Dodaj do ulubionych

Lincz będzie na pewno.

05.03.07, 14:39
Mam koleżankę, znam ją od podstawówki (w sumie prawie 30 lat). Jest na
urlopie wychowawczym, przedtem była na urlopie wychowawczym na pierwsze
dziecko, przedtem była na zwolnieniu w ciąży. W sumie ma przerwy w "aktywnym
pracowaniu zawodowym" prawie siedem lat. I teraz problem - ja jestem szefem
kadr niemieckiej firmy, ona zna b. dobrze niemiecki, wychowawczy jej się
kończy i szuka pracy.
Zostałam odsądzona od czci i wiary gdy powiedziałam, że NIE załatwię jej
pracy u nas w firmie.
No nie zrobię tego niestety.
Najwyraźniej koleżanka (jakkolwiek na pewno pracowita i sumienna) ma
podejście do życia z konkretnymi priorytetami: dzieci i rodzina, praca potem.
Fajnie. Ale ja nie wyobrażam sobie świecenia oczami przed szefem, gdy ona
będzie brała kolejne zwolnienia na dzieci (przy dwojgu dzieciach, jednym w
zerówce, drugim w przedszkolu, do którego to przedszkola młodze dziecię
chodzić dopiero zacznie nie liczyłabym na brak chorób). Zwłaszcza po jej
wypowiedzi "wiesz, mama może z nimi zostać, ale oni jak są chorzy, to
potrzebują mnie".
Wredna jestem?
Obserwuj wątek
    • an_ia5 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:42
      linczu nie będzie...,wredna tez nie jesteś-ja za nikogo nie poręczyłabym,tym
      bardziej za koleżankę
    • iwles Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:42
      > Wredna jestem?


      No niestety, ale tak.
    • iwoniaw Chcesz to cię zlinczuję... 05.03.07, 14:43
      > Najwyraźniej koleżanka (jakkolwiek na pewno pracowita i sumienna) ma
      > podejście do życia z konkretnymi priorytetami: dzieci i rodzina, praca potem.

      No kobita zdrowa jest psychicznie, nie ma skłonności do pracoholizmu, a że
      pracowita i sumienna, to powinna się nadać, nie?

      > Fajnie. Ale ja nie wyobrażam sobie świecenia oczami przed szefem, gdy ona
      > będzie brała kolejne zwolnienia na dzieci

      No, jeśli dla szefa to ma być problem, że ktoś bierze zwolnienia na dzieci
      (które chorować mogą, ale nie muszą), to pewnie na porządku dziennym jest, że
      jeśli pracownik sam jest chory, to wymaga się od niego przychodzenia do pracy w
      stanie agonalnym...
      Wiesz co? Jednak cię nie zlinczuję. W sumie to ty jej robisz przysługę. Kto by
      chciał pracować z psychicznym szefem, który wymaga bycia cyborgiem?
      • verdana Re: Chcesz to cię zlinczuję... 05.03.07, 14:46
        A ja cie poprę. W pracy płaci się za pracę, a nie za to, ze pracownik jest
        rodzicem. Gdyby nie miała z kim zostawić dzieci, wtedy sprawa bylaby inna, siła
        wyzsza. Ale jak ma i wybiera dzieci nie pracę - to po prostu nie moze pracować,
        trudno. Widać, ze nieszczególnie jej zalezy i nieszczególnie ma ochotę się
        przykladać. Między pracoholizmem a odpowiedzialnoscią jest spora róznica.
        Ostatecznie jej pracę muszą wykonac za nią inni, przypuszczam ze takze matki
        dzieciom.
        • iwles Re: Chcesz to cię zlinczuję... 05.03.07, 14:50
          Ale jak mozna już teraz założyć, że to za tę koleżankę ktoś inny będzie więcej
          wykonywał obowiązków, niż np. za jakąś inną, która będzie brała zwolnienia na
          siebie ?
        • iwoniaw Moment moment 05.03.07, 14:56
          założycielka wątku napisała wyraźnie, że koleżanka jest pracowita i sumienna,
          tylko może się zdarzyć, że jej dziecko zachoruje i wówczas zapewne pójdzie na
          zwolnienie lekarskie. Mam rozumieć, że korzystanie ze zwolnienia lekarskiego
          (uczciwego i legalnego) to nadużycie?

          > Ostatecznie jej pracę muszą wykonac za nią inni, przypuszczam ze takze matki
          > dzieciom.

          A to już zależy. Są firmy, gdzie swoją pracę musi wykonać dany pracownik bez
          względu na to, czy ma zaległości z powodu własnej choroby, urlopu czy zwolnienia
          na dziecko. Są też takie, gdzie obijają się matki dzieciom/ bezdzietni single/
          babki wnukom, a ich robotę wykonują pozostali, w tym ci, którzy korzystają z
          tych nieszczęsnych zwolnień na dzieci. Są zaś i takie, w których bezdzietni
          kawalerowie łąmią ręce, nogi, oraz zapadają na przewlekłe zapalenia płuc, a
          zastępować ich muszą matki dzieciom/ inni bezdzietni. Czy to znaczy, że człowiek
          (czy to pracownik, czy jego dziecko) nie może chorować w spokoju i zaopiekowany?
          • verdana Re: Moment moment 05.03.07, 15:02
            Może sobie chorować czy brac zwolnienia, jeśli nie ma innego wyjscia. Ale tu
            wyjście jest, ale matka nie ma ochoty z niego skorzystać - co oznacza, ze
            niezbyt jej zależy.
            No i powiem szczerze - np. planując operację, planuję ją też na tak termin, aby
            za bardzo nie przeszkodziła w obowiązkach w pracy. gdyby mnie zabrała karetka -
            to co innego, ale gdy mam inne możliwosci - powinnam z nich skorzystać. Praca
            to nie jest tylko jakaś tam fanaberia pracodawcy. Pewne rzeczy muszą być
            wykonane, nie tylko dlatego, ze się za nie płaci, ale dlatego, ze ktoś na nie
            czeka.
            Ciekawe, czy taka sama byłaby opinia, gdyby przyjmowano kogoś do pracy w
            przedszkolu czy w szkole, gdzie nauczycielka z góry by zapowiedziała, ze ma
            opieke do swych dzieci, ale będzie chodziła na zwolnienia, a co się dzieje z
            uczniami naprawde jej nie obchodzi - ona ma prawo zająć się własnymi dziećmi.
            • iwles Re: Moment moment 05.03.07, 15:13
              Verdano, wg Twojej teorii urlop macierzyński powinien trwac nie kilka tygodni,
              ale co najmniej 7 lat.

              Bo juz od samego początku matka jest skreślona jako dobry pracownik.

              Że jest sumienna, kompetentna itd - to nie ma żadnego znaczenia ?
            • iwoniaw Re: Moment moment 05.03.07, 15:16
              > to nie jest tylko jakaś tam fanaberia pracodawcy. Pewne rzeczy muszą być
              > wykonane, nie tylko dlatego, ze się za nie płaci, ale dlatego, ze ktoś na nie
              > czeka.

              Oczywiście, że tak i normalny pracodawca po to ma kadrę zarządzającą, żeby sobie
              radziła w sytuacjach kryzysowych z delegowaniem zadań. Wiadomo, że jeśli ktoś
              nawala non stop, to długo nie popracuje, ale nie rozumiem założenia, iż matce
              dzieciom, która chce się nimi osobiście opiekować w chorobie, owe dzieci _na
              pewno_ będą chorować non stop, a ona tylko na to będzie czekać?

              Nie mówiąc już o tym, że przyjmując osobę "z ulicy" można trafić jeszcze gorzej,
              tylko o tym nie wiedzieć.

              > przedszkolu czy w szkole, gdzie nauczycielka z góry by zapowiedziała, ze ma
              > opieke do swych dzieci, ale będzie chodziła na zwolnienia, a co się dzieje z
              > uczniami naprawde jej nie obchodzi

              Biorąc pod uwagę, ile godzin w etacie nauczyciela pozostaje "do dyspozycji
              dyrektora", dyrektor, który nie potrafi zapewnić zastępstwa klasie, której
              nauczycielka ma chorujące dzieci, jest zwykłym nieudacznikiem i nie powinien
              zarządzać szkołą.
    • demarta Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:44
      absolutnie nie. twoją postawę uważam za bardzo fair. i wobec firmy i wobec
      koleżanki (w specyficzny sposób). pochwalam smile)
    • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:45
      Koleżanka to oceni.
    • ada_zie Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:46
      Czy jesteś wredna?? Według mnie nie.
      Moja działka to też kadry i nawet gdybym miała takie możliwości /aktualnie nie
      mam/ nie zdecydowałabym się polecić kogokoliwek na wakat w mojej firmie. To
      ogromna odpowiedzialność!!
      Tym bardziej Cię rozumiem, że znasz podejście koleżanki do pracy i jej
      priorytety życiowe.
      Możesz jej zasugerować żeby złożyła swoją ofertę i starała się o pracę bez
      Twojego pośrednictwa. To zdecydowanie bardziej uczciwe.
      • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:48
        Wy kadrowe nigdy nie chodzicie na zwolnienia lekarskie? wink U nas w firmie
        kadrowa ma chyba największa absencję ze wszystkich, mimo że dziecka nie ma wink
        • ada_zie Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:52
          Jasne, że chodzę smile)) Właśnie wróciłam z 3-dniowego zwolnienia bo mój
          przedszkolach był usmarkany.
          Ale przed zajściem w ciążę bardzo ciężko pracowałam 6 lat bez dnia zwolnienia
          lekarskiego...
          Nie uważam zwolnienia za coś złego - ale z doświadczenia życiowego wiem, że
          polecając kogoś do pracy będziesz czuła się za niego odpowiedzialna.

          • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:54
            Hm... Ja też polecałam parę razy, ale nigdy nie czułam, żadnego nieznośnego
            ciężaru. Polecając zawsze mówiłam prawdę o mocnych i słabych stronach tej osoby
            a ostateczna decyzja przecież nie należy do mnie tylko do zatrudniającego.
            • ada_zie Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:57
              Owszem - ale gdyby nisar postawiła sprawę uczciwie i powiedziła pracodawcy o
              podejściu tej koleżanki do pracy to z pewnością nic by z tego nie wyszło.
              Zrozumiałam, ze problem nisar tkwi w tym czy zataić pewne sparwy przed pracodawcą.
              • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:01
                Myślę, że większość ludzi, którzy mają rodziny stawiają je jednak ponad pracą.
                I w dodatku nikogo to nie dziwi ani nie bulwersuje. I radzą sobie z obowiązkami
                zawodowymi.
                • verdana Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:03
                  Mnie bulwersuje, gdy nie ma przez sześć tygodni lekcji matematyki przed
                  egzaminem, bo nauczycielce choruja dzieci.
                  Cóż robić, nawet bardzo mnie to bulwersuje.
                  • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:09
                    To raczej wina dyrektora, który powinien zorganizować zastępstwo na taką
                    okazję. Po prostu ludzie chorują i każdy kto jest szefem jakiejkolwiek firmy
                    czy organizacji musi brać pod uwagę, że pracują u niego ludzie a nie roboty.
                  • babka71 Re: verdana a mnie wkurza 05.03.07, 15:23
                    po raz enty odwołany SKS pan chory,
                    notorycznie spóźniona wychowawczyni, ma syna ale chodzi do innej szkoły i nie
                    wyrabia sie na czas!..,
                    W sumie co mnie to obchodzi, ale ja tez mam zegarek na reku i tez się śpieszę o
                    7.45 rano..!!
                    Jestem wredna?? Mam robić dym??
    • joanna35 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:47
      Nie. Rozumiem Cię. Kiedy urodził sie mój młodszy syn wytrzymałam w domu rok i
      postanowiłam wrócić do pracy na pół etatu. Wydawało mi się to bardzo dobrym
      rozwiązaniem - dwa dyzury w tygodniu - cóż to takiego myślałam - mąż sobie
      poradzi z dziećmi. Ledwo zaczęłam pracować jakby się zmówili - chorowali na
      zmianę. Naprawdę ciężko(i głupio) brać L4 na dzieci w sytuacji kiedy i tak
      rzadko w niej bywaszsmile. Byłam między młotem a kowadłem, wyrzuty sumienia w obu
      przypadkach. W końcu po dziewięciu miesiącach podjęłam decyzję o rezygnacji z
      pracy, bo było mi najnormalniej wstyd przed koleżankami.
    • haga78 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:49
      Nisar
      nie dziwie sie, ze boisz sie reczyc za kogos.Tym bardziej ze znasz kolezanke.
      Ale z drugiej strony czy w twojej firmie nie ma matek z dwojka dzieci?Czy
      kobieta ktora ma dzieci musi byc na staconej pozycji, tylko wzgledu na fakt
      posiadania?



    • joasia1234 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:50
      Ja jestem przeciwna załatwianiu pracy komukolwiek, a kiedy w przyjaźń wchodzą
      pieniądze i układy (słowo nieco naduzywane ostatnimi czasy), przyjaźń się
      kończy. Dziewczyna sama podjęła decyzję, znikając z życia zawodowego na 7 lat.
      Musiała liczyć się z konsekwencjami. Nei ma prawa wymagać od ciebie załatwienia
      jej pracy. To jej życie, jej sprawa.
    • hexella Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:51
      Gdybym była pracodawcą, a potencjalny pracownik powiedział by mi w zawoalowany
      sposób - "wiesz, nie licz na mnie, bo jak mi się dzieci rozchorują, to w dupie
      będę miała dead line", posłałabym go na drzewosmile
      • dagmama Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:55
        Ty masz rację i ona ma rację.
        Bo dzieci, które chorują (nie mówię o przeziębieniu, ale naprawdę o CHOROBIE)
        naprawdę potrzebują matki.
        Masz rację w tym, że nie poręczysz za pracownika, w którego wątpisz.
        Ale mogłabyś jej podejścia nie potępiać.
    • aluc Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:58
      noo wredna smile
      sama bym tak zrobiła
      • aluc Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:00
        dodam jeszcze - w przypadku obcej osoby bym się poważnie zastanawiała,
        oczywiście w ramach normalnego procesu rekrutacyjnego, koleżance bym
        nie "pomogła"
    • m.fiorella Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 14:59
      wiesz troche jednak wredna jestes
      czy ona nie moze zlozyc podania do twojej pracy i dostac ja bez twojej
      protekcji, w koncu jesli okaze sie zlym pracownikiem to ona a nie ty wylecisz,
      chyba...?
    • m.fiorella Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:00
      czy ty nigdy nie byłaś na zwolnieniu?
      • nisar Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:12
        Ależ byłam.
        Tylko że nikt niczego za mnie nie robił, ani też nic nigdy nie zostało zawalone.
        Przykład - moje dziecko w ubiegłą sobotę wróciło od babci z gorączką. W
        niedzielę gorączka była już konkretna. Wiedziałam, że w poniedziałek muszę
        załatwić lekarza no i że nie mogę jej zostawić samej mimo że ma prawie 13 lat,
        bo z taką gorączką nie zostawiłabym nawet dorosłego.
        Pojechałam do pracy w niedzielę wieczorem, zostawiając dziecko z mężem.
        Zrobiłam co musiałam na poniedziałek, napisałam szefowi maila, że biorę dwa dni
        urlopu podzielone na cztery i będę przyjeżdżać do pracy po południu, jak chłop
        wróci i zostanie z dzieckiem.
        Słowa mi nikt nie powiedział.
        Gdybym mogła, wzięłabym zwolnienie (tzn. gdyby nie był to koniec miesiąca,
        pensje i pity do zrobienia). Nikt by nie miał pretensji, bo wiadomo że dopóki
        łażę, to konieczną robotę zrobię. Jakośtam i kiedyśtam. Ale zrobię. Niestety
        nie mogłam i do 13 odwalałam skakanie koło dziecka, a potem jechałam do pracy i
        starałam się zrobić jak najwięcej.
        Ale są stanowiska (np. recepcja) gdzie tak się nie da, kluczowa jest obecność
        na miejscu. Nic na to nie poradzę.

        P.S. Dla jasności - mogłabym poprosić o pomoc moją mamę, gdyby moje dziecko
        miało np. sraczkę, ale nie przy wirusówce - mama po chemii styczności z
        bakcylami mieć nie może, stąd było jak było.
    • oxygen100 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:05
      nie obwiniaj sie IMO bdb decyzja. W koncu to praca odpowiedzialnosc za jakies
      projekty terminy itp a nie spotkanie matek przy herbatce. e mna tez pracowala
      jedna pani ktora miala byc asystentka techniczna. Bufory zrobic cos przygotowac
      do doswiadczen itp. Zawsze ale tzawsze kiedys byla najbardziej potrzebna byla
      na zwolnieniu. Wiecznie w pretensjach ze jej nie rozumiem bo nei mam dzieci.
      Tyle ze bedac w pracy chcialabym moc liczyc na pomoc bo za to jej placa, a nie
      za to zes iedzi tygodniami na herbatce i robi nic. Podziekowalam jej za
      wspolprace i wszytsko robie sama lub z pomoca innej pani ktora dzieci ma w mom
      wieku. I tak jest zdrowiej. Nie wyobrazam sobie pracy z koleznka ktora
      defoltowo liczy na ulgi bo ona ma dzieci.
    • chupachups1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:08
      Nie jesteś wredna. Na Twojim miejscu zrobiłabym tak samo. A to dlatego, że
      miałam w zespole taką osobę, jak Twoja koleżanka, która też bardzo dużo
      przebywała na opiece nad chorymi dziećmi, jej podejscie było takie samo jak
      Twojej koleżanki, jak dzieci są chore, to nie moga być z babcią, bo potrzebują
      mamy. Rozwalało to prace całego zespołu i zawsze ktoś musiał, niestety kosztem
      własnego czasu wolnego, wykonać jej pracę. Inni ludzie, nie-matki, inne matki,
      single też maja włane zycie i ciekawe zajecia poza pracą. Na szczęście ta osoba
      dokonała wybory i odeszła na urlop wychowawczy.
      Ja też jestem matką i moje dziecko też choruje, ale to jest moja prywatna
      sprawa. A, jak to juz ktoś tutaj napisał, w pracy się pracuje i pensje dostaje
      się za pracę.
    • agastrusia Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:18
      I tak i nie. NIE bo to nie obowiązek załatwiać komuś prace nawet jeśli to jest
      najlepsza koleżanka, TAK bo nie podoba mi sie tłumaczenie - czy to znaczy, że w
      firmie pracują tylko i wyłącznie osoby bezdzietne?
      • nisar Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:22
        Nie, nie wyłącznie. Sama mam dziecko.
        Ale te osoby które mają dzieci układają tak swoje sprawy, by zrobić swoją
        robotę, a nie ją olać.
        • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:24
          Ale zakładasz, że Twoja koleżanka (sumienna?!) będzie olewać.
          • nisar Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:25
            No w świetle tego co zapodała już teraz, tak chyba wynika, nie?
            • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:27
              Niekoniecznie. Z tego co piszez powiedziała tylko, że jak dzieci będą chore to
              ona będzie brała zwolnienia. Piszesz wyżej, że sama tak robisz mimo, że Twoja
              córa ma już 13 lat.
              • bunny.tsukino Zgadzam się z bri :) 05.03.07, 15:40
                Przypomniała mi się sytuacja w firmie mojego jeszczemęża. Było odgórne
                zalecenie, żeby przyjmować mężczyzn i to najlepiej kawalerów (bo nie pójdą na
                macierzyński, dzieci im się nie pochorują).
                W ciągu 2 tygodni:
                Pracownik 1 uległ wypadkowi samochodowemu,
                Pracownik 2 zaczadził się domowym piecykiem,
                Pracownik 3 został okradziony i wziął urlop na żądanie.
                Pracę im zleconą, robiłam jaw domu, bo firma potrzebowała to na wczoraj, a
                dzieciak sobie smacznie spał w pokoju obok. Sobie policzyłam godzinówkę
                odpowiednio smile)

                Ja tu widzę taki problem: nie polecę osoby, do której rzetelności,
                dyspozycyjności nie jestem w 100% pewna.
                Tak samo nie poleciłabym nikomu laski bezdzietnej, dyspozycyjnej, ale trudnej w
                obcowaniu, czy faceta, o którym wiem że np jest konfliktowy i od czasu do czasu
                lubi sobie wypić.
                generalizowanie, że matki nawalają jeśli chodzi o obecność w pracy uważam za
                mocno nie fair. smile)
            • babka71 Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 15:29
              na dzień dobry kobitę odrzucasz?
              chyba jakis okres próbny w twojej frmię jest?/
              • nisar Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 15:39
                Ale o jakiej Ty szansie mówisz?
                Jeśli osoba, wiedząc że może dostać pracę w mojej firmie, wygłasza do mnie
                takie swoje stanowisko w sprawie absencji, to dla mnie znaczy, że informuje
                mnie o swoim podejściu do tej kwestii.
                A okres próbny nie jest po to by sprawdzić czy ktoś chodzi na zwolnienie, tylko
                jakie ma kwalifikacje - w różnych wypadkach może być różnie i przez trzy
                miesiące okresu próbnego dzieci mogą akurat nie zachorować. Może też być tak,
                że akurat w czasie okresu próbnego matki dziecko dostanie zapalenia płuc i
                wyląduje w szpitalu na miesiąc. Jak to się ma do tego co dalej?
                • alfama_1 Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 15:48
                  A okres próbny nie jest po to by sprawdzić czy ktoś chodzi na zwolnienie, tylko
                  >
                  > jakie ma kwalifikacje - w różnych wypadkach może być różnie i

                  Sprawdza się również stosunek do pracy, obowiązkowość. Jeśli tu będzie OK to
                  znaczy, że koleżanka może, podobnie ja Ty, wyrabiać się z pracą pomimo
                  ewentualnych chorób dzieci.
                • malila Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 16:05
                  nisar napisała:
                  > Jeśli osoba, wiedząc że może dostać pracę w mojej firmie, wygłasza do mnie
                  > takie swoje stanowisko w sprawie absencji, to dla mnie znaczy, że informuje
                  > mnie o swoim podejściu do tej kwestii.

                  A jakie ona miałaby szanse na pracę - bez Twojego pośrednictwa? Bo jeśli
                  informacja, którą Ci przekazała, ją "spaliła", to IMO jest to raczej kwestia
                  tego, czy miałaś prawo wykorzystać coś, czego dowiedziałaś raczej poufnie.
                  • babka71 Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 16:19
                    dokładnie to samo myslę kolezanka powiedziała koleżance, a nie pracodawcy
                    bezposrednio, a jak sie okaże w praniu, ze sobie poradzi i przez pół roku nie
                    będzie na zwolnieniu!!!
                    Wiesz nisar nigdy ale to nigdy nie skreslam ludzi tylko dlatego że są szczere..
                    wiem wiem PR-ary dupa sranie w banie udawanie jaka to jestem zaradna..
                    Ech szkoda gadać 7 lat bez roboty postaw się na jej miejscu..
                    p.s gdybym miała taka kolezankę jak Ty to by mi przez gardło nie przeszło
                    pytanie o pracę, honorowa jestem..
                  • e_r_i_n Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 18:18
                    malila napisała:

                    > Bo jeśli informacja, którą Ci przekazała, ją "spaliła", to IMO jest to raczej
                    > kwestia tego, czy miałaś prawo wykorzystać coś, czego dowiedziałaś raczej
                    > poufnie.

                    Jeśli ta sama osoba prosi o ZAŁATWIENIE pracy i jednocześnie komunikuje to, o
                    czym pisała Nisar, to nie ma w tym niczego poufnego.
                    • malila Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 18:53
                      Jeśli chodzi o załatwianie pracy, to wymaganie tego od kogoś jest conajmniej
                      niezręcznością. I ja nie mam żadnych wątpliwości, że każdy ma prawo tego
                      odmówić - bez względu na przyczyny. Moje pytanie dotyczy natomiast tego, czy w
                      ślad za zapoznaniem się z informacją, która jednak ujawniana jest, że tak
                      powiem, na niwie koleżeńskiej, nie idzie zdyskwalifikowanie tej, która o pracę
                      się stara.
                      • fajka7 Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 18:59
                        ale ona sie nie stara, to Nisar ma sie postarac dla niej smile
                        • e_r_i_n Re: a skąd wiesz dałaś jej szansę?? 05.03.07, 19:10
                          To raz. A dwa, na tej samej 'kolezenskiej niwie' ona prosi o zalatwienie pracy.
            • agysa Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:31
              Nie nie jesteś wredna, tylko dlaczego potem Ty masz oberwac za nią jak co 2
              tygodnie będzie na zwolnieniu?! Ja mam 3 letnia córkę, która od września poszła
              do przedszkola i raz na 2 tygodnie jest chora. Jak bym chciała brać zwolnienia
              to więcej by mnie nie bylo niz bym pracowała. Wiadomo, że jakbym musiała bo
              dziecko byłoby z złym stanie (odpukać) to bym się nie zastanawiała i w pracy
              też by nic przeciwko temu nic nie mieli, ale nie nonstop.
              Ja tez bym nie polecila osoby, ktorej nie byłabym całkowicie pewna.
              • eska1234 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:06
                wg mnie nie jesteś wredna. Koleżanka CV może złożyć, przecież jej nie
                zabraniasz. A jeżeli chodzi o protegowanie, to sama też bym nikogo nie
                protegowała (z wyjątkiem mojego dziecka). To duża odpowiedzialność - a w razie
                czego szefowie będą mieli pretensje do Ciebie. I tak będziesz bardzo w porządku,
                jeżeli dasz znać koleżance , ze w firmie jest wolny etat.
                A tak zmieniając temat. Branie 2 dni urlopu i dzielenie na pół (przecież
                naprawdę codziennie jesteś w pracy)- czy to jest obecnie zgodne z Kodeksem
                Pracy. Sama bym czasem tak skorzystała, ale mi nie dano (było już jakiś czas temu)
                • nisar Eska 05.03.07, 16:08
                  Kodeks Pracy daje prawo do wykorzystywania urlopu w wymiarze godzinowym. Jest
                  to upierdliwe dla kadrowca, ale możliwe.
                  • eska1234 Re: Eska 05.03.07, 16:12
                    Dzięki za wiadomość. Będę musiała przycisnąć mojego kadrowca smile))
      • wjw2 tak będzie:) 05.03.07, 21:23
        > firmie pracują tylko i wyłącznie osoby bezdzietne?

        Nie tylko bezdzietne, ale i o końskim zdrowiu. A recepcjonistka to już w ogóle
        cyborg, nie choruje nigdy, bo kto ją zastąpi???????

        Nie rozumiem w czym problem. Nikt nie wymaga od Ciebie poręczenia, że
        protegowana przez Ciebie osoba nie będzie chorować. Nie ma nic do rzeczy czy to
        matka bierze L4 na chore dzieci czy ona sama się rozchoruje.

        Wystarczy jasno przedstawić sytuację szefowi (jak tu na forum), niech sam
        podejmie decyzję.
    • alfama_1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:45
      Nie masz obowiązku polecać chociaż z tego co piszesz, kwalifikacje koleżanka
      ma. Spróbuj sie postawić na jej miejscu - co byś powiedziała pracodawcy na
      rozmowie kwalifikacyjnej o swojej sytuacji gdyby pytał o dzieci i ich
      choroby? "Biorę zwolnienie kiedy córka choruje ale wyrabiam się ze swoimi
      obowiązkami"? To samo chyba wiemy o Twojej koleżance - piszesz, że jest
      pracowita i sumienna, poza tym powiedziała Ci, że w przypadku choroby dzieci
      zostaje w domu.
      Sytuacja jak dla mnie porównywalna oprócz tego, że Ty już miałaś okazję pokazać
      się od dobrej strony a ona nie.
      Postawiłabym na okres próbny i dała szansę.
      • verdana Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:48
        Gdybym starała się o pracę, na której mi zależy i miała pomoc babci, to poza
        bardzo wyjątkowymi wypadkami po prostu nie brałabym zwolnień na dzieci.
        A ta dama na wstępie informuje, że bedzie je brała, mimo ze nie musi. To
        pracować tez nie musi...
        • iwoniaw Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:54
          > Gdybym starała się o pracę, na której mi zależy i miała pomoc babci, to poza
          > bardzo wyjątkowymi wypadkami po prostu nie brałabym zwolnień na dzieci.

          Sugerujesz, że gdyby wspomnianej koleżance matka zmarła, to juz byłoby wszystko
          w porządku? Bo wtedy szłaby na zwolnienie "z musu" a nie "z poczucia, że to
          wyjątkowa sytuacja, w której dzieci jej potrzebują"? Przecież gdyby zmienił się
          tylko 1 element - pomoc babci - ta koleżanka byłaby identycznie kompetentna,
          identycznie sumienna, identycznie przejmująca się pracą.

          Skąd założenie, że jeśli ktoś wprost mówi, iż praca nie stanowi dla niego całego
          sensu życia, to tę pracębędzie olewał czy nie zadba o wypełnienie swych
          obowiązków mimo trudności rodzinnych?
          • verdana Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:12
            Tak, tak własnie sugeruję. Bowiem co innego pracownik, ktory chce pracować,
            stara się jak może , ale czasem po prostu musi iść na zwolnienie, a co innego
            pracownik, który na wstepie zapowiada, ze nie musi, ale pójdzie.
            Nie widzisz róznicy? Ja widzę, w podejściu do pracy.
            • iwoniaw Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 12:36
              > pracownik, który na wstepie zapowiada, ze nie musi, ale pójdzie.
              > Nie widzisz róznicy? Ja widzę, w podejściu do pracy.

              Mimo wszystko uważam, że to, iż ktoś powiedział koleżance w kadrach firmy, gdzie
              chce się starać o pracę, że generalnie ma opiekę dla dzieci (przedszkole +
              babcia w syt. awaryjnych), ale w przypadkach choroby, jeśli dziecko będzie tego
              potrzebować, pójdzie na zwolnienie, ma świadczyć, że ma gdzieś pracę, jest
              nadużyciem.
        • alfama_1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:01
          Ja bym po prostu nie powiedziała niczego o zwolnieniach albo krótko "mam to
          odpowiednio zorganizowane". Może tu jest pies pogrzebany, w jaki sposób
          koleżanka to zakomunikowała. Szansę bym pewnie dała bo kwalifikacje ma - czyli
          okres próbny.
          Przypomniało mi się jak chciałam zatrudnić kobietę, z racji profilu firmy
          zależało mi na tym, żeby miała dzieci. Proponowałam pani (dziecko 5-letnie)
          pracę 4 godziny dziennie, czas do ustalenia, dogodny dla niej i odpadłam po
          stwierdzeniu "bynajmniej wink nie poświęcę swojego życia osobistego na rzecz
          pracy". No ale przyznaję, że koleżanka Nisar wykazała się większą subtelnością.
          • alfama_1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:02
            > No ale przyznaję, że koleżanka Nisar wykazała się większą subtelnością.
            >

            koleżanka Nisar = starająca się o pracę a nie Nisar smile
    • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:52
      Postąpiłaś uczciwie. Mam koleżankę w pracy. 2 dzieci w wieku przedszkolnym.
      Nigdy nie wiadomo kiedy i na jak długo pójdzie na zwolnienie, a praca musi być
      wykonana ( tłumaczenia). Co się więc dzieje? Ano 3 pozostałych tłumaczy bierze
      za nią pracę. Mozna co prawda robic ją w domu, ale trzeba oddać w terminie. A
      wtedy nieważne, że mam np. wywiadówkę, umówioną kosmetyczkę itd. muszę pracować
      i już. Koleżanka odmawia pracy w domu, bo chroni ją zwolnienie lekarskie.
      W tym roku kalendarzowym "zaliczyliśmy" już grype zołądkową, kaszel, anginę
      ropną, wizytę u okulisty, nagłe wezwanie do przedszkola.
      Czy nie uczciwiej jest, aby osoby, które nie mogą wywiązać się z obowiązków po
      prostu nie pracowały?
      • malila Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:00
        Najuczciwiej byłoby, gdyby ludzie rozmnażali się dopiero na emeryturze. Nie
        byłoby konfliktu interesów pracodawcy i rodziny, nikt nie miałby pretensji do
        matki, że decyduje się na dziecko nie mając zaplecza finansowego i nie byłoby
        problemu ze zbyt długą przerwą w pracy zawodowej, po której trudno jest wrócić
        na rynek pracy;->
        • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:09
          A czy uczciwe jest przerzucanie swoich obowiązków na innych ludzi? Dlaczego
          koledzy mają rezygnować z życia domowego tylko i wyłącznie dlatego, że choruje
          dziecko współpracownicy?
          • malila Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:19
            No właśnie. Dlaczego koledzy mają rezygnować z życia domowego tylko i wyłącznie
            dlatego, że współpracownica rodzi i idzie na macierzyński. W końcu to nie ich
            dziecko.
    • gacusia1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 15:56
      Nie jestes wredna,tylko uczciwa.Ja tez na Twoim miejscu nie zalatwilabym pracy
      kolezance.
    • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:02
      Również naleze do przeciwnikow zalatwiania pracy znajomym i nigdy tego nie
      robie, chyba, ze ktos ma naprawde noz na gardle i wyraznie trzeba mu pomoc.
      Poza tym to bez sensu, bo wlasnie już na dzien dobry, jeszcze zanim cokolwiek
      się wydarzylo, powstaja watpliwosci i niejasnosci tak jak w Twoim przypadku.
      Jeśli firma jest wymagajaca, to po prostu kolezanka się do niej nie nadaje, bo
      nie jest w stanie wystarczajaco zaangazowac się w prace. Praca powinna być
      jednym z priorytetow zyciowych doroslego czlowieka. Jest zycie osobiste i zycie
      zawodowe. Praca nie jest tylko dodatkiem do zycia osobistego. Jest duzo blizej.
      Bez pracy ludzie nie mogliby zyc.
      Oczywiście najwazniejsza jest rodzina, ale zaraz za nia praca, a nie dlugo
      dlugo nic i gdzies w tle majaczaca się pracka.
      Zakladanie, ze dzieci mogą nie chorowac tej pani jest bezsensu. Trzeba przyjac
      wersje najbardziej statystycznie prawdopodobna w takim wypadku. Może i by nie
      chorowaly- trudno, dzieki kolezanki komentarzowi nigdy się tego nie dowiemy.
      Ja akurat mam takie podejscie do pracy, ze tez bym uwage zwrocila na taki tekst
      i bylby to zdecydowanie sygnal ostrzegawczy.
      Skoro tak swietnie zna niemiecki niech się zajmie tlumaczeniem w domu- będzie z
      dziecmi caly czas.
    • magdalenkaaa78 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:09
      nisar napisała:

      > Mam koleżankę, znam ją od podstawówki (w sumie prawie 30 lat). Jest na
      > urlopie wychowawczym, przedtem była na urlopie wychowawczym na pierwsze
      > dziecko, przedtem była na zwolnieniu w ciąży. W sumie ma przerwy w "aktywnym
      > pracowaniu zawodowym" prawie siedem lat. I teraz problem - ja jestem szefem
      > kadr niemieckiej firmy, ona zna b. dobrze niemiecki, wychowawczy jej się
      > kończy i szuka pracy.
      > Zostałam odsądzona od czci i wiary gdy powiedziałam, że NIE załatwię jej
      > pracy u nas w firmie.

      Rozumiem dziewczynę. Ostatecznie zakladamy, że na dobrych znajomych możemy
      liczyć. Z drugiej strony doskonale, chyba jeszcze lapiej niż ją, rozumiem
      Ciebie.

      > No nie zrobię tego niestety.
      > Najwyraźniej koleżanka (jakkolwiek na pewno pracowita i sumienna) ma
      > podejście do życia z konkretnymi priorytetami: dzieci i rodzina, praca potem.

      Taką postawę zyciową rozumiem i popieram, szkoda, ze nie da się z niej wyzć.

      > Fajnie. Ale ja nie wyobrażam sobie świecenia oczami przed szefem, gdy ona
      > będzie brała kolejne zwolnienia na dzieci (przy dwojgu dzieciach, jednym w
      > zerówce, drugim w przedszkolu, do którego to przedszkola młodze dziecię
      > chodzić dopiero zacznie nie liczyłabym na brak chorób). Zwłaszcza po jej
      > wypowiedzi "wiesz, mama może z nimi zostać, ale oni jak są chorzy, to
      > potrzebują mnie".

      O, i to by bylo dla mnie nie do zaakceptowania. sama mam dziecko, w poprzedniej
      pracy pracowalam półtora roku, z tego ani jednego dnia nie byłam na zwolnieniu
      ( Fakt, urlop wukorzystałam do maksimum, ale to mi się nalezy jak psu miska i
      tyle ) Natomiast rozumiem pracodawcę, ktory boi się, że mu kobieta będzie
      więcej na zwolnieniu niż w pracy sad


      > Wredna jestem?
      >
      Nie. Jestes rozsądna. jak by ją pracodawca sam zatrudnił to jego problem, jego
      zmartwienie. Natomiast jesli Ty polecisz mu taką osobę to można podejrzewać, że
      gdy koleżanka zacznie chodzić na zwolnienia bedzie miał do Ciebie (nie)
      uzadasniony żal...
    • asymilacja Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:28

      Wyznaję zasadę - pracuję z obcymi, imprezuję ze znajomymi i tych dwóch światów
      nie mieszałam i mieszać nie będę.
      Brzydzę się tzw. załatwianiem pracy, rozdawnictwem posadek po rodzinie,
      niezależnie od kwalifikacji "podstawionych".
      W moim odczuciu wredna jest koleżanka, bo postawiła Cię w takiej sytuacji i
      jeszcze ma pretensję, że powiedziałaś NIE.


      • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:32
        Ja w ogóle tego w ten sposób nie postrzegam. Polecając kogoś pracodawcy wcale
        mu pracy nie załatwiasz. W końcu to pracodawca decyduje czy kogoś zatrudni czy
        nie. Podsuwając mu czyjeś CV robisz tez przysługę temuż pracodawcy, który szuka
        właśnie pracownika. Nie widzę w tym nic nagannego i jeśli ktoś znajomy mówi mi,
        że szuka pracy to mnie w trudnej sytuacji wcale nie stawia.
        • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:41
          Troche zalezy od tego czy podobnie postrzega to pracodawca. Nikt nie chce
          uslyszec komentarza po czasie w stylu "bardzo Cie cenie, ale juz mi nikogo
          wiecej nie polecaj". Mozliwosc rozdzielenia zwiazku pomiedzy pracownikiem, a
          osoba polecajaca jest bardzo trudna i w zasadzie mozliwa tylko po dlugim czasie
          pracy i to satysfakcjonujacej pracy. Kolezanka niejako podpadla na dzien dobry
          niestety. Moze niefortunnie sie wyslowila, ale to jej problem. Dlaczego Nisar
          mialaby podejmowac ryzyko przekonywania sie o tym? To by bylo nierozsadne.
          • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:45
            Nisar jest kadrową, z tego co zrozumiałam. Ona prowadzi wstępne sortowanie
            ofert ew. pracowników. Jakoś tam bierze za nich odpowiedzialność.

            Jak się ma pracodawcę, który lubi się do kogoś przyczepiać to pewnie faktycznie
            lepiej siedzieć cicho i pilnować swojego stołka. Jak się ma normalnego
            pracodawcę to można powiedzieć "Mam koleżankę, która szuka pracy po
            siedmioletnim urlopie wychowaczym. Wprawdzie nigdy z nią nie pracowałam ale z
            tego co wiem jest sumienna. Ma dwoje dzieci, więc pewnie czasem jakieś
            zwolnienie może jej się przytrafić. Zaprosić ja na spotkanie?"
            • bri Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:47
              Ale Nisar niech robi co chce - w końcu to jej koleżanka, może się faktycznie do
              roboty nie nadaje a ona to podświadomie wie. Nie chcę zostać źle zrozumiana. Po
              prostu piszę jak ja do tego podchodzę.
              • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:57
                może się faktycznie do
                >
                > roboty nie nadaje a ona to podświadomie wie

                To mi przypomnialo, ze wielokrotnie przekonalam się o tym, ze fajni znajomi w
                pracy okazuja się często do bani. A z biegiem lat, ze tak powiem, doszlam do
                wniosku (sluchajaca przez ten czas roznych opowiesci z miejsc pracy tych
                roznych ludzi), ze tak jak jest wiele osob, które lubie, a wrecz cenie na
                gruncie prywatnym, to nie znajduje ani jednej, z która chcialabym np. mieć
                spolke i pracowac razem.
                Na jakiej podstawie Nisar ocenia przydatnosc kolezanki tez nie wiem, ale jestem
                wlasnie przeciwna zalatwianiu pracy znajomym, bo ja NIE WIEM jak oni się
                zachowuja w pracy, bo skad? Co innego wyniuchac, ze gdzies jest rekrutacja i
                podrzucic papiery i niech delikwent radzi sobie sam. Uwazam, ze to
                wystarczajaca pomoc, gdy w tak wielu firmach nabory nawet nie sa oglaszane na
                zewnatrz.
        • asymilacja Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:50

          Nisar jest szefem kadr, powiedziała koleżance NIE, nie załatwie ci pracy w tej
          firmie, czyli tamta musiała WPROST o to prosić. I to jest wg mnie naganne.
    • elza78 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 16:35
      i bardzo dobrze, jesli chce pracowac to niech sie stara w normalnej rekrutacji
      co to za "zalatwianie"... w ten sposob mamy na wiekszosci stanowisk mega
      kompetencje bo pracuje wujek cioci brata szefa albo kurde cholera wie kto
      rowniez znajomy...
      IMO dobre podejscie
    • mathiola Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 17:02
      Podziwiam za szczerość, chyba bym nie umiała powiedzieć tak prosto w oczy że
      nie. Pewnie też bym się wahała, bo w końcu z jakiej racji świecić oczyma przed
      szefostwem za kogoś, kogo poleciłam, a ten się nie sprawdza jako pracownik...
      Ale z drugiej strony, czemu zakładać, że ona na te zwolnienia będzie chodziła?
      Może nie będzie? A jak będzie to przeciez można ją zwolnić. Przecież
      pracownice - matki jednak istnieją i bywają dobrymi pracownicami... Ja bym
      chyba załatwiła w końcu jej tę robotę... Tak mi się zdaje. Ale nigdy nie byłam
      w takiej sytuacji, więc ciężko mi gdybać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka