I jak ich lubić/tolerować/akceptować?
Własnie wróciliśmy od nich ze świątecznego obiadu. Nie miałam najmniejszej
ochoty tam jechać, ale wolałam odwalić swoje niż słuchać żali mojego męża
przez kolejne pół roku.
Była też siostra męża ze swoim 3 - miesięcznym dzieckiem. Zjedlismy obiad,
pomogłam teściowej posprzatać (bo przecież jej córeczka po
porodzie......... ). Po obiedzie teśicowie wyciagają z szafy mega wielką
pakę, otwierają a w paczce......... "prezenciki od zajączka"...... oczywiście
tylko dla dziecka siostry męża. Nasze dziecko zostało pominięte szerokim
łukiem. Zrobiło mi się przykro, bo myslałam, że wnuków traktuje się równo.
Nie oczekiwałam prezentu od nich, ale też nie spodziewałam się takiego
zachowania. Cieszę się, że nasz synek ma tylko półtora roku, bo nie wiem
jakbym zareagowała, gdyby zapytał dlaczego on nic nie dostał od babci i
dziadka. Teściowa wypytała co dostał nasz synek od moich rodziców a na koniec
stwierdziła, że na takie gówna szkoda pieniędzy. Kurde........ dlaczego
musiała tak przy całej rodzinie. Dlaczego musała podarować ten prezent przy
naszej obecności? Nie mogłap oczekać aż wyjdziemy?

Łzy kapią mi po policzkach, oczywiście mąż broni rodziców, szukając
usprawiedliwienia, że tamten jest malutki itd.

(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((