Dodaj do ulubionych

PECH to pikuś...

30.05.07, 14:27
Ale mam tydzień. Poniedziałek i wtorek ryczałam, załamałam się. Dziecko chore, marudne. Pracuję w domu więc mam ogromny ból głowy z jęczacym dzieckiem.
Z jednej pracy dzwonia, że wszystko źle zrobiłam. Z drugiej pracy dzwonia, że mam jechać do biura i poprawiać.
Telefony urywaja się. Padam na pysk.
Myślę sobie, ok, powolutku to nadrobię. Nie mam czasu bo dowalaja mi roboty. W końcu nie śpię cała noc i jakoś wychodzę na prosta.
Dzisiaj szefowa dzwoni że mam gdzies pojechać, mówię, że nie mogę bo jestem uziemiona z goraczkujacym dzieckiem. Ona mówi że mnie zwolni.
Z drugiej pracy dzwonia że za mało zrobiłam i nic mi nie zapłaca, he he. Zaczynam się śmiać.
Czuje się osaczona przez pracodawców. Czuję się jak g...o.
Mało tego, rozmawiam ze znajomym, on nie wie o co chodzi i awantura.
W domu wszystko mi wypada z rak, wylewa, tłucze itp.
Jeszcze 4 ciężkie dni przede mna... Optymistyczna wersja koszmarnego tygodnia uncertain
Ktoś mi dorówna?
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: PECH to pikuś... 30.05.07, 14:29
      Mam bardzo podobnie tylko troje chorych dzieci i jedna robotę smile) Znaczy
      miałam, bo jakimś cudem zrobiłam smile
      • vatum Re: PECH to pikuś... 30.05.07, 14:37
        To cieszę się, że ci się udało.
        Ja czekam aż te złe dni same przejda bo widzę, że wszelkie próby powstrzymania tego obłędu spełzaja na niczym smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka