kinga_n1
08.04.07, 23:52
Mam doła giganta,właśnie doszłam do wniosku że moje małżeństwo dobiega
końca.Jest 00:30 a mój szanowny nie wrócił do domu i ma wyłączoną kom.Wyszedł
z
domu ok 14, zadzwoniłam do niego ok 18 a on mi mówi że jest w pabie i ogląda
mecz(nigdy go to nie interesowało),nie układało nam sie ostatnio ale po
dzisiejszym chyba powinna mu wystawić rzeczy za drzwi.(to nic że jest Wielka
Sobota)
------------------------------------------------------------------------------
--
Wrócił o 10 rano-pijany.Moja rodzinka przyjechała a on spał w 2 pokoju,po
czym
znów wrócił do kolegów.Ok 18 chciał sie godzić ale o czym ja mam z nim
rozmawiać jak jest pijany,nie wiem co sie z nim dzieje ale ja mam już tego
powoli dosyć,nawet nie podzieliliśmy sie jajkiem.Jak mały go zobaczył to aż
piał...serce mi sie kraja.Nie wiem co do niego czuje jesteśmy razem 7 lat i
nie
wiem czy to nie przyzwyczajenie,ale dlaczego ja mam tak żyć.Inaczej
wyobrażałam
sobie moje małżeństwo.I znowu go nie ma...
Właśnie przetrzepałam jego telefon-wiem że to obrzydliwe ale nie mogłam
inaczej-
i znalazłam,dwa sms jedem od jakiejś rury,a drugi wysłał sam:"miłej nocki
dziecino"Boże co ja mam robić,wszystko stanęło na głowie,chyba potrzebuje
prawnika POMOCY
------------------------------------------------------------------------------
--
Jestem uzależniona finansowo bo jestem na wychowawczym z naszym synkiem,ale
na
szczęście mam rodziców.CHOLERA jestem wściekła,czuje bezradność,niemoc,to
jest
okropne