Dodaj do ulubionych

u fryzjera

27.06.07, 21:12
czy macie sprawdzonego fryzjera i tylko do niego chodzicie,czy zachodzicie do
pierwszego lepszego?Ja kiedyś nawet włosów w domu nie myłam tylko fryzjerka
(ciągle ta sama)raz w tygodniu myła,modelowała.No ale to było kiedyś:nie
miałam dziecka,męza,pracowałam dla siebie i sama wszystko trwoniłam.teraz
szkoda mi wydać 45 zł co tydzień na taki luksus.włosy myje w domu,mam
profesjonalne kosmetyki,odżywkę i szampon.czasem używam prostownicy.odrosty
robię co dwa miesiące i wtedy tez podcinam włosy(dalej u tej samej fryzjerki).
Mimo,że jest dosyc droga,to jej usługi warte są swojej ceny:np odrosty +
odswieżenie koloru na całej długosci+cięcie i modelowanie to wydatek ok 160zł.
kilka razy podcinałam grzywke w pierwszym lepszym salonie i nigdy nie
byłam zadowolona.sama potem poprawiałam w domu.
Obserwuj wątek
    • aguskin Re: u fryzjera 27.06.07, 21:40
      mam swoją, teraz jest na wychowawczym buuu, i chodzę do jej koleżanki, wszystko
      w tym samym salonie, jestem zadowolona, jak czegoś nie wymyślę,
      • hard.construction Re: u fryzjera 27.06.07, 21:42
        Włosy farbuje mi przyjaciółka.
        Fryzjera mam sprawdzonego. dość droga, bo za samo strzyżenie krótkich 70 zł,
        ale naprawdę warto! juz kilku osobom dawałam telefon do niej, bo zwróciły uwagę
        na moje ścięcie smile
    • hratli Re: u fryzjera 27.06.07, 21:47
      nie wyobrazam sobie mycia glowy (wlosow) raz na tydzien. zazdroszcze smile ja
      robie to codziennie od ok 10 lat i mam zdrowe wlosy.

      nie lubie eksperymentow, mam sprawdzona fryzjerke, nie place jej malo, ale
      przynajmniej jej ufam. nigdy nie farbowalam wlosow, chyba do tego jeszcze nie
      doroslam.
    • e_r_i_n Re: u fryzjera 27.06.07, 21:49
      160 za takie usługi to nie jest dużo.
      Mam kilku sprawdzonych fryzjerow, ale ostatnio jestem wierna jednemu. Odwiedzam
      go średnio co 4 - 6 tygodni.
      • loganmylove Re: u fryzjera 27.06.07, 21:56
        Chodzę zawsze do tej samej i jestem zadowolona. Płacę naprawdę niedużo jak na
        Warszawę ok 25zł ale tylko za strzyżenie. Włosy mam krótkie,modeluje sama i
        farbuję również we własnym zakresie. Chodzę co 4-6 tygodni.
    • moofka Re: u fryzjera 27.06.07, 22:13
      co jakis czas lubilam pojsc do nowego, bo nie mialam takiego ekstra
      ale ja nie jestem wymagajaca klientka
      nie farbuje, nie cuduje
      podcinam i cieniuje na poldlugo jedynie
      znalazlam rewelacyjna fryzjerke, wlosy sie same ukladaja po jej strzyzeniu
      a cala przyjemnosc 15 zl
      fakt, terminy ma dlugie, ale warto poczekac smile
      • matizka Re: u fryzjera 27.06.07, 22:21
        raz w życiu miałam ulubiona fryzjerkę, niestety odeszła z sieciowego salonu i nie umiałam się dowiedzieć gdzie pracuje teraz. A choc było to ze 3 lata temu do dziś nie spotkałam nikogo takiego jak ona...
        • mysiam Re: u fryzjera 28.06.07, 00:07
          mam od 7 lat te samąwink
          chodze średnio co 2 miesiace-choc teraz chyba zcznę co pltora ,bo siwe odrosty
          widac crying(
          za mycie ,strzyzenie,dwa kolorki,prostowanie ,płacę 70 zł wink-włosy do lopatek
          za to samo u mnie w miescie (Katowice) musialabym dac 160 i weięcej.Tak wiec
          nawet z dojazdem (50 km) mi sie baaardzo opłaca
    • kiwi1910 Re: u fryzjera 28.06.07, 03:44
      cholera , jak miałam dready to ludzie mnie pytali czy je myję? a ja dwa razy w
      tygodniu obowiązkowo je prałam. Tu się okazuje tymczasem, że można raz w
      tygodniu myć głowę u fryzjera i też jest cool. Jak to się robi? śpisz poparta
      na ręku, ja rano mam włosy jak upiór - przyklepane z jednej i stojące z drugiej
      strony. A nie kurzą się prze cały tydzień?
      Fryzjer raz na 6 tygodni , strzyżenie i farbowanie, nadal szukam tego
      doskonałego.
      a i myje włosy codziennnie - oszalałbym myjąc raz na tydzień.
      • maniu111 Re: u fryzjera 28.06.07, 10:54
        kiwi1910 napisała:

        > cholera , jak miałam dready to ludzie mnie pytali czy je myję? a ja dwa razy
        w
        > tygodniu obowiązkowo je prałam. Tu się okazuje tymczasem, że można raz w
        > tygodniu myć głowę u fryzjera i też jest cool. Jak to się robi? śpisz poparta
        > na ręku, ja rano mam włosy jak upiór - przyklepane z jednej i stojące z
        drugiej
        >
        > strony. A nie kurzą się prze cały tydzień?
        > Fryzjer raz na 6 tygodni , strzyżenie i farbowanie, nadal szukam tego
        > doskonałego.
        > a i myje włosy codziennnie - oszalałbym myjąc raz na tydzień.

        ja myłam raz na tydzień jak miałam blond,włosy były bardziej suche,dodatkowo
        fryzjerka naciągała mi je prostownicą.fakt,ciagneła te włosy okropnie,ale efekt
        nawet bez czesania utrzymywał sie przez 3 dni.potem wiazałam w kucyk i w piatek
        znowu do fryzjera.teraz mam brąz,jak byłam w ciązy dałam im odpocząć,odżyły,ale
        bardziej sie tłuszczą,teraz myje 2 razy w tygodniu.no i prostuje tylko grzywke
        a reszta jest naturalnie pofalowana.
      • beata985 Re: u fryzjera 28.06.07, 11:51
        kiwi1910
        > a i myje włosy codziennnie - oszalałbym myjąc raz na tydzień.

        fakt jest taki, z e niektóre muszą myc codziennie innym wystarczy w zupełnosci
        raz na tydzień.
        ja myję co 3-4 dni, dłuzej bym nie wytrzymała.
        jak jest potrzeba to codziennie-wakacje, plażowanie, basen.
        układają mi sie okropnie. fryzjerka w celu podcięcia ew. pasemek co miesiąc dwa.

        a powiem Wam hard-cora: miałam kiedys znajjomą-starsza babka, która myła włosy
        tylko wtedy jak robiła trwałą. tak mówiła
      • bri Re: u fryzjera 28.06.07, 21:17
        Jeśli się nie używa środków do stylizacji to włosy się tak nie defasonują.
        Jeśli chodzi o ułożenie włosów to moje wyglądają tym lepiej im więcej czasu
        mineło od mycia - więc gdyby o to chodziło to mogłabym nie myć całymi
        tygodniami wink No może tracą trochę połysk po pewnym czasie, bo właśnie się
        trochę zakurzą. A całe czesanie wygląda u mnie tak: myję, pryskam Flatlinerem
        firmy Osis, suszę z głową w dół, wcieram trochę jedwabiu w końcówki i po
        całości, i tyle. Ale mam fajną fryzjerkę, która mnie świetnie teraz strzyże. No
        i nigdy mi się włosy nie przetłuszczały.
    • majmajka Re: u fryzjera 28.06.07, 08:05
      Moja ulubiona i zaufana fryzjerka wyjechala do Anglii z rodzina i juz nie wroci...Niestety nie spotkalam drugiej takiej...Ostatnio placilam za farbowanie,podciecie,prostowanie 120 i wydawalo mi sie to duzo.I zreszta wcale nie bylam zadowolona...I ciagle szukamsmile
      • maniu111 Re: u fryzjera 28.06.07, 10:59
        a uwazacie, ze jak kobieta ma prawie 30 lat to powinna skrócić włosy,nie pasują
        jej kucuki i warkocze?Ja bardzo lubie mojego warkoczyka z tyłu,chociaż mam
        włosy za ramiona rzadko je rozpuszczam,wolę upiąć je spinką,zapleść
        wspomnianego warkoczyka,zrobić kucyka.Czasem myślę,ze jak tak wiecznie upinam
        włosy to może powinnam je obciąć.
        • zebra51 Re: u fryzjera 28.06.07, 11:06
          Wszystko zalezy od kształtu twarzy, kondycji cery, itp..
          Trudno jednoznacznie to określić. Choć większość kobiet po 30. roku życia w
          kucykach, spinkach i warkoczykach wygląda jak dzidzia-piernik.
        • morgen_stern Re: u fryzjera 28.06.07, 11:37
          maniu111 napisała:

          > a uwazacie, ze jak kobieta ma prawie 30 lat to powinna skrócić włosy,nie
          pasują
          >
          > jej kucuki i warkocze

          To swoją drogą, ale także długie, rozpuszczone włosy sa w pewnym wieku
          niebezpieczne. Spotykam czasem kobiety około 40 - 50, niestety, nie odmładza
          ich to, z wręcz przeciwnie, wyglądają jak czarownice. Ja mam takie włosy, na
          szczęście wyglądam bardzo młodo, ale uprzedziłam kilka bliskich mi osób, że
          mają jak najszybciej mnie powiadomić, jeśli zacznę straszyć na ulicach wink)
    • magdagl Re: u fryzjera 28.06.07, 11:24
      Jwstem fryzjerka wink od sierpnia zeszlego roku nie pracuje,bo najpierw
      zwolnienie,potem,macierzynski i kawalek wychowawcaego. we wrzesniu wracam,a
      odkad jestem w domu zaczelam sie strzyc u fryzjarki na przeciwko mojego domu.
      jest swietna i niedroga.
    • rita75 Re: u fryzjera 28.06.07, 12:06
      Ja kiedyś nawet włosów w domu nie myłam tylko fryzjerka
      > (ciągle ta sama)raz w tygodniu myła,modelowała

      powiedz, ze prowokujesz...
      • alakart Re: u fryzjera 28.06.07, 16:42
        O kurcze!ja też myję włosy raz w tygodniu (to prawie przestępstwo - widzę)Mam
        baaardzo suche włosy i najlepiej wyglądają trzeciego dnia po umyciu. Wtedy
        super się układają. No chyba żebym odwiedzała tego fryzjera przy okazji
        codziennego mycia
        • bri Re: u fryzjera 28.06.07, 16:49
          Mi też się zdarzało myć co 5 dni mniej więcej. Ale to wtedy jak miałam inną
          fryzure i sobie prostowałam prostownicą i fryzura się trzymała. Teraz muszę tak
          co 3 dni. Nie palę papierosów, włosy mi się nie przetłuszczają. Po tygodniu
          wyglądały lepiej niż u mojej szwagierki na drugi dzień po myciu.
    • mynia_pynia Re: u fryzjera 28.06.07, 17:08
      :-0 włosy myć raz w tygodniu!!!
      Wszawicy można dostać !!! A feee....
      Myje codziennie, a do fryzjera chodzę w dwa miejsca, zależy od budżetu.
      Chodzę bardzo często jak na warunki polskie, bo co 2 miesiące wink
      • bri Re: u fryzjera 28.06.07, 21:08
        Co 2 miesiące do fryzjera? Musisz być nieźle zapuszczona. Nawet moja babcia
        chodzi przynajmniej raz w miesiącu. wink
    • gagunia Re: u fryzjera 28.06.07, 20:02
      wlosy myje codziennie sama i sprawia mi to duza przyjemnosc smile raz w tygodniu to
      jakies nieporozumienie. po 2 dniach nie mycia mam wrazenie, ze wygladam oblesnie.

      fryzjerke mam sprawdzona, ale bywam u niej ostatnio raz na kilka miesiecy, bo
      zapuszczam wlosy.
      w styczniu wrocilam do swojego naturalnego koloru wlosow, wiec na farbowanie tez
      juz nie trace kasy - wystarcza mi wlasnoreczne farbowanie calosci dla ozywienia
      koloru co jakies 3 miesiace.

      u mojej fryzjerki za pasemka na wlosach poldlugich z podcieciem placilam ok 70 zł.
    • mama_oli_i_tomka Re: u fryzjera 28.06.07, 21:26
      Od ok 3 lat mam bliziutko fajny salonik i fryzjerkę. Jest naprawdę super, bo
      zawsze mnie podcina raz na 3-4 mce i jak włosy rosną to fryzura ma dobry
      kształt. A rosną mi dość szybko i jak idę po 3 mcach to się kobieta dziwi, że
      tyle mi urosło na głowie.
      Ostatnio mimo moich sugestii przeforsowała mi swoją propozycję fryzurową i muszę
      przyznać jestem baaardzo zadowolona.
      Robiła mi też balejaż i też było super.
      Farbowanie na jeden kolor robię sama w domu (z pomocą męża) zależnie od potrzeb
      i chęci.
      Koszt obcięcia z myciem i modelowaniem na włosach lekko za ucho to 50 zł.
      (Warszawa)
      Pozdrawiam
      • joanna266 Re: u fryzjera 29.06.07, 11:20
        co ok 3 miesiace robie balejaz,co miesiac podcinam grzywke i czasem
        koncowki.jak ide na jakas impreze prostuje wlosy u fryzjera dluzej sie trzymaja
        nawet przez dwa ,trzy dni.wlosy myje co 3 dni i prostuje prostownica.lubie miec
        dlugie lsniące wlosy.a najlepsi fryzjerzy to faceci.w salonie do ktorego chodze
        za balejaz z prostowaniem place 150 zl i maly biosilk dostaje gratissmile))
        prostowanie i podciecie kosztuje 35 zł.w normie a na wysokim poziomiesmile))i
        solarium mam na miejscu
    • bea.bea podpinam sie, bo nie chce zakładac nowego..... 29.06.07, 11:27
      przepraszam autorke, ale kurcze mam problem....
      jesli macie choc troche wiedzy o chorobach skóry głowy...to....

      ano po mojej ostatniej wizycie u fryzjera stało sie cos dziwnego....najpierw
      zaczeły mi wyłazic włosy...myslałam,ze moze to po farbie, ale mineło jakies 3
      tygodnie, a moje włosy sa juz dość przezedzone....i do tego zdrowo swedzi mnie
      glowa....
      sprawdzałam czy nie sa to wszy...ale nie są...zreszta przy wszach włosy nie
      wychodza, a ja przy każdym czesaniu ze 20 30 wyciagam ....
      zaczyna mnie to zdrowo martwić...czym oni mnie zaifekowali....

      to taka prosba ...a jednoczesnie przestroga....
      bo niby przyżady powinny byc dezynfekowane...ale kto to sprawdzi...zwłaszcza u
      fryzjerek przychodzących do domu....

      macie jakis pomysł, bo bede musiała iść do dermatologa jak nic..
      • zebra51 Re: podpinam sie, bo nie chce zakładac nowego... 29.06.07, 11:32
        pewnie grzybica, mnie tak poczęstowano w jednym z lepszych salonów we
        Wrocławiu. Zaczęło sie od skóry na głowie, tuz przy szyi (pewnie peleryna była
        brudna). Potem było jak u Ciebie. Spróbuj najpierw nizoralem, a jak nie pomoże
        idź do dermatologa.
      • bea.bea Re: podpinam sie, bo nie chce zakładac nowego... 29.06.07, 11:37
        dziekuje ci serdecznie spróbuje...dam sobie jeszcze tydzień...
        strasznie mnie to martwi...moze nie tyle wizja mojej głowy, co głów mojej
        rodziny....
        ale na razie nikt sie nie drapie....

        wyizolowałam czesadła...wiec moze tylko mnie trafiło
        • maniu111 Re: podpinam sie, bo nie chce zakładac nowego... 29.06.07, 16:23
          nie chcę Ciebie straszyć,ale moja znajoma dostała takiego paskudztwa po Palete.
          Włosy wychodziły jej garściami.Dermatolog przepisał robioną maść,stwierdził, że
          to reakcja na składnik farby.Znajoma długo chodziła w chustce.a ty czym
          farbowaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka