Dodaj do ulubionych

dlugie..problem

05.06.07, 18:20
wiec tak - sorry rozpisze sie troche moze byc chaotycznie ale potrzebuje czyjejs perspektywy.

poznalam go 3 lata temu , majac juz wtedy 2 letnia corke. Milosc wybuchla gwaltowna, Pan
przeprowadzil sie do mnie zza wielkiej wody, zmienial cale swoje zycie zeby byc ze mna.

Po paru miesiacach, pracujac z Pana komputera zauwazylam iz jest tam e-mail ktory zaczyna sie
slowami "wiem, kochales ja i wciaz ja kochasz, a jestes z xxxxx tylko po to aby zapomniec, przestan
juz rozmyslac nad tym dlaczego twoja byla byla tak oschla i zajmij sie tym co masz" . Email traktowal
dlaczego Pan powinien zapomniec o bylej a skupic sie na obecnej . Na co Pan odpisuje: "dziekuje za
dobre rady" Nie zaprzecza ze juz tamtej nie kocha.

Pokuszona tymi informacjami zadecydowalam sie dalej szukac informacji jako iz Pan spal skacowany
a ja mialam niczym niezaklocony dostep do komputera. Okazalo sie iz kiedy juz 9 miesiecy bylismy
razem, Pan zadecydowal iz jego zerwanie nie bylo przyzwoite i zadecydowal sie zaprosic swoja byla
na lunch aby jej wszystko wyjasnic, po przyjacielsku. To byloby jak najbardziej do przyjecia bo sama
mowilam ze to nieladnie tak brzydko mowic o bylej.

Nie do przyjecia natomiast byl fakt ze klamal, wiele razy, bo pytalam sie czy sie z nia widzial. Zawsze
zaprzeczal.

Pozniej okazalo sie ze swieta bozego narodzenia, na ktore mnie i corki nie chcial zabrac spedzil u
ojca wraz z siostrzenica macochy z ktora sie seksil pare miesiecy zanim mnie poznal. Po czym
zaprzeczal iz tam byla, oraz zaprzeczyl ze sie z nia widzial. Po paru miesiacahc znalazlam zdjecia z
grudnia , ich dwojka, wino , swiece, na kanapie, cala rodzinka, rodzinka sie okazalo bylana niego
wk.. bo swieta zepsul tej dziewczynie , do 3 dni przed swietami nie wiedziala o moim istnieniu i
czekala na niego , zakochana.

Po odkryciu tegoz to wszystkiego, bylam oczywiscie wsciekla, chcialam od razu zrywac, Pan calowal
mnie po stopach, plakal, mowil ze nigdy sie juz to nie powtorzy i zawsze bedzie szczery

Pozniej, na przestrzeni wielu miesiecy natykalam sie na maile ( wiem, bardzo zle z mej strony ze
sprawdzalam mu korespondencje, ale Pan sam sie sabotazowal skaczac na ekran komputera i
zaslaniajac go kiedy wchodzilam do pokoju) od bylych d***dajek ktore flirtowaly z nim
najprawdopodobniej nie wiedzac w ogole o moim istnieniu.

Wsciekla, zamiast pogonic w 3 dpy zamknelam sie w kolku paranoji zadajac jego hasel dostepu. Pare
razy odpisalam paniom w jego imieniu ze ma kogos i ze jest szczesliwy, oczywiscie na darmo
oczekujac odpowiedzi.

Pan w koncu zmienil hasla , zaprzestal korespondencji z bylymi, podejrzewa tylko dlatego iz go
terroryzowalam.

Powiedzcie mi, czy gdyby wasz partner klamal, ukrywal maile, prowadzil tajna korespondencje
potrafilybyscie przejsc do porzadku dziennego nad tym wszystkim? Czy ja naprawde mam paranoje
ze w nic teraz nie wierze???




Obserwuj wątek
    • hexella Re: dlugie..problem 05.06.07, 18:38
      dla mnie bez lojalności i zaufania nie ma związku.

      Po wyssaniu z faceta tych wszystkich informocji, wyssałabym z niego krew i tak
      już ogólnie wyssanego pogoniłabym w pi...u!
      • dlania Re: dlugie..problem 05.06.07, 18:44
        Do głowy by mi nie przyszło, że mozna miec tak skomplikowane zycie osobiste...
        Myslałam, że to tylko w Modzie na sukces... Naprawdę!
        ja bym nie potrafiła byc z kims takim. Nie potrafiłabym byc z kimś, kto zrobił
        polowe trego, co on...
        Ale w sumie to zalezy przeciez od tego, czy go kochasz i czy jest wam dobrze
        razem. No i czy on sie zmieni... Ale to zakręcone, jasna choolerka...
        • nieznajoma1231 Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:00
          moja droga , to tylko polowa tego... to wszystko dzialo sie jakos ponad rok temu.
          Od tamtego czasu mam dylematy takie:
          1) zapraszam jego byla na swoje imieniny bo zapraszam wszystkich znajomych i nie chce aby czula sie
          wykluczona. Pan spedza cala noc rozmawiajac z nia, ignorujac mnie. O 3 pogonilam ja w trzy dupy bo
          byla tak bezczelna ze plakac sie chcialo.
          2) Panu pare razy po alkoholu zdarzylo sie mnie wyzywac i robic awantury. Wymoglam na nim detoks 8
          tygodni, Pan owszem przetrzymal ale po 8 tygodniach zaczelo sie piekielko . Wrocil pijany do domu,
          kazal mi otwierac swoje emaile, chcialam aby zakosztowal swojego wlasnego eliksiru i powiedzialam ze
          NIE, od razu wyzwal mnie od zdradzajacej k, zlapal moj laptop i zaczal usuwac moje pliki z pracy,
          usunal 4 miesiace pracy. Oczywiscie rano obudzil mnie o 6 i kazal otwierac - jak otworzylam, nic nie
          znalazl naturalnie.
          3) W piatek ostatni, ja wyszlam z kolezanka, Pan dolaczyl o 11, ja bylam po 3 drinkach. Powiedzialam
          ze mi niedobrze i chce isc do domu, na co on odpowiedzial ze zostajemy bo to nie fair ze ja pije a on
          nie. Jak wrocilismy do domu ( o 2 bo nie chcial isc przez 3 godziny i saczyl szampana) to ja spojrzalam
          na jego komputer i zobaczylam ze polaczyl sie z taka kolezanka, co to mnie zawsze ignorowala a do
          niego tiu tiu.. W zwiazku z tym wykasowalam ja z jego skrzynki a on od razu zasiadl do komputera aby
          znow poprosic ja o wszystkie kontakt details bo " w szalony" sposob mu zniknely. Jak zobaczylam ze
          on do niej znow pisze to zatrzasnelam mu komputer a on przy mojej przyjaciolce zaczal krzyczec ze ja
          duzo zre, ze on za wszystko placi ( G PRAWDA) ze moja matka jest psychopatka, a drinki ktore
          postawilam przyjaciolce sa za jego pieniadze. Darl sie do 5 rano , zlapal moja komorke, rozwalil ja o
          sciane. Jak jeszcze sie bardziej poplakalam to mi ja przed oczami trzymal i wykrecal tak ze byla w paru
          czesciach, ekran, klawiatura, wszystko osobno.

          Ma definitywnie problem z alkoholem a ja sie boje jego cyrkow jak wypije.
          Dzis, umowil sie na kolacje z kolega. Jak o tym uslyszalam to normalnie mi serce zaczelo telepac bo sie
          wystraszylam ze znow afera bedzie. Jak mu powiedzialam ze sie boje to on mi taki tekst ( zamiast
          obiecuje ze nie bede pil/nie wroce pijany) : To ja moge spac u znajomego. Ja w szoku odpowiedzialam
          OK i trzasnelam drzwiami. Za 10 minut patrze a on pakuje sie na noc, szczotke do zebow, pizame itp..

          I co ja mam zrobic???? Powiedziec zeby zostal w domu? Puscic go na noc wraz z CALYM dobytkiem?????
          Od paru miesiecy ( od momentu kiedy zazadalam wgladu w jego korespondencje) nazywa mnie
          psycholem ( warto wspomniec iz jego zdaniem wszystkie jego byle sa psycho) , az sama zaczynam
          wierzyc ze jestem nienormalna.
          Przy awanturach powoluje sie na moja matke i na moje dziecinstwo o ktorym mu opowiedzialam a
          ktore bylo PIEKLEM i mowi ze jestem wypaczona. Jak on moze...
          Ma 36 lat nigdy nie byl zonaty . Po 6 miesiacach znajomosci zabral mnie do sklepu ogladac pierscionki
          po czym minely lata i nic sie nie dzieje. Jak wspominam malzenstwo to on mowi: Jak sie bedziesz tak
          zachowywac to nie dostaniesz tego co chcesz.
          • rita75 Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:09
            jednym slowem, zbyt duzo alkoholu....
          • kra25 Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:10
            żuć go w pizdu i będziesz miała spokój
          • myelegans Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:13
            Lo matko dziewczyno. Pakuj go i wystawiaj walizki, im wczesniej tym lepiej. Juz
            jestes wspoluzalezniona od jego nalogu i zachowujesz sie jak ofiara przemocy,
            bo nia zostalas. Nie powielaj schematow sledztwo -> przeprosiny -> dawanie
            szansy -> i powtorka z rozrywki. To jest zamkniety krag, chociaz TY sie wyrwij.

            Zrob sobie i dziecku przysluge i przepedz na 4 wiatry poki czas. Szkoda zycia
            marnowac. ON SIE NIE ZMIENI!!!!!
            • siasiuszek Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:22
              jeżeli nie ze względu na siebie, to ze względu na dziecko, żeby nie wpadło w
              przyszłości w podobny zamknięty krąg.
          • siasiuszek Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:21
            co ty z nim jeszcze robisz - masz syndrom ofiary??(czy jak to się nazywa)
          • ankab29 Re: dlugie..problem 05.06.07, 20:55
            Nieznajoma,
            naszykuj parę kartonów, spakój gościa i wystaw jego szpargały przed drzwi. To
            najlepsza rzecz jaką możesz zrobić.Dla siebie i dla dziecka. Ja bym na Twoim
            miejscu jeszcze zmieniła zamek w drzwiach. Nie pozwól się więcej uderzyć, nie
            pozwól sobie na to by Tobą pomiatał i robił z Twojego życia grajdoł! Nie
            napiszę Ci co sądzę o tym facecie, bo mój dosyć szeroki słownik nie wynajduje
            odpowiednich cenzuralnych słów.
          • mawo84 Re: dlugie..problem 05.06.07, 21:59
            36 letni kawaler!? już w tym momencie powinnaś się była poważnie zastanowić co z
            nim nie teges.. Moim zdaniem facet jest zwykłym śmieciem uncertain
            Dlaczego właściwie z nim jesteś? Wypunktuj to proszę, pozwól mi zrozumieć.
            I zastanów się, ale tak całkiem serio - czy kochasz tego człowieka?
            Czy może raczej wspomienie osoby jaką był dla Ciebie na początku związku?
            Pozdrawiam, trzymaj się ciepło.
          • renia1807 Re: dlugie..problem 07.06.07, 22:16
            nieznajoma1231 napisała:
            Ma 36 lat nigdy nie byl zonaty . Po 6 miesiacach znajomosci zabral mnie do skle
            > pu ogladac pierscionki

            > po czym minely lata i nic sie nie dzieje. Jak wspominam malzenstwo to on
            mowi:
            > Jak sie bedziesz tak
            > zachowywac to nie dostaniesz tego co chcesz.


            ty naprawdę chcesz wyjść za tego kretyna?
            wolałabym być do końca zycia sama, niz związać sie z kimś takim























    • kotbehemot6 Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:30
      wydaje się ze jestes jak to sama określiłaś nastęną w kolejce dup....dajką.....-lubisz miec problem, ja bym sie raczej problemu pozbyła wystawiając pana wraz z komputerkiem do którejkolwiek z byłych czy tez obecnych o których równie dobrze mozesz nie wiedziec tak jak one o tobie. no chyba,że wolisz byc z byle jakim chłopem niż bez.
    • kropencjaa Re: dlugie..problem 05.06.07, 19:31
      pewnie bym nie potrafiła. Gdybym osobiście umiała dotrzeć w jakis magiczny
      sposób do poczty męża, tez pewnie bym to zrobiła, chociaż może wlaśnie wtedy
      rozpoczełaby się gonitwa myśli.
      W ogóle to trzeba być fachowcem, żeby rozgryźć hasła big_grin
      • agysa rzuć go w diabły 05.06.07, 19:38
        Dziewczyno nad czy się dłużej zastanawiać. On Cię nie szanuje i Ty na to
        wszystko pozwalasz i tym samym dajesz mu do zrozumienia, iz sama się nie
        szanujesz.
        SKOŃCZ Z TYM RAZ NA ZAWSZE!!!!
        Niech uciekaza za wielką wodę zrobi Ci tym przysługę.
        Z takim panem nie byłabym 5 minut a co dopiero 3 lata. Już mu poświęciłaś swój
        czas i na tym zakończ. Nie marnuj już go więcej.
    • luxure Re: dlugie..problem 05.06.07, 20:22
      Dziewczyno Z tego co piszesz zmarnowałaś z tym Panem już tak wystarczająco dużo
      czasu, żeby pozwolić sobie na jeszcze... Jeśli chcesz zwariować ciągnij to
      dalej. Ten facet wykończy Cie psychicznie i zmarnuje najlepsze lata. To
      alkoholik który powinien sie leczyć. Nie sadze by przy nim czekało Cie coś dobrego
      • dlania Re: dlugie..problem 05.06.07, 20:42
        Nieznajoma!
        To juz jest zupełnie jazda, co napisałas w drugim poście. Jak on pije i bije
        (czy zaczyna) to nie ma o czym gadać - szkoda każdej Twojej minuty z tym facetem.
        Wiem, że łatwo sie mówi, a trudniej to logistycznie rozwiązac (byc może wspólne
        mieszkanie, majatek itd.), ale chyba czas najwyższy.
    • net79 Re: dlugie..problem 05.06.07, 21:10
      Dla mnie od a do z wszystko nie do przyjęcia, a ty jak nie zdejmiesz tego
      plecaka to popadniesz żeczywiście w paranoję i marnie skończysz.... Masakra to
      co piszesz, potrzebujesz kopa,żeby podjąć decyzję, tu go masz i do dzieła <KOP>
      • syriana Re: dlugie..problem 05.06.07, 21:30
        ło matko!

        najgorsze w tej historii jest dla mnie to, że w kilku miejscach jest moją własną uncertain

        teraz mądra jestem i wiem, że po pierwszym takim numerze, autuje się pana daleko
        i chyba to Ci mogę poradzić i życzyć szczęścia na nowej drodze życia
        • olcia029 Re: dlugie..problem 05.06.07, 22:09
          Zastanów się do czego prowadzi Wasz związek? Czy relacja między Wami sie
          umacnia, poprawia? Czy niestety jest gorzej z dnia na dzień...? Ile tak
          wytrzymasz? Czy nie ma innych facetów? Czy watro tak się męczyć? Uwierz w siebie
          i zmień swoje życie zanim coś złego się stanie...
    • mathiola Re: dlugie..problem 05.06.07, 21:56
      ja nie wiem co ci poradzić, przerosła mnie twoja opowieść. Normalnie...
      normalnie ja nie wiem jak można żyć w takim zapętleniu uczuć.
      • mathiola Re: dlugie..problem 05.06.07, 21:58
        ooo, doczytałam resztę i już wiem co ci doradzić: to samo co inne dziewczyny
        chyba. Będziesz miała spokojną głowę przynajmniej.
    • gan33 Re: dlugie..problem 06.06.07, 16:37
      Czasami można się porozumieć, dograć w związku i wtedy bycie razem ma sens. W
      tym przypadku nie macie do siebie zaufania i jestem pewna że nie będziecie go
      juz mieli, w miare upływu czasu on będzie cię bardziej poniżał, będzie spotykał
      się z innymi bo nie potrafi przestać. ty i twoje dziecko nie będziecie
      bezpieczne. Na spokojnie przemyśl to sobie i nnne rady które ci dziewczyny
      udzieliły. Rozstań się póki jesteś młoda, pewnie ładna i ułóż sobie życie z
      kimś , kto cię nie będzie okłamywał i da ci miłość i bezoieczeństwo. Dla mnie
      tem facet raczej nie jest zdrowy.pozdrawiam i życzę dobrych decyzji.
      • kraxa on jst szuja 06.06.07, 18:20
        ale ona nie lepsza- bgruje mu w mailch, prowadzi jkies gierki- ludzie-
        otrzezwiejcie
    • nataliak9 Re: dlugie..problem 07.06.07, 21:56
      wywal go z domu od razu
    • g0sik Re: dlugie..problem 07.06.07, 23:35
      Jak Pan ma Cię szanować skoro się sama nie szanujesz? Zastanawiam się dlaczego
      tak kurczowo trzymasz się alkoholika który Cię zdradza, oszukuje, bije...
      • kasiakosiba14 Re: dlugie..problem 09.06.07, 23:01
        Dziewczyno!co Ty z nim jeszcze robisz!Na głowę upadłaś czy co?!marnujesz życie
        sobie i co najwazniejsze dziecku,jak go nie wykopiesz będziesz tego kiedyś
        bardzo żałować,a dziecko nigdy Ci tego nie wybaczy,sama wychowywałam się w
        takim domu więc wiem coś o tym.Jak można być z kims kto traktuje nas jak
        śmiecia?????!!!!!!
        • guderianka Re: dlugie..problem 10.06.07, 09:08
          związek to wynik prostego działania matematycznego: zaufanie twoje+zaufanie
          jego + szczerość oboga+ miłość

          dla mnie związek jest też przyjaźnią- nie wyobrażam sobie byc z kimś kto mnie
          okłamuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka