salezja
22.06.07, 21:25
Poszłam dziś z małą na spacer i chyba niepotrzebnie. Tylko się zdenerwowałam.
Zaczęło się do tego, że niosłam moją małą na barana ( ona ma rok), bawiłyśmy
się super, ciągnęła mnie za włosy i patrzyła mi w oczy, śmiała się przy tym
strasznie. Jakieś przechodzące stare pudło powiedziało mimochodem " chyba
jeszcze nie czas na takie sporty, nie czas" i poszła. Zrobiło mi się głupio,
czar zabawy prysł. Potem było jeszcze lepiej. Trzymam małą za rączkę i
idziemy sobie wolniutko, a jakiś stary facet z laską, który szedł za nami
mówi " proszę nie trzymać za jedną rączkę, bo może jej pani urwać
obojczyk .." itd. Skończyło się na tym, że ktoś tam od niego z rodziny rzucił
dziecko głową w dół i ono ma 17 lat i nie widzi przez to. Trochę pod nosem
pogadałam co o tym myślę i że za dobre rady dziękuję. Mam dość wtrącania się.
Przecież chyba patrzę czy dziecko spadnie ze mnie, ewentualnie czy urywam jej
rękę. Tak się zastanawiam- może rzeczywiście źle zrobiłam i w jednym i drugim
przypadku, sama nie wiem. Oświećcie mnie. W kaażdym razie na dziś spacerów
mam już dość. Po co takie stare babki się wtrącają, czy żeby sobie poprawić
samopoczucie, bo nic innego mi do głowy nie przychodzi. Ufff, trochę mi
lepiej.