Dodaj do ulubionych

przez tego typa spacerki mi zbrzydły

21.03.07, 13:11
Witajcie, mam 36 lat, 2 dzieci,
dziewuszki 7 lat, druga 3 miesiące. W sumie nie korzystam z
macierzyńskiego,bo prowadzez mężem firmę ( nie małą, ale i nie dużą ).teraz
po prostu pracuję w domu, bo karmie Malutką piersią. Piszę na tym forum,bo
cała sprawa związana jest z tym, że jestem mamą i chodzeze swoimi dziećmi na
spacery.
Może mi poradzicie, jak załatwić pewna sprawę - jak w tytule uncertain
Jestem osobą wygladającą dość młodo, uprawiam sport i zachowuję sie też nie
jak "szefowa". Jednak w pracy mamy układy raczej na 'pan', 'pani', tak juz
jest, nie będe tłumaczyć dlaczego (chyba że mam tłumaczyc, ale powody
mam ).Jedna z nowych pracownic mieszka niedaleko i jej męża widuję
często , kiedy jestem z dziećmi na spacerze. On mówi do mnie "cześć", nie
wiem zupełnie dlaczego. Poza tym jest dziwnym człowiekiem, jakis bardzo
wylewny i ciagle wysuwa jakies uwagi pod kątem działanie firmy, zakresu
obowiazków swojej zony, przyczepia sie do mnie i idzie obok i gada. Poza tym
zagląda ciagle do wózka, raz nawet małą odkrył i wyciagnął jej smoczek - o
matko! brudnymi łapskami. Powiem szczerze, że mnie zamurowało, bo nigdy nie
miałam do czynienia z takim zachowaniem. Próbowałam rozmawiac z tą
pracownicą, która nawiasem mówiąc jest dobra w tym, co robi. Powiedziałam
tylko, żeby porozmawiała z mężem, bo dziwnie sie zachowuje na ulicy i nie
zyczę sobie tego - napomnknęłam cos, że był po piwku (po czułam woń) czym ją
obraziłam. Nie wiem, czy rozmawiali, ale dzisiaj znowu było "cześć", ja na
to "dzień dobry". Kurcze, nie umiem powiedzieć jakoś wprost jemu - prosze mi
nie mówic na "ty". Spotykam go prawie codziennie i psuje mi nastrój miłego
spacerku swoją obecnością. Niestety tą trasą muszę chodzić codziennie, bo idę
po starszą córkę do "0". Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • ik_ecc Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:16
      Powiedziec mu wprost, skoro okrezne drogi nie zadzialaly.
      Albo zmienic trase spaceru a po mlodsza jezdzic do zerowki samochodem czy
      autobusem.
      • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:19
        To, że powiedzieć wprost to juz chyba zdecydowałam, ale trasa niestety jest za
        krótka na środki lokomocji - 2 bloki dalej, a wejście do tej "0" jest własnie
        obok jego klatki, gdzie przesiaduje na ławce...wrrrrr więc spotkania są
        nieuniknione, a idzie wiosna i lato ! Tylkowiesz, z takimi typami, to nawet
        wprost czasem nie działa, ale spróbuję! Dzieki za odpowiedź.
      • ramka2 Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 14:55
        Ja w ogóle nie rozumiem takich problemów. Mówisz mu wprost co Ci się nie podoba
        i sprawa załatwiona. Irytują mnie takie stwierdzenia: nie umiem powiedzieć, nie
        wiem jak powiedzieć, nie wypada, wypada. Mówisz i już, krótko, jasno i
        zromumiale.
        • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 17:11
          Wiesz, moze ja jestem inaczej wychowana i mało przebywam w środowisku chamów.
          Staram sie tego unikać, moja praca wymaga ode mnie maksymalnego wyczucia, taktu
          i kultury na najwyzszym poziomie, nie jestem jakas z ksiezyca, ale z chamami
          nie mam doswiadczenia po prostu. Wprost - umiem, ale jak, żeby zrozumiał. Dla
          mnie to co powiedziałam dziewczynie juz było wprost i to bardzo, wręcz zbyt
          ostro. Rózni sa ludzie i nie musisz mnie krytykowac, że nie umiem być chamska.
    • palolinkaa Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:18
      ja na twoim miejscu utwarcie powiedzialabym ze nie zycze sobie takiego
      zachowania, a jesli nie masz tyle odawgi ti popros meza jendka mysle ze sama
      powinnas to zalatwic, a jesli to nie pomoze to ignoruj faceta i nie zwracaj na
      niego uwagi.Jesli zroi jeszcze raz tsaki numer z tym smoczkiem albo podobny
      powiedzmu ze nie zyczysz sobie takich zachowan i ma sie odpieprzycod ciebie!!!
      • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:20
        Tak,trzeba gościowi powiedzieć, kurcze, juz sie boje....ale będzie afera w
        pracy, ale trudno, idzie wiosna, a spacerki sa obowiazkowe. Dzieki. Pozdrawiam.
    • zona_mi Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:22
      W takiej sytuacji oświadczyłabym, że pamiętam, abyśmy przechodzili na "ty".
      Na łapy w wózku zawsze reagowałam - w takiej sytuacji każę je zabrać i tyle.
      Myślę, że on sobie po prostu nie zdaje sprawy z tego, że Cię denerwuje - trzeba
      mu to okazać smile
      • zona_mi Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:23
        Albo opowiedz jego żonie, jak to jeden natręt czepia się Ciebie na każdym
        spacerze, wkłada brudne ręce do wózka i Cię "tyka" - może mu powtórzy... wink
    • triss_merigold6 Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 13:24
      "Proszę nie narzucać się ze swoim towarzystwem. Nie zrozumiał pan? Proszę
      sp....ć.".
      • lacido Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 22.03.07, 13:23
        dobre smile))
    • magusiape ostre jesteście- dzieki:) 21.03.07, 13:27
      ostre jesteście- dziękismile muszę sobie sklecic jakąs gadkę na tę okoliczność,
      zeby tylkonie byłozbyt wulgarnie, bo tak tez nie mozna
      • triss_merigold6 Re: ostre jesteście- dzieki:) 21.03.07, 13:30
        Czemu nie można wulgarnie? Cham rozumie tylko proste bezpośrednie komunikaty.
        • zona_mi Re: ostre jesteście- dzieki:) 21.03.07, 14:27
          A może on nie jest chamem, tylko jest bardziej luźny, przyjacielski i wydaje mu
          się, że nie robi nic złego? Niektórzy mniej zasadniczo podchodzą do mówienia
          sobie na ty.
          Zaczęłabym od wyprostowania go grzecznie, acz stanowczo.
          • magusiape i otóż to! 21.03.07, 17:14
            własnie o tobardziej mi chodzi, stanowczo i konkretnie, ale nie jak ktoś
            radzi "chamsko do chama", ja własnie tak podejrzewam, że on jest taki luzacki
            prostaczek, ale cham niekoniecznie, w dodatku chyba wydaje mu sie, że jestem
            duzo młodsza i w ogóle i od niego, a to nie prawda tylko tak wygladam....
            • gaskama Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:18
              Czytając Pani wypowiedzi utwierdzam się w tym, że nigdy nie chciałabym pracować
              w średniej lub małej polskiej firmie. Boże, dzięki Ci za to, że pracuję w
              firmie zagranicznej!!!
              A to burak, powiedział Pani "Cześć", pogadał o pracy swojej żony, która jest
              Pani podwładnął, zagaił rozmowę na temat dziecka. No cóż, jeśli jest Pani na
              poziomie i nie miała do czyniena z takim chamstwem, to nie dziwię się, że nie
              widzi Pani wyjścia z tej tragicznej sytuacji.

              Z poważaniem
              Gąskama
              • magusiape Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:27
                Ja tez sie cieszesmile to juz mamy dwie zadowolone osoby i tak trzymac!
                • magusiape Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:39
                  Dodam jeszcze, że Pani tez nie chciałaby być w "taki" sposób nagabywana na
                  ulicy przez kogoś w sumie obcego,nie koniecznie trzeźwego, będąc z dziecmi w
                  dodatku. Dzisiaj ( opis na dole) miałam nawet mozliwość -z której nie
                  skorzystałam - przyjąć owego pana w domu. Tylko proszę mi powiedzieć, z jakiej
                  racji mam przebywac i rozmawiac z osobą,której nie znoszę, a ktora sie
                  spoufala? Wszystko wskazuje na to, że "znajomość" miałaby sie pogłębiać, a
                  pozwolę sobie osobiście dobierac znajomych. Poza tym to nie byłojednorazowe
                  zagadnięcie czy zacze[ienie dziecka. To było regularne "napastowanie", a
                  incydent z dzieckiem przytoczony dla przedstawienia charakteru zachowania owego
                  pana.
                  Chyba mamy wszyscy prawo do zachowania prywatności dla siebie!
                  Nie wspomnę o stosowności komentarzy w rodzaju " wy powinniscietoinaczej
                  organizować" lub "trzeba było to zrobic inaczej,boMonika nie wiedziała
                  jaktozrobić" itp.... Wiesz co,bez komentarza. I jesli u was w firmie każdy
                  może do prezesa w ten sposób, a nawet rodzina nowo przyjetego pracownika , np.
                  zona tak z biegu : "cześć Włodek, ale macie tam bałagan w tym dziale"...tojego
                  sprawa. Pozdrawiam z radościa, ze nie prowadzę tak firmy,tu gdzie mieszkam
                  miałabym pewnie dzieci i rodziny niektórych pracowników na okrągło w domu.
                  • gaskama Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:50
                    Ups, szefowej nie podoba się odmienne zdanie!
                    Sytuację zaprezentowała Pani jednostronnie. Może ten prostak opisałby ją tak:

                    "Moja żona ma fajną szefową. Młoda przebojowa babeczka, ładna, zaradna i ma do
                    tego dwójkę fajnych dzieci. Czasami ją widuję na spaderkach. Szkoda, że moja
                    Monika nie może mieć dzieci. No ale teraz nie moglibyśmy sobie i tak na dziecko
                    pozwolić, bo tylko Monika ma pracę. Ja niestety straciłem pracę, od dłuższego
                    czasu nie mogę nic znaleźć. Mam depresję, bo chciałbym Moni zapewnić odpowiedni
                    poziom życia.Eee, czasem se nawet piwko golnę, żeby tak smutno nie było.
                    Dobrze, że Monika ma taką fajną pracę. Kilka razy spotkałem jej szefową. Miło
                    mi się z nią gadało. Miałem nawet kilka popmysłów na reorganizację firmy. A
                    dzieciaczki jakie ma słodkie, nie mogłem się powstrzymać od zaglądania do
                    wózka. Miło jest z kimś na poziomie pogadać ..."
                    Wiesz, (ups, Wie Pani) jestem szefem personalnym w mojej niepolskiej firmie.
                    Ludzie są różni. Jestem w tym wieku, co Pani. Do mojego szefa mówię per "Pan",
                    do koleżanek i podwładnych per "Ty", oni do mnie oczywiście też. Ich rodziny
                    żadko kiedy u mnie przebywają, ale rzeczywiście czasami się spotykamy, dajemy
                    sobie prezenty. Pracuję w tej firmie od ponad 10 lat i lubię tę pracę.

                    Pozdrawiam i życzę więcje zrozumienia dla chamów i prostaków
                    Gąskama
                    • gaskama Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:53
                      Joj, też wyszłam na buraka, nie wiem, jak mogłam żadko napicać tak jak żabę.
                      Oczywiście rzadko!!!
                      Pozdraawiam
                    • malwinette Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:56
                      Popieram Cię Gaskamo!Są tacy ludzie, którzy choćby nie wiem jak bardzo
                      pragnęliby być szefami i na papierze i w ogóle, to coś w nich jest takiego, że
                      zamiast respektu wzbudzają sympatię..winkza 20 lat, autorka postu bedzie się
                      cieszyć jak ktoś na ulicy powie do niej :cześć, a nie dzieńdobry, szanowna
                      babciuwink
                      • gaskama Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:03
                        Malwinetto,
                        ja nie znoszę traktowania ludzi protekcjonalnie. Mamy różne poziomy, różne
                        wrażliwość. W życiu przydaje się trochę empatii. Nie popieram tego, że mąż
                        podwładnej mówi do szefowej "Cześć". W środowisku, w którym pracuję byłoby to
                        nie do pomyślenia, ... chociaż mogłoby to już uchodzić za oryginalne i
                        ekscentryczne. Ale nie znoszę wypowiedzi w stylu "to cham i burak, moje
                        środowisko jest inne, nie wiem, jak z takimi ludźmi postępować". Chamem, to on
                        by był, gdyby powiedział "Spier... ku..". Ale ten facet chciał być
                        najprawdopodobniej miły i ktoś "na poziomie" powinien to wyczuć.

                        Pozdrawiam
                        Gąskama
                        • gaskama Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:05
                          I chciałam napisać, że cieszę się, że ktoś widzi - tak jak ja - różne strony
                          medalu.
                          Pozdrawiam jeszcze raz Malwinetto
                          G.
                      • magusiape Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:14
                        W sumie dziewczyny,tocopiszecie tonawet miłe i posmiałam sie troszkę. Jesli
                        chodzi o forum,tomyslę jednak,że forma per TY jest zrozumiała i na miejscu,więc
                        proponuję nie PANIOWAĆ tu sobie, chyba , że jesteście innego zdania.
                        Kilka słów jeszcze: państwo nazwijmy ich X dzieci - a i owszem - maja , nawet
                        parkę,mąz pracę ma również, całkiem jest z niej zadowolony, pracuje jednak w
                        systemie zmianowym ( wytapiacz w hucie ) dlatego bywa "na podwórku" przed
                        południem. Co dokwestii proponowanej reorganizacji...hmmm...nie o
                        reorganizacjęakurat tu chodzi i szczerze mówiąc, toPan X "majaczył" z lekka.
                        jesli chcecie to krótko opowiem w czym sęk. Ponieważ odchodziłam w trakcie
                        ciązy nagle z pracy (wczesniej planowałam pracowaćcały czas) mąż szukał w
                        trybie przyspieszonym pracownika na moje zastępstwo - toj est ogromny skrót
                        znowu. Chodziłostrikte o pracę w biurze - nadzór nad obsługą klientów. Pani
                        Monika pracowacchciała, z tym jednak, że zazyczuyła sobiepewnych warunków -
                        cały etat plus odpowiednio wysoka płaca, na co dostała zgodę. Otóz uwaga Pana X
                        dotyczyła tego, że źle zorganizowaliśmy "to wszystko", bo Monikę powinniśmy
                        najpierw zatrudnicna stanowisku fizycznym - pakowanie i dystrybucja
                        przesyłek,boona nie zawsze wie, jak co powinnobyć, albo jest zapakowane (
                        miedzy innymi....było więcej rzeczy , których niby nie wie ). No więc po 1:
                        Pani Monika szkolenia i zapoznanie z dystrybucja miała, po 2 nigdy nie
                        zgłaszała, że czegoś nie wie, a jesli nie wiedziała to po prostu pytała mnie
                        lub "szefa". Jestem na macierzyńskim, ale zawsze "do dyspozycji" na komórkę. Po
                        3 nie szukalismy pracownika fizycznego, tylko biurowego, który otrzymał
                        wszystkie wymagane szkolenia...i czy ja mam sie wdawać z nietrzeźwym facetem w
                        dyskusje tego typu i tłumaczenia?
                        • pade wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:23
                          rozumiem, ze ktoś nie lubi "tykania", ja tez nie lubię, gdyby ktoś mojemu
                          dziecku wyrwał smoka z buzi wkurzyłabym się
                          ale mnie również nie spodobał się ton Twojej wypowiedzi, zrozumiałam z niej, ze
                          skoro hutnik to burak i cham, nie Twoje towarzystwo, Ty się z takimi "bratać"
                          nie będziesz bo inaczej zostałaś wychowana
                          Inteligentni i kulturalni ludzie, tacy naprawdę na poziomie umieją rozmawiać z
                          każdym, nawet z hutnikiem i nie modulują wtedy celowo głosu, ani nie mówią
                          głośniej żeby prostak zrozumiał.
                          A tak z innej beczki, zerówka koło bramy tego Pana hutnika, tak? Czyli
                          mieszkasz gdzieś w poblizu?
                          Proponowałabym zmienić miejsce zamieszkania na bardziej elitarne, tam prostaków
                          bedzie co prawda więcej ale hutników jak na lekarstwosmile))
                          • magusiape Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:29
                            Ale zostałam zbesztana, normalnie, az sie chyba popłaczę.Nie denerwuj sie
                            tak,bo złość piekności szkodzi. Niestety prawdopodobnie niektórzy ludzie nie
                            rozumieją delikatnych dygresji i w tym problem sad Ja nie zwykłam krzyczeć na
                            nikogo, i proszę,Ty tez na mnie w ten sposób nie naskakuj. Mam problem, próbuje
                            go rozwiazac tak, żeby nikomu nie zrobić przykrości, więc prosiłam o radę. Jak
                            widzisz sa rózne zdania na ten temat. A ja -mimo,że "hutnik"- wcale nie
                            chciałam go urazić. A czy jestem protekcjonalna i co myslę? To moja sprawa,
                            prawda?
                            • gaskama Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:37
                              "A czy jestem prtekcjonalna i co myślę? To moja sprawa, prawda?"

                              No nie prawda. Pyta Pani (w tej sytuacji wyjątkowo wolę zostać przy Pani), co o
                              konkretnej, opisanej sytuacji myślą inni. Pyta Pani na forum, publicznie. Więc
                              raczej nie należy się obrażać, jeśli ktoś Panią krytykuje nazywając
                              protekcjonalną. W momencie, kiedy dzieli się Pani tą sprawą publicznie, to
                              przestaje to być tylko Pani sprawa. Chyba, że doda Pani P.S. Proszę o opinie
                              tylko te osoby, które zgadzają się ze mną. Oj nie łatwo mają z Panią
                              pracownicy. I po porodzie chyba jeszcze hormonki szaleją albo logika od
                              urodzenia szwankuje.

                              Pozdrawiam
                              Gąskama
                            • pade Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:38
                              Oczywiście, że Twojasmile
                              Ja Cię zbeształam? Zdenerwowałam się? Źle mnie zrozumiałaś. To była IRONIA.
                              Poza tym napisałam, ze rozumiem dlaczego jedna z forumek na Ciebie naskoczyła,
                              bo ja miałam podobne odczucia po przeczytaniu tego co napisałaś. I tyle, koniec
                              kropka.
                              • gaskama Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:43
                                Hej, Pade, bez przesady, na nikogo nie naskoczyłamwink Wyraziłam swoje zdanie.
                                Wątek mnie nie zaciekawił jakoś szczególnie, ale mnie zaskoczyło, że wszystkie
                                osoby odpowiadające godzą się na tak jednostronna ocenę sytuacji. Teraz się
                                cieszę, że jest tu kilka osób "nie na poziomie".

                                Pozdrawiam
                                Gąskama
                                • pade Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:45
                                  Przepraszam za to słówkosmile
                                  Chodziło mi raczej o przeciwstawiła się,raz jeszcze przepraszamsmile
                                  • gaskama Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 10:48
                                    Nie ma za co.
                                    Ale masz kurcze śliczne dzieciaki!

                                    G.
                                    • pade Re: wtrącę swoje trzy grosze 22.03.07, 11:31
                                      dziękuję śliczniesmile
                            • net79 Rozwiązanie jest dość proste 23.03.07, 10:33
                              Może zalatw to tak. Poprostu przejdź na ty oficjalnie, dając mu do zrozumienia,
                              że wcześniej tego nie zrobiliście. Jak juz to załatwisz nie będzie draznić cię
                              to TY. A po odebraniu córki zawsze możesz powiedzieć. Wybacz, ale umówiłam się
                              z córcią na spacer we tylko trójkę, więc wybacz i do zobaczenia. On nabierze
                              dystansu, ty będziesz miała troszke spokoju.
                              A z innej beczki skoro Pan X mieszka tylko 2 bloki dalej to jest to nie tylko
                              mąż Twojej pracownicy, ale i człowiek z sąsiedztwa. U nas panuje taki zwyczaj,
                              że z ludźmi których znamy z widzenia machamy lub mówimy Cześć, o ile oczywiście
                              nie sa one odpowiednio starsze. Czasem zdaża się zatrzymac i podyskutować o
                              podwórkowych sprawach, bądź o du.ie Marynie... zlej to, a z towarzystwa, możesz
                              się zawsze jakos zręcznie wykręcić...
                        • magusiape Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:24
                          A,dodam, że to było wykrzyczane w moja stronę przez pół deptaka w formie
                          niezbyt składnej wypowiedzi,raczej zarzutów. Powiem wam, że ja często spotykam
                          sie z krytyką włascicieli małych i średnich firm przez ludzi,którzy nigdy nie
                          prowadzili nic swojego. To jest nagminne. Nie dziwcie sie, że wkurzają mnie tez
                          pouczenia wyrzucane w takiej formie przez osoby,które nie maja pojęcia, że
                          prowadzenie przedsiebiorstwa zawsze z boku wydaje sie bardzo proste. To nie sa
                          rady, to jest złość, że komus powodzi sie lepiej, że jeździ dobrym
                          samochodem,stac gona więcej ,a że pracuje 24 godziny na dobę z dwójka dzieci na
                          karku, albo w szpitalu z laptopem na kolanach "bo czas goni" , albo z okładami
                          z kapusty na chorych piersiach (jak ja teraz) to raczej nikt nie widzi. A prawo
                          jest takie,że zawsze stoi po stronie pracownika...ja nawet urlopu wyhowawczego
                          wziącnie mogę, bo mi nie przysługuje - ale OK, to całkiem inny temat.Pozdrawiam.
                        • malila Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:26
                          magusiape napisała:
                          > czy ja mam sie wdawać z nietrzeźwym facetem w
                          > dyskusje tego typu i tłumaczenia?

                          Nie musisz się z nim wdawać w dyskusję. Nie musisz mu się tłumaczyć. Nie musisz
                          go słuchać ani przebywać w jego towarzystwie. Ale to, że on próbuje z Tobą
                          rozmawiać, czy nawet Cię pouczać, nie uzasadnia IMO Twojego tonu wyższości
                          wobec "prostaczków", który mnie również uderzył (szczególnie kiedy opowiadałaś
                          o tym, jak to pracownica okazała się być taka sama jak jej mąż), a który wydaje
                          mi się reakcją na to, że nie zdobyłaś się na sprzeciw.
                          • magusiape Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:34
                            Wiesz, chyba jestemzła najbardziej na siebie, że w odpowiednim momencie nie
                            zareagowałam. Moje zachowanie było jakby cichym przyzwoleniem na te
                            zaczepkichodnikowe. Po prostu nie chciałam byc niemiła i mam za swoje. Teraz
                            moja frustracja tak narosła, że zamieniła sie w agresję. Tak, powinnam mieć
                            pretensję do siebie. Ale to problemu nie rozwiązuje - musi byc ostre cięcie ,
                            niestety, jakoś to wszyscy przezyjemy.
                          • malwinette Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 10:38
                            No właśnie, pracownica okazała się taka sama jak jej mąż, bo chciała by jej mąż
                            za darmo przydźwigał paczkę do biura!A z tym prowadzeniem przedsiębiorstwa to
                            nie przesadzaj, teraz "szefów" i "właścicieli firm" jest w Polsce wiecej niż
                            wykwalifikowanych pracowników fizycznych, bo szefować to każdy chce tylko robić
                            nie ma komuwinkAle ja tam się nie znam:jestem tylko żoną szefa i ani do roboty,
                            ani do rządzenia za bardzo się nie palęwink
                  • malila Re: Fajnie, że nie jest Pani moją szefową! 22.03.07, 09:55
                    Ale czy Ty mu chociaż raz powiedziałaś wprost, że nie życzysz sobie zwracania
                    się do Ciebie per "ty" i komentowania Twojej pracy? Nie przez żonę - bo to też
                    nie jest właściwa forma, żona to nie skrzynka kontaktowa ani osoba
                    odpowiedzialna za męża. Skoro sama spodziewasz się po niej, że nie będzie
                    mieszać życia zawodowego z prywatnym, to nie powinnaś też od niej oczekiwać, że
                    jako Twoja pracownica będzie rozwiązywać Twoje prywatne spory z jej mężem.
        • elza78 Re: ostre jesteście- dzieki:) 22.03.07, 11:37
          o toto triss smile dobrze powiedziane wink tylko cholera czemu mnie nikt nie rozumie
          kiedy twierdze ze czasem trzeba rzucic miesem bo inaczej "zero kontaktu" -
          jakos tak sie w naszym kraju utarlo ze kobieta nie powinna smile
      • moofka Re: ostre jesteście- dzieki:) 21.03.07, 15:13
        komórka
        jak go widzisz wyciagaj komorke
        wystarczy przy uchu trzymac
        jak podlezie mow, widzi PAN, ze teraz nie moge ;P

        • magusiape Dobre! 21.03.07, 17:17
          Z tą komórką dobresmile dzięki. Wiesz, pomyślałam, że jak zaczne tak
          ostentacyjnie, nawet mówic, "przepraszam, musze teraz zadzwonic "- i robic to
          zawsze, to wreszcie mu sie znudzi i da sobie spokój, a może zrozumie, że go
          unikam.. Ale na pewno zapytam, "kiedy piliśmy brudzia, bo nie przypominam
          sobie".
          • iwles Re: Dobre! 21.03.07, 17:27
            hehe
            a jak on Ci odpowie: to może teraz wypijemy brudzia ?
            • magusiape Re: Dobre! 21.03.07, 19:43
              no własnie! :-0 to chyba powiem, "nie,dziekuję" nie piję
      • wjw2 Re: ostre jesteście- dzieki:) 22.03.07, 09:35
        Jasne, że nie wulgarnie, a na koniec powiedz, że jak jeszcze raz Cię zaczepi
        zawiadomisz policję. Masz takie prawo. Policja z nim porozmawia i zakarze mu
        zbliżania się do Ciebie. Jest to zakłócenie Twojego spokoju. Jeżeli to nie
        poskutkuje należy ponownie powiadomić policję, ale myślę że to nie będzie
        konieczne.
        Żoną tego gościa się nie przejmuj, swoją drogą jeżeli zależałoby jej na tej
        pracy, to chyba sama załatwiłaby sprawę z mężem.
    • agniech30 Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 14:22
      Przede wszystkim na jego "cześć" odpowiedziałabym chłodno "dzień dobry PANU", a
      jak dalej będzie tykał, to stwierdziła, że nie przypominam sobie, abyśmy pili
      bruderszaftsmile Po czym oznajmiła, że wylewne stosunki między wami są dla Ciebie
      niezręczne, gdyż ze względu na to, że jesteś SZEFOWĄ żony nie chciałby chyba,
      aby inni pracownicy posądzali ją o jakieś kumoterskie układy.
      • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 17:18
        Masz 100% racji. Dzieki za rade,z tym brudziem tak zrobie na pewno,juz o tym
        nawet myślałam w ten sposóbsmile Pozdrawiam.
    • denea Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 15:01
      Może on z takiej firmy, gdzie zwyczajowo pracownicy niezależnie od wieku mówią
      sobie na "ty". I może mu się zdaje że jest bardzo przyjacielski i miły smile
      Powiedz spokojnie że nie podoba Ci się takie zachowanie i już. Mam nadzieję że
      zrozumie.
      • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 17:25
        Z jakiej firmy i jakie tam zwyczaje to w sumie mnie nie interesuje,fakt faktem,
        że kulturalne to nie jest.
    • mathiola Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 15:08
      Hm, ja w sumie też nie umiem tak wprost komuś, kto jest dla mnie miły
      powiedzieć żeby spadał na szczaw. Ale kiedy ktoś mnie nudzi i na siłę zabawia,
      staję się tak autystyczna, że chyba głupi by się nie połapał, że ma spadać smile
      Może to jest wyjście - ignorować do bólu.
      Chyba że umiesz być bardziej stanowcza, to w sumie możesz mu powiedzieć coś
      żeby się odstosunkował (np. idealną okazją było wyciągnięcie tego smoczka i
      odkrycie małej, no jak dla mnie to nie do przyjęcia).
      • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 17:23
        Wiesz, z tym smoczkiem to mnie po prostu zamurowało - zdębiałam i patrzyłam na
        niego, jak sroka w gnat. jeszcze powiedział cos do swojego dziecka w stylu "o
        patrz dzidzia nie spi, to możesz sobie potarmosić". Na szczęście do rękoczynów
        nie doszlo, ale...w domu aż sie trzęsłam ze zości. Mąz powiedział, że cos powie
        temu gościowi, ale ja wole sama tozałatwic. A spróbuje jakoswyposrodkowac i o
        TYKANIU powiem, że nie przypominam sobie, żebysmy pilibrudzia, az reszta będe
        ignorowac, albo namietnie uzywac komórki w tym czasie, jak poradziła mi jedna
        mamusia.
        • mathiola Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 18:22
          no to fakt, że czasem człowieka zatyka w obliczu czyjejś bezczelności...
      • olinek11 Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 17:28
        kiedy ktoś do wózka wkłada mi łapska pytam się tej osoby czy do mojego auta też
        by się ładował z łapami, wózek to prywatny pojazd mojego dziecka i nie życzę
        sobie tam rąk obcych ludzi. Raz stara obca baba tak zrobiła a jak argument nie
        poskutkował to jej powiedziałam że nie wiem co przed chwilą robiła, może ręce
        trzymała w gaciach....to było skuteczne. A na cześć odpowiedziała bym
        dowidzenia!!!
        • syriana Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 18:18
          mam wrażenie, że trochę wyolbrzymiasz problem

          ok, jest bezpośredni i przeszedł od razu na Ty
          dotyka wózka, dotknął dziecka - to już większe grzechy
          był po piwie jak z Tobą rozmawiał - ?

          oczywiście masz prawo źle się czuć w towarzystwie obcego w sumie faceta, który
          tak się spoufala

          ale myślę, że rzecz w tym, że on Cię traktuje jak koleżankę żony i pewnie jest
          przekonany, że skoro razem pracujecie to może sobie na takie gesty świadczące o
          większej zażyłości pozwolić

          powiedz wprost i po krzyku
          • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 19:37
            Niom, Syriana, myslę, ze tak mnie traktuje, tyle, że kolegów to ja sama sobie
            wybieram i nie takich prostaków. Problem w tym, że nie umiem z takimi osobami
            rozmawiać, bo nie wychowałam sie w takim środowisku. Nie mam juz zresztą 20stu
            lat, kiedy każdy jest ze sobą na TY. Nie powinnam tu pisać o sobie jak nie
            wiadomo o jakiej bizneswoman, ale chodzi o sytuację związana tez z pracą, gdzie
            długo pracowałam na swoją pozycje i na całokształt firmy,nie starałam sie nigdy
            być wyniosła, mam dobre stosunki ze wszystkimi. Ta dziewczyna jest jak z innej
            bajkiniż ten jej facet, taktowna, miła,nie próbowała nigdy sie spoufalać - a tu
            jakis okropny prostak. Po prostu nigdynie byłam zmuszona "wychowywać" dorosłych
            ludzi! W dodatku on ma taki jakis apodyktyczny stosunek dorozmówcy, ze w
            sumietoon prowadzi rozmowę ( jak mozna torozmowa nazwać ). Ja ogólnie nie
            jestem jakas zalękniona ale jego chamstwo mnie wprawiło w osłupienie.
            Zazwyczaj, jak mam komus nawet cos ostrzej dopowiedzenia, to wystarczy jakaś
            uwaga delikatna,normalny człowiek to rozumie,a ja przebywam z normalnymi na
            ogół.
            Ale spoko, poradzę sobie, przyjmij tylko do wiadomości, że sa rózni ludzie i
            nie każdy umie z rękawa sypać chamskimi odzywkami, ja nie umiem.
          • magusiape Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 21.03.07, 19:40
            A,jeszcze jedno: z tym, czy był po piwie. Ja po prostu uważałam, że to jego
            zachowanie jest spowodowane "spozyciem", bo nie wyobrażałam sobie, że trzeźwy
            człowiek tak sie moze na ulicy zachowywać. Okazało sie, że NIE, przynajmniej
            kobietka tak sie zarzekała. Obraziła sie, że oskarżam jej męża o takie rzeczy.
            A dla mnie to była okoliczność łagodzącasmile) bo skoro nie był po piwie to
            załamkasad
    • magusiape Dla zainteresowanych-jak sie sprawa rozwiązała 22.03.07, 08:54
      To znaczy mam nadzieję, że się rozwiazała, a jak bedzie w przyszłości - zycie
      pokaże. Otóz okazało sie, że ta dziewczyna nie jest lepsza od swojego męża i
      nie umie oddzielic pracy od prywatności (może jestem zbyt surowa w ocenie,bo
      ona pewnie chciałapomóc,ale ta cała sytuacja mnie juz wkurzała).Poza tym ona
      nie zrozumiała widocznie mojej uwagi. No więc do rzeczy: powstał pewien problem
      z przewiezieniem jednej ciężkiej przesyłki,ktora omyłkowo zamiast do firmy
      przyszła do mnie do mieszkania. Ona obsługuje biuro i z nia mam kontakt,więc
      dałam "cynk", że to jest u mnie i ma kogo.s przysłać po to.Ona dzisiaj rano
      dzwoni, że jak cięzkie toona męża podeśle, bo blisko, a ona nie da rady :-0
      Mnie zatrzęsło, bo mamy facetów w firmie i nie wiem, czemu ona angazuje
      męża,ona na to, że nie wiadomo, czy facet bedzie dziś w pracy bo miał wziąc
      wolne,ja powiedziałam, że pomyślę co zrobić, bo męża jej wolałabym nie. I
      takmilczałysmy wymownie, po czym powiedziałam, że jakosto załatwię( kurcze
      nawet kurierem bym wysłała,żeby tylko nie przyłaził ten typ! matko boska!).Po
      chwilioddzwoniłam z gotowym rozwiązaniem (pominę szczegóły) i wyjaśniłam, że
      nie lubię zbytecznego angazowania rodziny do spraw słuzbowych. Potem poprosiłam
      o pomoc w jeszcze jednej kwestii,a mianowicie, żeby powtoorzyła mężowi, że nie
      jesteśmy kolegami i niech nie woła do mnie na ulicy "cześć".
      • m.fiorella Re: Dla zainteresowanych-jak sie sprawa rozwiązał 22.03.07, 09:28
        o i to ostatnie zdanie to według mnie właściwy sposob na załatwienie tej sprawy
      • ammeux Re: rozwiązanie nie do przyjęcia! 22.03.07, 10:53


        Potem poprosiłam
        >
        > o pomoc w jeszcze jednej kwestii,a mianowicie, żeby powtoorzyła mężowi, że
        nie
        > jesteśmy kolegami i niech nie woła do mnie na ulicy "cześć".

        IMO beznadziejne załatwienie sprawy. Czemu załatwiasz tę sprawę przez żonę? A
        nie potafisz sama tego zrobić? Jesteś niekonsekwentna. Żonie "prostaka"
        tłumaczysz, żeby nie angażowała osób "prywatnych" do spraw służbowych a Ty sama
        właśnie wykorzystujesz swoją służbową znajomość (czyli żonę "prostaka") do
        załatwienia swojej prywatnej sprawy (żeby "prostak" nie mówił do pani prezez
        cześć).

        • syriana Re: rozwiązanie nie do przyjęcia! 22.03.07, 11:13
          zgadzam się

          skoro masz taką pozycję w firmie i szefujesz w biznesie więc "na pewne gesty
          sobie pozwolić nie możesz", to powinnaś umieć takie sprawy załatwić face to
          face, a nie przekazywać przez posłańców
        • magusiape No i tu mnie masz! 22.03.07, 11:15
          Dałam sie ponieść hormonom, rzuciły mi sie pewnie na mózg w obliczu wizji
          nawiedzenia mnie przez owego miłego pana. Piszę wcale bez ironii teraz.
          Rzeczywiście,nie powinnam tak tego załatwic...chociaz powiem Ci, ze z dwojga
          złego wole być prostaczką i szefową-świnią niz odbywac spacerki w niemiłym
          towarzystwie nietrzeźwego natreta.. W sumie, gdybym powiedziała to bezpośrednio
          do niego to tez okazałabym sie w jego (ich) przekonaniu swinia i prostaczka,
          więc mała róznica.
          • syriana Re: No i tu mnie masz! 22.03.07, 11:18
            nie zachowałaś się jak świnia i prostaczka
            ale za brakło Ci asertywności i odwagi, zresztą sama przyznajesz, że nie umiesz
            powiedzieć takich rzeczy wprost

            poćwicz, przydaje się w życiu
            nie tylko w kontaktach z takimi "prostakami"
          • magusiape Dziękuje wszystkim 22.03.07, 11:20
            A poza tym pewnie i taki tak mnie nie lubią, choćbym się bardzo
            starała...Przepraszam, ale dzieciatkodomaga sie mojej obecności. Pozdrawiam i
            dziękuje wszystkim za wypowiedzi.
      • donkaczka Ale Ci sie oberwało :) 23.03.07, 10:00
        ja Cie trochę rozumiem, bo sama miałam problem z mężem pracownicy, ale cięższego
        kalibru
        oni są w separacji, facet narobił dziewczynie długów, przez co ona nie może
        legalnie zarabiać, co dla mnie też jest uciążliwe, ale jakos z tym zyjemy
        swego czasu miałam do zrobienia w pracy trochę remontowych spraw, więc
        dziecwzyna zaproponowała (w sumie chyba z wdzięczności) że jej mąż chętnie
        niedrogo to zrobi
        początkowo chciał, żebym kasę oddała jej na poczet długów, potem ten temat się
        skończył, ale nie mogłam się doprosić o wycenę prac, a jak mnie podliczył, to
        wyszło więcej niż u profesjonalnej firmy - a musiałam mu sporo narzędzi kupić,
        materiałów tez napsuł co niemiara
        podziękowałam mu natychmiast, więc spuścił z tonu, ale wziął niemałe pieniądze
        za półprofesjonalne usługi, na co machnęłam ręką
        niestety zaczęły się telefony, na firmowy numer, gdy nikogo nie było w pracy
        facet nagrywał się długimi monologami na mój temat, a było tam wszytsko: uwagi o
        kolorze moich włosów (ruda małpa) o figurze (tłusta suka) o urodzie (brzydka
        tłusta ruda suka) o nosie mojego męża big_grin, ja byłam żydówką, mój mąż faszystą
        (ciekawy związek), obietnice spalenia firmy, uwagi, że żona tyra u mnie za darmo
        (bo ciągle mu mówi że nie ma kasy jak chce pożyczać) i wiele innych ciekawych
        tekstów, słów obelżywych nie wymieniam, bo po co
        więc Twój przypadek nazwałabym łagodnym
        co wspólnego mają te dwie sytuacje to to, że pan od początku się ze mną spoufalał
        owszem, byliśmy na ty, ale uwagi "ty tu kase trzepiesz to bys sypnela troche" i
        inne podobne na temat mojego stanu majatkowego i obrotow firmy pomijalam
        wymownym milczeniem
        nie mowiac o tym ze mowil mi co gdzie powinnam w trakcie remontu, moje pomysly
        nazywal glupimi i komentowal "bo w ameryce to sie inaczej robi" itp
        i naprawde to bylo ciezkie do zniesienia, na szczęście w moim przypadku pan
        zniknął w końcu i problem się skończył

        co do uwag o Twojej wyniosłości - tego akurat nie odczułam, może dlatego że
        jakoś przeniosłam Twoją sytuację na mój grunt i miałabym podobne odczucia
        są ludzie których omijam szerokim łukiem i nie jest to kwestia ani stanu
        majątkowego, ani wykształcenia, ale właśnie tego szczególnego sposobu bycia,
        które sprawia że patrzę na taką osobę i myślę "burak"
        tylko, że ciężko jest taką osobę i to co się do niej odczuwa opisać w kilku
        zdaniach na forum, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto zupełnie inaczej
        zinterpretuje intencje i zachowanie tak, że to tamten okaże się miłym i
        przyjacielskim człowiekiem, a Ty burakiem smile
        ale to norma, nawet wychodząc z kina różnie widzimy bohaterów, ich charaktery,
        więc tym bardziej taki misz masz opinii na forum jest zrozumiały

        inna sprawą jest tez to, że ciężko jest czasem zrozumieć ludzom, którzy tego nie
        przezyli, jak trudno jest szefować ludziom, zachowując dystans ale i nie
        traktując z góry, każdy się czasem może pogubić i zachować tak, że żałuje
        no ale tu są same idealne pracownice i szefowe wink

        a co do Pani szefowej działu personalnego, nie tylko w "żadko" był błąd,
        "podwładnął" też się tak nie pisze
        a Pani posty to mi dopiero tchnęły zadęciem i bufonadą, brrr


        no i magusia, sprawę faktycznie głupio rozwiązałaś niestety
        tak się zastanawiałam, a kto u was w firmie zwalnia ludzi lub bierze ich na
        dywanik? bo chyba z takim podejściem Ty nie masz szans, pewnie mąż jest od
        czarnej roboty smile
    • beata985 Teoria spiskowa;) 22.03.07, 11:59
      magusiape-czy będąc szefową firmy i dodatkowo matką dwójki dzieci, nie wydaje
      Ci się karygodne siedzenie od wczoraj na forum dość często???
      Ucierpi na tym zaniedbaniu firma oj ucierpi, co z Twoją mocno wypracowaną
      pozycją???
      to się nie godzi.
      ja nie pracuję a nie mam czsu slęczeć tyle na forum.
      • beata985 a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 12:21
        poziom Twoich wypowiedzi-Pani na stanowisku, jest ponizej krytyki
        to tylko niektóre perełki
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=59121865&v=2&s=0
        • wi0la Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 12:50
          przede wszystkim poza tym
          po drugie co takiego bylo w tym poscie ,ktory przytoczylas,ze obrazasz autorke
          watku?
          to ze nie lubi by ktos obcy bral dziecko czy to ze chce zeby myc rece przed
          kontaktem z dzieckiem?
          wytlumacz jesli mozesz bo ja chyba jakas glupia jestem...
          • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 12:53
            1)a w którym miejscu ja ją obrażam???
            2) chodzi mi o nazewnictwo-babsztyl, burak, cham
            3)dziękuję za korektę.
            • wi0la Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:01
              no jak dla mnie to zdanie "poziom Twoich wypowiedzi-Pani na stanowisku, jest
              ponizej krytyki" jest obrazliwe.
              nie znasz tych osob ,ktore autorka nazwala w ten sposob ani ja nie znam(moze
              zasluzyli)
              ludzie zdenerwowani roznych slow uzywaja(np nasz wspanialy prezydent ,wtedy
              jeszcze nie-"spieprzaj dziadu" a tez sie uwaza za pana na stanowisku i to jakim
              wysokim!!kto go tam poslal.....smile
              • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:05
                wi0la napisała:

                > no jak dla mnie to zdanie "poziom Twoich wypowiedzi-Pani na stanowisku, jest
                > ponizej krytyki" jest obrazliwe.

                Żartujesz prawda????
                To czym w takim razie jest nazwanie kogoś -babszylem, burakiem itd???

                uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
                smile))
                ********************************
          • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 12:58
            jeżeli już chcesz poprawiać cudze błędy to sama ich nie rób.
            Twoja interpunkcja pozostawia wiele do życzenia.

            wi0la napisała:

            > przede wszystkim poza tym
            > po drugie co takiego bylo w tym poscie ,ktory przytoczylas,ze obrazasz
            autorke
            > watku?
            > to ze nie lubi by ktos obcy bral dziecko czy to ze chce zeby myc rece przed
            > kontaktem z dzieckiem?
            > wytlumacz jesli mozesz bo ja chyba jakas glupia jestem...
            • wi0la Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:04
              interpunkcji nie uzywam bo jest mi prosciej tak samo jak polskich znakow(od
              razu wyjasniam,zeby nie bylo kolejnego postataku,bo nie mam polskiego programu)
              ale doczepic sie zawsze mozna,choc pytanie i moj post byl zupelnie o czyms
              innym
              • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:06
                wi0la napisała:

                > interpunkcji nie uzywam bo jest mi prosciej tak samo jak polskich znakow(od
                > razu wyjasniam,zeby nie bylo kolejnego postataku,bo nie mam polskiego
                programu)
                > ale doczepic sie zawsze mozna,choc pytanie i moj post byl zupelnie o czyms
                > innym
                no właśnie.
                • wi0la Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:10
                  poprawilam Cie zeby nie powielac bledow
                  • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:21
                    wi0la napisała:

                    > poprawilam Cie zeby nie powielac bledow
                    Jeszcze raz powtarzam, jeżeli chcesz poprawiac czyjeś błędy, sama ich nie rób.
                    Brak znaków interpunkyjnych-"bo mi się nie chce, bo tak łatwiej"- żałosne.
                    Początek zdania z małej litery??
                    nIE MASZ PROGRAMU, NIE CHCE cI się OK.
                    • wi0la Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 13:33
                      Wiesz nie o tym byla mowa i nie o tym mialo byc dyskutowane na tym forum w tym
                      poscie.
                      Ja zapytalam dlaczego obrazasz autorke watku i jednoczesnie poprawilam
                      blad.Moze nie mialam prawa,jesli nie mialam to przepraszam.
                      Ale to co robisz TY, tym razem obrazajac mnie, jest ponizej pasa i godnosci.
                      Bo nie jestem zalosna , nie uzywajac interpunkcji i jak rowniez nie uzywajac
                      programu polskiego bo mieszkam za granica a krasc z internetu nie mam ochoty
                      tylko po to zeby miec polskie literki
                      • beata985 Re: a pozatym szkoda gadać 22.03.07, 14:07
                        wi0la napisała:

                        > Wiesz nie o tym byla mowa i nie o tym mialo byc dyskutowane na tym forum w
                        tym
                        > poscie.
                        > Ja zapytalam dlaczego obrazasz autorke watku i jednoczesnie poprawilam
                        > blad.Moze nie mialam prawa,jesli nie mialam to przepraszam.
                        Niestety to Ty zaczęłaś z błędami.

                        > Ale to co robisz TY, tym razem obrazajac mnie, jest ponizej pasa i godnosci.
                        > Bo nie jestem zalosna , nie uzywajac interpunkcji i jak rowniez nie uzywajac
                        > programu polskiego bo mieszkam za granica a krasc z internetu nie mam ochoty
                        > tylko po to zeby miec polskie literki
                        Mimo wszystko zauważyłam jakies kropki i przecinki.
                        Pozdrawiam i jeszcze raz powtarzam, ze nie obrażam nikogo. Ani Ciebie ani
                        autorki wątku.
                        bIORĄC UDZIAŁ w dyskusji na forum, trzeba liczyć się z tym, z e różnie mogą
                        nasze wypowiedzi być odebrane.TO co jeden uzna za obrazliwe inny powie, ze to
                        żart. NIestety nie słyszymy jakim tonem wypowiada się rozmówca a to dużo.
      • zulcia73 do beata985 22.03.07, 13:34
        nie bardzo rozumiem co Ciebie obchodzi kto i ile czasu spędza na forum ,to
        chyba nie twoja sprawa czy firma magusiape ucierpi czy nie.Swoją droga to jakoś
        ten czas znajdujesz skoro tu jesteś
        • beata985 Re: do beata985 22.03.07, 13:39
          zulcia73 napisała:

          > nie bardzo rozumiem co Ciebie obchodzi kto i ile czasu spędza na forum ,to
          > chyba nie twoja sprawa czy firma magusiape ucierpi czy nie.
          a nie widzisz emotki na końcu???

          Swoją droga to jakoś
          >
          > ten czas znajdujesz skoro tu jesteś
          Ja nie jestem szefową firmy, wiec nie muszę się starać, moja POZYCJA na tym nie
          ucierpi.
          • kalinkaagata Re: do beata985 22.03.07, 13:47

            • beata985 Re: do beata985 22.03.07, 13:55
              Kalinka, a w którym miejscu jestem uszczypliwa i niemiła???
              Czy to ja obrzucam epitetami kogokolwiek, tak jak robi to autorka wątku
              obrazając swoich pracowników i ich partnerów???
              PS.czego mam niby zazdrościć??? bo nie rozumiem
              • iwles Re: do beata985 22.03.07, 14:02
                > a w którym miejscu jestem uszczypliwa i niemiła???


                w miejscu wyciągania postów autorki zupełnie niezwiązanych z w/w tematem wątku,
                w dodatku z innego forum.


                > Czy to ja obrzucam epitetami kogokolwiek, tak jak robi to autorka wątku


                W tym wątku ? Nie zauwazyłam żadnego obraźliwego "epitetowania" przez autorkę.


                A teraz Beatko - chwila refleksji....
                • beata985 miałąm juz nic nie pisać ale... 22.03.07, 17:35
                  iwles napisała:

                  > > a w którym miejscu jestem uszczypliwa i niemiła???
                  >
                  >
                  > w miejscu wyciągania postów autorki zupełnie niezwiązanych z w/w tematem
                  wątku,
                  Jak najbardziej jest, może nie bezpośrednio ale obrazuje to jaki ta pani ma
                  stosunek do ludzi podwładnych.
                  W tamtym wątku wyraziła się równiez o pracownicy per "babsztyl".

                  >
                  > w dodatku z innego forum.
                  forum jest ogólno dostępne i nie jest dla nikogo tajemnicą.
                  a
                  >
                  >
                  > > Czy to ja obrzucam epitetami kogokolwiek, tak jak robi to autorka wątku
                  >
                  >
                  > W tym wątku ? Nie zauwazyłam żadnego obraźliwego "epitetowania" przez autorkę.

                  "z takimi typami"- jakimi???
                  "ale z chamami nie mam doswiadczenia po prostu. "
                  " że on jest taki luzacki prostaczek, "
                  To tylko niektóre z epitetów używanych w tym wątku przez autorkę
                  >
                  >
                  > A teraz Beatko - chwila refleksji....


                  >
                  >
                  >
                • blekitnykoralik Re: do beata985 22.03.07, 20:19
                  Beata, czytając Twoje wypowiedzi, czuję się jakbym czytała socjalistyczne
                  okrzyki przeciw ciemiężcom.
                  Pracodawca - człowiek jak każdy inny, ma prawo nie lubić cuchnącego piwskiem
                  męża pracowniczki, a relacje z podwładnymi są czasem równie stresujące, co
                  podwładnych z przełożonymi, czego przykładem jest autorka tego wątku.

                  • beata985 błękitnykoraliku 23.03.07, 09:18
                    > Pracodawca - człowiek jak każdy inny, ma prawo nie lubić cuchnącego piwskiem
                    > męża pracowniczki, a relacje z podwładnymi są czasem równie stresujące, co
                    > podwładnych z przełożonymi, czego przykładem jest autorka tego wątku.
                    >
                    zgadzam się z Tobą w pełni.
                    czy jednak nie wydaje Ci się dziwne, śmieszne???, ze robiąc z siebie "WIELKĄ
                    SZEFOWĄ" panią na stanowisku, osobę, której praca wymaga kultury i taktu na
                    najwyższym poziomie traktuje ludzi jakby byli nikim???

                    Gdyby napisała "wkurza mnie ten gość, jak mam sprawę załatwić" bez tych
                    wszystkich " ę ą, kim to ja nie jestem"- pewnie bym nie zareagowała wogóle.
                    • blekitnykoralik Re: błękitnykoraliku 23.03.07, 09:39
                      ja też znoszę gości cuchnących piwskiem, a jeszcze jak gadają na spacerze do
                      moich dzieci, nie znoaszę, a też się czasem zdarzało. I, czy to byłby mąż
                      mojej koleżanki z pracy, czy mąż dziewczyny, która dla mnie pracuje, pewnie
                      podobnie bym się wyrażała. I też miałabym problem ze sformułowaniem komunikatu
                      do takiego odbiorcysmile, zawsze mam, ale widocznie dlatego, ze też jestem
                      właścicielką firmy, i pewnie też "ę-ą"...
                      Uważam, że autorka wątku i tak bardzo długo szukała najlepszego rozwiązania
                      problemu, bo chciała właśnie sprawę załatwić taktownie. Stąd zwróciła się o
                      pomoc do forumowiczek.
                      Jest szefową, daje tym ludziom utrzymanie i to nie jest jej wina, tylko, jak
                      znam życie, efekt przedsiębiorczości i bardzo ciężkiej pracy. Kierowanie firmą
                      nie polega na byciu WIELKIM SZEFEM, tylko na dobrym zarządzaniu interesem, tak
                      by był dochód dla wielu osób. Dodatkowo, wiecznie uciemiężeni pracownicy nie
                      dażą zwykle szefa/szefowej sympatią, bo muszą wykonywać głupie polecenia, bo
                      np. nie pozwala męźowi paczki odebrać, fanaberie!
                      Też nie lubię ludzi wykorzystujących swoją funkcję kierowniczą, by cieszyć się
                      władzą i na każdym kroku to okazywać, bo to nie na tym polega, ale w tym
                      przypadku niczego takiego nie zauważyłam.

                      • beata985 Re: błękitnykoraliku 23.03.07, 09:49
                        Wiesz będąc właścicielem/ką firmy wcale nie trzeba byś ĄĘ.
                        Uwierz, wiem co mówię.
                        To, ze mam więcej kasy niż inni, czy wykształcenie wyższe niż pracujący u nas
                        mechanik , czy kierowca nie upoważnia mnie do pokazywania im swojego "kim to ja
                        nie jestem a, wy prostaczki nie zbliżajcie się do mnie".
                        • blekitnykoralik Re: błękitnykoraliku 23.03.07, 11:03
                          dopóki mechanik nie jest przesiadującym na ławce mąciwodą, wiecznie śmierdzącym
                          piwskiem gadułą,otwartm na świat, bo alkohol mu pewności siebie dodaje i nie
                          dotyka w tym stanie mojego, czy innego dziecka...
                          Widocznie są ludzie tacy jak Ty, którzy w takich sytuacjach zachowują pełne
                          opanowanie i chrześcijańską postawę i pozwalają na bliskie kontakty ze sobą i
                          dzieckiem, by człowiek ten nie poczuł się gorzej...
                          Mam wrażenie, że skupiłaś się bardzo na temacie szef-mąż mojej pracowniczki,
                          niż podchmielony facet ciągle mnie nagabuje, dodatkowo jest to mąż kobiety,
                          która u mnie pracuje i tu jest problem, bo nie wiem, jak to rozwiązać.
                          A co Ty byś w takiej sytuacji zrobiła???
    • dorotadu Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 23.03.07, 09:56
      po przeczytaniu połowy wpisów postanowiłam sie wtrącić
      dobrze cię rozumiem
      jestem typem samotnika spotykam sie tylko z tymi których sama wybieram nie
      znosze natręctwa itp
      na czesc tego pana odpowiadam dzien dobry - nie przypominam sobie abyśmy byli
      na ty (może skuma)
      wystarczy dzien dobry i odchodzisz nie wdajesz sie w gadki - spieszę sie idt
      bez tłumaczenia bo codziennie bedziesz musiała wymyslac coś innego
      a rada pade o wyprowadzce ... niektóre dziewczyny miałam za inteligentniejsze sad
      • syriana Re: przez tego typa spacerki mi zbrzydły 23.03.07, 10:08
        wtrącę się - Pade zaproponowała przeprowadzkę z pewną ironią chyba, sugerując,
        że autorka powinna mieszkać w okolicy, w której z tzw. "prostakami" do czynienia
        mieć nie będzie
      • mathiola jeszcze raz się wtrącę 23.03.07, 10:10
        Juz się co prawda wypowiadałam, ale po przeczytaniu kilku wypowiedzi, wtrącę
        się jeszcze i nawiążę do postu Dorotydu. Ja również jestem typem samotnika. I
        nie cierpię, kiedy ktoś próbuje się spoufalać ze mną wtedy, kiedy mam ochotę na
        samotny spacerek. I to nie jest tak, że ja się czuję od kogoś lepsza, czy się
        wywyższam, a tak często jestem odbierana, po prostu męczy mnie czyjeś
        towarzyswto wtedy kiedy o nie nie proszę, a lubię poprzebywać sobie sama ze
        sobą, tudzież z moimi dziećmi, z którymi idę na spacer. Dlatego doskonale
        rozumiem kogoś, kto nie życzy sobie natręta, bo wiem jakie to nieprzyjemne -
        unikać kogoś kto nie kuma że jest niemile widziany.
        Jako osoba życzliwa i optymistycznie nastawiona do ludzi mam natomiast
        nadzieję, że fakt, iż ten pan jest hutnikiem nie czyni go od razu burakiem i że
        to po prostu źle sformułowana myśl ze strony autorki smile)
    • magusiape A jednak... 23.03.07, 10:44
      A jednak zajrzałam tutaj, chociaz miałam dac juz temu spokój, jestem chyba mało
      odporna na "ciosy poniżej pasa", jakimi raczy mnie beata-. Napisałam nawet parę
      słów do wszystkich na forum o tym, ze takie osoby zabierają chęć pisania i
      przebywania w fajnym - jak dotąd dla mnie miejscu w necie. Niestety post został
      skasowany, widocznie moderator uznała, żejest "prywatny" - OK. Było to swoiste
      podsumowanie jej ataku na mnie, moze tu przytoczę za chwilkę, copisałam, jesli
      uda mi sie wszystko przypomnieć.
      Dziewczynom, które stanęły w mojej obronie - WIELKIE DZIEKI - za zrozumienie
      mojej sytuacji i to, że każdy czasem popełnia błędy jak np. załatwianie spraw
      przez trzecie osoby, chociaż...mam teraz pewnosć, że kobietka owa więcej nie
      narazi mnie "niechcący" na niemile widziana pomoc ze strony swojego męża.
      Trudno, chciała pomóc, nie była swiadoma, że sobie nie życze, ale teraz już
      jest. Dodam, że to nie pierwszy raz, bo kiedys proponowała, żebym pojechała do
      firmy coś jej wytłumaczyc, a jej mąż zostanie z moimi dziećmi..ufff. Ale
      zostawmy już to.
      Chciałam powiedzieć, ups,napisać, że beata- w niezbyt ładny sposób próbuje mnie
      osmieszyc, na dodatek stosując pewnego rodzaju inwigilację przeszukała forum i
      wyciagnęła wątek, w którym jakoby znajdują sienieodpowiednie - jej zdaniem-
      epitety. Nazwała to perełkami, a był to wątek, w którym dziewczyny mogły
      wyrzucic z siebie frustrację podobną do mojej,kiedy dzieje sie cos, co im sie
      nie podoba. Wybrałaten akurat wątek celowo. Ja,idąc tym tropem zrobiłam
      podobnie i znalazłam jej wypowiedzi,i mysle, że jest to sposób, aby poznać
      bardziej daną osobę i wyrobic sobie opinie czytajac więcej jej wypowiedzi z
      innych wątków. Zapraszam do wpisania mojego nicka w wyszukiwarce ,nie mam sie
      czego wstydzić,atu próbka wypowiedzi beaty-,bardzo zreszta na poziomie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=59340349&a=59402250 . Wet za wet.
      A teraz do beaty-.
      Na forum poprosiłam o radę nie o ocenę czy opinię. Poprosiłam dokładnie o pomoc
      w rozwiazaniu problemu nie naciskajac na status społeczny czy stanowisko, nie
      nazywajac nikogo chamem "od progu" - to wyszło w rozmowie, jako odpowiedź na
      inne posty.
      Piszesz z ironią, że siedze na forum i nie zajmuje sie dziecmi czy firmą. Po
      1.moja starsza córcia miewa tez zajęcia popołudniowe lub zajmuje sie "swoimi
      sprawami", młodsza jest jeszcze malutka i bardzo duzo śpi. Po 2 Moja firma nie
      ucierpi, bo w miedzyczasie załatwiam tez sprawy firmowe telefonicznie i
      mailowonawet pisząc na forum, mało tego - pisze jednoczesnie na kilku forach, a
      nawet wykonałam telefon do pogotowia laktacyjnego z prosbą o poradę. W trakcie
      pisania zdązyłam tez zrobic kilka innych rzeczy, m.in. pobawic sie z
      Mała ,nakarmić ja, połozyć ( nie pisze, kiedy Mała nie spi), wykapac sie, zjesc
      obiad, zrobić fryzure i makijaż. Jedna z dziewczyn dobrze to ujęła "człowiek
      zajęty zawsze znajdzie czas na wszystko". I prawda.Ja po prostu umiem dobrze
      wykorzystać swój czas i nie tracę go na pogaduszki typu "dzisiaj leci Magda
      M.". Ty jednak masz czas wysiadywać tutaj, chociaz napisałaś, że nie. A opinie
      o sobie juz chyba cześciowo poznałaś z tego wątku. Pozdrawiam, miłego dnia.
      • malila Re: A jednak... 23.03.07, 10:52
        Magusiape, nie ma potrzeby, żebyś tłumaczyła się z tego, jak organizujesz swój
        czas. To jest tylko i wyłącznie Twoja osobista sprawa. Proponuję, żebyś dla
        własnego zdrowia psychicznego, odpuściła sobie odpowidanie na insynuacje tego
        typu, bo tylko niepotrzebnie wdasz się w pyskówkę i stracisz czas na
        tłumaczenie tego, co dla wielu jest oczywiste. A dla tych, dla których nie
        jest, Twoje tłumaczenia i tak będą interpretowane na Twoją niekorzyść.
        • magusiape Masz rację 23.03.07, 10:59
          oczywiście, ale przynajmniej "wyplułam " to z siebie i jest mi lepiej..smile jak
          dla mnie to sprawa jest zakończona, jesli jednak ktoś ( nie mówie oczywiście o
          Tobie) ma ochotę na śmierdzące jajeczka i zgniłe pomidorki to voila...dla
          niektórych jest to rzeczywiście sposób na nude smile
          Pozdrowionka.
          • blekitnykoralik Re: Masz rację 23.03.07, 11:14
            Trzymaj się, doskonale Cię rozumiem, prowadzę właśnie identyczny tryb życia i
            miewam podobne problemy. Wydaje mi się, że z dużą rozwagą i taktem podchodzisz
            do pracowników swojej firmy, choć pewnie często bywa tak, że i tak są zwykle
            niezadowoleni. Bo tak to już jest.
            • magusiape Re: Masz rację 23.03.07, 11:21
              Dzięki, pozdrawiam.
      • beata985 Re: A jednak... 23.03.07, 11:07
        magusia, odpowiadając na Twój post nie chciałam Cię obrazić, o czym wczesniej
        juz pisałam, tylko uswiadomić, ze uwazając się za wielką panią z manierami i
        wyczuciem taktu, postępujesz nie fer obrzucając ludzi epitetami.Nawet tutaj gdy
        tego nie widzą/słyszą. rozumiem, ze mógł Cię wkurzyć, mnie też ludzie wkurzają.
        ALE CZY TO DAJE MI PRAWO do wywyzszania się nad nimi.
        No ale cóz moze ja z innej bajki jestem, epitetów uzywam odnosnie wiosny a nie
        pracowników. Moze dlatego, ze sama kiedys pracownikiem byłam, teraz role się
        odwróciły i bardziej ich szanuję.
        W końcu pracują i korzyści z tego są dla obu stron.
        • zona_mi Re: A jednak... 23.03.07, 11:31
          Beata, moim zdaniem autorka wątku nie wywyższa sie - odczucia i emocje to
          bardzo indywidualna sprawa i każdy ma prawo do innych. Irytuje ją jakiś
          człowiek - nie dlatego, że jest mężem pracownicy, ale z powodu tego jak
          zachowuje się w stosunku do niej, do jej dziecka - do tego stopnia, że ma go za
          prostaka, bo być może takim jest. Może i nie jest - ale takie stwarza pozory.
          Dlaczego masz jej za złe, że wypowiada się o kimś w ten sposób, że tak go
          odbiera na podstawie doswiadczeń? Może tak myśleć. O ile mu nie okazuje - a nie
          robi tego przecież.
          Właśnie chciała jak najgrzeczniej, nie raniąc go, zachęcić go do zdystansowania
          się. Mogła, jak nawet ktoś sugerował, powiedzieć mu wprost, żeby spadał. Nie
          zrobiła tego, ale rozpatruje inne, bardziej stonowane możliwości.
          To świadczy o tym, że się wywyższa? W moim przekonaniu wręcz przeciwnie.
          Mimo że ten człowiek wnerwia ją bardzo, zachowuje się w stosunku do niego
          grzecznie i właściwie.
          Za grzecznie, jak widać, bo typek chyba się nigdy nie odczepi wink
        • iwles Re: A jednak... 23.03.07, 11:32
          A gdyby to nie był mąż pracownicy, tylko np."sąsiad" z bloku obok, który wolny
          czas spędza popijając piwko na ławce przed blokiem, potem woła za tobą cześć i
          z łapami wyrywa się do twojego dziecka w wózku.
          I nie rozumie aluzji, że ty nie życzysz sobie jego towarzystwa.
          I uważa, że do takiej zażyłości upoważnia go to, że się często "widujecie" na
          osiedlu.


          Jak byś się o kimś takim wyrażała ?
          • blekitnykoralik Re: A jednak... 23.03.07, 11:41
            Myślę, że beata zaoferowałaby mu pracę, albo jego żonie... Z pełnym szacunkiem
            do jego osoby. W końcu taki luzak, to by się może fajnie z nim pracowało?
          • beata985 Re: A jednak... 23.03.07, 11:46
            Pewnie najpierw powiedziałabym grzecznie ale stanowczo-wszystkie mamy prawo
            kogoś nie lubieć i pewnie w naszym zyciu takie osoby są.
            gdyby to nie pomogło to tak jak radziły dziewczyny prosto i z mostu.
            jak bym się wyrazała??? myslec sobie mogę w duszy co mi się tylko podoba ale
            wyrazenie opini na forum ogólnym, w stosunku do jakiegos konkretnego człowieka
            a przy tym jeszcze zaznaczenie kim to ja nie jestem....to nie po mojemu.

            ale jak juz pisałam, chyba z innej bajki jestem.
            • blekitnykoralik Re: A jednak... 23.03.07, 12:01

              > gdyby to nie pomogło to tak jak radziły dziewczyny prosto i z mostu.
              > jak bym się wyrazała??? myslec sobie mogę w duszy co mi się tylko podoba
              > ale jak juz pisałam, chyba z innej bajki jestem.

              prosto i z mostu, to uważasz, że bardziej kulturalnie?
              Bo dla mnie chamskie i przedmiotowe traktowanie człowieka, w końcu do tego męża
              pracowniczki.
              • beata985 Re: A jednak... 23.03.07, 12:06
                prosto i z mostu niekoniecznie= po chamsku.


                pozdrawiam i dziękujęsmile
                2 dni przy kompie to za duzo nawet jak dla mnie.
                • blekitnykoralik Re: A jednak... 23.03.07, 12:17
                  beata985 napisała:

                  > prosto i z mostu niekoniecznie= po chamsku.
                  >
                  >
                  > pozdrawiam i dziękujęsmile
                  > 2 dni przy kompie to za duzo nawet jak dla mnie.
                  >
                  prosto i z mostu, to znaczy dla mnie bezpośrednio popwiedzieć, co się czuje,by
                  osiągnąć tylko i wyłącznie swój cel (żeby się ów gość odczepił) bez zbędnego
                  zastanawiania się, jak to odczuje on i jego żona.
                  Myślę, że zaczynasz się gubić w tej dyskusji.



                  >
                  >
                  • beata985 Re: A jednak... 23.03.07, 12:21
                    przepraszam ale nie zyczę sobie pana obecnosci podczas moich spacerów.
                    nie mam ochoty/czasu z panem rozmawiac.
                    bardzo proszę nie dotykać mojego dziecka

                    są to komunikaty oczywiste, niekoniecznie chamskie.
                    • blekitnykoralik Re: A jednak... 23.03.07, 12:42
                      Widzisz, gdybyś dała taką radę na początku, zamiast wytykać "szefostwo" i "ę,ą"
                      zresztą, moim zdaniem zupełnie niesłusznie i bardzo usilnie, zostałabyś
                      odebrana inaczej.
                      Istotą problemu było:
                      facet jest mężem dobrej pracownicy, z którą autorka wątku nie chciała psuć
                      relacji.
                      Twoje przykłady komunikatów by je popsuły, moim zdaniem.
                      Tak robi człowiek, który nie myśli, jakie będą konsekwencje tego, co mówi do
                      innych (do tego dochodzi tu relacja szef-pracownik), jego celem jest
                      rozwiązanie tylko i wyłącznie własnego problemu (podchmielony mnie zaczepia).
                      I rzeczywiście, wygląda na to, że podczas rozwiązywania "konfliktów" wyznaczasz
                      inne priorytety i faktycznie to inna bajka, masz rację.

            • zona_mi Re: A jednak... 23.03.07, 12:05
              Czyli wyrażenie opinii o problemie na forum nie jest eleganckie, ale
              powiedzenie facetowi prosto z mostu - jak czyli? - jest ładne?

              > ale jak juz pisałam, chyba z innej bajki jestem.

              Może.
            • kropotkina Re: A jednak... 23.03.07, 12:26
              > myslec sobie mogę w duszy co mi się tylko podoba ale
              > wyrazenie opini na forum ogólnym, w stosunku do jakiegos konkretnego człowieka
              > a przy tym jeszcze zaznaczenie kim to ja nie jestem....to nie po mojemu.

              Ależ robisz to, w tym wątku chociażby...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka