Dodaj do ulubionych

Lincz będzie na pewno.

    • melka_x Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 17:09
      A Ty jej odmówiłaś z automatu zakładając zwolnienia, czy powiedziałaś "słuchaj
      stara, może ci pomogę, ale masz mi obiecać, że chore dzieci będą zostawać z
      twoją matką?", a ona Ci na to, że nie? Bo między jedną a drugą sytuacją dla
      mnie jest spora różnica.
      • syriana Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 17:14
        ee..
        asertywna jesteś, a nie wredna
        co masz później oczami za nią świecić

        ale możesz ją uświadomić trochę jak obiektywnie wygląda z boku taka postawa
        bo może ona zupełnie nie widzi problemu
    • monia145 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 17:23
      Moim zdaniem mogłaś te pracę chociaż spróbować jej załatwić.
      Na zasadzie- przekażę CV szefowi, ale sama z nim porozmawiaj o swojej sytuacji
      rodzinnej. Nic by Cię to nie kosztowało. To w końcu szef decyduje, czy
      rozpocznie współpracę z osobą z dwojgiem dzieci- on też a nie Ty będzie ponosił
      konsekwencje jej ewentualnych absencji w pracy.
      Czasami bywa też tak, że kiedy ktoś rozpoczyna pracę i sprawia mu ona
      satysfakcję i radość, daje wymierne korzyści- przwartościowuje swoje życie.
      Skąd wiesz, że koleżanka po objeciu stanowiska nie wyrwałaby sie zroli mamy-
      kwoki? Wydaje jej sie, że dzieci nie dadząsobie rady bez niej, bo ma za soba
      kilkuletnie doświadczenie w byciu mama na pełnym etacie i, jak część z matek na
      tym forum- NIE WYOBRAŻA sobie innego zycia. Bywa jednak inaczej. Nie dowiesz
      się, bo skresliłaś ją przed startem.
      • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 17:32
        Moze jednak, to kolezanka sama skreslila sie przed startem?
        Moze to nie jest robota dla ludzi, ktorzy sobie nie potrafia wyobrazic takich
        rzeczy?
        W kazdym razie z wypowiedzi Nisar nie wynika jak wyglada rekrutacja w tej
        firmie i czy jest opcja neutralnego podsuniecia papierow.
        Moze Nisar uchyli rabka.
      • lola211 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:34
        To niech wysle cv bez powolywania sie na kogokolwiek.Niestety, ale prawda jest
        taka, ze w razie czego krzywo sie patrzy na osobe polecajaca, ze spieprzyla
        sprawe.
        • monia145 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:37
          lola211 napisała:

          > To niech wysle cv bez powolywania sie na kogokolwiek.Niestety, ale prawda
          jest
          > taka, ze w razie czego krzywo sie patrzy na osobe polecajaca, ze spieprzyla
          > sprawe.


          I gdybym była koleżanką Nisar i jednak tą pracę chciała podjąć, to bym tak
          zrobiła, jak radzisz. Wysłałabym bez poręczycielasmile
          • alfama_1 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:57
            > I gdybym była koleżanką Nisar i jednak tą pracę chciała podjąć, to bym tak
            > zrobiła, jak radzisz. Wysłałabym bez poręczycielasmile

            Chyba nie na tym etapie? Odpadłaby na starcie, kadry nie przepuszczą CV wink
            Wyobrażasz sobie, że koleżanka mówi Ci o pracy w swojej firmie a Ty bez
            informowania jej tam aplikujesz? Zwłaszcza, że jest osobą opiniującą? Dla mnie
            kosmiczna sytuacja. Jasne, że przy szukaniu pracy pyta się znajomych.
            • lola211 Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 09:04
              Wysylam cv, wiedzac, ze w kadrach pracuje moja kolezanka- zatem łudze sie, ze
              nie trafi ono od razu fo kosza.Ale nie wymagam, by mnie "pchnela"- licze po
              prostu , ze moje cv trafi do szefa i jesli mu ise spodoba, to mnie zaprosza na
              rozmowe.Dla mnie to proste.Nikt za mnie nie reczy, nikt w razie czego nie
              swieci oczami.
    • e_r_i_n Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:19
      Załatwianie pracy jest w ogóle bez sensu.
      W opisanej sytuacji (tzn. jasnym określeniu przez kolezanke swojego stosunku do
      pracy), nie dziwię się w ogóle.
      Dla mnie zwolnienie na dziecko jest ostatecznościa i oby moje dziecko nie
      chorowało, bo teraz pole manewru mam niewielkie. A zwolnienia sa wszędzie
      kiepsko widziane.
      Inna sprawa, ze nawet na zwolnieniu wiekszosc swojej pracy robiłam w domu.
    • valldemossa Re: Do Nisar 05.03.07, 18:26
      Moim zdaniem wcale nie jesteś.
      Sama nie poręczyłabym za kogoś, jeśli nie byłabym pewna, że można na tej osobie
      polegać i że nie będę musiała świecić za nią oczami.
      Zresztą nie rozumiem podejścia koleżanki - że POWINNAŚ załatwić jej tę pracę
      (bo chyba ma takie podejście, skoro odsądziła Cię od czci i wiary smile).
      Niby dlaczego??? Oczywiście mogłabyś jej wyświadczyć przysługę, ale to przecież
      kwestia Twojej dobrej woli, a nie obowiązek!
      Drażni mnie postawa roszczeniowa.

      Pozdrawiam Sąsiadkę smile
    • triss_merigold6 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:29
      Nie jesteś. Piszę to jako matka dziecka chorującego z niewielkimi przerwami od
      2 miesięcy. Efekt żłobka - aktualnie przerabiamy ospę.wink Nie opuściłam ani
      jednego umówionego spotkania chociaż wymaga to kombinacji alpejskich.
    • rene-76 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 18:32
      a dlaczego wredna?Po prostu znasz jej możliwosci i wiesz że sie zbytnio nie
      nada do pracy u ciebie-też bym tak zrobila
      • renia1807 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 19:20
        Wcale nie jesteś wredna!
        Ja przekonałam się na własnej skórze, że nie warto załatwiać pracy koleżankom.
        Teraz uważam, że to ja byłam głupia, bo poszłam do szefa, poręczyłam za nią,
        nauczyłam ją wszystkiego i potem o mały włos nie wyleciałam z pracy przez nią.
        To moja bezczelna kolezanka okazała się wredna!
        • kuku-007 Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 22:56
          Nie jesteś wredna!
          Poręczać można za siebie, za kogoś to za duże ryzyko.
          Przekonałam się na własnej skórze, jak niefajnie jest świecić oczami za kogoś
          (analogiczny przypadek - koleżanka non stop na zwolnieniu na dzieci), a robotę
          trzeba było zrobić - za nią.
          Teraz ani bym nie poleciła nikogo takiego, ani bym nie zatrudniła - a już do
          własnej firmy - never!
    • mama_oli_i_tomka będę bronić Nisar... 05.03.07, 23:15
      ... bo wiem że ani jej ani jej szefowi posiadanie dwójki dzieci i długa przerwa
      w pracy zawodowej nie przeszkadzają. O ile widzą zaangażowanie, chęć do pracy,
      zapał oraz widzą, że mama umie się zorganizować w kestiach opiekuńczo-
      rodzinnych.
      Jeśli koleżanka wystrzeliła z tekstem w stylu - wiesz jak mi się dzieci
      pochorują to nie będe się oglądać tylko biorę zwolnienie i siedzę z nimi tak
      długo jak trzeba - to wcale się nie ma co dziwić, że Nisar zareagowała jak
      zareagowała.
      To mówiłam ja - mama dwóch przedszkolaków z niemal 5-letnia przerwą w zawodzie.
      • fankajanka Re: będę bronić Nisar... 07.03.07, 01:00
        mama_oli_i_tomka napisała:

        > ... bo wiem że ani jej ani jej szefowi posiadanie dwójki dzieci i długa
        przerwa
        >
        > w pracy zawodowej nie przeszkadzają. O ile widzą zaangażowanie, chęć do
        pracy,
        > zapał oraz widzą, że mama umie się zorganizować w kestiach opiekuńczo-
        > rodzinnych.

        Z tego (szczególnie to - umie sie zorganizować w kwestiach opiekuńczo-
        rodzinnych) wynika, że mama w tej firmie nie ma prawa isc na zwolnienie, bo co
        znaczy to zorganizowac- albo wynająć kogos, aby opiekował sie dzieckiem albo
        samemu iść na zwolnienie, skoro pójscie na zwolnienie jest be to w gre wchodzi
        tylko wynajeta opiekunka ( czy tez babcia, na jedno wychodzi)
    • vharia Re: Lincz będzie na pewno. 05.03.07, 23:18
      O matko, pracodawca to NIE JEST instytucja charytatywna i ci, ktorzy nie prowadzili logocznego rachunku ekonomicznego już siedzą na zasiłkach a nie kręcą firmami.
      To normalne: każdy dba o swoje. matka z dwojka dzieci szukająca pracy stara sie wywołać wrażenie, ze jest najlepszym (w tym dyspozycyjnym) pracownikiem a pracodawca stara się ja prześwietlić i policzyć, ile jej zapłaci za pracę a ile za zwolnienia lekarskie. Dla mnie czysty realizm, wredne jest pogrywanie na uczuciach w takim wypadku (jak mogłaś jej to zrobić).
    • asia06 Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 05:35
      Jesteś i to bardzo. A rodzinę masz? A dzieci masz? Czy tylko szefa i pracę?
      • pade będzie na pewno. 06.03.07, 09:24
        Dziwi mnie podejście Nisar. Zna koleżankę ileś tam lat i twierdzi, ze pracowita
        i sumienna!!!! To skoro sumienna jest, nie będzie chodziła non stop na
        zwolnienia i zawalała pracy, prawda? Albo jest sumienna albo nie jest!
        Ze swojego doświadczenia powiem, że ja chodziłam na zwolnienia na synka, a
        chorował często. Tyle że, brałam pracę do domu!!!, przyjeżdżałam w niedzielę,
        sobotę, popołudniami. Wszystkie umowy i inne dokumenty były oddane w terminie.
        Koleżanka, która pracowała ze mną musiała za mnie przyjąć ze trzech klientów,
        zajęło jej to ok. 15 min i tyle.
        Ale umowy mi nie przedłużono, powód: zbyt częste zwolnienia.
        Mam nauczkę by już nigdy nie brać roboty do domu i w weekend odpoczywać.
        Patrzycie tylko z punktu widzenia pracodawcy i pracowników, którzy muszą
        odwalać robotę za innych-tych "leniwych". A czy mojego szefa obchodziło, ze
        nigdy nie miałam zaległości w pracy? Nie. I po macierzyńskim na córę nie
        przedłużono mi umowy, bo drugie dziecko też będzie chorowało!
        Nie powiem głośno co myślę o takich pracodawcach.
        PO co ja tak zasuwałam?
    • szymama Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 10:32
      ja powiem tylko tyle. Pracuje za granica. Mam dziecko, chcialabym drugie. Moje
      5-letnie dziecie chodzi do szkoly, i choruje czasami. I wiecie co?????
      oj szef sam mnie do domu wygania jak sie dowiaduje, ze mlody chory z nianka
      siedzi!!!!Dla niego i dla wiekszosci moich kolegow cudzoziemcow RODZINA jest
      NAJWAZNIEJSZA. Rozmawialam z moim szefem o moich planach ciazowych, bo biorac
      pod uwage doswiadczenie w Polsce wiedzialam, ze pojde w odstawke. Moj szef
      stwierdzil, po raz kolejny ze RODZINA jest NAJWAZNIEJSZA! Moge sobie w ciazy
      chodzic, urodzic, po maciezynskim wrocic na tyle godzin w tygodniu ile mi
      pasuje.
      I dlatego nigdy juz do Polski nie wroce. Czlowiek sie zaharowywuje a jesli
      tylko dziecko chore i chce sie z nim zostac 2 dni w domu od leni i nierobow
      jest sie wyzywanym. Ale coz, wiem, ze w Polsce praca to luksus. Tutaj luksusem
      jest wlasnie rozina.
      Zycze Wam, zeby Wasze dzieci jak najmniej chorowaly. Buzka!
    • nisar Kochane moje. 06.03.07, 11:38
      Bardzo dziękuję za wszystkie bez wyjątku wpisy.
      Ponieważ znakomita większość z Was mnie rozumie, wnoszę z tego że jeszcze się
      do odstrzału tak całkiem nie kwalifikuję.
      O tym jak wygląda podejście szefa i kadr do ODPOWIEDZIALNYCH matek w mojej
      firmie wiem najlepiej. Wie to także jedna z Was, której za wypowiedź dziękuję
      szczególnie.
      Tym z opozycji przypominam, że tak czy siak, czasy kiedy płacono za "bycie na
      etacie" się skończyły. Obecnie każdy absolutnie pracodawca oczekuje pracy w
      zamian za płacę, którą daje i nie wydaje mi się to szczególnie naganne.
      Podejście typu "bo ja jestem matką, świat na kolana" może skutkować w
      najbliższej rodzinie, ale raczej nie dalej.
      Pozdrawiam Wszystkich.
      • iwles Re: Kochane moje. 06.03.07, 11:55
        Wiem jedno - twoja firma na pewno nie wygrałaby w konkursie:

        firmy przyjazne matkom.


        I nie chodzi o postawę: jestem matką - świat na kolana,
        ale o postawę:
        Jestem matką - i z tego tylko powodu nie zamykajcie mi drzwi przed nosem.
        • nisar Iwles 06.03.07, 11:58
          przeczytaj sobie powyżej wypowiedź Mamy_oli_i_tomka, dobrze?

          Poza tym, skarbie, też jestem matką. Nikt przede mną niczego nie zamyka. Powiem
          więcej, z tego powodu właśnie szef zgodził się na to, bym pracowała 7 godzin za
          pełne wynagrodzenie. Po prostu ma być zrobione - dopóki jest - przychodzę o 9 a
          wychodzę o 16. I wracam do dziecka, które - jakkolwiek prawie trzynastoletnie -
          potrzebuje mnie na pewno nie mniej niż niemowlę.
          • babka71 Re: nisar to masz jakieś specjalne układy 06.03.07, 12:05
            z szefem..Gratuluję 7 godzin dziennie ..tylko zadrościć
            serio naprawdę zazdroszczę takiego układu !!!czapka z głowy szczęsciara z Ciebie
            • nisar Nie, nie mam żadnych "układów" 06.03.07, 12:15
              z szefem.
              I babka, dopóki nie zrozumiesz, że układy to już nie te czasy, dopóty będziesz
              sfrustrowaną bezrobotną, niestety.
              • babka71 Re: nisar 06.03.07, 15:45
                może sfrustrowana, ale napewno nie bezrobotna
                nie pozdrawiam
        • mama_oli_i_tomka Re: Kochane moje. 06.03.07, 12:06
          Iwles ale ta firma nie zamyka drzwi przed matkami. I wierz mi, wiem co mówię.
          Matka dwóch przedszkolaków, z 5-letnią przerwą w zawodzie, dostała propozycję
          pracy w firmie Nisar. Ta matka dość wyraźnie zaznaczyła, że dzieci owszem ma, i
          to dość małe, ale zająć się nimi w razie choroby też ma kto i matka nie będzie
          non stop zawalać swojej pracy. I mogła matka pracować. Niestety z przyczyn
          rodzinno-zdrowotnych i tym samym organizacyjnych matka SAMA zrezygnowała z
          możliwości podjęcia pracy. Bo ma minimum przyzwoitości i zdrowego rozsądku.

          ps. matka jest w o tyle komfortowej sytuacji, że powrót do pracy to jej chęci a
          nie konieczność.
          • iwles Re: Kochane moje. 06.03.07, 12:31
            Mamo Oli i Tomka.
            Nie znam TEJ firmy, mogę sądzić jedynie po wypowiedziach Nisar.
            I oto co zobaczyłam:

            Nie wiem, kto jest odpowiedzialny za przyjmowanie ludzi do pracy, ale niedanie
            dziewczynie nawet możliwości złożenia podania i rozmowy kwalifikacyjnej, tylko
            dlatego, że zakłada się z góry, że dzieci będą chorować, a matka na pewno nie
            będzie potrafiła sobie zorganizowac życia (no bo skąd Nisar wie na 100 %, że ta
            kolezanka będąc na zwolnieniu na dziecko, podobnie jak Nisar, nie będzie
            potrafiła zorganizować swoich służbowych obowiązków tak, aby nikt nie musiał
            jej zastępować ? ) - jest dla mnie ewidentym przykładem mobbingu.


            Może jestem niedzisiejsza, ale dla mnie osoba, która na rozmowie
            kwalifikacyjnej nie mówi prawdy, tylko to, co przyszły szef chce usłyszeć -
            choć z góry wie, że nie będzie mógł dotrzymać 100 % warunków tej rozmowy, nie
            rokuje mi dobrze, jako pracownik.
            • nisar Iwles, chyba nie przeczytałaś dokładnie. 06.03.07, 12:37
              Otóż moja koleżanka ma zarówno męża jak i emerytowaną mamę, na pełnym chodzie
              (daj Boże mnie taką kondycję), bez żadnych innych zobowiązań i chętną do pomocy.
              Jeśli będąc w takiej sytuacji rodzinnej (komfortowej jak dla mnie)ktoś
              uprzedza, że w razie czego weźmie zwolnienie to dla mnie oznacza, że nie będzie
              się wysilać.
              • iwles Nisar 06.03.07, 12:51
                Ale mąż pracuje ????



                Bo wiesz, jesli chodzi o wybór, który z rodziców ma zostać, choć oboje pracują -
                no to któryś pracodawca i tak w takim wypadku będzie "pokrzywdzony".


                Wiesz, ja też mam mamę na miejscu, która jest bardzo chętna do pomocy i opieki.
                I korzystam z tego.
                Ale, kiedy ostatnio moje dziecko miało gorączkę i wymioty i dostawało
                zastrzyki, przy których się wyrywał i dostawał histerii - to ja, niestety - nie
                miałam sumienia skazywać mojej mamy na opiekę nad synem. Wzięłam 3 dni
                zwolnienia na dziecko.

                Moja praca w tym czasie na mnie czekała, dobrze, że mogła poczekać.
                Co więcej - musiałam podpisac oświadczenie, że nie miałam z kim zostawić
                chorego dziecka (????? ale KOGO konkretnie ZUS miał na mysli - to do tej pory
                nie wiem.)



                pomijając wszystko inne - przypomniała mi się dyskusja, która tu niedawno się
                rozpętała: o nowoczesnych babciach, w której to większośc forumowiczek
                prezentowała stanowisko, że zajmowanie się dzieckiem to OBOWIĄZEK rodziców.
                Babcie mają prawo żyć swoim zyciem i odpoczywać na zasłuzonej emeryturze po
                latach ciężkiej pracy.



                Więc ja teraz to juz zupełnie nie rozumiem pracodawców.
                • paula_paulina_10 Re: Nisar 06.03.07, 12:55
                  A gdyby praca nie mogła czekać to KTOŚ musiałby siedzieć po godzinach, zabierać
                  pracę do domu - słowem za Ciebie pracować.
                  Uważam, że zastępstwa są do zaakceptowania, ale naprawdę w wyjątkowych
                  sytuacjach i bardzo rzadko.
                  • iwles Re: Nisar 06.03.07, 13:01
                    Istnieje jeszcze cos takiego jak koleżeńskie zastępstwa.
                    Nie mówić już o czymś takim ewentualnie, jak nadgodziny.


                    I ja naprawdę nie rizumie, dlaczego zakłada się z góry, że dzieci często
                    chorują.

                    Wiesz pracowała u mnie taka jedna pani - 50-letnia, która w jednym roku
                    chodziła częściej na zwolnienia niż ja byłam łącznie na dziecko, przez 3 lata.

                    Nigdy nikt nie wie - co przyniesie los. I kto kogo częściej będzie musiał
                    wyręczac w obowiązkach.

                    a poza tym - chyba najpierw podpisuje sie umowę na okres próbny - pracownik się
                    nie sprawdza - czyli jest niekompetentny, niesumienny, nie umie pogodzić
                    obowiązków - wtedy - nie przedłużamy z nim umowy.
                    • paula_paulina_10 Re: Nisar 06.03.07, 13:06
                      Okres próbny nie jest idealnym sprawdzianem , bo może tak się zdarzyć, że w tym
                      czasie dziecko nie będzie chorować, albo matka, której bardzo zalezy na pracy
                      zrobi wszystko, aby ją dostać i da się poznać z jak najlepszej strony, a potem
                      może już brać zwolnienia.
                      Zgadzam się, że istnieją koleżeńskie zastępstwa, ale tylko w naprawdę
                      wyjatkowych sytuacjach i rzadko.
                      Osoba, która ma zastępować - nieważne czy honorowo czy w ramach nadgodzin - też
                      ma włsne obowiązki, własną rodzinę. Może np. robi prawo jazdy albo chodzi na
                      aerobik - dlaczego ma korygować swoje plany?
                      Pytasz dlaczego zakłada się, że dzieci chorują? Bo tak najczęściej jest gdy
                      pójdą do przedszkola. Poczytaj na innych forach.
                      • wjw2 są jeszcze umowy na czas określony 06.03.07, 21:10
                        > Okres próbny nie jest idealnym sprawdzianem , bo może tak się zdarzyć, że w
                        tym
                        >
                        > czasie dziecko nie będzie chorować, albo matka, której bardzo zalezy na pracy
                        > zrobi wszystko, aby ją dostać i da się poznać z jak najlepszej strony, a
                        potem
                        > może już brać zwolnienia.

                        Umowa na czas określony może trwać nawet 12 m-cy i dłużej, takich umów
                        pracodawca ma prawo dać, zaproponować pracownikowi dwie...
                • malila Re: Nisar 06.03.07, 12:59
                  iwles napisała:
                  > Babcie mają prawo żyć swoim zyciem i odpoczywać na zasłuzonej emeryturze po
                  > latach ciężkiej pracy.

                  Otóż to: zawsze będziesz albo kiepską matką i roszczeniową córką (synową), albo
                  kiepską i roszczeniową pracownicą. Aaa, zapomniałam, jest jeszcze opcja płatnej
                  opiekunki na czas choroby dziecka. Tylko skąd wziąć taką chętną do bycia w
                  stałej gotowości opiekunkę?
                  • iwles i żeby jeszcze chore dziecka ja zaakceptowało ? 06.03.07, 13:02
                    bo np. widzi ją po raz pierwszy na oczy ?



                    Ale pomysł całkiem fajny:

                    Agncja Niań do Dzieci na Zwolnieniu Lekarskim

                    smile
                    • paula_paulina_10 Re: i żeby jeszcze chore dziecka ja zaakceptowało 06.03.07, 13:09
                      Większość z nas ma dzieci. I większość z nas jakoś sobie radziła - niektóre
                      zaczynały pracę, gdy dzieci były w wieku szkolnym, inne pracowały w domu. Ja do
                      chwili ukończenia przez syna 13 lat pracowałam tylko na umowę zlecenie mając
                      mozliwość pracy w domu. Gdy dziecko było chore - pracowałam w nocy, wtedy, gdy
                      mąz był dyspozycyjny.
            • mama_oli_i_tomka Re: Kochane moje. 06.03.07, 12:47
              Iwles ja akurat TĘ firmę poznałam stąd wiem co piszę.
              Co do meritum - o ile dobrze doczytałam i dobrze zapamiętałam koleżanka miałaby
              pracować na recepcji (czy jakoś tak) a tu wybacz nijak nie da się wykonać pracy
              poza firmą i poza godzinami funkcjonowania firmy.
              Stąd postawa Nisar zupełnie mnie nie dziwi.

              Co do kłamania na rozmowie kwalifikacyjnej - masz rację, kłamstwo ma krótkie
              nogi i wyjdzie szybciej niż nam się zdaje.

              Koleżanka była uczciwa - powiedziała, że bez wzgledu na sytuację w firmie,
              niezależnie od bogatego zaplecza pomocowego w razie choroby dzieci ona I TAK
              WEŹMIE ZWOLNIENIE. A Nisar uczciwie powiedziała, że nie zaryzykuje ciągłych
              nieobecności kogoś, kogo obecność w firmie jest konieczna.
      • alfama_1 Re: Kochane moje. 06.03.07, 12:42
        > Tym z opozycji przypominam, że tak czy siak, czasy kiedy płacono za "bycie na
        > etacie" się skończyły. Obecnie każdy absolutnie pracodawca oczekuje pracy w
        > zamian za płacę, którą daje i nie wydaje mi się to szczególnie naganne.
        > Podejście typu "bo ja jestem matką, świat na kolana" może skutkować w
        > najbliższej rodzinie, ale raczej nie dalej.

        Warto również przypomnieć, że czasy dyskryminacji z powodów niemerytorycznych
        przy rekrutacji też się powoli kończą.
        Pracodawca oczekuje pracy, pracownik oceniania jego umiejętności i przydatności
        na danym stanowisku na podstawie wykazanych kompetencji. Gdybyś formalnie
        uzasadniła swoją odmowę tym, że wydaje ci się, że pracownica będzie chodziła na
        zwolnienia lekarskie bo ma dwoje dzieci, sąd pracy długo by się nie
        zastanawiał.
        Skoro już mamy być takie formalne wink
    • burza4 Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 11:50
      linczować cię nie będę - bo masz rację.

      rodzina i obowiązki z tym związane pracodawcy interesować nie muszą. Kodeks
      pracy i tak jest w naszym kraju łagodny. Kłopotów z pracą nie miałam nigdy -
      m.in. dlatego że staram się aby moje życie prywatne nie wpływało na jakość
      pracy - a przecież moje dziecko tez chorowało. I nie oznacza to bynajmniej że
      żyję pracą - wręcz przeciwnie.

      u nas są naprawdę przyjazne warunki dla matek. Tylko trzeba pamiętać również o
      tym, że jak ktoś np. wychodzi godzinę wcześniej, bo karmi piersią 2-latka, to
      jego robota spada na innych, którzy też mają swoje życie. To samo ze
      zwolnieniami, choć mało osób z nich korzysta - nie ze względu na niechęć
      pracodawcy, a po prostu dlatego, że się dostaje po kieszeni.

      Rozumiem, że dziecko chore, rozumiem, że dziewczyna w ciąży może źle się czuć.
      Ale niech to nie będzie nadużywane. Jeśli dziewczyna przynosi zwolnienie, a na
      korytarzu się dowiaduję, że ma zamiar je przedłużyć - to sorry, ale moja ocena
      jej jako pracownika się pogarsza. Nikt mi nie powie, że ona już TERAZ wie, że
      za 3 tygodnie tez będzie się źle czuć - takie podejście sugeruje, że zwolnienie
      jest naciągane. Ona też musi zrozumieć, że jeśli idzie na zwolnienie, to robota
      nie leży. Dzięki takiej akcji pod koniec roku przez półtora miesiąca pracowałam
      CODZIENNIE do 22-23. A tez mam rodzinę i prawo do odpoczynku.

      reasumując - roszczeniowa postawa zraża pracodawcę i trudno się dziwić, że nie
      chce się zatrudniać i płacić osobie, która nie gwarantuje tego, że pracodawca
      będzie mógł na nią liczyć.
      • babka71 Re: burza24, ale jak facet bierze zwolnienie na 06.03.07, 12:01
        chore dziecko to jakos nie ma takiego HALOO!!
        PRAWDA???.., Nikt się go nie pyta dlaczego, aż 5 dni??
        W SUMIE TO NIE ZNAM takich facetów, ale znam zycie i widzę, ze baba babie oko
        wykole ale szefa sku....na bedzie bronić jak Niepodległości!!!
        Typowe podejscie Kobiet uległość!!!
        p.s zapytaj w pierwszej lepszej firmie ilu facetów było na zwolnieniu z powodu
        choroby swoich dzieci, A ILE kobiet??
        • paula_paulina_10 Re: burza24, ale jak facet bierze zwolnienie na 06.03.07, 12:37
          Nie, z założenia baba babie oka nie wykole, ale także baba nie chce pracować za
          babę.
          Podejmując pracę podejmuje się określone obowiązki i w wyjątkowych, naprawdę
          wyjątkowych sytuacjach można te obowiązki scedować na kolegów. Bez względu na
          przyczynę. A matki małych dzieci nie bardzo chcą przyjąć to do wiadomości.
          Podam przykład z ostatniego miesiąca. Zmarła moja teściowa. Wiadomość zastała
          męża w pracy. Ponieważ przez 12 lat nie opuścił ani jednego dnia poza urlopem
          wypoczynkowym, planowanym z wyprzedzeniem, jego szef , oprócz przysługujących
          mu 2 dni, dał jeszcze dodatkowo 3. Oznaczało to, że pracę będzie musiała
          wykonac za niego koleżanka, sympatyczna skąinąd matka 4 letniej dziewczynki. Ta
          pani ma to do siebie, że jej córeczka stale choruje, a ona co kilka tygodni
          ląduje na dłuższym lub krótszym zwolnieniu.
          Gdy tylko dowiedziała się, że będzie musiała popracowac nieco dłużej - zostać
          może godzinę i to nie za darmo - pobiegła do szefa "uprzejmie donosząc", że z
          okazji śmierci matki należą się 2 a nie 5 dni. Szef nie dyskutując polecił jej
          kilkudniowe przejęcie obowiązków męża. Pani wytrzymała 1 dzień - wszystkim
          dookoła opowiadała, że przedszkole, że rodzina, że mąż głodny itd, po czym
          przyniosła zwolnienie na kilkanaście dni. W efekcie mąż , choć nie był
          fizycznie w pracy wykonywał w tym ciężkim dla siebie okresie ( bo chyba trudno
          kwestionować, że śmierć matki takim nie jest) prace za siebie i za nią. W domu.
          W pracy zaś zostawał inny facet.
          I czy trudno dziwic się pracodawcom, że nie chca matek z dziećmi w wieku
          przedszkolnym?
        • burza4 Re: burza24, ale jak facet bierze zwolnienie na 07.03.07, 17:12
          z facetem nie ma HALO, bo faceci zazwyczaj zwolnień na chore dzieci nie biorą.
          Nie mnie pytaj dlaczego - może dlatego że zazwyczaj zarabiają więcej i to się
          zwyczajnie nie opłaca? to jest wewnętrzna sprawa RODZINY - męża i żony - jak
          się dogadają w kwestii opieki.

          tak samo podchodziłabym do faceta, jeślibym musiała za niego odwalać robotę i
          siedzieć do późnej nocy. Tylko że facet ma siłą rzeczy mniejsze możliwości - on
          choćby nie ma zwolnienia na ciążę płatnego 100%. Tu nie chodzi o to, że baba
          babie - tylko po prostu o zwykłą przyzwoitość. Jeśli jedna matka MUSI wyjść, bo
          ma kwit że karmi piersią nieomal przedszkolaka, to inna matka musi zostać po
          godzinach, nawet jeśli jej dziecko jest równie małe.

          Rozumiem, że w ciąży można się czuć kiepsko, ale jeśli ktoś Z GÓRY trąbi o tym,
          że najbliższe 3 miesiące będzie na zwolnieniu, to wybacz - ale tego nie kupuję
          i mam wszelkie podstawy aby przypuszczać że zwolnienie bierze relaksacyjnie, a
          nie zdrowotnie.

          NADUŻYWANIE przywilejów jest nie fair w stosunku do innych.
    • judytak Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 13:30
      załatwiać pracę - to jakiś przeżytek korupcja, kumoterstwo, oczywiście

      z drugiej strony - nie przyjmować kogoś do pracy, tylko bo "być może będzie
      chodziła na zwolnienia" to nie tyle wredne, co bezmiernie głupie, moim zdaniem

      mam obecnie już czworo dzieci
      pracowałam zawsze
      na zwolnieniu lekarskim byłam w sumie kilka tygodni przez kilkanaście lat
      i to nigdy z powodu choroby dziecka

      dwa lata temu (akurat umowa mi się skończyła) postanowiłam zrobić roczną
      przerwę w zatrudnieniu (nie z powodu dziecka)

      i nie mogę z powrotem trafić na rynek pracy :o/
      nikt mnie nie chce, nawet na nocnego stróża (czyli na pracę zmianową w call
      center)

      nie o to chodzi, mam z czego żyć (tlumaczę), niemniej wolałabym na etacie - bez
      przerwy się wszędzie zgłaszam, i bez przerwy nic...

      pewnie wszyscy są tak mądrzy i przewidujący, jak koleżanka nisar :oP

      pozdrawiam
      Judyta
    • mimarika popieram Cie na całej linii 06.03.07, 13:43
      hmmm, a ja Ciebie popieram w pełni. zostanę mama w maju ( pierwsze dziecko),
      ale jednocześnie chcę wrócić do pracy od razu po urlopie macierzyńskim. mam
      tego rodz. pracę,że nie mogę ( i nie chcę ) robic niespodzianek, typu
      zwolnionko lekarskie. w życiu trzeba umieć wszystko pogodzić. Są oczywiście
      sytuacje niezależne od nas, ale nie za często...
      a ja wiem,że maluszkowi zapewnie opiekę pod moją nieobecność, nawet, jesli
      będzie w domku chore.
      Myślę, że zwłaszcza w poważnej pracy nie mozna sobie pozwolić na zbyt częste
      opuszczanie...
      W każdym razie na Twoim miejscu postapiłabym dokładnie tak, jak Ty.
      • cocollino1 Re: popieram Cie na całej linii 06.03.07, 13:52
        Myślę, że zwłaszcza w poważnej pracy nie mozna sobie pozwolić na zbyt częste
        > opuszczanie...
        W zadnej pracysmile Bo kazda nalezy traktowac powaznie, wszak przynosi nam dochodsmile
    • judytak odpowiedzialność 06.03.07, 13:56
      to znaczy, że jeśli ktoś powie, że "mam zapewnioną opiekę nad dziećmi, jednak w
      przypadku poważnej choroby będę zmuszona korzystać ze zwolnienia lekarskiego",
      to olewa pracę i jest nieodpowiedzialny?

      a jeśli powie, że "niezależnie od niczego, nawet gdyby się waliło i paliło,
      będę bez przerwy w pracy", to sznuje racę, szanuje szefa, i jest odpowiedzialny?

      jak dla mnie, pierwsza osoba jest szczera, odpowiedzialna, i myśli
      realistycznie,
      a druga kłamie w żywe oczy, chce się przypodobać, i można zakładać, że w razie
      czego zrobi, co dla niej będzie najwygodniej

      pozdrawiam
      Judyta
      • verdana Re: odpowiedzialność 06.03.07, 14:00
        A jak ktoś powie "mam zapewnioną opieke nad dziećmi, ale i tak bedę szła w
        razie kazdej choroby dziecka na zwolnienie" - to co? To moim zdaniem znaczy, ze
        mowi prawde i liczyć na niego nie mozna - nieszczególnie mu na pracy zależy.
        Nie było mowy o powaznej chorobie.
        Mowimy o realnym przypadku, a nie o tym, czego nie bylo.
        • iwles Re: odpowiedzialność 06.03.07, 14:30
          A tu już decyzja należy do szefa, prawda ?????
        • judytak Re: odpowiedzialność 06.03.07, 19:32
          mi się zdaje, że mówimy o zjawisku ogólnym

          konkretnego przypadku nie znamy na tyle (i nigdy na tyle nie poznamy), żebyśmy
          mogły wyrokować

          pozdrawiam
          Judyta
    • judytak Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 13:58
      a, jeszcze moja mama mi się przypomniała

      była na urlopie wychowawczym dwa razy po trzy lata

      zdecydowanie stawia rodzinę na pierwszym miejscu

      z wyjątkiem urlopu wychowawczego całe życie pracowała
      pracowała bardzo dobrze, sumiennie,
      i nie była na zwolnieniu lekarskim ani jednego dnia (ani w ciąży, ani na
      dzieci, ani na siebie, w ogóle)

      pozdrawiam
      Judyta
    • bglodek Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 16:35
      straszne -pewnie sama nie masz dzieci a ja nie chciałabym takiej koleżanki i
      już razem kawy bym z Tobą nie wypiła !
      masz swoje priorytety to super i twardy charakter cenię takich ludzi ale praca
      i szef ponad wszystko -to dla mnie nie do zrozumienia .
      • nisar bglodek przeczytaj zanim coś napiszesz 06.03.07, 16:43
        bo inaczej nie bardzo mądrze Ci to wychodzi, słonko.
    • lineczkaa Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 16:55
      To, że nie chcesz ręczyć za kolezankę jest zrozumiałe, bo w razie złych wyników
      kolezanki, część winy spadłaby na Ciebie.

      Smutne jest co innego, to, że kobieta z 2 dzieci i z przerwą w życiu zawodowym
      jest na tak straconej pozycji. Nawet w odczuciu innej kobiety, która powinna
      zrozumieć, że mając rodzinę pewne priorytety ulegają zmianie i to nie wstyd, że
      kobieta stawia na pierwszym miejscu dzieci a nie karierę.
      Z drugiej strony pracodawcy robią błąd. Z obserwacji moich dwóch kolegów, którzy
      mają agencje pośrednictwa pracy wynika, że kobiety z 2 i więcej dzieci, są
      świetnymi pracownikami, bo "przeszkolone" w domu nad opieką nad dziećmi i
      dbaniem o dom, są lepiej zorganizowane.
      • mama_oli_i_tomka dziewczyny czytajcie całość! 06.03.07, 17:00
        Bardzo Was proszę czytajcie cały wątek. Bo w treści pojawiło się kilka ważnych
        uwag samej Nisar ale i ja napisałam kilka ważnych dla całości zdań.
        Ocena li tylko na podstawie postu złożycielskiego jest totalnie i absolutnie
        niezgodna z realiami.
        Pozdrawiam
        • lineczkaa Re: dziewczyny czytajcie całość! 06.03.07, 17:34
          no zapewdne jest tak jak mówisz smile
          Odniosłam się do postu założycielskiego, ponieważ jest i trudno się do niego nie
          odnieść. To po pierwsze, po drugie, trudno jest się odnieść do 126 postów,
          bardzo różnych, wrogich, przyklaskujących itp. Po trzecie nie oceniam negatywnie
          założycielki, bo zapewne postąpiłabym podobnie. Co do moich obserwacji, są luźne
          i wyrażają moją obecną wiedzę na dany temat, jeśli myslną? cóż... czas się
          podszkolić smile))
      • triss_merigold6 Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 21:47
        Zdaje się, że ta pani o której mowa z góry zakłada, że zwolnienia brać będzie
        mimo, że ma z kim zostawić dzieci. I to jest najbardziej istotne w jej
        podejściu do pracy. Skoro po 7 latach przerwy zawodowej chce wrócić do pracy na
        etacie to powinna wykazać przynajmniej minimum dobrej woli.
        Dobra organizacja przy pracy w domu? Super ale liczą się jeszcze kwalifikacje i
        wiedza, która może się zmieniać.
    • mika3102 Re: Lincz będzie na pewno. 06.03.07, 20:40
      ty samolubie,zebys taprace stracila!!!!!!!!!!1
    • wjw2 moje doświadczenie 06.03.07, 21:39
      W mojej pracy też zajmowałam się rekrutacją. Z szefem, cudzoziemcem
      konsultowałam zgłoszone oferty, jak również uczestniczyłam w rozmowach
      kwalifikacyjnych.
      Uwierz mi, przez blisko 6 lat wykonawania tej pracy, nigdy nie interesowało
      mnie czy kandydatka ma dzieci, w jakim wieku itp. Szef nigdy nie zapytał
      kobiety kto zostaje z dziećmi w czasie choroby...
      Przez ten czas żadna kobieta nie była notorycznie na chorobowym, nikt nie
      biadolił, że musi wykonać pracę za kogoś. Dziewczyny zachodziły w ciążę, żadna
      nie szła na L4 żeby odpocząć. Po urlopach macieżyńskich wszystkie kobiety
      wracały do pracy na swoje stanowiska, ot taka organizacja.
      Nie umiem tego wytłumaczyć, firma idealna???? Napewno nie...

      Ze mną nie obeszłą się już tak lojalnie (firma), zmienił się "układ sił",
      ale to już zupełnie inna historia...
    • rycerzowa Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 12:07
      Odmowa przyjęcia do pracy kobiety z małymi dziećmi, gdy wiadomo,że będzie
      korzystała z należnych jej praw , tylko na pierwszy rzut oka wydaje się decyzją
      słuszną i racjonalną ( z punktu widzenia pracodawcy).
      Ale jest to tzw. podejście krótkowzroczne.
      W życiu trzeba umieć patrzeć trochę dalej.

      To tak jak ze szczepieniem dziecka. Rodzice mogą nie zaszczepić, i nie narazić
      dziecka na złe samopoczucie i powikłania. Byłoby to słuszne i racjonalne, pod
      jednym warunkiem - gdyby absolutnie wszystkie inne dzieci były zaszczepione.
      Tymczasem tak nie jest.

      Wszyscy wiemy, jakie kłopoty z pracą mają młode matki, mimo wysokich
      kwalifikacji, mimo tego, że są "pracowite i sumienne". W wielu firmach są
      traktowane "odmownie", z obawy, że będą chodzić na zwolnienia.

      Tak, przez kilka lat będą chodzić na zwolnienia.
      Po to jest system ubezpieczeń społecznych, by mogły chodzić, by przez te kilka
      lat mogły być mniej wydajne. I tak są obciążone ponad miarę.
      Na tym polega solidaryzm społeczny. I na tym, że wszystkim nam się to w dłuższej
      perspektywie opłaca.

      1.Jeśli młode matki będą traktowane "odmownie", będą zwyczajnie bały się rodzić
      dzieci, nastąpi załamanie demograficzne, i żadne zasiłki nie pomogą.
      Nie uważam, że powinno nas być "więcej i więcej", ale spadek populacji nie może
      być zbyt gwałtowny.
      To się obróci przeciwko nam, bo to nasz system emerytalny się zawali.

      2. To się może obrócić przeciwko nam w sensie osobistym. My już mamy pracę, ale
      taki system odmowy może spotkać i moją córkę i córkę Nisar, i to już całkiem
      niedługo.
      A już właśnie teraz Młode się dowiadują : twoje macierzyństwo to tylko twoja
      osobista sprawa, chcesz mieć dzieci i pracować, to tyraj i w dzień i w nocy, bo
      nikt ci w firmie nie pomoże, świat jest dla silnych i wolnych.

      3. Firmy tracić mogą dobrych i odpowiedzialnych pracowników. Tych odpowiednich i
      stanu wolnego po prostu nie starczy. A każde marnotrawstwo obraca się przeciwko
      nam wszystkim.

      Rozumiem,że w przypadku małej firmy trudno jest zapewnić taką liczbę
      pracowników, by uwzględnić ewentualne choroby i inne zwolnienia.
      Ale nie można z wady czynić cnoty.
      Nie wzrusza mnie branie urlopu zamiast zwolnienia, ani praca po nocach, bo już
      widzę, jak niemiecki pracodawca zaciera ręce : w swoim kraju takich naiwnych by
      nie znalazł.
      ( Chociaż rozumiem,że czasem trzeba, ale nie może to być regułą, i powodem do
      chwalenia się).

      A co do konkretnego aspektu że w przypadku znajomej Nisar jest babcia, która
      może zaopiekować się chorym dzieckiem - to przecież wiadomo,że różne są
      układy między babciami a młodymi matkami. Skoro ta akurat znajoma nie chciała i
      nie chce korzystać z opieki babci nad dziećmi, to widocznie ma powód. Może to
      taka babcia jak teściowa Tris? Albo jednego wnuka nie lubi, jak teściowa
      Verdany? Coś musi być "na rzeczy".
      • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 14:10
        <Coś musi być "na rzeczy".>

        Owszem jest - to:
        "wiesz, mama może z nimi zostać, ale oni jak są chorzy, to
        potrzebują mnie".

        i juz.
        • iwles Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 14:17
          No własnie:

          "dzieci mnie POTRZEBUJĄ"

          a nie

          "nie będzie mi się chciało iść do pracy, więc wezmę zwolnienie i sobie odpocznę"
          • fajka7 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 14:23
            No i o tym czy zawsze i bezwzglednie potrzebuja w kazdej sytuacji i kazdym
            kichnieciu moznaby 3 lata dyskutowac i do niczego sie nie dojdzie.
            Nisar przyjela te wypowiedz jako oznake, ze zawsze i bezwzglednie, co stalo sie
            przedmiotem powaznych watpliwosci. Jej prawo.
      • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 14:32
        Wiesz, to niezupełnie tak jest jak piszesz. Wiemy, że dzieci w wieku
        przedszkolnym żłobkowym i wczesnoszkolnym chorują. Chorują częściej niż
        starsze, bo układ odpornościowy, zachowania sprzyjające infekcjom itp. Dziecko
        chore, więc mama na zwolnienie. Kilka razy w roku. A jak ma więcej dzieci to
        jeszcze częściej. A pracę wykonac trzeba. No bo zakładamy, że nikt nie
        zatrudnia pań, żeby zdobiły biuro. Kto więc ma za nie pracować? Inni.
        A mogą to być ludzie, którzy maja starych, schorowanych rodziców. I muszą
        zrobić im zakupy, poprać albo po prostu z nimi pobyć. A nie mogą, bo muszą
        pracować za nieobecną koleżankę.
        Mogą być ludzie, którzy wykupili sobie kurs języka obcego i nie chcą opuszczać
        zajęć.
        Mogą być i tacy, którzy chcą pobyć z własnym dorastającym dzieckiem, które
        potrzebuje rodziców nie mniej niż 4 latek.
        Mogą być osoby, które same się leczą, a nie chcą wszem i wobec tego ogłaszać.
        I jeszcze jedno - konia z rzędem temu, kto namówi matkę małego dziecka, aby
        została po godzinach, bo np. jest coś pilnego albo zachoruje inny pracownik.
        Wtedy szef nawet nie ma odwagi proponować, bo spotka go odmowa.
        I jeszcze jedno - sprawa urlopów. W mojej firmie matki małych dzieci są zdania,
        że im i tylko im nalezy się urlop w miesiącach wakacyjnych. Ja jestem matką 16
        latka, więc według nich mogę spędzać urlopy w listopadzie. I to tez powód do
        zatargów.
        Czy można dziwić się szefom, że ich nie chcą?
        • iwles Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 14:55
          Tylko ja jestem ciekawa na CO w takim razie jest przeznaczane MOJE
          ubezpieczenie chorobowe ???

          Miesięcznie jest to prawie 200 zł - gdyby przemnożyć to przez 12 m-cy wyjdzie
          dobrze ponad 2.000 zł.

          Czyli na dobrą sprawę ZUS powinien mi zapłacic 100 % moich poborów przez ok.
          30 dni w roku mojej nieobecności spowodowanej zwolnieniem lekarskim !
          Wtedy wyjdziemy na zero.

          Jeśli tego nie wykorzystam , no to kto, no KTO zarabia na mnie ????
          • malila ZUS;)) n/t 07.03.07, 15:14

          • rycerzowa Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 15:15
            Każdy coś ma, jeden dzieci, inny chorych rodziców, jeszcze inny studia
            wieczorowe. Dlatego cywilizowany świat wymyślił 8-godzinny dzień pracy.
            A jeśli ktoś pozwala sobą orać, to jego sprawa, chwalić się nie ma czym.

            Po to też jest ubezpieczenie chorobowe, aby można było zapłacić pracownikowi na
            zastępstwie. Teoretycznie tak jest.
            Chorujesz, albo choruje twoje dziecko - płaci ci ZUS. Pieniądze, które
            pracodawca wydałby na ciebie - powinien wydać na kogoś, kto cię zastąpi.
            Tak powinien wyglądać cywilizowany, a nie wilczy, albo raczej niewolniczy rynek
            pracy.
            • nisar Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 15:20
              Tylko o ile można zastąpić recepcjonistkę, o tyle trudniej już choćby tłumacza,
              specjalistę np. w dziedzinie języka budowlanego, nie?
            • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 15:37
              Widzisz, jest 8 godzinny dzień pracy i jest taka liczba pracowników, aby każdy
              miał co robić w ciągu tych 8 godzin.
              Ale są też sprawy terminowe nie cierpiące zwłoki np. zamówienia, tłumaczenia ,
              w szkole lekcje, w szpitalu pacjenci. I nie bardzo można zatrudniać np.
              tłumacza na wszelki wypadek, albo nauczyciela "od zastępstw". Nie można także
              powiedzieć kontrahentowi, że zamówienie będzie wysłane za 5 dni jak pracownik
              wróci z urlopu, bo czeka na nie inny kontrahent, któremu może stanąć linia
              produkcyjna.
              Jest to praca, którą musi wykonać obecny i odpowiedzialny pracownik. Tak jest.
              Oczywiście w cywilizowanym świecie dostaje on za to dodatkowe pieniądze, ale
              zabiera mu to czas, który przeznaczył na coś innego. Choćby studia wieczorowe.
              Traci zajęcia, traci możliwość nauczenia się. Nie wszystko da się kupić za
              pieniądze. Wiem, że patrzysz na to z punktu widzenia matki małego dziecka, ale
              spróbuj zobiektywizować to patrząc z pozycji szefa lub osoby stale zmuszanej do
              zastępstw.
              • iwles Re: Lincz będzie na pewno. 08.03.07, 08:43
                Hmmmmmmmmmmmmmmm..........
                Wg Twojej teorii pewne zawody powinny wykonywać roboty, a nie ludzie.
                No cóż - być może naukowcy w niedługim czasie rozwiążą ten problem.
                • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 08.03.07, 14:38
                  Nie, ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Tylko powinni pracować ZA SIEBIE a nie za nieobecnych kolegów. Bez względu na
                  powód nieobecności.
                  • iwoniaw Re: Lincz będzie na pewno. 08.03.07, 14:46
                    > Tylko powinni pracować ZA SIEBIE a nie za nieobecnych kolegów. Bez względu na
                    > powód nieobecności.

                    Oczywiście masz rację. tyle, że jeśli ktoś oprócz swojej roboty wykonuje jeszcze
                    cudzą, to po pierwsze jest mało asertywny, że sobie pozwala ją wcisnąć, po
                    drugie - jego szef jest nieuczciwy, że obciąża ponad normę swoich pracowników,
                    zamiast wynająć zastępstwo, skoro na pensji osoby na zwolnieniu oszczędza
                    (tamtej płaci wszak zus) - co słusznie napisała już rycerzowa.
                    Na pewno nie jest zaś winą pracownika na zwolnieniu, że zachorował (czy
                    zachorowały jego dzieci) i po to, do licha, ściąga mu się z pensji niemałą część
                    na ubezpieczenia wszelkiej maści, żeby mógł z gwarantowanych prawem opcji (a
                    znowu jakichś rozbuchanych przywilejów socjalnych w Polsce nie ma, bez przesady)
                    korzystać. A zadaniem szefa jest zapewnić ludzi na zastępstwo (może dać
                    oczywiście nadgodziny dotychczasowym pracownikom, jeśli są _chętni_).
    • jolusia20 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 15:43
      Ale dlaczego w ogóle masz jej załatwic pracę??? Mnie sam fakt proszenia kogos o
      prace wyprowadza z równowagi. Sama znalazłam sie w takiej niekorzystnej
      sytuacji, że obecnie znam kilku parlamentarzystów z naszego miasta, burmistrza
      starostę i kilku takich, ale naprawde to ze ich znam to o niczym nie swiadczy,
      a pare osob sobie ubzdurało ze moge teraz etaty w miescie rozdawacsmile moj maz
      szuka pracy w róznych miastach mniej lub dalej oddalonych od naszej
      miejscowości a do mnie zgłaszają sie rózne osoby zebym im załatwiła prace.
      Ostatnio rodziec mojej kuzynki przyjechali do moich rodziców i chcieli zebym
      jej załatwiła prace. Od razu przypomniało mi sie jak kilka miesiecy temu
      pytałam czy bedzie szukac pracy to tak kpiaco odpowiedziała ze tak bedzie
      chodzic i pytac o pracę. Nie wiedziałam o co jej chodzi, bo zarówno mąz jak i
      aj w ten spośób szukalismy, zostawialismy w zróżnych miejscach podania,
      szukalismy ogłoszen. teraz juz wiem, oan nei bnedzie sie ponizac i prosic o
      prace, ja moge to zrobic za nia, w koncu mam juz doświadczeniesmile
      • rycerzowa Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 17:44
        W cywilizowanym świecie w nadgodzinach (za godziwą opłatą) pracuje się tylko w
        sytuacjach wyjątkowych, nie do przewidzenia.
        Po to się szkoli specjalistów od organizacji pracy, by umieć obliczyć, ile
        potrzeba ludzi do konkretnych zadań. Nigdy nie powinno to być "na styk".
        Na przykład w szkolnictwie musi być odpowiednia rezerwa, bo dzieci nie mogą
        być pozbawione nauczania, z powodu choroby dziecka nauczycielki.
        Nie trzeba być specjalistą od statystyki, by umieć to obliczyć.

        Istnieją firmy "pracy czasowej", również w Polsce, gdzie można wynająć
        pracownika, również specjalistę, na zastępstwo.
        Moja córka, studiująca w jednym z krajów Europy Zachodniej jest na liście w
        takim biurze, zapewniającym tłumaczy oraz nauczycieli języków obcych.
        Jej mąż, gdy jeszcze był studentem, też był "na gwizdek" w zespole szkół
        muzycznych. Tam nie ma tak, że lekcja się nie odbyła, bo Pani nieobecna.
        Przy czym taki "zastępczy" to nie jest ktoś przypadkowy;
        musi mieć kwalifikacje i rekomendację.
        Naprawdę, nie ma ludzi niezastąpionych.

        Jeszcze jedno - jest różnica miedzy załatwieniem komuś pracy "po znajomości",
        a zarekomendowaniem kogoś. Niektóre firmy wręcz tego wymagają - nie przyjmują
        ludzi z ulicy, a tylko takich, których ktoś poleci.
        • paula_paulina_10 Re: Lincz będzie na pewno. 07.03.07, 21:00
          Jeżeli zwolnienie, choroba, wypadek losowy zdarzy się raz na jakiś czas to ok.
          Każdy zastąpi, nawet bez "godziwej opłaty", bo z tym róznie bywa.
          Denerwuje mnie przenoszenie obcych wzorców do naszych realiów. Jest to,
          delikatnie rzecz ujmując, głupie.
          I nie każda praca nadaje się, aby wykonywał ją "pracownik czasowy". Mam tu na
          myśli np. stanowiska związane z odpowiedzialnością finansową, tajemnicą
          zawodową, dostępem do ważnych danych.
          Trudno też "organizować" nauczyciela w zastępstwie czasowym na 3 dni. Takie
          zastępstwo to fikcja. A takie najczęściej są zwolnienia młodych matek - częste,
          krótkie i dezorganizujące pracę w firmie.
          I nawet jeśli szefowie zostaną słownie zlinczowani, to i tak nie będą
          zachwyceni zatrudniając młode kobiety.
        • burza4 Re: Lincz będzie na pewno. 08.03.07, 16:56
          rycerzowa napisała:

          > W cywilizowanym świecie w nadgodzinach (za godziwą opłatą) pracuje się tylko w
          > sytuacjach wyjątkowych, nie do przewidzenia.
          > Po to się szkoli specjalistów od organizacji pracy, by umieć obliczyć, ile
          > potrzeba ludzi do konkretnych zadań. Nigdy nie powinno to być "na styk".

          ty chyba w innych realiach żyjesz. Nie tylko nie jest na "styk" ale zazwyczaj
          jest o jedną parę rąk za mało, tym bardziej brak kolejnej osoby jest
          odczuwalny. Jakoś nie widzę firm, które cierpią na przerost zatrudnienia, u
          mnie np. od roku co namjniej potrzeba jest 2 osób więcej - i nadal nie ma na to
          zgody. Jak w większości firm - szukają oszczędności, bo rynek generalnie
          jakby "siadł" i skupiają się raczej żeby nie wywalać ludzi, a nie zatrudniać
          nowych.

          możliwe że są zawody - np. taki tłumacz czy nauczyciel właśnie, w których
          pracownika da się od ręki zastąpić - u mnie około 2 miesięcy potrzebuję, żeby
          przyuczyć kogoś do obowiązków, bo choć jest to praca biurowa, to dość
          nietypowej natury. Nawet najwyższe kwalifikacje na nic się nie zdadzą, bo
          trzeba nauczyć się specyficznego sposobu działania w danej firmie, a to trwa.

          poza tym - słusznie czy nie, ale "godziwie" płacą zazwyczaj firmy, gdzie - jak
          trzeba zostać - to się po prostu zostaje. Teoretycznie mam możliwość odebrania
          nadgodzin - i tak jest to rzadkie - ale w praktyce nie bardzo mam kiedy.
    • hanyszka No tak 07.03.07, 21:17
      a ja się wyłamię.Nie rozumiem Twojego popstępowania. Przede wszystkim nie
      rozumiem określeń, których używasz - "załatwić " jej pracę, "poręczyć" za nią.
      Sama przyznajesz, że ma kwalifikacje, więc o "załatwianiu" czegokolwiek pod
      stołem raczej mowy być nie może. Nie sądzę też, byś musiała za koleżankę własną
      głową ręczyć, i jak to opisujesz, "świecić oczami".Możesz przedstawić przecież
      jej kandydaturę, pozwolić jej spróbować. Nie sprawdzi sie - odejdzie. Proste.
      Smutno mi się zrobiło po Twoim poście, bo doszło do mnie, że dla niektórych
      kobieta w Polsce ma 2 wyjścia - albo siedzieć w domu z dziećmi, albo poświęcić
      się ( i nie tylko "się", ale również rodzinę) dla korporacji.Nic pośrodku.
      W świetle Twojego postu i innych pochwalnych w tym wątku myslę sobie, że partia
      kobiet zbyt dużych szans w Polsce nie ma, niestety.
    • ma_dre Re: Lincz będzie na pewno. 08.03.07, 17:24
      Gdyby kolezanka postulowala oficjalnie do twojej firmy to powiedzialabym ze
      twoja odmowa przyjecia jej do pracy jest niedeontologiczna i bezprawna. Odmowa
      przyjecia do pracy, na podstawie wiadomosci o posiadaniu przez postulujacego
      dwojki dzieci jest Dyskryminacja. Nie masz tez prawa domniemywac ze kolezanka
      bedzie przeginala ze zwolnieniami z racji jak wyzej. Wybor pracownika opiera
      sie na tym co jest napisane w CV oraz ew. na opiniach poprzednich pracodawcow,
      a nie na tym co dzieje sie w sferze prywatnej jego zycia. Ty znasz jej zycie
      prywatne i naduzywasz tej wiedzy.

      Na podstawie twoich negatywnych domniemywan pozbawiasz twoja firme byc moze
      cennego pracownika.
      Uwazam ze nie masz racji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka