Dodaj do ulubionych

co jest złego w

20.01.07, 22:23
tym, że ludzie chcą mieć zdrowe dzieci?
że kobiety chcą miec wybór?
że kobiety nie chcą i nie muszą być "dobrowolnymi" męczennicami?
Babki, chcecie widzieć własną wartość li i jedynie w poświęcaniu i noszeniu
brzemienia, ależ prosze, weźcie tylko łaskawie pod uwagę, że Wasza droga nie
jest jedyną drogą.
Obserwuj wątek
    • oxygen100 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:26
      Nic. Absolutnie nic. kazdy jest kowalem wlasnego losu. Poniekad, bo niektorych
      zdarzen losowych nie da sie przewidziec. Skutki ciazy (patologicznej lub nie )
      i owszem
    • demarta Re: co jest złego w 20.01.07, 22:29
      ciocia_luta napisała:

      > Babki, chcecie widzieć własną wartość li i jedynie w poświęcaniu i noszeniu
      > brzemienia

      ciocia luta, ten pierdo...ny mesjanizm nie odpuści nam chyba przez następne
      dwieście pokoleń.
      inteligencja żadna (patrz kaczory), myśl techniczna owszem jest, ale już od
      dawna za granicą, kultura a'la lubelski full - żenua.... no to cierpieć na
      pokaz nam zostało. tylko tak jesteśmy w stanie zwrócić na siebie uwagę innych
      narodów.
      a że to małe, podłe i plugawe..... co zrobić?
    • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:34
      ciiii bo cie zaraz zjedzą mamuśki dupuśki które zaraz będa prawic no a jak
      dziecko chore to co??? no kurde niekumate tu sa baby bo jak to, chcesz miec
      zdrowe dziecko no cos ty zycie zeby miec łatwe a wiara a Bóg, a pomeczyc sie
      trzeba, wszystkie takie mądre i matki cudowne a ty tu niewdzięczniku wybierać
      będziesz?
      • gryzelda71 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:38
        Zycze zdrowych dzieci.
        • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:41
          zyczę mądrych matek
          • gryzelda71 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:43
            Komu?
            • monia145 Gryzelda i Michasia... 20.01.07, 22:47
              Wiecie co? Jak czytam Wasze wypowiedzi, to chociaz tematyka nie skłania do
              smiechu, ale nie moge się opanowac i chichoczę przed monitorem......jestescie
              do siebie podobne w poglądach a sprzeczacie się, jakbyscie wrogami mentalnymi
              były........
              To chyba prawda z tym powiedzeniem, że gdzie Polaków dwóch tam trzeci korzystawink
              • michasia24 Re: Gryzelda i Michasia... 20.01.07, 22:54
                ciesze ze ze sie cieszysz ja lubie sprawiac przyjemnosc smile pozdrawiam
            • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:53
              dzieciom kobieto dzieciom
      • oxygen100 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:38
        nie wiem jak inne ale ja i tak bede robic za wiatrak u Belzebuba ( za kazda
        niewiernos trzeba obiec szybko pieklo i tron na ktorym zasiada diabel) wiec mi
        w sumie wszystko jednotongue_out
      • aluc Re: co jest złego w 20.01.07, 22:39
        ale - żebym cię dobrze michasiu zrozumiała - jak zdrowe, to morderstwo, tak?
        • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:42
          ach zebys ty mnie dobrze zrozumiała...
          • aluc Re: co jest złego w 20.01.07, 22:43
            no właśnie usiłuję, ale jakoś kiepsko mi idzie
            może mi to rozrysujesz?
            • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:53
              nie umiem malowac, pisze wyraznie drukowanymi
              • aluc Re: co jest złego w 20.01.07, 22:54
                w takim razie okulary chyba muszę zmienić, bo mi się rozmazuje
                • edycia274 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:54
                  aluc może za dużo wypiłaś?
                  • aluc Re: co jest złego w 20.01.07, 22:57
                    jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się wypić za dużo wink
                    • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 23:04
                      może powinno...
                      • aluc Re: co jest złego w 20.01.07, 23:06
                        no i widzisz, michasiu, tym razem ty mnie nie rozumiesz
                        • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 23:09
                          niedziwota spójrz która godzina
                • michasia24 Re: co jest złego w 20.01.07, 22:55
                  pozyczyc ci? wlasnie mam szkła to okulary zbyteczne
      • mbwj88 Re: co jest złego w 21.01.07, 19:17
        to że urodzisz zdrowe dziecko nie jest żadną gwarancją że to dziecko zdrowym będzie
        eleminacja na etapie zarodkowym nie gwarantuje nam zdrowego społeczeństwa
        nikt w ciąży nie przewidzi też komplikacji okołoporodowych przedwczesnych
        porodów itp
        jak znasz to wszystko lekarstwo życzę szcześcia
        życzę tez umiejętności życia z nieszcześciem bo i tak bywa ale
        oczywiście to sie zdarza tylko męczennicom
    • sir.vimes Nic w tym złego nie ma. 20.01.07, 23:57
      Do heroizmu ludzi przymuszać nie wolno.
    • joanna35 Re: co jest złego w 21.01.07, 00:01
      Nie ma nic złego, jedynie śmierć nam nie daje wyboru, wszystko inne jest za
      jego sprawą.
      Reszta postu jest dla mnie jako dla matki chorego dziecka lekceważąca, a tym
      samym obraźliwa.
      • sir.vimes Re: co jest złego w 21.01.07, 00:05
        Wręcz przeciwnie - jeżeli Ty jesteś bohaterką to pozwól by był to powód do dumy
        a nie prawny obowiązek.
      • kawka74 Re: co jest złego w 21.01.07, 00:07
        a co jest obraźliwego w tym poście? droga heroizmu i poświęcenia nie jest
        negowana jako taka, jest negowana jako jedyna słuszna i dobra dla każdego
        Ty chcesz, możesz, czujesz, że musisz - przecież nikt Ci nie zabroni, nie
        nakaże, nie zakaże
        ale ktoś inny nie chce, nie widzi sensu, celu, nie ma ochoty, siły, samozaparcia
        może nam się to podobać lub nie
    • triss_merigold6 Re: co jest złego w 21.01.07, 00:06
      Nic. Robiłam odpłatnie amniopunkcję (było zero wskazań medycznych) tylko z
      powodu ciężkiej schizy i strachu przed urodzeniem dziecka z wadą genetyczną.
      Dobry wynik pozwolił mi przeżyć w miarę spokojnie resztę ciąży.
      Osobiście wolę wpływać na swój los niż przyjmować to co niesie.
    • joanna35 A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:14
      Dopiero teraz przeczytałam całość i... jestem w szoku. Owszem jestem z moim
      dzieckiem w domu, zrezygnowałam po jego urodzeniu z pracy, ale nie poświęcałam
      się - dokonałam WYBORU, o którym macie tyle do powiedzenia. Rozumiem, że wybór
      ma się w przypadku skrobanki, urodzenie chorego dziecka jest go już pozbawione,
      tak? Fakt, zostałam postawiona przed faktem dokonanym, ale nigdy nie przyszło
      mi do głowy, że się poświecam, bo nie musiałam rezygnować z pracy, mogłam
      postawić na siebie, a dziecko zostawić w szpitali, oddać do domu dziecka - nie
      ma obowiązku silenia się na heroizm i męczeństwo. Dokonałam WY-BO-RU moje
      panie.




      ps. Nigdy nie przysżło Wam do głowy, że takie dziecko można kochać? Nigdy
      nikogo nie kochałam tak jak kocham mojego syna i kwestia choroby nie ma tu
      znaczenia. Kochacie swoje dzieci za to, że są zdrowe i nie utrudniają Wam
      specjalnie życia? No to współczuję....dzieciom.
      • wieczna-gosia Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:17
        przyszlo.

        przyszlo nam rowniez do glowy ze w czasie gdy aborcja bylaby zakazana- twoja
        droga nie bylaby wyborem a jedyna droga. Kiedy czlowiek dokonuje wyboru- to
        jedno. A kiedy rodzi bo nie ma innej opcji- to drugie.
        • joanna35 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:35
          wieczna-gosia napisała:

          > przyszlo.
          >
          > przyszlo nam rowniez do glowy ze w czasie gdy aborcja bylaby zakazana- twoja
          > droga nie bylaby wyborem a jedyna droga. Kiedy czlowiek dokonuje wyboru- to
          > jedno. A kiedy rodzi bo nie ma innej opcji- to drugie.
          Dlaczego jestem przeciwko legalizacji aborcji pisałam w innym wątku, nie będę
          się powtarzać, bo też i nie to mnie tak wzburzyło w tym wątku. Hm, ciekawy
          (powiedzmy) jest sposób postrzegania matek niepełnosprawnych dzieci przez
          osoby, które nie mają pojęcia o czym piszą.
          • wieczna-gosia Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:53
            joanno zapewniam cie ze nie mam jaiegos specjalnego postrzegania matek
            niepelnosprawnych dzieci, z pewnoscia zas nie jawia mi sie jako swiete
            meczenniczki i przyjmuje opcje ze byl to ich wybor. Poza tym akurat do grona
            matek chorych dzieci nie tak trudno dolaczyc co mam na uwadze.
            • joanna35 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 01:05
              "Babki, chcecie widzieć własną wartość li i jedynie w poświęcaniu i noszeniu
              brzemienia"
              wieczna chodziło mi dokładnie o ww. zdanie. Jakoś nigdy nie przyszło mi do
              głowy "widzieć własną wartość li i jedynie w poświęcaniu i noszeniu
              brzemienia". Poza tym, że zostałam mamą chorego dziecka reszta pozostała bez
              zmian, nadal jestem człowiekiem, kobieta, żoną, matką zdrowego dziecka.
              Przestałam być jedynie pracownikiem, ale nie zauważyłam, żebym cofała się w
              rozwoju. Podobnie jak nigdy nie przyszło mi do głowy określić moje dziecko
              brzemieniem
              • sir.vimes Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 01:21
                Wszystko co piszesz jest mądre i dość oczywiste - jednak nie widzę powodu by
                "odgornie" przymuszać kobiety do takiej czy innej decyzji. Nie ma powodu by
                umniejszać heroizm niektórych osób. Nie jest tez tak, by osoby , które chcą
                legalizacji aborcji widziały w chorych dzieciach jedynie brzemię.
                Wręcz przeciwnie - CHCIANE dziecko to może być tak samo dobrze dziecko chore jak
                zdrowe. Ważne, by kobieta miałaprawo podjąć decyzję sama.
                • joanna35 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 01:25
                  sir.vimes napisała:

                  > Wszystko co piszesz jest mądre i dość oczywiste - jednak nie widzę powodu by
                  > "odgornie" przymuszać kobiety do takiej czy innej decyzji. Nie ma powodu by
                  > umniejszać heroizm niektórych osób. Nie jest tez tak, by osoby , które chcą
                  > legalizacji aborcji widziały w chorych dzieciach jedynie brzemię.
                  > Wręcz przeciwnie - CHCIANE dziecko to może być tak samo dobrze dziecko chore
                  ja
                  > k
                  > zdrowe. Ważne, by kobieta miałaprawo podjąć decyzję sama.

                  Ale ja tego nigdy nie kwestionowałam smile
      • triss_merigold6 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:17
        Och litości. Wszystkiego się nie da przewidzieć ale można przynajmniej próbować
        i do tego sprowadza się decyzja o badaniach prenatalnych. Nie wykryłyby autyzmu
        czy dziecięcego porażenia mózgowego. Kocham syna, bo jest moim dzieckiem, gdyby
        był chory to bym patrzyła z innej perspektywy niż teraz.
        • joanna35 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 00:40
          triss_merigold6 napisała:

          Kocham syna, bo jest moim dzieckiem, gdyby
          >
          > był chory to bym patrzyła z innej perspektywy niż teraz.

          Chyba jednak Was rozumiemsmileMasz rację triss. Kiedy odpowiadałam na post
          wiecznej przypomniałam sobie, że zanim zostałam matką chorego dziecka też
          wydawało mi się życie z chorym dzieckiem ponad moje siły. Teraz
          jest ...normalnie, chociaż wiem, że trudno Wam to sobie wyobrazić.
      • babka71 Re: joanna35 21.01.07, 00:49
        pozdrawiam
      • mbwj88 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 19:25
        dziękuje ci ze to napisałaś
        wczoraj na innym wątku napisałam że wynik badania prenatalnego nie musi oznaczać
        aborcji, kobieta ma szanse sie przygotować do urodzenia dziecka doskonałego
        inaczej i ma do tego prawo
        powyżej napisałam że nikt nei ma gwarancji ze jego dziecko nie zachoruje , nie
        ulegnie wypadkowi
        nei wiem czy te panie o zdecydowanych poglądach przestana w takim wypadku swoje
        dzieci kochać
        nam ludzi którzy mają dzieci po porażeniu mózgowym , po powikłąaniach zwiazanych
        z wodogłowiem , miałam cięzko upośledzoną siostrę
        akceptacja ludzi chorych to dla mnie człowieczeństwo
        • mbwj88 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 19:28
          dziekuje Joannie
          zeby nie było wątpliwości
        • monia145 Re: A przyszło wam do głowy 21.01.07, 19:54
          mbwj88 napisała:

          urodzenia dziecka doskonałego inaczej


          Dziecko doskonałe inaczej?
          Litości.....po co tworzyć takie potwory językowe?
          Nie można napisać po prostu- dziecko niepełnosprawne?


          > inaczej
          > powyżej napisałam że nikt nei ma gwarancji ze jego dziecko nie zachoruje , nie
          > ulegnie wypadkowi
          > nei wiem czy te panie o zdecydowanych poglądach przestana w takim wypadku
          swoje
          > dzieci kochać


          No właśnie nie wiesz...ale przeczuwasz, że mogłyby oddać te dzieci do
          hospicjum, że przestałyby je kochać, prawda? Ciekawe tylko na jakiej podstawie?
          Bo mają zdecydowane poglądy?wink
        • malila Re: A przyszło wam do głowy 22.01.07, 09:03
          mbwj88 napisała:
          > nei wiem czy te panie o zdecydowanych poglądach przestana w takim wypadku
          swoje
          > dzieci kochać

          Tak, panie, które bronią prawa do aborcji, na pewno przestaną kochać dzieci,
          jeśli dzieci zachorują. Te, które bronią praw homoseksualistów, to na pewno
          lesbijki. A matki, które będą bronić praw dziewic, to na pewno rozmnażają się
          przez partenogenezęwink
    • monia145 joanna35:) 21.01.07, 15:29
      Po części rozumiem Twój gniew.
      Ciocia_luta wspomniała tylko o dwóch stronach barykady- z jednej strony te
      kobiety, które wiedząc o chorobie dziecka nie decydują się go urodzić( i mają
      do tego święte prawo), z drugiej strony kobiety, które wiedząc o nieuleczalnym
      schorzeniu potomstwa decydują się na urodzenie, potepiając te, które takiego
      wyboru nie dokonały.
      Ale sa jeszcze kobiety takie jak Ty. I ich tutaj zabrakło- kobiet, które
      wychowują chore dzieci jednocześnie nie mysląc o tym, jako o dopuście bożym...
      To wynika chyba po prostu z naszego zamiłowania do upraszczania sobie sposobu
      pojmowania świata- widząc kalekie dziecko od razu mamy projekcję jego matki i
      jej morderczego wysiłku, poswięcenia i wyrzeczeń.

      Widzisz Ty, ujawaniając tutaj na forum, że bycie matką niepełnosprawnego
      dziecka nie musi byc synonimem poświecenia, męczeństwa itp- obnażasz w jakis
      sposób siebie. I to jest cenne ze społecznego punktu widzenia, a przeciez nikt
      nie zarzuca Ci tego, że chwalisz sie tym, jaka jesteś dzielna( chociaż na pewno
      jesteśwink...a po trosze mówiąc o tym głośno burzysz pewne stereotypy i zmuszasz
      ludzi do weryfikacji poglądów na temat choroby dziecka i jej wpływu na los
      rodziny. Czy nawet w minimalnym stopniu nie przypomina Ci to akcji Gazety
      Wyborczej?smile
      Mam nadzieję, że sie na mnie nie obrazisz za to poszukiwanie porównań..ot taka
      refleksja mnie naszła..smile
      • joanna35 Re: joanna35:) 22.01.07, 08:57
        monia145 napisała:

        >> Widzisz Ty, ujawaniając tutaj na forum, że bycie matką niepełnosprawnego
        > dziecka nie musi byc synonimem poświecenia, męczeństwa itp- obnażasz w jakis
        > sposób siebie. I to jest cenne ze społecznego punktu widzenia, a przeciez
        nikt
        > nie zarzuca Ci tego, że chwalisz sie tym, jaka jesteś dzielna( chociaż na
        pewno
        >
        > jesteśwink...a po trosze mówiąc o tym głośno burzysz pewne stereotypy i
        zmuszasz
        > ludzi do weryfikacji poglądów na temat choroby dziecka i jej wpływu na los
        > rodziny. Czy nawet w minimalnym stopniu nie przypomina Ci to akcji Gazety
        > Wyborczej?smile
        > Mam nadzieję, że sie na mnie nie obrazisz za to poszukiwanie porównań..ot
        taka
        > refleksja mnie naszła..smile

        No i od wczoraj się zastanawiam i mam wątpliwości, bo może należało siedzieć
        cicho i się nie wychylaćsmile W końcu matek chorych dzieci jest trochę na forum,
        więc dlaczego ew. mnie nie poparły? Ja widzę dwie możliwości - pierwsza to
        taka, że nie chciały się obnażać na forum, druga ,że jest to dla nich temat
        bolesny, albo faktycznie życie z chorym dzieckiem postrzegają jak" dopust
        Boży", nie radzą sobie z sytuacją, z własnymi uczuciami i nie chcą zostać
        potępione itd. I jak po ww. analizie wyglądam ja? Albo kłamie, albo matka
        Polka - prawda? Ile z Was po przeczytaniu moich wypocin ironicznie pomyślało
        sobie "bohaterka, matka Polka, moherówka"? To tyle tytułem nawiązania do akcji
        Gazety Wyborczej.
        • monia145 Re: joanna35:) 22.01.07, 09:15
          Nie powinnas miec żadnych watpliwości- nalezy mówić. Myslenie sterotypami
          wykoślawia rzeczywistość i sprawia, że myślimy w kategoriach czarne-białe. I
          takie biegunowe stawianie spraw prowadzi często do konfliktów.

          Nie mysle, abys kłamała, nie wydajesz się tez "Matką- Polką"- Twój głos w tej
          dyskusji jest cenny, ponieważ poszerza spectrum sprawysmile
          I zmusza do weryfikacji poglądów na pewne sprawy.
      • mamciakam Re: joanna35:) 22.01.07, 10:43
        monia napisała> kobiety, które wiedząc o chorobie dziecka nie decydują się go
        urodzić( i mają > do tego święte prawo)
        a kim my jestesmy by decydowac o smierci baadz zyciu człowieka????????
        moim zdaniem takie decyzje naleza do Boga...
        i jak mam to rozumiec przepraszam to ze kobieta dowie sie w ciazy ze urodzi
        chore dziecko uprawnia ją do tego by je zabic zanim się urodz????? a co z
        kobietami które ciaza przebiegała prawidłowo dziecko było zdrowe a podczas
        porodu komplikacje spowodowały ze dziecko jest chore to co moga je zabic czy
        nie?????? bo przeciez to ich swiete prawo wyboru.....
        tylko ze jak zabija to pódą siedziec wiec pytam gdzie tu swiete prawo wyboru czy
        chce miec sie zdrowe czy chore????????
        jak byłam w ciązy wszystko było w porządku dziecko zdrowe ale komplikacje przy
        porodzie spowodowały chorobe dziecka i co miałam prosic o eutanazje????????/ ale
        decyzje podjał Bóg zabrał Go do siebie i myslicie ze jestem z tego powodu
        szczeesliwa ze nie muszę się "poswiecac " czy byc męczennica?"
        "Pan Bóg nie daje nam cieższych krzyzy niz potrafimy udzwignąć" usłyszałam
        kiedys te słowa i staram sie kiedy jest mi żle o tm sobie przypomniec niejestem
        jakąś święta "mocherówka" a czy matki które maja tylko zdrowe dzieci nie maja
        czasem dość nie maja ochoty wyrwac sie z tego kieratu "dom-praca praca dom czy
        sprzątanie gotowanie znoszenie wrzasków dzieci brak zaj=interesowania ze strony
        mężów ich pomoca czy partnerstwem -bo tak powinno byc mezowie nie maja nam
        "pPOMAGAć" MAMY BYC PARTNERAMI ..i co wtedy tez jestesmy mecennicami i nosimy
        to "brzemie..."?
        takie zycie mamy wiele wyborów i owszem ale wybór do zycia czy smierci ma byc
        nasz zwykłych czy wykształconych ludzi???????//
        • melka_x Re: joanna35:) 22.01.07, 10:54
          Ale Ty Mamciakam też nie masz prawa oceniać cudzych wyborów. I w ogóle niczego
          tu, w żadną stronę, nie wolno oceniać z automatu, choroba chorobie nierówna. Są
          kobiety, które uznały, że mają prawo zdecydować o aborcji, nie z powodu
          egoizmu, czy dlatego, że wydaje im się, że są Bogiem, ale dlatego, że uważały,
          że to oszczędzi cierpienia ich dzieciom. Ty masz prawo do innego wyboru, ale
          one miały prawo do takiego. Bo też kierowały się dobrem dziecka.
          • mamciakam Re: joanna35:) 22.01.07, 11:06
            niebardzo rozumiem tu "dobro dziecka" bo jakie jego dobro w tym ze si go zabije?
            to to ze moja babcia mówi ze chce umrzec no to trzeba eutanazje załatwic? no ale
            dziecko tego nie powie bo nie ma jak..........ja nikogo nie osadzam ja tylko
            napisałam swoje mysli i odczucia bo ja rozumiem miec swiete prawo do np róznego
            rodzaju wyborów ale do wyboru smierci i zycia? a ujmujac to inaczej do zabijania
            albo pozwalania do zycia? to po co nam sady jak stwierdzi ktos (jakas matka lub
            ojciec)mam swiete prawo wyboru a ty ciagle chorujesz,ja nie mam juz siły wiec
            jutro cie zabije? i co wtedy? po co sadzimy matki ,ojców za przemoc....i sa
            skazywani na jakąś kare ...po co przeciez mamy "swiete prawo wyboru "co zrobimy
            z naszymi dziecmi czy to w łonie czy poza nim....
    • galela Re: co jest złego w 21.01.07, 16:01
      Pozwólcie, że przekopiuję moją wypowiedź z wątku obok:
      "Nie wiem dlaczego wielu osobom wydaje się, że badania prenatalne zabezpieczą
      je
      przed urodzeniem chorego dziecka. Pracuję z dziećmi głębiej upośledzonymi
      umysłowo. Na ok setkę dzieci tylko kilkoro ma wady genetyczne. Reszta to dzieci
      przede wszystkim niedotlenione w czasie ciąży i porodu, lub po infekcjach
      wewnątrzmacicznych, cieżkich chorobach w okresie noworodkowym itp. Tego nie
      wykaze żadne badanie prenatalne z usg włącznie."
      • gryzelda71 Re: co jest złego w 21.01.07, 16:06
        Czyli zaniechać badań?
        • monia145 Re: co jest złego w 21.01.07, 16:11
          Oczywiście, że robić....przynajmniej jakaś część wątpliwości zostanie rozwiana.
          Jednak trzeba być równiez świadomym tego typu przypadków, jakie opisała
          poprzedniczka.
        • galela Re: co jest złego w 21.01.07, 19:26
          Proszę sobie zrobić, jeśli taka wola. Ale podejście: nie bedę miała chorego
          dziecka, bo zrobię sobie badania i ew. wyskrobię jest śmieszne.
    • 18_lipcowa1 Re: co jest złego w 21.01.07, 16:50
      nic złego
      popieram i sama to zrobię jak przyjdzie moj czas.
    • mbwj88 Re: co jest złego w 21.01.07, 19:30
      kobiety powinny przede wszystkim wybierać czy chcą mieć dziecko i to najlepiej
      zanim zdecydują sie na współżycie
      do tego nikt was nie zmusza
      • oxygen100 Re: co jest złego w 22.01.07, 09:48
        kobiety powinny przede wszystkim wybierać czy chcą mieć dziecko i to najlepiej
        zanim zdecydują sie na współżycie

        Zartujesz?? Nastolatki nie wiedza jaka szkole wybrac a co dopieor czy chca miec
        dzieci. Troche przesadzilas z tym konserwatyzmem doprawdy
      • iwciab Re: co jest złego w 22.01.07, 21:15
        byłam wręcz pewna , ze jako pierwsze na ten post odpowiedzą, w
        swój "inteligentny" sposób demarta i oxygen, dwie "najmądrzejsze" na każdy
        temat na tym forum.
        • sir.vimes Re: co jest złego w 22.01.07, 22:52
          Co właściwie daje taki atak ad personam na forum?
    • marta.m2 Re: co jest złego w 21.01.07, 21:38
      Ludzie generalnie dzielą się na dwie grupy:
      I- dla której życie zaczyna się od poczęcia,
      II- dla której życie zaczyna się w którymś tam bliżej nie określonym
      momencie.
      Dla osób z pierwszej grupy skrobanka nigdy nie będzie postrzegana w kategoriach
      decydowania kobiety o sobie, ponieważ wg nich kobieta decyduje wówczas o życiu
      innego człowieka, do czego nie ma prawa.
      Dla osób z drugiej grupy aborcja to tylko zabieg chirurgiczny wykonywany na
      ciele kobiety.
      Jedni walczą o prawo do życia poczętych dzieci, drudzy o prawo kobiet do
      decydowania o sobie. Dlatego nigdy nie będzie kompromisu w tych sprawach,
      zadawalającego obie grupy.
      • oxygen100 Re: co jest złego w 22.01.07, 10:10
        IMO jest jeszcze grupa ludzi kto wie czy nie bedaca wiekszoscia dla ktorych
        jednak decyzja o ewentualnej aborcji jest ciezkim dylematem mimo wszytsko i
        czasami niestety zlem koniecznym.
        Nasza cywilizacja bardzo odcina sie od zwierzecych korzeni gdzie sprawy ilosci
        i jakosci potomstwa regulowane byly w sposob naturalny. najslabsze osobniki
        eliminowala matka i tak bylo dla wszystkich najlepiej. Dla nas to zbrodnia i
        czyn niegodny chocby i ciaza byla zagrozeniem dla zycia matki np. dwojki czy
        trojki urodzonych juz dzieci. I ch.. tam ze kobieta osieroci wlasna rodzine.
        Grunt ze aborcja sie nie dokona. Bog daje Bog zabiera. O to tez chyba walcza
        katoliccy fundamentalisci
    • melka_x Re: co jest złego w 22.01.07, 10:13
      Ciekawe ile z Was wie o czym mówi (poza wyjątkami).
      I ach jak miło napaść myśli(?) dramatami, które nas nie dotyczą, między postem
      o teściowej i zupie pomidorowej poekscytować się cudzymi wyborami czy tym, co
      być może uważacie, za brak wyboru i 'noszenie brzemienia'.
      Jeśli któraś z Was znajdzie się kiedyś w takiej sytuacji to będzie się
      zastanawiać. Żadnego wyboru nie oceniam i uważam, że nikt nie ma do tego prawa,
      ale powściągnij Ciotka wodze fantazji. G... wiesz co stoi za decyzjami
      konkretnych kobiet, czy poświęcenie, czy reperowaniem własnej wartości, czy
      może coś zupełnie innego.
      • melka_x Re: co jest złego w 22.01.07, 10:14
        "czy reperowanie własnej wartości" miało być, nie "reperowaniem"
      • oxygen100 Re: co jest złego w 22.01.07, 10:18
        oczywiscie ze wiekszosci dramatynie dotycza ale zawsze mozna poteoretyzowac.
        IMO czlowiek dopoki sam nie stanie przed jakims faktem, nie wie jak postapi na
        podstawie teoretycznych wczesnijeszych rozwazan. I tyle.Prawdziwe ja objawia
        sie w warunkach extremalnych
        • melka_x Re: co jest złego w 22.01.07, 10:40
          "Babki, chcecie widzieć własną wartość li i jedynie w poświęcaniu i noszeniu
          brzemienia, ależ prosze (...)".

          Jak widać niektórzy nie tylko doskonale wiedzą jak należy postąpić, ale jeszcze
          wiedzą, dlaczego niektóre kobiety postępują inaczej. I starcza im jeszcze buty,
          żeby takie protekcjonalnie poklepać po głowie, och zakompleksione bidulki rodzą
          chore dzieci, bo chcą widzieć własną wartość w poświęcaniu. Mało tego przed
          niektórymi nawet nie ma nawet tajemnic czym jest cudze, chore dziecko, wiadomo,
          nie ma innej opcji jak 'noszenie brzemienia'.

          Niech żyje wolność wyboru pod warunkiem, że to będzie ten słuszny wybór.
          Wolność wyboru oznacza, że kobieta może podjąć każdą decyzję. Zarówno o
          przerwaniu ciąży, jak i jej utrzymaniu i obie powinny być traktowane z
          szacunkiem, żadna nie powinna być oceniana i żadna nie upoważnia do
          protekcjonalnego tonu. Nikt nie ma pojęcia co czuły i czym się kierowały te
          kobiety. Zarówno te, które zdecydowały się na aborcję, jak i te, które urodziły
          chore dzieci.
      • gryzelda71 Re: co jest złego w 22.01.07, 10:20
        Legalność aborcji nie oznacza jej konieczności.Nikt nie będzie kobiet "skrobał" wbrew ich woli.
    • ominika Joanna35 22.01.07, 17:20
      Chciałam Cię ciepło pozdrowić i podać łapkę wink - ja też jestem mama chorego i
      niepełnosprawnego dziecka i nie czuje sie męczennicą. A na to, że inni chca w
      nas upatrywać takich własnie meczennić - wpływu nie mamy. Bo fakt, że czasem
      jest cięzko, trudno i do dooopy nie równa sie nadaniu nam statusu Świętej Matki
      Polki Męczennicy...
      Pozdrawiam ciepło,
      ps. mimo zamieszania genetycznego u chorej córki amnio teraz nie robiłam...TAKI
      wybór...
    • sir.vimes Re: co jest złego w 22.01.07, 19:18
      Pytanie powinno brzmieć właściwie: cóż złego, ze kobiety chca mieć CHCIANE dzieci.
      Bo zdrowe czy chore to inna sprawa zupełnie.

      IMHO - cięższym brzemieniem jest dziecko niechciane i zdrowe niż chciane i chore.

      Natomiast nie do końca rozumiem wypowiedzi matek chorych dzieci , które próbują
      udowodnić, że posiadanie chorego dziecka to sama anielska sielanka i żaden powód
      do szacunku czy podziwu.
      W mojej rodzinie jest jedno ciężko chore (nieuleczalnie) dziecko - chciane,
      kochane itd. Jego rodzice nie ukrywają iż choroba dziecka wiąże się z ciężką
      harówą czasem, stresem i płaczem. Jest ich za co podziwiać i podziwiać się
      pozwalają, nie próbują przekonywać, że to to samo , co idealnie zdrowe dziecko.
      • joanna35 Re: co jest złego w 22.01.07, 20:19
        sir.vimes napisała:

        > Natomiast nie do końca rozumiem wypowiedzi matek chorych dzieci , które
        próbują
        > udowodnić, że posiadanie chorego dziecka to sama anielska sielanka i żaden
        powó
        > d
        > do szacunku czy podziwu.
        > W mojej rodzinie jest jedno ciężko chore (nieuleczalnie) dziecko - chciane,
        > kochane itd. Jego rodzice nie ukrywają iż choroba dziecka wiąże się z ciężką
        > harówą czasem, stresem i płaczem. Jest ich za co podziwiać i podziwiać się
        > pozwalają, nie próbują przekonywać, że to to samo , co idealnie zdrowe
        dziecko.

        Żadna z nas nie napisała nic na temat tego jak wyglada dzień z chorym
        dzieckiem, zajmowanie się nim itp. pisałyśmy, a przynajmniej ja pisałam o
        swoich uczuciach. Twoi znajomi mają prawo czuć to co czują w kwestii podziwu ja
        podchodzę do tego inaczej - dlaczego nikt mnie nie podziwia za to jak zajmuję
        się zdrowym synem, wszak nie leży on odłogiem zaniedbany przez matkę ? A skoro
        nikt tego nie robi z powodu li tylko zdrowia mojego starszego syna, to nie
        widzę powodu, żeby mnie podziwiano za zajmowanie się drugim, młodszym chorym
        wprawdzie, ale także MOIM dzieckiem. Na tym polega WYBÓR, dokonałam go 6 lat
        temu i potwierdzam każdego dnia. Jeżeli już mówimy o podziwie to podziwiam
        osoby, które adoptują chore dzieci, zakładają dla nich rodzinne domy dziecka.
        To dla mnie jest wielka dojrzałość, wielkie serce,a przede wszystkim wielka
        odwaga. Przed takimi osobami chylę czoła, bo szczerze wątpię żeby było mnie na
        taki gest stać, posiadając tę wiedzę na temat życia z chorym dzieckiem, którą
        mam. Jeszcze raz zaznaczam , że to jest tylko i wyłącznie moja opinia na temat
        podziwu dla mnie. Ponieważ jestem osobą raczej silną psychicznie, a w życiu
        kieruję się mottem "co nas nie załamie to nas wzmocni" to być może dlatego nie
        oczekuję podziwu dla mojego "matkowania".Niemniej uważam, że w przypadku osób o
        słabszej konstrukcji psychicznej okazanie wsparcia, żainteresowania,
        życzliwości czy właśnie podziwu może mieć dobroczynne skutki i podbudowywać
        siły i wiarę w lepsze jutro.

        • sir.vimes Re: co jest złego w 22.01.07, 20:28
          Nie dogadamy się , bo wychodzimy z kompletnie innych założeń.

          Mam np. koleżankę, która pracuje do 20 i jeszcze się dokształaca. Jest to jej
          osobisty WYBÓR, sprawia jej to masę przyjemnośći. Spełnia się w tym i jest
          szczęśliwa. Nawet bardzo szczęśliwa.

          Nie przeszkadza mi to w podziwianiu jej.

          Nie przeszkadza mi też w dostrzeganiu, że w pewnych kwestiach robi więcej niż
          niektórzy.

          • joanna35 Re: co jest złego w 22.01.07, 20:33
            sir.vimes napisała:

            > Nie dogadamy się , bo wychodzimy z kompletnie innych założeń.
            >
            > Mam np. koleżankę, która pracuje do 20 i jeszcze się dokształaca. Jest to jej
            > osobisty WYBÓR, sprawia jej to masę przyjemnośći. Spełnia się w tym i jest
            > szczęśliwa. Nawet bardzo szczęśliwa.
            >
            > Nie przeszkadza mi to w podziwianiu jej.
            >
            > Nie przeszkadza mi też w dostrzeganiu, że w pewnych kwestiach robi więcej niż
            > niektórzy.
            sir ja Cię rozumiem i w każdym innym przypadku reaguję tak jak Ty, też
            podziwiam różnych ludzi za różne rzeczy, ale siebie jakoś nie.
            • sir.vimes Re: co jest złego w 22.01.07, 20:36
              A to, że siebie mniej podziwiasz niż innych jest chyba akurat dość normalne,
              prawie każdy tak ma smile))

              • monia145 Re: co jest złego w 22.01.07, 20:39
                Ja akurat mam inne spostrzeżenia- to u siebie jestesmy w stanie znależć nawet
                szczątkowe powody do wzbudzania podziwu u otoczenia a lubujemy się w
                pomniejszaniu zasług innych ludzismile)))
                • sir.vimes Re: co jest złego w 22.01.07, 20:43
                  Naprawdę? Ja chyba znam mało takich osób. Uważam, że należy się doceniać i
                  zauważać swoje zalety - i myślę że sporo osób (głównie chyba kobiet) ma z tym
                  problem.
                  Przemyślę to.
                • joanna35 Re: co jest złego w 22.01.07, 20:47
                  monia145 napisała:

                  > Ja akurat mam inne spostrzeżenia- to u siebie jestesmy w stanie znależć nawet
                  > szczątkowe powody do wzbudzania podziwu u otoczenia a lubujemy się w
                  > pomniejszaniu zasług innych ludzismile)))

                  No cóż.........widzę to dokładnie tak jak TysmileJak łatwo w ww. sytuacji byłoby
                  wpaść w samozachwyt, wsparty mniej lub bardziej szczerym podziwem otoczeniasmile
                  Tak sobie myślę, że może faktycznie gdybym była typem męczennicy, matki Polki -
                  jak zwał tak zwał to może wtedy podziw innych byłby dla mnie pożywką, a
                  ponieważ nie jestem to po prostu robię swoje. Tyle.
        • ominika Re: co jest złego w 22.01.07, 20:29
          Mnie strasznie irytuje podejście innych ludzi, którzy mówią "podziwiam Cie jak
          sobie swietnie dajesz radę". No tak, tylko co tu jest do podziwiania? Że kocham
          moje dziecko, bo jest moje i bez wzgledu na to jakie jest? Że nie wale głowa w
          mur, bo jest chore, niepełnosprawne i uposledzone? Oczywiscie, ze zycie z
          choroba dziecka nie jest sielanka. Przestawia zycie. Mebluje je na opak niz się
          zakładało wczesniej. Ale to tez jest zycie. Inna prawda, że to co widzą inni,
          którzy de facto nie uczestniczą w codziennym zyciu rodziny - to tylkomalenki
          wycinek, który tak naprawdę ludzie z zewnatrz sa w stanie zaakceptować. Poza
          tym - dlaczego my mamy obnosić na żądanie niesczęscie, dramaty i chwile
          słabości, któr nie sa nam obce? Dlaczego oczekuje się od nas, ze bedziemy
          okreslać się li tylko jedynie jako mamy chorych dzieci? Ja nie jestem mam
          chorej dziewczynki, ja jestem poprostu mamą, kobietą, zoną, kochanką,
          przyjaciółką, i tak dalej...
          To już 10-ty rok zmagań z codziennością, w której choroba mojego dziecka jest
          wazna,bo determinuje w pewnym stopniu nasze zycie - ale nie jest jedynym
          wymiarem owej naszej rodzinnej rzeczywistości...
          • joanna35 Re: co jest złego w 22.01.07, 20:38
            ominika napisała:

            > choroba mojego dziecka jest
            > wazna,bo determinuje w pewnym stopniu nasze zycie - ale nie jest jedynym
            > wymiarem owej naszej rodzinnej rzeczywistości...

            ominika podpisuję się i serdecznie pozdrawiam. Dzięki za ciepłe słowasmile
        • mbwj88 Re: co jest złego w 22.01.07, 22:53
          Joanno jesteś wspaniała i bardzo mądrze piszesz
    • mira59 Męczennica??? 22.01.07, 20:42
      Też mam chore dziecko,ale nie było to do wykrycia przez usg (wcześniak z
      powikłaniami,stąd encefalopatia,mpd i ZA).Jednak nawet gdyby było nie
      zdecydowałabym się na aborcję.I nie uważam się za męczennicę.
      To prawda,że ze zdrowym dzieckiem jest łatwiej.
      Tylko decydując się na aborcję by nie wychowywać chorego dziecka dziecko,które
      stanie się niepełnosprawne później trzebaby oddać do jakiegoś
      ośrodka/zakładu,co?
      Mój syn jest kochanym dzieckiem,choć nie zawsze jest łatwo.
      A kobieta jak chce to nawet ustawa zakazująca aborcji nie spowoduje,że urodzi
      dziecko.Poszuka w ogłoszeniach i znajdzie lekarza,który wykona skrobankę lub
      poda tabletki czy zastrzyki na wywołanie poronienia.Tylko dużo łatwiej myśleć
      przed,niż martwić się po.
      • mamakrzysia4 ja bym nie dala rady 22.01.07, 20:51

        • joanna35 Re: ja bym nie dala rady 22.01.07, 20:58
          "Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono". Pozdrawiam serdeczniesmile
    • mbwj88 Re: co jest złego w 22.01.07, 23:09
      a może nie chodzi o to czy dziecko będzie zdrowe czy chore
      i nie chodzi o wiek czy chorobę matki
      czy z jakiego łoża dziecko pochodzi

      może chodzi tylko o prawo wyboru?!
      teoretycznie takie prawo mamy jeśli świadomie decydujemy sie na współżycie
      jednak jak nas ktoś napadnie i zgwałci to już jesteśmy pozbawione prawa wyboru
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka