gosiula81
22.02.07, 12:12
Mam chyba jakiegoś doła. Od wczoraj męczą mnie takie myśli.
Jestem mężatką od paru lat. Mamy dziecko. Mój mąż ciągle pracuje (podejrzewam
że jak większości z was). I tu tkwi problem. Czuje się jakbym nie miała męża.
On pracuje po 12 - 16 godzin, bardzo często też w weekendy, nie pamiętam
kiedy miał urlop. Na spacery wiecznie chodzę sama (nie pamiętam kiedy byliśmy
w trójkę), na zakupy sama (nawet jak mąż jest w domu, zazwyczaj zostaje z
dzieckiem, a ja jadę na zakupy, bo nasze dziecko nie nadaje się do wspólnego
chodzenia po sklepach). Najgorsze jest to, że również nigdzie razem nie
wychodzimy. Do pubu nie - bo mąż nie lubi, do dyskoteki nie - bo nie lubi,
rozrywki typu np. basen nie - bo on nie lubi. Jedyną rozrwyką w naszym życiu
jest kino (raz na pół roku może). Pod koniec lutego wyjeżdzam z dzieckiem w
góry (800 km). Oczywiście sama, bo mąż nie dostanie urlopu. Oczywiście od
razu tak założył, nawet nie poszedł do szefa się spytać, bo i tak wie, że
nikt mu urlopu nie da, bo jest dużo roboty. Źle mi z tym bardzo. Kocham męża
ponad życie, Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale ja tez czasem
potrzebuję wsparcia z jego strony, żeby z nami gdzieś pojechał, pomógł mi.
Jest mi tak smutno, że nawet się z tego wyjazdu nie cieszę.