadki zaprowadzac i od razu powoduje konflikty nie znając
                            jeszcze "niepisanych zasad" bo, musisz przyznac, ze sa one wszedzie
                            nawet jesli nei dotycza bezposrednio grafiku
                            • tazesnu Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 15:54
                              Też byłam witaną nową osobą , witającą i żegnającą. Moje zachowanie
                              jako "nowej" było zupełnie inne (dlatego tak daleko doszłam), wolałam byc
                              pokorna, cicha i uśmiechnięta. Mimo,iz nie wszystko mi się podobało nie miałam
                              śmiałości protestować. We wrześniu przyszła dziewczyna, serdeczna, otwarta,
                              pełna pomysłow i życzliwa. Szybko wkradła się w nasze łaski...
                              A teraz? Teraz jest inaczej, inna osoba, inny charakter (mimo,iz ja tez łatwego
                              nie mam). Szanse ma takie same jak każda z nas, pomimo wszystkiego.
                              • iwoniaw "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 15:59
                                O matko... To nowa osoba musi się w łaski dotychczasowych pracowników wkradać?
                                Stosunki feudalne u was panują?
                                Jakie to szczęście, że we wszystkich moich pracach patrzono na to, co i jak
                                robię w dziedzinie zawodowej, a nie czy pani z księgowości polubiła mnie jak
                                córkę i czy koleżance z pokoju moje podejście do życia przypadło do serca...
                                • tazesnu Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:01
                                  Widzisz w każdej pracy jest inaczej
                                  • lola211 Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:13
                                    Tazesnu,jesli napiszesz, ze jestes z Wrocka, to moze sie okazac, ze w tym samym
                                    dziale pracujemysmile), tyle widze zbieznosci.
                                    • tazesnu Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:17
                                      niestety nie sad
                                • lola211 Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:17
                                  Iwoniaw, jesli pracujesz w zespole i dodatkowo w 1 pomieszczeniu to wierz mi,
                                  ze lepiej, zeby wszyscy sie lubili.Atmosfera jest bardzo wazna i kierownik
                                  bedzie przyjmowal nowych pod katem zgrania sie z reszta, ba, bedzie z ta reszta
                                  konsultowal sie w sprawie przedłuzenia umowy dla nowej.
                                  • iwoniaw Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:26
                                    Lola, ja sobie zdaję sprawę, że w każdej pracy jest miło i łatwiej, jeśli ludzie
                                    się dogadują, ale to co opisuje autorką wątku zakrawa na jakieś dziwactwo. Nie
                                    mówiąc już o tym, że to się kupy nie trzyma. No i czy rzeczywiście to wina
                                    "nowej", że ktoś się z nią _dobrowolnie_ zamienił, a teraz chce się "odmienić"?
                                    Może dziewczyna już ma jakieś plany. A autorka wątku jakby faktycznie
                                    nieprzytomna była - sama z propozycją zamiany wychodzi i dopiero mąż w domu musi
                                    jej uświadamiać, że dziecko w żłobku mają? No proszę cię...
                                    • lola211 Re: "wkradła w łaski"?! 03.01.07, 16:52
                                      Ale tu meritum sprawy jest zachowanie nowej- abstrahujac juz od grafiku- w
                                      takich zespolach zaklada sie automatycznie, ze nowy nie bedzie "fikał" brzydko
                                      mowiacsmile.
                              • mamaivcia Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 16:00
                                A to nie miło Ci odmówiła? no bo chyba miała prawo Ci odmówić ... Ja już nic
                                nie rozumiem. Chyba to, że odmówiła nie czyni z niej niemiłej i źle wychowanej.
                                • lola211 Re: no moofka masz rację, bo nie dość że ja studi 03.01.07, 16:19
                                  >no bo chyba miała prawo Ci odmówić

                                  No niekonieczniesmile, zostalo to jak widac odebrane jako zbytnia smialosc- to jej
                                  poczatki w pracy.
                  • iwoniaw No ale w końcu zamieniając się z nią wiedziałaś, 03.01.07, 15:40
                    że dziecko masz w żłobku? Dlaczego to zatem zaproponowałaś?
                    • moofka Re: No ale w końcu zamieniając się z nią wiedział 03.01.07, 15:42
                      iwoniaw napisała:

                      > że dziecko masz w żłobku? Dlaczego to zatem zaproponowałaś?



                      o !
                      i to jest zasadnicza kwestia jak by mi zamieniali i potem odmieniali to bym tez
                      zglupiala smile)
    • be_em Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:06
      szczerze? skoro panują niepisane zasady, to raczej bym się dostosowałasmile po co
      mi konflikty w pracy, wrogość? ja pomogę Tobie Ty mnie i po sprawiesmile
      • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:12
        be_em właśnie!!!!
        Nikt się nie zamienia , pracuje według grafiku, ewentualnie gdy coś nagle
        wypada (choroba itp) to wtedy nigdy żadna z nas nie robi tej drugiej osobie
        problemu (może nawet nie przyjść do pracy). Teraz panuje zamieszanie z
        przybyciem tej "nowej koleżanki". ale już wiemy, że współpraca będzie ciężka.
        Musimy się dogadywać razem, a nie stawiać okoniem. Przecież mamy razem pracować.

        Asertywności raczej nas nie nauczy, ale za to może wiele nauczyć sie od nas. A
        stwarzanie problemów jest nie mile widziane.
        • iwoniaw No co ty nie powiesz... 03.01.07, 15:25
          Nikt się nie zamienia , pracuje według grafiku, ewentualnie gdy coś nagle
          > wypada (choroba itp) to wtedy nigdy żadna z nas nie robi tej drugiej osobie
          > problemu (może nawet nie przyjść do pracy).

          Wydawało mi się, że w takiej sytuacji (choroba) osoba taka nie tylko może, ale
          wręcz powinna nie przychodzić do pracy...
          • tazesnu Re: No co ty nie powiesz... 03.01.07, 15:28
            Tak nie powinna. ale koniecznie telefonuje i zawiadami,że jej nie będzie bo
            jest chora, mąż chory dziecko itp
            nie ma problemu. Rozkładamy dzięn pracy tak,że wiemy , ze nas jest o jedną
            mniej.
            Dziewczyny nigdy nie pracowaliście zespołowo?
            • iwoniaw Re: No co ty nie powiesz... 03.01.07, 15:36
              > Dziewczyny nigdy nie pracowaliście zespołowo?

              Właśnie dlatego, że pracowałam, dziwi mnie, że przedstawiasz normalne zachowania
              (korzystanie ze zwolnienia i info telefoniczne o tym, zanim papierowe zwolnienie
              dotrze do kadr) jak o wielkim dziwowisku.

              No i co z tymi zamianami - najpierw napisałaś, że wszystkie się zamieniacie
              wedle "niepisanych zasad", a potem, że każdy pracuje wg grafiku i zamian
              normalnie nie ma. To, że kogoś szef prezsuwa w razie choroby innych pracowników
              to chyba też nic dziwnego i trudno nazwać to robieniem uprzejmości chorej osobie...
              • tazesnu Re: No co ty nie powiesz... 03.01.07, 15:45
                I tu się mylisz.
                Pracujemy tylko w 5 osób i nie ma mozliwości kogoś nowego nam podrzucić w razie
                choroby.
                Wtedy pracujemy wytrwale w 4 robiąc prace za 5. I nikt nic nie mówi, tej
                chorej,że przez jej nieobecnośc za długo siedział w pracy.
                Po drugie każda nowa osoba zawsze się dostosowywała do godzin pracy.
                Po trzecie ja jestem kierownikiem zespołu (nawet bardzo lubianą osobą) i mój
                głos jest decydujący.
                "Góra" się nie wtrąca bo jest oddalona o około 200km
                • iwoniaw Re: No co ty nie powiesz... 03.01.07, 15:50
                  > Pracujemy tylko w 5 osób i nie ma mozliwości kogoś nowego nam podrzucić w razie
                  >
                  > choroby.
                  > Wtedy pracujemy wytrwale w 4 robiąc prace za 5. I nikt nic nie mówi, tej
                  > chorej,że przez jej nieobecnośc za długo siedział w pracy.

                  I to niby świadczy o dobrej atmosferze? No patrz, a mnie się wydawało, że to
                  normalne. Nie mówiłam o "podrzucaniu" dodatkowej osoby, tylko o przesuwaniu
                  dyżurów pozostałych właśnie.

                  > Po trzecie ja jestem kierownikiem zespołu (nawet bardzo lubianą osobą) i mój
                  > głos jest decydujący.

                  Skoro jesteś jej przełożoną, to juz zupełnie nie rozumiem twoich dylematów.
                  Układasz grafik dla pracowników i finito. Ale dziwić się, że ktoś nie chce się
                  zamieniać, odmieniać i co tam jeszcze?
                • mamaivcia Re: no to pogratulować pani kierownik 03.01.07, 15:53
                  pogratulować!!!

                  A tak na marginesie, to zamiast skupiać się na tym, czy jesteś lubianym czy nie
                  lubianym kierownikiem to poszalej kobieto i zrób coś z tymi zasadami. Nie
                  jesteś u cioci kloci na herbatce tylko w pracy. No weź ... Ja już wymiękłam ...
                  • tazesnu Re: no to pogratulować pani kierownik 03.01.07, 15:59
                    Do tej pory wszystko gra jak grało. nie widze potrzeby niczego zmieniać.
                    Materiały dostarczane są na czas, więc każdy pracuje dobrze a to się dla mnie
                    liczy. Nie korzystam z swojej funkcji i pracuje tak samo jak inne smile
                    Zasad nie będę zmieniac bo nie ja je ustalałam.
                    • mamaivcia Re: no właśnie przyszła nowa i trochę inna 03.01.07, 16:04
                      i nie zagrało
                      • tazesnu Re: no właśnie przyszła nowa i trochę inna 03.01.07, 16:05
                        ale grać będzie
                    • bri Re: no to pogratulować pani kierownik 03.01.07, 16:05
                      Cały czas nie napisałaś po co się zamieniałaś skoro Ci nie pasowała. Często tak
                      robisz coś bez zastanowienia? wink
                  • lila1974 Re: no to pogratulować pani kierownik 03.01.07, 16:06
                    Kwestia, czy się jest lubianym kierownikiem, czy nie, wcale nie jest taka od
                    czapy.

                    Rzeczywiście można mieć takie dylematy w dupie i wówczas być znienawidzonym
                    padalcem lub zastanowić się, jak mnie ludzie postrzegają i postarać się, by
                    postrzegali dobrze.
                    • mamaivcia Re: nie o to mi chodziło lila 03.01.07, 16:21
                      za co lubisz swojego kierownika?
                      ja swojego lubiłam za to, że:
                      - potrafił dobrze kierować zespołem i jasno określał zasady
                      - był sprawiedliwy i nikogo nie waworyzował
                      - był bezstronny w sporach między nami
                      - doceniał pracę, umiejętności i zaangażowanie
                      - miał poczucie humoru

                      a ideałem nie był o nie !!!! potrafił zaleźć za skórę
                      ale jedno jest pewne potrafił odgraniczy rolę kumpla i szefa wtedy kiedy trzeba
    • lola211 Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:17
      Wiem, o co Ci chodzi.
      Brakuje nowej wyczucia i to sie na niej zemscic moze.
      Gdy przychodzi ktos nowy to powinien znac swoja pozycje w stadzie.
      Jednak skoro sie z nia zamienilas to nie powinnas juz wymagac, by "oddala" Ci
      dogodniejsze godziny.
      • tazesnu Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:20
        Już sprawa tych godzin została wyjaśniona na moją korzyśc i tak, żeby "nowa
        koleżanka" była zadowolona (pracuje w tych godzinach, które jej oddałam).
        Właśnie o to mi lola chodzi....
        No cóż nie każdy wie jak ma się zachować.
    • aleksandrynka Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:22
      wyszłaś przed szereg i sama sobie w ten sposób narobiłaś kłopotów. Nie wiem,
      czy dobrze zrozumiałam, ale nikt Cię nie prosił o zamianę godzin, sama z tym
      wyskoczyłaś wbrew własnym interesom. Ja kiedys byłam taka - wszystkim pomóc,
      ulżyć, i... Już tak nie mam smile Zwykle zastanawiam się najpierw nad
      konsekwencjami dla mnie i przede wszystkim zadaję sobie pytanie: czy będzie mi
      z tym dobrze? Czy na pewno tego chcę? Ile mnie to będzie kosztować? Jeśli
      bilans jest dodatni to tak, pomagam. Jeśli miałabym w związku z tym kłopoty
      niewspółmierne do korzyści - siedzę cicho. Tyczy się to różnych życiowych
      sytuacji.
      • bri Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:30
        To jest właśnie ta nauka asertywności o której mówiłam.
        • verdana Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 15:46
          Kompletnie nie rozumiem. Przychodzi nowa osoba do pracy, grafik jest dla niej
          niewygodny, prosi aby ktos się zamienił. Nikt nie musi, prawda?
          No, ale ktos się zamienia, dobrowolnie, bez przymusu. I po zastanowieniu, chyba
          nastepnego dnia, żąda powrotu do pierwotnego stanu. Ignorując fakt, ze sam sie
          zamienił, że "nowa" przeciez już sobie też coś zaplanowała, czego czasem
          odwołać nie mozna.
          Trzeba najpierw myśleć, potem robić - nie widzę cienia winy po stronie nowej,
          przynajmniej wiadomo, ze nie da soba pomiatać. A jest takie niegłupie
          powiedzenie "Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera".
    • edorka1 Po co ten naskok na autorkę???? 03.01.07, 15:53
      Bo niektóre z Was na nia nasoczyły...
      Dla mnie sprawa jest jasna - wchodzi dziewczyna na czyjeś miejsce - przejmuje czyjeś obowiązki i skoro znała wczesniej godziny pracy - także grafik. A przy ustalaniu nowego "rozkładu jazdy" uwzglednia sie ją na równych z innymi prawach. Ale poki co obowiązuje porządek rzeczy zastany.
      Co do tej zamiany - no cóz - w sumie gdyby chciała byc miła i w porządku to powinna przystać na Twoją prośbę. Ale może ona nie chce byc miła??? A może i ona ma małe dziecko? Troszke jesteś sobie sama winna...
      • tazesnu Re: Po co ten naskok na autorkę???? 03.01.07, 15:56
        Dziecka nie masmile
        Uzasadnienie na moje zapytanie :"chcę mieć więcej czasu dla siebie" skojarzenie
        moje = zrezygnuj z pracy.
        • moofka Re: Po co ten naskok na autorkę???? 03.01.07, 15:58
          a jaki charakter tej pracy?
          na ogol czlowiek jak zaczyna nowa to jest taki przejety ze gotowy jest na wiele
          ustepstw ;P
          a ta od pierwszego dnia - tak wiecej czasu?
          a moze tak trzeba... sama nie wiem
          • lola211 Re: Po co ten naskok na autorkę???? 03.01.07, 16:11
            Gdyby trafila do "mojego " dzialu to szybko by zostala uswiadomiona, gdzie jej
            miejsce.Gdy rok temu zaczynalam prace siedzialam jak mysz pod miotla, starajac
            sie ustalic z kim mam do czynienia i jak wygladaja uklady.Oplacilo sie- jestem
            osoba lubiana przez zespol, zero konfliktow, jesli chodzi o grafik to staramy
            sie go tak ukladac, by kazdy byl zadowolony.I to sie udaje.Stanowimy zgrana
            grupe i swietnie nam sie pracuje.
            Frycowe trzeba zaplacic, a jak ktos tego nie rozumie to raczej malo
            prawdopodobne, by zgral sie z reszta.Na wejsciu trzeba sie podlizac, a potem to
            juz mozna pokazac swoja prawdziwa twarzsmile.
        • black_currant Re: Po co ten naskok na autorkę???? 03.01.07, 16:07
          tazesnu napisała:

          > Uzasadnienie na moje zapytanie :"chcę mieć więcej czasu dla siebie" skojarzenie
          > moje = zrezygnuj z pracy.

          Tylko weź pod uwagę, że to jej 'więcej czasu' może oznaczać wszystko - pójście
          do knajpy jak i opiekę nad sparaliżowaną matką.
          Nie znasz jej. Więc jakim prawem osądzasz na ile ważne są jej prywatne sprawy?
          Naprawdę, by być dobrym pracownikiem nie trzeba całkiem rezygnować z czasu dla
          siebie.
      • mamaivcia Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądów 03.01.07, 16:05
        ja bynajmniej jestem wyluzowana i chcę się czegoś dowiedzieć: o co chodzi w tym
        wszystkim ???
        • tazesnu Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:13
          Już wiem i mam dobrą lekcje.
          W dzisiejszych czasach trzeba być bezdusznym człowiekiem, bez serca i bez
          zrozumienia dla innych.
          Tylko mam pytanie jak daleko się takim postępowanie dojedzie?
          Oddałam jej jeden dzień, nie usłyszałam słowa dziękuje (mimo,iz tego nie
          wymagałam) a teraz dowiaduje się,że to moja wina (oczywiście od Was)bo sobie
          wszystko na spokojnie przemyslałam w domu i w zupełności argument o wolnym
          czasie do mnie nie dotarł.
          Więc przy takiej argumentacji miałam prawo zmienić zdanie wybierając dobro
          swojego dziecka a nie swoje widzi mi się. A,że szanowna koleżanka nie ma dzieci
          więc nie zrozumiała...
          Odpusciłam, ale i tak postawiłam na swoim.
          O nic więcej nie chodzi jak o sposób zachowania się pierwszego dnia, zaczynając
          nową prace.
          • bri Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:26
            Rany, co ty wypisujesz wink Sorry, ale mam ubaw po pachy. Trochę jak Renata Beger
            po tym jak ujawniła taśmy prawdy.
            • tazesnu Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:29
              Pytam się czy tak trzeba postępować?
              Czego nie nożesz zrozumieć? Przecież piszę dość wyrażnie i po polsku.
              • bri Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:32
                Nie widzisz zupełnie swojej winy w tej sytuacji? Nic szlachetnego w tym oddaniu
                dogodnego dyżuru nie było, skoro zaraz chciałaś go z powrotem. Dziewczyna miała
                prawo nie chcieć się znowu zamieniać.

                A Ty nie dość, że siebie przedstawiasz jak Matkę Teresę czyniącą samo dobro to
                jeszcze odsądzasz tą dziewczynę od czci i wiary bo Ci odmówiła.
                • tazesnu Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:36
                  1, Wszystkie dni wolne od pracy- NIE PRACUJEMY
                  2. Pracujemy od pon do piątku
                  3. Po 5 godz dziennie
                  4. Wolnego mamy dużo dla siebie, rodziny, dzieci
                  5,Dobrze zarabiamy


                  • mamaivcia Re: to nie rób problemów we własnym zespole n/t 03.01.07, 16:37

                  • bri Re: to nie naskok tylko polemika, wymiana poglądó 03.01.07, 16:39
                    Co to ma do rzeczy?
    • kasia7911 Okropne bleeee 03.01.07, 16:12
      Nie chciałabym pracować w miejscu gdzie trzeba jako nowy pracownik "wkradać się
      w czyjeś łaski",lizać dupę i włazić w tyłek.Nikt ci chyba karabinu do głowy nie
      przystawiał...Zamieniłaś się a to że ci teraz nie pasuje to twój problemu -
      trzeba było myślećtongue_out Mi byłoby głupio coś takiego proponować - najpierw się
      zgodziłam na zamianę a dzień później rozmyślam się,bo mam dziecko w
      przedszkolu...czułabym się jak kretyn...
      • lola211 Re: Okropne bleeee 03.01.07, 16:30
        > Nie chciałabym pracować w miejscu gdzie trzeba jako nowy pracownik "wkradać
        się
        > w czyjeś łaski",lizać dupę i włazić w tyłek.

        Nie ma takiego obowiazku, mozesz szukac takiej, gdzie na wejsciu bedziesz sie
        szarogesic.Powodzenia zycze.
        Prawda jest taka , ze w wielu zespolach panuje swoista hierarchia - rozumiesz
        to- zostajesz, nie pasuje Ci - spadasz.
        Najpierw Ty sie naginasz, a poźniej do Ciebie sie naginaja.To o lizaniu tylka
        to przesada- chodzi tylko o odrobine pokory.
        Dodam tylko, ze gdy relacje sie juz uloza, to naprawde moze byc super.
        • mamaivcia Re: lola ale to super to jakieś zakłamane będzie 03.01.07, 16:32

          • lola211 Re: lola ale to super to jakieś zakłamane będzie 03.01.07, 16:37
            Wcale nie.
            U mnie w dziale takie wlasnie panuja zasady- moze ostre w mniemaniu co
            niektorych, ale to sie sprawdza.Spotykamy sie poza praca, naprawde sie lubimy.
            Ale kazda z nas, wie, na ile moze sobie pozwolic.decydujace jest nie tylko
            stanowisko , ale i staz pracy- jesli ktos jest nowy to przez pierwsze miesiace
            moze najmniej, nawet kwestia ustawienia biurka nie jest przypadkowasmile.
            • mamaivcia Re: lola współczuję n/t 03.01.07, 16:38

              • lola211 Re: alez nie ma czego :) n/t 03.01.07, 16:59
              • moofka Re: lola współczuję n/t 03.01.07, 17:08
                a dlaczego wspolczujesz?
                chcesz powiedziec, ze "mlody" powinien od pierwszego dnia byc na rowni z innymi?
                ja tak nie uwazam
                i bardzo duzo zalezy od jego postawy na poczatku
        • tazesnu Re: lola dzięki 03.01.07, 16:32
          Widze, że Ty jedna rozumiesz w czym tkwi problem. Dzięki za jasne tłumaczenie
          tym ,którzy nie rozumieją

          • bri Re: lola dzięki 03.01.07, 16:34
            Ależ ja doskonale rozumiem jakie są prawa nowego pracownika na okresie próbnym -
            w zasadzie żadne. Byłam takim pracownikiem nie raz i zdarzało mi się zasuwać
            po 24 godziny bez wychodzenia z biura. Ale to nie czyni z Ciebie skrzywdzonej
            szlachetności wink
            • lola211 Re: lola dzięki 03.01.07, 17:13
              A widzisz Bri, u nas mimo, ze zjadamy nowych na przekaskesmile) pracuje sie 8
              godz., odciazamy ich na poczatek, dajac czas na wdrozenie sie do
              obowiazkow,pomagamy im ile sie da, kawke przynosimy.
              • moofka Re: lola dzięki 03.01.07, 17:27
                ee, dobrzeb tam u was wink
                my nowym kawki nie robimy, widzialby kto wink))
      • etiennette Re: Okropne bleeee 03.01.07, 16:32
        Nikt by nie chciał, ale jest inaczej smile Jako nowy pracownik w niektórych
        branżach odbębniasz święta, sylwestra. I jest układany nowy grafik, owszem.
        Właśnie taki, zeby to "nowy" w takie dni pracował smile
    • 18_lipcowa1 Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 17:03
      Ja bym 1 dzien w nowej pracy nie kwekala
      inna sprawa to taka ze osoby nie majace dzieci tez maja prawo miec prywatny
      czas tak samo jak tez z dziecmi
    • nchyb problemem jest twoje nie myślenie wcześniej... 03.01.07, 17:33
      o konsekwencji działań.

      Ogólnie - jestem jak najbardziej za tym, by to nowe osoby dostosowywały się do
      już istniejących warunków. Tak uważam jest sprawiedliwie smile

      > Panuje w naszej pracy "nie pisana zasada", że nowa osoba przejmuje podział
      > godzin ustalony już wcześniej i tego się trzyma, ewentualnie dogaduje się z
      > jedną z nas i zamieniamy się.
      No i z dalszej części Twojehgo postu wynika że nowa dostosowała się i
      jednocześnie za Twoją zgodą zamieniła się. Czyli postąpiła zgodnie z Waszymi
      zasadami!

      > będzie miała czasu dla siebie (zdziwiłam się, gdy usłyszałam takie
      > uzasadnienie
      równie dobrze mogłaby powiedzieć, że po 16-tej jej kochanek nie ma dla niej
      czasu. Jej sprawa, Ty się zgodziłaś, niezależnie od jej powodów.

      > Poruszyłam ten problem z "nową koleżanką" z nadzieja,że nie będzie miała
      > smiałości odmówic a ona powiedziała,że się nie zamieni.
      w pełni ją rozumiem, nie rozumiem natomiast Twoego podejścia. Na twoim miejscu
      nie miałabym śmiałości mieć pretensji do niej za to, że jednak nie bawi się w
      zabawy - dajemy-odbieramy...

      > Zastanawiam się czy taka śmiałość i kręcenie nosem jest na miejscu pierwszego
      > dnia pracy?
      Moim zdaniem - w pracy nie ma miejsca na przedszkolne zabawy typu: daję, a jak
      mi się odwidzi - odbieram. Przedszkolakom to przystoi, dorosłym myślącym
      kobietom raczej nie.
      Ona się dostosowała do Waszych zasad, bo to za Twoją zgodą, a zdaje się i
      propozycją doszło do zmiany w grafiku. Teraz już ona nie musi się odmieniać.
      Byłoby nie fair z jej strony, gdyby burzyła wasz grafik rządając jego zmiany u
      zwierzchników, jednak doszło do tego za twoją zgodą, czyli dla mnie jest z jej
      strony OK.
      Rozumiem też, że po przemyśleniu mogłaś dojść do wniosku, że jednak Tobie nie
      pasuje, ona mogła, nie musiała się zgodzić. Nie zgodziła się, więc teraz
      powinnaś Ty ponieść konsekwencje tego, że wcześniej nie myślałaś o
      konsekwencjach swojej zgody.

      > Może to ja szukam problemu?
      > Przesadzam, prawda?
      dwa razy tak.
      Ale odnoszę wrażenie, że te dwa pytania to taka kokieteria z Twojej strony, bo
      po dalszych Twoich wypowiedziach widzę, że wcale tak nie myślisz, a u nas
      szukasz wyłącznie potwierdzenia, że to ona jest be, a Ty cacy.
      A tak ja już nie uważam...
      • zuzia_i_werka Re: problemem jest twoje nie myślenie wcześniej.. 03.01.07, 18:53
        Przeczytałam cały wątek z dużą ciekawością główniw dlatego,że sama ustalam
        grafiki dla 30 osób i jestem kierownikiem zespołu. Nchyb napisała w zasadzie
        wszystko to co i ja miałam do powiedzeniasmile Podpisuję się pod jej postem
        oburączsmile Zgadzam się,że zwykle każdy nowy musi odbębnić frycowe i nie
        powinien od wejścia stawiać wygórowanych wymagań bo łatwo jest zrobić złe
        wrażenie.Ale nie podoba mi się Twoja postawa-zgodziłaś się i teraz masz
        pretensje,że jest nie po Twojej myśli. Później dodajesz,że jednak postawiłaś na
        swoim,w międzyczasie piszesz,że już wiesz,że będzie ciężko (a dziewczyna
        pracuje raptem od wczoraj)-to wszystko w ciagu kilku godzin. Wygląda na to,że
        już się uprzedziłaś i że niestety nie jesteś konsekwentna. Ogólnie wątek dał mi
        dużo do myślenia i na pewno się przyda.
    • sroczka781 Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 19:57
      Dziewczyny, zadna nie zorientowala sie kto pod tym nickiem"tazesnu" sie kryje?
      Czemu macie ubaw po pachy?
      Czy ten styl i poglady na "zycie" nic Wam nie nasuwaja?
      To przeciez Joasik nasza kochana, nie ma co do tego
      zadnych watpliwosci.
      Tylko od kiedy panie ze swietlicy dobrze zarabiajawink
      Jak widac wszystko wzgledne.
      S.
      • luxure Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 20:16
        Czy to Joasik czy nie nie załapałam i nie wiem czy mnie to obchodzi..... Inna
        rzecz że nawet ja co niewiele sie na tym forum udzielam wiem że Joasik czasem
        kreci. A jeszcze inna że jak mi coś w grafiku by nie pasowało to nie
        proponowałabym nowo przyjętej pannie. Nie lubię takich ludzi co niby komuś chcą
        zrobić dobrze a później strasznie z tego powodu jęczą.
    • mbwj88 Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 20:27
      niekoniecznie przesadzasz
      odczucia masz zupełnie normalne

    • asientos Re: "Koleżanka" w pracy-problem 03.01.07, 21:36
      niepotrzebnie się zamieniłas juz pierwszego dnia. Potem po prostu tego nie rób,
      a teraz słowo się rzekło zacisnij zęby i myśl na drugi raz. A na pierwszym
      wrażeniu nieraz się przejechałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka