Dodaj do ulubionych

...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat...

13.06.07, 21:51
Mam wewnętrzny dylemat. Jestem z moim mezem juz 13 lat, malzenstwo od prawie
7. Pierwsze dziecko ponad 3 lata - planowane, oczekiwane. Cos zaczelo sie
psuc wlasciwie chyba od poczatku malzenstwa. Maz chcial mnie podporzadkowac
pod swoj ideal rodziny, malzenstwa- zona gotujaca obiady, sprzatajaca, a z
drugiej strony przywiazany do mamy gdzie wlasciwie sie stołowal. Byl
zazdrosny o wszelkie moje kontakty z osobami plci przeciwnej. A ja chetnie
szukalam w tym kontaktach (glownie netowych) potwierdzenia tego ze moge sie
podobac taka jaka jestem. Zdrada NIGDY nie wchodzila w gre. Po urodzeniu
dziecka chyba jeszcze gorzej. Niby sie zajmowal synkiem ale wlasciwie ja
siedzialam z malym w domu rezygnujac czasowo z pracy. Dojrzewala we mnie
decyzja o rozwodzie. Gdy ranil mnie i nie szanowal chialam odchodzic ale to
ze mamy dziecko bylo jak sufit nad moja glowa, ktory nie pozwalal zrobic
zadnego kroku. Potem poznalam kogos, zakochalam sie bardzo. Zdradzilam.
Powiedzialam ze odchodze. Maz dostal szalu wscieklosci, zlosci rozpaczy.
Plakal, szarpal, grozil - wszystko co tylko sie dalo. A ja wspieralam sie na
tym ktorego pokochalam i chcialam rozwodu. Gdy wsparcia zabraklo, zalamalam
sie i wrocilam do domu, wcale tego nie chcac. Nie widzialam szans na to by
sie usamodzielnic. Na swoje ogromne nieszczescie zaszlam w ciaze. To bylo dla
mnie jak najgorszy sen, ale myslalam ze skoro tak sie stalo to moze nam sie
uda, ze dziecko nas polaczy. Nadal jednak kochalam tamtego mezczyzne a on
mnie, mimo ciazy... Chcialam probowac ratowac malzenstwo ale nie potrafilam
sie przelamac, seks stal sie dla mnie "haraczem" ktory placilam za zycie w
tym domu. A maz sie staral. Naprawde robil wszystko, prowadzil dom, zajmowal
sie dziecmi - zmienil sie. Ja jednak nie potrafilam go pokochac. Podjelam
decyzje o rozwodzie. Jest dwojka malych dzieci - 3 latka a drugie 6 m-cy.
Bardzo sie boje. Nie wiem czy to sluszna decyzja. Czy dla dobra dzieci zostac
z mezem, ktory stal sie innym czlowiekiem? Czy kichac na milosc (ktora trwa
juz ponad 2 lata - czuje jakby on byl moja druga polowa...). Czy da sie tak
zyc? Jesli macie podobne doswiadczenia napiszcie prosze. Z gory dzieki.
Obserwuj wątek
    • aanna6 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 13.06.07, 22:33
      jak masz sie meeczyc w tym zwiazku i unieszczesliwiac meza i dzieci to
      odejdz ja tesz mialam taki dylemat ale bylam jeszcze panna bez
      dzieci czy wybrac pierwsza ogromna milosc czy obecnego meza niejedna
      noc przeplakalam ale dokonalam slusznej decyzji i niezaluje , a co na
      to twoj przyjaciel co on ci sugeruje jak traktuje twoje dzieci bo
      to jest warzne zeby nie odtracal ich i czy jestes go pewna ze za
      miesiac rok bedzie mial dosc utrzymywania :cudzych: dzieci czy
      problemy rodzinne go nieprzytlocza bo inaczej jest sam na sam a inaczej
      w pelnej rodzinie gdzie dzieci przeszkadzaja
    • anetina Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 13.06.07, 22:40
      na tamtym się zawiodłaś, nie mogłaś liczyć, więc wróciłaś do męża ...

      więc o co chodzi?
      po co go niby kochasz? czy ten drugi jest tego wart, jeśli cię zostawił, gdy
      tego potrzebowałaś?

      i jeśli tamtgo kochasz, to dlaczego urodziłaś mężowi dziecko?
    • g0sik Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 13.06.07, 22:43
      >A ja wspieralam sie na tym ktorego pokochalam i chcialam rozwodu. Gdy wsparcia
      >zabraklo, zalamalam sie i wrocilam do domu, wcale tego nie chcac.

      Co to znaczy? Czy dobrze rozumiem, że facet już raz Cię zawiódł? A co zrobisz
      jak się okaże, że wychowywanie dwójki cudzych dzieci go przerośnie? Wrócisz do
      męża czy dasz sobie radę sama? Jeśli dasz radę sama to odejdź...

    • miacasa Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 13.06.07, 23:13
      tak, zostaw kochającego męża, idź do gościa, który cię nie chce
      koniecznie weź rozwód, może następnym razem twój mąż lepiej trafi
    • asia06 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 13.06.07, 23:40
      Rozumiem, że ten drugi Cię zawiódł. Czyli ideałaem nie jest. Rozumiem, że mąż
      się stara i się zmienił. Masz dwójkę dzieci, nie psuj im rodziny, skoro mąż się
      zmienił i skoro ten drugi wcale nie jest taki, że możesz zaszwsze na niego
      liczyć. Poza tym - nigdy nie wiesz, jak ten drugi potrakuje Twoje dzieci.
      Dwójkę nieswoich dzieci wcale nie tak łatwo pokochać nawet kobiecie.
    • volta2 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 00:59
      to początek fabuły dla tv brasiliana czy raczej mexicana?
      • myelegans Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 02:24
        A dlaczego trzeba koniecznie od razu przeprowadzac sie z domu meza do domu
        kochanka. Moze najpierw sprobowac samej sie odnalezc i zamieszkac SAMEJ z
        dziecmi, nad ktorymi bedziecie mieli laczona opieke. Ja ex-maz bedzie z dziecmi,
        Ty mozesz uskuteczniac swoje wlasne zycie, bez wyrzutow sumienia i pakowania sie
        w mozliwie niezdrowy uklad.
        Nie rozumiem dlaczego kobiety tak bardzo boja sie byc po prostu same, bez
        meskiej otoczki. To nie jest takie straszne, straszniejsze z boku, jak sie w tym
        tkwi to dosyc wyzwalajace, tak, ze mozna stac sie dosyc krytycznym jak sie
        przyjmuje kogos do dzielenia zycia.
        Proponuje najpierw sie usamodzielnic, a pozniej pomyslec z kim dzielic zycie,
        zebys nie wpadla z deszczu pod rynne.
    • anienia Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 11:12
      bardzo Ci współczuję, wiem jak trudną decyzję starasz się podjąć, mam nadzieję
      że ci się uda być szczęśliwą...
      • kropkakot Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 11:39
        Wiem dlaczego on mnie zawiodł, wiem ze teraz tak nie bedzie. Wiem jaki ma
        stosunek do moich dzieci. Ale to nie jest tak ważne. Nie chce sie przeprowadzać
        do niego, przeciez to byłoby chore, niezdrowe dla moich dzieci. Chce
        wyprowadzic sie, wynajac mieszkanie, mieszkac sama z dziecmi i ew. spotykac sie
        z nim a nie od razu ukladac sobie na nowo zycie.
        Zastanawiam sie po prostu czy jesli nie umiem na nowo pokochac meza, ktory z
        bezsilnosci potrafil uzyc w stosunku do mnie sily (nawet gdy byłam w ciązy) i
        nie potrafie mu tego wybaczyc, mimo tego ze sie zmienił, czy taki zwiazek ma
        jakies szanse na normalne funkcjonowanie?
        Ktos zapytal - dlaczego urodzilam mu dziecko? Mialam usunac ciaze czy jak? To
        nie byla planowana ciaza, wrecz mam czesto wrazenie ze maz specjalnie sie do
        niej przyczynil (sex byl z jego zabezpieczeniem...) Poza tym nie urodzilam MU
        dziecka - po prostu urodziłam dziecko, ono nie jest niczyja wlasnoscia.
        Chodzi mi o to czy któras z Was dokonała takiego wyboru w podobnej sytuacji, ze
        została z męzem i ze okazało sie ze to dobry wybór. Albo odwrotnie. Z gory
        dzieki.
        • mania2424 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 11:55
          Ja byłam w podobnej sytuacji. Nie układało mi się z mężem, był w stosunku do
          mnie nie wporządku, wyżucałam go z domu 2 razy.
          ze względu na dziecko postanowiłam dać mu jeszcze raz szanse. Zmienił się,
          wiele zrozumiał. Mieszkamy razem i wychowujemy syna. Przyjaźnimy się, wspieramy
          i sama nie wiem do dziś czy go jeszcze kocham, no nie wiem...........
          W każdym razie jestem z nim i mi dobrzee....
          Zrezygnowałam z szaleńczej miłości i wybrałam męża....Nie żałuję. Dla mnie
          ważne jest bardzo szczęście mojego syna. A mój syn kocha tatę.
          Dla syna spróbowałam wszystko połatać i naprawdę jestem szczęśliwa. Pewnie, że
          czegoś mi tam brakuje... Ale czy nie brakowało by mi czegoś gdybym go zostawiła
          i wybrała Tamtego?
          Napewno mój syn dużo by stracił, bo nie oszukujmy się - tatuś na odległość to
          nie tatuśsad
    • g0sik Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 14.06.07, 12:51
      Myślę, że wynajęcie samodzielnego mieszkania to doskonały pomysł i okazja do
      złapania dystansu. Sprawdzisz jak dajesz sobie radę bez męża, inaczej spojrzysz
      na swoje małżeństwo. Moim zdaniem nie warto zostawać z mężem na silę, wbrew
      sobie, tylko dlatego że ma się dzieci. Ty i Twoje uczucia też są ważne i jak
      już się przekonałaś nie bardzo potrafisz „zmusić” się do uczucia. To, że maż
      się zmienił to dobrze ale równie dobrze może się okazać, że to zmiana „na
      chwilę” dopóki nie poczuje się znów panem Twojego życia. To, ze się
      rozstaniecie nie znaczy, że dzieci stracą ojca – zawsze może je odwiedzać lub
      zabierać do siebie. Związek na siłę i bez miłości to jak dla mnie za duża cena
      za „pełną” rodzinę i ojca w domu…..

    • mamaszyma Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 15.06.07, 09:11
      Jestem w podobnej sytuacjisad Mam dwójke małych dzieci, męża który mnie nie
      szanuje i nie kocha, od dwóch miesięcy nowy dom i kredyt na 30 lat... Nie mam
      tylko tej miłości u boku innego. Ale wtedy pewnie wszstko byłoby jeszcze
      trudniejsze.
    • goldie123 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 15.06.07, 16:28
      Zgadzam sie z G0sik. Ty tez jesteś ważna, to Twoje życie i nie będziesz miała
      drugiego, a pozostawanie w związku bez miłości dla "dobra" dzieci, to zbyt
      wysoka cena za pełną rodzine.
      Ja jestem w podobnej sytuacji, tez zastanawiam sie czy nie odejsć, cos sie we
      mnie wypaliło, coś pęklo. Sama nie wiem. Też kogos poznałam i zakochałam się.
      Nie planowałam tego, nie szukałam tej miłosci. Też ciągle bije sie z myślami co
      z dzieckiem, czy mam prawo rozbijac mu rodzinę?
      Bardzo mi z tym wszystkim cieżko.
      • kropkakot Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 16.06.07, 23:44
        Wiesz, ja "wałkuje" ten temat juz prawie 2 lata. Mimo uplywu czasu, mimo próby
        obudzenia w sobie na nowo uczuc do męża - nic sie nie udaje. Ten czas pozwolił
        mi jednak na uodpornienie sie na poczucie winy, które cały czas blokowało mi
        wszelkie ruchy czy plany. Kiedy złapalam sie na tym ze krzycze a nie mowie do
        własnego dziecka, że nie potrafie się z nim śmiać, że na twarzy czuje ciagły
        grymas a w głowie ciężar, pomysłama że albo odejde albo zwariuje. Zrozumiałam
        że gdy jestem taka - bez zycia, radości, energii - "sprzedaje" własnemu dzieku
        negatywny obraz świata, negatywne do niego podejście...
        Jest mi nadal ciężko. Wszystko co najtrudniejze jeszcze przede mną - rozwód,
        tłumaczenie dzieciom, układanie zycia na nowo. Ale czuje jakis powiew świeżego
        powietrza, są dni kidy mam naprawde dobry humor, chce mi się śmiać - to chyba
        jest tego warte. A tak naprawde czas pokaże...
        Psycholog do której chodze, poiwedziała mi - pani dziecko juz jest skrzywdzone,
        widząc taki model rodziny, brak miłości - czy będzie skrzywdzone bardziej tym
        ze pani odejdzie - nie wiadomo. Nie da sie zmierzyc poczucia skrzywdzenia
        dziecka. Jesli natomiast pani uda sie byc szczęsliwa, jest spora szansa na to
        że dziecko tez będzie. Tego się trzymam.. Pozdrawiam Cie ciepło!
        • goldie123 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 18.06.07, 16:04
          Bradzo się ciesze, ze odpisałaś. Rozmowy z kimś takim jak Ty było mi treba. Bo
          kazdy patrząc z boku powie: "czego ty chcesz dziewczyno, nie pije nie bije,
          stara się. A ty szukasz dziury w całym. Pomysl o dziecku." Takie rady nie są mi
          potrzebne, bo sama to wiem. Cięzko mi jest, bo mój mąż naprawde się star, on
          jest ta stroną zaangazowana bardziej, a mi juz przestało zależeć. Z jednej
          strony mysle, ze nie mam prawa rozbijac rodziny, a z drugiej strony myslę, ze
          mam prawo do szczęście, bo mam tylko jesdno życie. Sytuacje komplikuje jescze
          to, że facet, w którym się zakochała tez jest w związku, też wypalonym, też
          podtrzymywanym dla "dobra" dziecka. Wiem, że dla wielu osob to brzmi jak banał,
          ja pewno do niedawna tez tak bym powiedziała. Ale to sie dzieje naprawdę. Ja
          tez myslę, ze czas wszystko pokaże. Zastanawiam sie czy nie isc do psychologa,
          zeby pomógl mi poukładac troche to co czuje.
          Pozdrawiam i jak miałabys ochote pogadać, to napisz na @ gazetowy.
          • looki10 goldie123 18.06.07, 17:22
            kurcze jestem w takiej samej sytuacji jak Ty i tez niewiem co zrobić sad( nie
            kocham męża, a szkoda mi go bo wiem ,ze on mnie kocha, czemu to zycie jest
            takie popaprane???/
            • goldie123 Re: goldie123 18.06.07, 17:54
              Widzę, że jest nas wiecej - tych "złych". Jak chcesz pogadać to pisz na priva.
              Trzeymaj sie ciepłosmile
    • 18_lipcowa1 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 18.06.07, 17:05
      kuzwa a ja mam dylemat mimo braku dzieci, niezaleznosci finansowej, i tylko 3
      lat,,,,.
    • sylwii2502 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 18.06.07, 23:41
      cześć
      zupełnie przypadkiem weszłam na forum a tu proszę....
      historia bardzo podobna do mojej....
      jak masz ochotę pogadać to zapraszam 3686462
    • tinki1 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 19.06.07, 09:47
      Witaj,
      ja jestem 5 lat zmężem,dzieci mam w tym wieku co twoje.Gdy bylam w ciązy z
      synkiem (starszy)zaczelo sie cos psuc.Drobna poprawa gdy sie urodzil,gdy mial 4
      miesiace wyrzucilam męza z domu,chcialam rozwodu!Miesiąc potrzebowal zeby go
      otrzepalo,blagal, przepraszal,zmieklam...zmienil sie ogromnie.zaczelismy an
      nowo,zaszlam w nieplanowana ciaze(ale z milosci,tak sie czule godzilismy itp.)
      Mala ma teraz 7 miesiecy a miedzy nami jest super.Bywaja gorsze dni czasem ale
      juz nie w takim stopniu.A powiem Ci,ze o rozwodzie myslalam powaznie,przestalam
      go kochac.Ale przed oczami stanely mi te rozbite malzenstaw,okaleczone
      dzieci...zal mi sie zrobilo mego niewinnego synka,bo bardzo kocha tate.
      Ja nie mialam drugiego mezczyzny (Tobie przez to jest trudniej albo latwiej)ale
      nie zaluje.Wyzwaniem jest dbac o zdrowy zwiazek.Docen to ze sie zmienil.teraz
      moze byc tylko lepiej.Jestescie malzenstwem,to tez zobowiazuje, dwojka
      dzieciaczkow takich malych...
      Teraz w naszym swiecie zbyt latwo sie poddajemy,rozwod od tak,bo jest zle a
      wyzwaniem ejst pocierpiec,powalczyc i miec satysfakcje ze mi sie udalo.Przeciez
      kiedys go kochala=s...i to w sumie niedawno...zycze powodzenia,daj znac jaka
      decyzje podjelas i jak ci z tym.
      • kropkakot Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 19.06.07, 23:20
        Jak tak głebiej sięgne w to wszystko...to wiem że go kochałam..ale ta miłośc
        umierała z każdym dniem, z kazdym jego złym słowem, z każda obojetnością, az w
        końcu umarła całkiem. Nie szukałam innej miłości, spadła na mnie jak
        grom..Broniłam się ale nic z tego. Tak bardzo potrzebowałam bliskosci,
        zrozumienia, ze w koncu sie jej poddałam.
        Teraz. No tak, mąz się zmienił, stara się, zrozumiał jak twierdzi, co robił
        źle.. Oglądaliśmy stare kasety sprzed 5-6 lat. Uderza w nich jedno - jak on
        mnie traktuje, ja mowie z miłościa w głosie a on obojętnie, "na odczepnego" -
        nie umiem tego nazwać. Ta moja miłośc tego nie zniosła...Teraz twierdzi że
        rozumie...
        W sobote przyszedł z imprezy (rzadko bywa) na lekkiej fazie. Zrobił awanture
        choc ja prosiłam zeby szedł spac....ze złości wybił pięścia dziure w ścianie,
        przeniósł mnie w powietrzu przez cały przedpokój i chciał wypchnąc w koszuli
        nocnej za drzwi...potem wziął noz i groził że zrobi sobie krzywde... Czy ja mam
        zrozumiec? może i rozumiem ta złośc, agresję... ale to chyba dośc.
        Mielismy szanse aby cos odbudować. Gdyby on NAPRAWDE sie zmienil, zaczął mnie
        szanować, moja prywatność, uczucia, gdyby przestał czytac moje maile, smsy.
        Gdybym poczuła ze ta jego milośc jest PRAWDZIWA, ze kocha mnie jako czlowieka,
        może coś by we mnie pekło, może miałabym motywacje aby próbować. Teraz gdy uzył
        wobec mnie siły, epatuje agesją, straszy mi i grozi - teraz nie ma już nic.
        Teraz nie chce już od niego nic, Byle tylko pozwolił mi odejśc...
        • goldie123 Re: ...Dwojka dzieci i rozwod - ogromny dylemat.. 20.06.07, 16:08
          Kropka, w tej sytuacji ja odeszłabym. Jeśli tylko jesteś sobie w stanie
          poradzić sama z dziećmi, to odejdź. Z przemocy jeszcze nigdy nic dobrego nie
          wyniknęło i nie sądzę, aby on sie zmienił. To nie jest pełna rodzina, o która
          warto walczyć dla tzw. "dobra dzieci".
          Masz szansę zbudować swoje życie na nowo i zrób to. Ja wiem, ze bedzie Ci
          bardzo ciężko, bo taka decyzja nigdy nie jest łatwa i zawsze okupiona morzem
          łez.
          Ja trzymam za Ciebie mocno kciukismile
          Moja sytuacja jest trochę inna, bo mój mąż nigdy nie użył wobec mnie siły.
          Dlatego dla mnie decyzja o odejściu jest jeszcze trudniejsza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka