nie mam gdzie i komu sie wygadac , moze tutaj mnie ktos zrozumie .
Mam dwojke kochanych dzieci i wspanialego meza .Niestety w zwiazku z jego
praca czesto go nie ma w domu ( sa to wyjazdy po kilka dni , kilka tygodni i
czasami po kilka miesiecy ) nie mieszkam w Polsce mam malo znajomych ( slabo
znam jezyk , a polakow tez nie ma tu za duzo ) Problem w tym , ze od 8 lat
nie pracuje i tylko zajmuje sie domem i dziecmi .Monotonia mnie dobija .
Ostatnio jestem ciagle rozdrazniona czesto placze , krzycze na dzieci , mam
wszystkiego dosc . Czasami mam wrazenie , ze dzieci maja w nosie to co do
nich mowie ,( swoja droga moze to i prawda bo moj starszy syn 7 letni ma
problemy z opoznieniem mowy i rozumieniem ) przez to tez jestem zdenerwowana
bo czasami musze kilka razy na rozne sposoby mu tlumaczyc proste rzeczy .Mam
przeczucie , ze jakas depresja mnie dopada

( Maz gdy jest w domu pomaga mi
barszo , ale w sumie wiecej go nie ma niz jest ...Wiem , ze przydala by mi
sie jakas odmiana w zyciu codziennym . Na znalezienie pracy lub szkoly nie
mam teraz warunkow bo mlodsze dziecko chodzi tylko na dwie godziny do
przedszkola i pozniej jestesmy razem.Tak bym chciala czasami podrzucic
obydwoje do babci czy ciotki , ale niestety wszyscy sa w polsce , a tutaj nie
mam z kim dzieci zostawic .Psychicznie chyba wysiadam .