Dodaj do ulubionych

OSTATNIA SZANSA

21.04.03, 19:06
PROSZĘ WAS O POMOC W BARDZO OSOBISTEJ SPRAWIE.MÓJ ZWIĄZEK...NO
WŁAŚNIE.ODESZŁAM OD SWOJEGO CHŁOPAKA.JEST DZIWNYM CZŁOWIEKIEM.MAMY DWÓCH
CUDOWNYCH SYNKÓW.NIESTETY NIE UKŁADAŁO SIĘ DOBRZE.PODCZAS PIERWSZEJ CIĄŻY
UDERZYŁ MNIE PIERWSZY RAZ.WYBACZYŁAM.POTEM BYŁY KOLEJNE,OCZYWIŚCIE Z BARDZO
SZCZĘŚLIWYMI PRZERWAMI.WTEDY JESTEM NOSZONA NA RĘKACH,DOSŁOWNIE I W
PRZENOŚNI.MAM DOM,DOBRZE WYPOSAŻONY,ZAWSZE PEŁNĄ
LODÓWKĘ,WYCIECZKI,SAMOCHÓD.WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJĘ JA I DZIECI.ON KOCHA
DZIECI.TO JEGO OCZKA W GŁOWIE.BYŁAM NAJBARDZIEJ ZAKOCHANĄ I SZCZĘŚLIWĄ
DZIEWCZYNĄ NA ŚWIECIE...JEST BEZWZGLĘDNY.KIEDY CZEGOŚ CHCE TO DĄŻY PO
TRUPACH.MŚCIWY I NERWOWY.NIE WIEM KIEDY SIĘ ZMIENIŁ.MYŚLAŁAM,ŻE SIĘ
DOTRZEMY,NADAL MAM NADZIEJĘ.NADAL GO KOCHAM.ALE PRZEMÓWIŁ,NIE WIEM,ROZSĄDEK?
KIEDY UDERZYŁ MNIE W PIĄTYM MIESIĄCU Z DRUGIM DZIECKIEM ODESZŁAM.JESTEM TERAZ
U RODZICÓW-NAJWSPANIALSZYCH.MAM CISZĘ SPOKUJ NIE MAM AUTA,SWOJEGO
MIESZKANIA,MUSZĘ NIEŻLE KOMBINOWAĆ BY STARCZYŁO NA WSZYSTKO.OD PÓŁ ROKU JEST
INACZEJ.ON ZNÓW CHCE BYĆ RAZEM.POMAGAM MI.KUPUJE POTRZEBNE RZECZY DLA DZIECI
I TE KTÓRYCH JA NIGDY Z BRAKU PIENIĘDZY BYM NIE KUPIŁA NAPRAWDĘ SIĘ
STARA,JEST MIŁY.STARSZY SYNEK ZA NIM TĘSKNI.TERAZ TO JA JESTEM TĄ ZŁĄ,BO NIE
CHCĘ DAĆ DZIECIOM PRAWDZIWEJ RODZINY.PRZEZE MNIE NIE MAJĄ TATY.NASZE RODZINY
SĄ OBCE.ON NIE MA WSTĘPU DO MOJEGO DOMU,KIEDY ZROBIŁ TĄ AWANTURE NAWET
ZWYZYWAŁ MOJĄ MAMĘ(TO MNIE BOLI BARDZO )ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ I ROZUM PODPOWIADA
ŻEBY DO NIEGO NIE WRACAĆ.MOŻE KTOŚ JUŻ TO PRZESZEDŁ,MOŻE COŚ DORADZI.NIE
SKREŚLAJCIE MNIE,NIE MYŚLCIE ŻE JESTEM GŁUPIA.MŚLĘ O DZIECIACH,TAM NICZEGO IM
NIE BRAKNIE,SAMA NIE WIELE MOGĘ IM DAĆ.MOŻE SIĘ JESZCZE DOTRZEMY?A MOŻE KTOŚ
Z WAS WYBACZYŁ I TERAZ ZNÓW TWORZYCIE SZCZĘŚLIWĄ RODZINĘ.NIE CHCĘ POPEŁNIĆ
BŁĘDU WRACAJĄC,A MOŻE NIE WRACAJĄC DO NIGO.JEŚLI TO KOMUŚ POMOŻE W OCENIE
SYTUACJI,A TYM SAMYM W POMOCY DLA MNIE TO ON NIE PIJE,ZAWSZE ELEGANCKO
UBRANY,A MOJA RODZINA BARDZO MI POMAGA.TYLKO JA NIE WIEM CO ROBIĆ?CZY KTOŚ
MNIE ROZUMIE,KIEDY JA SAMA NIE WIEM CZEGO CHCĘ I CZY CHCĘ?PROSZĘ O OPINIĘ.TO
PRZECIEŻ NIE TYLKO MOJE ŻYCIE ALE RÓWNIEŻ MOICH NAJCUDOWNIEJSZYCH
SZKRABÓW.DZIĘKI.

PS.JUŻ MI TROCHĘ LEPIEJ,KIEDY KOMUŚ O TYM NAPISAŁAM.MUSZĘ TYLKO WYTRZEĆ
ŁZY...
Obserwuj wątek
    • kasiaiola Re: OSTATNIA SZANSA 21.04.03, 22:20
      Mam to zczęście, że jestem szczęśliwa w swoim zw3iązku. Ale swego czasu
      poznałam mężczyznę, który mnie uderzył. Było mi łatwo z nim się rozstać bo nie
      było zalegalizowanego związku ani dzieci.
      Moja rada to nie jedyne słuszne wyjście, ale może ci pomogę. Po pierwsze nigdy
      NIE ZAPOMINAJ co on ci zrobił. Jesli naprawdę go kochasz i zależy ci na nim to
      może faktycznie powinnaś dać szansę waszmu związkowi. Myślę że powinnaś
      zastanowić się ile trwała nadłuższa szczęsliwa "chwila" waszego życia i
      policzyć ile czasu upłynęło odkąd on się na nowo stara o ciebie i dzieci.
      Jeśli trwa to dłużej to mogłabyś spróbować. Porozmawiaj z rodzicami i powiedz
      im że to ostatnia szansa dla niego. Myśle że skoro teraz ci pomagaja to
      zrozumieją i pomogą przetrwac. Poromawiaj z nim. Zarządaj aby przeprosił twoją
      mame i ew tatę za swoje zachowanie. Potraktuj to jako warunek waszego
      wspólnego szczęśliwego życia. Powiedz mu że nie będziesz tolerowała
      jakiejkolwiek formy znęcania się nad toba lub dziećmi - zarówno bicia jak i
      maltretownia psychicznego. Jesli on przyjmie i zrealizuje twoje warunki, a
      serce nadal będzie ci mówić że możecie być razem szczęśliwi to daj wam szanse.
      Myślę jednak, że mimo wszystko powinnaś pomysleć o nauce i zdobywaniu
      doświadczenia zawodowego. Może sie bowiem okazać, że za rok dwa lub pięć on
      znowu popełni bład. Wtedy nie będziesz się bała że nie zapewnisz dzieciom
      godnego życia.
      Pamiętaj też o bardzo ważnej rzeczy - on jest ojcem twoich dzieci i nic tego
      nie zmieni. Powinnaś pielęgnować w dzieciach miłość i szacunek dla ojca tak
      długo jak długo on bedzie swoje dzieci kochał i szanował. Nie izoluj dzieci od
      ojca, nie poniżaj go przy nich, bo w przeciwnym razie może się to obrócic
      przeciwko tobie.
      Chyba nic więcej mądrego ci nie podpowiem. Zastanów się bardzo dokładnie nad
      swoją decyzją, porozmawiaj z rodzicami i uprzedź o możliwych rozwiązaniach.
      Porozmawiaj z nim i powiedz jak wyobrażasz sobie wasze wspólne życie, czego
      oczekujesz a czego w rzadnym wypadku nie będziesz tolerować. Może faktycznie
      on zrozumiał swój bład i chce go naprawić. Jeśli tak to należy mu się szansa.
      Jeśli tylko zależy mu na twoim powrocie do domu, a raczej na powrocie dzieci,
      to szybko przekonasz się o jego prawdziwych intencjach.
      Pamiętaj. WYBACZYĆ można każdemu człowiekowi nawet największy błąd, ale NIE
      MOŻNA o tym zapominać.
      Życzę ci powodzenia. Napisz jak ułożyło się twoje życie i czy jesteś
      szczęśliwa. Pamiętaj też, że tu znajdziesz osoby, które zawsze ci pomogą (nie
      tylko dobrym słowem).
      Pozdrawiam
      • edziecko_gosiah Re: OSTATNIA SZANSA 22.04.03, 08:59
        Nic więcej mądrego poza tym co napisała już Kasia nie jestem w stanie od
        siebie dodać... Może rzeczywiście spróbuj dać mu OSTATNIĄ SZANSĘ... czasami
        jest tak, że ta druga osoba, ta nasza druga połowa zupełnie nie docenia tego,
        co ma ... bo już jej to 'spowszedniało'... może Twój mąż/chłopak był
        przekonany, iż jesteś od niego tak uzależniona (psychicznie i finansowo), że
        myślał, że co by nie zrobił, to Ty nie odejdziesz... że nie starczy Ci
        odwagi... Może teraz się przestraszył, że to nie do końca tak, jak myślał...
        może to go czegoś nauczy, może nauczy go szacunku do Ciebie i będzie zawsze Cię
        nosił na rękach... a jeśli mimo tej ostatniej szansy nie wykorzysta jej, to
        znaczy, iż nie jest Ciebie wart i nic go już nie zmieni... i wtedy już chyba
        nie będzie warto próbować kolejny raz...
        Chcę tylko napisać, że jestem z Tobą i będę Cię wspierała swoimi myślami...
        gosiah
        • mamamikolaja Re: OSTATNIA SZANSA 22.04.03, 09:47
          Nie nadaję się do udzielania rad, bo sama sobie nie radzę z własnym życiem. Tym
          bardziej, że masz prawdziwy problem, stoisz przed decyzją, która zaważy na
          losie kilku osób. Coś mi jednak przyszło do głowy - szansa dla faceta, owszem,
          ale wyobraź sobie, że wracasz, jakiś czas jest super, dzieci szczęśliwe,
          odzyskały dom. Ale jeśli koszmar wróci (a taki wariant chyba musisz brać pod
          rozwagę), to czy będziesz mieć znowu tyle siły, by ponownie odejść? I znowu
          namieszać maluchom w głowach? Naprawdę nie wiem, co bym zrobiła... Może
          zaproponuj mu ultimatum - wrócę, ale musisz zacząć terapię?? Może jeśli on
          sobie uświadomi problem i będzie z nim walczył, będziesz wiedzieć, że mu na Was
          naprawdę zależy. Zawsze warto ratować rodzinę, ale po własnych przejściach
          wiem, że wszyscy muszą się do tego przyłożyć, każdy z czegoś musi zrezygnować.
          Z pełną świadomością ryzyka, że może się nie udać, i że dylemat ostatniej
          szansy wróci jak zły sen...
          Trzymam kciuki, życzę mądrych decyzji, wysłuchaj ludzi, którzy cię znają i są
          Ci życzliwi - ja się na tym dotąd nie zawiodłam.
          Jaga
    • e.beata Re: OSTATNIA SZANSA 22.04.03, 12:45
      Kasiu, a gdyby on stracił pracę, sprzedał samochody? Też byś myślała o powrocie?
      Jż. tak, to zastanów się nad daniem jeszcze jednej szansy. Ale wygląda na to,
      że nawet gdy ten człowiek ma szczere chęci, nie zmieni całkiem swojego
      charakteru, nadal będzie porywczy /bo wynika, że to nie chodziło wyłącznie o
      bicie/.
      Przychodzi do dzieci, przynosi prezenty. Dlatego, że ciężko mu bez maluchów,
      czy dlatego, że wstydzi się iż żona odeszła /dla facetów typu macho jest to
      cios i cholerne upokorzenie/. Prezenty, fajnie ale ile czasu poświęca dzieciom,
      ile im daje z siebie? Co robi dla Ciebie? Chce żebyście wrócili. Czy wykonuje
      jakiekolwiek gesty aby polepszyć układy z Twoją rodziną? Wspomniał chociaż o
      tym?
      Kasiu, jż nie jesteś pewna, to po prostu daj sobie jeszcze trochę czasu.
      Przecież nikt i nic Ciebie nie goni.

    • ma.pi Re: OSTATNIA SZANSA 23.04.03, 02:00
      Trudno cos doradzic, ale moze nie spiesz sie z podjeciem decyzji, daj sobie
      czas na zastanowienie. Jezeli jemu naprawde zalezy to zrozumie Twoje obawy i
      poczeka. Przeciez mozecie spedzac ze soba duzo czasu nawet nie mieszkajac
      razem. Mozecie spedzac wspolnie weekendy. Mozesz z dziecmi wybrac sie do niego
      na weekend tak jak sie przyjezdza do babci na kilka dni.
      Jeze;i bedzieci spedzac duzo czasu ze soba, to dzieci beda mialy kontak z tata,
      a Ty bedziesz miala szanase na ocene czy Twoj partner naprawde sie zmienil, czy
      tylko gra, bo chce bys wrocila.
      Nie daj sobie wmowic, ze jestes zla, bo przez Ciebie dzieci nie maja pelnej
      rodziny. To nie Ty jestes zla i nie Ty ponosisz odpowiedzialnosc za to co sie
      stalo. Dla mnie to Ty wybralas w tym momencie mniejsze zlo, odchodzac od
      partnera. To nie byloby dobre dla dzieci wyrastac w domu, w ktorym tata zneca
      sie nad mama, a moze i ktoregos dnia zaczalby nad dziecmi. Bo niestety to tez
      mogloby sie zdarzyc.
      To, ze on jest niepijacy, elegancki itd. to o niczym nie swiadczy. Przemoc w
      rodzinie nie zdarza sie tylko wsrod alkoholikow, ale niestety bardzo czesto
      wsrod rodzin, ktore na zewnatrz wygladaja "normalnie" i czest nikt nie chce
      uwierzyc takiej kobiecie, ze dzieje sie cos zlego. Bo jak to, pan doktor i bije
      zone, niemozliwe!, a jednak prawdziwe.
      Dobrze by bylo gdybys na ten czas, zanim zdecydujesz sie czy do niego wrocic
      czy nie ustalila z nim alimenty na dzieci, jezeli jeszcze tego nie zrobilas. On
      chce czy nie musi je utrzymywac.
      Na koniec zycze Ci abys podjela wlasciwa decyzje, najlepsza jaka bedzie dla
      Ciebie i dzieci. A przedewszystkim nie pozwol aby na Cibie naciskal w sprawie
      powrotu. To musisz roztrzygnac sama.

      Pozdrowienia
    • macinak Re: OSTATNIA SZANSA 23.04.03, 12:19
      Jeżeli ci na nim zależy i chciałaby ś do niego wrócić to najpierw koniecznie
      powinniście pójść na terapiędo specjalisty. Przecież to co napisałaś to są
      klasyczne przykłady przemocy w rodzinie. zadzwoń na niebieska linię tam na
      pewno mają namiary na najbliższego specjalistę smile.
      Ja nie wracałabym teraz do niego tylko ze względu na dzieci. Czy ty chciałabyś
      zeby twoja matka tak dla ciebie się poświęcila?
      Pozdrawiam i życzę powodzenia Gośka
    • dzindzinka Re: OSTATNIA SZANSA 23.04.03, 13:29
      Wg mnie nie wygląda to najlepiej, charakteru raczej się nie zmnieni, piszesz,
      że jest bezwzględnym człowiekiem, bił kobietę w ciąży (wybacz, ale tak
      postępuje tylko kanalia), zwyzywał jej matkę. Ciekawe co by robił gdybyś była
      jego żoną? Gdy do niego wrócisz może pewnego razu uderzy Cię za mocno i co
      będzie? Pomyśl też o tym jaki wzór będą miały dzieci. Znam taką kobietę: teraz
      biję ją nie tylko mąż, ale i dwaj synowie. To oczywiście Twoje życie, ale ja
      cieszyłabym się, że nie mam z takim typkiem ślubu i poszukała sobie kogoś, kto
      mnie będzie szanował. Trafnej decyzji życzę.
    • marvelka Re: OSTATNIA SZANSA 23.04.03, 15:00
      Mnie tez trudno cos doradzac, w takiej sytuacji nigdy nie bylam,ale niedawno
      pisalam (studiuje prawo) pozew rozwodowy dziewczynie, ktora byla w podobnej
      sytuacji -bicie i upokarzanie ze strony meza, a potem sielanka -powrót do
      rodziców i powrót do meza -i tak w kolko przez dwa lata.
      Ta dziewczyna w koncu odeszla na dobra, ale dzieci poniosły straszne
      konsekwencje -ich coreczka zrobila sie nieznosna, krzyczala na wszyskich, a
      kiedy babcia kiedys mocno ja przytulila i spytala dlaczego sie tak dzieje, to
      dziecko wyrzucilo z siebie 'bo tata bije mame'starszy jej synek zaczal sie
      jakac.Ona sama powiedziala mi, ze postanowila odejsc, kiedy uswiadomila sobie,
      ze sie swojego meza boi, doszla do wniosku, ze nie moze zyc w ciaglym napieciu,
      zastanawiac sie jak on sie tym razem zachowa.
      Czyli przyklady tzw. 'z zycia wziete" nie nastrajaja optymistycznie.Jasne ,ze
      nie mozna wykluczyc, ze u Ciebie byloby inaczej.
      Wiem, ze to co napisalam , to bardzo niewiele.
      Trzymaj sie cieplo,
      m.
      • cimcicha Re: OSTATNIA SZANSA 26.04.03, 10:12
        jestem córka alkoholika. W przypadku przmocy działa ten sam mechanizm. Twój
        chłopak nie napanował nad emocjami, uderzył i będzie tak już robił. Im będzie
        starszy tym groźniejszy. Nie wierzę w samouleczenie. Moja mama ma "syndrom zony
        alkoholika" tkwi przy ojcu, chociaz jej źle ale nie może się z tej matni
        wydostać. Ja nie moge jej pomóc, bo ona "wie lepiej co dla niej najlepsze".(raz
        go nienawidzi, a innym razem się nad nim rozczula)Radzę się definitywnie
        rozstać (lub namówić na leczenie-chociaż jest to trudne i efekty niewiadome) i
        nie tkwić w związku bez przyszłości. Dla twojego dobra i dobra dzieci. Gdy już
        będziesz miała 50, 60 lub 70 lat będzie zdecydowanie za późno. Będziesz
        przeklinać samą siebie, że nie podjęłaś decyzji o rozstaniu.
        Rozumiem,że kochasz tego człowieka. Ja na ten przykład (z punktu widzenia
        dziecka alkoholika) nie mogę powiedzieć,że kocham ojca. Czuje do niego wstręt
        za to co robił przez całe życie mojem mamie i nam, a do mamy żal, że go nie
        zostawiławtedy, gdy jeszcze byłyśmy z siostra małe. Nie będę tu szczeggółowo
        opisywać jak (będąc dziećmi) musiałyśmy z mamą uciekać, gdy ojciec dostawał
        szału, gdy rwał się do bicia mamy, jak spałyśmy pod strychem w naszym budynku,
        itp.
        Ciebie i twoje dzieci być może tez to czeka. Nie zrób błędu mojej mamy.
        • eiza Re: OSTATNIA SZANSA 26.04.03, 23:03
          Przeczytalam jednym tchem - sluszna racja, ze uderzyl raz (kobiete w ciazy!!!)
          to uderzy i drugi. Tez jestem corka alkoholika, ktory urzadzal karczemne
          awantury, rozbijal stolki, bil mame i siegal po noz, a potem w sadzie na
          rozprawie mowil ze on kocha, ze sie zmieni itd. Moja mama uwierzyla, a ja
          jeszcze dlugo mialam do niej zal ze sie nie rozwiodla, wlasciwie to do jego
          smierci, choc umarl jako trzezwy czlowiek. Po 20 latach poszedl na terapie, ale
          przez ten czas w domu byla gehenna z upływem czasu coraz wieksza, chcesz tego
          dla Twoich dzieci? A dla siebie?
    • wioleta4 Re: OSTATNIA SZANSA 26.04.03, 09:26
      Smutna prawda jest ze "Uderzyl raz,uderzy i drugi"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka