Dodaj do ulubionych

mamy po cesarce

01.02.07, 15:17
Dziewczyny co sądzicie o zwyczajach panujących na oddziałach poporodowych.Ja byłam naprawdę w szoku, kiedy zaraz po cięciu cesarskim musiałam sama zajmować się dzieckiem - byłam podłączona do kroplówki i miałam lód na brzuchu. Nikt z mojej rodziny nie mógł zostać na oddziale, aby mi pomóc. A na pytanie w jaki sposób mam się sama dzieckiem zaopiekować zaproponowano mi opłacenie położnej- 25 zł za godzinę. Nie miałam wyjścia. Natomiast pani,której ciocia była położną na oddziale, dostała dzidziusia dopiero na drugi dzień kiedy już do siebie doszła.
Obserwuj wątek
    • edycia274 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:23
      Jak ja urodziłam o 23 dostałam córkę na moment na karmienie. Potem dopiero rano
      ok 6. położne mi pomagały przy toalecie i opiece na dzieckiem. Były na każde
      wezwanie. Z łóżka wstałam chyba w 3 dobie o ile pamiętam.
      • agnieszkamodras Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:29
        Ja urodziłam sn o 23.30 i od pierwszych minut dostałam dziecko pod swoją
        wyłaczną opiekę (tatuś do domu powiedziała Stara Sadystka Pani Renatka i poszła
        odbierać kolejne porody). Dobrze, że na sali leżała ze mną druga mama (bardziej
        doświadczona, bo urodziła o 16.00 smile), to przyjamniej ona troche mi pomogla, a
        ja jej (można było iść do ubikacji). Noc jakoś przeżyłam (oka nie zmrużyłam
        oczywiście), ale bałam się strasznie bo nic kompletnie nie umiałam robić przy
        dziecku. Jak sie okazalo że następnego dnia jest to samo, tylko przenoszą mnie
        na sale 4-osobową to zebraliśmy manatki i wypisaliśmy się do domu.
    • m.fiorella Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:25
      hmm...to,przegiecie
      ja mialam cesarke, zaraz po niej nie bylam w stanie ruszyc ani reka ani noga,
      nie moglam nawet dziecka wziasc zeby z bliska zobaczyc, pielegniara na to ze
      jestem wyrodna matka!!!
      ale potem bylo juz lepiej, bo przyszla inna pielegniarka, dziecko zabrala na
      cala noc a mnie dala zastrzyk usypiajacy
      ale rano jak sie obudzilam i dali mi dzidzie do karmienia o 6 rano a ja dalej
      niewiele moglam zrobic i znowu byly teksty glupie to juz tylko ryczalam z
      niemocy
      jak sie wyryczalam to zlozyłam skarge u pielegniarki oddzialowej ktora
      upomniala te glupie babska i juz byl porzadek
      ale niestety przez to wszystko dostalam depresji poporodowej
      w kazdym razie te wredne babska to byly te co sie mialy dziecmi zajmowac, a
      zwykle pielegniarki i polozne byly super!!!
      szpital miejski w szczecinie
    • nazik2 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:25
      takie zwyczaje na szczescie nie wszedzie.moja corke dostalam na drugi dzien i
      to pod warunkiem ze maz bedzie.na noce zabierana.ostatnia noc sie pytali czy
      chce zeby zostala.nie powiem wypoczelam.
      • rozafa Re: mamy po cesarce 03.02.07, 14:02
        czytajac te posty teraz widze ze ja mialam wielkie szczescie,urodzilam dziecko
        zagranica z dala od Polski ale fakt na porod chcialam wrocic ale na szcescie
        teraz widze ze niewrocilam, jakie to zwyczaje w polskich szpitalach
        ja urodzilam corke dokladnie w Nowy Rok rano,zaraz po porodzie na moment dano
        mi dziecko jeszcze na sali operacyjnej, pozniej lezalam caly Nowy Rok na sali
        pooperacyjnej az do wieczora moj maz caly czas mogl byc obok mnie, dodatkowo
        moglam miec gosci tzn tescia,kolegow meza i TV, akurat sama lezalam na 3 os
        sali pooperacyjnej i caly czas byla conajmniej jedna pilegniarka a dziecko bylo
        caly czas obok mnie w takim plastikowym lozeczku przezroczystym,pielegniarki
        zmienialy mi kroplowki i podawaly na lozko dziecko do karmienia juz od
        pierwszej doby mialam pokarm i karmilam dziecko
        popoludniu pierwszej doby z wielkim trudem ale jednak sama poszlam do lazeinki
        bylam tuz obok sali pooperacyjnej
        wieczorem zostalam przewieziona do sali poporodowej to byla sala 2 osobowa co
        ja bylam sama z mezem tzwn sala rodzinna
        moglam miec gosci jak najbardziej moglam jesc i pic co chcialam ale niemialam
        akurat ochote
        jedna sciana byla ze szla z odsuwane drzwi i pielegniarka co jakis czas
        zagladala zeby przewinac dziecko, podac mi do karmienia i czesto do pokoju tez
        wchodzily pielegniarki zeby robic mi kroplowki
        dziecko caly czas bylo z nami w pokoju miedzy naszymi lozkami stalo
        maz nocowal razem ze mna w pokoju na 2 lozku
        do domu wyszlam na 3 dobe popoludniu po 12 godz 3 doba
        juz od pierwszej doby staralam sie chodzic mimo bolu
        ale pobyt w szpitalu wspominam milo bo nie spotkalam sie z zadna zlosliwoscia
        dodam ze nieznalam jezyka tylko angielski ale i tak kazdy w szpitalu byl dla
        mnie bardzo mily i niemam zle wspomnienia zadne przykrosci
        pozdrawiam

    • edorka1 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:32
      Miałam 2 cc - i wspominam bardzo miło opiekę po. Położne pytały czy chcę dziecko (chciałam), czy zabrać dziecko, jak miałam dość mogłam zadzwonić,przewijały kiedy nie byłam w stanie, ogolnie super.Męża przy pierwszym dzieckiu przeszkoliły z pielęgnacji niemowlaka tak, że kąpał w domu od pierwszego dnia sam. Nikomu nic w łape nie dawałam, położnym w podzięce przy wypisie bombonierkę i kwiaty.Po pierwszym cc wstałam po około dobie, drugie dziecko urodziłam popołudniu a rano następnego dnia chodziłam po schodach.
      Poród i opieka po były gratis, klinika prywatna z kontraktem z Funduszem.
    • shady27 jestem zdziwiona Twoim postem 01.02.07, 15:33
      a walsciwie opisem. Ja mialam cc ale nic takiego co opisujesz nie mialo miejsca. Od razu po cc maz mogl do mnie przyjsc i posiedziec ile chcial, tak samo inni odwiedzajacy, dziecko bylo na sali noworodkow, abym mogla odpoczac. Ogolnie bardzo sobie chwale opieke po cc.
      • m.fiorella Re: jestem zdziwiona Twoim postem 01.02.07, 15:38
        niestety co szpital to obyczaj!
        ogladałam ostatnio o szpitalu w gorzowie i teraz juz wiem gdzie sie trafia za
        kare...
    • linkaa3 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:35
      Po cesarce wstalam b szybko - wlasciwie jak tylko pozwolono mi to zaraz sie
      poderwalam na nogi i potrzebowalam pomocy tylko przy pierwszym prysznicu, ale
      ponoc bylam wyjatkiem, ze tak sie na mnie goilo szybko.

      Co za tym idzie pomocy przy dziecku nie potrzebowalam i bylam samoobslugowa.
      Ale jak nie czulam sie pewnie i wzywalam polozne, to zadna nie marudzila i b
      chetnie mi pomagaly, choc widzialam, ze nie wszystkim tak pomagaly, ale nie
      dlatego, ze im cos do kieszonki dalam, tylko po prostu nie marudzilam im nad
      glowa i nie zawracalam glowy bzdurami. Wiem, ze mnie lubily z tego wlasnie
      powodu i pokazywaly innym za przyklad :p
      • linkaa3 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:37
        Aha maz mogl byc od rana do wieczora i nikt sie nie marszczyl.
        • dagmama Re: mamy po cesarce 01.02.07, 15:53
          Ja też dostałam dziecko zaraz po cesarce, ale mnie się to podobałosmile
          Mąż był do 20.00 ze mną, dziecko na noc zabrali, żebym odpoczęła.
    • maga202 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 16:02
      Ja nie musiałam się od razu opiekowac dzieckiem, na dwie noce dziecko zabierały położne i były na każde wezwanie.
      Aby nie było podobnych problemów należy dobrze zapoznać się ze zwyczajami panującymi w szpitalu, w którym zamierza się rodzić i w razie nie zadowalającej opieki zmienić szpital. Na prawdę nie najważniejsze jest aby rodzić blisko domu ale tam gdzie te dni nie będą nam sie potem przez całe życie kojarzyć.
      Pozdrawiam magda
    • elza78 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 16:21
      ale o co chodzi rooming in mamy oto przeciez walczy dla nas fundacja rodzic po
      ludzku, ty lezysz z dzieckiem w lozku nie mogac sie ruszyc a hrabiny w dyzurce
      w karty graja wink
      zycie takie, same tego chcemy prawda??
    • ania8710 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 16:39
      Ja urodziłam o 5.45, dostałam córeczke w ramiona ale w każdej chwili mogłam
      oddać ją położnym i odpocząć. Wstałam w ten sam dzień ok 18 i przeniosłam się
      na zwykłą salę, ale niunie wzieęłam dopiero na drugi dzień. Położne nie robiły
      problemu z tego, że oddaje im małą pod opieke, rozumiały to że na razie nie
      jestem w stanie. Na następny dzień pokazały spokojnie jak się małą opiekować i
      jak prawidłowo przystawiać do piersi. Były na każde zawołanie i nie robiły z
      niczego problemu i łaski z pomocy. Jestem zadowolona.
      • agnes123 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 17:13
        Urodziłam drugą córcię o 9-19 .Po cesarce bardzo źle się czułam - nogę miałam
        na " podnośniku " zatem nie mogłam ruszać się.Musiałam 2 dni leżeć zupełnie na
        płasko.Dostawałam non stop zastrzyki po ciążowych powikłaniach.Mąż był ze mną -
        dlatego pewnie też i malutką szybko mi dali.W nocy pytali się czy chcę aby
        córcia była ze mną - chciałam bardzo,ale na dwie pierwsze noce " pozyczyłam "
        Ją położnym wink) Miałam bardzo dobrą opiekę zarówno personelu szpitalnego (
        polożnych ) jak i lekarza prowadzącego moją skomplikowaną ciążę wink)
        Byłam zadowolona ...
    • renked Re: mamy po cesarce 01.02.07, 21:04
      Urodziłam przez cc o godz. 20.10 mężowi pozwolili przywitać się z dzidzią i
      zobaczyć się ze mną. Małą do karmienia dostałam w drugiej dobie a na stałe przy
      mnie w 3. Nadmieniam, że panie co kilka godzin przychodziły do mnie do pokoju
      pytać się czy wszystko w porządku i czy nie pomóc. Rodziłam w zwykłym powiatowym
      szpitalu w niewielkiej mieścinie, nie miałam żadnych znajomości, nie dałam
      żadnej łapówki.
    • nieeewa Re: mamy po cesarce 01.02.07, 21:11
      Urodziłam przez cc o 10 rano, córeczkę przywieźli mi o godz. 20 na pół godziny,
      mimo że czułam się nieźle i cały dzień prosiłam o pokazanie mi dziecka. Położna
      zmieniająca mi kroplówki powiedziała: jak pani tak chce dziecko, to niech pani
      sama pójdzie do noworodków o nie poprosić. Bez komentarza... Następnego dnia
      wstałam z pomocą męża i innej, tym razem milszej położnej. Przywieźli
      dzidziusia i zostałam "prawdziwą mamą", czyli musiałam radzić sobie
      samodzielnie i intuicyjnie od a do z. Na szczęście mąż mógł być całe dnie ze
      mną na oddziale i razem - nieporadnie - zmieniliśmy małej pierwszą
      pieluszkę smile, podawał mi ją do karmienia i odkładał do łóżeczka, bo ja nie
      byłam w stanie się ruszać z powodu bólu. Położne, widząc sytuację, nie
      narzucały się z pomocąwink Odpowiadały jednak cierpliwie na nasze pytania.
    • jdylag75 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 22:29
      W szpitalu w którym miałam cc nie ma takiego zwyczaju, dziecko dostaje się w
      momencie kiedy jest się na chodzie. Ja dostałam w 2 dobie wieczorem już na
      stałe, wcześniej do poprzytulania. Nie byłam w stanie zając się sobą a co
      dopiero dzieckiem
      • blanez16 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 22:43
        Ja tak jak jdylag75. Dziecko dostałam, jak byłam na chodzie czyli w drugiej
        dobie na stałe. Wcześniej do karmienia ( z którego notabene i tak nic nie
        wyszło jak sie później okazało). Opieka pooperacyjna, położnych i pielęgniarek
        może nie super, ale ok. Jazdę bez trzymanki miałam dopiero z pielęgniarkami
        noworodkowymi i laktacyjnymi. Nikt nie pokazał absolutnie niczego w kwestii
        jakiejkolwiek opieki nad noworodkiem, przywieźli i finito - masz.
        Odwiedzających niet żadnych, bo akurat była kwarantanna grypowa.
        Szpital MSW/Wołoska w Warszawie.
        • bejoy Re: mamy po cesarce 01.02.07, 23:35
          Olę dostałam po porodzie do nakarmienia. Potem była na noworodkach, przywoził ją
          mąż jak był w szpitalu.
          Na stałe dostałam ją, jak byłam "na chodzie", ale ze względu na moją nasiloną
          wówczas alergię - na całą noc wracała na noworodki smile
          Generalnie przez cały pobyt kąpały ją pielęgniarki, przebierały, gdy nie mogłam
          się ruszać, nawet "wynegocjowałam" dokarmianie butelką, co w szpitalu z
          naciskiem na karmienie naturalne było niezłym wyczynem smile))
          A może po prostu mocno pyskata byłam? wink))
    • izabela801 Re: mamy po cesarce 01.02.07, 22:45
      "dostalam"corke zaraz po porodzie,a rodzilam trzy doby z bolami
      krzyzowymi.tylko raz poprosilam o zabranie malej zebym mogla isc pod
      prysznic.uslyszalam:"my nie mamy czasu".niestety tatus dziecka nie byl ze
      mna,bo "dziecko to tylko moja sprawa".nie bylo mi latwo ale dalam rade.jesli
      jeszcze kiedys bede miala dziecko to wiem ktory szpital mam omijac szerokim
      lukiem
    • mruwa9 Re: mamy po cesarce 02.02.07, 08:02
      Mialam 2 razy cc, za kazdym razemm dziecko od razu zostawalo non stop ze
      mna.Maz zwykle zostawal tego dnia do wieczora i zajmowal sie dzieckiem, w nocy
      raz- dwa zdarzylo mi sie zadzwonic po polozne, zeby zmienily dziecku pieluszke
      (bylam uwiazana do lozka kroplowkami i cewnikiem i zupelnie sama na sali), rano
      wstawalam, szlam sie wykapac, przebrac w normalne ciuchy (spodnie, t-shirt) i
      odtad, juz nikt nigdy w niczym w szpitalu mi nie pomagal. Zreszta nie bylo juz
      takiej potrzeby.
      • madziaaaa do autorki postu 02.02.07, 08:53
        Troszkę nie przesadzasz??? Jak to zaraz po cesarce kazano ci chodzić z
        kroplówką???
        Przeciż po cesarce się leży w zależności od znieczulenia i siły kobiety:6, 12
        lub 24 godz. Ja musiałam leżeć 24 nieruchomo. Potem i tak nie dałam się
        pionizować, bo fiknęłam.
        Może nie mialas cesarki tylko znieczulenie? Jestes pewna, ze wyjęto Ci dziecko
        z brzucha i kazano od razu koło niego skakać????
        • mruwa9 przesadzasz z lezeniem 02.02.07, 09:44
          co prawda jest to ciagle jeszcze praktykowany folklor szpitalny, ale nie ma
          takiego bezwzglednego obowiazku ani zalecen. Wprost przeciwnie-im szybciej sie
          wstanie, tym mniejsze ryzyko np. powiklan zarzepowo-zatorowych.
          Ja za pierwszym razem wstalam po 2-3 godzinach, choc o wielkiej sprawnosci po
          takim czasie trudno mowic, za drugim razem juz z sali operacyjnej wyjezdzalam w
          pozycji pollezacej, z podniesionym wezglowiem lozka. Gdy maz wychodzil do domu
          wieczorem, dawal mi dziecko do mojego lozka (podniesione barierki chronia przed
          upadkiem noworodka z lozka, przy braku barierek mozna bylo dosunac lozko do
          sciany i bylo ok) i w ten sposob, z dzieckiem przy piersi mozna bylo spokojnie
          dac sobie rade nawet kilka godzin po cc.
          • madziaaaa Re: przesadzasz z lezeniem 02.02.07, 10:33
            no nie wiem. Ja musiałam leżeć, miałam powikłania po wkłuciu. I nie było
            problemu z opieką pielęgniarską. Zresztą tam, gdzie rodziłam, leży się 24 godz,
            w specjalnej sali pooperacyjnej, są tam mamy po cc. Jedna położna jest tam non
            stop, inne pomagają. na tej sali położne zajmują się dzećmi i to one dają mamom
            dziecko do karmienia, przewijają. Po 24 godz. jesli jest wszystko ok kobieta
            wstaje. Zostaje przeniesiona na normalną salę. Tam raczej radzi sobie sama, ale
            w razie potrzeby prosi położna o pomoc i jest ok. 1 położna jest na 2 sale.
            Ja chyba ani razu nieprzewinęłam córki w szpitalu, miałam zakaz dzwigania jej.
            Robiły to położne. One też podawały mi ja do karmienia, ewentualnie prosiłam o
            pomoc dziewczyny z sali.
            Acha, tak było 5 lat temu, moze teraz jest inaczej.
            Nie zaplaciłam nawet grosza za pobyt w szpitalu. Mogę jednak z całą pewnościa
            powiedzieć że personel jest tam pierwsza klasa.
          • weronikarb Re: przesadzasz z lezeniem 02.02.07, 11:20
            ja spalam z synkiem nawet bez barierek i dosunietego lozka smile
            Polozna tylko przychodzila i malego odkrywala bo az z niego lecialo tak goraco
            mu bylo smile
            Od samego poczatku ze mna spal, nie chcialam go klasc do lzoeczka bo po cc
            trudno sie wygramolic szybko z tych lozek szpitalnych wink
        • shady27 Re: do autorki postu 03.02.07, 13:12
          Madzia to zalezy. Ja wstalam bez zadnych problemow po 24 godzinach (mialam znieczulenie podpajeczynowkowe) a dziewczyna ktora miala zewnatrzoponowe wstala po 5 godzinach. To zalezy od rodzaju znieczulenia i ogolnego samopoczucia. Ja po 12 godzinach od cesarki nie bralam nawet srodkow przeciwbolowych smile
        • agra1 Re: do autorki postu 27.02.07, 17:22
          JA miałam cc o 8 rano, do 15 leżałam na pooperacyjnym, bo był krwotok i mnie
          potężnie telepało. Jak się uspokoiło i przewieźli mnie na położniczy,
          regularnie podawali mi środki preciwbólowe (co nie znaczy, że wcale nie bolało,
          ale było do wytrzymania) i zasugerowali, zęby chodzić - oczywiście w miarę
          możliwości. Jeszcze tego samego dnia pognałam na wagę, która stała na korytarzu
          i to co na niej zobaczyłam dodało mi sił na powrótsmile)))))

          Pierwszą noc synek spędził na noworodkowym, ale potem opiekowałam sie nim sama.
          Za to położne i pielęgniarki były na każdy gwizdek, pomagały, tłumaczyły,
          pokazywały. Wyszlam do domu umiejąc przewinąć, przystawić do piersi, umyć,
          ubrać te machjące jak wiatrak lapki i w ogóle z przekonaniem, zę sobie
          spokojnie poraddzimy. I to było wspaniałe.
    • luska1973 Re: mamy po cesarce 02.02.07, 08:57
      Nie wiem jakby wyglądał opieka nad moimi dziećmi gdyby godzinę po cc nie
      trafiły na patologię noworodka bo ja wstałam z łóżka po 24 h od cięcia.
      Dopiero nastepnego dnia mąż zawiózł mnie do nich sad
      W 4 dobie po cc dostałam dzieci do 1 osobowej sali z dala od oddziału
      położniczego (takie przepisy szpitala) i od tej pory położne widziałam 1 raz na
      dobę - jak przychodziły kąpać dzieci wieczorem.
      Może pomyslicie - cóż ja pisze o 4 dobie, ale dla mnie to było mistrzostwo
      świata- zostać w 4 ścianach z bliźniakami bez jakiejkolwiek pomocy (nie było
      tam nawet dzwonka i żeby "ściagnąć" położną z oddziału musiałam telefonować).
      Pierwszej najszej wspólnej nocy nie zmrużyłam oka, bo cały czas sprawdzałam czy
      dzieci oddzychają.
      Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że mimo przerażenia - to były
      najpiękaniejsze chwile smile
    • weronikarb Re: mamy po cesarce 02.02.07, 09:17
      Ja na stole o 8.30, wstalam o 16.00 na nogi i dostalam synka od razu.
      Jednak z zakazem noszenia go, abym w trakcie przenoszenia nie upusciala 9z
      bolu, lub zemdlenia).
      Ubieranie, przebieranie to ja, polozne tylko kapaly smile
      Acha na sale nikt nie mogl wejsc, aj moglam tylko do sali wyjsc dla
      odwiedzajacych, co bylo niemozliwe bo dziecko non stop prawie nie spalo z
      glodu. Pokarmu nei mialam, a dokarmiac nie chcialy (duzy nacisk na naturalne).

      Iw ten sposob na 3 dobe wyladowalismy na SEP-tyku z podejrzeniem wady serca.
      Wtedy zrobilam awanture o dokarmienie synka, udowodnilam ze jest 4 doba (juz
      wtedy byla) a u mnie nadal pokarmu niet smile
      Wyszlismy na 7 jak syn zaczal przybierac, a ja wyszlam z depresja
    • elka207 Re: mamy po cesarce 02.02.07, 09:23
      Nie wstałam z łóżka zaraz po cesarce, przecież dzidziuś jest w specjalnym wózeczku ,ale po cięciu i tak jest trudno aby się unieść i z tego wózeczka bobo wyciągnąć.Ja dzieckiem również zajmowałam się sama,opłacona położna pomagała mi tylko w pierwszą noc, na drugi dzień przeniesiono mnie na zwykły oddział.Najbardziej zbulwersował mnie jednak fakt, że w pierwszą noc, kiedy człowiek powinien leżeć płasko,zostawiają mi dziecko pod opieką bez żadnej pomocy - mąża wygonili przed 21 godz. i tak bez żadnego pardonu prponują opiekę za pieniądze, chociaż to ich obowiązkek.Dodam,że rodziłam w szpitalu w Warszawie.
      • weronikarb Re: mamy po cesarce 02.02.07, 11:22
        Elka, pierwsze slysze ze trzeba lezec pierwsza noc na plasko. Ja pierwsza noc
        przesiedzialam z malym przy cycku bo non stop prawie wyl, a na lezaco tylko 2
        godz. udalo mi sie z nim przy piersi kimnac
    • egoya Re: mamy po cesarce 02.02.07, 09:35
      Pierwsza cesarka zakończyła się o 9,40, małego przynosili mi od czasu do czasu, żeby sobie poleżał i pociumkał. Cały dzień i w nocy przynosili mi go na jakiś czas. Wtedy na oddziale była ciotka, z resztą teściowa dała pielęgniarkom wałówkę, więc chodziły koło mnie. Drugie cięcie zakończyło się o 16. Małego połozyli obok mnie i już tak został. do wieczora siedział mój mąż więc małego przebierał, przekładał mi go z drugiej strony itd. Niestety w nocy pielęgniarki poszły spać i zapomniały o swoich obowiązkach. Podniosłam się jakoś i zadzwoniłam, przyszła zaspana co się stało, bo mały cicho spi przeciez. Powiedziałam, żeby przebrała małego bo leży ze mną kilka godzin i napewno ma mokro. Z łaską go rozebrała a mały og góry do dołu obsrany...Nie było mowy o lekach przeciwbólowych, bo panie nie miały czasu zajrzeć. No cóż, jak się kasy nie da to od razu widać podejście pielęgniarek.
      Dawno temu pisałam o tym na forum, to mało mnie niektóre babki nie zlinczowały, że wymagam od pielęgniarek aby mi usługiwały, że powiennam wstać i sama sobie dziecko przebrać. Pewnie bym wstała, tylko lekarz kazał mi leżeć 12 godzin po operacji. A to że się podnosiłam odkupiłam kilkudniowym (strasznym( bólem głowy i wymiotami.
      Ja nie karzę się im zajmować moim dzieckiem, bo doskonale umiem sobie z tym poradzić, z resztą mały był bardzo spokojny, ja miałam pokarm, więc wystarczyło go tylko co 2 godzinki przewinąć. A najlepsze było, gdy dzień przed wyjściem przychodzi ta, która była tej pierwszej nocy, i pyta czy środek przeciwbólowy chcę...Mam nadzieję, że już tam nie wrócę.
    • marcelaga Re: mamy po cesarce 02.02.07, 10:02

    • cafe.mocha Re: mamy po cesarce 02.02.07, 11:05
      zwyczaje te mnie zastanawiaja. ja w szpitalu po cc mialam nakaz lezenia na
      plasko przez 24h na sali pooperacyjnej-mala przynosili na karmienie i zabierali
      po. potem przewieziono mnie na normalna sale i do samodzielnej opieki dostalam
      mala po kolejnych 24 h. przyjaciolka miala cesarke w innym szpitalu w tym samym
      miescie i dostala od razu dziecko do opieki /co przyplacila bolami glowy,
      wymiotami i unieruchomieniem w lozku po powrocie do domu/.pewnie jestem malo na
      bol odporna ale sobie tego ne wyobrazam i podziwiam Panie ktore daly rade.
    • joisana Re: mamy po cesarce 02.02.07, 11:13
      Miałam cc o 9 rano, narkoza ogólna, obie podchodziłyśmy do niego w świetnym
      stanie, w czasie zabiegu ja zaczęłam schodzić, przebili mi pęcherz moczowy i
      straciłam prawie 2 litry krwi na sali, i jeszcze pół przez cewnik po zabiegu, a
      dziecko wyciągnęli w zamartwicy. Po 3 godzinach odzyskałam przytomność zaraz
      przynieśli dziecko do karmienia i juz z nia zostałam, ani nie mogłam bo
      przepisy, ani nie byłam w stanie się ruszyć, ale nikt nie zajmował sie
      dzieckiem, dziś sama nie wiem skąd wziełam siłę i samozaparcie, zeby przeturlać
      się na brzeg łóżka i Małą przewinąć i wyjać z łóżeczka do karmienia. Pierwszego
      dnia traciłam wielokrotnie przytomność, ale nikt na to nie zwracał uwagi.
      Następnego dnia wstałam bo inaczej sie nie dało, cewnik i kroplówkę odłączono
      dopiero dwa dni później. Córką zajmowałam się tak jak sie dało czyli byle jak,
      żadna pielęgniarka, położna się nie pofatygowały, po 2 dniach okazało się, ze
      trzeba zbić laktację lekami (zalecenie onkologa-mam nowotwór w wywiadzie) a po
      bromergonie w duzych dawkach dość często się odlatuje, no to i ja mdlałam z
      dzieckiem na ręku, dostałam za to opieprz, ale nikt mi przy córce nie pomógł,
      usłyszałm za to, ze jestem wyrodna suką skoro nie karmie piersią. Rodzina nie
      mogła mi pomóc, bo operowana byłam 50 km od domu, i to dość dość nagle wiec nie
      zdążyli i nie mogli wziąć urlopów. Ponieważ macica się nie obkurczała jak
      trzeba, a rozbebeszony pęcherz też dawał w kość, nie miałam szns na wypis nawet
      na rządanie, tak wiec przez 8 dni przeżywałam horror, koniec końców jak
      wróciłam po nich do domu dostałam krwotoku bo jakiś debil wypisał mnie z
      nieobkurczona macicą. I to wszystko działo się w jednej z katedr ŚlAM.
      Usłyszałam, że kobiety same tego chciały wspierając akcję Rodzić po ludzku,
      jest to szpital przyjazny dziecku...pusty śmiech.
    • klaviatoorka szpital na peryferiach...KOWARY 02.02.07, 11:26
      a ja rodziłam w zapyziałym,starutkim, niedofinansowanym szpitaliku w Kowarach
      (głęboka dziura koło /Karpacza)
      po cc mamy są przenoszone do salki pooperacyjnej, gdzie mają dostęp do dzwonka-
      na jeden przybiega położna z zastrzykiem znieczulającym, na dwa- pielęgniarka do
      przewinięcia dziecka. dzięki cewnikom wstać można dopiero na drugi dzień, ale
      też tylko dla tego, żeby pobudzić krążenie- nadal położne I SALOWE opiekują się
      mamą (podmywają, przynoszą herbatkę) i dzieckiem- jeśli trzeba- przewiną,
      wykąpią, dokarmią- na wyraźne życzenie mamy.
      a wszystko to za darmo, w tym szpitalu tak po prostu jest- wiem co mówię,
      spędziłam tam łącznie CZTERY MIECHY - miałam możliwość się naoglądać, połazić,
      wszędzie zajrzeć, poznać personel
      jestem bardzo wdzięczna pielęgniarkom, salowym, lekarzom- dr Błażce i
      pozostałym za opiekę
      • phantomka Re: Ja tylko karmilam 02.02.07, 11:34
        przez pierwsza dobe - reszta zajmowala sie wzywana pielegniarka. Jak mnie
        przeniesiono na normalny oddzial, to w pierwsza noc zaproponowano zabranie
        dziecka - to oddalam.
        A ze bylam w prywatnej sali, to partner mogl siedziec do 24, a potem
        pielegniarki mi pomagaly - podejrzewam, ze na bezplatnej nie mialabym tak
        dobrze.
    • aktywna80 Re: mamy po cesarce 02.02.07, 14:47
      to coś nie tak, ja miałam cesarkę o 9.00, o 12.00 dostałam syna pierwszy raz do
      karmienia, a opiekowałam się nim w pelni dopiero na 3 dzień. Mogłam go mieć
      przy sobie cały czas, ale nie musiałam. Zabierali go jak byłam zmęczona.
      Nie rozumiem tego, nie możesz się ruszyć, bo jesteś pokrojona, a oni maluszka
      do opieki podsyłają. To straszne!
      • egoya Re: mamy po cesarce 02.02.07, 16:28
        No właśnie to jest problemem, po cięciu trzeba leżeć 24 (ale nie przy ogólnym znieczuleniu) na plecach, bo potem są bóle głowy. Ja ogólnie czułam się
        • egoya Re: mamy po cesarce 02.02.07, 16:33
          sorki, mały mi wysłał. Czułam się dobrze, i nie przeszkadzało mi, że mały spi obok mnie. Był spokojniutki, miał mleczko, więc sobie spał. Tylko wkurzył mnie fakt, że pielęgniarki poszły spać i nikt nie interesował się nami, zwłaszcza dzieckiem, które po 5 godzinach leżenia ze mną było nieprzewinięte. A żeby dostać się do dzwonka i tak musiałam się podnieść, bo przycisk jest daleko (pewnie żeby nie przeszkadzały pacjentki...)Oczywiście miałam pecha i trafiłam na takie babki, bo inne były bardzo miłe, kąpały dzieciaczki, oliwkowały, i bardzo chętnie przebierały dziewczynom, które miały pierwsze dziecko. Ale niestety złe wrażenia jest bardzo ciężko zatrzeć.
          • ewa216 Re: mamy po cesarce 02.02.07, 18:30
            Ja mialam cesarke o 16.00 a wstalam dopiero rano nastepnego dnia. Dziecko
            miałam cały czas przy sobie ale połozne nawet o nic nie pytajac po cesarce
            przyniosły wielki materac, poduszke, kołdre itd i zaprosiły meza by zostal na
            noc. w sytuacjach kiedy maz nie mogł sobie z małym poradzic, przychodziły i
            pomagały. W nocy czasami sie przebudzałam bo położna nie chcac za bardzo mnie
            meczyc, sama przystawiała mi małego po ciemku do piersi, on jadł a ja spałam.
            Rano uczyły mnie jak kąpać małego, informowały o wszystkich badan itd. Mąż spał
            ze mna w szpitalu przez wszystkie noce, odwiedzajacy mogli przyjść o kazdej
            porze. W ostatnią noc mąz robił w domu pępkowe wiec położne zabrały na noc
            malucha do siebie. Z opieki byłam zadowolona w stu procentach.
    • czajkax2 Skąd ja to znam 03.02.07, 12:34
      Rodziłam dwukrotnie przez cc. Róznica 3 lat. ten sam szpital. za pierwszym
      razem dziecko przynoszono mi tylko do karmienia, dano mi dojśc do siebie,
      pierwsza noc bez niej. faktem jest ze juz na drugi dzien moglam góry przenosic
      (cesarke mialam o 8 rano)i sama poprosilam zeby mi malą zostawiono na stałe.
      Niecale 4 mies temu druga cesarka. jak przywieziono mnie na salę po cc, to
      córka juz czekala na mnie w swoim łóżeczkusmile Nie zabrano jej ani na chwilę,ale
      mialam przy sobie dzwonek i dzwonilam kiedy trzeba bylo ją przewinąc czy podac
      mi do karmienia. W nocy nawet na moment sie nie zdrzemnęlam bo mała ciagle
      popiskiwala,to poprosilam zeby ją polozono obok mnie,zebym chociaz mogla ją
      przytulac. jednego nie rozumiem,mówią ze po cc nie mozna 12 godzin sie
      ruszac,wstawac itp(zresztą czlowiek i tak nie dalby rady,samo znieczulenie
      dostatecznie unieruchamia czlowieka, do tego kroplowki i lód) a zostawiają
      dziecko na sali z matką . dziecko płacze, lezy w tym łóżeczku a ja nawet nie
      moge glowy podniesc zeby ją zobaczyc, co jej jest. Na dzwonek pielęgniarki
      często reagowaly zniecierpliwieniem. I przez to wpedzają młode matki w poczucie
      winy ze nie dają rady same zajac sie dzieckiem i reaguja łaska na prosbe o
      pomoc. Dobrze ze ja szybko dochodzilam do siebie i moglam sama zajmowac sie
      dzieckiem. generalnie po drugim porodzie mam lekki niesmak do co opieki w
      szpitalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka