nisar
05.03.07, 14:39
Mam koleżankę, znam ją od podstawówki (w sumie prawie 30 lat). Jest na
urlopie wychowawczym, przedtem była na urlopie wychowawczym na pierwsze
dziecko, przedtem była na zwolnieniu w ciąży. W sumie ma przerwy w "aktywnym
pracowaniu zawodowym" prawie siedem lat. I teraz problem - ja jestem szefem
kadr niemieckiej firmy, ona zna b. dobrze niemiecki, wychowawczy jej się
kończy i szuka pracy.
Zostałam odsądzona od czci i wiary gdy powiedziałam, że NIE załatwię jej
pracy u nas w firmie.
No nie zrobię tego niestety.
Najwyraźniej koleżanka (jakkolwiek na pewno pracowita i sumienna) ma
podejście do życia z konkretnymi priorytetami: dzieci i rodzina, praca potem.
Fajnie. Ale ja nie wyobrażam sobie świecenia oczami przed szefem, gdy ona
będzie brała kolejne zwolnienia na dzieci (przy dwojgu dzieciach, jednym w
zerówce, drugim w przedszkolu, do którego to przedszkola młodze dziecię
chodzić dopiero zacznie nie liczyłabym na brak chorób). Zwłaszcza po jej
wypowiedzi "wiesz, mama może z nimi zostać, ale oni jak są chorzy, to
potrzebują mnie".
Wredna jestem?