Dodaj do ulubionych

antykoncepcja a katolicyzm

29.05.07, 22:19
Zainspirowana watkiem Lucerki o seksie przedmalzenskim, chcialabym Was zapytac
dlaczego wlasciwie urzywanie np. prezerwatywy jest grzechem. Ja zbyt uczona w
pismie nie jestem, ale moze jest jakies uzasadnienie, bo tak na chlopski
rozum, to nie wydaje mi sie to logiczne - wobec ktorego przykazania mialoby to
byc wykroczenie? (Tlumaczenie, ze to grzech bo Kosciol zakazuje, czyli "bo
tak" nie jest dla mnie wystarczajace).
W moim sumieniu nie czuje, ze to grzech, nie czuje ze robie cos zlego,
czulabym to np. stosujac tabletke wczesnoporonna, to byloby wbrew mojemu
sumieniu, ale co Kosciol ma do gumki, albo nawet do zwyklych tabletek, tego
juz nie rozumiem. Czy katoliczkom zostaje tylko npr?!
Obserwuj wątek
    • baaasiiia Re: antykoncepcja a katolicyzm 30.05.07, 00:06
      No właśnie też mnie naszła taka refleksja. Rozumiem dlaczego środki
      wczesnoporonne, nie rozumiem dlaczego zwykła tabletka bądź prezerwatywa.
      Poniżej masz link do encykliki Jana Pawła II Evangelium Vitae , w której jest
      uzasadniony taki a nie inny stosunek Kościoła do antykoncepcji. Zaczęłam się w
      to zaglębiać, ale na dzisiaj już mi sił brakło...

      tiny.pl/fxnf
    • elza78 Re: antykoncepcja a katolicyzm 30.05.07, 00:19
      na gumki czasem mozna dostac dyspense smile
      na pigulki juz nie bo one poza swoimi wszelkimi dzialaniami antykoncepcyjnymi
      (zageszczenie sluzu szyjkowego niedopuszczenie do owulacji) sa w stanie
      niedopuscic do zagniezdzenia zarodka w macicy w przypadku kiedy juz dojdzie do
      jajeczkowania a potem do zaplodnienia, co wedle medycyny nie jest dzialaniem
      wczesnoporonnym bo ciaza embriologicznie zaczyna sie od momentu zagniezdzenia ,
      wedlug kosciola dziecko jest dzieckiem juz od momentu poczecia
    • beniusia79 Re: antykoncepcja a katolicyzm 30.05.07, 07:43
      www.duszpasterstwo.plock.opoka.org.pl/duszpasterstwa/rodziny/mat1.html
      poczytajcie sobie smile
      • eilian Re: antykoncepcja a katolicyzm 30.05.07, 15:20
        Probowalam przez to przebrnac, co nie bylo latwe, bo ta papka koscielna jest
        naprawde ciezko strawna. No i tylko sie poirytowalam!smile
        Moj maz nie traktuje mnie przedmiotowo, na pewno nie brakuje miedzy nami
        czulosci, nie mamy rowniez nerwicy z powodu stosowania prezerwatywy (mialabym ja
        gdybysmy jej nie stosowali), oboje jestesmy jak najbardziej zdrowi psychicznie,
        nie wzrasta u nas "niechec do dziecka", chcemy je miec, ale w wybranym przez nas
        momencie naszego zycia i w chcemy miec tyle dzieci na ile czujemy sie gotowi.
        O ile jestem w stanie zgodzic sie, ze antykoncepcja hormonalna moze miec
        negatywny wplyw na zdrowie (dlatego jej nie stosuje), ale argumenty (wlasciwie
        zerowe) przeciwko prezerwatywie W OGOLE mnie nie przekonaly. A rozpoznanie
        plodnosci wcale nie jest latwe (!!!), jak to wielokrotnie napisano w tym
        artykule, probowalam sie tego nauczyc, zainwestowalam nawet w literature, ale za
        chiny nie potrafie ocenic sluzu, moze po kilku latach mozna sie tego nauczyc,
        ale co w tym czasie? Naprawde chcialabym moc stosowac npr, wiem, ze niektorzy
        chwala sobie te metode, ale dla mnie jest to zdecydowanie zbyt trudne i zbyt
        ryzykowne.
        W ogole mam wrazenie, ze caly ten tekst to jest takie wydumane gadanie, ktore z
        realnym zyciem nie ma nic wspolnego. Ja chcialabym, zeby jakis np. ksiadz
        powiedzial mi konkretnie dlaczego to jest grzech, najlepiej w punktach, bez
        calej tej swiatobliwej gadki...
    • syriana Re: antykoncepcja a katolicyzm 30.05.07, 08:36
      tak, katolikom, zostaje tylko NPR
      rozumiany nie jako świadoma antykoncepcja, tylko naturalne ograniczenie organizmu

      a w dużym skrócie - myślenie antykoncepcyjne czyli przeciwpoczęciowe, stoi w
      sprzeczności z katolickim nakazem otwartości na życie i jest działaniem wbrew
      naturze

      > Tlumaczenie, ze to grzech bo Kosciol zakazuje, czyli "bo
      > tak" nie jest dla mnie wystarczajace

      i słusznie

      tyle tylko, że Kościół w sprawie etyki seksualnej nie mówi "nie bo nie", ale ma
      wypracowaną doktrynę, u podstaw której leży obszerna literatura, która w
      najdrobniejszych szczegółach rozpatruje wszystkie możliwe przypadki różnych
      antykoncepcyjnych zachowań w małżeństwie
      • rybcie1 Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 12:47
        A czy katolickie jest naklepac siedmioro,dziesiecioro dzieci i patrzec jak
        slinia sie na kawalek suchego chleba?Ot katolicka logika!
        • syriana Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 12:49

          > A czy katolickie jest naklepac siedmioro,dziesiecioro dzieci i patrzec jak
          > slinia sie na kawalek suchego chleba?Ot katolicka logika!

          nie, to nie katolicka logika
          to po prostu nieodpowiedzialność, która z wyznaniem nie ma nic wspólnego
          • makurokurosek Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 15:17
            tylko bądźmy szczerzy nie od razu kobieta potrafi dobrze zinterpretować wyniki
            naturalnych metod, więc cóz do momentu gdy się tego nie nauczy powinna chyba
            zachować wstrzemięźliwość, aby nie na strzelać dzieci których nie będzie w
            stanie wyżywić. Co się tyczy stosowania prezerwatyw, wiele głów kościoła nie
            zgadzało się z poglądami Jana Pawła, i dlatego te głowy spadły z piedestału. Nie
            odpowiedziałaś na pytanie, które z dziesięciu przykazań jest łamane.
            • m.malgosia4 Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 16:02
              Z nauk przedmałżenskich pamietam ze to jest łamanie przykazania "nie bedziesz
              miał innych bogów" - a to oznacza ze Bog wyznacza kiedy mozemy miec potomstwo
              bo to On nam je daje. kosciól katolicki propaguje naturalne metody planowania
              rodziny, ale jakby na to nie patrzec - to tez jest metoda antykoncepcji, bo
              wystarczy unikac zblizeń w pewne dni. Oczywiscie to metoda dla
              zdyscyplinowanych smile) ale chyba takich nie znamsmile))
              tak czy inaczej - według KK - prezerwatywa czy tabletki to antykoncepcja, a
              kalendarzyk to PLANOWANIE smile))
            • syriana Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 16:09
              o ile mi wiadomo, głowa kościoła jest i była zawsze tylko jedna

              niektórzy hierarchowie niższego szczebla nieco odmienne mają opinie na ten
              temat, owszem
              ale z reguły ich głośnie wyrażenie, kończy się jednoznaczną reakcją Watykanu
              przypominającego jakie jest stanowisko w tej sprawie

              > Nie odpowiedziałaś na pytanie, które z dziesięciu przykazań jest łamane.

              no..
              Mojżesz chyba na tablicach nie dostał przekazu w tej sprawie
              jak również nic na nich nie było o np. paleniu czy nadużywaniu alkoholu, które
              to również za grzech przez Kościół są uznawane
              więc argument trochę naciągany

              nie jestem katoliczką, ale uważam, że katolicy powinni zadać sobie trochę trudu
              intelektualnego by poznać naukę swego Kościoła w tej sprawie

              choćby tylko po to, by móc ją krytykować, a nie powielać przekłamane stereotypy
              i uproszczenia
              • peliczapla Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 17:03
                W zakazie prezerwatyw chodzi zdaje się o to, że używając ich, zamykamy akt
                małżeński na życie, a tego tak definitywnie katolikom robić nie wolno. Niedawno
                śledziłam pewne forum katolików na temat antykoncepcji. Byłam pod wrażeniem: te
                małżeństwa (oczywiście wszystkie stosują NPR) naprawdę głęboko zmagają się z
                problemem, czy nie popadają już w "myślenie antykoncepcyjne" (tj. czy śledząc
                płodność partnerki, nie zanadto koncentrują się na tym, by zapobiegać ciąży).
                Faceci opisują swoje cierpienia związane z zachowaniem okresowej
                wstrzemięźliwości w dni płodne. A nieformalna mentorka tej społeczności
                twierdzi, że wszystkie te kłopoty wiążą się z tym, że te
                małżenstwa "przekombinowują" całą kwestię swojej płodności, bo zanadto chcą
                planować - wchodząc tym samym w kompetencje Pana Boga. Twierdzi, że tym ludziom
                brak prawdziwego zawierzenia Bogu, bo gdyby je mieli - za każdym razem, kiedy
                odczuwają taką głęboką potrzebę, obdarowywaliby się miłością (niezależnie od
                dnia cyklu), ufając, że Bóg zdecyduje, czy tym razem dać im potomka. I że
                postępowanie w ten sposób wcale niekoniecznie doprowadzi ich do jakiejś
                ogromnej wielodzietności. Umiałybyście tak wierzyć? Ja nie - świadomość dużego
                ryzyka poczęcia (dzień ewidentnie płodny) spowodowałaby u mnie całkowity
                paraliż, jeśli chodzi o seks. A z kolei taki objaw świadczy zdaniem tej
                mentorki o braku prawdziwej miłości w małżeństwie.
                Trudna jest ta wiara. Dla mnie za trudna, dlatego katoliczki nie udaję.
                • denea Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 17:26
                  peliczapla napisała:

                  > W zakazie prezerwatyw chodzi zdaje się o to, że używając ich, zamykamy akt
                  > małżeński na życie, a tego tak definitywnie katolikom robić nie wolno.
                  Niedawno
                  >
                  > śledziłam pewne forum katolików na temat antykoncepcji. Byłam pod wrażeniem:
                  te
                  >
                  > małżeństwa (oczywiście wszystkie stosują NPR) naprawdę głęboko zmagają się z
                  > problemem, czy nie popadają już w "myślenie antykoncepcyjne" (tj. czy śledząc
                  > płodność partnerki, nie zanadto koncentrują się na tym, by zapobiegać ciąży).
                  > Faceci opisują swoje cierpienia związane z zachowaniem okresowej
                  > wstrzemięźliwości w dni płodne. A nieformalna mentorka tej społeczności
                  > twierdzi, że wszystkie te kłopoty wiążą się z tym, że te
                  > małżenstwa "przekombinowują" całą kwestię swojej płodności, bo zanadto chcą
                  > planować - wchodząc tym samym w kompetencje Pana Boga. Twierdzi, że tym
                  ludziom
                  >
                  > brak prawdziwego zawierzenia Bogu, bo gdyby je mieli - za każdym razem, kiedy
                  > odczuwają taką głęboką potrzebę, obdarowywaliby się miłością (niezależnie od
                  > dnia cyklu), ufając, że Bóg zdecyduje, czy tym razem dać im potomka. I że
                  > postępowanie w ten sposób wcale niekoniecznie doprowadzi ich do jakiejś
                  > ogromnej wielodzietności. Umiałybyście tak wierzyć? Ja nie - świadomość
                  dużego
                  > ryzyka poczęcia (dzień ewidentnie płodny) spowodowałaby u mnie całkowity
                  > paraliż, jeśli chodzi o seks. A z kolei taki objaw świadczy zdaniem tej
                  > mentorki o braku prawdziwej miłości w małżeństwie.
                  > Trudna jest ta wiara. Dla mnie za trudna, dlatego katoliczki nie udaję.


                  Nie wiem czy to heroizm czy głupota, ale cóż, w sumie nie moja sprawa i nic mi
                  do tego.
                  Prawdę mówiąc nie znam takich ludzi, nawet wśród osób uważających się za
                  wierzące nikt nie robi takich jazd, sądzę że się nad tym nawet specjalnie nie
                  zastanawiają tylko uzywają gumek albo tabletek i tyle. Więc jaki procent wśród
                  katolików to tak prawdziwie wierzący katolicy ? Niewielki, prawda ? Więc
                  dlaczego mówi się że Polska to kraj katolicki ? A co gorsza, dlaczego KK ma tak
                  wielki wpływ na życie ogółu - nawet tych niewierzących ?
              • makurokurosek Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 17:47
                też nie jestem katoliczką, tylko zanim zrezygnowałam z KK to dokładnie
                zapoznałam się z pismem świętym które jest podstawa tej wiary, i to co wyrabia
                kościół, jest dla mnie jednym wielkim kłamstwem nie mającym nic wspólnego z
                naukami Chrystusa.
              • eilian Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:10
                syriana napisała:

                > Mojżesz chyba na tablicach nie dostał przekazu w tej sprawie
                > jak również nic na nich nie było o np. paleniu czy nadużywaniu alkoholu, które
                > to również za grzech przez Kościół są uznawane
                > więc argument trochę naciągany

                Akurat palenie i naduzywanie alkoholu jest bardzo latwe do przyporzadkowania -
                to jest grzech przeciw przykazaniu nr 5, bo niszczymy w ten sposob swoje zdrowie
                i zycie.
                • mathiola Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:13
                  Akurat palenie i naduzywanie alkoholu jest bardzo latwe do przyporzadkowania -
                  to jest grzech przeciw przykazaniu nr 5, bo niszczymy w ten sposob swoje zdrowie
                  i zycie.

                  To dopiero wydaje mi się być mocno naciągniętą interpretacją przykazań
                  • denea Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:39
                    mathiola napisała:

                    > Akurat palenie i naduzywanie alkoholu jest bardzo latwe do przyporzadkowania -
                    > to jest grzech przeciw przykazaniu nr 5, bo niszczymy w ten sposob swoje
                    zdrowi
                    > e
                    > i zycie.
                    >
                    > To dopiero wydaje mi się być mocno naciągniętą interpretacją przykazań


                    Ależ dlaczego ? Mnie się to wydaje akurat logiczne.
      • tyssia co to jest te NPR?? :| 02.06.07, 17:46
        • milka_milka Re: co to jest te NPR?? :| 02.06.07, 18:22
          Naturalna regulacja poczęć.
          • renia1807 Re: co to jest te NPR?? :| 02.06.07, 19:11
            nie wiem czy są jeszcze tacy katolicy w dzisiejszych czasach, którzy poważnie
            traktują takie duperele
            • berecik7 Re: co to jest te NPR?? :| 02.06.07, 21:08
              No i wlasnie dlatego katolicyzm jest religia plytka i traktowana przez wiernych
              dosc obrzedowo. Mam porownanie - duza czesc mojej rodziny to protestanci. Tamten
              kosciol naprawde jest czescia ich zycia. Pomaga mlodym malzenstwom rozwiazywac
              rozne problemy, jesli pojawia sie kryzys formuje sie grupa wsparcia, na
              kazaniach sa omawiane REALNE problemy czlowieka, a nie tylko: ile masz dzieci?
              dlaczego nie masz dzieci? czy nie zamykasz sie na zycie? a czy stosujesz gumki?
              Tam nikt nikomu pod koldre nie zaglada. Wg mnie ta obsesja KK w sprawie seksu
              wynika wlasnie z nakazu celibatu. Ksieza sa po prostu zafiksowani na tym problemie.


              Co do prezerwatywy i szacunku dla kobiety chcialabym tylko nadmienic, ze
              Afganskie kobiety nosza burki rowniez dlatego, ze nalezy im sie szacunek, czyz nie?
          • syriana Re: co to jest te NPR?? :| 02.06.07, 20:33
            Naturalne Planowanie Rodziny jak chce Kościół
    • mathiola Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 20:24
      no co ty, przecież to marnowanie nasienia, te gumki smile Grzech sodomski znaczy
      się - seks tylko dla przyjemności smile
    • yoggi87 Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:00
      A to dlatego, ze stosunk kobiety i mezczyzny to plodzeniedziecka, tworzenia
      nowego zycia i wedle kosciola tylko w owym celu powinnysmy do lozka z naszymi
      koscielnymi mezami chodzic, buhaha, dobre sobie. na religii nam tak kaecheta
      powiedzial... dodal jeszcze, ze on kocha sie z ona stosujac naturalne metody
      antykoncepcji (kalendarzyk)
    • eilian Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:08
      Nie robmy prosze kolejnej dyskusji na temat tego jaki to Kosciol jest zly,
      zaklamany, jak sie zachowuja ksieza itp, itd.
      Ja nie udaje katoliczki, po prostu nadal probuje nia byc (moze z niezbyt dobrym
      skutkiem, ale naprawde chcialabym sie w tej kwestii poprawicsmile. Zostalam w tej
      wierze wychowana i trudno mi ja porzucic, bo cos mi nie odpowiada, probuje sie w
      tym wszystkim jakos odnalezc, poukladac sobie w glowie pewne sprawy, tylko, ze
      takie zasady jak ta odnosnie antykoncepcji sa dla mnie trudne do przyjecia i
      trudne do zrozumienia.
      No bo takie wytlumaczenie, ze trzeba zawierzyc Bogu i On zdecyduje ile mamy miec
      dzieci jest dla mnie kompletnym nieporozumieniem (nie wiem jak myslacy ludzie
      moga cos takiego przyjmowac). Idac tym tokiem rozumowania to w ogole nie
      nalezaloby nic robic, po co sie np. uczyc, zdobywac zawod, przeciez i tak Bog
      nam zesle takie zycie jakie sam zaplanowal. Jednoczesnie Kosciol twierdzi, ze
      czlowiek ma wolna wole. Wedlug mnie to jest ewidentna sprzecznosc, czyli co, w
      kwestii liczby dzieci nie mamy juz wolnej woli?! Musimy zdac sie na Boga?
      Mysle sobie, ze po to Bog dal nam rozum, zeby robic z niego uzytek a
      zaplanowanie wielkosci wlasnej rodziny nie jest wykorzystywaniem rozumu w zlym
      celu (jak to wyczytalam w tekscie zalinkowanym przez Beniusie), ale wlasnie w
      dobrym, bo swiadczy o naszej odpowiedzialnosci, dojrzalosci. Wiec o co chodzi,
      dlaczego ta nieszczesna prezerwatywa jest takim zlem?!
      • syriana Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:13
        myślę Eilian, że e-mama to kiepskie miejsce do szukania odpowiedzi na Twoje pytania

        proponuję Ci zaglądnięcie na fora katolickie, np. Wychowanie w wierze, gdzie
        zdaje się swego czasu, poważne dyskusje na ten temat się odbywały
        • eilian Re: antykoncepcja a katolicyzm 02.06.07, 21:29
          moze i racja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka