Dodaj do ulubionych

mieszkanie z rodzicami...

19.06.07, 23:19
Co rusz na forum pojawia sie watek w stylu: jaka to ja mam wredna tesciowa,
nie moge sie dogadac z rodzicami, itp. i w wiekszosci tych przypadkow osoby te
mieszkaja z rodzicami. I zawsze sie w takich razach zastanawiam jak to sie
dzieje, ze ludzie, decydujac sie na malzenstwo, dzieci, decyduja sie
jednoczesnie na mieszkanie z rodzicami. Przeciez to jest jasne jak slonce, ze
beda konflikty! Czy to nie jest oczywiste, ze kazda rodzina powinna miec swoj
wlasny kat?! Zastanawia mnie tok myslenia takich osob, tzn. co, biorac slub
zakladaja, ze po tym slubie beda mieszkac z rodzicami (moze jeszcze na ich
garnuszku)? W ogole sobie tego nie wyobrazam: mlode malzenstwo, musza sie
poznac, dotrzec, nacieszyc sie soba a tu tesciowa za sciana... brrr. Tak sobie
mysle, ze skoro kogos nie stac na wynajecie nawet jakiejs marnej kawalerki, to
nie powinien myslec o zalozeniu rodziny. Bo rodzina to jest odpowiedzialnosc i
nie mozna jej przerzucac na rodzicow (a potem jeszcze psioczyc jak to z nimi
zle pod jednym dachem). Jesli jest sie doroslym, to trzeba sobie samemu w
zyciu radzic. A Wy jak myslicie?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:23
      a ja myślę, że w takich sprawach każdy powinien decydować o sobie. a innym wara!

      a a propos twojej wypowiedzi:

      Jesli jest sie doroslym, to trzeba sobie samemu w
      > zyciu radzic.

      a jak się jest dorosłym niepełnosprawnym, to co?
      • wawrz Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:32
        Gdyby tam było jak mówisz decydowanie sie na dziecko a mieszkanie z rosdzicami
        itp.To by nikt nie rodził i nikt nie wychodził za mąż.To wina systemu,naszego
        kraju,rządu.Normalna rodzina pracująca w Polsce po studiach nie moze wziąć
        kredytu na mieszkanie bo ja niestac.I tak sie moze dorabiać az do 50tki
        • demarta Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:36
          wawrz napisała:

          Normalna rodzina pracująca w Polsce po studiach nie moze wziąć
          > kredytu na mieszkanie bo ja niestac.

          a powiedz mi moja droga, który kraj jest tak fantastycznie rządzony, ze
          kończysz studia i siup! kredyt mieszkaniowy na ciebie czeka? ja o takim kraju
          jeszcze nie słyszałam...... słyszałam natomiast o krajach, w których nikt nie
          przywiązuje się do swoich mieszkań, a wynajmuje ze świadomościa, ze dzisiaj
          może miec pracę tu, a jutro 200 km dalej. w takim układzie zakup mieszkania
          mija się z celem.
          • wawrz Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:44
            ......nawiazuje do autorki ze dlaczego rodzimy dzieci nie majac mieszkania.A co
            do wynajmowania to mało kto w Polsce chce wynajmować mieszkanie bo to strata
            pieniędzy przecie
            • demarta Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:45
              no i pomijam już fakt, że gdyby każdy był w stanie mieć swoje M, to i
              bezdomnych na świeci eby nie było.....
              • wawrz Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:51
                no tak,ale wiesz teraz praca w Polsce jest i to do wyboru do koloru za 600 zł
                każdego zatrudniąsmile
              • bea.bea Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:55
                pozwole sie wtracic...smile

                o tym ,ze w tych czy owych czasach ludzie nie mieli mozliwosci rozwoju słysze
                od dawna...smile

                moja babcia miała trudny start, bo własnie skończyła sie wojna i nie mieli gdzie
                mieszkać, i nie stać ich było...ale mieszkali...smile

                moja mam tez miała trudny start...bo w latach 60 tych mało kogo stac było na
                własne m....ale mieszkaja...

                oj moje pokolenie ..czyli lata 80 to juz wogóle nie było stac na zadne
                mieszkanie...zwarzywszy na to , ze czekało sie na mieszkania w kolejkach po
                wiele lat, a zarabiało sie mało...

                czy dziś mało kogo stac....jako wapniara powiem tak...obracam sie wsród ludzi
                średnio sytuowanych, a jednak większośc z młodych małzeństw bierze kredyty i
                kupuje mieszkania...

                kiedy ja byłam małolata nie było kredytów na 30 lat, a oprocentowanie owych było
                oooo nawet i 30%...

                wiem jedno...jak sie chce szuka sie sposobu......jak się nie chce, szuka sie
                powodu..
                • wawrz Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:59
                  Swieta racja.....Ksiazka "Maksimum osiagnieć"
        • e_r_i_n Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 14:29
          Wiele osob mieszka w tym kraju i wiele nie wraca do rodzicow od razu po
          studiach. Ciekawe dlaczego.
        • eilian Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:55
          A Ty chcialabys tak od razu po studiach we wlasnym mieszkanku zamieszkac? No to
          chyba rzeczywiscie nie w tym kraju. Najlawiej zwalic na system, rzad... Jasne,
          ze nie zyje sie latwo, mieszkam w tym samym kraju i nie jestem z tych
          szczesliwcow co dostali np. mieszkanie od rodzicow na starcie, nadal jestesmy z
          mezem na tzw. dorobku. Na poczatku naszego malzenstwa mieszkalismy w
          wynajmowanej kawalerce, tam tez urodzilo sie nasze dziecko, bylo ciasno jak
          diabli, ale bylismy szczesliwi i nie mialam zadnej tesciowej na glowie. Jestem
          przekonana, ze jak sie ma checi, to powoli mozna sie wszystkiego samemu dorobic.
    • majmajka Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:31
      Niestety nie zawsze jest to takie proste i chyba sobie zdajesz z tego sprawe.Zreszta nie zawsze trzeba mieszkac zeby byly nieporozumienia ,delikatnie mowiac.Ja mieszkam z tesciowa,my na pietrze-ona na parterze.Trzeba bylo 2 lat,zeby osiagnac w miare spokoj...Trzeba poprostu nie pozwolic sobie wejsc na glowe.I to od poczatku,bo jak sie odpusci to pozniej juz ciezko...
    • hexella Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:32
      tylko wiesz, te dzieci to jednak nie zawsze są skutkiem wyborusmile Czasem tak się
      porobi, że najpierw jest rodzina,a potem własny kąt.
      A w naszych realiach posiadanie własnego domu, czy choćby mieszkanka to duuuuża
      rzecz.
      Tak czy siak- jedno jest pewne, trza stanąć na głowie, żeby się szybko
      usamodzielnić. Siedzenie na kupie z rodzicami jest wielce konfliktogenne.
    • bea.bea Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:32
      osobiscie podzielam twoje zdanie...choc nie do końca...smile
      dorosłość to dla mnie umiejetnośc przeciecia pepowiny i życia na własny
      rachunek....zgodnie z ta zasada postepowałam i chyba dalej postepuje....
      wyprowadziłam sie z domu majac 20 lat...i nie mamusia kupiła mi
      mieszkanie....długo wynajmowałam...żyjąc za 1,50 na dzień..smile...(ale byłam
      chuda)..smile

      chudo i biednie , ale wolna i niezależna.....
      dlatego nigdy niczego od nikogo nie chciałam, i nie mam zalu jak nie
      dostane...smileto co ma to ...smile...tymi rencami...

      ale....
      jesli komus odpowiada inna forma to tak , zyje i juz...
      jedno mnie tylko derewuje...jak sie zyje na kupie , narzeka i nic nie robi zeby
      to zmienic, zeby sie usamodzielnic...zwłaszcza pisząc , ze sie nie da...

      kiedy głód zagladzał mi w oczy zawsze myslałam o tych którzy nie mają z nikąd
      pomocy i sobie radzą...
    • wieczna-gosia Re: mieszkanie z rodzicami... 19.06.07, 23:49
      Bo rodzina to jest odpowiedzialnosc i
      > nie mozna jej przerzucac na rodzicow (a potem jeszcze psioczyc jak to z nimi
      > zle pod jednym dachem). Jesli jest sie doroslym, to trzeba sobie samemu w
      > zyciu radzic. A Wy jak myslicie?

      rodzice to takze moja rodzina. I tak samo jak ja potrzebuje ich pomocy- tak samo
      oni beda potrzebowac mojej. A w razie czego dlug zaciagniety u rodzicow moge
      splacic dzieciom.
      Mysle ze wcale nie jest latwo byc doroslym dzieckiem wlasnych rodzicow. I nie
      jest latwo byc rodzicem doroslego dziecka.

      Mysle ze chcialabym by moje dzieci od czasu do czasu mnie potrzebowaly. I
      chcialabym ja ich od czasu do czasu potrzebowac.

      I mysle ze NIGDY nie jest tak ze zlemu pozyciu winni sa jedynie wredni
      tescioweie lub tylko ci roszczeniowi mlodzi.

      Korzystam z pomocy tesciow- miewamy konflikty, obrazamy sie, roznie rzeczy
      robimy. Ale mam swiadomosc ze kazde ograniczenie kontaktow wali zarowno we mnie
      (bo musze sie bardziej napocic w kwestii opieki) jak i w nich (moja tesciowa po
      paru dniach zaczyna po scianach lazic z tesknoty). W zwiazku z tym srodka
      ograniczenia kontaktow uzywam z rozwaga smile

      Mysle ze spokojnie bylabym w stanie mieszkac z tesciami, a zupelnie sobie nie
      wyobrazam mieszkania z moimi wlasnymi rodzicami. A mojego meza w kombinacji z
      nimi to juz w ogole sobie nie wyobrazam (chyba ze zostalby moim bylym mezem).
      • abi3 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 00:02
        wieczna-gosia napisała:


        paru dniach zaczyna po scianach lazic z tesknoty). W zwiazku z tym srodka
        > ograniczenia kontaktow uzywam z rozwaga smile
        >

        A buuuuuuuuuuuuuuuuu, jak Ci zazdraszczam, moi teściowie nie znają wnuka (bo nie
        chcieli)i ok......ich prawo!!!!!
      • eilian Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 22:01
        Wieczna gosiu, pieknie, rodzina to wazna rzecz, zgadzam sie, ze nalezy sobie
        pomagac, ze jest milo, jesli w rodzinie wszyscy sa blisko ze soba zwiazani
        (emocjonalnie), ale to wszystko nie jest argumentem za wspolnym mieszkaniem.
        Kochac rodzicow mozna mieszkajac osobno, bo to jest zdrowe, kiedy kazda rodzina
        ma swoj dom, swoje brudy itp. Oczywiscie inna sprawa, jesli np. rodzice sa
        starsi, wymagaja opieki, to sie rozumie samo przez sie, wtedy zabieramy ich do
        siebie, ale wtedy tez to oni mieszkaja u nas.
    • agao_72 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 09:40
      miałam sytuację konfortową, bo dziadek zostawił mi w spadku mieszkanie.
      przeprowadziłam się doń, jak miałam 19/20 lat. studiowałam i rodzice
      postanowili płacić czynsz, o resztę miałam się sama martwić. miałam stypendium
      naukowe i dawałam korki. żyłam biednie i samodzielnie. po pewnym czasie
      zamieszkał ze mną mój chłopak (teraz mąż). więc mieliśmy stypendia naukowe dwa,
      pieniądze z korepetycji oraz to co czasami dostaliśmy od rodziców. było biednie
      i fajnie.

      moi rodzice byli dość bogaci. postanowili, że każde z nas (mam brata )
      zamieszka na swoim. postanowili tak, gdyż pamiętali katusze mieszkania z matką
      mamy. pomimo, że babcia była złotą kobietą, ale dwie rodziny w jednym
      mieszkaniu, to trochę nie tego.

      zapewnili nam mieszkania w dość wygodny dla siebie sposób. kupili sobie nowe -
      o wiele większe i ja przeprowadziłąms ię do ich starego, a mój brat zamieszkał
      w moim. mojego brata też wystawili z domu, jak skończył 20 lat. dokładnie na
      tych samych warunkach. też żył na granicy ubóstwa (ze świadomością, że ma
      wsparcie rodziców). podczas studiów pracował.

      oczywiście, nam było łatwiej, może dlatego, że rodzice pomyśleli o
      mieszkaniach. ale pomimo ich dobrej sytuacji materialnej oboje (brat i ja)
      mieliśmy gorzej niż nasi koledzy biorący stypendia socjalne. żeby kupić sobie
      nowy ciuch, pojechać na wakcje itp. łapaliśmy ekstra robotę. dla moich kolegów/
      koleżanek (szczególnie z mniejszych miejscowości) ze studiów taka sytuacja była
      lekko nienormalna.

      teraz wiem, że to była doskonała szkoła usamodzielnienia się.
      • syriana Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 15:13
        też mnie to dziwi

        i o ile rozumiem oczywiście różne życiowe wypadki (np. pogorszenie sytuacji
        materialnej), mieszkanie u rodziców przez jakiś czas czekając aż wybuduje się
        własny dom, czy klasyczne dzieckowe wpadki, dziejące się nie wtedy gdy są ku
        temu środki,

        to zawsze zastanawia mnie to parcie na ślub bez planów i najmniejszych
        przewidywań, jak to życie pod jednym dachem z teściami będzie wyglądać

        dla mnie własna rodzina = własne lokum
      • agao_72 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 15:17
        mgła mi na oczy padła rano - koMfortową.
        przepraszam
    • chipsi Wcale nie takie dziwne. 20.06.07, 15:27
      Rodzina to nie tylko ja, mąż i dziecko. To także moi i męża rodzice i
      rodzeństwo. Mieszkaliśmy z moimi rodzicami, dziadkami i rodzeństwem na długo
      przed ślubem. Sprawdziło się, postanowiliśmy się pobrać i mieszkać tak dalej.
      Oczywiście mamy w planach jakiś domek lub mieszkanie ale na razie jest dobrze.
      Nie znaczy to że jesteśmy nieodpowiedzialni i nie samodzielni. Płacimy rachunki
      po równo, dzielimy sie wydatkami, obowiązkami ale też pomagamy sobie. Owszem
      zdarzaja się kłótnie. Zdarzają się też przecież w małżeństwie a tu nikt nie
      mówi ze macie mieszkać osobno czy nawet ze musicie sie wypróbowac przed ślubem.
      Nie generalizujcie. Nie zrobiłam źle zakładając rodzinę. To Wy macie problem że
      nie potraficie sie dogadać z rodziną, nie ja.
      • eilian Re: Wcale nie takie dziwne. 20.06.07, 20:02
        Ok, super, ze jestes zadowolona, ale to byl Twoj swiadomy wybor, jak rozumiem. I
        teraz nie piszesz tutaj dramatycznych postow o tym jakie to zycie z tesciowa
        /rodzicami jest okropne, prawda? Kazdy robi jak chce i to jest ok, nie moja
        sprawa. Mnie irytuje tylko to, ze ci ludzie pakuja sie w takie uklady a potem
        narzekaja. Tak jak napisala Syriana, parcie na slub bez jakiejkolwiek refleksji,
        planu na przyszlosc to jest dla mnie kompletnie niezrozumiale. A potem jest
        tlumaczenie, ze przeciez pracy nie ma, albo jest slabo platna, albo cos tam i po
        prostu nie da sie inaczej, wiec trzeba sie kisic pod jednym dachem, w jednej
        kuchni, lazience i marudzic...
        • chipsi Re: Wcale nie takie dziwne. 21.06.07, 08:32
          Eilian, masz całkowitą rację. W sumie mnie też drazni jak ktos najpierw coś
          robi a potem myśli. Znam jednak rodzinkę gdzie wszystko było super przez jakieś
          10 lat a potem komus zaczeło odbijać i teraz mimo ze młodzi mają swoje piętro a
          rodzice parter są tarcia. Mysle jednak ze to raczej tak jak między sąsiadami w
          bloku. I tu i tam się inwestuje w mieszkanie tylko z bloku łatwiej się
          wyprowadzic bo te mieszkanie można sprzedać.
    • zuzia412 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 15:29
      Zgadzam się z tobą, eilian. My od początku mieszkalismy w swoim mieszkaniu,
      oczywiście na kredyt - na początku (czyli przez jakieś 3 lata) nie mieliśmy w
      nim nic prócz lodówki, łóżka, małego tv i stołu bez krzeseł, w trakcie kredyt
      na samochód. Wiecznie na debecie. Teraz kolejny kredyt na większe mieszkanie.
      Całe życie będę płacić te cholerne kredyty (bo ten ostatni na 30 lat), ale moje
      mieszkanie moje królestwo i nikt mi się nie wp...
      Rozumiem że nie wszystkich stać nawet na mieszkanie na kredyt. Tylko że nie
      rozumiem jak potem można wyżalać się na forum, że teściowa taka a taka jędza.
      Jak można narzekać na kogoś kto ci dał dach nad głową i musi znosić twoją
      obecność w domu. Więcej zrozumienia mam w takich przypadkach dla teściowych niż
      sfrustrowanych synowych. Chociaż sama nie lubię (delikatnie powiedziane) mojej
      teściowej, ale mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, bo niczego jej nie
      zawdzięczam (no może prócz tego że urodziła i wychowała mojego męża).
      • akseinga Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 17:13
        Wiecie co gdyby jakieś 30 lat temu tak ludzie rozumowali to nie byłoby mnie na
        świecie i wielu moich znajowmych też. Ja prze 5 lat mieszkałam z rodzicami u
        dziadków i wszyscy żyjemy i mamy się dobrze. Są ludzie którzy pracujęc nigdy
        nie dorobią się własnego M i co oni nie mają prawa do posiadanie dziecka,
        założenia rodziny? No a jak już się zdecydowli to nie mają prawa się pożalić
        na rodziców, teściów. Przykre to co piszecie.
        • iwoniaw Wiesz, mieszkać można i w kilka pokoleń, ale 20.06.07, 17:33
          mnie też zastanawia, co sobie wyobrażają przed ślubem ludzie, którzy od początku
          nie mieli z rodzicami/teściami dobrych stosunków, a mimo to zdecydowali się na
          opcję wspólne mieszkanie. Mało tego - często mieszkając już razem i widząc i
          czując na co dzień, że jest źle, zamiast myśleć, jak poprawić sytuację,
          pogrążają się tylko w stanie dotychczasowym (np. decydując się na kolejne
          dziecko w chwili, gdy już pierwsze nie ma normalnych warunków do życia) i
          jeszcze mają pretensje o wszystko do ludzi (teściowej najczęściej), których nie
          uważają za rodzinę (o czym piszą wprost), co nie przeszkadza im bez skrupułów
          korzystać z ich mieszkania i siedzieć na głowie.

          Ja rozumiem, że dla jednych mieszkanie z rodziną jest fajne, dla innych
          konieczne (z różnych względów), ale nie rozumiem, jak można bez żenady zgłaszać
          pretensje do rodziców/teściów, że się nie chcą do nas dostosować, gdy nie daje
          się samemu nic (nawet tej symbolicznej wdzięczności za pomoc) w zamian - jeśli
          się chce założyć własną rodzinę, to jednak najpierw należałoby wydorośleć i
          samemu podjąć się jakiejś odpowiedzialności - i w tej kwestii zgadzam się w 100%
          z autorką wątku.
    • akseinga Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 17:15
      Czyli para zarabiająca np 1000 + 1000 to nawet nie powinna myśleć o ślubie,
      dziaciach to już straceńcy są wg autorki.
      • denea Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 17:40
        No dokładnie, bo są nieodpowiedzialni i mają gó..arskie podejście do życia.
        A co w sytuacji takiej jak moja - moja matka ze względu na stan zdrowia i wiek
        nie powinna mieszkać sama.
        Czy powinnam się w takim razie rozwieść a dziecko oddać do domu dziecka bo
        stwarzam mu jakąś patologiczną rodzinę ?
        Czy może odwrócić doopą, zakombinować i wynająć dwie kawalerki i czekać kiedy
        moja matka na przykład się spali bo zapomni o odkręconym gazie ? Albo
        rozchoruje z niedożywienia bo niespecjalnie umiałaby sobie coś ugotować ?
        Hmmm ?? Które wyjście byłoby rozsądniejsze ?
        • myelegans Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 18:40
          denea, Twoja sytuacja jest specyficzna, bo mama nie moze mieszkac sama, wiec
          zawsze ktos musi miec na nia oko, wiec bedzie to albo rodzina, albo opiekunka.
          Tu chyba mowa o ludziach, ktorym zamarzy sie malzenstwo i dzieci, ale nie
          bardzo maja pomysl gdzie beda mieszkac. Jestes bardzo dobra corka, ze potrafisz
          swoje zycie dopasowac do potrzeb rodzica w potrzebie, nie zawsze tak sie da.

          Jezeli wszystkim sytuacja wspolnego mieszkania odpowiada, to chwala im, i niech
          mieszkaja jak najdluzej, jednak, tych sielankowych sytuacji jest albo malo,
          albo ludzie o tym nie pisza, bo po co pisac jak nie ma problemu. Sama nie znam
          przykladu harmonijnego wspolzycia na linii synowa-tesciowa, czy ziec-tesciowie
          w jednym domu nawet,a w sasiedztwie moich rodzicow i rodzinie, to bardziej
          norma niz wyjatek.

          Co komu odpowiada. Twoje okolicznosci przyrody sa inne niz moje.
          Ja wyjechalam za granice sama z dwoma walizkami zeby sie usamodzielnic, w
          czasach przedunijnych. Po studiach nie moglam oczywiscie znalezc pracy, ktora
          zapewnialaby mi wynajmowanie mieszkania i jakie takie zycie, a o powrocie do
          domu rodzinnego czy sama, czy w towarzystwie malzonka nie bylo mowy, tak
          postanowilam jak mialam 18 lat i tego sie trzymalam. Nie byl to dom
          patologiczny, ale ja chcialam byc samodzielna i zupelnie odpowiadac za siebie,
          wszelkie decyzje jakie podejmowalam.
          • denea Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:07
            No właśnie nie wiem, czy jest specyficzna. Nie podejrzewam ludzi mieszkających
            z rodzicami/teściami o masochizm, zawsze są jakieś względy czy to finansowe czy
            zdrowotne czy rodzinne. Poza wszelką dyskusją jest że młodym najlepiej jest
            samym, nikt więc nie siedzi rodzinie na karku tylko i wyłącznie po to żeby się
            dać dręczyć.
            Ja nie przeczę że są biedroneczki które zaliczją ciążę z okazania i beztrosko
            zwalają całe swoje życie na starsze pokolenie bo robili tak całe swoje życie i
            było OK. A potem ani pracy, bo brak wykształcenia ani nauki, bo się nie chce.
            Ale to są ekstrema i myślę że nie o takich ludziach rozmawiamy.
            Widzisz, dla Ciebie priorytetem była niezależność. Chciałaś jej i ją
            osiągnęłaś. Sposób życia zależy przecież od człowieka, dla kogoś innego
            najważniejsza na świecie może być stabilizacja na przykład czy przywiązanie do
            swojej miejscowości i zgodnie z tym sobie życie układa.
            Jeżeli młodzi powiedzmy zakładają że pomieszkają kilka lat ze starszymi a w tym
            czasie środki finansowe przeznaczą na własne lokum i w ten sposób osiągną je
            szybciej to ja naprawdę nie widzę powodu żeby uważać takich ludzi za
            nieodpowiedzialnych gnojków. Jak pisałam JAKIŚ powód widocznie mają. I dlaczego
            my musimy wiedzieć dokładnie jaki on jest ?
    • bacha1979 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 18:33
      Dla mnie oczywiste.
      Tym bardziej, że przecież można coś wynająć.
    • rita75 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 18:51
      "jak to sie
      dzieje, ze ludzie, decydujac sie na malzenstwo, dzieci, decyduja sie
      jednoczesnie na mieszkanie z rodzicami"

      "decyduja" się na malzenstwo, bo potomek w drodze, wiec trudno tu mowic o w
      pelni niezawislej decyzji . Tak jest w 80%- ja innych niz takich motywowanych
      wpadką - decydujacych się na zamieszkanie z rodzicami nie znam.
      • denea Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:08
        A ja znam...
        • rita75 Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:21
          GDenea, twoj przypadek to insza inszosc wink
        • denea Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:21
          Nie no, kurczę, nie zdzierżę, jak sobie sama do siebie bluzgam to wrzodów
          dostaję wink
          Zadziwię Was - są tacy ludzie którzy lądują przy starszych nie przez wpadkę ! tongue_out
          Mam znajomych mieszkających z jego rodzicami w jednym podwórku. Jak chłopak
          dorastał rodzice wyszykowali sobie osobne mieszkanie z własnym wejściem z
          przeznaczeniem takim, że stary dom będzie dla syna jak się ożeni. Oraz
          gospodarka bo mają jakieśtam pole a syn jedynak.
          Pobrali się nie z powodu ciąży, teraz mają dziecko i tak to wygląda. Czy jest
          różowo ? Nie, nie jest. Dziewczyna wolałaby mieszkać osobno, fuka że teściowa
          to, że teściowa tamto. Jednocześnie nie jest aż tak makabrycznie żeby mężowi
          kołki na głowie ciosała że nie chce tam mieszkać, bo jednak teściowie
          specjalnie im się nie wtrącają. Chłopak natomiast chce tam mieszkać.
          Na rozwód z tego powodu narazie się nie zanosi.
    • mathiola Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 20:27
      generalnie to się z tobą zgadzam, ale w naszych polskich realiach to malutko
      byśmy tych rodzin mieli, ojjj malutko smile)
      MY w każdym bądź razie, to znaczy ja i mój mąż tak właśnie myślieliśmy o swoim
      życiu i dlatego od 7 lat wynajmujemy a teraz budujemy.
    • denea Re: mieszkanie z rodzicami... 20.06.07, 21:59
      Jeszcze się odniosę do całości wątku, bo mi wcale wk.rw nie przeszedł wink
      Uważam że takie generalizowanie że wszyscy którzy mieszkają z rodzicami to
      nieodpowiedzialne i niezaradne gołodupce za niesprawiedliwe i krzywdzące.
      Jak już pisałam nie wiemy czym się człowiek kieruje w każdej takiej sytuacji,
      prawda ? Ma jakieś swoje powody i nie musi nam ich tłumaczyć ?
      Że posłużę się analogią - niejedna babka obżera się słodyczami jak głupia a
      potem jojczy na forum że nie może schudnąć i źle się czuje ze swoją figurą. I
      jedna żre z łakomstwa, druga zajada stres, trzecia miewa niski cukier czy inne
      tam fiki miki. Ale nikt nie napisze w takiej sytuacji przestań krowo jęczeć i
      weź się za siebie boś sama sobie winna. Tak to bywa, że człowiek wie że
      powinien coś zmienić ale nie jest w stanie/nie może z jakiegoś powodu. A że się
      żali... No a po co jest forum ??
      I jeszcze przypomniał mi się kolega mojego męża - mieszkają z jego rodzicami i
      młodszym bratem w jednym domu. Nie wiem czemu, jakie mają powody i nawet nie
      wiem czy bardzo im z tym źle czy może akurat dobrze - ale na pewno ostatnie co
      im można zarzucić to brak przedsiębiorczości i życiowe nieudacznictwo. Na
      marginesie to jedno z piękniejszych miejsc jakie w życiu widziałam, sama
      mogłabym mieszkać z nimi wszystkimi na kupie gdyby mnie zaprosili smile) chociaż
      wątpię że kierują się tylko urodą domu i okolicy.
      Aha, i nie był to związek z wpady. Kasy również można im pozazdrościć.
      • iwoniaw Denea 20.06.07, 22:04
        Niepotrzebnie się tak przejmujesz. Tym bardziej, że autorka wątku nie napisała,
        że nikt nie mieszka z rodziną z chęci obopólnej/konieczności obiektywnej i że
        niemożliwe jest, by było im dobrze, tylko zwróciła uwagę, że najbardziej jęczą i
        wymyślają na teściową te, które - jak wynika z _ich własnego_ opisu - same się w
        taką sytuację wpakowały, choć nic nie wskazywało, że będzie dobrze. I prawdę
        mówiąc, też często odnoszę takie wrażenie czytając posty na emamie.

        > Ale nikt nie napisze w takiej sytuacji przestań krowo jęczeć i
        > weź się za siebie boś sama sobie winna.

        Jak to nikt? W _każdym_ wątku przynajmniej kilka odpowiedzi jest dokładnie w tym
        stylu - no chyba że o innych forach rozmawiamy wink
        • denea Re: Denea 20.06.07, 22:30
          iwoniaw napisała:

          > > Ale nikt nie napisze w takiej sytuacji przestań krowo jęczeć i
          > > weź się za siebie boś sama sobie winna.
          >
          > Jak to nikt? W _każdym_ wątku przynajmniej kilka odpowiedzi jest dokładnie w
          ty
          > m
          > stylu - no chyba że o innych forach rozmawiamy wink

          Mówisz smile)? Może i tak, ja staram się puszczać mimo uszu niemiłe
          sformułowania, nawet jeśli mnie osobiście nie dotyczą to psują humor.
          Ale rzeczywiście, do e-mamy to nawet pasuje wink))
    • weronikarb Re: mieszkanie z rodzicami... 21.06.07, 08:29
      Hmm czasami człowiek mieszka z teściami poprostu przez swoja naiwność i wiare w
      ludzi.

      Gdy sie z mezem zareczylismy, to sporo o przyszlosci rozmawialismy.
      Tescie zaproponowali nam remont polowy strych (druga polowa dl adrugiego brata
      a trzeci na dole) zrobienie osobnego wejscia, poprostu jakby mieszkanie osobne.
      Powiedzieli ze dom dostaje najmlodszy, a my mamy sie budowac, w zamian za to ze
      nie moga podzielic domu to ich dolozenie do naszych budow to wlasnie
      zapewnienei zakwaterowania (prad, gaz, smieci i inne oplaty to placilismy
      dzielac na 3 rodziny) czyli czynsz to ich kwota dolozenia w zmaian nie
      roszczenia pretensji do domu.
      Mialo byc tak pieknei jak opisywali tescie, zreszt aprzed slubem super ludzie.

      A teraz po prawie 5 latach meiszkania nie wyglada to tak rozowo, choc nadzieja
      na swoj dom coraz blizsza bo nasz rosnie pomalutku smile

      A w sumie w pOlsce zostalismy im tylko my i wnuczka ktora maja na wychowaniu
      reszta juz za granica

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka