Dodaj do ulubionych

związek...

10.01.07, 10:40
Dziewczyny, cz Wy tez macie problem z dogadaniem sie z Waszymi facetami?? od
czasu kiedy urodził sie synek (1,5 miesiaca temu) mam wrazenie ,ze jest duzo
jakiegos napięcia, nie mozemy sie dogadac..zastanawiam sie czy to kwesita
zmeczenia(po 3 krotnym wstawaniu w nocy czasem w ciagu dnia mam tzw.
zapatrzeńca..np karmie malego i bezmyslnie gapie sie na cokolwiek, nie moge
sie skoncentrowac ...
Czy depresja poporodowa moze ujawnic sie po tak długim czasie? Bo chyba cos w
tym stylu mnie dopadlo ...Czy moze to kwestia tej beznadziejnej pogody??wink
Obserwuj wątek
    • hodos Re: związek... 10.01.07, 10:56
      może on jest troche zazdrosny o tego malutkiego facecika, któremu poświęcasz
      dużo więcej czasu niż jemu i on sam bije się z tymi myślami, że jak można, może
      mu Ciebie brakuje, myslę, że lepiej porozmawiaj z nim, powiedz co czujesz, może
      on się otworzy
      • pikolakszpak Re: związek... 10.01.07, 11:04
        to jest tak specyficzny okres, że napięcia są nieuniknione. Zmęczenie jest na
        pewno czynnikiem bardzo ważnym,. Czy po połtora miesiąca to może być depresja?
        Nie wiem, ja takie stany nazywam "warstwicą" : jak się nawarstwi zmęczenie,
        znużenie codziennym kołowrotkiem, pogoda + tysiąc innych pierdół, to byle powód
        jest dobry żeby się rozryczeć albo zrobić awanturę.
        Myślmy o tym, że wiosna już niedaleko (kalendarzowa, po pogodowe dziwadło mamy
        już teraz), i nasze dzieci też będą z każdym dniem większe...
        pozdrawiam!!!
        trzymajmy sie!
        • natrix78 Re: związek... 10.01.07, 12:29
          to chyba mam "warstwicę'..wink
    • imoan8 Re: związek... 10.01.07, 12:26
      To głównie kwesta zmęczenia i pewnie diety (tak było u mnie). Stąd dół. Ja
      rzuciłam tę chorą dietę, na wstawanie nie ma niestety rady, ale dobrze jest
      przyjąć postawę nie przejmowania się pobocznymi sprawami (to strasznie trudne) i
      zmuszania się do choćby krótkiego odpoczynku, gdy maluch odpoczywa + zajęcia się
      własnymi sprawami czasem (to jeszcze trudniejsze, bo nie wiadomo czy wybrać sen
      czy to, ale trzeba znaleźć złoty środek za każdym razem). Co do związku, to u
      nas też były napięcia, rozwiązaliśmy je szybko - gdy tylko maluch zasypia, nie
      zajmujemy się już niczym innym tylko sobą (nie mam na myśli tylko seksu, ale też
      różne inne rzeczy, które robiliśmy razem, gdy byliśmy jeszcze sami). To pozwala
      na chwile oderwać się od bycia rodzicami. Czasem pojawiają się oczywiście małe
      dołki, ale o dużym dole, czy dużym negatywnym napięciu między nami już nie ma
      mowy.Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • gosika78 Re: związek... 10.01.07, 14:06
      Mężczyźni też mają depresję poporodową wink
      I ciężko im się przystosować do nowej sytuacji.
      Przed narodzinami dziecka myślą, że będą mogli żyć jak dawniej, a tu guzik...
      1,5 miesiąca to króciutko, przywykniecie, będzie lepiej.
      Acha, jak moja córka miała 1,5 miesiąca to nawet ja nie byłam jeszcze pewna swoich uczuć co do Niej, a co dopiero ojciec...
      A pogoda fakt nie nastraja dobrze.
      • tuniatunia Re: związek... 10.01.07, 14:16
        Mi tez troche czasu zajelo "odnalezienie sie" w nowej sytuacji, a cos na ksztalt
        depresji poporodowej i sporego kryzysu w zwiazku odnotowalam mniej wiecej po
        miesiacu. Nie wiedzialam, co czuje do coreczki, jak to wszystko ma dzialac, o co
        chodzi, jak wyglada/ma wygladac teraz moja relacja z mezem...

        Jego tez to - zdaje sie - na poczatku przeroslo i chyba sam sobie usilowal
        udowodnic, ze nic sie w jego zyciu zbytnio nie zmienilo. Efekt - odwinal sie w
        druga strone, usilowal czesto wychodzic na piwo z kumplami itd...

        Pozytyw - to mija. W koncu wszystko jakos zaczyna "trybic", powoli kazde
        przyzwyczaja sie do nowej sytuacji i nie jest juz tak, ze to nas przerasta. A w
        konsekwencji - latwiej znalezc czas dla siebie nawzajem i sie porozumiec

        Pozdrawiam serdecznie

        Tunia
        • ewa_mewa Re: związek... 10.01.07, 16:25
          U nie z kolei na pocżatku było super, a pierwszy kryzys przyszedł po 3
          miesiacach i trwa z mniejszym lub większym nasileniem do dziś - Mały ma 7 m-cy.
          Chodzi mi o to, że dobija mnie siedzenie w domu, chce pracować ale jednoczesnie
          nie chce oddawać nikomu dziecka - opiekunek w ogóle nie uznaje, babci wolnych
          nie ma a na zlobek jeszcze za wcześnie.
          • bu.bu Re: związek... 10.01.07, 23:41
            U mnie jest taka kaszanka, ze lepiej nic nie powiem.
            Ale mam WIELKA nadzieje, ze jak sie wyprowadzimy od moich rodzicow (za kilka
            dni) cos sie zmieni.
            A jesli nie to.. slabe widze szanse na ciag dalszy sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka